(navigation image)
Home American Libraries | Canadian Libraries | Universal Library | Community Texts | Project Gutenberg | Children's Library | Biodiversity Heritage Library | Additional Collections
Search: Advanced Search
Anonymous User (login or join us)
Upload
See other formats

Full text of "Werke;"

JHE ROYAL CANADIAN INSTITUTE 



Digitized by the Internet Archive 

in 2009 with funding from 

University of Toronto 



Iittp://www.arcliive.org/details/s02werkegoethe04goet 



p 

P 

POLSKA AKADEMJA UMIEJ^TNOSCI . V^. 



T 



Fl lo I D O'l C2.^\, 



ROZPRAWY 
WYDZIÄtU FILOLOGICZNEGO 



SERJA III. TOM XIII f > 7 



OOOLNEGO ZBIORU TOM LVIII. 



TH£ ROYAL CANADIAN INSTITUTE 



j W KRAKOWIE 

NAKLADBM PÜI.8KIEJ AKADBMJI UM lE.IIjTNOSCI. 

ÖKtAU ULÖWNY W KSIEGAKNI G. GEliETHNERA I .SP. W KKAKOWIE 

GEBETHNERA I WOLEFA W WAKSZAWIE. 

1920. 



4.7. S- ST 



Krakow — Drakarnia Uniwersytetn Jagielloliskiego p«d zarz^em J. Filipowskiego. 



TRESC. 



MARJÄN QUM0W8KI : Operacje finansowe Rzymu w cza- 

sie II wojny puDickiej ... zesz. 

TADEUSZ SINKO: Genealogja kilkn typöw i figar Fredry „ 

TADEUSZ SINKO: Poetyka Sarbiewakiego „ 

STANISLAW WITKOWSKI: Lekarz Mikolaj ■/. Pohki, no- 

woodkryty pisarz laciöski XIII wieko „ 

REGINA LILIENTALOWA: Swi^ta zydowskie w przes«IoBci 

i tera£nieJ8zo6ci. Cz{6c III z 9 tablicami .... „ 
LUDWIK CWIKLINSKI: O wawrzynie doktorakim i poetyc- 

kim Klemenaa Janickiego „ 



1, 

2, 
3, 


Str. 1-93 
, 1-96 
„ 1-61 


4. 


. 1-39 


5, 


„ 1-103 


6, 


. 1-39 



AKADEMJA U M I E JIJTNOäCI W KRAKOWIE 
WYDZIAL FILOLOGICZNY. — ROZPRAWY T. LVIII. Nr. 1. 



DR. MARJAN GUMOWSKI 

OPERACJE FINANSOWE RZYMU 
W CZASIE II WOJNY PUNICKIEJ 




W KRAKOWIE 

NAKLADEM AKADEMJI UMIEmTNOSCI 

SKtAD GfcÖWNY W KSl^GARNI G. GEBETHNERA I SP. W KRAKOWIE 

GEBETHNERA 1 WOLFFA W WARSZAWIE 

1918. 



Drukarnia Uniwersytetu Jagielloiiskiego pod zarzadem J. Filipowskiego. 



AKADEMJA UM IE JI^TNOÖ CI W KRAKOWIE 

WYDZIAL FILOLOGICZNY 

ROZPRAWY TOM LVIII — Nr. 1. 



Dr. Marjan Gumowski 



Operacje finansowe Rzymu 

w czasie II. wojny punickiej. 

(Praca przedstawiona na poaiedzeniu Wydzialu 12 listopada 1917). 

I. WST^P. 

JSistorycy itarozjtni i ^rödla do danego tematu. — Polibjasz i Liwjasz. — Litera- 

•tura nowoiytna — brak opracowan — owciesne finaose rzymskie — ogrom wy- 

datköw wojennych — kleski jako katastrofy finansowe. 

Druga wojna punicka, zwana takze hannibalskq. ktöra przez 
16 lat z tak^ zaci§to3ciq toczyla 8i§ w caiej prawie zachodniej 
potowie starozytnego awiata, robiia juz na wspolczesnych niesJy- 
chane wraienie, tak ze wzgl§du na swoje rozmiary, jak i ze 
wzglgdu na skutki, jakie wywolata. I jedne i drugie byly olbrzy- 
mie, nie wi§c dziwnego, ze zualazly bardzo pr§dko swoich histo- 
ryköw tak po jednej, jak i po drugiej stronie walcz^cych pot§g. 
Historyk grecki Silenos towarzyszy} w obozie Hannibalowi, a rö- 
wnüczesnie w Rzymie obserwowal wypadki wojenne pierwszy hi- 
storyk rzymski Fabius Pictor. Bardzo pr§dko po wojnie powstaje 
caJy szereg dziel historycznych, tak greckich, jak Jacinskich, o tych 
czasach traktujqcyeh, z ktörych niestety fragmenty tylko nas do- 
szty. VViadomo zatem, ze po stronie kartaginskiej dziaJali histo- 
rycy jak Sosylos i Silenos, jak niejaki Chaireas, wspomniany raz 
u Polibjusza, i Xenofon. antor „Historyi Hannibalskiej", jak Eu- 
machos z Neapolu, ktöry w II. ksi^dze swej historji omawia pa- 
nowanie Hieronimosa vv Syrakuzach, wreszcie najwi^kszy z nich 
PolibjuBz, ktörego dzielo niestety röwniez w caJoäci si§ nie ostalo. 

Rozprawy Wydz. filolog T. LVIU. , 1 



2 DK. M. (IIIMii«VHKI 

W tym samym okrosie czasii |)i8nli po stronie rzymskiej historJQ 
opr^cz wsponiiiiancgo FabJus/.H, jeszcze mnicj znaiii i glo^ni, jak 
CiiiciuH Aliineiitus. C. Aciliiis. A. Postuniius Albiiius, Cassius He- 
mina. M. Porcius Cato, wreszcie nieco pöiniej, bo juz za Grac- 
chöw, L. Coelius Antipater, ktöry w 7 ksi^^acb wojnQ hannibal- 
sk^ opisal. Z tyrh dzieJ historycznych rzymskich zachowaJo si§ do 
naszych ezasöw bardzo nie wiele, fraginenty.tylko. razem daleko 
mniejsz.e. niz fragmenty Polibjusza '). 

0()röcz wymienionych bistoryköw, do ktörych jeszcze i poet^ 
EnnjiiBza moznaby zaliczyc, zapisywali roziuaite zdarzenia polityczue 
i okolicznosciowe öwczeäni kaplani i senatorskie rodziny. Kapia- 
nom zawdzi§czamy powßtanie tablic pontytikalnych. ktöre jako an- 
nales maxiini wydal P. Mucjusz Scaevola za czaaöw Gracch<5w. 
Z tradycyi rodzinuej i owego ius imaginuin powataly natomiast 
rozne historje rodzinne i archiwa prywatne, ktöre razem z boga- 
temi archiwaini panstwowemi byty irödlein dla pözniejszych pisa- 
rzy i bistoryköw '). 

Naturalnie, ze przy szukaniu odpowiedzi na pytaiiie, w jaki 
eposöb pod wzglgdem finansowyin prowadzili Rzymianie tak ci^zkq 
i dtug% wojn§, jak wojna z Hannibalem, te wlasnie archiwalia 
rzymskie by}yby pierwszorz^dneni zrödJeni. W takicb kronikach 
kapJanskich zapisywano przeciei rok rocznie nietylko waÄnieJBze 
szczegöiy odnoszfice si^ do kultu, nietylko rozmaite prodigia i spo- 
soby ich zazegnania, ale takze i wszystkie wazniejsze zdarzenia 
zycia politycznego i wewn§trznego Rzyniu. a wigc wybory magi- 
stratöw, koszta igrzysk, wota i dary uchwalane przez senat dla 
Äwiqtyn, podatki i kontrybucje. tryumfy i iloäci przywiezionego 
ztota etc. Nowsze badania Sigwarta. Kornemanna, Soltaua i in- 
nych ') nie zostawiaj^ w^tpliwo^ci, jak wazne s% te roczniki pon- 
tifiköw dla poznania wewn^trznego zycia stoliey. Niestety, nie 



*) Ed. Meyer: Unterauchangeii »ur Geschichte des II. pun. Krieges. Si- 
tzang»beriehle der berl. Akademie 1913 p. 691. 

•) M. Scham Geichichte der röm. Literatur. München 1911 p. 430 i n. 
oraz J. Belocb: Kömische Geschichte w Gercke Norden: Einleitang in die Alter- 
tumswisaenschaft Berlin 1912, tom 111 p. 183 o irödlaeb do wojen panickicb. 

'I G. Sigwart w Klio 1906 p. 341, E. Korneman Klio 1911 p. 245, O. 
Seeck: Die Kalendertafel der Pontifices. Berlin 1885, oraz W, Soltaa : Die An- 
fänge der. rSm. Geschichtsschreibnog. Leipiig 1909. 



OPKKACJB FINANNOWK RBrMU ö- 

niamy ich w oryginale, lecz tylko w excerptacli porozrzucane 
w historyi Liwjusza. 

Jeszcze wazniejsze, niz te annales inaximi, hyjyby dla iia- 
szego tematu wyciqgi z öwczesuych archiwöw panstwowych, prze- 
dewszystkiem owe listy ceniorskie, wykazuj^ce majqtki öwezesne 
obywateli, ich si}§ p{atnosci, rodzaj i wvsoko^c pudatköw, dalej 
ksiggi kasowe kwestorövv, inöwiqce o wpjyvvach i rozchodach ka 
sowych, dokumenty licytacyjne i kwity cenzorskie, dajfjce nam 
poznaö, jakie zrödJa dochodöw panstwowych i w jakiej sumie pu- 
szczano w dzierzaw§. Pierwszorz^dnego znaczenia byJyby dalej 
uchwaty senatu, tyczqce si§ rozpisania podatköw, ilosci wojska, 
kosztöw aprowizacji i wyekwipowania , kontraktöw handlowych 
i traktatöw ze sprzymierzencami. Z tego rodzaju dokumentöw urz§- 
dowych korzystali wprawdzie bistorycy rzymsey, jednakze do nas 
doszty z nich tylko bardzo nieliczne slady w dziele Polibjiisza i Li- 
wjusza; niewiadomo jeszcze, czy ten ostatni bral te wiadomosci 
wprost z oryginalow, czy tei z innych wczeiniejszych historyköw. 

Jest rzecz^ naturalnq, ie tego rodzaju szczegöly, jakich po- 
szukujemy, tycz^ce si^ wewn§trznego i finansowego zycia Rzymu 
w tej epoce. nie mogty si§ w obfitnsci znajdowac u Polibjusza '), 
historj'ka pragni^cego przedewszystkiem odpowiedziec na pytanie, 
jak Rzym zdobyl swiat i jak ulegty mu inne wielkie wspolczesne 
mocarstwa. Byi to przedewszystkiem maz stanu i dawny strateg 
achajski, dla ktörego bitwy i pochody wazniejsze byiy od podat- 
köw, monety i wewu§trznych instytucyj rzymskich. Mimo to sporo 
szczegölöw do naszego tematu u niego znalezionych ma pierwszo- 
rzfdne znaczenie nie tylko za wzgl§du na powag^ i wiarogodnosc 
tego autora. ale tak^e ze wzgl^du, ze s^ to przekazy stosunkowo 
najbliisze tvch czaaöw, o ktöre nam chodzi, bo zaledwie w 50 — 60 
lat po wojnie uotowane. 

Nowsza a bardzo obszerna literatura dotyczqca Polibjusza wy- 
kazafa dowodnie. jak powaznie pojmowat on stanowisko hiatoryka, 
jak gruntowne czynit przygotowania do napisauia swojego dziela 
i jak szeroki zakreslil sobie program '). Jaenem jest, ze znac mu- 



») R. Scala: Die Stadien des PoIybioB. Stuttgart 1890 p. 268. 

') Ostatnio omawia szeroko historje Polibjusza Dr. Herman Peter : Wahr- 
heit and Kunst Leipzig 1911 p. 243, orai Kahrstedt: Geschiebte der Kartha- 
ger. Berlin 191'i p. 20. — K. Laqaeur: F^olybius, Leipuig 1913 przypusicza Itilka 
redakfyj w jego liistorji, ale znajduje oatra krytyke w Berl. Philolog. Wochen- 

1« 



DU. M. (lUMOWSKI 



öial i no.stugiwac a\f^ dotvcliczasowymi liistor) kaiui. cliociai tylko 
nii'ktörvoh z iiii'li wymienia, ze Ijawi^e w Rzymie i to u Scipio- 
növv, iDUäidt inieö przyst^p tak do arphiivöw paiistwowvch jak 
i roPzuikiHv kaptanskich. Ze nie wyzyska! icli pod ka/.dym \v/.gl§- 
dein, to dlateg", ze nie leialo to zapewne w je<^o prograinie, nie 
pisal tez wewngtrznej, lecz tylko politycziifj historj^ Rzymu. Miino 
to takie szczegöly do wewn§trznych stosunköw si^ odnosz.'ice, ktore 
on podaje, jak ilosc zi)}nierzy i ludzi w legionach i na flocie, wy- 
sokosc Äoldu, ceny zboia i utrzyinania etc. inusiaJy hyd na pod- 
stawie autentycznycli irodel zanotowane i nie podlegaty tei nigdy 
dyskusji. 

Przv badaniu stosunköw finansowych naj wazuiejszera jest 
naturalnie cyfrowe ich uj^cie. Pod tym jednakze wzgl^dem o ile 
znajdzie siij szcz^sliwie jakis szczegöf u Polibjusza, to zawsze zinie- 
niony o tyle, ze podany nie w walucie rzymskiej, jakby 8i§ spo- 
dziewac nalezalo, i jak zrödla jego :•, pewnosciii podawaJy, lecz 
w walucie greekiej. Zamiast denaröw i sestercow widzimy u Po- 
libjusza jedynie drachmv. obole. miny i talenty. wartosci. ktore ani 
za jego czasöw, ani za czasöw Hannibala nie mialy kursu w Rzy- 
mie. Historie swoj^ przeznaczat Polibjusz w pierwszym rz^dzie dla 
Greköw. swoich zioniköw i wspöJoby wateli, jednakze dla dzisiej- 
özvcb badaezv wynika nowe zadanie, jak te wartosci rozumied 
i jak przeprowadzic icb ewaluaej§ na nionet? rzyniskq, na ktör^ 
z pewnosci% pierwotnie opiewaly. W literaturze numizmatycznej 
utarlo si§ zdanie. wvpowiedziane jeszcze przez Mommsena. ze obol 
Polibjusza odpf)wiada rzymskiemu ci§zkiemu asowi libralnemu 
(= aes grave wagi 327 gr.) drachma natomiast je.st röwnoznaczna 
z denarem, tak jak mina z iloscii^ 100 denaröw i). Zapatrywanie 
to opiera si§ na ^alozeniu, ze aes grave w niiedzi jest to ta sama 
wartosc co sestercius w srebrze i ie te dwie nazwy röwnorz^dnie 
i naprzemian dtugie czasy za republiki jeszcze obok siebie s% 
w uzvwaniu. Taka jednak ewaluacja nie da 8i§ dluzej utrzymad 
juz z tego wzgl^du, ie sesterc nie byl bynajmniej röwnoznaezny 



»ehrift 1913. 19, IV oraz u E. Meyara w Sinuagsberichte der berl. Akademie 
1913 p. 688. 

') Por. ilommsen: Geschichte dee rom. MUnzwesens. Berlin 1860 p. 303 — 
orai F. Babelon: Sar deux passages de Polybe, Comptes-rendus de l'Acad. des 
inacript. 1906 p. 458. 



OPKIIACIK FINANSciWB KZYMH O 

z aseni libralnym, lecz pmv.stal wtedy, kiedy asöw libralnycli juÄ 
dawno nie hylo i kiedy odpowiadajqe^ mu w miedzi \vart0sci4 byt 
as semilibralny, wprowadzony w 269 r. w Rzyniie ') Sesterc rö- 
wniez byJ V^ cz^scij^ deiiara f)odczas gdy obcd byl '/e cz^soi^ 
drachmy, a wi§o ani z sestercein, ani z zadnyin asem identyfiko- 
wanym byc nie moze. Ze i Polibjusz rozuniiai w ten sposöb war- 
tol(5 obola jako Ye drachniy, a wifjc '/g denara, dowodzi fakt. ze 
iold legionisty podaje na 2 obole dzienuie^), czyli 10 drachni niie- 
si§cznie, a 120 rocznie. Zgadza si? tu scisle z przekazeni u Pli- 
njusza, wedle ktörego uajstarszy zoJd vvynosiJ rocznie 1200 asöw 
czyli 120 denaröw. Gdyby zatem Polibjiisz liezyl svvnje (jbole jako 
asy libralne, albo tez jako sesterce wartosci ^/^ denara. zold jego 
wypadlby w rachunku na 720 sestercöw. n wi§c dalby kwotf 
w zaden sposöb nie daj^Cfv sif wytlömaczyc. ile zatem dawne 
tlömaczenie drachmy przez denar da si§ i nadal utrzvniac. (i tvle 
Poiibjuszowy obol naleiy zawsze rozumiec tak, jak norniahiie t. j. 
jako '/j denara rzymskiego. 

Obok Pulibjusza najobszernif j jeszcze traktuje vv(ijn(; IL pu- 
nick.'i Liwjusz, bo 10 ksi.-jg na ni^ w swojej historyi poswi^cu. Wia- 
domosci, jakich poszukujemy, jest w jego dziele sporo. jednakie 
tak jak i inne wymagajfi skrupulatnego zbadania. Liwjusz. Jak wia- 
doiiio z bardzo obszernej o nini literatury. przygotowy vvat si§ rö- 
wniez skrupulatnie do uapisania swego dzieJa. a drugiej wojnie 
punickiej poiwi^cil specyalnie swq uwag^. jednakze jako umysl 
daleko mniej krytyczny, nie sortowat odpowiednio swoicb zröde}, 
powtarzal rozmaite niepravvdziwe Jub bahimutne wiesci, a wszysiko 
zabarwiat teiidencjq patryotyczn^. Dotychczasowe badania nad jego 
dzieJeni 3) ustalily juz o tyle zapatrywania, ze obok annales nia- 
ximi i dokumentöw urz^duwvcb, glöwneni zrodlem Liwjusza jest 
Coelius Aütipater, aiitor 7 k.sisjg o wojiiie hannibalskiej, oraz inni 
annalisci jak Claudius Quadrigarius, Liciniiis Macer. Valerius An- 
tias i Aelius Tubero z hiaioryköw rzvmskich, ale w daleko stab- 
szej mierze od Coeliusa. Z greckich zas pisarzy uzywal Liwjusz. jak 



') Haeberlin: Systematik des älteren rörn. lliiniwesenB. I'.erl. MUnzblätter 
1906. 107. 

>) Poljh. VI. 39. U. 

') Z nowsiych badaciy por. W. iSultan: Livius GeBChichtswerk. Leipzig 
1897. — H. Peter: Wahrheit und Kunst. Leipzig 1911 p 357. — Beloch w Gercke 
i Norden III p. 186 oro« Kahrstedt: Geschichte der Karthager. Berlin 1912 p. 62. 



6 UK. M. UUM(IW8KI 

sif zdaje, PolibjiiB/.a, ale i to nie od |)ocziitku 3 dckady, lecz do- 
piero üd tcgo niit'j.sca, jjdzie pozaitalskie stosiinki zaczyna ofjisy- 
wat', iiadtu iiiejakie^o Poaeidoniosa, o ktürym nie wiele da si^ po- 
wiedzied '). 

Wiadoinosci o 8to»unkach finansowycb, jakie z IjiwjiiBza udalo 
8i§ wvdobyc. mozna podzielii', na dwa rodzaje: na takie, kture juz 
u zadiiego innego autora si^ nie znajduju. i na takie, ktöre- dadz^ 
sig u innveb bistorykövv skontroiowaö. Do pierwszych Dale^j) takie 
sprawv, jak lokacje cenzorakie. rozpisanio podatköw röznego ro- 
dzajii. a 'takze niektöre operacje krt-dvtowe. Wiadoniusci tego 
rodzajii staraleni sit,- sprawdzi('; za pcjinocq analogji d(j wczeäniej- 
azvch lub pözniojs/.vcb czasövv, oraz za pumocq analizv ust^pöw 
Liwjusza, w ktörycli s^ puniieszczone. Du drugiej grupy nalezq ta- 
kie wiadomnöei, jak o podatku aulnyin. o wykupnie jeneüw. o po- 
zyczkacb i uiektörycb kweatjaeh aprowizacyjnych i zbozowych, 
ktore mozna bvJo znalezc oinövvione jui to u Poiibjusza, jui to 
u pözniejszycb autoröw. W wi^kszej cz^sci wiadoinosci te byly 
zgodnie przedstawione, czaseni tvlko przesadzone lub zabarwione 
wi§cej patrjotyczuie. Analizuj^c je. nie mozna bylo ani jednej od- 
rzucid jako bezwzgl^dnie nieprawdziwej. 

U innych historyköw i piaarzy starozytnycb tylko bardzo 
niewiele znalezc ino^na bylo do naszego tematu. Mimo to bardzo 
ciekawego materjalu porownawczego odnosnie do kwestji agrar- 
nej i podatkowej na prowincjach dostarczy} Cicero w swoicb mo- 
wach przeciw Verresowi. Taksamo kilka cyfr. jak si§ okazaio 
pravrdziwvch podat nam Plutarcb w zywocie Katona, mimo jego 
anegdotvcznego charakteru. Inae natomiast jego zyciurysy, a prze- 
dewszyatkiem zyciorys Fabjusza, ni^za ktöry przeciez kieruwal na- 
öwczas administracj^ rzymska. nie daly nie prawie, coby dla na- 
szego tematu uzyc mozna. Tu samu mozna powiedziec o historjacb 
Appjana i Dio Cissiusa. ktörzy czerpali gtövvnie z Folibjusza i z nie- 
znanego blizej annalisty'), wnbee czego powtarzajii znane juz wia- 



') Por. W. Soltaa: CoelioB and Polybins im 21. Bache des Lirias. Pbilo- 
logus 1893. 699. — G. Jung: Heiträge xur Charakteristik de» Livius und »einer 
röm Quallen. Marburg 1903. — M. Scham: Ge«chichte der röm. Literatur. Mün- 
chen 1911 p, 4H] gdzie podana b. obsserna literatura wczesuiejsza do tematu 
Folybios-Livin«. — Beloch 1. e. p 186 orai Kahrstedt I. c. 

») Por. Beloch: Komische Geschichte 1. e. p. 183. 



OPünAC.lB FINAMSOWR RSYMII 



'domosci, ale iiowych szczegöJöw nie dorzucajq. Natomiast bardzo 
wazne i ciekawe wiadomoäci, sk^din^d nieznane, mozua znalezd 
u Plinjusza i u Zonarasa, u obydwöch specvalnie odnoszqce si? do 
stosunköw menniczych i operacyj monetarnvch. Wiadomosci te s^ 
wprawdzie dosye m§tn€ i w szczegöJaeh nawet nieprawdziwe, je- 
dnakiie, jako jedyne, daj% pewne oparcie i z pomocq inaterjatu iiu- 
mizmatycznego mogq byd wcale uzyteczne. Inni z pözniejszych juz 
czasöw rzymscy historycy jak Valerias Maximus, Froutinus etc. 
nie dajii nie nowego, lecz za Liwjuszem powtarzaj^ }^S^ wiadomo- 
sci. Wogöle zas nieraa wsröd historyköw staroiytnvcb zadnego, 
ktöryby na kwestje finansowe, a tem mniej na operacje pewnej 
epoki baczniejsz^ zwracal uwagg. 

Ale to samo prawie odnoai si§ do opracowan nowszych. 
Wprawdzie istnieje juz bogata literatura, oniawiajqca stosunki 
wewn§trzne i finansowe Rzymu, ale co cbarakterystyczne, autorzy 
omawiaj^ prawie zawsze calosc dziejöw rzymskich ze szczegölnem 
uwzgl^dnieniem cesarstwa, a powtöre. dziela te pocbodzq j'^kby 
przypadkuwo z lat mi§dzy 1875 1885 s^ zatem juz w iiiejednem 
przestarzale. Mimo to takie opracowanie instytucyj rzymskich przez 
Marquardta nie zasluguje z pe\vnoäci(i na tak ostre slowa, w jakich 
Beloch o niem si§ odzy wa *), a röwniei trwal^ jeszcze wartosc nia 
dzieio Langego ^). 

Bardzo wiele kwestyj finansowych poruszaj^ tez opracowania 
francuskie zwlaszcza G. Humberta i Cagnata, a takze i Cruchona^), 
zwlaszcza tycz^cycb si^ kwestyj podatköw i banköw rzymskicb. 
Co do kwestyj monetarnycb, to dawne nionumeiitalne dzieio Momm- 
sena jest ju4 dzisiaj w niejednem przestarzale. podobnie i dwu- 
tomowa rzecz Babelona o monetacb rzymskich z czasöw republiki. 
Natomiast pierwszorz^dnej wartosci si^ tutaj opracowania Bahrfeldta 



') Marqaardt: Rom. StaatsTerwaliimg 3 tomy Leipzig 1881 por Böloch 
w Gercke i Norden III. p. 193. 

») Laoge: Köm. Altertümer. 3 tomy. Berlin. 1876—1879. W tomie II § 104 
omawia wprawdzie wewnetrzne dzieje Kzyma za II. wojny punickiej, ale jedy- 
nie na t'.e waiki stronnictw. Kwestje finanBewe pornma bardio ogolnikowo i nie 
wsiystkie. 

') Humbert G.: Essais sor les finances chez les Romains. Paris 1886. — 
S. Cagnat: Etades historiqaes aar les impöts indirecti cfaez les Komaios. Paris 
1882. — 6. Crachon: Lei banqaes dans l'Antiqait^. Pari* 1879. 



8 UK. M. aUMOWHKI 

i Haeborlinii '). Z iunych dzie(. iiowh7,i? publikncje Dessauu. Scbil- 
lera i iiinych*) nie wielo poinogly jirzy cyfruwem uj^ciu przed- 
miotii i danej epoki. 

Jezeli z tych Bpec.jalnvch dziel nie wiele moina by'o ekorzy- 
Btad, to tem mniej znalaz) nasz przediniut uwz^l^dnienia w kuiach 
tych badaczy, ktorzy przedewszystkiem polilyczne stosunki na 
pierwszv plan wysuwaj^. Stosunkowo najobszerniej traktuje jeszcze 
wewn§trzne stosunki Rzyiuu w tej epoce wielka historja rzyniska 
Duruy'ogo '), uatoiniast vv (ipracowaniach i nionografiach poswi^co- 
nych specyalnie II. wojnif lub wojnom punickim, ta strona finan- 
sowej polityki Rzyniu jest prawie ziipelnie poniinit^'ta albo bardzo slabo 
i falBzvwie uwzgl^dniona. Za naturalnq rzecz trzeba uwazac. ze w dzie- 
lach Meltzera i Kahrstedta dotycz(\cvcb w pierwszej linii Karta- 
giny *), niema badan nad finansowolciiv rzymskj\, jednakze to samo 
prawie niamv u Neumaua ä), a drobne [irzvczynki E. Meyera '^) rö- 
■wniez nie dotyczfi tej strony polityki rzyinskiej. Cata ogromna 
literatura europejska zestawiona w najwazniejszych opracüwauiach 
w podi§cznikacli Niesego i Belocba ') nie posiada ani jednej mo- 
nografji naszemu przedmiotowi poBwi^conej. 

W zainian uiejako za te braki dotychczasowej iiteratury, 
duio awiatJa na öwczesne stosunki rzucila obecnie szalejqca wojna. 
WywoJaJa ona bowiem takie zjawiska, ktöre nietylko w dziedzinie 



') Mommsen: Geschichte dns röin. MiiniweBeBS. Herlin 1860. — E. Babe- 
lon : Moiinaies de la Kepubliqae Komaine. Paris 1885. — M. Babrfeldt : Geschichte 
dei älteren römischen Münzwesens. Num. Zeitschrift. Wien 18?3. — E. Haeber- 
lin: Corpiie nummorum aeris gravis. 1906 i tenie : Die Systematik des älteren 
röm. Münzweseas. Berl. .Miinzblätter 1905. 107 d. 

•| H. Dessaa; Finanzen des alten Kom. Handwörterbach der Staatswis- 
senschaften 1909. IV^ Schiller Et.; Die röm. Staatsaltertiimer. Müllers Handbuch. 
München 189.S. 

•) Doruy: Hiitoire des Romains. Paris 1885 tom I. 

•) Meltzer: Geschichte der Karthager tomöw 2. tom 3-ci pnez Kahrstfdt». 
Bailin 1912. 

»j Neumann: Geschichte Korns im Zeitalter der piiniscben Kriege. Breslan 
1863. Wydanie Faltina 1883. Taksamo J. Kromaycr: Korns Kampf um die Welt- 
herrschaft. Leipzig 1912 

•) Ed. Meyer: Untersuchungen »nr Geschichte des II. pun. Krieges. Si- 
tiangsberichte der berl. Akademie 1913 i 1915. — Per. tei Schvarcz: Die röm. 
Massenberrscbeft. Leipzig b. d. p. 236. 

') Niese: Graudriss der röm. Geschichte. München 1910 Müller lland- 
bneh. — J. Beloch- Röm. Geschichte. Gercke & Norden tom III Berlin 1912. 



OPBRAUJK riMAMKUWR KCYMU 9 

polityeznej, ale i w dziedzinie stosunköw wewn^trznych sq ude- 
rzajqc^ analogjii do zjawisk z czasöw II. wojny punickiej. Troaki 
aprowizacyjne i drozyziia, brak Äywnosci, a uadiniar nionety kre- 
dytowej, olbrzyniie poiyczki wojenne i spadek waluty ujj tu zja- 
wiska, ktöre tak dzisiaj jak i za czasöw Scipioiiöw i Hannibala 
jakrawo wystf^pily. Ujiid je dzisiaj w jakieä cyfry statystyczne, to 
moie jeszcze rzeez zawc/.esna i nieinoiliw.i '), jeJaakze juz samo ist- 
nienie tycli zjawisk, ktöre tak dotkliwie wszysey odezuwaniy, 
pozwala röwnoczesnie, na lepsze zrozumienie starozytnych autoröw, 
ktörzy o tych aamych zjawiskach donoszq, na lepsze odtworzenie 
sobie i rozswietlenie stosunköw. ktöre inaczej pozostalyby niezro- 
zutniaietni w duzej cz§sci "). 

Do prowadzenia buwiem wojny potrzeba zawsze, tak dzisiaj 
jak i wöwczas, pieni§dzy, zwJaszcza jeieli wojna ciqgnie sig dlugo 
i nie jest bezwzgl^dnie szcz^slivva. Przeciwnik mociiiejszy finan- 
sowo pragiiie takze i srebrnemi kulami zwyci§Äyc przeciwnika, 
a tu samo co dzisiaj o Anglji, iiioziiaby powiedziec i o Kartaginie, 
ktöra naöwezas bogactwem kolonij, olbrzymini bandlem i swoji^ or- 
ganizacj^ finanßowfi görowala niezaprzeczenie nad Rzymem. Zmy- 
^L-V o srebrnycb kuhich wybierali si§ tez wudzowie puniccy na 
Italj§. Hannibal, wyrus/.ajqc z Hiszpanji na podböj rzyinskiego 
paristwa. zostawil wprawdzie nad Ebrem wszvstkie baga^e swego 
wojska^). ale za tu zabraJ ze sobq ogromne ilosci zldta i srebra, 
wiedzqc, ze tem moze przekupic i naczelniköw gailijskicb i niuze 
nawet koiiiendantöw twierdz lub sprzymierzencöw rzvmskicb w Italji. 
Fundtisz, zjakim Hannibal w 218 r. rnzpoczynal wojn§. byl z pe- 
wnosci^ nie mniejszy od tego, z jakim w 11 lat pöziiiej wybraJ 
si§ na poniüc bratu Hazdrubal. Pu zdobvciu jegü obozu zagarnt^li 
konsulowie skarb punicki wynoszqcv 3 miliony sestercöw i 80.000 
« 

*) P*>r. L. Glier: Die Kinanzierung des Kriege« in Kngland während der 
letzten 10 Monaten. Archiv, für Soziiilwifisenschaft. 191B p. 666, gdiie omawia 
glöwDie angielskie poiyczki wojeiine do koi'ica aierpnia 1916 r. 

*) Obecna europejska wojne poröwnywa Er. liethe z wojna pelopone- 
ska: Athen und der pelop. Kriegr im Spiegel des VVeltkriegeB. Neae Jahrb. f. d. 
klass. Altertum. Herlin 1917 p. 7-^. Z druga wojna panicka poröwnywa ja Jü. 
Joris: Der Kampf Roma gegen Karthapfo und der gegenwärtige Weltkrieg. 
Konierwative Monatsachrift 1915.682 — orax T. Sinke: Jak Uzjni sdobji ewiat. 
Przeglqd powsiechny 1917 p. 64. 

») Polyb 111. 16. 



10 



Uli. M. OUMOWBKI 



funtüw iiiiud/,i w ewnlimcji rzyniBkiej. Hyia to Huma, prrewyisza- 
juea wsxyHtku , co dotycliczas kicilykoiwick wiulzowii- r/.yiiiscy 
wniusli w trvuinfie do skarbu |)uljlieznegü, a äwiadozy zarazem, 
ie Kartaijina zaopatrvwaJa rzeczywi^cie bardzo obficie w srudki 
pieni^zne wwoicJi wodzüw. 

Wobcc bügac-twa Kartagiiiy, przedstawia) sig Rzym öwczeßny 
wivile skrciiiiiiie, mimo, ie handel jeg(» zataczaJ jui dalekie kr^gi, 
a roliiic'two przed W(ijn;i stati w Italji bardzo vvysokn. Wojiia \vy- 
czerpala tei bardzo pnjdko kas§ panstwowii, tem wigcej, ze nad- 
zwvezajne zbnjjenia, wystawianie coraz U> nowych armij i budowa 
floty wyinagaJy funduszöw i pieiii^dzy w niewidzianych dotych- 
czis roziniarach. Nie moziui na tein niiejscu oinawiad szezegölowo, 
jak olbrzyinie suiny wydawal seiiat iia zutd (IIa kilkiinaKtu legij 
rocznie, ile miliunöw denaröw pocbJaniala apruwizacja tvlii armij, 
ich wyekwipcnvanie i araunicja'). Saina budowa Hoty nie koszto- 
wala wprawdzie duio pieni^dzy ani czasu, ale zato jej uzbrujenie 
i obsada wyniagaly zawsze olbrzymich wysUköw finansowych, zna- 
nych juz z I. wojny punickiej. Do wydatküw wojenuych zaliczyc 
musimv iiadto i te kwoty, ktöre sz}y na uroczystosci expiacyjne, 
na dary dla swiijtyii, skladane wraz z prosbaini o zvvyci^stvvu, 
wreszcie i pieni^dze, ktüre podobnie jak dzisiaj niusiaty isc na 
aprowizacjtj ludnosci , na evvakuacj§ i odszkodowania wojenne. 
Dodac do tego naleiy jeszcze i to. ze przynajmniej w pierwszych 
latach vvojnv, Rzymianie starali sii; na punkcie pieni^znym rywa- 
lizowac z Hannibalein i szerszq niz on dloni% rozrzucac zJoto do- 
kota -). To wszystkü pochJanialo naturalnie olbrzvmie suniy, idqce 
w dziesiqtki, a nawet setki milionow sestereöw rocznie. 

Wydatki te jednak musialv znalezc pokrycie w gotöwce, 
a zapotrzebowaniu pieni^dzy musiaJa sprostac kasa panstwowa i re- 
zervvy. Senat, ktöry, jak Pnlibjusz wyraznie powiada'j. rzqdzit nie- 
podzielnie finansami, musia} znalezc i znajdowat zawäze dostateczne 
srodki do dalszego prowadzenia wojny i zapelnienia oprözniajqcej 
si^ kasy. Odbywato si§ to za pomocj^ rozmaitych operacyj finan- 



') Kwestje tego rodiaju omawiam w oaobaej roiprawie p. t. Wydivtki wo- 
jenne Rzyma w czaeie wojny hannibalskiej. 

') Tego poiwalaja sie doinyslac parokrotne wzmianki w iywocie Fabjaiza 
Q Plutarcha 2 i 5. 

»^ Polyb. VI. 13. — Per. Lange: R5m. Altertümer II. 406. 



OFRItAC'JK riNANSOWK RZYMU 11 

sowych, ktöre rzucajji nader ciekawe äwiatJo na (jwczesne ekono- 
niiczne stosunki Rzyinu. liyly oiie konieczne ze wzgl^du, ze zwy- 
czajne dochodv nie wystarczaty juz zupeinie, wojiia zas saina 
w pierwszych latach t;ik nieszcz§sliwa, przedstawiala si^ i pod 
wzgl^dein finansovvyin zupehiie iijenuiie. i dopiero przy koncu przy- 
niosla specjalne swojo dochody. 

Wybuoh wojiiy z Haniiibalem nie zastaJ pustej kasy pan- 
stwowej w R/.yiiiie. WvpelniJy jsj bovviem niedawne zwyci^skie 
wojny z Gallaini i Illiraini, oraz dochody z bogatej Sycylji i Sar- 
dynji. Upomniano sig tylko u kröia Piueusza illiryjskiego o zale- 
gl^ rat§ kontrybucyjn;^ ') i zapowiedziano refuriny inonetarne. ktöre 
jednak prawdopodobnie dupiero w nast^pnvm roku [)rzeprowa- 
dzono. Ze w ci;igu pierwszych 2 lat vvojny nie odczuwano w Rzy- 
mie braku funduszow, dowodzi nietylkcj miiczeiiie w tyni kierunku 
annalistüvv, ale nadto fakt, ze nie przyjgto w senacie ztota, jakie 
wöwczas niektöre sprzymierzone naiasta grecko-italskie. jak Neapol 
i Paestuni, ehcialy ofiarowac ''j. Nawet od samegu Hierima syraku- 
zanskiego, od ktörego brano pomoc w ludziaeh i zhnia. nie przy- 
j§to pienigdzy, tak, ze Hieron musiai dopiero zJoto swoje kazac od- 
la6 w ksztaJcie pos^gu Wiktorji, by postaci^ takq unioziiwic przy- 
j§cie daru ^). zasobnosci kasy panstwowej swiadczy naövvczas 
i to, ze wJasnie vv tych pierwszych latach wojny mögt Fabjusz 
przeprowadzic swoje wielkie reformy religijne, wprowadzic nowe 
kulty i urz^dzac nadzwyczajne i bardzo kosztowne iiniezystosci 
i igrzyska, wyci)jgaj;\ce z kasy nieznane dawniej ilosci pienigdzy. 

Jednakze kl^ska nad Trazyinenem, a nast§pnie wvstawienie 
nowej arniji konsularnej w podwöjnej jak dotychczas sile. wresz- 
cie zniszczenie tej urinji pod Kaiinami zachwialu rövvnowagg finan- 
sow^ skarbu i bylo prawdziw^j dla niego katastrofij. Obawial si? 
tego Fabjusz i przestrzegal podobno konsulöw przed skutkami ewen- 
tualnej przegranej bitwj' ^j. Niestety, to nast.ipiJo, a wöwczas senat 
zmuszony sig widzia}, w celu wystawienia novsych legionöw. si§- 
gn^c do nieznanych dawniej zrödel, stworzyc bank izqdowy i prze- 



') Lir. XXII. 33. 5. Niese Geschichte II. 28f) 2 wqtpi o istnieniu lego 
krola, als ßeloch Griech. Gesch. III. p 689 sluszna czyni awag§, ie krölowa 
Teata mogla w j<-go imienia panowae. 

') LiT. XXII 32. i i 36. 9. 

') Uv. XXII. 37. 6 

♦J Plotarch: Fabio» U. 



12 OK. M (ICMltWHKI 

prowiidziii caly szereg ()])erttovJ fiiiansuwych tak pddatkuwyeh, juk 
nu)netari>y('h i kreiiytowycli. Rezerwv [lieni^zne zostawioiio i teraz 
jeszeze nienaruazone i [)odj<;to dopioro w 209 r. iia wiese o nad- 
zwyczajnyeh potrzebach i brakach armji hiszpaiiskiej '). Podnie 
siune wöwc/.as z aerariuin sanetius 1400 fiiiitöw zlota wartuäc-i 
8.0U0.000 sestcrcöw. zaspokoiJy iiajjltjcc potrzeby skarl)u i byJy 
zarazem ostatniiii na wi^ksz^ skal(,- srodkicin przez senat zaHtuso- 
wanym. Nadcbodzuce bowiem coraz to obficiej lupy wojenne, kon- 
trybucje i konfiskaty dawaly skarbowi dostatecznii iloäc fundu- 
szöw na dalsz^ wojn^ i nie kazaly juz uciekac si«; do kredytu 
luh innych operacyj, Jak w latacb poprzednich. 



II. Operacje podatkowe. 

Podatki dotychccaHOwe — niemoinoBc podnieeieni» veetigaljow i innych — wj- 
xysk prowincjj i acisk podatkovvj na Sardynji i Sycylji — powstanie na wyspach 
i jego asmierzenie — aregulowanie stosunkow podatküwycli na pronincjach — 
dziesiecina «ycylijska i jej wvsokosc — opodatkowaiiie at'rarjow — noty cenior- 
•kie i odbieranio iotdu ora» wpiivwanie do aerarjow — rozpisiinie trybiitu poje- 
dyncae^o a potem podwöjnego. — Podatek na flot? 214 r. - pröby podatkowe 
210 r. — uci»k podatkowy obywaieli. — Podutok solny. 

Glöwnem irödJein dochodöw w Rzyinie w owej epoce bvly 
TÖinngo rodzajii opJaty. ktöre nie zawsze slowem podatek okreslic 
mozna. Podstawa ich bvJa wJasnose rztidowa. jak role i grunty 
publiczne, lasv. pastwiska. stawy i rzeki. wreszeii' zakludy purtowe 
i knpainie. Ten majfitek publicznv. wvpuszczanv w dzierzawg. przv- 
nosil czynsze, ktöre by}y |iodstawq zycia ekonomicznego paristwa 
rzvmskiegn w czasach iiormalnych. Mniejsze, juz dochcidv przyno- 
sity podatki bezpnsrednie takie Jak ö'/o opJata od wyzwolericöw 
(vicesiina manumissionum). podatek od aerarjow, oraz röznego ro- 
dzaju portorja, natoiniast dose znaczne suniy inogty dawac do 
skarbu rozmaite stipendia czyli opiatv z pruwincyj, tak dziesi^oiny 
jak eia i dzierzawy domenöw panstwowyeb. Wreszcie niial senat 
w razie wojnv jeszeze jeden srodek zwi^kszenia dnchodöw rz^do- 
wych. a to przez rozpisanie nadzwyczajnych podatköw maj^tko- 
wyeh wsröd wlasnych obvwateli. 

Zdawacby si§ mog}o, ze wszystkie wymienione wvzej pozy- 
cje podatkowe mozna bvio dowolnie przynaininiej do pewnej gra- 

•) Li». XXVri. 10. 11. 



Oh'KRAOJB riNANBOWR RZTMII 13 

nicy pi)(l wyiszad. ie moinn byJo tatwo za^.J^dac nieco wi^kszych 
czvnszöw (veetiu;al), nieco wi^kszego Stipendium z prijwiiicyi, ze 
przeciei takie cia (portoria), iub podatek od aerarjöw byly dosyc 
elastvczne, by witjkszf^ falsj pieni§dzy do kasy panstwowej skiero- 
waty, by przedewszystkiem nadzwyczajnyini podatkami nie uci- 
skac obywateli. A jednak wJaänie podczas tej II. wojny punickiej 
widzimy cos przeciwnego: o podniesieniu bardzo wielu op}at nie 
nie sly.szymy, natomiast czvtaniy cz^sto skargi na nieslychany 
ucisk spowodowany nadzwyczajnynii podatkami. 

Zjawisko to wytlomaczvc inoina tylko w ten sposöb, ze nie 
wszystkie dotychczasowe przycliody skarbu da)y si§ wugöle po- 
wi^kszyc, a odnosne uchvvaly. gdvby nawet zapadiy, nie miaiyby 
zadnego praktycznego znaczenia. Nie siyszyiny nie w ci^gu tej 
wojnv o podniesieniu dotychczasowych czynszöw dzierzawnj'ch 
i op}at za uzytkowaoie gruntöw, lasöw, pastwisk i jezior [)ublicz- 
nych, nie nia tez wzmianki o podwyzszeniu takich podatköw, jak 
od sprzedazy niewoliiiköw, hib takich oplat celnych. podwyz- 
szeniu bowiem czynszöw dzierzawnvch nie nmglo byc inowy wo- 
bec tego. ze grunta publiczne byJy przez Hannibala zrujnowane, 
majqtki rzymskie spalone, a dzieriawcy i robotniey z ivciem le- 
dwie do niiast uciekli. Jezeli co niszezyia wojna konsekwentnie 
i systematycznie w Italji. to wiasnie posiadlosci i dzierzawy rzym- 
skie, inne bowiem, do sprzymierzencöw nalez^ce, Hannibal sto- 
sunkowo oszcz^dzal. Wojska punickie zreszt^ byly zmuszone tak 
post^powad. gdyz przyszedlszy do Italji bez wlasnych zapaaöw 
i bez zadnego oparcia, tylko rabunkieni mogty zdobywac zywnosc. 
Przed kaidemi lezami zimowemi furazowanie w dalekim promie- 
niu i na wielkq skal^ si§ odbywalo. VVojna ta polegala, jak wia- 
domo, w duzej mierze na wzajemnem wygJodzeniu przeciwnika, 
CO na gospodarstwach rolnych tylko fatalnie musiaio di§ odbijac. 
Dziaiania nie tylko Haunibala, ale i wodzöw rzymskich, jak Fa- 
bjusza, Marcella i innych zmierzaly do tego, by stronie przeciw- 
nej nie pozwolid na rabunek i furazowanie. a to, aby zboze dla 
siebie tylko zagarn^c, a natomiast nie zostawic nie przeciwni- 
kowi. Hannibal zwJaszcza, objadJszy jedn§ okolic§, rzucal si^ 
na drugi^, przebiegaJ w celu zdobycia prowiantöw wzdluz i wszerz 
krainy italskie, i niszczyt .wszystko za sobq. Armj§ jeg" poröw- 
nywa Plutarcli ') z band% rozböjnicz%, ktöra. tylko rabunkiem 

•) Plutarch Vnh. XVII. 



14 



IUI. M. «nUOVTMKI 



kiem i tu i. bic(li\ wyiywid sin mogJa. grasujqc i blukaj^c si^ 
w tym celii pn cnlej prawie Ifalji 

VV obawio. iibv nie byd pozbawioiivm zapasöw i zHrazein by 
te srodki /.ywnosci i inne niatervaJv nie dostaJy 8i§ w r^-ce iiie- 
prEyjacii'la, przedsi^brali \\\i. w^veczas wodzowie rzymscy rekwi- 
zvcj? ZMpasinv i ewukiiaojfj ludnosci, |)ot?\cznnq nawet z mzmysl- 
neni niszczcniem mienia i dobytkii. Mieszkaiicy zagrozonycb przez 
Hannibaia okolic mieli nakaz, jak np. za dyktatury Fabjusza 217 r. 
uciekac z plonami, niszczyc pozostale zapasy i palic gospodar- 
stwa za sobfv '). Kartaginczycy, nie ziiajdujqc zboia, zabierali po- 
zostaJe bydfo robocze. a jak wielkie stada tcgo bydJa szly za obo- 
zem kartagiriskim. dowodzi öw podst§p wojenny Hannibaia, kiedy 
to otoczony w kutlinie przez Fabjusza. wydosta} si§ z niej poiwi^- 
ciwszy 2000 wnJöw^). .leszcze w 214 r. w bitwie pod Benewentem 
odebraJ konaul Sempronius Gracchus Hannonowi caie stado pora- 
bowanych wotöw i do 30 dni daf termin poszkodowanyni do zg}o- 
szenia si§ pn iidbiör '). 

Daje to slabe tylko wyobrazenie, jak niszczyla ta dlugolet- 
nia wojna Italj? i jak zwtaszcza wiejskie gospodarstwa doprowa- 
dzaia d(j ruinv. Wobec tego nie tylko nie mozna byJo niysleö 
o podniesieniu czynszöw dzierzawnych, ale nawet. jak si§ zdaje, 
trzeba bvJo z nich zrezygnowad prawie zupetnie i nie liezyc na 
jakis wi^kszy lub chodby tylko normalny dochöd z tego zrödJa. 
Podrttki te. uporzi^dkowane niedawno przed wojn^ za ceiizury Fla- 
minjuBza 220 r. '). przestaJy wkrötce stanowic znaczniejsz.\ pozycj§ 
w finansach rzymskich 

Z tych samych zapewne powodöw nie moglo byd niowy 
o podwvz^zeniu iiinvch pudatköw, mianowicie cet i 5'/, podatku 
od niewolniköw. Cla. ktöre by}y pobierane tak w portach wybrzez- 
nyeh. jak i w srodku kraju, przynosiJy zwvczajnie 2. 2^/2, naj- 
wyzej Ö^/o od wszystkich przychodzj\eych i wychodz^cych t(;wa- 
röw zbytkownych. na sprzedaz przeznaczonych (purtorium niariti- 

•) Lir. XXU. 11. 4. 

>) Polyb. HI. 93. Liv. XXU. 16. 8. Plntarch Fab. 6. 

') Uaray: Histoire des Komain» I. 562. — Jul. Beloch: Rom. Ge- 
■chichte w Gercke & Norden Einleitung in die Altertumswissenschaft Berlin 
1912 III. p. 171 raöwi bardzo ogölnie zniszczenio Italii öwczesnej i mylnie 
twierdzi, jakoby bezposrednie rzymskie terjtoryuin nie nie ucierpiato w tej wojnie. 

*) Liv. XXIV. 16. 5. — Por. Lange: Rüm. Altertümer II. § 103 re- 
formach Klaminjasza. 



OPKKAOJK FIHAV80WK UZTMU 1& 

mum i terrestre) '). Jednakif. podobnie jak rolnictwo, musiai i Han- 
del podczas tej wojuy ucierpiec niczmieriiie, a wobec zagrazajq- 
cego gtüdu, stn6 si§ przedewszystkiern handlem zbniowym. ktöry 
od etil byt uwolniony. Przedmioty zbytkowne o tyle mniej jeszcze 
mogJy liczyd na pokup w Rzymie, ^e wlasnie podczas tej wojny, 
w 215 wydano owfj lex Oppia, ktöra zabraniala niewiastom rzym- 
skim szat jaakrawycb i purpury, wogöle wyst§powala przeciwko 
zbytkowi w ubraniu i klejnotacb '). Z tego powodu i dochody 
■celne z glöwnego portu rzyniskiegü vv Ostji, musialy podczas tej 
wojny spasc bardzo znacznie i dopiero przy koricu wojny i po 
zawarciu pokoju podniesc si§ znowu. Dlatego tu dopiero w 199 r. 
ustanowiono nowe cJo w Puteolach, porcie, ktöry si§ podczas tej 
wojny znakomioie rozwinJil i drugie clo w Kapui '). ktöre jednak 
wifcej dyscyplinarne dla mieszkancöw tego iniasta mialo znaczenie. 
Röwniez znacznie spasc musialy dochody od podatku ptaco- 
nego za wyzwolenie niewolnika. W normalnyeh ozasach podatek 
ten, ö'/o od ceny szacunkowej, bywat bardzo wydatny, gdyz ceny 
niewolniköw dochodzity niekiedy do kilkudziesi§ciu tysi^cy sester- 
cöw. Wprawdzie wspötczesny tej wojnie Cato nie kupowal podo- 
bno nigdy stuzby drozszej od 1500 sestercöw *), a i cena prze- 
cigtna, ktörq rz^d niial zaptacic wtascicielom za lulzi wzi§tych 
w 216 r. do wojska, nie musiala byc o wiele wyzsza '). to je- 
dnak mamy wiadomosc, ie sumy z tego zrödta do kasy ply- 
nqce. urastaly dt> bardzo powaznych ilosei kapitalu. Podatek 
ten oplacany przy wyzwoleniu niewolnika w zlocie i umiesz- 
czany jako osobny fundusz rezerwowy (aerariuni sanctius). urösl 
w 209 r. do kwoty 1400 fiintöw zlota ezyli 8.000.000 sestercöw 6). 
Z braku innych zrödel dochodu si^gn^l senat wöwczas i po ten 



') Marquardt : Köm. StaatiTerwaltang II. ' p. 270, oiaz M. K. Cagnat : 
Etade hiatoriqii« sur le« impötB indir«cts chei las Komains. Paris 1882 p. 52. 

') Liv. XXXIV. 13 orai Valer. Max IX. 3. Por. I. F. Hoiiwing: De Ko- 
manoram legibus samptuariia Diss. Lugdon. 1883 rec. Dr. M. Vogt w Buriians 
Jahresberichte der klass. Altertnmswi.'isenBchaft 1886 p. 189. 

') Lir. XXXII. 7. 3. O dach 1 porcie w Puteoli möwi ogolnie W. Rich- 
ter: Handel & Verkehr. Leipzig 1886 p. 14i-. 

*) Platareh: Cato 4. 

') Per. nizej rozdsiat o operacjach kredytowych. 

•) Liv. XXVII. 10. 12. Za podstawq w tem oblicieniu biore öwciesny sto- 
sauek 1 scrupaluin = jj, funta = 20 spstorcyj, wyraiony na wspölczesnycli 
monetach, 1400 fnntdw = 405132 »crupula ciyli 8.102.660 sestercyj. 



16 l>K. M. UUMOWSKI 

oatatni fundu.sz i rozdal g<t iia potrzeby nujpilniejsze vvs/.yHtlcich 
pi^ciu i)peru)!\cvch wöwczas aniiij. Moziui jednakze smiaJo tvvier- 
dziö.. zo livlii to rezerwa jeazcze przedwojcnna, ktöra püdczas 
woinv bardzo malego doznala pomnozenia. Wyzwoliny niewolniköw 
musiaJy byc z natury rzeczy podczas tych lat ograniczone, juÄ 
chocbv dlatego, ie wiele tysifjcy z nich pociqgn^lo paristwo do 
sluzbv wojskowej. czy to vv legjonach, jak owych volones, iiaby- 
tych w 216 r., czy to we flocie, jak tu si^ staio w 214 r. Na brak 
tez stuzby i niewolniköw narzekajn obywatele, skari^jc 8i§, 4e nie- 
ina komu roll uprawiac '). Midi w teiii o tyie podstaw^, ie 
w pierwszych 4 latach wojny wzi^to do wojska co najmiiiej 
50.000 niewolniköw'). Ile zas sfuzby [irzy spo.sobnosci najazdu nie- 
przyjacielskiegd, lub ewakuacji uciekto . tego nie wiemy nawet 
w przyblizeniu, jednakze na to wskazuje wyrainie grasowanie 
band totrowskich po Italji. tak ie nawet po wojnie, w jednej 
tylko Apulji 7000 ludzi musiano za rabuuek ukarac^). 

Brak sluibv nie zach^cal zatem do wyzwoliii tych niewolni- 
köw, jacv jeazcze pozostali. Wprawdzie czytamy raz o inasowem 
wyzwoleniu 8000 niewolniköw z okazji zapisania ich do legjonöw 
i wykupna przez panstwo, ale w tym wypadku najmniej chyba 
mogto bvc moglü byc mowy o oplaceuiu vicesimy. VVlasciciel nie- 
wolnika, ktöry w takiin wypadku obowiqzany hyi ztozyd 5°/o po- 
datek *), sprzedawal go panstwu, ale na kredyt, gdyz pieni^dze 
miat dopiero po skonczeniu wojny obiecane, nie mögJ zatem opröcz 
cztowieka jeazcze i pieni^dze dawaö panstwu w dodatku. Tenibar- 
dziej odpadal ten podatek, gdy, jak to Liwjuaz donosi ^), wyzwo- 
liny tych wolonöw odbywaly sig w obozie pod Beneventem przez 
kunsula. 

Wobec tego, ze wydatnosc powyzszych zrödel podatkowych 
zmniejszala sit^ raezej. niz zwi^kszala podczas wujnv, zwröcil Se- 
nat uwag§ na inne dochodj^ podatkowe, ktöre byJy wi^cej ela- 
stj'czne i z ktörych wskutek tego wi§cej mozna bylo wyciqgnqc. 



») Liv. XXVI. 3.% 5 orai XXVIIl 11. 9. 

•) H. Uaapt: Zur Geschichte der röm. Flotte. Hernaei 15. p 15i oblicia, 
ie w 214 wzieto do floty jako wioslariy 40—50.000 niewolniköw. 

'i itommsen: Röm. Geschichte I. p. 664. 

*) Por. C'agnat: Etudes historiqaes 1. c. p. 126 ora« M. Vigie: Etudes sur 
les impots iadirects Romaini. Paria 1881 rec. Barsian 1885 p. 329. 

5 Liv. XXIV. 16. 



OPKKACJE rlNANBOVTR KKTMU 17 

Byty to vv pierwszym rzfdzie podatki prowincjonalne (stipendia). 
oraz wszystkie podatki bezpoirednie tak zwyczajne, opiacane przei 
aerarjow, jak i nadzwyczajne skladane przez tribules (tributa). 

Rzym posiadaf w(5vvczas 2 /.aniorskie prowincje pozyskane 
po |)ierwszej wujnie puiiickiej, to jest Sycylj? i Sardynj^ z Kor- 
syk^. Prawne ich stanowisko uregulowano w kilka lat po ich na- 
byciu, mianujqc dla nich dwöch pretorow w 227 r. i organiziij^c 
zarz^d wewn§trzny. W stosunku do Rzymu byJy prowincje uwa- 
zane za wJosci ludu rzymskiego, a inieszkancy ich z niaJymi wy- 
j^tkami za poddanyeh (dediticii), a nie za sprzymierzencöw, jak 
w Italji '). Sprzymierzency nie ptacili podatköw, lecz dostarczali 
kontyngentöw wojskovvych, prowincje natomiast nie mialy prawa 
do s{u4by w wojsku, lecz pfaoity stipendia. 

Wszyscy historycy, od Marquardta i Moniinsena poczqwszy, 
zgadzaj^ si§ w tem, ie podatki, jakie Rzymianie w tych prowin- 
cjach wprowadzili, nie röznily si^ zasadniczo od tych oplat, jakie 
przedtem wybierali Kartaginczycy, ewent. kröl Hieron syrakuzan- 
ski ^). Kröl ten, ktöry zawart wczesnie z Rzymem poköj i przymie- 
rze, znany jest z pilnosci i zapobiegliwosci. z jak% uporz^dkowat 
pr§dko finanse swojego panstwa i stoaunki agrarne na swojej 
wschodniej cz^sci Sycylji. Dochody jego polegaty na zaprowadze- 
niu dziesi^ciny zbozowej, ptatnej in natura od wszystkich poaia- 
daczy gruntöw, dalej na wprowadzeniu cel w wysokosci ö"/, od 
wszelkiego towaru, ktöry przywozono lub wywozono z Syrakuz, 
wreszcie na dochodach z wlasnych domenöw i na drobnych opia- 
tach posrednich '). Zarzs^dzenia te, ktöre zreszt^ po zaj^ciu Syrakuz 
Rzymianie w dalszym ciqgu stosowali, staty 8i§ juz przedtem, przy 
organizacji prowincji wzorem dla pretorow rzymskich, a ugrun- 
towane byty zreszta na dawnieiszych jeszcze tradycjaeh kartagin- 
skich i greckich. 

Taksamo jak w Syrakuzaeh, byly i w rzymskiej cz^sci Sy- 
cylji dziesigciny rolne, gtöwn^ naöwczas podstaw% podatköw pro- 



') Momnieen: Abri«s de» röm. Staitsrechtes. Leipziff 1893 p. 70 omi 
Schiller: Die rom. Privataltert. München 1.893 |>. 182. 

') Por. Bei och: Griechische Geachichte. Strassburg 190i. III. p. 348, 
fdii« twierdii, »e Rzym nie imienil, ale i nie »mniejizyt oplat n» Sycylji 
i S»rdynji, jakie dawniej Kartagina wybierala. 

») Uegenholb: Die lex llieronica. Berlin 1864, nadto Beloch: Griech. 
Geschichte. Stratsbnrg 1904. III ' p. 346. 
Romprawy Wydi. filolog. T. LVIII. 2 



18 DK. M. OUMOWMKI 

wincjnnaliivch. ByJy to jediiHk opJaty iiiazczane in natura i przez 
dzieriawcöw podatkowvch w naturze. a wi^o w ziarnie dtistarczane 
do Rzymu. Wnoaznc z p(5iiiieJ8zy<'!i »tosunköw, o jakicli np. u Cy- 
cerona ') czytainy. spiayvvano w kazdej gininie «jospodarzy rolnvch, 
odmierzano skrupulatnie grunta i stan zasiew6w i wedhig tego 
oznaczano z göry 10°/o z przyszlych zbioröw dla pai'istwa. Obok 
tej di'kiiinv plaennej in natura, zaprowadzili Rzyinianie wtasne cJa 
we wszystkicb prawie niiastaeh portf)wych '), prawdcipodobuie w wy- 
BokoSci ö'/o od towaröw, jak w Syrakuzach. Ponadto przynosity 
pewien dochöd domeny panstwowe. wydzierzawianc zwykle przez 
publikanöw. za oplatij 15 — 20";o wlasnego przychudu '). Ze takie 
same stosunki podatkowe panowaty i na Sardynji dowodzq roz- 
maite rozporzi^dzeiiia senatu, odnoszfice si^ do obu prowincyj za- 
röwno, w najblizszych latach po wojiiie, ojakiob wspomina Liwjuaz*). 
Dopiero w znacznie pöiniejszych czasach widopznie zmieniono Sy- 
stem o tyle, ze Sycylja pJaciJa dziesi§cin§ zawsze w zbozu, Sardy- 
nja za^ w monecie ^). 

Naturalnie, ie i z tych opfat prowincjonalnych nie wszyst- 
kie daly si§ podwyzszvd. Wskutek wojny na niorzu nie moina 
bylo zastosowad podniesienia ce} w miastach nadbrzeznych. gdyz 
handel morski, i tak ininimalny, musialhy doznac jeszcze wi^kszego 
przez to hamulca. Röwniei dzierzawcy domenöw paristwowych nie 
dali si^ chyba sklonid do ptacenia sum jeszcze wi^kszj'cb. Dlatego 
o podwyzkaeh tego rodzaju nie podczas calej wojny nie siychad. 
Natomiast bardzo wydatnjj okazafa si§ dziesi(jcina. 

O wi§ksze iloÄci zboza i pieni§dzy zwropono si§ do tych pro- 
wincvj dopiero po klgsce pod Kannami, ktöra okazuje si§ jako 
ogromna katastrofa finansowa dla Rzvmu. Senat, wystawiaj^c na 
rok 216 olbrzymi^ armj^ w Italji zaniedbal widocznie zalogi po 
prowincyach, tak ze te hylj w koncu zmuszone wyslac do Rzymu 
listy z prosbsv o nadesJanie zywnosci i zaleglego zoJdu. Ale odnosne 
listy propretoröw T. Otaciliusa z Sycylji i A. Corneliusa Mammuli 



•) Cicero: Verr. II. 75. 185, III. 12, III. 33. 77. 

•( Uesaau: Finanien des alten Koro. Handwörterbuch der Staatswissen- 
«chaften. Jeua 1909. IV. 146. 

•) Marquardt: Köm. Staatsverwal. II ' 250. Momrasen: liöm. Gesch. przy- 

pnszcza, ie wöwcias jesicie domenöw takich na Sycylii nie bylo. 

♦1 Liv. XXXVI. 2. 13, XXXVII. 2. 12, XXXVII. 50. 9, XLII. 31. 8 

•) Per. Slarquardt 1. c. 2 ' 197. 



OPKHACJB FINAN>iiWK KZVMII 19 

z Sardynji przysztv jednak w bardzo simitn^ gudziu^. Senat, przy- 
bity kl^skq, nie iiiial juz zadnych zapasow, ani znaczuiejszych fun- 
duszöw pieni^znych: pozostaie bowiem resztki poszly na ekwipo- 
wanie nowych arniij. Odpisaf zatem otvvarcie, ze nie ina i nie wie, 
gdzieby je mogl znalezc, a vvi§c niechaj wojsko sanio sobie radzi, 
jak inoze '). Dano zatem propretorom niejako pelnomocnictwo do 
wyszukania sobie prowiantöw i pieui§dzy w sposob, jaki sami 
uznajfv za odpowiedni. Liwjusz, ktorj' w opowiadaniu tych wypad- 
köw prowinejonalnych idzie prawdopodobnie za Polibjuszem ^). do- 
nosi zaraz, w jaki sposob wykonali obaj propretorzy zlecenie se- 
natu. Oto jeden z nich dowodzacy na Sycylji, zaciqgnq} odpüwie- 
dnifj pozyczkg u kröla Hierona. (o ktörej nizej obszerniej), driigi 
natomiast niajqcy siedzib^ na Sardynji zwröcit si§ do niiast i ludno- 
sci sardvnskiej z z%daniem zboza i pieni§dzy. 

Zapewne tylko z patrjotycznej tendencji, wynikfa dalsza 
uwaga Liwjusza, ze miasta sardynskie ch^tnie i dobrowolnie zniosly 
wojsku rzymskiemu wszystko, czego z^dano. Jest bowiem rzecz^ 
naturaln^, ze wodz rzymski nie prosit o jakies dary, leez zazqdal 
podwyzszenia podatköw dotyehczasowych tak w zbozu jak pieni^- 
dzach i to z bardzo krötkim zapewne terminem. Podwvzka ta 
musiata byc nie tylko wcale znaozna, ale i bardzo uciqzliwa, gdyz 
wywoJata bardzo povvazne polityczne nast^pstwa. Oto, jak donosi 
na inneni miejscu Liwjusz, ktöry jest tutaj niestety jedynem dla 
nas zrödtein 3), dzikie szczepy görskie i miasta sardynskie wyslaly 
w skutek tego ucisku podatkowego, potajemne poselstwo do Kar- 
taginy. ze skarg^ na panowanie rzyniskie i z przedstawieniem, 
jak ci§zki wybieraj^ od nich ßzymianie trybut i jak niesJusznie 
zqdaji^ od nich zboza. Poselstwo pot^ezone bylo zapewne z przy- 
rzeczeniem ogölnego powstania. skoro tylko Kartagina wysle swoje 
wojska na wysp§. 

Wolanie Sardöw o pomoc zeszio si§ wJasnie z listami Han- 



') Liv. XXIII. 21, 4. responsam utrique: non esse, unde mitteretur; ius- 
sique ipsi cIuBsibus atque exercitibiis suis coQSulere. 

-) Kwestji, ciy i o ile Liwjusz w III. dekadzie korzystaJ s Polibjusza jest 
dotad aporaa, o tyle, ie krytycy nie mog^ sie igodzic, od jakiogo niiejsca Liwjnez 
korzysta bexpoerednio. Por. M. Schanz: Geschicbte der röm. Literatur. München 
1911 p. 430. 

') Liv. XXIII. 32. 10. Ogölnie tylko o lalogach na Sardynji w 217 r. 
wspominsja Polyb. III. 75. 4. oraz Appjan; Hannib. 8. 



20 i'it. M. niiMovrsKi 

nibnia. (1oinii<r»inceini si^ jakiejÄ eni'r;;ic'/.iiieis/.ej Hkcji /p strony 
stDÜcy iiiinii'kii'J. Mialo /.aä teil skutrk. ze Kartagiiia wy-slalu rzH- 
cavwiicio Hottj i Wdjska potl dowödztwein IIa7.drul)ala na t^ wysp^. 
RcSwnoczeäiiie wybuchlo zapdwiedziane powstanie ludiioici. nieprzy- 
zwvczajoiie) dotijd do tak wiclkicli podatköw. 'V<)dz rzymski Kor- 
neljiisz Maininula. ktöry \v ziiiii« 216 na L*15 r. wn'icil z uizi^dovva- 
nia do Rzyinn. przedstawii otwarcie stan rzeczy w senacie i zapo- 
wii'dziaJ ci(^'/.lc)\ vvalk^ na vvyspie. Wobec tego uohwalil senat po- 
wi(jkszvc zalog^ sardyi'isk^ jeszeze u jeden legjon i wyslaö tain 
T. Manljiisza Turquata '), ktöry jui za rzasu swego konsulatu 235 r. 
a^mierza) byl powstanie na Sardynji. Teniu udaio si§ rzeczywiscie 
pnkonac*. tak wnjskü punickie jak i povvstarioöw *). a nastt^pstwem 
tegfi bvtv jeszeze wi^ksze podaiki, ktöre juz cbarakter kontrvbu- 
cji na sobie nosz^. Manljusz bowiem zazf)dai po zwyci(jstwie znnwu 
jednoruzowego podatku w zbozu i mnnecie. a wysokosc jego roz- 
lozyl ini^dzy poazczegölne gniiny stosciwuie do ich zamozn(JSci 
i do ip,h winy. Podatek ten nie pnszed} juz na potrzeby wojska, 
lecz odeslany zosta) do Rzyniu'). mianowic.ie zboÄe do r^k edy- 
löw. jako urz^dniköw aprowizacyjnyoh stolicv. pieniqdze zas na 
r^ce kvvestoröw do kasy panstwowej. 

Od tego czasu Sardynja poddala si(j zarz^dzeniom rzymskim 
i o jakichs nowvch zaburzeniach nie nie slychacf. Ale röwniez 
w najblizszych latach nie slyszymy nie, o jakichs nadzwyczajnyeb 
podatkaeh na tej wyspie rozpisanych *). Rvc moze, ie wojna i tu- 
taj podci^la rnlnictwo i dobrobyt, ale mozliwem tei jest, ie Rzy- 
jnianie, nauczeni doswiadczenieni, nie eheieli podatkami znowu pro- 
wokowac ludnosei. Dziesi^'cina jednak zbozowa musiaJa byc wy- 
bierana w dalszym ci^gu. na co tem wi§ksz^ zwracano uwagQ, 
ze w Rzymie i Italji giod i z tem zwiqzana drozyzna groznie 
zaczynaly zagl^dac w oczy. Dia zboza sardynskiego buduje senat 
specvalne magazyny w 212 r. w Casilinum i kolo Puteoli, przy uj- 



•) Liv. XXIII. 34. 15. 

«) Liv. XXIII. 40, a 7,a nim krötko Zonaras IV. 3 i 8il. Ital. \2. 340. 

') Liv. XXIII. 41. 7. stipendio framentoqae iraperato pro cuiusque aut 
▼iribuB aut delicto ....etipendiuni qaestorihas, frameDtam aedilibiis, cuptivos Q. 
Fnlvio praetor! tradit. 

♦) Liv. XXIII. 48. 7. möwi wprawdzie. ze Sycjlja i Sardvnja zaledwie po- 
trafi^ laloge rzymsk^ wyiywic, ale wobec 41. 7. jeBt to widoeznie nieprawda. 



OPEKACJK rINA.'-SOWK KHYMII 



21 



sein Volturnu*), pözniej zas na to zboze rachuje takze Scipio, 
przeclsi§biorqc 8W% wypraw§ da Afryki. 

Mimu, ze nie mamy pewnych wiadoinosci, przeciez zdajc si§ 
nie ulegad w!\tpliwosci, ie w ustatnich latach wojny znowu po- 
datki sardynakie znacznie podvvyiiszoiio. Moze si§ to wiq^e z po- 
jawieniein si^ floty kartagiriskiej kofo wybrzeiy sardyiiskicb 
w 205 r. 2), a ino^e z decyzj^ senatu, by koszta catej wyprawy 
afrykaiiskiej Scypjoua przeniesii na prowincj^ i sprzymierzt'ricöw. 
W kazdyni i-azie w 204 i 203 r. duze ilusci zapasöw wysyla pre- 
tor sardynski Scypjonowi do j^fryki, tak ze ten nie tyiko stare 
magazyny niemi zapehiiaJ. ale i nowe kaza} budowac '). \V r. 203 
przvjezdza do obozu rzyniskiego w Afryce 100 ükr^töw przewo- 
zowyeh, naladovvanych zbozem z Sardynji, a przedtem jeszcze po- 
syfa Scypiouüwi pretor taintejszy odziez dla wojska w ilosoi 1200 
tö" i 12000 tuuik*). Szat tycb dostarczyla widocznie liuiiiosc wy- 
spy tytuJem podatku nadzwyczajnego, a ebndby nawet te cyfry 
Liwjusza byty przesadznne, to jednak duwodzq one wyraznie, ze 
silij podatkow;\ prowincy] szafowali Rzyiiiianie dowoinie i w niiar§ 
pütrzeliy wvbierali odpowiednio zwitjkszone podatki. 

Pözniej nieco w tej wcjjnie niz Sardynja doswiadczyla tego 
na sobie Sycvlia. Przvczynij byla ino^e nie tylkii wyzsza kukura 
wvspy i przycbylniejsze niz Sardövv uspnsijbienie ludnosci greckiej 
dla Rzymu. ale zapewne i to. ze w razie [)otrzeby, jak to bylo 
w 216 r., Syrakuzy ch^tiiie spieszyly z pomoca tak pienieznij, jak 
aprowizat'.yjnf\. Te normalne stosunki zmienily si§ jednak zupelnie 
pocz^wszy od 214 r. W tyni roku bovfit^m uniari tak wyprobo- 
wany sprzymierzenitc izymski. jak Hieron. a « krötkim czasie 
potem przesziy Syrakuzy do obozu koalicji [lunickiej ^). Rowno- 
czesnie zas przybvt na wyspg wödz rzyniski Marcellus, ktöry 
z niestychaiifv sur(nvosciii poc-z%I wyst§powa6, tak wobec iiieprzy- 
jaciöl, jak wobec wszystkich podejrzanycb. 



•) Liv. XXV. 20. 2. 

') Liv. XXVIII. 46. U 

') Liv. XXIX. 36. 1. Por. LehmHiin: Der letite Feldziijf des bannib. Kiie- 
ge«. Jahrbücher für klass. Philologie. Leipzitr 1S94 p. 540 

*) Liv. XXIX. 36. 3 oraz. XXX. 24. 5. 

') Por. G. Tuzii: Kicerche clironoUjgiche sulla seconda guerra punica in 
Sicilia. Roma 1891, rec. 1.. Hüter w HurBiauh Jahresberichte der klass. Altert. 
1897 p. 90. 



22 



IlK. M. (IIIMiiWNKI 



Jcdni^ •/. pierwazych )e^o czynnoäci byJo 7.apt'\vni(^, sobie do- 
8ttitec/.ne /iipasy zywiiosci, z.a poiiKio«^ odpowieilnii'go podvvy/.sze- 
niii podatküw zboiowycli t. j. podwojeiiiu lub niiivet putrojenia 
dziesi^ciiiy sycvHjskiej: w teil bowieiii sposöb i w poziiicjszych 
czasacli zawsze post^puwano, <(dv zu.szJa wiyksza potrzeba zbu^a '). 
Swiadczy o tem wiadomosd Liwjusza, ze wielkic iloäci zbo^a i za- 
pasöw roznego nidzaju zwiezioiio Rzyinianoin do Murgancji mia- 
8ta na pöliiocnym brzcgu Sycylji, gdzie widocznie Marcellus ma- 
gazyny wojskowe zaJozyt'l. Gdy w kr(')tkiiii czasie MurgaiK-j^ zdo- 
byli Syrakuzanie. Marcellus przenosi zapasy do Leuntini i tarn 
kaze zwozid subie zboze'). Ten ucisk rzvinski w po}»jezeniu z od- 
padnii^'ciem Syrakuz i wyliidowanieni arniji kartagiüskiej na wy- 
spie wywolal znowu povvstanie i przejscie wielu iniast greckich 
na strou^ kartagirisk(\ ZwJaszc/.a zburzenie miasta Henny i skou- 
fiskowanie zyznycb gruntöw leontyriskieb wywutalo powszechne na 
Marcella oburzenie i pupchneJi) vvielj w obj^cia punickie'*j. Wojna, 
ktöra nast^pnie przez par§ iat na tej wvspie si§ toczyta, musiata 
naturalnie usuna.c dotychczasdwq adininistraej^ rzvmskq. a co wi§- 
cej zniszczyc rolnictwo i kultur^ kraju w wvsokim stopniu. Rzv- 
raianie post§puj^ tutaj nie jak we wJasuej prowincyi. lecz jak 
w kraiu nieprzyjacielskini, nie wybierajq podatkövv, ale kontrybu- 
cje. a konfiskaty i rabunki s^ na porz^dku dzieunyni. Wobec tego, 
ze d/.iesii^cina zbozuwa przestala wph'wac prawie zupetnic, Rzy- 
mianie cierpi.-i nieraz niedostatek, a w 212 podczas obl^^enia Sy- 
rakuz tylko wyprawa lupieska flotv rzvmskiej na Afryk§ i zagar- 
ni^cie tanize statköw zbüzowycb kartaginskicb. uratowalo sjtuacj^"). 

Na ueisk Marcella, na konfiskaty i ruin^ prowincyj wskazy- 
walo pciselstwo sycylijskie. gdy w 210 r. stan^lo przed senatem 
w Rzvmie. Senat zaaprobowat wprawdzie post^powanie i zarz^dze- 
nia Marcella w caiej peJni, ale nie wysla! gu juz nadal na Sycy- 
lji, lecz przeznaczvl tarn Jagodniejszego Laevinusa *) Ten mial za- 



') np. Lir. XXXVII. 2. 12. Siciliae Sardiniaeque binae eo anno decamae 
framenti imperatae. 

») Liv. XXIII. 36. 10. 

>) LiT. XXIII 39. 10 i 39. 11. 

*) Freeman: Geschichte Siiilien«. l'ebers. v. Rohrmoser. Lpi.. Hernie 
por. O. Kossbach CaBtrogiovanni das alte Henna in Sicilien. Leipzig 1912. 

») Liv. XXV. 31. 12. 

•) Li». XXVI. 29 32. 



OfKKACJiC riHAMSUWB K/.YMU 23 

dauie jaknajpr^dzej uspokoid wysp? i przywröcid norinalne sto- 
sunki, przedewszystkiem zas starac si^, by podatki zbozowe za- 
oz(;ly wreszcie do Rzymu nadchodzic. W üstatniin bowiem czasie 
wskutek braku dowozu zboza z Sycylji, a upadku rolnictwa 
w Italji, dat sitj i w stolicy powaziiie odczuc brak zywnosci i nie- 
stycbaiia droiyzna. Za zboze placono wöwczas niebywal^ cen§, 
15 denaröw za medimnos, Jak donosi Polibjusz, a wi§c 15 — 20 
razy wi^cej nii za czasow pokojowych '), a zapewne w tyrn sa- 
niym stosunku poszty w gör^ wszystkie iniie srtjdki iywnosRi. 

Wobec tego niebezpieczenstwa gJodu senat wyslat poslöw po 
zboze do Ei,''iptu, a przedewszystkiem zaiqdaJ uspokojenia prowin- 
cyj i dziesi^cin zbozowych. Konsul Valerius Laeviiius wziqJ sig 
tez z cali^ eDergi^ do uaprawy stosunköw sycylijskich: po zdoby- 
ciu reszty miast, ktöre odpadly, zajjjl 8i§ jeszcze w 210 r. spra- 
wami agrariiemi,a wracajqc do Rzymu na zimcj, mögl przyniei^d 
pocieszajjicq dla senatu wiadomo^c, ze ludnosc Sycylji zupeJnie 
juz uspokojona, oddala si^ rolnictwu calkowicie i ie jest najpe- 
wuiejsza nadzieja obfitej przesyJki' podatköw zbozowych z nowych 
ibioröw '). 

Jak wielkq przykladano wag§ do podatköw i zboza syeylij- 
skiego, swiadczy fakt. ie zaraz w nast^paym roku 209 z wiosn^ 
rozciqgni^to piln^ uwag§ uad stanem zasiewow na wvspie. Sam 
konsul Fabjusz Maximus wybral si§ na komisy§ w gl^b kraju i jak 
powiada Liwjuszä), kazal sobie robid zestawienia gruntöw upraw- 
nych i jeszcze odlogiem lez^cych, przyczem wJascicieli tycb oatat- 
nich karal administracyjnie i zmuszal do uprawy. Dziatalnosci^ 
swoj^ podniöst niezmiernie produkcj^ kraju i naturaJnie, o co ßzy- 
mowi chodzilo, jego sit(j podatkowj^, tak, ze mögt i do stolicy wy- 
stac odpowiedni^ ilosc ziariia i porobid jeszcze zapasy w Catanie, 
ktöre dla zaJogi tarenckiej byty przeznaczone*). 

Nie wiemy doktadniej, w jaki sposöb konsulovvie rzymscy 
urzqdzili teraz stosunki agrarne i podatkowe na Sycylji. Opröcz 
bowiem tej cz^sci wyspy, ktöra dawniej juz do Rzymu nalezata, 
dostala sig teraz pod panowanie rzymskie cz§sc jej wschodnia, sy- 



•) Polyb. IX. a. 

>) Liv. XXVII. 6. 6. 

») LiT. XXVII. 8. 18. 

-•) LiT. XXVII. 8, 19 



S4 l>n. M. UIIMoniiKI 

rakuzai^nka z ty^ncmi gruntaiiii tak knJiewBkifini Jak pry watiieiiii, 
na ktorych (lottjd i)l)owinzy walu jirawo Hieroiiowskie, o jakium 
wyzej wBpoiiinialcm. VVedhij; swiadectwa Cyeerona '), H/yiniaiiie 
nie w tein prawie nie zinienili, a zateiii zostawili nadal dzieHJ^ciiiQ 
zbDZowij t. j. 10',', z pl(jnüw rolnycli in natura, jako giüwnfj op(atQ 
podatkowq. Zmieui/y si^ tylko nieco stosunki vvJasnosci, gdvz nie- 
tjlkci dawne dobru krölewskie sta{y biq teraz wtusciami ludu rzym- 
skiegu, a wi§c wlasno^eifi panstwowq, ale razeni z nienii tukze 
i rozmaite inne fjrunta, iniastom sycylijskim pokoiißskowane. jak 
np. iyzne bardzo grunta leontyiiskie, ktörych wydatnosc «tawiano 
pöiniej na röwni zrolq kampansk^ 'j. A zatein obok agri decu- 
mani byty takio ajijri piiblici. ktöre na licytacji puszczano w dzicr- 
iaw^ w ceaie jiiz nie lO"/, le«z 15 — 20'/, wJasnxcb zbiurow. Tak 
dziesi§cin;. jak i czynsze dzierzawne wybiernno za posrednictwem 
publikanöw, ktörzy caJe okr^gi kraju obejniowali swojem przed- 
ei^biorstwein, czyli brali w dzierzaw^ na licytacjach. obowi^zuj^c 
si^ z danego okr^gu pewnq ilosc medyninöw p>szeni(',y dostawic do 
Rzymu'). 

Ile naöwczas tytuJem dziesi^ciny przypJywaJo zboza do Rzymu, 
nie p'idaj;\ zrödia, jednakze w 120 lat pözniej za ezasöw Cicerona. 
dostarczala Sycylja 3.000.000 modii pszenicy. czyli 26.262.000 
hektolitröw ziarna ♦). W razie potrzeby rozpisywali Rzyniianie po- 
dwöjnfj dekuni§. czyli 7,j\dali 20% zbioröw. cu pözniej nazvwaJo 
bIq frunientuni uniptura. gdyz za t§ drugq dekunii; placono ludno- 
ici pewn^ z göry ustalon^ chod stosunkovvo nisksj cen§. pierwot- 
nie jednak. podczas wojny punickiej i w najblizszych po niej la- 
tacb, z.'jdauo podwöjnej dekuniv bezplatnie. jako zwi^kszonego po- 
datku ■>). Jeszcze dalej mozna bvlu z prowincyj wyciqgn^c, zf^da- 
j^c t. zw. frumentum imperatum, ktöre juz i w mniejszej ilosci 
i po wi^kszej cenie byio phicone. Ogölem jako dekuma. frumen- 



■) Cic. Verr. III 12. 

') Cicero Phil. II. 39. KU. »rationes (^»mpana et Leontica in popiili Korn, 
patrimonio grandifera« et froctuosae ferebantur. 

•) Por. Marqiiardt: Köm. Staatsrirw. II. ' p. 187, oraz G. Dietrich: Bei- 
träge snr KeDDtDiF.8 des r6m. Staatspäcbtersjstemti. Leipzigs 1877. Z okrega Her— 
bitv 8»lo n. p. 8100 medymnow roeznie do Kiymu, por. Cicero Verr. III. 33 77. 

«) Cicero Verr. III. 70. 163. 

») N» lo w«ka»ajij nsl^py n Ur. XXXVII 2. 12; 50. 9; XLII. 31. 8. 



OPKKACJB l'INAMBOWK IIZYUII 25 

tum einptum i frumentuiii iinperatum, mogJa byla Sycylja dostar- 
czyc 6.800.000 inodii ziarna '). 

Nie mamy powodu przypuszcza(i, aby Sycylja o wiele mniej- 
sze przynosila dochody za czasöw II. wojny punickiej, anizeli za 
czaa(5w Cicerona. Odki^d konsulowie Laeviiius i Fabjusz uporzj^d- 
kowali ßtoaunki tamtejsze, wydatnosc podatkowa tej wyspy mu- 
siala byd wcale znaczna, gdyi i kwestja zbozowa. tak sci^le z Sy- 
cylja z^czona , lagodniejszego w Rzymie uabraia charakteru, 
a i caJa wyprawa afrykanska Scypiona obliczoim byJa na dowozy 
zywnosci i materyalow z Sycylji i Sardynji. Aprowizaejg swojej 
armji zapewniJ Scipiu, kazawszy zboze dostarczyc miastom sycy- 
lijskiin, a wi^c rozpisuje specyalny w tym celu podatek *), a pod- 
czas jego pobytu w Afryce okr^ty przewozowe ze zbozem sycylij- 
skiem kursovvaly regularnie '). Raz tylko, w 203 r. flota przewo- 
zowa z 200 okrgtöw zlozona wpadla w r^ce kartagiriskie. W wa- 
runkach pokoju potoiy} wprawdzie Scipto zwrot tych okr§töw, ale 
zapasövv zrabowanych przez pospölstwo juz odzyskac uie inögl. Za 
to otrzymal odszkodowanie w wysokosci Ü5.000 fiintöw srebra*), 
czyli 8.300.000 sestercöw. Jezeli pienif^dze te przedatawialy war- 
tosc sainego tylko zboza, i jezeli cena jego wynosiJa tylko 4 se- 
sterce za inodius, w jakiej röwnoczesuie edylowie pszeiiic^ w Rzy- 
mie sprzedawali '). to przesylka cala na tych 200 (ikr(;tach obej- 
mowala 2.075.000 modii zboza, a wi§c przeszfo '/, tej ilosci. jak^ 
pözniej uornialnie pJacila Sycylja tytulem podatku zbozowego 
Rzymowi. 

W podobnvm stosunku prawnym. jak obie ümövvione vvvzej 
prowincve, znalazla si^ takze i Hiszpanja, przyiiajmniej w drugiej po- 



'I Jak to bjlo w 89 r. por. Cic 1. c. Por. G. Hombert w Uictionnaire 
dti antiquite II. p. 1349, gdzie jednak traktiije sie dziesi^cine jako iboie kn- 
pione w cenie 3 se.st. za modiu». O dowolneni szafowaniu docbcdami prowincyi 
por. Bernh. Matthiass: Uie röm. Grunditeuer und das Vectigalrecht. Er- 
langen 1882. rec. Dr. M. Vuigta n liurisi^ina .lahreiberichte dea klats. Altert. 
1883. p. 250. 

•) Liv. XXIX. 1. U. 

•) Liv. XXIX. 36. 1, XXX, 3. 3. i 24. 5. 

«) Poljh. XV. 1. Appian Lib. 34. Liv. XXX. 24. 6. orai 38. 2. 

') Lir. XXX. 26. 6. mowi quaterni« aeris, co tylko przez sesterce, a nie 
przez asy tlömaczyc nioina, jak to zresit^ it catej III. dekadzie Llwjuiiza naiezj 
przjjac. Odpowiada to ireszta obolom Polibjasza. Por. Habeion: Sur deai pasia- 
g6* de Poljb. Compte» rendas de l'Äkad. des inacr. 1906 p. 4ö8. 



26 



DK. M. IIIIMOWISKI 



tüwie wojiiy. \Vü<lzowio rryinscy. tocz^c iiieustuiiiio walki to 
z WDJakunii kurtagii'iskieini, tu z ludami i iniastanii pölwyspu, sto- 
sowuli bardzu azeroko System konßskut i kontrybucyj, zwtaszcza, 
7.e ani zboze ani zuld nie dochndzily rogjulariiie. Powoli zumieiiiali 
Hiszpaiijg w prowincji} rzyiiiskn. cliociai jak wiuduino ostatcczne 
urz^dzenia i urgauizacj? iiadaJ tej czt^icA imperjiiin Cato w 11)7 r. 
Zarzudzajf^c konfiskaty maji^tköw i zabierajuc grunta na rzecz 
panstwa rzymskiego. nakJadali . Scipionowie jak zvvykle pewien 
staJy podatek na reszl^ ludiiosci. W pözniejszych czasach pudatki 
hiszpanskie tem gJöwnie röznily si^ od sycylijakich, ze byly ozna- 
czam* w niuneeie. a nie w zbuzu '). czy jednak tak bvJo pierwotnie, 
nie wiadoino, gdyz niektöre ustijpy Liwjusza zdajq si(; swiadczyd 
i o jednym i o drugiiii rodzaju wybieranych podatköw. 

Gdy mianowicie w 206 r. wybiichJy rozrucby n)i<,'dzy woj- 
skiem z powodu braku zoldn, Scipio zazqdat pieni^dzy od miast 
hiszpaiiskicb '), ktöre juz wöwczas byly stypeiidjarne t. zn. iniaiy 
prawny obowifjzek ptacic Stipendium podatkowe. Ze jednak Hisz- 
pania dostarczata i zboza w tej epoce, tego dowodem inna notatka 
u Liwjusza przecbowana, ze w r. 203 nadeslano takie ilosci zboza 
hiszpanskiego do Rzymu. ze edylowie mogli eeng jego znizyd do 
4 sestercyi za modius'). Zboze to. poniewaz dostato si^ w r§ce 
edylöw, musiaJo byd rz^dowe, czyli pochodzilo z dziesi^ciny rol- 
nej, zaprowadzonej widocznie i w Hiszpanji. Inne natomiast fakta, 
jak np. zazJidanie od llergetöw niedawno pokonanych podwöjnego 
zoldu dla wojska. zywnosci na 6 niiesi^cy i odziezy, co si§ zda- 
rzylo w 205 r. *), maj.'i juz Charakter nie podatköw, lecz kontrybu- 
cyj wojennycb. 

Podatki plynf^ce z prowincyj, byly jednak mimo wszystko 
niewystarczaj^ce: raz dlatego. ze w ci^gu tej wojny tak Sardynja, 
jak zwlaszcza Sycylja z powodu powstania byla pizez kilka lat 
zupetnie nieproduktywna, a powtöre. ie podatki te. oplacane w zbozu, 
byly zalezne od urodzajöw i nie mozua bylo w nieskonczonosd ich 
podwyzszad; paristwo zas opröcz pszenicy dla stolicy i wojska, po- 

<) Marquardt 1. e. II ' 197 orai Schiller; Köm. Privataltertümer p. 182. 
Por. Liv. XXXIV. 21 

•j Polyb. XI. 25. 9 ora. Liv. XXVIII. 25. 9., Äppian. Iber. 34. — iniTiiay- 
(iiv»; t!aoopdj a Poljb. 

») LiT. XXX. 26. 6. 

♦) LiT. XXIX. 3 6. 



OPKIIACJE FINANSOWK IIZYMII 27 

trzebowaJo jeszcze olbrzymich ilosi'i pieni^dz)' do pruwadzenia 
wojny, tak% zas gotö\yk§, gdyjejnie mozna byto wycitjgnqc z pro- 
wiücyj lub uzyskac Jej z operacyj ineimiczych lub kredytowych, 
nalezato wziqe od obywateli wJasnycb pod postaci^ röinego rodzaju 
tryhutu. czyli podatku maj^tkowego. 

Pod tym wzgltjdeiii dzielili si§ obywatele rzymscy na dwie 
kategorje: aerarjöw czyli stale opodatkowanych i tribules, czyli 
opodatkowanych tylko wyjqtkowo i czasami. Rozliczne nowsze ba- 
dania i) pozwalaj^ okreslic, ze do t. zw. aerarjövv nale^eli wszyscy 
bezrolni, a \vi(;c przedewszystkiein rzeinieslniey i przedsi^biorcy 
rzymscy, posiadaj.-^cy czasem olbrzyniie niajqtki w gotöwce, dalej 
wszyscy na terytorjum rzymskiem przebywajqcy stale municipes 
socii lub peregrini t. zw. pötobywatele Jak Caerites, a poteni Kam- 
pani, wreszcie samodzielni wlascieiele rolni i obywatele. o iie z po- 
wodu niezdülnoäci do sluzbv wojskowej lub dzialaii niehoiidrowych 
wykresleni zostali z pomi^dzy tribules, a przeniesieni do aerarjöw. 
Wszysey ci wpisani byli przez cenzoröw do 4 tribus miejskieh 
i opiacali staiy podatek *) inaj^tkowy, ktory wynosil rocznie ^oqoj 
czyli 3 sesterce od 10()0 oszacowanego maj^tku. Jak wielkq to na 
ogöJ tworzylo sum§, nie mamy nigdzie w irödlaeb o tem wzmianki? 
jednakze juz to samo, ze mi(;dzy aerarjami znajdowali si§ bankie- 
rzy prywatni i przedsigbiorcy, obejmujqcy inilioiiowe dostawy woj- 
akowe, äwiadczyc mnze, ze podatek ten nie male suiny przvnosic 
muaial do skarbu. 

Jezeli ktöry ze zwyczajnych dochodöw rzvraskiego paiistwa, 
to wlasnie ten podatek, przez aerarjöw oplacanv, mögt naturaln^ 
drogq znacznie powigkszyc sig podczas tej wojny. VVzrosly bowiem 
majqtki miejskie, zwlaszcza rzemieslnikow i przedsi^biorcöw. przez 
objgcie dostavv wojskowycii '), a chociai wiele z nicb kredytem 

') Marquardt: liöni. Staatsverwaltung II " p. 170. — W. Soltau: 
Ueber Entstehung und Zusammensetzung der altröm Volksversammlungen. Kerlin 
1870 rozdz. VIII. — Kubitschek w Paullys Kealencyklopedie I. s. v aerarius. 
B. Mattliiass: Die räm. Grundsteuer und des Vectigalrecht. Erlangen 1882, 
rec. Bureiau 1883 p. 2Ö0. — hange: Rom. Altertümer 1. 473. 

') H. Schiller: Die röm. Staatsaltertümer p. ]93, ora» Dessan: Fi- 
nanzen des alten Rom w Handbuch der Staatswissenschaften. Jena 1909 p. 146, 
nie wspominaja zu|.elnie, jakoby Rzym mial tego rodzaju staJe z'rödio podatkowe. 

•) Liv. XXlII. 48. 10 qui redempturis auxissent patrimonia. Appian Han- 
nib. 27 möwi o powsxecbnej fabrykacji sbroi i amanicji w czasie po klesce 
pod Kanaami. 



28 1>K. M »lIMOiVSKI 

iDusiatu aig zadowdlnic, to jinlnak ullnzyinie ubroty picni^zrio |)od- 
niecaJy tylko <l<i tworzenia tluzych kapitaJöw. Z tt-go mcze po- 
wodii nie slyszyniy pudezas calej tej wojny (j jakicms podwyi- 
Bzeniu tego pudatkii. Wprawdzie w 215 r. ucliwitliJ soriat zdwoid 
opIat? trybiitu '), alo nie vvifulMmo. czy ta lu-hwaJa (idno.siJa si§ 
takie do at'rarjöw, ktörzy iniiiiü to placili i tak wi^nej od tribules. 
Co natoiniast w czasie tej wojny na diiz4 skal§ praktykowaiio, to 
przeniiazenie obywateli do tribus niiejskicb, czyli za|ii8vvvanie do 
aerarjöw. 

Wpisanie takie nazywaJo si^ not^ cenzorsk^, a opröcz pe- 
wnen:o moralne^jo znaozenia. inialo i duze znaozenie fiskalne. na co 
nie wszyscy l)adacze naiezvtq zwracajfi u\vag§-). Dotkiii^tv tq not^ 
wstgpowal przedewszystkieni w szereg obvwateii stale opodatko- 
wanycli. a nie jak dotychezas tylko wyjf^tkowo p)aL-iicyc!) trybut. 
Nowo w^-niierzony dian podatek byvval z reguly daleko wyäszy, 
gdyi wynosil '/ooo od tnaj^tku. podezas gdy przedtt-ni jiiaci] '" '/ooo 
tylkü. Wreszcie. co bywalo najdotklivvsze. nie otrzymywaJ taki 
obvvvatel zoUiu pudezas sluzbv wojskowej ä). Tejfo rodzaju nota 
cenzor.ska byta karij za ezyny niehonoruwe, chociai to poj^eie cen- 
zorowie övvczesni bardzo dowolnie rozszerzali Nie nalezv tez 
przeoczac, ze opröcz utrzymania surowosci obyczajövv, vvzghid na 
pust^ nieraz kasg panstwowij, ktörij wJasnie cenzorowie mieli 
w opieee, byvvat tutaj miarodajny. 

Kar§ tego rodzaju dnswiadczvli na sohie pierwsi nieszcz§- 
sliwi zbiegowie z pod Kann, ktörveh nietvlko przeznaczono niby 
na wygnanie do Sycylji i bez wzgl(,'du na lata sluzby zmuszono 
do konca wojny tarn pozostac, ale nadto pozbawiono iuldu *). 
Wobec öwczesnego braku oenzoröw zrobii to sam senat niocq swo- 
jej uchwaJy. ale dlatego tez nie niögl ich wpisac na list§ aera- 
rjöw, coby w innvni przypadku uiechybnie nasti^pilo. Poniewa^: 
tych zbieu;öw (Canneiises inilites) bvio okolo 6000 ludzi. przeto 



«.) Liv. XXIII. 31. 1. 

') Najwiecej jeszcze, chociai i lak ea m&lo xwraca uwoge na t§ kweetje 
W. Soltaa, iani wvzej wyiiiienieni. a takze Mommsen. Köm. Staatsrecht II. 587 
nie möiviq o tem prawie zupelnin. Ogolnie podkresla to Nenmann: Zeitalter der 
pan. Kriegre p. 459. 

'l Paul. Üiac. 69. Dirutam aere militem dicebant antiqai, cui eiipendiam 
ignorniQiae caasa non erat datam. 

«) Liv. XXIII. 25. 7. orai 31. 2. nadto XXVII. 9. i. 



OPKKACJK KINANSOWK KJCVMU 



29 



skarb zyskiwaJ na zoidzie blisko 450.000 denarow rocznie, ktörych 
ptacic dalej nie potrzebowal. 

Gdy vv r. 214 nowo obrani po 6 letniej przerwie cenzorowie 
M. Atilius Regulus i P. Furius Philiis obj^li urzi^dowanie, pierw- 
sz^ trosk;^ ich bylo podniesd docbody panstwowe, o ktürych sla- 
bosci dobrze chyha wiedzial Regulua, jako zasiadajqcy juz od 2 lat 
w koniisji bankowej. W poszukivvaniu za novvemi zrodlaini dcj- 
chodu przypijinniano sobie grup§ ludzi z M. Caeciliusem Metelleni 
na czele, ktörzy po kl^sce pod Kaniiami podniesli my^l porzucenia 
Italji i wyszukania sobie gdzieindziej nowej ojczyzny. Sledztwo 
w tej sprawie, teraz dopier(i przeprowadzone, obj«jJu podobnoaz 
2000 ludzi, ktorycb wszystkich wpisano do aerarjöw, czyli pod- 
wyÄszono im podatki, pozhawiono ioldu i wreszcie odeslano do 
wojsk karnycb na Sycvljg^). Skarb paristwa zyskiwal nie tylko 
znaczny doehöd z podatku maj^tkowego, ktury u takiego Caeci- 
liusa i innycb senatorskiego pochodzenia musiaJ byc bardzo znaczny, 
ale röwniei; zaoszc.z§dzal rocznego wydatku ca 150.000 denaröw 
t. j. zoJdu dla 2000 zohiierzy. 

Tegü rüdzaju kary cenzorskie powtörzyly si§ w 209 r. po 
obj^ciu urz^dowania przez nowo wybranych cenzoröw M. Corne- 
Ijusza Cethega i p. Sempronjusza Tuditanusa. Legionom kannen- 
skiin, ktore juz ud 215 r. sluiyly i topnialy na Sycylji odebrano 
teraz wszystkie konie rz|dowe i wielkiej liczbie zolnierzy kazano 
odbywac sluzb^ na vvlasnych koniach *). Skarb otrzymywal w ten 
sposob conajmniej 600 koni do dyspozycji, a prawdupodobnie 
i utrzyniauie koni w legjonach zwalal na ukaranych obywateli. 
Rownoczesnie wpisali cenzorowie do aerarjöw caly szereg inlo- 
dziezy. ktöra z chvvil^ wybuchu wojny mimo ukonczenia 17 roku 
zycia nie wst4pila wtedy, aui dotychezas nie zameldowata si§ jssz- 
cze do wojska. iloäci ich jednak nie wspomina Liwjusz. 

Kary powyisze, spadaj^ce za urojone poniekqd przewinienia 
i to przed latami pnpetnione, niialy oczvwiscie tylko fiskalne zna- 



') Pisze o teni obszemie Livius XXIIII. 18. 

') Liv. XXVII. 11. 14. Por. I. B. Miapoulet: Des eqaitee aquo privato. 
Revae do Philologie 1884 p. 177, oraz Lange: Köm. Altertümer I. p. 476. Cen- 
zorom chodzilo prawdopodobnie nie o saiiie konie, leez o fandasz pJacony jezdz- 
com Z6 gkarba na kazdego konia. Pundusz ten wptywaJ specjalnie z podatka 
aes equestre i bordeariam, oplaeanego prze» wdowy i maloletnicb, w wyBokosei 
1000 asow pierwotnie na 1 konia. 



30 JiK. M. (IIIMdVTNKI 

czenif i hvly nakliKiauc pr/.edewszystkit'iii w tvm ccIii, l)v 7.wi(;k- 
szyc (loehodv poilatkowo iianstwa. IViknzuje sii; to iiajle[)icj j)rzy 
dzialiiliio^ci nnst^piiycli ceiizoröw w 204 r. Wöwczas jiii, z kiji'i- 
pem wdjiiv. livly fiiianse rzjjdowe w znacziiie le])szyiii stanic i iii(! 
potrzebowanu ucickac s\q do tego rodzaju wybiegow podatkowych. 
nie ozvtamy tei ziipeJnie, aby wöwczas kogo cenzorowie wpisali 
do aerarjöw. Jezeli zas wpisali sami siebie nawzajem i jezeli Li- 
vius Saliiiator wpisat w rozdraiiiieniu cale oby watclstwo rzymskie 
z wyjfitkiem jednej tribus, to moze jak zaznacza Kubitschek '), 
byl to czyii niepoczytalnego, ktöry praktycznego znaczeiiia nie po- 
siada} : senat bowiein noty Liwju.sza uniewaziiiM). 

Obok tego podatku majutkowego oplaeancgo przez aerarjöw, 
istnia? w Rzymie jeszcze inny podatek wyjjjtkowo tylko tiakiadany, 
a wi§c podatek nadzwyczajuy, tributum, opfacany przez obywateli, 
nie nalezqcyoh do aerarjöw, a zwanych w tym wypadku tribules. 
Nale:>,eli tutaj wszysc^y wfasciciele zieinscy, ktörzy byli obywate- 
laini o pelnych prawach, a placili na podstawie wlasnych dekla- 
racyj, zlozonych przed cenzorami i odnosz^cych si^ do cafego 
stanu majqtkowego. Trybut bowiem byJ rövvniei podiitkiein nia- 
jqtkowym, od catego inajqtku wybieranym, a wi^c tak od grun- 
tow jak i od ruchonidsci, mial zaä diatego wyjqtkowy charakter, 
ie tvlko w razie potrzeby wojennej, od czasu do czasu go zqdaiio, 
specjalnie na oplat^ zofdu, a powtöre. ie obywatel pu szez^'siiwie 
skoriczonej wojnie miai w zasadzie prawo do zwrotu^). 

Ten jego dawniejszy eb;irakter zmienit si^ jiiz z bicgiem 
czasu i w ei^gu II. wojny punickiej nieco inaczej si^ przedstawia. 
Trybut nie stuzy juz tylko na opfat§ zoldu, lecz pokrywa rozniaite 
inne wydatki panstwuwe, nie jest rövpniei zwrotny, przynajmniej 
nie o tem nie siyszymy*). Jest natomiast bardzo wydatny, gdyz 



') KabitBch»k u Paullys Realencyklopedie I. s. v aeranus p. 676. 

') Livius XXIX. 37. 13. — Liber de viris illustr. 50. 3. sviiadczy, ze nota 
ceniorska pozbawil Liwjasz wsiyetkich zotdu (stipendio privavit.i. 

ä) Z bardzo dazej literatary o trybacie wymieniam tylko: Montnsen: 
Köm. Staatsrecht. Leipzig 1874 p. 374 tom II. — Jfarquardt: Rom. Staatsver- 
waltung II ' p. 162. — Schiller: Die röm. StaatBaltertümer p. 196, pdzie row- 
nieä drobnieJBze prace sa zestawione. — Nenmann: Uas Zeitalter der pun. 
Kriege. Breslau 1883 p. 13 omawia rözne dochody, ale o trybueie nie wspomina 
zapelDJe. 

••l Tor. Marquardt 1. c. p. 165 oraa Schiller I. c. p. 196. 



'IPGRACJK rINAN.IOWa UZYMU 3t 

moie byc pojedynczy, albo podwöjny, t. zn. w podwöjnej placony 
wysokoici. Zwykle ptaconcj trybut pujedynczy, ktöry jak wyiej 
wspomniaiem byl znacznie nizszy od tego, jaki placili aerarii. Pod- 
czas gdy ci mieli nalozony podatek sta{y wysokosci co najinniej 
Vooo o'' ceny szacunkowej majsvtku, tribules pJacili tylko '/^jj, 
wj'j^tkowo xai '/qoo od maj^tku*). Trybutu potröjnego w tej epoce 
jeszcze nie ziiano. 

Nie wiadomo kiedy senat podozas tej wojny zdcoydowat si§ 
na rozpisanie tego trybutu. Frawdopodobnie zaraz w pierwszym 
lub drugim roku, chociai; Äadeu z annalistöw nie podal nain wia- 
domosci w tym wzgl^dzie. Liwjusz pisze tylko, ze po kl§sce pod 
Kannami, niianowicie na rok 215 uchwalii senat podwoic ten po- 
datek czyli podniesc go na rok najblizszy o lOO'/o, a pojedynczy 
trybut stale juz t. j. do konca wojny wybierac bez przerwy *). 
Widac z tego, ze przynajmniej na rok przedtem istniat trybut 
w normalnej wysokosci: Vooo- Podwojenie jego wynosilo zatem Vooo 
od maj^tköw i miato wystarczyc na zaptacenie zalegtego wojskom 
ioldu. 

Z biegiem jednak czasu i ten zdwojony trybut okazal si§ 
niewystarczaj^cym, a pokladane w nim nadzieje senatu cz^sciowo 
si§ nie sprawdziJy. Z podatku tego juz w pierwszym roku po roz- 
pisaniu wptyn^ty mniejsze sumy do kasy, niz si§ spodziewano. tak, 
ze z chwilq wybuchu wojny macedoriskiej widiial si§ senat 
zmuszonym innycb operacyj finansowych poszukac. Jako przy- 
czyn§ tegiJ podaje Liwjusz 2) ubytek wielu obywateli poleglych 
w trzech dotychczasowych latach wojny. Poniewaz jednak trybut 
nie byt podatkiem osobistym. lecz maj^tkowym, a wdowy i sie- 
roty röwniei. a nawet w wyzszym stopniu go opiacaiy *), przeto 
przyczyny tego zjawiska nalezy szukac raczej w zniszczeniu ma- 
j^tkow i gospodarstw wiejskich i ogölnem zubozeniu tej klasy oby- 
wateli na roli osiadlych, anizeli w zmniejszeniu si^ icb iloaci. 



') iwrocie trybatu doDosi Polibjusz I. 11.2. lapewne na podstawie Fa- 
bjuaza. Ze nie zavvsze jednak zwrot nastepowaJ to podkreäla i Beloch : Griech. 
Geschichte III p. 349. 

') Liv. XXIII. Hl. 1. ut eo anno duplex tribntum imperaretur, simplex 
confestim exigeretar. 

») Liv. XXIII. 48. 7. 

*j Por. aes eqaestre i aes hordeariani a Marquardta II ' p. 173 oraz Lan- 
gego II. 475. 



32 IJK. M. «DMUWSKI 

Wiadomo jcst nnvniez, ie lud nie przywykiy zdawnu il(] tjik 
nadxwyczajnycli podatköw, dotkliwie go odczuwaJ. feniburdziej, ie 
Bcnat nie tylko trybut \v podwöjnej ilosci nalozyj, ale obok niego 
i iiinc pudiitki wyl)iera(i kaziit. Narzekaiiie na unisk podatkowy 
niialo wedlug Liwjuszn ') szczegöliiie ostre przybrad furniy w 2]ü r. 
B (ikazji nowych projfktow fiskalnych senatu. Lutl, uslyszawszy 
o iiowyiii edykcie. wskaz«} wprnst na niezvvykJe wyczerpanie swo- 
ich zasoböw wskutek cornczncj opJatv trybutu i na zupeJny juz 
brak pieni^dzy, ktörych przeciei nie inoze wyci^gnqd an! z roli, 
ani z gospodarstwa spalonego przez nieprzyjaciela. ani z niewül- 
niköw pobranych do wojska. Lud byJ tak oburzony na ^rnb§ po- 
datköw«). ze Senat, nie mogqc [jrzeprowadzic swojej uchwatv, od- 
roczyl edykt i phwyciJ si§ innego aposobu napehiienia pustej kasy 
rz^düwcj, inianowicie rozpisal pozyczk^ wojennq. 

Jak (Hugo wybierano podczas tej wojny trybut podwüjny, 
a jak i kiedy pojedynezy, nie wieray dokJadnie. Prawdopudobnie 
podatek ten ustal jeszcze przed zawarcieni pokoju. gdy z innvch 
irödel przyptyn^-Jy znaozniejsze do ekarbu fundusze. Stalo si? to 
moze juz w 204 r., gdyz vvtedy skarb widziniy tak obfity. ze po- 
zwala na regulowanie i amortvzacj? pewnej cz§sci dtugöw pan- 
slwowycb. W kazdym razie oplata trybutu byJa wöwczas. jak si? 
zdaje. glöwnq podstawq guspi^darki fiuansowej senatu i dostarczala 
najpewniejszych örodköw pieni^znych. 

Na pytanie, jak wielkie fundusze mogiy z tego tytulu wpjy- 
wac do kasy panstwowej, trudno d.-ic jak^s odpowiedz. Niektöre 
bowiem maj^tki öwozesne szJy wprawdzie juz w niiliony sester- 
cöw. ale nie wiemy ilu obywateli majjitki takle posiadalo. W 214 r. 
z okazji innych podatköw-) sami senatorowie, zawsze uwaiani za 
najbogatszycb, oszacowani bvli o Ys wvzej od tych, ktörzy posia- 
dali wi^cej niz 1.000.000 sestercöw. a o »/, wyzej od tych. ktörzy 
mieli 300 — 1.000.000 sestercöw. Gdybysmy przeto owycb 300 se- 
natoröw szacowali kaidego tylko na l^/j miliona sestercöw, to */oo„ 
podatku majatkowego przez nich samych oplacanego przyniosJoby 
rocznie 900.000 sestercöw. czyli sum§ wystarczajqcfj zaledwie na 
roczny zold dla jednego legjonu. 



') Uv. XXVI. 35. 
') Liv. XXIIII. II. 



OPBRAnjE PINANSOWR KÜYMU 33 

Od placenia trybutu nie mögl sii^ nikt uwolni6 bez wzf^l^du 
na to, czy stuiyt w wojsku czy nie, lub ezy byl lub nie urz^dni- 
kiem panstwnwym. Wvjqtkowo jednak uwolnieni byii. lub si^- za 
takieh uwazali kaptani rzymscy i ei soiidarnie nie ptacili podczas 
calej vviijny ani razu 4adnej2^o podatku. Ale po skonczeniu wojny 
rzi^d zinioniJ widocznie zapatrywanie , g^y^ polecit kwestorom 
icifign^ö od wszystkieh kaplanöw trybut i to za wszystkie zale- 
gte lata '). 

Operacje finansowe w dziedzinie podatköw nie koriczyjy ai? 
jednak na trybucie. Gdy okazalo si§. Äe trybut nie daje odpowie- 
dniego wyniku, wyst^pil senat z nowym, a dawniej nieznanym 
jeszcze rodzajem podatku, ktöry ze wzgl^du, ze miat stuzyc na 
wyekvvipowanie flotv. niozna flotuwym nazywa6. Podatek ten do- 
tykal jeszcze w wi^kszej mierze obywateli. ani^eli trybut majat- 
kowy, chociaz rozci^gat si§ tylko na najwyzsze klasy niajqtkowe. 
Dotknigty nim mial obowi^zek nietylko dostawid pewn^ iloäc ludzi 
do flnty, ale jeszcze jak powiada Liwjusz, ktöry jedyny z history- 
köw tg wiadomosc zapisa} '), miat dad im zold roczny lub szeäcio- 
miesi^czny, po^ywienie na miesii^c z gory, zbroj§ i wyekwipowanie. 

W tym oelu uchwalit senat rozdzielic wszystkich najbogat- 
szych obywateli na 5 klas niaj^tkowych, poczynaj^c od II. klasy 
serwianskioj t. j. od majqtku oszacowanego w listacb cenzorskich 
na 50.000 asöw. Wtasciciele majqtku wartosci 50 — 100.000 asöw 
winni byli wedtug tego dostarczyd 1. wioslarza z >/, roczny m Sti- 
pendium, wtasciciele szacowani na 100 — 300.000 asöw, mieli juz 
dostawid 3 ludzi z calorocznem Stipendium, szacowani na 300 — 
1.000.000 asöw winni dac 5 ludzi, powyÄej miliona — 7 ludzi, sena- 
torowie zas 8 ludzi z caJorocznym Stipendium. Nadto wszysoy ci 
ludzie mieli by6 kompletnie wyekwipowani i mieli posiadad goto- 
wan^ straw§ na dni 30. 

Gel tego podatku jest jasny : rzi^dowi chodzito o wyekwipo- 
wanie floty wlasnymi ludzmi, a nie jak dntqd niepewnynii sprzy- 
mierzencami greckicb miast italskich, z ktörych i tak wiele juz 
przeszlo na stron§ Haniiibala. Ponadto ta Acta miala byd znacznie 
powi^kszona, gdyz uchwalono wlasnie budow§ 100 nowycb okr§- 
töw wojennych dla strzezeuia brzegöw kalabryjskicb od strony 



') Liv. XXXIII, 53. 
') Liv. XXIIII. 11, 7. 

Rozprawy Wydi. filoloj. T. LVIll. 



i54 Ml. M. llUMiIWSKl 

Miicedonji. Ktizein z (lawiiiejszeini 50 penteninii (itrzyniaö inia< na 
rok 214 T. Otacilius IßO okr^-töw. Dia takiej floty potrzeba byJo 
obsluoji w samyoli wioslarzacli jakie 45.000 ludzi, licz^c po 800 
na jeiliij) punter^, tak jak to byt(j juz w czasie wiclkicj bitwy 
pod Eknonins 256 r. '), pröcz tego za^ musieli byd na okrgcie 
i zeglurz-c prawdziwi i iotnierze '-zyli epibaci (niilites classici). Po- 
niewaz budowano w 214 roku 100 uowych okr^töw, wi^c, nie li- 
czj|C wojska, potrzebowano co najmniej 30 i kilka tysi^cy ludzi*) 
jako wiuslarzy (remiges) i zeglarzy (nautae). Nie inogqc zas lub 
nie cbcqc vvzijjd icii od sprzymierzencöw, zazqdano od obywateli 
i w tyin celu tego rodzaju podatek rozpisano. 

Jak wielkiem to bylo obcinzeniem dia majittköw, a zarazem 
jak wiele zvskiwala z tego zrödla kasa panatwowa, zrozumieiuy, 
jezeli zdamy sobie s[)raw§ z charakteru tycli swiadczeii obywatel- 
stwa. Dostawianie bowiem ieglarza lub wioslarza do ci§zkiej 
praey na flocie znaczylo tyle. co wlasnego niewolnika odrywac od 
pracy domowei czyli pozbawiac si^ cz§sci i to wcale kosztownej 
wJasnego inaj,'\tku. B\l to zresztii najtanszy sposöb uiszczenia tego 
podatku, gdyz poslac do floty, zamiast wtasnych niewolniköw, swo- 
ich wlasnvch wvzwoierieöw lub proletaryuszy, kosztowaJobv z pe- 
wnoscifv daleko wit;cej '). Zastanawiac tylko tnogq przytem slowa 
Liwjusza. ze ci ludzie, ktörych ten autor nazywa wszystkieh zarö- 
wno zeglarzami (nautae) niieli otrzymywac zotd i byö uzbrojeni. 
Gdyby tak rieczyvviscie byfo!^ nie mogliby to hyi niewolnicy, ale 
ludzie wolni, a wi§c co najmniej wyzwolency, ale w takim znowu 
razie niezrozumialem byloby rozpisyWanie podatku mi§dzy najbo- 
gatszych obywateli. Jest to widocznie balaniuctwo Liwjusza i prze- 
sada. jedna z wielu. jakie u tego autora znajdujeniy, ktör^ jednak 



M Polyb. I. 26. 7. 

•) Neiiinann: Das Zeitalter der pan Kriege p. 197 oblicza 45.000 la- 
dzi, ale dla wszystkieh 150 okretöw, tak samo i H. Haupt: Zur Geschichte der 
röm. Flotte. Hermes XV. 154. — Por. A. Tenne: Kriegsschiffe zu den Zeiten 
der alten Griechen und Römer. Oldenbg 1915 rec. w Berl. philo). VVocbensebrift 
1916 p. 716, ale tu oraawia autor tylko techniczna strone biidowy okretöw. 

') Na to nie zwracaja uwagi niektörzy badacze i niöwiq o wyzwolencach 
na öwczesnej flocie jak Fr. Fröhlich ; Die Bedeutung des II. puu. Krieges für 
die Entwickelung des röm. Heerwesens. Leipzig 1884, oraz Schiller: Die röm. 
Staatsaltertümer p. 245. Ze to byli tylko niewolnicy, dowodzi H. Haupt w Her- 
mesie XV. p. 156 oraz Marquardt: Röm. Staatsverwaltung II. p. 499 choc 
z zastrzezeniami. 



OPRRAÜJB FINANSOWB RZYMU 35 

nie wszvaey pözniejsi badac/.e roz.poznali. Tak samci, jak seiiatowi 
nie chodziJo « samych zeglarzy, ktörycli (IIa 100 okr^töw potrzeba 
bylo CO uajwyzej 150() — 2000 ludzi. lecz o wioslarzy (romi<^es) 
w ilosci CO najmniej 30.000, tak samo nie chodzilo tu o ich uzbro- 
jenie. lecz raczej o odzianie i okrycie. Uzbrojeni na okr^tach byli 
tylko epibaci, w liczbie najwyÄej 120'), ktörzy rekrutowali sig je- 
dnak z vvojsk legjonowych i otrzymywali zoH zwyczajny. Wie- 
slarze natoniiast. jako niewolnicy. nie niogli otrzymywac zoldu (Sti- 
pendium), dlatego to, o czem Liwjusz wspomina, moina rozuniie6 
tylko jako ealoroczne utrzymanie, lub jako zap}at§, ale panstwu 
tytufem zwrotu kosztöw utrzymania tych niewolniköw na flocie. 
Utrzymanie obliczalo si^ ilosci^ pszenicy potrzebnej miesi§cznie 
de wyzywienia, a tej dawano wedlug Polibjusza 4 modii niiesi^cz- 
nie kazdemu zotnierzowi -). Opiate; zatem Stipendium dla tych nie- 
wolniköw flotowycb, rozumied naleiy jako dostarezenie im t. j. do 
magazynöw wojskowych, zboza w ilosci 48 modii na rok dla kaz- 
dego wioslarza albo tei, ekwiwalent tego w monecie. Puniewaz 
cena pszenicy szta wlasnie wöwczas niestychanie w gör§, a w 210 r. 
osiiign^la swe maximum t. j. cen§ 10 sestercöw za modius, przeto 
ka^dy dostarczony do floty niewolnik kosztowat wlasciciela nadto 
480 sestercöw rocznie, wydanvch na jego utrzymanie. Senator, ktory 
ze swego majqtku placil tytulem podwöjnego trybutu rocznie okolo 
3000 sestercöw, jak to wyiej obliczyJem, musial przy podatku flo- 
towym daö nietylko 8 ludzi, ale ptacic na ich utrzymanie co naj- 
mniej 3840 sestercöw, nie licz^c innych kosztöw odziezy i zv- 
wnosci. 

Dla rz^du i jego kasy taki jednorazowy podatek flotowy 
przedstawiat si§ jako znakomity przyrost sity bojowej i bardzo 
powazna operacja finansowa. Zbudowanych röwnoczesnie 100 nowych 
okr^töw pi§ciorzgdowych ") otrzymalo w ten sposöb obsad§ wyno- 
sz^cq okolo 30.000 ludzi, a kasa panstwowa unikn§ta znacznych 
kosztöw ich wyekwipowania i utrzymania, ktöre dla takiej ilosci 



') Podaje tak^ cyfr? Polybius 1. 26. 7. x okazyi bitwy pod Ekaomos, je- 
dnakze E. Meyer: Die Stärke der röm. Heere. Sitzungsberichte der berl. Aka- 
demie 1915 p. 950 uwaia to za priesade. 

'} Polib. VI. 39. 

•) Liwjusz 1. c. nie möwi wprawdzie, jakie to byly okr^ty, ale tak wezy- 
scy je rozumieja. 

3» 



öl) 1>U. M. OUMOWSKI 

wiosliirzv wyma<fiilii (lostawy Cd iiaimniei 1.440.000 modjöw ])8ze- 
nicv, wartoäci öwczesnej okoJo 14.000,000 sestercöw. 

PrzeprDwadzcnie tej nadzvvyczajnej operaeji ijodatkowcj iidato 
si§ raz tylko w i'i^gju tej wojny seiiatowi. Oderwanie bowiem ud 
prncv i gospodarstw 30.000 mhutniküw inusiaio bardz« dotkliwie 
odcziic cale spoJeczenstvvo i t:tk juz; pozbavvione dlugoletniq wujim 
tylu ludzi. Gdy wi\'c, po 4 latat'-h. iniiinowicie w 210 r., seriat po 
raz drugi kazal podobny edykt podatkowy ogtosic, zmuszony do 
tego sytuap.ji^ wojennq i brakiem pieni^dzy w kasie, wywolal tylko 
pow.szechiie oburzenie i gtosne skargi ludnosci na nieslychany 
ncisk pddatkovvv '). Rozgoryczeni obywatele zbiegli si^ na forum 
i przcdstawiali w ostrych sJowach konsuloni swoje wyczerpanie 
finansowe, zrüjnowane wojnii i popalone gospodarstwa, brak r%k 
roboczvcb i shiibv. Kunsulowie, widzjjc ten opör ludnosci, usti^pili, 
cofn^li edykt juz wydaay, a seuat chvvycil siy wöwczas iunego 
srodka, mianowicie rozpisaJ nadzwyczajnq poiyczk§ wojennq'). Ze- 
brane wöwczas pieni^dze, ktöre przeciei znalazly si§ u obywateli, 
poslu^yd miaiy widocznie do tego samego celu, co i zapowiedziany 
podatek t. j. do wyekwipowania i uzupelnienia floty. Rözuica byJa 
iedvnie taka, ze senat musiat teraz potrzebn^ iloäd niewolniköw 
i zboza dla nich kupic za pozyczone pieniqdze. 

W dalszym cif^gu wojny nie slyszymy juz nie o jakichs no- 
wych podatkach w Rzymie, ani o jakichä pröbach w tym kierunku. 
Inne operacje pieni^zne okazaty si§ widocznie lepsze i wydatniej- 
sze. Dopiero przy koncu wojny. w r. 204, wprowadzono jako sro- 
dek wi^cej karny nowy podatek, ale juz nie na obywateli. lecz na 
niektöre kolonje latynskie. Mianowicie jeszcze w 209 r. 12 ko- 
louij wyczcrpanych dtugoletniq wojnq. odmowilo '; dalszej pomocy 
Rzymowi t. j. dalszego posylania i oplacania kontyngentöw woj- 
skowych, do jakich na mocy ukJadöw byly obowi^zane. Senat po- 
cz^tkowo nie na to nie reagowal, ale w r. 204, gdy juz gtöwne 
niebezpieczenstwo wojenne min^lo, wyst^pit z procesem *) przeciw 
kolonjoni. Byty to miasta : Nepete, Sutrium, Ardea, Cales, Alba, 

') Liv. XXVI. 35. 

') O tej poiyczce wojennej t. zw. volantaria conlatio patrz nizej w roz- 
dziale o operaojach kredytowych. O jej celu wlasciwym nie wspomina zaden 
z badaczy. 

») Liv. XXVII. 9. 7. 

*) Liv. XXIX. 15. 



Ol'EKACJE FINANSOWE HZYMU 37 

Carsiolii, Cora, Siiessa, Setia, (Jerceae, Narnia i Interaiiina. Dotych- 
czas vvszystkie te i iniie kolonje nie pJaciJy nie Rzyinowi, lecz po- 
sytaty tylko uddziaty wojskowe, ekwipowaty i optacaiy je z wJa- 
snych funduszöw. ktöre zbieraty same przez wiasiiych cenzoröw 
na podstavvie fasyj maj.itkowych swoich obywateii. Teraz ukrocono 
ich przywileje o tyle, ie zaif^dano dwa razy wi^kszego koiityn- 
geutu tak piechoty jak kunnicy, a co dia skarbu najwaäniejsze, 
opodatkowano wszystkich mieszkancöw na rzecz stolicy. Ceuzoro- 
wie poszczegöinych miast obowiqzani byli od tego czasu swoje 
listy cenzorskie czyli spisy niajqtkowe przedkJadaö cenzorom rzym- 
skim. a ci wymierzali podatek coroczny w wysokosci '/goo, a wi§c 
tak jak zwyczajny trybut obywatelski. Pudatek ten obliczano ry- 
czaltüwo i jak zwykle puszczano w dzieriaw§ publikanom '). 

Röwnouze^nie w 204 r., jak donosi Liwjusz, zaprowadzono 
nowy podatek solny, a wlasciwie zwi^kszono cen§ sprzedaznii soli 
w Italji ^). Söl nalezaJa widoeznie de monopoli panstwowych, a wy- 
dobywano jj^ z salin kolo Ostji i sprzedawauo po bardzo niskiej 
cenie 1 sextansa t. j. i/« ^^^ prawdopodobnie za funt rzymski. co 
röwnalo si§ zaledwo kosztom produkcji '). Cen§ t§ Z(iStawili cenzo- 
rowie nadal tylko w Rzymie, natomiast po innych okolicach Italji 
poustanawiali rozmaite inne, ale wyzsze ceny, prawdopodobnie za- 
lezne od odleglosci i kosztöw dowozu. Dochöd z tego podatku wy- 
dzierzawili podobnie jak inne publikanom i przedsicjbiorcom, ale 
naturalnie zobowif^zali ich do sprzedawania soli po cenach przepi- 
sanych *). ie podatek ten nie b}?! srodkiem do ratowania kasy pan- 
stwowej, swiadczy fakt, ze wöwczas w 204 r. kasa juz byla z in- 
nych zrödet napeJniona i mogla juz nawet zaj^c si§ splat^ po^y- 
czek wojennych. Ludnosd, zwlaszcza wiejska i kolonjalna, przyj^ta 
tez ten podatek z oburzeniem, uwazajqc go za niepotrzebny, a cen- 



') Dietrich : Beiträge zur Kenntniss des röm. Staatspächtersystems. Leipzig 
1877 p. 62. 

') Livius XXIX. 37. S. Por. JJ. Binder; Bergwerke im röm. Staatshaushalt. 
1880. rec. Bursian 1883. 253. 

') Dlatego Dio Cass. fr. 57. 71 möwi, ze to'j; Sla; aTsXei; H^^/.f; 'ciiTS övca; 
ÜTCOTsXeTg £:ioiy)aav t. j. cenzorowie. 

<) Mommsen: Röm. Staatsrecht II. p. iSO nie uwaia tego za podatek 
i przeczy jakiemukolwiek dochodowi z tego zrödla. Podobnie flagnat; Etudes 
historiques sur les impöts indirects chez les Romains. Paris 1882. IV. Przeciwne 
natomiast stanowisko zajmnje Marqnardt II' p. 160. 



38 nU. M. (UIMOW8KI 

zora cJwczeaiH'f^o M. Ijiwjuaza, ktory byl inicjaturem w tej sprawie, 
przezwauo uszczypliwie Salinatorem. 

III. Operacje monetarne. 

Stosunki iiiouetarae z wybncliem wojny — lex Flaminia 217 r. — Zni^ka Blopy men- 
niczej srebra i miedzi — xmiuna liczenia — zysk procentowy Hkarbu wprowa- 
dzenie iiionety ztotej, — zmiana stosunku ztota do srebra — zyitki skarbu z bi- 
cia inonety ztotcj — Wprowadzeiiie inoncty kredytowej srebrnej i zlotej — mo- 
neta subaerata i docbody stad plynuce. 

Meniiiea i prawo bicia nionety naleialo \v Rzymie od poczqt- 
köw do regaljöw panstwowych. do wyl.'icziiych przywilejöw zwierz- 
chuiej wladzy, ktörynn w stusuiiku do sprzymierzencöw senat do- 
vvolnie rozporzqdzal. Polityka rzvinska w tym wzgl^dzie kierowala 
öi§ dwienia naczelnemi zatiadaini : ilqiyla bowieni z jednej strony 
do nadania denarowi i monecie rzymskiej stanowiska glöwnej i je- 
dvnej vvalutv vr cafem panstwie italskiem. z drugiej zas strony 
zmierzala do zmonopolizowania prawa menniczego w r§ku Rzyinu 
i do jaknajwi^kszego ograniczenia pod tym wzgl^dem sprzymie- 
rzencöw. 

Z chwil^ wybuchu wojny hannibalskiej stosunki monetarne 
w Italji nie byly jeszeze skonsolidowane. Obok asöw i denaröw 
rzymskich, ktöre w caJej syinmachji miatj' kurs obowiijzuj^cy, 
byiy w obiegu rowniez i mouety röznych niiast sprzymierzonych, 
ktöre jednak mialy tylko charakter lokalny, autonomiczny. By}y 
to monetv przewaznie miedziane, gdyz od czasu zaprowadzenia de- 
uara, Rzym ograniczvi tylko do miedzi prawo mennieze sprzymie- 
rzencöw. Mimo to przeciez istniaJy wyjfitkowo uprzywilejowane 
kraje, ktöre wciqz jeszcze biiy wJasn^ monet§ srebrnq, mianowicie 
Brettowie i dopiero wojna hannibalska kres temu polozyla '). 

Ale i sama rzymska moneta nie przedstawiala si^ jednolicie. 
Po nadzwyczaj doktadnych badaniach M. Bahrfeldta °), oraz nie- 
dawnych studjach Haeberlina ') nie ulega juz wi§cej wqtpliwosci, 
ie röwnolegle z denarami i asami wybijal Rzym swoje kwadry- 



') Mommien: Geschichte des rOm. Münzwesens. Berlin 1860 p. 327. 

') Bahrfeldt M. : Geschichte des älteren röm. Münzwesens. Num. Zeit- 
schrift. Wien 1883 p. 5 i n. 

*| Haeberlin: Die Systematik des älteren röm. Münzwesens. Berl. Münz- 
blätter 1906 p. 110. 



OPEKAÜJR KINANSOWE RZVMU 39 

gaty i wiktorjaty zwane tak od wyobrazenia kwadrygi lub Wik- 
torji na odwrociii u wartoäoi ^|^ i ^|^ deiiara po röiuych miastach 
i koloniach italskich, a przedewszystkierrv w Kapui, ktöra byJa 
drugq obok Rzymu, a inoze i obfitszj^ mennicq w paristwie. Po- 
iiadto istniaty poszczegölne oficyuy rzytnskie w takieh miastach 
jak Luceria i Teaiiuin w Apillii, Potentia, Canusium i Croton 
w Lukauji, Korkyra w lUirji, Vibo i inne. Obok miedzianych asöw 
i ich cz^äci fabrykowaly te inennice jeszcze drobnfi monet^ srebrnq 
jak wiktorjaty. quinary i sesterce, wazystko pod stemplem rzym- 
skim *) i w ten sposöb swiadczyjy o wcale szerokiej autonomji tych 
kolonij. Rzym przeto zarezerwowat dia siebie wyJjjczr.e bicie de- 
naröw, dla Kapui kwadrygatöw, dalej zastrzegl sobie tylko prawo 
bicia munety zlotej, oraz monet miedzianych wigkszych od 1 asa. 
Nadzwyczajne uprzywilejowanie Kapui wysuwa si^ zatem ua plan 
pierwszy. 

Nie mamy powodu badac na tem miejscu szczegötowo owcze- 
sne stosunki monetarne. Nalezy jednak zadad sobie pytanie, czy 
i w jakiej mierze ciqgnql Rzym zyski z tego swojego regalu i jak 
wielkie dochody mogly z tego tytulu wplywai do kasy paristwowej. 

Pod tym wzgl^dem zadania pisarzy s^ bardzo rozmaite. Au- 
torzy rzyrascy, jak Plinjusz i Festus. ktörzy t^ sprawq si§ zajmuj%, 
iqcz% kai^dq reform§ mennicza, a specjalnie kazde obnizenie stopy 
monety miedzianej, z pewnym jednorazowym dochodem skarbowym, 
specjalnie ze splatq znacznej cz§sci dlugow paristwowych. Tak 
w 269 r., gdy wag§ asa z funta zni^ono na 2 uncje czyli Jo 
stopy sextantarnej, miala kasa zyskad öOO'/o, pözniej przy zapro- 
wadzeniu stopy uncjalnej 100"/(, na ozysto '). Ten s^d utozsamia- 
i^cv wlasciwie ka^dfj znizkg stopy ineuniczej z wielkiem bankruc- 
twem paiistwowem jest najzupelniej mylny i jest dowoln^ fantazj% 
rzymskich pisarzy. Juz Mommsen, a potem Bahrfeldt') wykazali 
dowodnie, ze przejäeia z jednej do drugiej stopy nigdy nie by}y 



') Por. Babrfeldt 1. c. p. 195, gdzie omawia monety z znakami CA (Ca- 
ruaium), CKOT (Croton), KA (Kapua), CPK (Korkyria), L (Laceria), T (Teanum), 
r (Potentia). VB (Vibo), B, C, D, H, M, AA, MP (nieznane?). 

*) Plinius bist. nat. XXXIII. 3. ü. conetitutunique, nt asses sextantario 
pondere ferirentar. Ita quinqae partes Incri factae, disBolutamque aes alienam... 
Postea asses onciales facti... ita res publica dimidia lucrata est. — Por. Festns: 
De verborum significata. Editio Lindsey. Lipsk Taiibner 1913 p. 47 i 468. 

•) Babrfeldt 1. c. p: 183. 



40 



Dil. M. UIIMOW8KI 



takiü gwahowuo i zc ustuwii znizajtica stupi^ moncty miedzianej 
wJaBciwie bankcjonowala stusunki, jakie si^ z Ijicgiem c/.asu wy- 
tworzyiy. jakieja 8|>lacio dJuf^öw panstwowych w ten sposöb 
iiiema wit,'c niowy, tak sumo jak i u nadzwyczajnych i ogrora- 
uycb dücliodach z tego zrödla. 

U historyköw zatein i ekonomistöw nowszych przewaza zda- 
nie. ie monnica nie przyiujsita zadnycli, albo tez bardzo malo zy- 
sköw kasie paristwowej. Marquardt') zalicza j<j d(j monopolöw rzym- 
ekich, ale wprost twierdzi, ie za czasöw rcpiibliki bicie nionety 
nie przynosilo zadnego docbodu. Z tego samego zapewiie wzglgdu 
nie wsponiina IL Dessau^) zupeJnie o ineiinicy, inöwi^c o finan- 
sach rzymskich, a tylko Dr. H. Schiller »j, potrqcaj^c o t§ sam^ 
kwestj(j, wspomina i Iqczy razem dochody z salin, kopaln i men- 
nicy, ale nie möwi wi^cej jak to, ze byty bardzo nieznaczne. 

Pomimo, ze studja numizmatyczne w tym przedmiocie nie 
8*4 bynajinniej zakonczone, to jednak jest rzeczq jasnq, ie panstwo 
musialo cif^gn^c z mennicy pewien staly, a bardzo elastyczny do- 
chod, juz chodby z tego wzgl§du, ze wybijaJo rnonety tak mie- 
dziane jak srebrne zawsze prawie ponizej ustawowo przepisanej 
stopy. W czasie mi^dzy I. a II. wojnfi punick^ panowala w Rzy- 
mie stopa sextantarna, t. zn. a.s miedziany. jako podstawowa je- 
dnostka systemu, winien byJ wazyc tyle, co dawniejszy sextans, 
czyli 2 uncje (5458 gr.) miedzi, jednostka zas .srebrna, odpowia- 
daj^ca 10 asom, czyli denar, winua byla zawierac 4 scrupula sre- 
bra, czyli wazyc 4548 gr., gdyz tylko ta waga zostala w iialezytyni 
stosunku de miedzi i de nominalnej wartosci monety. Stosunek 
miedzi do srebra byJ wöwczas jak 1 : 120, a wi^c 4548 gr. sre- 
bra musialo odpowiadac 54580 gr. miedzi. *). 

Tak byc byJo powinno, ale w rzeczywistosci trzymano 8i§ 
tych norm zaledwie w pierwszych latacb po wydaniu odnosnej 
ustawy 269 r. Jui w czasie ci^^kich lat I. wojny punickiej obni- 
zono znacznie stop§ mennicz% i emitowano asy zamiast 54 gr.. 



') Marquardt: Rom. Staatsverfassung II • p. 280 przy omawianiu docho- 
Aiw nadzwyczajnych rzymskich. 

') H. Dessau: Finanzen des alten Rom. Handwörterbuch der Staatswis- 
sensehaften. Jena 1909 tom IV. 146. 

', Dr. H. Schiller: Die rüm. Staatsaitertümer. München 1893. p. 193 n. 

♦) For. Fr. Hultach: Griech. u. röm. Metrologie. Berlin 1862 p. 211, oraz 
H. Willers : Geschichte der röm. Kupferprägung, Leipzig 1909 p. 40. 



OPKRACJK KINANSOWB U/-YMU 



41 



tylko 40 — 30 gr. wagi niaj^ce, denary zamiast 4548 gr. tylkii 4, 
lub 390 gr. wagi i vv odpowiednim stosunku obniiono wszyatkie 
inne gntunki moiiet, jak quinary, sesterce, seinisy, triensy etc. Ten 
spadek wagi monetowcj nie byl nagty. lecz dokouywai sit; pow(jli, 
rok za rokiem, a tysisjce egzeinplarzy zwa^onych w XIX w. przez 
takich badaczy jak Ailly, Samwer i Bahrfeklt. sq przekonywajii- 
pym pod tym wzgl^dem dowodem. Zjawiska tego nie moina polo- 
^yc na karb niesuniiennych urz^dniköw lub mincerzy, ktörzyby 
umyslnie w celach wtasnego zysku obni^ali wartoäd monety pan- 
stwowej. Byto to bowiem zbyt widoczne i naraÄaJo na pruces o kra- 
dziez popelni(in;\ na wlasnosci publicznej (pcculatus) '), aby mozna tu 
byio prywatne fatszerstwo przypuszczac. ByJy to zatem z przyzwo- 
leniem i poleceniem senatu czynione w ten sposöb zabiegi, aby 
w ci^zkich dla panstwa czasach i z niennicy panstwowej jakies 
zyski wyciqgac. Tak jak nie mozna tu przypuszczac wielkich ban- 
kructw, tak röwnieÄ z drugiej strony niepodobna mysled o bezin- 
teresownosci rz^du. Dochody rzeczywiscie byJy i nieraz musiaty 
wydatnie dopomoc kasie panstwowej. 

Z chwil^ wybuchu wojny hannibalskiej stosunki monetarne 
w Rzymie byly tego rodzaju, ze obowiqzujqca ustawa mowila ci%- 
gle jeszcze o stopie asow sextantarnej , jednakie wychodzqce 
z mennicy asy miaiy juÄ nie wiele wi§cej n\i 1 uncj§ miedzi, 
czyli okoto 80 gr. wagi. Tak samo i denary srebrue zamiast mied 
1/7, funta, wykazywatv juz i/j^ funta wagi 'j. ten sam procent 
spadfy röwnie^ i monety rzymskie bite w Kapui i po kolonjach 
obywatelökich, mianowicie owe kwadrygaty i wiktorjaty. Te anor- 
malne stosunki domagaly si§ uporzqdkowania, a ze wojna stawiala 
i wzgl§dem finansow panstwa swieze i nadzwyczajne wymagania, 
przeto bylo rzeczq konieczuq, te monetarne stosunki uregulowac. 

Nowa reforma meunicza przyszla do skutku w 217 r. czyli 
w 2. roku wojny hannibalskiej. Verrius Flaccus, z ktörego prze- 
dewszystkiem czerpal materjaly do swego sJownika Festus '), 1^- 



') Mommsen : Rom. Strafrecht. Leipzig 1899 p. 766. 

') Bahrfeldt 1. c. twierdzi. ie znizenie denara do '/^^ funta nastapito usta- 
wowo jui 241 r. Babelon : Monnaies de la Repabliqne Kom. Paris 1885 p. XXII. 
laczj to z reformami 217 r. 

') Fettus editio Lindiay. Lipsk Taubner 1913 d. 470: numerum aeris per- 
dactam esse ad XVI asses lege Flaminia luinus solvendi argenti cum penuria 



42 



1111 M. aUMOWHKI 



czy jtj z imieniem C. Flaminjusza, tego sainego, ktöry zgiiiJiJ nad 
jeziorem Tra'ymenskieni. Plinjusz zäi kiadzie Jh iia c/as dyUta- 
tury Q. Fal)iusz;i Muxiinu '). Nüwsi badacze Jjjczii te wiadomoäci 
w teil sposüb, ze Fl.iininjuBzowi przypisujq postawienie wniosku 
i przi'|)rowadzeMie odnosnej uchwaJy w kuinicjuch, KabjuBzowi zaä 
wykiinaniü i iirzeezyvvistnienie tej reforiny *). 

Ustawa z 217 r. siijijula gf^boko w iycie ekonomiezne Rzvmu, 
zinieniala bovviein nictylki) stnp(^' meniiicziv. ale i sposöb liczenia. 
Zaprowadzuta oiia dia miedzi stop§ uncjalnq, czyli vvag? asa okre- 
slaJa na 1 uncj§ (27 gr.). diu arebra z&i przepisywata stoixj 84 de- 
naröw z funta rzymskiego. W stosunkii do ustawy z 269 byJo to 
obnizeniem wagi asa o 507o. ^'^^ wagi deuara o przeszlo M'/q, 
w rzeczywistosci jednak bylo to tylko usankcjonowanieni tych 
stosiinköw, jakie si^ z biegieni czasu wytworzyly. Wainiejszein 
bylo, ie ustawa dzielila denar nie na 10 jak dotyc.bczas, ale na 
16 asöw, czyli znizata wartosc asa miedzi z Y,o na '/jg denara '). 
Tem samem naturalnie inne gatunki monety srebrnej zinienialy 
svvnj^ wartnsc : tak kwinar = 8 asöw, sesterc = 4 asy, wiktorjat 
= 12 asöw, kwadr^'gat = 24 aey. 

Nalezy zadaii eobie pytanie, w jakim celu wydano powyisz^ 
ustaw§ i to w drugim jui roku tak ciejzkiej wojny. Gdyby cho- 
dzilo tylko o uporzqdkowanie zawikJanych stosunköw, jak na to 
wskazuje Bahrfeldt. to przeciez tnozna to bylo z daleko pewniej- 
szym skutkiem uczynic dawniej, zaraz po skonczeniu I. wojny pu- 
nickiej lub odloÄyc do konca wojny hannibalskiej. Ze Flaminjusz 
wyst^pit z taki^ UBtaw!| wlasnie w czasie wojny, to musial mied 
jeszcze inne cele na oku, mianowicie spoteczne i fiskalne. 

Juz Plinjusz powiada*), ie na tej reformie zarobil skarb 
50*/o zysku, przyczem naturalnie przesadza, nie wiedz^c. ze asy 



premeretar populua Romanns. Nieco inny tekst podaje wydanie O. Gradenwitza: 
Fontes iuris Komani. Tubingae 1909 p. 38. 

') Plinius h. n. XXXIII. 3. ^5 : postea Hannibale urgente Q. Fabio Ma- 
ximo dictatore asaes unciales facti. 

») Por. Mommsen GRM. p. 290 oraz Paully Viss. Realencykl. VI. 1909 
p. 1819 przy zywocie Fabjusza. 

') Ustawy t? omawiaja szczegotowo; Mommsen GKM. p. 288 n., Hultsch: 
Griech. u. K5m. Metrologie Berlin 1862 p. 213, Bahrfeldt 1. c. 190, VVillers 1. c. 
p. 42, Babelon p. 61. 

*) Plinins h. n. XXXIII. 3. 45. ita res publica dimidia locrata est. 



OPKRAOJK FiNANSOWE RZYMU 43 

dawniejsze nie inialy juÄ pelnych 2 unoyj wagi. Jak to juÄ Moram- 
sen wykazaJ. idzie w tein iniejscu PÜDJusz za VVerrjuazem, ktory 
rnüwi)\c, o reformie z 217 r. nnvniez. jako jej ccl, podaje zysk 
skarbu. a wJasciwie cz^iciowe spiacenie dtuguw piibliczuych i pry- 
watnych. Z nowszych badaczy tylko Hultsch i Babelon ') podkre- 
slajii ten cel refürmy, obliczajfic, jak wielkim byl procentowo do- 
chöd z tego zrödia, inni, a przedewszystkiem Bahrfeldt wprost 
przecz% wszelkim tego rodzaju zamysJom. 

Jednakze badajqc blizej ow^ ustaw^ i svvieicj niq stworzone 
stnsunki, musimy przyjsd do przekonaiiia, ze bez pewiiego rodzaju 
bankructvva pomyslee si§ ona nie da. Moneta apecyahiie rzymska 
ze swojf) wyraznie zaznaczona zawsze wartosci^ nominalnf^, ma od 
poczjjtku pewien imperatywny charakter. ktöry kaze jq przyjmo- 
wad bez wzgl^du na jej wartosc wewn^trzn^. Podobnie jak przy- 
zaprowadzeniu immety srebrnej zröwnano funt iniedzi czyli as li- 
bralny z 1 sestercem, tak samo i w 217 r. zröwnano 4 nowe un- 
cjalne asy z 1 seatercem, mimo ze to nie odpowiadato zupelnie 
pierwotnemu stosunkowi obu metali srebra i miedzi. Sesterc czyli 
1"13 gr. srebra byt w 269 r. tyle wart co funt czyli 327 gr. mie- 
dzi i ta ewaluacja utrzyniala si^ w uiyciii powBzechneni przez 
dlugie potem wieki. Jednakie ustawa powyäsza zröwnala sesterc 
z 2Y2 asanii zredukowanymi do stopy sextantaruej, czyli kazata 
za 1'13 gr. dawac tylko 136'25 gr. miedzi, uczyniJa zatem stosu- 
nek obu metali jak 1 : 120. A zatem ju^ w 269 r. redukowano 
dlugi prawie do 1/3, gdy^ t^ sam^ iloäciq srebra mozna byJo spta- 
cic zaröwno caly funt miedzi 327 gr.. jak i 136-25 gr. tego me- 
talu ^). Niektörzy podstawiaj^ wprawdzie w miejsce [funta rzym- 
skiego o 327 gr. dawniejszy funt osko-latynski o wadze 272 gr. '), 
jako uzywany pierwotnie w Rzymie, ale i w tym wypadku re- 
dukcja dlugüw wynosiJaby 50»/,. Podobnie jak w 269 r. musiato 
byc i przy nast^pnej redukcji asa w 217 r., kiedy to ustawowo 
zröwnano sesterc z 4 asarai uncjalnymi czyli 0975 gr. srebra 



') Hultsch w PauUy Vissowa Kealencykl. 1903 pod „Denariiis", oraz Ba- 
belon 1. c. p. 61. 

') Bahrfeldt I. c, p, 186 nazywa to taryfowaniem asöw i przyjmnje nsta- 
wowe jego znaczenie. 

') Haeberlin : Die metrologischen Grandlagen der ältesten mittelitalischen 
Miinzsysteme. Zeitschrift für Num. 1908 p. 18 i n. orai Lehmann-Haupt: Zur 
metrologischen Systematik, tarnte p. 132. 



44 DK. M. QIIMOWSKI 

z 108 gr. iniudzi. Rozuinieö to niilezy w tun 8|)086b, ze zu ti; sjunn 
ilo^d srobra, kt6r)i dawniej trzeba by}o opJaci6 iloöci>i 13625 fjra- 
möw inicdzi. nin/.im bylo daö teraz tylko 109 gr. Dhiänicy, o ileby 
inieli do splaoenia dliig zacijvgiiii^'ty przcd 50 latv. indjjli «jo teraz 
uiäcir 8unm o 2()°/o ninii*J8zn *), jcdiiakze. o ile dhi<j tcMi zaciHgui^ty 
bvl iiiedawno, zyskiwali bardzo niewiele. Ze tu wchndziJy w gr^ 
rzeczywisoie interesy dluinikiJw. czvii ubozszych ohywateli, to 
äwiadczy o tem zwii^zane z t>\ reforniij imi^ Flaminjusza, gorli- 
wego ojiiekuna i poplecznika ubogiej ludnosci. Jednak^e najwi^ksze 
wlasciwie korzysci przvniosJa ta ustawa skarbowi panstwoweinu 
i smiato poczytac jji mozna za jednq z pierwszych operacyj finan- 
sowych vv wielkiin stylu, jakie Rzym w celacb wyszukania ärod- 
köw na wojn§ przeprowadzil "). 

Ustawa flaIniri^^ka bowiem dala rz^dowi w r^ce moino.sc prze- 
bicia TOszystkiej kursujqcej dotychczas nidiiety cii^iszej na nieco 
l^ejsz^ i to tak srebrnej jak miedzianej. Srebro obnizone teraz 
w denaracb o >/j wagi. dawalo przy przebiciu 14287o zvsku, co 
przy \vi§kszych sumacb mialn juz nie inaje znaczenie. Zold np. 
pJacony jednej legji rocznie w kwocie okoJo 447.000 denaröw wy- 
magat dawniej przebicia w tym celu na monet§ 6208 funtöw sre- 
bra, teraz tvlko 5321. Wprawdzie cd do ioldu wJasnie zrobila 
ustawa powyzsza jeden wyjqtek, gdyä kazaJa i nadal tak jak da- 
wniej liczyc denar po 10, nie po 16 asöw '), ale przeciez mimo 
obiiczen w miedzi, wyplata musiala z samych technicznych wzgl§- 
döw nast§powac w srebrze, a znizka stopy byla pod tym wzgl§- 
dem duzq ulg^ dia kasy panstwnwej. 

Drugim zyskieni dla kasy by}o w tym wypadku potanienie 
srebra. Dawniej za funt srebra trzeba bylo piacid 120 funtöw mie- 
dzi. taki bowiem stosunek widzimy przy pierwszeni wprowadzeniu 
monety srebrnej 269 r. Jednakze z ustawq 217 r. stosunek ten 
ulega zmianie. gdyz 4 asy uncjalne id^ na 1 sesterc czyli tylko 
112 funtöw miedzi na 1 funt srebra. Zysk czysty przedstawial si§ 
zatem jako 7% dawniejszej ceny. W tym samym stosunku wzro- 



'I Bahrfeldt 1. c. p. 191 mylnie podaje tylko G'GS" ,,, lepiej Lange: RSmi- 
che Altertümer. Berlin 1867 II. 155. 

^) Ten cel ustawy podkresla z nowszyeh badaczy ale bardzo og^ölnikowo 
tylko Babelon 1. c. p. XV. 

') Plinjasü 1. c. In militari tamen stipendio semper denarias pro decem 
asaibus datus est. 



OPEHACJE FINANBUvMi; KZYMIJ 45 

sfa ceiia mi(!d/.i. tuk, ze rzi^d, placivc miedziq dawiiiejsze zobowii^- 
zania, dawa} jej 7"/^ niniej niz przedtein. 

Najvvi§cej jednak davvala ta reforiiia zyskii rz;\dowi. gdy clin- 
d/Alo () przebicie monety miedziaiiej. W skarbach bowiem z po- 
przedniej epoki pochudzqcych, takich np. jak skarb vv Cervetri lub 
Monte Marin '), znaleziono obok siebie, a witjc röwnoczesnie rmöw- 
czas kursuji^oe asy o wadze od 12 do 6 uncyj miedzi. Wprawdzie 
zakopanie ich odnoszi^ badaeze du czasu przed zaprowadzeniem 
monety srebrnej, ale z tego ich skladu moziia przypuszczac, ze 
i vv nastgpnej epoce rowniez aay najrozmaitszej wagi obok siebie 
razem kursowaty. Jezeli przyjiniemy, ze z poczi^tkieiii vvojny han- 
nibalskiej, asy b^di^ce w obiegu wazyly od 2 do 1 uiicji miedzi, 
to i tak przebicie ich na l;^ejsz^ stop^ uncjaln^ mogio przy ci^z- 
szyeh sztukach dac rzqdowi do öO^/j czystego zysku. 

Wainiejsze jednak nad te zyski czysto menuicze byi fakt, 
ie ustawa z 217 r.. ustanawiaj^c kurs 16 asöw za denara, zezwa- 
lata röwnoczesnie. gdyz inaczej nie mozna tego rozumiec, na spia- 
cenie 16 asöw dtugu 1 denarem. Asy wybijane przed wydaniem 
tej ustawy byly bardzo uiewiele ci^isze od tych, jakie mennica 
po 217 r. emitowala, ale szty po 10 sztuk na denara. Zmieniajqc 
liczenie z 10 na 16 asöw za denar i to prawie tych samvcb asöw 
za prawie ten sam denar, zamierzaJ ustawodawca najwidoczniej dac 
moznosc dluznikom i panstwu spJaty swoich dhigöw w bardzo 
znacznym zakresie, gdyz juz nie 10, ale 16 asöw odrazu sptacafo 
sig 1 denarem, czyli umarzalo si§ o 37Yj°/o wi^cej kapitaJu 2). 
W tej zatem zmianie liczenia denara, a nie w zmianie stopy men- 
niczej, jak chce Plinjusz, \eiy powöd owej reformy z 217 r. 

W tem tei nalezy widziec przedewszystkiem cel owej re- 
formy Flaminskiej, ktöra, sqdz^e z charakteru ustawodawcy, obli- 
czona byla wprawdzie w pierwszym rz^dzie na zlagodzenie n^dzy 
zadluzonej ludnosci, ale niewqtpliwie musiala znakumicie uizyc 



') Ailly: Recherches sar la monnaie roraaine I. 56. oraz Bahrfeld I. c. p. 
183. Por. tez skarb z Orbetello opisany przez M. Bahrfelda w Berliner Mzblät- 
ter 1916 p. 605 zakopaoy okolo 200 r. Asy w liczbie 112 waiyly ta od 37-70— 
16-44 gr. 

') Bardzo krötko m(5wi tem Lange: Rom. Altertümer I. 155. Böckh: 
Metrologische UnterBuchnngen. Berlin 1838 p. 472 i Mommsen GKM. 379. 



46 DH. M. OIIM0W8KI 

i kasiü pariatwowej. diu k'ori'j jodiinra/.ovvc pry.i.'kreslenic STi/j'/j 
(Itugöw nie niiit;lo byd obojijtnem i). 

i^,(i tnk l)vl" rzeczywiÄcie, ^wiadc-y.y wyjiitek, jaki ta sama 
ustaw.'i zroliila iia rzcez wojska. Wszystkie iniie zobowi^zania w6<^\ 
Tz:\<\ splacii- lU'iiarftini w cenie 16 awöw, jcdynio tylko przy wy- 
placie zoldu racluiiiek iiiial zostad dawniejszy, czyli mialo si^ liczyA 
10 asüw za deiiara. Byla to znowu koncosja Flaminjusza na rzecz 
uboi,'it'j ludncisci, ktöra poswi^cajfic awöj czas i zycie dla sluzby 
wojskowej, miaJa prawo domagac sig nieuszczuplcmego äoJdu. We- 
dlug Polibjusza -) placono wöwczas dziennie 2 obole, a z tem zga- 
dza si§ notatka Pliiijusza, wedlug ktorego najdawiiiejszy zold le- 
gjonisty wynosil roeznie 1200 asöw. Jeden i drugi autor möwi^ 
tutaj monecie miedzianej. znac, ie wazeikie obliczenia tego iolda 
musialy odbywac si§ w asach. Raehunki byly tu dosyd akompli- 
kowane, gdyi nd ogölnej kwoty 1200 aaöw odciqgano rozmaite 
koszta iitrzymania i dopiero reszt§. okolo 750 asöw wypJacano go- 
töwk%*). Naturalnie, ie te gotövvk^ placono jiiÄ srebrem*), ale 
gdyby zastosowano nowy sposöb liczenia po 16 asöw na denara, 
legjonista otrzymalby niecale 47 denaröw, gdy tymczasem liozqc 
jak dawniej, naieiato mu si? 75 denaröw. Aby tego unikn%6 ustawa 
flamiriaka z 217 r. gwarantowala dawny pelny zold legjonom, czyli 
dawne liczenie 10 nie 16 asöw za denar, a wigc 75 denaröw roez- 
nie juz po str^ceniu wszelkich kosztöw '). Na wojsku przeto nie 
smiano robic oszcz§dno^ei, ani do iolnierzy stosowac operacyj finan- 



') Kwestja dochodöw skarbowych, plynftcych z reforiny inoDetaroej 217 r., 
nie zajmowat si; nikt dotjchczae. Rabrfeldt: Geschichte des älteren röm. 
Münzwesem p. 191 przeczy wogöle, jakoby to bylo operacj^ finansowa, za nim 
idq i inni badacze i lylko Haltsch: Griech. u. röm. Metrolog-ie przyznaje iiio- 
zliwosc skreÄlenia 37'/„°/|) dJagow i to samo powtarza w artjkule „Denariae" 
w Paully Realeneykl. 1903 r. Jedynie Babel on I. e. p. XV 1 61 zaznacza wy- 
ra^nie cel üskalny calej tej reforiny, ale nie okresla go szczegölowo. 

«) Polib. VI. 39. 12. 

') Domaazew.ski jednak w Heidelb. Jahrbücher X. 219 oblicia na pod- 
Btairie pozniejszych wskazöwek, ie odliezano od zoldu 4ö denaröw roeznie na 
koszta utrzymania. 

*) Dr. H. Schiller : Die röm. Staat«- u. Kriegealtertümer. München 1S93 p. 
193 möwi, ze dopiero od ezasD tej reformy 217 placono iold srebrnemi denarami, 

') Z tego wzgledu awazam za nieuzasadnione twierdzeuie Schillera 1. c, 
jakoby dopiero od czaia tej ret'ormy placono iold srebrem. 



OPKRACJB FINANSOWE liZYMU 47 

sowych. ZoJd otrzymywac mieli obywatele w iiieuszczuplunej jak 
dawniej ilosei. 

Jak zatem witlzimy, knrzysci wynikaj^ce z reforniy mone- 
tarnej 217 r. byJy wieldstrcjiine : zyakiwali na niej dhiÄnicy, c/.yli 
uboga ludnosd rzymska, zyskiwala przedewszystkiein kasa pan- 
stwowa, ktöra na wojii^ potrzebowala coraz to nowych i ziiacz- 
niejszych funduszöw. Refornia ta nie tylko pozwalala skreslid 
371/2 7o dtugöw i Q&\eiytoic\. ale daJa sposobnosd meiinicy pari- 
stwowej, jakesmy widzieli, przebic na Izejsze gatunki dotychcza» 
kursuj^c^ monet§, przyczeni na przebiciu srebra zyskiwaJa inyn- 
nica du l47o. na przebiciu miedzi du öOo/j, a ua zniiaiiie stosunku 
obu metali do T'/g. Co wi^cej. rz^d mögt teraz, bez narazania si§ 
na zbyt wielk^t röznic§ wagi, znizyc nieco jeszcze wi^eej stup^ 
svvoicb monet i z tego tytulu nowe zyski ci^giij^c. 

Badania Samwera i Bahrfeldta, ktörzy tysi^ce asöw i dena- 
röw z tej epoki zwaiyli, wykazujq jasno, ze bardzo nie wiele jest 
monet. ktöreby trzymaly pelnfj wag§, przepisanq przez ustaw§ fla- 
minskq. Przeciwnie, juz od samegu vvidocznie poczt^tku nie trzy- 
mano si§ wagi normalnej, ktöra dla denara wynosiJa 3'90, a dla 
asa 27 Y2 gr-i i obni^ano J4 powoli, ale stale. Wsröd denaröw 
po 217 r. wybitych istnieje 10 rozniaitych emisyj, w ktörvch waga 
waha sig mi^dzy 4 gr. a 3 80 gr., 6 emisyj o wadze 3 80 — 370 
gr. i 4 emisje o wadze 3'70 — 3'60 gr., a znachodzj), si§ röwniez 
denar)', ktörych waga zniza si^ do 3*40 a nawet 3"24 gr. Takie 
np. denary ze zuakiem niincerskim piöropusza lub ze znakiem hasty 
i piöropusza nalezq do najlzejszych, jakie w tej epoce emitowano, 
wazq, bowiem przecigtnie pierwszy 3"34. drugi 3"24 gr., mimo ze 
pierwszego miai Bahrfeldt w r§ku 12, drugiego nawet 29 egzem- 
plarzy '). Naturalnie, ie takie obnizanie wagi, dochodzqce nawet 
do Iö^/q, znakomite musialo przynosic mennicy dochody. 

Jeszcze wi§cej, ni^ srebro, ucierpiala pod wplywem stosun- 
köw wojenuych moneta miedziana, a wi§c asy, semisy, quadransy 
etc. Wag§ normalnq, uncjalnq t. j. 27"29 gr. maj^ tylko niektöre 
emisje asöw, widocznie bezposrednio po wydaniu iistawy wybite. 
Wi§kszosc jednak miedzi, ktöra na teu okres wojenny przypada, 
ma wag§ bardzo znacznie umniejszouq. I tak zna Bahrfeldt 10 ty- 



') Bahrfeldt w Naraizm. Zeitschrift 1882 p. 131 i n , gdzie na tablicach 
zeBtawia wagi wszystkich monet, bitych wedlag niego w okresie 217 — 210 r. 



•48 DK. M. (IIIMIPWHKI 

pcjvv asöw i) wadze prz.ec'iotne.j 29 — 26 '^v.. 1 1 typöw <> wndzf 
25- 24 gr., 11 9 typüw o wadzi- 23—18 gr. I'unadtn istnieji) asy 
iniedziane z tfj epoki pochodz^co o wadze jeszcze nizszej np. as 
znaczouy MA, lul) as ze znakiem delfina o wadze 17'77 j^r. i 16'13 
gr., a nawt't asy ze znakiem ineniiiczym wzlatujucej Wiktcjrji, ktö- 
rych waga przeci^tna wykazuje zaledwie ir98 ^r. Obniienie wagi •) 
bylo tiitaj zatem stosunkowo znacziiie wi^ksze niz przy srcbrzt', 
bu docliodzito do 30»/o a nawet i wi^cej, i äwiadczy wymownie, Äe 
poszukiwanie dochodöw iia tcj drcdze bylo vv Rzymie na porz^dku 
dziennvm i praktykowalo si? od poczf^tku powstania monety ai 
do koiica prawie republiki -). Jedynie moneta srebrna przebyJa zwy- 
ci§sko czasy wojenne i po stosunkowo niewielkich wabaniacb po- 
trafila w nastgpnej epoce i dalej a4 do czasöw Nerona utrzymad 
8i§ na swojem atanowisku Yg^ funta srebra. 

Wojna i wynikla sti^d potrzeba dochodöw zmusiJa i mennic§ 
do nadzwyczajnych oszcz^dnosci. Minio, ze sesterce stawaly 8i§ 
w tej epoce jednostk^i monetarn^ coraz powszechniej wchodz^cq 
w uzycie, niimo to tego gatunku nKjnety srebrnej nie wybija 8i§ 
zupelnie, a zuane dzisiaj egzemplarze z III. wieku pocbodz^ }^^'^- 
cze z czasöw przed wojn% hanuibalsk^. Drugi gatunek, kwinary 
czvli Vs denary bije wprawdzie mennica, ale w bardzo niewielkiej 
ilosci i nie przy wszystkich swoieh emisjach: stosunkowo najcz§- 
sciej bity denar nie byt rövvniei; stale wybijany, ale tylko od czasu 
do czasu, gdyz jest vviele typöw monety miedzianej öwczesnej, 
ktöra niema obok siebie odpowiednio znaczonej monety srebrnej ';. 
Zajmujsicy si§ t^ kwestj^ uezeni, nie starajq si§ objasnic tego zja- 
wiska, ktöre zdaje mi si§ tylko wzgl^dami oszcz^dnosci da si§ 
wyttömaczyc. Bicie srebra wugole, a tak drobnych monetek jak 
sesterc i kwinar w szczegöluosci bylo i jest zawsze kosztowniejsze 
od fabrykacji sztuk wiijkszych, wymaga wi(jcej pracy. wi§eej stem- 
pli i wi§cej odpadköw metalowych. PoniewaÄ zatem koszta bicia 



•) Por. wagi asöw z wykopaliska w Orbetello. Berl. Münzblätter 1916 p. 606. 

') W 89 r. nastepuje dalsza ustawowa zmiana i zaprowadzenie stopy se- 
miuncjalnej asa. Por. Willers: Geschichte der röm. Kupferprägun^. Leipzig 
1909 p. 52. 

^) Por. Bahrfeldt 1. c. p. 169 oraz tablice III. — Mommsen GEM p. 389 
i 418, ale nie zna qainaröw bitych po 217 r. — Bahrfeldt 1. c. p. 209 koniec 
bicia quinarriw kladzie na 215 r. Babelon 1. c. p. XXIII. dopiero na r. 206, 
a sestercöw na 217. 



OPKRACJB FINANSOWB RZYMÜ 49 

nie pokrywatv si^. a znizvc5 wagi sesterca nie dato si^ do tego 
stopnia co iip. denara, pr/.eto rzf^d zaprzestat zupetnie fabrykacji, 
oo;raniczai;\o si§ tyiko do bicia sztuk takich, jakich moÄna byto 
obnizvc', wag§, a przet(j uzyskac pewne dochody. 

Reforma flaminska monety rzymskiej i z a\f^ zwiqzane ope- 
racje menniczp przypadaj^ jeszcze na czas, kiedy w Rzymie catej 
gmzy wojennej nie odczuwano, kiedy i dochody z prowincji pty- 
n§ty jeszcze obficie i kasa nie by}a wyczerpana. Dyktator Fabjuaz, 
ktöry tg reform§ przeprovvadzit, mög} jeszcze röwnoezeänie wpro- 
wadzac iiowe kulty do Rzymu, iirzfjdzac nadzwyczajne uroczysto- 
soi i przedstawienia. a nawet dumnie odrzucad dary nadestane od 
miast sprzymierzonych. Gdy jednakze przyszta kl^ska kanneriska 
i wvczerpanie finansowe skarbu, chwycono si§ dalszych nperacvj 
mouetarnych jako najdogodniejszych i zdecydowano si§ wprowa- 
•dzic w obieg monet§ zlotf\. 

Donosi o tem znowu Piinjusz'). ale cyfry, ktöre przy tem 
podaje, s^ naj widoczniej zmienione. tak ze korzystac z nich nie 
mozna. Pod tym wzgl^dem jedne r^kopisy (bamberski) möwiq. ie 
monet§ ztot^ pocz^to bid w Rzymie w 51 iat po zaprowadzeniu 
srebrnej, a wi§c w 218 r., inne. ze to sig stato w Iat 62, iiczqc 
od 268 roku, a wi§c w 207 roku. Tymczasem Willers w cytowa- 
nym juz artykule udowodnit, ze nie 268 lecz 269 r. nale:iy brad za 
podstaw^ obliczeri, a wobee tego 51 Iat pözniej, przypadnie na 218 r., 
ktöry aby byt rokiem reforin monetarnych, z roÄnych wzgl^dow 
przypuscic sig nie da. Ze sprawa pocz^tköw monety zJotej w Rzy- 
mie nie przedstawia si§ tak jasno, to wynika jui; chocby z badan 
Samwera i Bahrfeldta -) . ktörzy zestawiajqc na swoich tablicach 
rozmaite emisje nionet rzyniskich, znaezone röznego rodzaju zna- 
kami i herbami, kladq 4 emisje monety zlotej mi^dzy denary i asy 
bite juz podczas I. wojny punickiej t. j. przed 241 r. 

Badania jednak dwoch tylko co wymienionych uczonych nie 
poparte blizszymi dowodami, gdyz zlotem nie zajmujq si§ oni wca- 
le, nie sf^ tego rodzaju, by w kwestyi nas obchodzqcej, mianowi- 
■cie pocz^tku monety ziotej w Rzymie, powiedzialy ju4 ostatnie 



') Plinjusi bist. nat. XXXllI 3. 47. aureus nummus post annos LI per- 
'CUBSus est quam argeutea« (iune rkp. : post anaoa I.XII) ita ut scripalum valeret 
seBtercio viciens, quod efficit in librali ratione sestercii qui tunc erant CCCC 
{inne rkp.: qui tunc erant Dnongentil. 

2) Numism. Zeitschrift 1883 Beilage IV. 
fiozprawy Wydz. tiloloft. T. LVIII. a, 



50 DK- M. UUM0W8KI 

slowi) i bv p<i(l tyin wzfjl^düin I)ylv niewzrus/.oiie. HalirfeUit 1)0- 
wiem /.nii tylku 4 typy czyli üdiniany tycli inouet, ziiaczoiic her- 
bami a) peiitagon, b) kotwiea, e) hasta na odwrociu, d) koniec 
lancy. Kladzie je na czas przed 241 r. z tego powodu, ze takinii 
sam villi lu'ibami znaczone denary wykazujq wao;^ tak ci^ikf). iz 
tvlkci w tt'i epoce powstac mogly. Jednakie denara z pentagoiiem 
ziia tvlko 1 egzeinplarz o wadze 4'21, mozliwe wi^c, ze gdy si§ 
znajdzie ich wiyksza ilos6, czas ii-h powstaiiia da si^ ukrei^liö jako 
znaeznie pözuiejszy. Monety zuaczone hastfj na odwrociu ') lub 
koncem lancy musialy hy6 vvprawdzie. ze wzgl^du na bv/i\ wag^, 
bite przed 241 r., ale juz sam Bahrfeldt zna drugq lzejsz% 8erj§ 
monet znaczünq takiemi sainenii znakami, ktöre juz po 218 r. po- 
wsta{y. Aureusy zatem nalezi^ najprawdopodobniej nie do starszej 
lecz du mfodszej grupy denaröw i asöw. Wreszcie monety ze zna- 
kiem kotwicy inaji^ citjÄar tak zl)lizony do ustaioiiego w 218 r., 
denary przecit^tnie 3 91, asy 2840, ze tylko dziwid si§ nalezy, ii 
autor poiniescit je razein z aureusami wsröd emisji pierwszej epoki, 
zamiast wsröd monet, bitycb po 218 r. 

WaÄuiejszem jest jednak, ie u Bahrfeldta nie znajdujemy 
dwöch innych odmian aureusöw, ktöre juz Mommsenowi byJy 
znane^), a mianowicie 5) z gwiazdq i 6) z wiencem, jako herbami 
mincerskiini. Obie odmiany naleÄ^ naj widoezniej do emisyj wo- 
jeunyeh, gdyi temi samymi herbami znaczone denary i asy wy- 
kazujji juz stüp§ zniäon^ w 218 r. Bahrfeldt zna 24 denaröw 
z gwiazd% o wadze przeci§tnej 3"88 gr. i 48 asöw z wag^ prze- 
ci^tn^ 2409 gr. '). Z emisji zuaczonej wiencem zanotowal tenze 
autor tylko jednegu asa o wadze 19.36 gr., ktörego kladzie prawie 
na koncu szeregu monet, bitych podczas II. wojny punickiej. 

Powyzsza analiza 6 odmian aureusöw rzymskieh z tej naj- 
atarszej ich epoki wykazuje niezaprzeczenie, ie gdyby nawet nie- 
ktöre z nich pocbodzilv z czasöw I. wojny kartaginskiej. to prze- 



') Babelon p. Si5 na^ywa ten znak nie hasta lecz laska (seipio) i wiaze to 
ze Scipionem i jego wyprawa afrykaiiska z 204 r. Widoczüio jednak nie zna zu- 
petnie wjwodow Bahrfeldta, 

2) MommseQ: Gesch. des. röm. Münzweseas p. 4H3, a takze i Babelon: 
Monnaies de la Eepublique Uomaine. Paris 1885 p 2Ö. 

S) Asy •/, gwiazdq znalazly sie tez niedawno w skarbie z Orbetello, gdzie 
maj^ wage 29'28 — 22'34 i dowodza tena, ze bite bjly zaraz po 217 r. Por. Berl, 
MüDzblätter 1916 p. 607. 



OPERACJE P1NAN80WK RZY.MU Öl 

ciez i podczas II. wojiiy inusiano je wybijac i to na vvi^kszfv 
skal^, anizeli dawniej. Mommsen, a za iiini niektörzy inni nunii- 
zmatycy i) przypuszczajq, ie nionety ztotej nie bito w samyni Rzy- 
mie, lecz ie bili jij wod/.owie rzymscy tytufcm swegc» imperium 
na provviucji np. w Kampanji. Twierdzenie to niema innego uza- 
sadnienia jak to. ie w pözniejszych czasach republiki zlota mo- 
neta tylko od wodzow pocliodzi oraz. ze Stempel öwczesnych au- 
reusöw jest pierwszorz^dneni dzielem sztuki greekiej i p(jd wzgl§- 
dem artystycznvm stoi o wiele wyzej od stempla asöw i denaröw. 
Nie S!^ to jednak powody przekonywajqce, gdy przeciwnie obee- 
nosc na aureusach tyeh samyeh znaköw niincerskieh. co i na nio- 
netach srebrnyeh i miedzianych, swiadczy najlepiej, ze wszystkie 
z jednej mennicy vvyszly i pod jednym zostawa}y kierunkiem. 

Pomijaji^c nierozstrzygni^t^ dotqd kwestj§, czy w czasie wojny 
hannibalskiej po raz pierwszy przysti^pil Rzym do eniisji monety 
ztotej, jak chce Plinjusz, czy tei uczynil to po raz drugi w swo- 
jej historii, stwierdzic jednakze nalezy, ze tylko wzgl«jdy fiskalnej 
natury hyly przyczyn^ tego kroku senatu. Widzimy to najlepiej, 
badajqc 8top§ tycli monet, ktörych jest 3 gatunki ; sztuki po 20 
sestercöw, po 40 i po 60 sestercöw, odpowiadaj^ce rzeczywiscie, 
stosownie do siöw Plinjusza, 1, 2 i 3 scripulum ztota t. zn. maj^ce 
wag§ 113, 226 i 339 gr. przeci§tnie 2). VVedtug tych monet 1 scri- 
pulum t. j. ri3 gr. ztota zrownano z 20 sestercami, czyli z 20X 
0975 gr. ;= 19'5 gr. srebra, a wi§c podniesiono nieslychanie war- 
tosc ztota i na jego korzysc zraienionn dotychczasowy stosunek 
obu metali. Z badan Mommsena i Hultscha wynika, ze stosunek 
ten w czasach przed i po wojnie hannibalskiej wahal si§ mi^dzy 
9 — 12: 1, czyli przeci^tnie 10 razy zloto drozsze bylo od srebra. 
Monety powyzsze jednak daj^ nam stosunek 1 : 177* czyli blisko 
40''/o wyzszy. Licz^c nornialnie, sztuka ztota o wadze 1 scripulum 
czyli 1'13 gr. winna byla miec wartoÄd co naj wyzej 12 sestercöw, 
a wi§c jezeli rzqd nadat jej wartosc 20 sestercöw, to nietylko 
podniöst sztuczoie wartos6 swojego ztota, ale i tej nominalnej war- 
tosci musial dac kurs przymusowy. Wszyscy tez badacze zgadzaji^ 



') Mommsen p. 377. — Dannenberg: Grandaüge der MünzkaDde. Leipzig 
1891 p. 188. — Babeloa 1. c. p. 25 

') ^^'^■g' ^y<^^ monet zestawia Mommsen 1. c. p. 405 Qw. 124:. Willers 
w C'oroUa Nnmismatica. Londjn 1906 p. 315, oraz Babelon I. c. p. 25. 

4* 



h2 nu. M. nuMOwsKi 

si(; w tein jerliio^jlnsnie. ic monetv rzymskie i znaki wartoäci na 
iiich inajq niejako iriiperatywny cliarakter i zmuszaJy <lo liczenia 
sitj z takjj wartoicijj, jaka na nicli byla wypisana. 

Czysty vvigc zysk paristwowv przy powyäazej operacji jest 
oczywisty. Tarvfujup zlot" 17. m nie 10 razy wvzej ni^, srebro, za- 
rabiata inennica przcszto TO^/o na czyalo. a jakie to suiny niogrJo 
tworzyc, obliczyd sobie mozna na podstawie chodby jednego tylko 
przykladu. Oto jak wiadomo w 209 r. pcidniesinno f'undusz reziT- 
woivv panstwa na pntrzebj' wojenne, wynnsz.'icy 4.000 funtöw zlota, 
W iakiej poataci Iczat on w skarbcu, nie wiemy, maie w bryJach 
lub piasku, jednakze nie ulega wqtpliwosci, ze rozdzielajjjc go mi§- 
dzv nrmje, przebito na moiie.te. Przy norinaliiem szacowaniu, ilosd 
4.000 funtöw ztota odpowiadata 40.000 f'untcjw srebra, czyli 13.440.000 
sestercöw. Przv przebiciu jednak na monety zlote, kiedy to kazdy 
funt zlota dawaJ 288 sztuk po 20 sestercöw. otrzvmywato panstwo 
1.152.000 sztuk aureusöw po 20 sestercöw czyii 23.040.000, zara- 
bialo zatem na czy.sto 9.000.000 sestercöw. Naturalnie przy wi§k- 
szyeh iloäoiach zvsk rzijduwy bywat jeszcze wi^kszy. 

Ale nie koniee na teni. Potrzebv wojenne wymagalv coraz 
to nowych funduszöw i jeszcze wi^kszych zysköw z mennicy tak, 
äe zdecydowano si§ przyst^pic do jeszcze jednej operacji finanso- 
wej. Zonaras. jedyny autor, ktöry o tem donosi, opowiada ^ ie 
juz po kl^sce nad jeziorem trazymenskiem znalezli si§ Rzymianie 
w takiej potrzebie pieni^znej, ze nie eheste przvjmowac pomocy 
od sprzymierzencöw. widzieli si§ zmuszeni swoje monetv srebrne, 
ktöre dotvcbczas z czvstego nietalu bv)y wybijane. po raz pierw- 
szy mieszac z miedziq. 

Zapisek powyzszy o tyle odpowiada rzeczvwistoäci, ie w sa- 
niej rzetzy znajduje numizmatyka ') posröd monet öwczesnych ta- 
kie. ktöre o tej operacji najdowodaiej möwi%. Zonaras hyl tylko 
nioscisly w kilku swoich twierdzeniach: z jego slow zdawaeby si§ 



•) Liw. XXVI. 10. 11. 

') Zonaras 8:... xaiitep £v ay c,r^ax-.ioi Övie;, öjite t'o dipY'jpoiJv oiitaua iovfk: y.ai 
xaftap'ov y""5h^-'ov, npÖTspov yaXxö» npooat^ai. 

') Kwestjq ta zajmuje sie obszerniej Mommsen GKM p. 385, oraz VVil- 
lers w Corolla Numismatica. Londyn 1906 p. 313. Bahrfeldt: Gesch. des älte- 
ren röm. Münzweseiis p. 76 obiecaje osobna rozprawe o tej sprawie, ale dotych- 
czas z niq nie wystqpit. — Babelon 1. c. p. LIII poswi^ca jej osobny rozdzi 
p. t. raonnaies fonrrees. 



UPERAOJB PlNANSUWB UÄYMU 53 

moglo, in tu ini^szanio srebra z iniedzi;i jest jediioznaczne z ubiii- 
zaniein dobroci srebra czyli psuciein ziarna inonety. Tyinczasem 
wszyscy b;idacze podnoszj), z uziianiein, ze inonety rzymakie miaty 
zawsze srebro jaknajlepsze '), i ze upenicya powyisza zasadzala si^ 
na emisji nionet platerowanyeh t. j. inonet srebrnych, ktörych wn(j- 
trze czvli dusza byla z miedzi, a tylko na powierzchni lezala cienka 
warstewka srebra. Dusza ta mogla byc zresztii nie tylko miedziana, 
ale i zelazna, jak tego dowodz^ niektöre egzeinplarze . zresztq. 
nietylko srebrne, ale i ztote monety byly ts^ operacjji dotknic^te. 
Nie moÄna röwnieÄ zgüdzic 8i§ na to, by fakt ten zaszedl w Rzy- 
inie po raz pierwszy dnpierü w 217 r., znane s!^ bowiem denary 
t. zw. „subaerati" daleko starsze, pochodzqce jeszcze z ezasöw 
I. wojny punickiej, a juz platerowaue w wyzej opisany sposöb. 

Ten przeto srodek inenniczy, zastosowany w ci§ikich czasach 
wojny hannibalskiej. nie byl w Rzyniie niczeni nowem, a i potem 
za republiki i jeszcze wi§eej za cesarstwa nieraz si§ powtarza. Mo- 
neta subaerata ma charakter wybitnie kredytowy i jak to z pö- 
zniejszycb przykladöw wnosic mozna, wymagaia iichwaly komi- 
cjöw, jakn swej prawnej podstawy *). Jako moneta kredytowa 
i przez panstwo wydana, nie mogla byc w zadnym razie uwazana 
za faiszyw^ i nie mogla byd odrzucana, nawet gdyby pod powlokq 
srebra rozpoznano jej bezwartosciowe wn§trze. Gwarancj§ bowiem 
wyplaty pelnej sumy srebra obejmowato panstwo, wyciskajqc swöj 
Stempel na powierzclini, a ten sam Stempel panstwowy nakazywal 
röwniez przyjmowanie tycb monet w petnej wartosci. Panstwo 
naodwröt zobowiqzane bylo przyjmowac t§ monet§ we wszystkich 
wplatach swoich nalezytosci i w miar§ pomyslnego stanu finansöw 
sciiigac jii powoli z obiegu. 

Jak wielkie zyski wyciqgata wowczas mennica z tego rodzaju 
operacyj, nie da si§ obliczyö, gdyi nie mozna wiedziec, w jakich 
rozmiaracb i do jakiego stopnia srodka tego uzywano. Badane dzi- 
siaj te monety platerowane s^ odnosnie do obchodzsicej nas epoki 
dosyd rzadkie, a i wykopaliska monet zawieraj^ ich bardzo nie- 



') I. Hammer: Der Feingehalt der griech. uud römischen Münzen. Zeit- 
schrift für Nnm. 1907 p. 91. 

•) Na to zdaje sie wskazywac »danie Plinjueza XXXIII. 3. 46 o Liwjiiszu 
Druzusie w 91 r. in tribunata plebei octavam partem aeris argento miscuit., 
chociaz jak sluszn^ czyni uwage Bahrfeldt p. 194 nie chodzilo tu o emisje mo- 
nety platerowanej, lecz o obnizenie dobroci srebra o '/« " denarach. 



54 DU. M. «IIMOWMKI 

wielki prop.ent '). '/ tt*po zapewne powodu twiertlzi Balirfeldt, ze 
einisjo icli tak przed. jak i po 217 r. obriicaly sii; zawsze w szczu- 
jjlycli bardzu granicach*). Jeieli jednak zakres operacji ni(' jest 
iiain ziianv. to przeeiez o wielkosci tvch zyskövv iiieniiiczych 
inoze dac naiii poj^jc'ie procent czystego metalu w tych niunctacli. 
Procent ten jest bardzo maJy. gdyz tylko cienka warstewka po- 
wierzchni jest srebrna lub zlota. Na czysty kruszec przypada za- 
ledwic 30°/o ogölnej wagi monety '). czyli */j ci§zaru stanowi du- 
8za miedziana lub zelazna. Tego rodzuju bicie monet davvalo za- 
tem okofo 500°/o zysku, czyli z funta srebra lub ztcita inozna byto 
5 razy wi§eej niz normaluie wybii denarcjw lub aurcusöw. Gdyby 
rzqd tylko w jednyiii ruku zdecydowal sig na wyplacenie zoMu 
wojsküin w inonecie platerowanej, to wöwczas na uzyskanie owych 
25.000.000 sestercüw, jakie w tym celu dla 14 legji bvJy potrze- 
bne, zuivlby nie 74.500 funtow srebra, jak normalne zapotrzebo- 
wanie wynosilo, lecz zaledwie 8 — 10.000 funtöw. Widzimy, jak ko- 
li)saliie zyski inögl rz^d z tego rodzaju monet uzyskad i jak zna- 
komitq instytuejsi okazala si§ meunica rzymska. gdy azJo o fundu- 
sze na prowadzenie wojuy. 

Ale nie tylko w Rzymie samym stosowano tego rodzaju ope- 
racje raonetarne. Inne mennice rzymskie po prowincji braly röw- 
nie^ w tem udziat. ZniÄka srebra o '/4 dotkn^la zarowno denary 
i kwinary bite w stolicy, jak i kwadrygaty kampaiiskie oraz wik- 
torjaty, bite w rozmaitych miastacb italskicb. W obniieniu stopy 
monet miedzianych posuni§to sig na prowincji jeszcze dalej. gdyz 
asy tamtejsze zamiast wagi uncjalnej, niaj^ prawie semiuncjalnq, 
a z reguly prawie nizsz^ od asöw pochodz^cych ze stolicy*). enii- 
sji monet platerowanycb, czyli kredytowych wiemy tylko ze byly 
w Kapui, gdyz migdzy najmtodszymi typami kwadrygatow moina 
znalezc tego rodzaju okazy ^). Czy jednak to post^powanie mennic pro- 
wincjonalnych, bij^cych pod stemplem rzymskim, szlo na raebunek 
gJöwnej kasy panstwowej, czy tez tylko na rachunek danej gminy 



') Wedlug Mommsena GKM. p. 387 zawieraty wykopaliska z Frascarolo, 
8. Cesario i Collecchio tylko po 1, zas skarb z Cadriano 2 monety platerowane. 

«) Bahrfeldt I. c. p. 194. 

') Hammer 1. c. p. 94 podaje probe 0.18 i 0.20 czystego srebra, ale przy 
denarach pözniejazych. 

*) Por. awagi zebrane u Babrfeldta 1. c. p. 139. 

') Willers w CoroUa Namismatica 1. c. p. 313. 



Ol'ERACJE PINANSOWE UZYMU 65' 

autonomicznej np. Kapui, nie da si§ powiedzied. Z badan Bahr- 

feldta wyiiika'), ze obok Kapui. kuWn naturalnio tylko po rok 216 
moze byc hrana vv rachub§, wchodz^ w gr§ jeszcze miasfa. zna- 
czqce si(j na monetach literami T, L, CA tj. Potentia w Lukanii^), 
Luceria i Canusium w Apulii, nadto, czeo-o juÄ ten badacz nie pod- 
nosi , Korkira w Illirji. Z Kapui i Korkiry pochodzi inoneta 
srehrna, kwadrygaty i wiktorjaty. z innycli tylko miedziana, asy 
stopy uncjalnej bardzo obni^onej. Bahrfeidt wbrew Mommsenowi 
stoi na stanowisku. ze sq to monety autonomiczne tj. bite na ra- 
chunek daaej gminy. a motywuje to tem, ze, niimo rzymskiego 
charakteru, widad nieraz na tych monetacb pewne odst^pstwa 
od zasad rzyniskich przy uzyciu wyobrazenia stemplowego, ze bi- 
cie ich ograniczone jest tylko do drobniejszych gatunköw monet 
i ie. wreszcie wszystkie te miasta okazaly w ci§zkich wojnach 
takq wiernosd Rzymowi, ze za to chyba dostaly prawo bicia wla- 
snej monety. 

Dowody Bahrfeldia pod tyra wzgl^dem nie sq jednak prze- 
kouywaj^ce, a najlepsz^ obronq zdania Mommsenowskiego jest fakt, 
ie w takiej Lucerji lub Korkirze mamy obok monet bitych pod 
stemplem rzymskim, röwnoczesnie innf^ serj§ monet bitych pod 
stemplem miejskini, w Korkirze nawet greckim, z imionami auto- 
nomicznych greckich urz§dnik6w. Jest to najlepszy dowöd, ie men- 
nice rzymskie prowincjonalne pracowaly na rachunek stolicy i cen- 
tralnej kasy panstwowej ^), podobnie jak przez urz§dniköw ze sto- 
licy przyslanych byJy zarzadzane. Tem tlömaczy si§ röwniez, ze 
wszelkie obnizenia stopy i reformy monetarne, ustanawiane w Rzy- 
mie, odrazu przyjmowaly si§ i na prowincji. Mozemy zatem ämialo 
twierdzic, ze i wszystkie omowione wy^ej operaeje finansowe do- 
tyezf^ce monet. jak obnizenie stopy miedzi i srebra. oraz bicie mo- 
nety podwartosciowej i kredytowej, dotyczylo takze i mennic pro- 
wincjonalnych i ie kasa panstwowa röwnie^ i z tego zrödla po- 



<) Bahrfeldt 1. c. p. 139 i 202. Por. G. Zippel: Die röm. Herrsch.ift 
in lUyrien bis auf Angustns. Leipzig 1877 p. 90 wypowiada «ie röwniez przeciw 
Mommsenowi, twierdzi jednak mylnie, jakoby reforma z 217 r. nie miala wplywa 
na monete korkirejskq. 

') Babelon 1. c. p. 60 uwaza litere T za znak miasta Paestum. 

') Za tem oswiadcza si? tei Haeberün: Die Systematik des älteren röm. 
Münzwesens Berl. Münzblätter 1905 p. 114, wprawdzie tylko odno^nie do Kapui. 



56 DU. M. UUMUWSKI 

dübne, chociai stosunkowo innioJ»ze nii z mennicy ceiilralnej rzyiii- 
skiej, ci^fiin^li» iluclmily. 

Z powyäöze^i) przedstawienia widzimy, ic te röinego rodzaju 
operacje menuicze i monetarne zatoezyiy wöwt-.zas bard/.o szerokie 
krijgi i przeprowadzone byly w ruziniarach, jakie cliyba dopiero 
pöziiiej za czasöw cesarstwa sicj spotyka. W swej istocie nie byly 
one czems iiowem, gdyz podobne reformy i obniienia stopy menni- 
ozej i przewartosciowanie jednego metalu k(jaztem drugiegü, wszystko 
to znaiie bylo jui dawniej,czytü w dziejacb paristw greckich, czy iiawet 
w sainyin Rzyiiiie. Jednakze fakt, ie wszystkie te zjawiska razem 
i prawie röwnoczesnic wystt^pujf^ i to na tle wojny najwi^kszej, 
jak^ Rzym kiedykolwiek pruvvadzil, pudkresla ich specjalne zna- 
czenie, pozwala nam rozumied te reformy i innowacje nie jako 
srodki tylko gospodarcze, ale w pierwszym rz^dzie jako srodki fia- 
kalne, di^zjice do uzyskania znacziiych dochodöw. do wynalezienia 
nowych zrödel dla wciqz gJ(jdnej kasy panstwowej. Podkresliö je- 
dnak ualezy tutaj, ze wigkszosc tych ärodköw ma charakter kre- 
dytowy. Taka moneta zlota, ktörej wartosc nominalna byla blisko 
2 razy wi§ksza od vvewn^trzuej, a jeszcze bardziej taka moneta 
subaerata czyli platerowana, w ktorej wartoäö raetalu przedstawiala 
sig tylko jako Ys» * uawet Yio wartosei nominalnej, musiaty natu- 
ralnie mied kurs przymusowy i polegad tylko ua kredycie pan- 
stwowym. Panstwu musialü sig zobowiqzad przyjmowad te monety 
z powrotem rowniez po kursie nominalnyni i podubnie jak przy 
innych kredytach wypiatg pelnej sumy odtozyc na czas powojenny, 
czyli po zawarciu pokoju sciqgn^c te monety z obiegu. tych 
jednak juz pokojowych czynnosciach Rzymu nie möwi nam nie 
historja. 

IV. Operacje kredytowe. 

PoÄyczki zewnetrzne i wewnetr/.ne — Pozyczka u Hierona 216 r. — jej wysokosc 
i ch^c umorzenia — Bank rzadowy i triumviri mensarii — dostawy hiszpanskie 
oddaDe na kredyt. — Knpno niewolniköw i wiezniöw do wojska — przypasiczalna 
wyookosc tego kredyta. — Lokacje cenzorskie w 2H r. — Przejecie w depozyt 
fanduazöw wdowich i «ierocych — Inwentaryzacja skarböw po Äwiatyniach. — 
Rozpisanie dobrowolnej poiyczki wojennej — sposöb jej umorzenia. 

Glöwnem zrödlem, skfid Rzym czerpal pieniqdze na prowa- 
dzenie wojny, byly na wielk)\ skalg przeprowadzone operacje kre- 



DHKRACJK FiNANSOWK RÜYMU 57 

dytowe. Ani podatki röznego rodzaju, ani refonny iiionetariie, na 
pocziitku wojny przeprowadzone, nie daly skarbowi dostatecznych 
srodköw. Juz w trzecim roku wojny inusiauo zdecydowae si^ na 
zacitijjniycie poÄyczek, ktöre z biegiem czasu do niezwykle wiel- 
kieh urosly rozmiaröw, tak, ze sluszaosö ma Liwjusz '), twierdz^c, 
ze gdyby nie kredyt, nie ostataby si^ rzec-zpospcilita. 

Du pierwszycb wJasciwie, ua publicziiym kredycie opartyeli 
operacyj, nalez^ niektöre z umöwionych wyzej imiuwacyj monetar- 
nych. Emisja takiej monety zfotej, ktorej wartusc nominaina byla 
o 707o sztucznie podniesiona, polegala oczywiscie na przeswiad- 
czeniu o zdolnosci kredytowej panstwa, ktöre t^ sain^ noininaln^ 
wartosc w innej walucie, srebrnej albo miedzianej wyplaci. Zau- 
fanie do sil tiaansoWych rzqdu musialo wytrzyinac jeszcze wi§ksz^ 
pröb^, gdy menuica wystqpita z monetJi platerowan^, a wi§c czy- 
sto kredytow^, ktörej tylko Stempel panstwowy nadawal kurs 
i wartosc. Byly to pierwsze operacje kredytowe, podobne do dru- 
kowania dzisiejszych banknotöw, a mialy swoje precedensa i wzory 
nie tylko w swiecie greckiin, ale i po stronie nieprzj'jacielskiej. 
W Kartaginie jeszcze przed wojnami rzymskiemi byly w obiegu 
znaki pieui§zne skörzane ^), a wi^c zupelnie bezwartosciowe. jedynie 
na kredycie polegaj^ice. ktöre jednak ku zadowoleiiiu wszystkieh 
spelnialy swe zadanie. 

Te zabiegi monetarne, acz bezsprzecznie na kredycie oparte, 
nie byly jednak poiyczkami \ve wlasciweui tego slowa zuaczeniu, 
o ktörych ua tem niiejscu wypada mi möwid. Pozyczki zacz^ly 
8i§, podobnie jak witjkszosd innych zabiegöw finansowyeh, po kl§- 
sce trazymenskiej, a wtasciwie dopiero po bitwie pod Kannami, 
kiedy to trzeba bylo wystawiad nowe armje, przygotowac obron§ 
stolicy, utrzymaö wojsko po prowincjach, podczas gdy w skarbie 
jui po nieslychaiiych wysiikaeh 217 r. nie bylo pieni^dzy. 

Pozyczki wojenne öwczesne dziel^ sig na dwie kategorje : 
na zewn^trzne czyli pozakrajowe, zagraniczne i wewii^trzne czyli 



') Liv. XXIII 4-8. 9. itque nisi fide staret, rempublicam opibus non sta- 
tnram: Jak dalace obecn^ wojue prowadzi Anglj.i, a la nii^ i inne panstwa, ope- 
racjami kredytowemi, dowodzi L. GH er: Die Finanzierung des Krieges in En- 
gland während der letzten 10 Monaten. Archir für Sozialwissenschaft 1916 
p. 665 i n. 

2) Lenormant: La inonnaie dans l'antiquite. Paris 1878 I. 220, oraz Mel- 
tzer: Geschichte der Karthager. Berlin 1896 II. p. 108. 



58 Ml. M. OUSIOWSKI 

Icikowane w stolicv, wsr(^d wlasnyeb obywutcli. Pozyczki ze- 
wii^trzne ini')>j;i R/.vni zacingar albo u vvlasiiycli H|)r/.ymii!r/,eric(jw, 
albu w paiistwach neutraliiych, wewngtrzne zas u baiikiennv, pu- 
blikanow lub u o^6lu obywateli. 

Wiadomoäci o tejjn rodzaju kwestjach fiiianfiowycli zniijdu- 
ji'iiiy jfilvnie prawie u Liwjiisza, kt('iry, Jak nowsze badania Hes- 
selbartba, Soltaiia , Kahrstedta i innycb dowodzq '), czcrpa} tu 
z rozmaitych annalititöw, w piervv.szym rz^dzie z Cueliusa. Wiado- 
musci te s?) dosyc niepewiie i czasciu balamutne, nie inaj.'i jednak 
na og'')l takiego charakteru, by je inozna za czystq faiitazj^ pö- 
zniejszych historyköw uwazac, tembardziej, ze wewn^trzne poloze- 
nie Rzyimi tego rodzaju zjawiaka uaprawiedliwialo. 

VV takieni przyinu.sowem polozeniu znalczli si(^ Rzymianie 
zaraz po kl^sce pod Kaniiami, gdyz niezmieriie przvgotowania do 
kanipanji 216 r. wyczerp^ly zupetnie juz kas§ paristwowq. Wta- 
äiiie gdy radzono nad nowymi zaciqgaini i zbrojeniaini, nadeszly 
do senatu rozpaczliwe listy obu propretoröw z Sycylji i Sardynji, 
T. Otaciliusa i A. Corneliusa Mainmuli z prosb% o jaknajszybsze 
uadeslanie zywnosci i pieni^dzy. ktörych ich armje na gwatt po- 
trzebujfi. Niestety, zqdaniom tym nie niögl senat zadosc uczynic 
z powodu pustek w kasie. odpowiedzial przeto, zeby wodzowie 
sami sobie radzili, jak mogq. Na skutek tej odpowiedzi zacij^gnqt 
Otacilius pozyczkg u kröla Hierona syrakuzariskiego, Cornelius 
zas rozpisal kontrvbucj§ wsröd miast sardynskich s). Liwjusz do- 
nosi wprawdzie w tem miejscu, ze zboza i pieni^dzy udzielily Kor- 
neliuszowi miasta sardynskie laskawie, a wi^c dobrowolnie. ale ze 
skarg i niezadowolenia. jakie juz w najbliiszej przyszlosci na tej 
wyapie si§ ubjawilo, smiaJo moÄna wnioskowad, ze byla to z göry 
narzucona i przymusowa kontrybucja na podbitq ludnosc wyspy 
nalozona. 

Zacbodzi pytanie, jak wielk^ mogla byc pozyczka w Syraku- 
zach zaciqgni§ta. Pod tym wzg]§dem nie mamy blizszych danych, 



•) Por. Hesaelbarth: Histor. Krit. Untersnehnngen zur 3. Dekade des Li- 
vius. Halle 1889. — Soltau ; Livin» Quellen in der 3. Dekade. Berlin 1894- — 
tenie: Coelins and Polybius im 21 Buche de» Livias. Philologus 1893 p. 699. — 
Kahrstedt: Geschichte der Karthager Berlin 1912. — Sanders: Die Quellenkonta- 
mination im 21 u. 22. Bache Livius. Berlin 1898. 

') Liw. XXIII. 21. 5 Cornelio in Sardinia civitates sociae benigne con- 
tnlerunt. 



Ol'KRACJE FINANS()WJ8 K/,VMII 



59 



a Liwjusz ogolnie tylko powiada. ze tu chodzito o äywnosd i wy- 
platg ioldu, unv/, ze Hieron da! rzeczywiscie polrzebiDj suni^' pie- 
ni§dzy, a zboia takf^ ilosc. ie wystarczyla na 6 miesitjcy. Moina 
bv z tego wuosic. ze i zoid byi röwiiiez pölroczny do wyplacenia, 
a tvlko kwestja, dia iak licznej armji. VA^chodzi tu w gr§ bowiein 
nietvlkü arinja l^dowa, stapjonowana na Sycylji, ale i flota. ktöra 
z ci^zk'i rannj'm dowödcjj P. Furiusem Philoiiem wröcila wtasnie 
du Lilibaeuin /. wvprawy lupieskiej na brzegi afrykanskie i). sile 
zalogi rzymskiej na Sycylji nie mamy bli^szych wiadomosci, a zda- 
nia dzisiejszych historyköw nie s;^ pod tyni wzgl^dem zgodne, 
gdyz Kahrstedt przyjmuje 1, Meyer 2) zas 2 legjony. Przyjmuj^c 
t§ ostatuif^ cy^""?) mozemv jliz latwo obliczye wvsdkosc zoldu, 
ktörv jak wiadomo wynosit 120 denaröw rocznie dla legjonisty, 
240 dla centurjona, a 360 dla jezdzca. Poniewa^ na utrzymanie, 
wedtug badari Domaszewskiego, odciqgano z tej sumy conajmniej 
45 denaröw kazdemu zolnierzowi 3), a z drugiej strony legjony 
miaty w 216 r. saniych obywateli rzyniskich 5.200 ludzi, przeto 
roczny zold jednego legjonu wyniesie okolü 447.000 denaröw co- 
najmniej. Jest to röwniez .suma, ktörq 2 legje spotrzebowac mogly, 
jako zold pötroczny. 

Do powvzszej kwotv dodac nalezy jeszcze sum§ potrzebn^ 
röwnoczesnie na zold dla floty sycylijskiej. Liwjusz donosi, ze na 
rok 216 przeznaczono do Lilybaeum 50 okr§töw, do czego pözniej 
w ci^gu lata dol^czono jeszcze 25 penter^), tak ze razem flota 
rzymska P. Furiusa- Philona, z ktön^ tak nieszcz§sliwie wyprawil 
sig na brzegi afrykanskie, wynosiJa 75 pi§ciorz§dowcöw. Wedlug 
Polibjusza kazdy z okr§tövv rzyniskich potrzebowal do swojej ob- 
slugi okoto 300 wioälarzy. 120 zolnierzy i nieznaczn^ liczb^ ze- 
glarzy (reiniges, milites classici i nautae). Poniewaz z badaii Mar- 
quardta i Haupta ') pokazuje si§, ze wioslarze i zeglarze to byli 



') Liw. XXIII. 21. 2. 

') E. Meyer: Die Stärke der röm. Heere in den Jahren nach Cannae. Si- 
tzongeber. d. preuss. Akad. Berlin 1915 p. 949. 

') Domaszewski w Heidelberger Jahrbücher X. p. 219. — Por. Paolly Wis- 
sowa Real EncykJ. 1909 s. v. exercitus. 

<) LiwjoBz XXII. 37. 13. 

») Marqaardt: Köm. Staatsverwaltung II 2 p. 495 i p. 500. — Haupt: Zur 
Geschichte der röm. Flotte. Hermes 15. 154. — Por. Schiller: Die röm. .Staats- 



6U l'Ua M. uumdvvski 

wlasnie wiWve/us iiit'woliiic.y, zatem ioMu wyi>ia;^nli jcilyiiie epi- 
baci, owi inilitcä cliissici. ktörycb na 75 puntcrach moglo b_y6 
ukoto 9000 ludzi, a vvi^c blisko 1 legjon. liczuc p()li)W(j na sprzy- 
inierzencöw. 

Tak wi(j>c 1 legjoii wojska tiotowcgo i 2 Icgjony l'idowe po- 
trzebowiily pienii^'dzy na wyplat(j |i61rücziieg(j zoldu w sumie eu 
najmnioj (J67.000 denaröw czyli 2.668.000 sestercöw i ta suma sta- 
nowila tez pewnie przediniot pozyczki u Hierona. Pröcz pieni(;(lzy 
dal jeszcze kröl syrakuzaiiski zboza dl;i caJf:-) tej arinji na 6 mie- 
si^cy, Jak powiada Liwjusz. I ti) da si^ w przybliieniu obliczyc. 
Polibjusz mianowicie podaje*), ze kazdy legjonista otrzymywat 
»niesi^eznie pszenicy ^s medynina, czyli 4 rzymskie niodii. kazdy 
zas jezdziet". dla siebie i konia 7 medimnöw j^czniienia i 2 me- 
dininv pszenicy ; sprzymierzency otrzymywali \v piechocie ty- 
lez CO i Rzymianie, w jezdzie nieco niniej bo tylko 5 medimnöw 
jtj'czmienia i 1^/^ pszenicy. Na jeden legjon skiadalo si^ wövvczas 
tak Rzymian jak sprzymierzencöw 10.000 pieszych, 300 jezdzcöw 
rzymskich i 900 jezdzcöw sprzymierzonych, a wobec tego zapo- 
trzebüvvanie miesi^czne jednego legjonu wynosilo dla piechoty 
40.000 modii pszenicy, dla konnicy rzyniskiej 12.000 modii j§cz- 
mienia i 3600 pszenicy, dla konnicy zas sprzymierzonej 27.000 
jgczmienia i 9450 modii pszenicy. Pöiroczne wi^c zaprowiantowa- 
nie 1 legjonu wynosiJo zatem ogöiem 318.300 modii pszenicy 
i 234.000 modii j^czmienia. Jest rzeczq charakterystyczn^, ze pra- 
wie te same ilosci zboÄa przysial by} Hieron do Ostji juz poprze- 
dniego roku 217, jak möwi Liwjusz, w podarunku, by stolica 
braku zywnosci nie odczuJa^). Obecnie jednak chodziJo o ilosci 
3 razy wi^ksze, gdyz dla 3 legionöw (dwa Iqdowe i jeden morski) 
a wi^c o 954.900 modii pszenicy i 702.000 modii jgczmienia. 

Nie mamy puwodu przvpuszczac, aby tak wielkie ilosci zboza 
znowu w podarunku tylko dostaJy sig Rzymianom. Jezeli pieniqdze 
na zold potrzebne uwazane byly za pozyezk§, to prawdopodobnie 
i zhoie powyzsze tylko na kredyt zostalo policzone i udzielone. 



ahertiimer. Müllers Handbuch p. 245. Kwestja ioldu na flocie nie zajmaje si^ 
jednak specjalnie iaden z badaczy. 

n Polib. VI. 39. 12. 

•) Liw. XXII. 37. 6. Polibjusz tylko raz III. 76. 7 wspotnina o pomocy 
i to tylko wojskowej Hierona, ale VII. 5. 7 daje do zrozumieniu, ze krol ten 
nieraz posylal Rzymianom zboze i pieniadze. 



OPIPKACJR FINANSOWK KZVMII fil 

Nie wieinv. jaka byla wöwczas cena pszenicy i j^Pzmienia na Sy- 
cylji. Jezeli przyjmiemy najni^szfv oein,', takq, jak^ dla czasöw juz 
powojeniiypli i dla pötnopnej Italji podaje Polibjusz t. j. 4 (ibule 
za medimiKis pszenicy') t. zn. ^/j sesterca za riKidius^), to cjtrzv- 
mamv suin§ 630.234 sestereöw za pszenicy, a 231,fi60 sestercöw 
za )§czmien. Prawdopodobnie jednak cena byla wyzsza, gdyi, na- 
wet przy piiblicznej edylowskiej sprzeda^y zbnia w Rzymie 
w 203 r. üddawano pszenicg po 4 asy czyii 1 sesterc zamodius'). 

Przyjmujr-^e jednak najmniejsze cj'fry i najskrcmniejsze ra- 
chunki, znajdziemv, ze ogölna siinia pozycznna w 218 r. w Syra- 
kuzach wynosila 667.000 denaröw czyli 2.668.000 sestercöw na 
zotd, oraz 861.894 sestercöw za zboÄe. razem przetü 3.529.894 se- 
stercöw conajinniej. 

Pozvczka syrakiizanska nie miala byc dtugoterminowa. prze- 
ciwnie, Rzymianie cheieli j;\ jaknajprt^dzej uregulnwac*, przyczem 
naturalaie dlug ten. zaciqgni^ty przez propretora, senat uznai za 
panstwowy. Pretor na rok 215. Ap. Klaudjusz Pulcher, ktöry fibej- 
mowal komend§ nad armj^ sycylijskq, mial powierzon^ pieni^dze 
do oddania Hieronowi. Wypadek jednak przeszkodzil temu w ostat- 
niej chwili : przylapano wlasnie listy Filipa macedonskiego, a w na- 
stgpstwie zdecydiiwano sig na wojn§ greck^. Potrzeba nowych 
zbrojen. a zwlaszcza budowy floty. poeifjgn^^a za sobj\ tak znaczae 
wydatki. ie o zwrocie dJugu juz niowy byc nie moglo. Wvpra- 
wiono przeto czempr^dzej legata L. Antistjusza do pretora sycy- 
lijskiego po odbiör pieni^dzy *) i z poleceniem, by ]e zawiözt do 
Tarentu, gdzie M. Walerjusz, ktöremu polecono dowödztwo w woj- 
nie macedoriskiej, budowat äot§. robil zaciqgi i uzbrojenia. Sum§ 
t§ zatem, 3^/2 miljona conajmDiej sestereöw przeznaczyt senat na 
budow§ nowych 25 nkr^töw. oraz na pierwsze potrzeby i uzbroje- 
nie armji do Macedonji przeznaczonej. Dlug Hierona nie zostat 



') Polib. II. 15. 

•) Babelon: Sar deux passages lie Pulybe. Comptes rendus de l'Acad. 
d'Inscr. 1906 p. 458 «tusznie podnosi, ze obole Polibjusza naleiy tlnmaczyc jako 
asy libralne czyli sesterce rzymskie. 

') Liw. XXX. 26. ö. 

*) Liw. XXIII. 38. 12 pecunia ad classem tueadam, bellumque macedo- 
nicairi ea decreta est, quae Ap. Claudio in Siciliam miesa erat, ut redderetcir Hie- 
roui regi. 



DK. M. ßUMOWSKI 



umur/.ony ani w 215 r., ani jak si^ z.daje püziiiej. przecie/. ji'rtzcze 
jednn chociaz posrcdnin o iiiin wiadomosc przeka/.ahi naiii liJAtorja. 

Ot<i l'iilibjiisz. (ipowiadajiic wypadki. ktön- zaszlv pn smierci 
kn'ila Hierona \v Syrakuzach i möwinc o przejäciu jego nast^pcy 
HitToiiimosa na stnui^ kartas^iiiskii. wspDinina tez o poselstwie 
rzymsUiem. ktöre w cclu odnuwienia traktatöw do mJode»;« kröla 
])rzvbvlo '). Poniewaz Hieron uitiarl w marcu lub kwietniu 214 r.*), 
przeto pobvt tego pdselstwa w Syrakuzach przypadacj raoze na lato 
lub jesieii tegoz roku. HierdninidS jednak bvl juz zdecydowany na 
iintirzymskfi polityk^, dlatego posloni rzymakim postawil naat^pu- 
jiji'e warunki : 1) zwrot wszystkich pieiii^dzy, jakie kiedykolwiek 
od ojca jego Hierona fitrzj'maii. 2) zwrot röwniez wszystkich tych 
ilosci zbo4a. jakie Hieron pozyczyJ lub podarowal. 3) odst^^pienie 
krölestwu syrakuzanskiemu cz^sci wyspy Svcylji az po rzek§ Hi- 
mer§. Jak Polibjusz powiada, z^dania te postawione bytv umyälnie, 
nietvlko aby Rzymian zaniepokoid, ale i aby ich obrazic zupeJnie. 
Posiowie tez odjechali do Rzymu z tem przekonaniem. ze wojna 
jest nieuchronna. 

Z z^dan svrakuzariskich wynikajfj dla nas dwa pewniki : 
po pierwsze, ze Rzymianie wszelkie przesylki Hierona iiwa^ali za 
dary, a wJasciwych nawet pnzyczek do konca nie wyröwnali, a po- 
wtöre. ze z sniierei;^ starego kröla wypowiedziano im kredyt, 
uznano wszvstkie dotychczasdwe dary za po^yczki i naraz zazf\- 
dano ich zwrotu. Odnosnie do daröw, takich jak np. zJoty posjjg 
Wiktorji przysJany w 216 r. do Rzymu, zqdania te nie mialy racji 
i poddbnie jak z^dania naturv politycznej byty tylko prowokaej^ 
Rzymu. Slusznemi byly tylko z^dania lyazi^ce si^ ostatniej pozyczki 
dla wojsk sycj'lijskich. ktora najlepiej w pami^ci Greköw musiala 
pozostac. Jest jednak rzecz^ naturalnq, ze obrazeni Rzymianie nie 
tvlko tej pozvezki jni wi^cej nie zwröcili, ale zerwawszy stosunki, 
przygotowywali wypraw^ na Syrakuzy. Dlug u Hierona zaciqgnigty 
uniewazniono zatem zupelnie. 

Pdwvzsza pozvczka byla w czasie tej wojny jedyn^ ze- 
wn^trzn^ pozj'czk^ Rzymu. o jakiej si§ wiadomose przechowala. 
Czy byly inne i gdzie zaciqgnifte, nie wiemy zupelnie. Wprawdzie 



>) Polib. VII. 5. 7. 

•) Tuzzi G.: Ricerche cbronologiche snlla seconda goerra punica in Sicilia. 
Koma 1891 rec. Bursian 1897 p. 90. 



OPBRACJR FINANSIIWR KZYMIT 63 

Liwjusz iipowiada"). ie w 217 r., przewidujtic niedostatek vv skar- 
bie rzymskim, ofiarowat Neapul, a \v 216 r. rnia^äto Paestuin 
senatowi wi^ksze sumy zlota, w postaci iiaczyn koscielnych, 
jednakie byly to dary, ktörych senat ptiflohnci i tak nin przyjii}. 
Z vviykszem prawclopodubicnstwcm Hiuznaby przypuszczac pozyczkg 
w Egipcie. duki^d w 210 r. wyslano osobne poselstwo z M. Atil- 
juszem i M. Aciljuszein na ezele. Wedlug Liwjusza chodzüo o za- 
warc.ie ewent. odnowienie przymierza. dokladniejszq jednak jest 
wersja Poliujusza, ze tu szlo senatowi o zapewnienie sobin i zakon- 
-traktowanie dostaw zboza, gdyz gjöd i droiyzna niealychana sro- 
iyly si§ wiasnie w Rzymie^). Poniewai röwnoczeänie i skarb byl 
pusty, tak ze rzi^d przystgpowa} do ogtoszenia poÄyczki wewntjtrz- 
nej, przeto mozna przj'puszczad. ze zboze egipskie, o ktörego na- 
dejsciu zresztq nie maniy zadnej wiadomüäei, iiiusiato byc röwniez 
na kredyt wzi§te i dopiero po wojnie zaplacone. Wskazywac na to 
.zdaje si§ inna notatka Liwjusza'), ie tuz po zawarciu pokoju, 
w 201 roku wyjechalo z Rzymu nowe poselstwo do Ptolomeusza 
IV Philopatora z podzi§kowaniein, ze w tak niebezpiecznych cza- 
sach wojeniiych, kiedy to najblizsi sprzyinierzency nawet Rzym 
opuäeili, Egipt przeciez wytrwat w przyjazni. Opröez grzecznych 
sJöwek chüdziJo prawdopodobnie o zaplacenie dawnych rachunköw 
za pszenic^, a ze te dlugi i teraz jeszeze nie musiaty byc uregu- 
lowane, swiadezycby inog}o ukazauie si^ zaraz na drugi rok po- 
selstwa egipskiego w Rzymie*), ktöre stosunkowo do innych po- 
selstw dosyc skromuie uhonorowano. 

Od tych zewn^trznych pozyczek daleko wazniejsze byly po- 
zyczki i kredyt wewngtrzny u wlasnyeh obywateli uzyskany. juz 
chocby z tego wzgl^du, ze daleko wigkszemi sumami obracal. 
W tym celu zaraz po kl§sce kannenskiej 216 r. utworzonu spe- 
cjaln^ komisj^, rudzaj banku rzi^dowego, triumviri mensarii, do 
ktorej powülano tak powaznych m§zöw jak L. Aemiliusa Papusa 



') Uw. XXII. 32 4 i 36. 9. 

2) Liw. XXVII. 4. 10. oraz Polib. IX. 44. 

') Liw. XXXI. 23. legales tres misai... ut nunciarent, yietum llannibalera 
Poenosque, et gratias agerent regi, qaod in rebaa dubiis, cum finitimi etiam so- 
cii Romanos desererent in fide mansisset. 

*) Liw. XXXI. 9. 5. Ze tego rodzaju poselstwa wysytane byly w celach 
handlowych i Knaosowych por. E. A. Thurm ; De Romanorum legatis reipuhl. 
Leipzig 1888 rec. Bursian 1885 p. 280. 



(i4 1)11. M. IIIIMOWSKr 

bvJt'p;o konsuln i cenzora, M. Atilius» Regulusa, kt()rv ]»i 2 razy 
h\l konsulein i Ij. Scrilxiiiiiisa Libona, övvczesnego trybiina liido- 

PowviszH wiadomoÄd. zapisana tylko u Liwjusza jest pewna, 
7,wlasz('za ze poinieszeznna jest w ust^pie wzi^tvin widoc.znie z an- 
nales iiiaximi, bezpusrednio przy iiotatoe o nominacjaoh duumwi- 
röw dla (ledykovvania swiqtyni Konkordji. oraz o nominacji trzech 
pontvBkow. Ust^p o tych wszystkicli wj'borach znajduje si§ zaraz 
po (i|)(iwiadaniu (i skargaeh armji sycvlijskiej i sardvriskiej na 
brak zboza i pieni(,'dzy, i po Kmöwioncj wyzej wiadoinosci o za- 
ciqgni§('iu pozyczki u Hierona. Teiii samein daje Liwjusz do po- 
znania, ze powyäaze okolieznosci sklonilv senat do utworzenia ko- 
inisji bankowej, inöwi^o nawet wprost, ie brak pieni§dzy, itatural- 
nie w kasie panstwowej, bv} tego przyczyiiJi (propter penuriain 
argenti). 

Z tego powodu ziipelnie inylnem jest stanowiskfi Mommsena 
w tej sprawie^). Poröwiiywa on tryuinwiröw bankowych z 216 r. 
z takimii; z 352 przed Chr. i z 33 po Chr. i daje im c-aJkiem 
inny cliarakter, mianowicie urz§dniköw, ktörzy z kasy panstwowej 
pozvezali pieni^dzv potrzehujjie.ej ludnosci na zapfat^ prywatnych 
dlugöw. Ostrozniej juz wyraza si^ Marquardt '), ktöry, möwiqc 
o bankach rz^dowych w Rzymie. widzi w komisji z 216 r. insty- 
tucj^ stworzon.<\ dla roznych celöw, m. i. takze na wp}at§ pozvczki 
wojennej. Podobnie ogolnie tylko wyraza si§ o tej komisji Neii- 
mann*), przyznaj^c si§, ze nie nie wie o dalszych jej czynnosfiach. 

Tvmezasem ten bank rzqdowy mial w dziejach II. wojny 
punickiej pierwszorz§dne znaczenie. Jak stusznie Mommsen przy 
innej okazyi ^) podnosi, utworzenie takiego banku przypadlo na 
czas, kiedy od kilku juz lat bo od 220 r. nie bylo cenzorow 
i kiedy to rozniaite poszczegölne agendy cenzorskie przydzielaiio 
speejalnym komisjora. Nie bylo tez bez znaczenia, ze do banku 
tego powoJano i C. Atiljusza, ktöry w 220 r. byt cenzorem wspöl- 
nie z C. Flaminjuszem poleglym nad Trazvmenem. Komisja wi^c 



•) Liw. 21. 26. 

-) Mommsen : Rom. Staatsrecht II. p. 597, a takze i Lange: Köm. Alter 
tümer II. 162. 

') Marquardt: Rom. .Staatsverwaltung. Leipzig 1884. II* p. 64. 
*) Neumann: Das Zeitalter der puD. Kriege. Breslau 1883 p. 381. 
5) Mommsen 1. c. II. p. 414. 



Ol'KltACJK PlNANSOWK JtZYMU 65 

bankcnvu wclmd/.ila niejako w prawa i (ibowiqzki cenzoröw, kto 
rych wlasnie nie byln, czyli obejmowaia administracj^ funduszöw 
panstvvowycli, specjalnie zas, jak to z dalszej jej dzialalno^ci wy- 
uika organizacjg i re^ulowanie kredytu rzf^dowego. 

Po strasznych klt^skach roku 217 i 216, ktöre bvJy zarazem 
katastrofi^ tinaiisowq dla »karbu, nie wystarczyly jui na pokrycie 
rozehodöw te fundusze, ktöre dawala mennica z rozmaitycb ope- 
r.ieyj miiietarnych. Senat musiaf ütwarcie wyznae ludowi, ie kasa 
panstwowa jest wyczerpana. ze podatki nie wystarczq jui na dal- 
sze prowadzenie wnjny i ze hez szeroko poinyslanego kredytu 
zwyczajne dochody panstvva nie pokryjq zapotrzebovvaüia. Zwlasz- 
cza gdy w 215 r. ruzpoczynano wojn^ macedonsk^ i gdy rowno- 
«zesnie nadeszJy z Hiszpanji od Scipionöw listy z zqdaniem zotdu. 
zboza i ubrania dla wojska, senat musiaJ sig chwycic tego 4rodka 
i zaapelowae do kredytu publicznego '). Pretor Fulwjusz przedsta- 
•wiJ otwarcie stan finansow panstwa i zwröcit si(j do publikanöw 
rzymskich, ktörzy w ciqgu 3 lat pierwszych tej wojny niemale 
maj^tki porobili ^). z wezwaniem do obj§cia nowych dostaw bi- 
szpanskich, ale juz nie ptatnych natychmiast, lecz dopiero pözniej, 
gdy skarb odpowiednio si§ napelni. 

Odezwa pretorska niia{a rzeczywiscie ten skutek, ze na ter- 
inin rozpisania lieytacji tych dostaw stawili si§ lieznie przedsi^- 
biorcy i 3 spölki publikanöw, razem 19 osöb übjglo dostawy hisz- 
panskie. godz^c si§ na kredyt rzqdowy. Musialy te dostawy wyma- 
gac olbrzymich kapitalöw, skoro przecbodzily moznosc poszczegölnych 
obywateli i dopiero spölki tworzyc si§ musialy. Za warunek jednak 
pdluzyli publikanie uwolnienie ich, oraz ich personalu. od sluzby 
wojskowej, a powtöre obj§cie gwarancji ze strony rzqdu, ze to- 
wary i okr§ty, zatopione burz^ lub zabrane przez nieprzyjaciöt, 
b^d^ im zaplacone ^). Doprowadzito to wprawdzie pözniej do 

»; Liw. XXIIl. 48. 10. — Por. Duruy : Histoire des Romains. Paris 1885 
I. p. 596. 

-) Liwjnsz 1. c. qui redemptaris auxissent patrimonia <.) dazej ilosci kop- 
cöw rzymakich möwi Polib. I. 83. 10. — Por. tez Gagl. Ferrero: Grösse und 
Niederrang Korns. Stattgard 1908 I. p. 18. 

') Liw. XXIIL 49. O publikanach i przedui^biorcach owej epoki möwia 
ogölnie : G. Dietrich: Beiträge zur Kenntniss des röm. Staatspächlersystemi. Leip- 
zig 1877. — G. Hahn : De censoram locationibus. Leipzig 1879. — W. Richter: 
Handel und Verkehr d^r wichtigsten Völker des Mittelmeeres im Altertome. 
Leipzig 1886 p. 13Ö. 
Rozprawy VVydz, Klolog. T. LVIII. 5 



66 



Uli. M. i.tJ.\l<nV8KI 



oö/.ustw i procesöw. nie na razie panstwo otrzyiiiaiu u liwerantöw 
kredyt 

Czy w zalatwianiu rachuiiküw z dostawcami brali udziat wy- 
mieuieni wyzej cztonkowie komisji bankowej, te^o nie powiada 
jedyne irodlo, jakiin jest w danym wypadku Liwjuöz. Jest to je- 
dnak bardzo prawdopodobne, tem bardzicj, ze tu chodzifo o wcale 
nie niaJe suniy i o kredyt paiistwuwy juz w miiiony id^cy. Armja 
Scipjoiiüw w Hiszpanji. zlozona z 2 legjonöw, potrzebowala pie- 
ni^dzy na zotd, zboia i odzieäy. ZoJd ten. zalegly cDiiajniniej od 
p61 roku, niögJ wynosid dla obu legij okoto 445.000 denaröw, li- 
cz^c wysokosd jego vv ten sam spoiäöb, jak to uczyniliämy wyzej 
odnosnie do Sycylji. Zaprovviantowanie tej arniji, röwniez tylko 
pölroczne, vvyinagato dovvozu conajmnioj 636.600 niodjöw pszenicy 
i 468.000 inodjöw j^czmienia, ktöre, liczone chochy tylko po ^/j se- 
sterca za niodius. podnios^ koszta do 143.649 denaröw. Najkoszto- 
wniej.sza jednak byla dostawa iil)ran i uzbrojenia, skromne bowiem 
szaty, takie. w jakich zwykl byJ chodzic Cato starszy ^J, koszto- 
waly na jedn^ usob§ 100 denaröw. Ubrania przeto dla dwöch le- 
gjonöw t. j. dla 2U.O0O ludzi conajmniej musialy kusztowad 2.000.000 
denaröw. Z teni zgadza si§ wybornie notatka Liwjusza, ze w 209 r., 
gdy armja hiszpanska po raz drugi za^^data nowych ubran, wy- 
sJal jej senat 1400 funtöw zlota ^), co stanowi wlasnie takq samq, 
8um§ 2.000.000 denaröw. 

Z powyzszego widac, ie dostawy hiszpanskie oddane liwe- 
rantom w 215 r. obci^zyly kas§ panstwows^ dlugiem wynoszi\cym 
CO najmuiej 2''-/^ miliona denaröw czyli 10 milionöw sestercöw, 
nie licz^c jeszcze kosztöw transportu ') i ewentualnych odszkodo- 
wan za zatopione okr§ty i towary. 

W jaki sposöb senat, ewent. komisja bankovva splacila i ure- 
gulowala te racbunki, nie mamy wiadomosci. Prawdopodobnie stato 
sig to juz podczas wojny, a moze nawet w najblizszych latach po 
215 r. W wielkim procesie publikanöw z 212 r. niema juz niowy 
o kredytach paüstwowycb, nie mniej jednak nalezy przyjqö, ze 
wöwczas wiele rachunköw przekreäliJa komisja zupelnie. Proces ten 



>) Plutarch : Cato i. 

') Liw. XXVIl. 10. 12. 

') Znana jest opowiesc Platarcha o M. Katonie (b). Ten konia swego, na 
ktörym zwyci^stwa odnosil, pozostawic mial w Hiszpanji dlatego, by paiistwa 
nie przysparzac kosztöw jego przewozu. 



OPBRACJK PINANSOWE RZTMU 67 

wytoczyli trybuiii na skutek doniesienia, ie iiiektürzy piiblikanie 
Jadnjii na stare i dziurawe, okr§ty bezwartosciowy materjaf. zata- 
piajn go umyslnie na inorzu, i udawszy burz§ lub napad floty kar- 
tagiriakiej, przedktadajij kasie paristwnwej pelne i wysnkie rachuuki. 
Gtöwnym oskarzonym hyl niejaki Postumjusz z Pyrgi, ktory stai 
na czele pot§znej spolki liwerantow, maji^cej oparcie nawet w wy- 
sokich sferach senatcirskich. Ufni w to i w p<>t§g§ swoich kapita- 
löw. chcieli publikanie nie dopusciV. do procesu i doprowadzili na- 
wet du rozruchöw ulicznych w Rzymie, jednakiie przez to wfainie 
zwröcili przeciw sobie catq, opinj§ tak ludu jak i senatu. Nie cze- 
kajf^c wyniku sprawy. ueiekli skompromitowani na wygnanie, 
a majijtki ich zagarn^t skarb panstwa *). Tem samem musialy 
upasd wszelkie pretensje. jakieby z racji dostaw wojskowych mo- 
gli byli jeszcze sobie do skarbu roscic. 

Najbliisz^ trosk^ tryumwirow bankowyeh byto uregulowanie 
dlugu panstwowego za niewolniköw, do wojska zakupionych. Gdy 
bowiem po kl§sce pod Kannami z calej 80.000 armji zaledwie 
4.000 niedobitköw z iyciem uszlo i Rzym widziaJ si§ pozbawiony 
prawie ealej swej sily zbrojnej, wowczas senat, chci^e na gwatt 
nowe wojska i armje postawic, musiaJ ini^dzy innemi chwycic si§ 
niebywalego dotychezas w Rzymie srodka t. j. kupi6 pewn^ ilosd 
niewolnyeh ludzi -) i tych uzbroic. gdy wolnycb oby wateli nie 
byto podostatkiem. 

W jaki sposöb to kupno przeprowadzono. tego nie przedsta- 
wiajq zrödla jednakowo. Wedtug Makrobjusza 5) juz i przedtem 
powotywano niewolniköw do sluzby wojskowej, ze stow zas Paw- 
la Diakona*) wnosie mozna. ze ci niewolnicy dobrowolnie i na 
ochotnika sif zgtaszali. st^d wolonami (volones) ich nazwano. Wy- 
zwoliny ich odbywaty sig wedtug Appiana ^j natychmiast po wciele- 
niu do szeregöw. wedtug Liwjusza") dopiero we 2 lata pözniej 



') Proces Postumjnsza opisuje Liwjusz XXV. 3. 8 — i. Por. Lange : Köm. 
Altert. II. 547 i 176. 

') Wedlug M. Bang: Die Herkunft der röm. Sklaven. Mitteil. d. deutschen 
archeol. Instituts Eom. 191U p. 189 i 1912 p. 223, niewolnikami byli naowczas 
przewainie Celtowie i Ligurowie. 

») Makrobjusz I. 11. :^0. 

*) Paulus Diae. p. 370. 

') Appian. Hannib. 27, podobnie u Eutrop. Brev. III. X. 4 i A naei 
Flori Epitome II. 22. 23. 

•) Liw. XXll. 57. 11 ora-i XXIV. 14. 5. 



68 l'li. M. (illMilW.SKl 

z okaxji bitwv pi'd Benewt- nteiii 214 r., w kt()rej sit; (jilznaczyli. 
Wreszcie u Zonnriisii ') jest tylku krütku wziiiiiiiika o uvvolnieiiiu 
wi(;;iniöw ,i iiicwolniköw, bez blizszych si,czi'gü)uvv. co z nimi pö- 
zniej znibionii. VVszyscy iiowsi historycy o<(raniczaj>i "i^ röwuiez 
(lo krotkiej wziniaiiki u ku(inio iiiewolniküw. iizbnjjeiiiu icli i zali- 
czeniu ilo szerejjüw. 

Z finansowego |iuiiktu wiilzenia sprawa ta, ktiSr.'i najobszer- 
niej ji'szcze traktuje Liwjusz, nie jcst bez znaczenia, a kom|)likuje 
jq nietylko batainutne ezasein |)rze(ista\vienie wyinienionego liist(j- 
rvka. ale i zwi^zek scisly z kwest'm wykupna jeücöw rzyiiiskich 
z rjjk kartaginskich. W tyni samyiii bowiem czasic, kiedy senat 
zarzf^dzil skup niewolniköw, vv 216 r., przybyJa don delegacja od 
jericövv, ktorzy w obcizarh p(jd Kaiinanii dostali ai** w moo Haii- 
nibala. Z liczby 10.000 ludzi. ktörzy tycli dbozöw strzcgli^ 2000 
zginglo przy szturmie punickim, 8000 zaä dostalu s'\^ w r^ce zwy- 
ci§scv na omöwiünych warunkacb wykupiia. Ugodzono niianowicie 
cen§ w monecie kampanskiej, kwadrygatach, ktöre widocziiie byly 
w srodkowej i poludniowej Italji wi§cej rozpowszechnione niz de- 
iiarv, a niianowicie 500 kwadrygatöw za jeidzca, 300 za pie- 
szego legjonisttj*, 200 za sprzymierzenca. a 100 za sluÄb^ -). Nie 
wieniY. ile poszezegolnego gatunku broni ludzi dostalo si(j Ilanni- 
balowi, jezeli jednak przyjmiemy przeci^tnq po 250 kwadrygatöw 
za g}ow§, to nie odbiegnieniv prawdopodobnie bardzo od rzeczy- 
wistosci, gdyz rok przedtem podczas dyktatury Fabjusza. röwniez 
oznaezyl Hannibal cen§ 250 denaröw za jenca rzymskiego^). 
Ogölna suma wykupna 8000 ludzi wynosilaby zateni 2.000.000 
kwadrygatöw, czyli w obliczeiiiu denarowem *) 3.000 000 denaröw. 

Delegaci jencöw, przedkladaj;\c cal^ t^ tranzakcj§ senatowi 
i proszqc o ich wykupienie, zwröciii nawet uwag§ na lepszy in- 
teres finansowv, gdyz dowiedzieli si§, ze toczqca si§ röwnoczesnie 



«) Zpnaras 9. 2. 

') Liw. XX. 52. 3 i 58. i oraz Polib. VI. 58. 5. ale ten möwi tylko o 3 
minach srebra za gJowf = 300 denarow. Przekaz Liwjasza, rözniczkujijcy jencöw, 
wyglada jednak prawdopodobniej. 

') Plutarch : Fab. 7. Wedlug Liw. XXII. 23. 6 cena öwczesna bjla je- 
dnak tylko 210 den. 

■•) Kwadrygat kaiiipan.ski = 1 • j denara. Staaowisko Mommsena Gesch. d. 
röm. MüDzwesens p. 344 w tej sprawie, gdzie przyznaje rowna wartosc obu mo- 
netom, jest wobec nowszych badaii niemozliwe do utrzyniania. 



OPBIIACJE l'INANSÜWR IIZYMII 69 

kwestja kupna niewolniköw wyniaga od paristwa -/.naezriie wi^k- 
szyeh funduszöw. Senat postawioiiy byl zatein wobec altcrnatywy: 
albo wykupiö jencovv w liczbie 8.000 7. ri^k Hannibala, albo nie- 
wolnik(5\v w tej samej liczbie z nik pryvvatnych. Fiiiansowo pierw- 
sza rzecz przedstawiala si^ znaoziiie If'piej, gdy^ i cena byla r\\t- 
sza >), a i fundusze iniigly si^ ziialezc dla bardztj wiolu jericöw ii pry- 
watnyeh, mianowicie u rodzin, krcwnych i przyjaci6t wzietych 
do niewoli obywateli 

Miinii to Senat odrzuc't bezlitosnie proäb^ delegacji oraz ofert§ 
Hannibala i nie pnzwolit rodzinom na wykupno swoich krewnych 
z niewoli. Zarzqdzil natomiast kupno niewolniköw u bandlarzy 
i u prywatnych wtascieieli ^). przyczynie tego zarz!\dzenia roz- 
maicie donoszsj annalisci rzvmscy, najwigcej jednak do prawdy 
zdaje si§ by6 zblizona opinia Polibjusza, ktöry powiada, ze wzgl^dy 
finansowe byJy miarodajne w tej sprawie dla senatu. W przysla- 
niu deputacji jencöw widziaJ senat nowy akt cbytrej polityki Han- 
nibala, ktöry ich nie tylko pokonat na polu walki, ale teraz wy- 
ciqga r§k§ po ich niaj^tek, chce ich, proponuj^c wykupno jencöw, 
z ostatniego grosza ograbic, a samemu fundusze na dalsz^ wojng 
posi.-jsc^). Senat uwazal dalej, ze Hannibal. dajfjc nadziej§ wykupu 
■wszystkini pojinanym, demoralizuje temsamern vvojsko rzymskie, 
ktöre na polu walki powiuno raczej gis^c, niz oddawac si§ 
w niewol§. Inni historycy z Liwjuszem na czele nie möwiq juz 
nie o wzgl^dzie na Hannibala. lecz jako przj'czyn^ odrzucenia 
prosby jencöw i kupna niewolniköw podajq to surowe zapatrywa- 
nie senatu, ze naleäy dac zastraszajqey przyktad dla wszystkich, 
ktörzyby chcieli kiedykulwiek poddad si§ nieprzyjacielowi jakote:^ 
to przekonanie, ze niepotrzebni si| ci iolnierze, ktörzy, majqc bron 
w r§ku. nie walez^ a^ do smierci. 

Jak juz wspomniaJem, najblizsza prawdy wydaje si§ byd 
opinja Polibjusza, ktörq, jak to slusznie zaznacza Hesselbarth, dla 



') Cicero: de ofi'. III. 32. 113. eos seuatas non censuit redimendos, cum 
id parva pecunia fieri posset... Podobnie niowi Plntarch : Marc. 13. 

=) Liw. XXII 60. 3. oraz Appian Hannib. 28. Tylko Die Cas.s. fr. 56. 57. 
möwi, ze Fabjusz sprzedal swöj majatek, by tych jencöw wykupic ; jednakie 
jest to najwidoezniej duplikat do opowiadania z 217 r. u Diona fr. 56. 15. 

') Polib. VI. 58. 4. oxc ßou/ETai 8ta •:% icpi^eto; lau-crjC äjjia pisv eünop^aoi yoTJ- 
iia-tov. — Mylnie tlömaczy sobie ten postepek senatu Schvarcz: Die römische 
Massenherrschaft. Leipzig b. d. p. 236. 



70 DK. IM. (lUMOWSKI 

toiulfiicji patryjotypznj'ch z Ickkicin «erci'iii [Ji-zckri^cili pcWjiii'jsi an- 
iiali^ei '). AU- i leu Iiistoryk nie powiedziiil wszyBtkiefio. Seiiiitnwi 
büwiem rsvinskieinu niusialu choilzid nie tylko o to. ahy iiic'|(rzy- 
jacielowi nie dad do ryki pionitjdzy na dulnze prowadzenie vvojiiy, 
ale tak^e i o to, aby saincinu tego ztota si§ nie pozbywac. Znisz- 
czy6 bowiem iinansowu iiieprzyjaciela byJo zawszc cüleiii polityki 
rzymskiej, a nie dostarczad mu jeszcze srodkow. Nie znaezyJa tu 
nie dla senatu dkolicznosc^, ie nie kasa paiistwowa, ale prywatni, 
krewni i przyjaciele mogli byli zJuzyd za jencovv okup : jak dal- 
sze lata vvojny okazaty, senat czul si§ w prawie i nad prywatnym 
inaj^tkieni rüzeifjgad 8woj)i opick^ i w razie potrzehy \iiy6 go do 
celöw obrony ujczyzny. Hannibalowi naleiatu okup zlozyd natych- 
miast, a 3.000.000 denarüw, cliudby one nie spoczywaJy jeszcze 
w kasie panstwowej, byiy sum^, ktöra mogta powa^nie zmniejszyö 
ogöln^^ maj.'itek narodowy. Niewolnikdw natoniiast kupiono wpraw- 
dzie za wyzsz.'^ ecn^, ale co naj wazuiejsza, nie za gutöwk^, tylko na 
kredyt i to u wlasnych obywateli. Wlasciciele dali panstwu swoj^ 
sluibf, ale na wyp}at§ naleiiytosci zgodzili si§ czekad, az du po- 
myslniejszych dla paiistwa czasöw. 

Kwota, o jak^ tutaj cbodzilo, musiala byc wi^kszq od sumy 
potrzebnej na wykupno jencöw z r^k Hannibala t. j. od 3.000.000 
denaröw, czyli od 12.000 000 sestercöw. Na giow^ wypadaloby za- 
tem przeszto 1500 sestercöw, co zgadzaloby si§ z wiadomosci^ 
u Plutarcha-) zapisanq, wedtug ktörej Kato starszy nie kupowal 
nigdy niewolnikow w cenie wyzszej. niz 1500 sestercöw. W kaidym 
razie suma zakrcdytowana rz^dowi bj'la tym razem daleko wigksza, 
nii ta, ktör!i dali publikanie obejmujqcy dostawy hiszpanskie. 

Co do sposobu umorzenia tej pozyczki, to mamy dwie roz- 
maite wersje : jedna zapisana u Walerjusza Maksima donosi, ze 
konsul T. Sempronjusz, pod dowödztwem ktörego w bitwie pod 
Benewentem ci niewolnicy si§ odznaczyli, wyplacit za nich naleznq 
sum§ ^). Nie wydaje sig to jednak prawdziwena, by konsulowie 
inieli w obozie tak wielkie sumy do dyspozycji i by do nich na- 
lezala sprawa regulowauia dtugöw panstwovvych. Dlatego praw- 



') Hesselbarth : Historich kritische Untersnchongen im Berichte der III. 
Dekade des Livias. Progr. Lippstadt 1882 p. 32. 
') Platarch: Cato 4. 
'i Val. Max. V. 6. 8. pretia ab imperatore exigere sopersederunt. 



OPERAOJE FINAN80WB DZYMU 71 

<1ziw!i jest druga wersja, taka, jak^ podaje Liwjusz'). WedJug 
iiieg-o, kwestjg tego dtugu, a jak si§ zdaje wazystkie inne operacje 
kredytowe, poruczyJ senat kuniisji bankowej do zalatwienia. Ta 
musiaJa przedewszystkieni wystawiac obligi kasowe, a nast^pnie 
szukad srodköw na umorzenie tego dtugu. 

We dwa lata pözniej, w 214 r. pragiiql bank mimo bardzo 
zlego stanu kasy, umorzyc ten diug niewolniczy i wedtug wersji 
Liwjusza wezwat posiadaczy obligow, dawniejszych wlascieieli czy 
handlarzy niewolniköw, do podj^cia swoicb nalezytoäci ; ci jednak 
mieli (iswiadczye svvie^o wybranym cenzorom, ie do konca wojny 
zaczekajfi cb^tnie na wypJatg. I ta wersja jeduak nie jest jasna: 
dziwnem bowiem wydaje sifj postgpowanie wiaäcicieli, ktörzy nie 
chc^ isd do kasy po swoje pieniqdze, dziwniejsze jeszcze post^po- 
wanie banku. ktory w najkrytyczniejszych czasach finansowych 
zarz^dza splat§ tak duzego stosunkowo dlugu. 

Sain Liwjusz nie jest zreszt^i w tej kwestji logiczny: pod ro- 
kiem 216, gdy chodzi o wykup jericow lub nabycie niewolniköw, 
przedstawia rzecz tak, jakby to kupno bylo rzeczq nietylko posta- 
nowion^. ale juz dokonanq. Pod r. 214 donosi, ze przeciez wlasci- 
ciele nie ütrzvmali jeszcze pieni§dzy. jeszcze pözniej, pod r. 210 
pisze znowu o skargacb i narzekauiach wiascicieli, ze za tak niskq, 
kwot§ odst^pili rzqdowi swoicb niewolniköw^). Dowiadujemy si§ 
przy tej sposobnosci, ze byli to przewaznie wiesniacy i gospoda- 
rze rolni, ktörzy swoj% sluzb^ oddali do wojska. 

Prawdopodobnie cala kwestja spJaty tego dtugu niiala nieco 
inny przebieg : wtasciciele otrzymali na razie obligi krötkoternai- 
nowe, byc moze, ze dwuletnie. Rzeczy wiseie we dwa lata potem, w}a- 
snie gdy nowi cenzorowie obejmowali urz§dowanie, przedloiyli im 
wierzyciele panstwowi swoje pretensje, a to z tem wi§kszym na- 
naciskiem, ze wlaänie po bitwie pod Benewentem niewolnicy woloni 
wyzwoleni zostali przez konsula. Röwnoczesnie jednak nominacj§ 
i przywröcenie urz^du cenzorskiego powitaly sfery finansowe Rzymu 
z nadzwyczajnem zadowoleniem i na wyscigi spieszyly ofiarowaö 
swoje dalsze ustugi i pozyczki '). Wöwczas to zapewne polecili cen- 



'I LiT. XXIV. 18. 12. 
2) Liv. XXVI. 35. 5. 

') Liv. XIIII. 18. 11. convenere ad eos freqnentes, qni bastae haias ge- 
neris adsaeveraut hortatique censores, ut omnia perinde agerent loearent, ac si 



72 DK. M. (lUMilWMKI 

zoruwio bankowi \vvpJ(ici(^ inniej zaiiioi^nyin i potrzcbujiicyin ich 
naleziKisc, iiini, bogatsi zdccydovvali siy aumi zaczi'kac zc 8w;j pre- 
tensj^ na zakonczenic wojny. Co wplynt^'lo na ten patryjotyzin oby- 
wateli, nie wiemy: nioÄe przyklad innych przedsi^biorcöw, otvvic- 
rajjicvch wlasnie szeroko swöj kredyt ccnzoroin, nioie prujukt 
bankii uskutccznienia tych wypJat w monecie platcrowanej, a \vi(;c 
kredytownj, a moze rzeczywiste i prawdziwe poezucie obywatelskie 
i miJo^ci ojczyzny, ktöre w tej epoce tak silnie jeszcze byto roz- 
wini(.'te. 

Prawdopodobnie w ten sani sposöb zalatwiuno takze iiin^ 
8praw§ bardzo podobn^ do powyiszej, mianowicie sprawy wciele- 
nia kilku tvsi^cy dluÄniköw. siedzqcych za dfugi w wi^zieniu, do 
wojsk konsularnyeh w 216 r. Donosi o teni Liwjusz'), nie podaje 
jednak liczby tych d}uznik6w, lecz möwi, ze razein z innymi prze- 
stfpcami wzi^to do wojska 6000 ludzi. Krötka i ogöinikowa 
wzmianka o uwolnieuiu wi^iniöw znajduje si^ jeszcze tylko u Zo- 
narasa *), ale za to w ust^pie, ktöry widoczuie nie jest podJug Li- 
wjusza napisany. 

Uwolnienie tych wi§zni6w musiaJo byc potqezone z pewn% 
finansowq operacj^ i to tak odnosnie do dJuzniköw jak i przeat^p- 
cow. Dluznicy postradali sw^ wolnosc, poniewaz nie mogli si§ uii- 
cid z zacijignigtycb dlugöw, przest^poy, poniewaz wyrz^dzili dru- 
giemu szkod§ i röwniez nie mogli dac innego zadosduczynienia. 
Uwolnic jednych i drugich, znaczylo wzi^ö na siebie zaspokojenie 
wierzycieli i poszkodowanych. Dokonano tego, jak Liwjusz pod- 
nosi, w ten sposöb, ie skarb panstwowy objql gwarancj^ spJaty 
dlugöw i odszkodowan. StaJo si§ to zapewne w ten sani sposöb ^). 
CO przy kupnie niewolniköw.: skarb byt pusty i nie mögt odrazu 
wyplat uskutecznic. Spraw§ wzi§li w swe r§ee tryumwirowie ban- 



pecania in aerario esset. O zaplacie za niewolniköw po akoiiczenin wojny wspo- 
mina Liwjusz jeszcze ra» XXXIV. 1. 6. Por. Valerius Max. V. 6. 8. 

') Liv. XXIII. 14, 3. O dJuznikach pozbawionyeh wolnosci osobistej por. 
Mommsen: Köm. Strafrecht. Leipzig 1897 p. 727, 9061960. Wi§zienie nie byto dla 
diaznika kara, poniewaz nie ptynelo z przest^pstwa, ale tylko z niewyplacalnoeci. 

-) Zonaras 9. 2. 

') Nowsi historycy rejeatraja tylko fakt, podobnie jak kupno niewolniköw, 
ale nie staraja si? bllzej go objasnic. Por. Mommsen E. G. I » 587. Neamann 
p. 381 etc. tylko K. Roth: Köm. Geschichte, München 1905 p. 161, möwiac 
o jencach i niewolnikach nie wspomina o dlaznikach ani slowem. 



OPBRACJR FINANSOWE RZYMU 73 

kowi, spisali dhigi i nszacowali wysdkoW azkody, a nast§pnie ka- 
zdemu wierzyoielowi wystawili obligi kosowe. Prawd()|iodoIjni('. trak- 
towano t§ kwestj§ po^niej zawsze hvcznie z kupneni nievvolniköw 
i dlatego nienia juz u krouikarzy zadiicj o iiiej wzinianki. W kaz- 
dyni razie przyj§}o panstwo iinwy dlug na siebic, ktöry wobec 
cyfrv 6000 ludzi musiaf byd wcale nie maty. ehoc juz zadnej 
uc'bwvtnej cyfry podae tiitaj nie mozna. Uzhrojenie tylko tych lu- 
dzi nie kosztowato wiele. gdvz przeznaezono dla nich starq bri-n 
gallijsk^, jakf\ jeszcze C. Haminjusz w trvumfie do Rzyniu pi'zy- 
wiozf 

Do kredytu publikanöw i bankieröw prywatnycb, ktörzy juz 
raz przy dostawaeh hiszpaiiskich i przy kiipnie niewolniköw ofia- 
rowali swe usfugi rzqdowi. zaapelowano jeszcze raz, mianowieie 
w 2] 4 r. przy nbj^ciu urz(j(lowania przez nowych cenzoröw. Wy- 
brany wöwczas cenzorem obok P. Furiusa Philusa M. Atilius 
Regfulus, zasiadat jui od 2 lat w owej komisji bankowej, w ktö- 
rej r^kach specjalnie spoczywafa administracja d{ugöw panstwo- 
wycb. Prawdopodobnie za jego tez inicjatywi^ zwrocili si§ cenzo- 
rzy, vvidz/jc pustki w kasie. do bankieröw z propozj'cjij nowej po- 
zvezki. Tvm razem cliodziJo o zwvczajne cenzorskie wydatki, jak 
na utrzymanie budynköw publieznycb, koni kurulnycb. du proce- 
syj potrzebnych, drög i ulic, wodociqgöw, kanatöw etc. '). Poniewaz 
od 220 r., t. j. przez 6 lat, cenzoröw nie bylo zupelnie. musial caly 
ten maj^tek publiezny byc w ogromnem zaniedbaniu, tak samo 
zapewne jak domeny panstwowe w g}§bi kraju. Na tego rodzaju 
rzeczy oglaszali zwykle cenzorowie rozprawy licytacyjne i najmniej 
:2;%dajficeniu oddawali poszczegölne przedsi^biorstwa, przyczem pla- 
cili z göry za rok lub nawet za dkizszy przeciqg czasu '). Na to 
jednak potrzebowali znacznej gotöwki, a gdy w 214 r. jej nie zna- 
lezli w kasie. musieli uciec sig do kredytu. 

Liwjusz, a za nim inni historycy ^j. przedstawiaja tak te 
sprawg. jakoby cenzorowie w 214 r. wobec takiego stanu kasy 
opuscili zupelnie r^ce i jakoby sami przedsi§biorcy i publikanie 



') Liv. XX) V 18. 10 möwi tylko o biidynkach i koniach ac siiiiiliam bis 
rerum Por. C. G. Dietrich: Beiträge zur Kenntnisa des röm. ötaatspächtersy- 
stems. Leipzig 1877, g^dzie oniawia rözntffo rodzaju dzieriawy publicxnych przeii- 
siebiorstw. Podobnie Lange : Röm. Altertümer 1 p. 688 przy omawianiu cenznry. 

') Por. Gast. Hahn: De censoram lucationibus. Uissert. Leipzig 1879. 

3) Liv. XXIIII. 18. 10 oraz Valer. Max V. 6. 8. 



4 4 DU. M. IIII.MoWijKI 

iiarzucili Big im dopiero /. kredytem, obiecujfjc, 4e przed skoricze- 
niem wt)jny nie zaz^dajji aiii jednep;!) asa zwrotu. Zc stroiiy pu- 
lilikaiicW byloby to wprawd/.ie bardzo patryjiitycziiie, ale wlaönie 
dlatego notatka Liwjusza, ktöra ina zreszt^ cechy prawdziwo^ci, 
jest tendcncy jiiit' /.abarwii)na. Zdaje si<j, ze renzurowie sami zwr6- 
cili 8i§ do pnblikanow o kredyt, ewentualnie rozdali mboty pu- 
bliczne przedsi^biorcom z warunkiem, ie dopiero po wojnie zaplata 
umöwioiia nastfvpi, przyczem naturalnie nikt nie przypuszczat, ze 
wojna trwat' bt;dzie jeszcze lat 12. Do jakich suin doszcdl zaci^- 
gni§ty wöwczas dlug panstwowy, nie wiemy. W kazdym razie 
inusialy to byd sumy znaczne, jezeli wymienieni autorowie sta- 
wiajij je na rowni z kupneni nicwolniköw, kt6re jak wyzej obli- 
czylem, wymagalo kredytu przeszlo 12.000.000 sestercöw. Po woj- 
nie juÄ w kilkadziesiqt lat pözniej, w 179 r., zazfidali cenzorowie 
na ten cel calorocznego podatku i) (vectigal), a wi§c sum rzeczy- 
wiseie idfjcych jui w niilinny. 

Kredyty uzyskane przez cenzoröw lub bank rzfvdowy czy to 
u dostawcow wojskowych, czy to u wla^cicieli niewolniköw i dJuz- 
niköw. usun^ly tylko niektöre klopoty finansowe i odroczyly naj- 
wazniejsze terminy platnosci na czas powojenny, nie przysporzyty 
jednak wiele, albo teÄ wcale gotöwki kasie panstwowej, ktörej po- 
trzeby wzrastaJy w miar§ przedluzania si§ wojny. Do tego celu 
sluÄvly inne zarz^jdzenia, ktörych sig chwycili cenzorowie 214 r., 
a ktöre rowniez mialy czysto kredytowy charakter. 

Omawiaj^c dziatalnosö cenzoröw, swiezo w 214 r. wybranycb, 
wspomina Liwjusz -\ jedyne dla nas zrödJo w tym wypadku, ie, 
z powodu braku gotöwki w kasie, zarz^dzono zajgcie funduszöw 
matoletnich, sierocycb, a nastgpnie wdowich i przekazano ich ad- 
ministracj? kwestorom. Ci musieli naturalnie prowadzic osobne 
konta i na zwykte domowe potrzeby wydzielali pieniqdze skrupu- 
latnie. Panstwo obejmowalo zatem niejako w depozyt maj^tki wdo- 
wie i sieroce, z tem naturalnie zalozeniem, 4e po dojsciu dn pel- 
noletnosci dzieci, lub po wyjsciu za m^z wdowy, maji^tek zwröci 
nienaruszony. Prawdopodobnie chodzilo tylko o plynnq gotöwk§, 
a nie o administracjg calego ruohomego i nieruchomego maj%tku ^). 



»I Liv. XL. 46. 16. Por. Marqaardt: Köm. Staatsverw. II 2 p. 87. 
-) Lir. XXIV. 18. 13. Bardzo ogölnikowo traktaje t? sprawe Lange: Rom. 
Altertümer II. 165. — Por. Valer. Max. V. 6. 8. 

') Mommsen : Rom. Staatsrecht III. 228 uwaia powyzsze zarz^dzenie za 



01'BUAl.:Jh: FINANSOVVK UZVMtl 75 

Nie mamy wiadoiHosci, jak daleee tynii depozytaini zasilila si^ 
kasa panstwuwa i ile ■/. tego tytulu naplyn^lo dd niej gotöwki. Je- 
zeli jednak zwa^yniy, jak wiele tysi^cy Rzymian zgint^'to vv do- 
tychczasowych 4 hitacli wojny. ze pod samemi Kaniiaini padlcj 
przeszlo 35.000 obywateli, zrozumiemy, w jak olbrzymie sumy iiiu- 
sialy isd te depozyty sieroce. Kasa paristwowa napelnic si^ mu- 
siala odpowiednio, skoro w tym samym roku wysttjpuje bank rzii- 
dowy z propozycj.'i cz^sciowej splaty dlugu za niewolniköw i skoru 
w najblizszym czasie nie styszymy o zadnych nowyeh operacjach 
finansowych w Rzymie. 

U Liwjusza powyzsza sprawa przedstawiona jest w teu spo- 
söb, jakoby te depozyty wdowie i sieruce dobrowolnie ludnosc 
oddawala kwestoroui, vvidzsic, w kasie panstwowej wi^ksze bezpie- 
czenstwo i gwaraucje, anizeli gdzieindziej np. w bankach prywat- 
nych lub swi^tyniach. Jest to zapatrywanie nie tyle naivvue, co 
bardzo patryjotyczne i tendeneyjne, nie odpowiadajqce jednak z pe- 
wnosci^ rzeczywistosci. Przypuszezad nalezy przeciwnie, ze sci^- 
ganie tych depozytöw miaJo Charakter przymusowy i polegalo na 
zarzqdzeniu cenzorskiem, ktörego glöwnq przyczyn^ byl sniutny 
stan kasy panstwowej. 

Fundusze, w ten sposob zebrane, wystarczyiy jednak l^cznie 
z bie^q.cymi wpjywami zaledwie na 2 lata. gdyÄ juz w 212 r. 
ujrzal Senat znowu pustkg w kasie i byl zmuszony chwycic si§ 
nowyeh zarz^dzen i operacyj kredytowyeh. Tym razem wzi§to sig 
do skarbow koscielnych, do owych wotöw, ktöre, po rozmaitych, 
a tak licznych äwi^tyniach Rzymu skJadane, przedstawialy nie- 
maly maj^tek '). Cz§sc ich, a miauowicie wszystkie zbroje i cz^sci 
uzbrojenia, jakie wisiaiy po swis^tyniach od czasu wojen gailickich 
i ostatniego tryumfu Flaminjusza, zabral rz4d juÄ w 216 r., kiedy 



zwyW^ zaptate trybuta, mojem zdaniem mylnie, gdyz zwykfy trybnt nie bylby 
przez historyköw tak podkreslany. VVszak na te pieniadze wdowie ztoione wöw- 
czas na oltarzu ojczyzny powolcija sie niewiasty rzymskie jeszcze za czasow M, 
Aotonjusza. Por. Appian b. c. IV. 33. 

') Liw. XXV. 7. 5. ereati sunt... triumviri bini, uni sacris conqoirendis 
donisque persignandis. Podobnie poatapiono w pözniejszych czasach w 82 r., gdy 
braklo pieni^dzy na wypiat? zotda Por. Val. Max. VII. 6. 4. senatus consnlto 
aurea atqae argentea temploram ornamenta, ne militibus stipendia deessent, con- 
flata sant. Momnisen: R8m. Staatsrecht III. 1115. nazywa to zarzadzenie wyjat- 
kowem. 



7(5 llK. M. OllMOUSKl 

to |io kl^sce |i(id Kaiiiuuiii tr/.eba bylu na gwaU uzbrajar iiowe 
arinjf. \V 2l2 zas r. |irz\ stiiiiioim, Jak dunosi Liwjus-/ du rckwi- 
zycji iiiiiycli wotöw. |iniw(l(j|)i)(liibnie w pierwszym rzi.'dzie zlotych 
i srebrnycli iiaczyi'i. aby tym kniszcem zasiliö kas? panstwowiv. 

I'r/.i'dmioty, jakiü si^ pu swintyiiiach zii!ijdi)waty, mof^iy na- 
Iczt'i' dl) kultu jak posjj^i i naczynia (jfiarne, oltarze i stoly. wo- 
gölt" wszystkie tak zwane insu-miienta, ktöre razem ze äwi^ty- 
i)i)l byly konsekrowane i uwaiaiic za wlasnusd sainego böstwa, 
a nitigly to byc takie rnzinaile podariinki i wota w dzisicjszcin 
tego slowa znaczeiiiu, kt<')re staiidwily tylku nzdubt; swiiityiii i iia- 
zywaly si^ ornainenta. Staiiowisko ich prawne regulowat ofiamdawca 
zwykle przez uroczysta. dedvkacjij, ktöra byla \v przyszlosci pra- 
wem lex dedicationis '). Trzeci wreszcie rodzaj przediniotöw i skar- 
böw po swiiityniach przechowy wanych, to depozyta prywatne, zlu- 
zone dl) nik kapJanow vv celu lepszego bezpieczeristvva '). 

W owej epoce nuisiaty swijitynie riymskie bye za[)elni()ne 
röinego rod/.aju skarbaini. ktöre powstaly z darövv tak publicziiych 
jak prvwatnych. Z davvna bovviem wyrobil si^ zwyczaj uniiesz- 
czania trufeöw zwyci§skich po ^wiqtyniacb i drugi zwyozaj skla- 
dania daröw przy obejmowaniu urz^dowania. Pröcz tego bardzo 
cz§sto skJadano rozmaite i tu wcale bogate dary w najrozniaitszych 
okolicznr)sciach. Jui same te dary, jakie od czasu najazdu Haiini- 
bala ziozy} senat böstwoni paristwowym, slanowic nidgty nie maly 
majijtek. W roku bitvvy nad Trebif^ i Ticinem, 218 r., nakazal Se- 
nat dla przeblagania zagniewanych bogöw ceremonje oczyszczaj^ce 
miasto (lustruni), przvczem Junonie do Lanuvium wyslal dar o wa- 
dze 40 funtöw ztota, a wi§c wartosci öwczesnej 228.480 sestercöw, 
inne zas nieco mniejsze ofiary Junonie na Aventvnie. Cererze, For- 
tunie, Romife, Herkulesowi i Greniuszowi ludu Rzymskiego'). Na po- 
czjjtku nast^pnegü. 217 r., gdy rzekomo rözne cudowiie znaki na 
niebie i ziemi ukazywac si§ zacz^lv, zarzqdzono znovvu ofiary dla 
böstw panstwnwyoli w jeszcze wi^kszej mierze niz poprzednio. 
Jowisz na K^apitoiu mial otrzymac wöwczas dar wielkosci 50 fun- 



') Wissowa: Religion and Kaltas de Römer. München 1912 p. 476. 

') Dig-. XLV'III. 13. 6. por. .Mommsen: Strafrecht p. 762. 

') Liv. XXI. 62. 8. Autor nie okresla blizej Geniiisza, ale ze to Genins 
populi Romaui per. Wissowa : Religion und Kultus der Kömer. München 1912 
p 179. 



OHEUAOJK FINANSOVVE UZYMU 77 

tövv zlota, czyli wartosci 285.600 sesterc(3w, swifjtynia Jun(jny i Mi- 
nerwv dary ze srebra. inne böstwa krwawe ofiary zwierz^ce. Co 
witjcej, zarziidzono wcjwczas og(51ii!\ kolekt(j, do ktörej pci raz pierw- 
szy dopuszcznnii i zimy wyzwolencöw ; uzbieran;i ze skladck suiii^ 
zlüiono jako dar ludnosci w swiqtyni Jununy na Aventynie '). 
W nast(,'pnych lataeh, z powodu pustek w skarbie. nie slyszymy 
"o takich nadzvvyc/.ajnych o6arach ze strony rzs^du. Jediiakze gdy 
Hierou syrakuzanski, wldzi^e ten niedostatek, przyslal w 216 r. 
Rzyinowi 220 funtöw zlota w postaci pos;^gu Victorji, senat nie 
kazat tego przetopic, lecz odeslat do skarbca swi^tyni Jowisza na 
Kapit(jlu ^). 

Dia finansöw rzymskicb. w ktörycli starodawna waluta niie- 
dziana gtown^ jeszoze grala rol§, nie mögl oboj§tnym byc fakt, 
ze wlasnie tej miedzi byly po swiqtyniach nieprzebrane ilosci. Roz- 
powszeclinionym byl bnwiem w Rzymie i wogole w srodkowej 
Italii zwyczaj rzucania do fontanny lub sadzawki przy swi^tyniach 
monet niiedzianycb lub kawaiköw miedzi (aes rüde) surowej. Jak 
wielkie ilosci tego inetalu mugty si§ po swiqtyniaeh znajdowac, 
swiadczii wykopaliska np. u zrödla Arno pod görfj Falterona. gdzie 
w r. 1838 znaleziono okoto 1000 sztuk miedzi nieobrobionej, do- 
cbodzqcych czasem do 2 funtöw rzymskich wagi, lub np. skarb 
znaleziony koio Vieareilo, ktöry zawieral okoto 10.000 kawaiköw 
i monet miedzianycb, wagi przeszlo 1200 funtöw s). Ze zwyczaj ten 
rzucania miedzi (stipem iaeere) istnial takze i za czasöw Hanui- 
bala. dowodzi jedna notatka Liwjusza, mowiqca pod r. 211, o ogra- 
bieniu przez wojska punickie swij^tyni Feronji *). lez^eej pod 
gör^ Sorakte na granicy Sabinöw, Latium i Etrurji, w miejscu, 
gdzie oddawna liczne odbywaly si§ jarmarki. Zolnierze Hannibala 
po dokonaniu rabunku skarböw, rzucali jakby dla przeblagania 
bogini kawalki miedzi do znajduj^cego sig tarn zrödla i po ich 
odejseiu du^^ ilosc miedzi miano tarn znalezc. 

Skarby przechowywaue po swis^tyniach byly wprawdzie de 
nomine wlasnosci^ danego böstwa, w rzeczy wistosci jednak, o ile 
nie byly to <lepozyty prywatne, stanowily wlasnosö panstwow^ 



■) Liv. XXII. 1. U. 

=) Liv. XXII. 37. 5. 

ä) Por. Mommsen : Geschichte d. röin. Münzwesen p. 170. 

*) Liv. XXVI. 11. 9- oraz Sil. Ital. XIII. 83 ft. Por. Vissowa i. c. p. 285. 



78 OK- M- OUMilWSKI 

i iia r6wni z ni^ bvly w praktyce traktovvnne '). Wobcc tef(o sta- 
nowiJy tlla paiistwa nadzwyczajnie obfitfv rezerw«^- finan^uw^, po 
ktönj, w tak citjzkich czasaeh wojennych, ÄiniaJo seiiat mögl wy- 
cijjgnfic r?k(,'. Kwestorowie zresztq rzymscy, ktörzy rzi^dzili gJownq, 
kaa)( panstwow;}. inieli ju4 oddawua |iorucznnn Bobie piecztj nad 
skarbami pn swintyniach -) i tu nietylko vv Rzymie, ale i gdziein- 
dziej vv Italji. 

Zarz)\(lziiiia vv 212 r. rekwizycja skarb6w koäcielnych miala 
przeciei charakter pozyczki rzJ\dowej, a dovvodzi tego fakt, ie od- 
nieaiono si^ z tyin wnioskiem do ludu i ie ua podstawie uchwaly 
komicjöw wybrano specjalnq komisj^ z 3 osob, aby zajcjla si^ nie- 
tylko zebraniem inaterjaJu, ale takze drikladnem jego opisanieni, 
wogöle iiiweiitaryzacjii zarekwirowanych przediniotöw ä). ByJo to 
widocznie putrzebnem w tym celu, by po skoriczonej wojnie iiio- 
zna bylo zwröcid zarekvrirowane skarby lub sprawid nowe przed- 
mioty i naczynia tej samej wartoäci, a przedevpszystkiern, aby 
ewentualne depozyty prywatne miec w dokladnej ewidencji. 

Nie vviemy, vv jakich rozmiarach przeprowadzono wöv?czaB 
rekwizycj§ tych skarböw. Prawdopodobnie obj^to na rzecz panstwa 
depozyty prywatne, przyczem podobnie jak przedtem fuiiduszom 
wdowim i sierocym zagwarantowano zwrot w calosci, a przelanie 
ich do kasy panstwowej motywowano jak dawniej wzgl§dami na 
wi^ksze bezpieczeristwo. W drugim rz§dzie podiegaly zapewne za- 
j§ciu üvvc ornaraenta czyli dary rz^dovve i prywatne, ktore nie 
byiy potrzebne do nabozenstw, lecz stanowily tylko ozdob§ swi^i- 
tvni. Spis tych przedmiotöw. kt6re musiaty ulec w mennicy znisz- 
czeniu, mial chyba na celu tylko ewidencji i pözniejszy zwrot 
ogölnej sumy szacunkowej. Co do trzeciej grupy przedmiotöw, 
mianowicie naczyn ofiarnych. to te prawdopodobnie rekvvizycji nie 
ulegly i jako konsekrowane, uwaiane byly za nienaruszalne. Po- 
dobnie zresztq i pözniej w 210 r. *), przy prywatnej pozyczce wo- 
jennej, naczyn, odnosz^cych si§ do kultu, nie zabierano. 



'l Sacrilegum i peculatas traktowano razem jako kradziez dobra pnblic»- 
nego. Por. Mommsen: Rom. Strafrecht. Leipzig 1899 p. 761 oraz tenze: Köm. 
Staatsrecht II. 47. 

') Por. inskrypcje z Vennsii C. I. L. I. 35. 

') Liv. XXV. 7. 5. Por. Mommsen ; Köm. Staatsrecht II. p. 414 Wie man 
darin etwas anderes sehen kann, als eine Finanzmassregel, verstehe ich nicht. 
^ ') Liv. XXVI. 35. 



OPEBAOJB PINANSOWR RZYMU 79 

Naturalnie, ze wszystkie obj^te rekwizyojq przedmioty zJote, 
srebrnc i iniedziane szty do meiinicy na stopienie i przehicie na 
inunet^. Nie oszcz^dzono zapewne i dziel sztuki i wtedy to praw- 
dopodobnie musial zginqe w tyglu menniczyin vvspaniaiy pusfjg 
Wiktorji, przysJany w darze przez Hierona w 216 r. wagi 220 
fuutöw szczerego zlota. Wöwczas przyjgto go z podzi^kowaniem 
i jako dobry omen zloÄono w swi^tyni Jowisza na Kapitoln, aby 
si§ nie zdradzic przed poselstweixi syrakuzanskiem, ze kasa jest 
wyczerpana i pragnie tego zlota jaknajwi^cej ■). Jednak^e w 212 r. 
skrupulöw tycb juz nie byJo. gdyz i Hieron uinarl i sprzymierzency 
dawni odpadli, jest wi§c bardzo mozliwe, ze posqg Wiktorji razem 
z innemi vvotami pow^drowat wöwczas do mennicy. Daje nam to 
zarazem wyobrazenie, jak bogate byly ^wit^tynie rzyniskie i jak 
bardzo zasilita sig kasa panstwowa tq pozyczka. koscieln^. 

Jednakie i z tego zrödla uzyskane fundusze nie starczyly na 
dlugo. Nadchodzily czasy nadzwyczajnej drozyzny, gdzie za zboze 
np. trzeba byto piacic 15 razy wigcej niz przed wojnii -) ; wtjna, 
dziewii^ty juz rok toczona wyniszczyla niezniiernie i zubozyla kraj 
caly, dochody panstwowe i podatki wplywaty coraz to slabiej, 
a konca wojny widac jeszcze nie byJo. Zblizaly si§ znowu nad- 
zwyczajne wydatki na flotfj, ktör^ trzeba bylo koniecznie uzupet- 
nic i powi§kszy6. W przeswiadczeniu o konieeznosci nowych Bro- 
del fiskalnych wystfipit senat w 210 r. z projektem nowego, dru- 
giego z rz§du podatku flotowego, podobnie jak przed 4 laty w 214 r. 
Komisja jednak odrzucily ten projekt olbrzymijj. wigkszosciq, co 
wi^cej, rozpocz§Jy narzekania na wycienczenie finansowe ludnosci 
i na nieslychani^ srub§ podatkowq. Projekt senatu wywolat tylko 
oburzenie obywateli. 

Wöwczas to w najkrytyczniejszej dla finansöw rzymskich 
chwili, zaproponowa} konsul M. Valerius Laevinus rozpisanie do- 
browoluej wewn^trznej puÄyczki, projektujqc oddanie wszystkich 
zapasöw zlota, srebra i miedzi, jakie w prywatuych rgkach si§ 
znajduj% do kasy panstwowej. Najobszerniej opisuje tg spraw§ Li- 
wjusz, jak si^ zdaje na podstawie urz§dowych zapisköw, chociaz 



') Liv. XXII. 37. 5; Val. Max. 4. 8. podaje 240 fnntöw zlota wagi. Por. 
Zonaras 8. 26. 

') Polib. IX. 44 podaje cene medymna psienicy na 15 denarow w 210 r., 
podezas gdy w czasach pokojowych cena wynosila 4 obole. Polib. II. 15. 



80 im. M. (II MOWMKI 

i mtaj od ulozeniii onitorskicj przeiiiowy konsula nie inö};! si^i |)(). 
wstf/ymac. Üiilfko krocc) i l)t'z /asadnii'/.yi-li /.miau ])(;\vtiirza))i t^ 
lii-stor)!; [K'iziiicjsi autorzy, jak Valerius Maxiimis, Annaeus Klorua 
i Festua '). Ostatiii potlaje tylko, jaku röwnülegl^ analogii,', zbiörk^ 
int'tali w Rzyinic, zarzfidzonji pn napad/ie Gallow 390 r. Historyoy 
nowsi, o ile wogülc mowin o Wfwii^trznych stosunkach Itzyniu 
naüwczas, uwzgli^diiiaj^ ti^ 8praw§ tylko nawiasowo, uboeziiie ''), 
nie zwracajuc uwagi na je) pii'rwsznrz^dn«' dia pruwadzenia wojiiy 
ziiaczenie. 

Byia tu vvlasciwie pierwsza i jedynu w tej wojnie wielka 
wewn^trzna poiyczka vvujeiniii. Iiine pozyczki jak up. zaciiigni^ta 
u publikamnv i w hankach prywatnych, jak dalcj zaj§(ue fundu- 
szüvv vvduwich i niatolelnich, a wreszcie skarböw koäcielnych, nie 
inialy ani tycli rozniiaröw, ani tego powszeclinego charakteru, co 
ta uperacja w 210 r. WedJug Liwjusza byla to pozyczka dobro- 
woliia (voluntaria conlatiu) i miata byd rozpisana tylko nii^dzy se- 
natorami. a wii^c najbogatszyini obywatelami, a tylko przez szla- 
chetn^ emulacj§ i inne stany zapragngly aame wzi^ö w niej iidziai, 
zwtaszcza rycerstwo, czyli kupcy rzymscy i majgtni plebejusze. 
Bardziej jeduak wydaje si^ prawdopodobnem, ze byta to pozyczka 
przyinusowa, rodzaj trybutu zwrotnego po szcz^sliwem ukonczeuiu 
wojny, jak to zreszt% lezalo w cbarakterze wuzystkich tego rodzaju 
instytucyj rzyniskich. 

Ten przyniusowy charakter widac nie tylko w nydzwyczaj 
smutnyoi stanie öwczesnych tinansöw paristwowych, dla ktorych 
ratunkiem mogly byc tylko srodki radykalne, ale zarazem ze äci- 
slycb przepitsow wydauycb przy tej sposobuosci. Przepisy te röw- 
naly si§ bowiem zaj^ciu metali szlaclielnych na rzecz panstwa: 
stauowily bowiem co do zlota, aby nikt wii^cej w domu nie zosta- 
wial Sübie jak po jeduym pierscieniu zlotym dla siebie, zony 
i dzieci, po jednej buUi dla synovv maloletnich. a po jednej uncji 
(27 gr.) zlota w bizuterjach dla zony i kazdej z cörek. Co do 
srebra, pozostawiala ustawa kazdeniu po jednej librze wagi, nadto 
zezwalala, aby urzgdnicy kurulni mogli posiadac nadal srebrne 



') Liv. XXVI. 35. 36, Valerius Max. V. (i. 8, Florus I. 22. 23, Featas p. 
550 (editio Lindsay). 

2) Zwiaszcza Neumann: Zeitalter der pun. Kriege. Breslau 1883 p. 450, 
gdzieby sie wlasnie czegos przeciwnego spodziewac naieialo. 



OPEHACJR FINANSOWE RZVMU 81 

U|)rz§4e dla koni i po jodnej czarze i miace ofiarnej do nabozen- 
stwa. Mied/.i wreszoie zostawiano kazdemu najwy^ej 500O as(5w 
w monecie '). Wszystko zresztfj inne zloto, srcbro i niiodz miato 
ii6 na potrzcby ojczyzny. 

Tego rodzaju rekwizycja metali w formie pozyczki powszecb- 
nej, byia jak sig zdaje juz zdawna w senaeie püstanowicjna. a wska- 
zuje na t,o vvydana whisnie podczas wojny ustawa przeciw zbyt- 
kowi, t. zw. lex Oppia z 215 r. Na wninsek trybuna C. Oppiusa 
zabrnniono wöwczas niewiastom uiywania szat. drogncennych. zwlasz- 
cza purpury oraz noszenia zlotych ozdöb o wadze wviszej nad 
pöl uneji (14 ^r.). W3fdanie tej ustawy tlömaczy Liwjusz a za nim 
i inni '-) wzgl^dami na smutny stau finansöw : wnioskodawca pra- 
gtis^l juz wöwczas fale ztuta prywatnego skierowaö w stron^ kasy 
panstwowej, chociaz naturalnie i inne przyezyny mogly tutaj wspö}- 
dziaJac. 

Ze ta rekwizycja metali z 210 r. niiala. mimo swego przy- 
musu, Charakter kredytowy. swiadczq nietylko pozniejsze jej losy, 
ale i fakt, ze od samego poczi^tku przeprowadzenie tej operacji 
finansbwej powierzono owej komisji bankowej. stworzonej jeszeze 
216 r.. ktora specjalnie dlugami panstwowemi administrowala. 
Liwjusz umie szeroko opowiadac^). jakto senatorzy znosili na wy- 
scigi do banku zloto i srebro i jak w poeie czola musieli pracowac 
urz^dnicy bankowi, aby przyjfic', obliczyc, pokwitowad i w ksi§gi 
zaci^gDs^d oddawane panstwu sumy. Wynika z tego jedynie. ze 
i t^ operacjq kierowal bank rzqdowy i ie ta pozyczka przyniosla 
rzeczywiscie nadzwyezajne rezultaty, czyli zasilila znakomicie kas§ 
panstw:\. Mimo to zmniejszono na ten rok 210 ilosc wojska. poro- 
biono oszcz^dno^ci w zotdzie, a na rok najblizszy podniesiono 
ostatni fundusz rezerwowy ze skarbu, t. zw. aurum vicesimarium. 

Pozyczka wojenna z 210 r. byJa wprawdzie zagwarantowana 



') Liv. XXVI. 36 5; po raz drugi wspomina te sprawe z okazyi lex Oppia 
XXXIV. I. 3. 

'i Liv. XXXI V . 1. 3 i 7 oraz Valer. Max. IX. 3. Por, Blümner: Die röm. 
Privataltertümer München 1911 (MüUer.'ihandbuch). Powyzszy cel legis Oppiae 
podkresla takie Daray: Histoire des Romains. Paris 1885. I. p. 596, nie widzi 
go natomiast I/ange: Köin. Altertümer II. p. 163. 

') Liv. XXVI. 36. 11. Por. Marquardt. Köm. Staatsverwaltung II - p. 63 
twierdzi. ze triumviri mensarii mianowani byli w celu przyjmowania tej pozyczki 
wojennej, chociaz pozyczke w 6 lat pözniej rozpisano. 
Rozprawy Wydz. filolog. T LVIII. 6 



82 DU. M. UUM0W8KI 

przcz paiistwo, ale sposöb jcj umorzenia (Hugo nie hyl wiadomy. 
Uwii/aiio, zc dopiero po skonczuniu wojny, albo tez i przedteiii, 
o ilt^ tylko stan fiiiansöw na to pozwoli, obywatele Hp)aceni zostani^. 
Tynipzasem jtiz w 204 r., a wi§c jeszcze przed zawarcieni pokoju, 
kasa byfa na tyle peJiia, ze moina byJo pi-zysti^pid pr/,ynujiiiniej 
du ("/.§sciü\vej ainürtyzacji tej pcy/.yczki. Ten sain M. V;ili^riiiö 
Laevinus. ktöry w 210 r. wystfipil z takim projektem, postawii 
röwniez w 204 r. w senacie wniosek, d(jtyczj^cy zwrotu poiyczo- 
nvch wöwczas pieni^dzy '). Poniewaz pozyczk^ subskrybowali naj- 
vviycej senatorzy, przeto i ten wniosek przyj§ii nader akwapiiwie 
i uchwalili w 3 nitacb uakutecznic wyp}at§ : '/, spJacid jeszcze 
w biezj|cvn) 204 r., drug^ cz^so za lat 4 czyli w 200 r., trzec-i^ 
za lat 8 czyli w 19(5 roku. Nad wyptatj) mieli czuwa6 konsulowie, 
ewent. ich urz§dnicy, coby dowodziio, ze koniisj^ bankow^ juz 
zwini^to. Pravvdopodobnie agendy bankowe przeszly w r^ce zwy- 
czajnych urz^dniköw finanaowycli, kwestoröw i ceuzoröw, zwtasz- 
cza odk^d ci ostatni, w 208 r. wybrani ^), nie abdykowali jak przed- 
tein, lecz oddali sig gorliwie urz^dowaniu. 

Liwjusz nie muwi, czy uchwalouy w 204 r. zwrot '/a' cz^sci 
pozvczki wojennej rzeczyvvi^cie zostat dukunany, nie mamy jednak 
powodu przypuszczad coi przeciwnego. Röwnie^ i trzecia rata, pJatna 
w 196 r., a wi§c juz po wojnie, wyptacona zostata regularnie go- 
töwkq'). Jedynie za drugim razem, gdy w r. 200 termin nadcho- 
dzit. braktü kasie pieni§dzy. gdyi wybuchia wJasnie wojna II. ma- 
cedonska i pochlon§}a cal^ gotöwk§. Konsulowie chcieli uzyskac 
z\v]ok§ w terminie, wierzyeiele jednak udali si^ do senatu. a tutaj 
postanowiono w inny sposöb sprawg zaiatwic'). Otu dano w zastaw 
wierzycielom grunta publiczne, 50 mil od Rzymu udiegie, oszaco- 
wawäzy je i rozmierzywszy wedtug wysokosci nalezficego sifj dlugu. 
Grunta te nominalnie pozostaly nadal wtasnosci^ [)anstwowf^, a uzyt- 
kujacy mieli z tego tytulu pJacic roczny [jodaiek od morga 
w smiesznie malej kwocie 1 asa rocznie. Przewidziano röwnocze- 
snie, ze gdy kasa b^dzie w stanie gotöwk^ dlugi zaptacid, a wie- 



1) Liv. XXIX. 16. 

«)• Liv. XXVII. 36. 6. abdykacjach poprzednich por. Liv. XXIV. 43. 4 
i XXVII 6. 

s) Liv. XXXIII. 42. 

*) Liv. XXXI. 13 Por. C. I. L. I. p. 90. 



OPRKACJB FINANSOWR UZYMU 83 

rzyciel b§dzie wolal pienii\dze. anizeli rol«;. to b§dzie mögt kaidej 
chwili wymian§ takij uskutecznic. Nie slychad jednak pöiniej o ta- 
kiej zamianie zupelnie. 

Rola w ten sposöb rozdzielona otrzymaJa nazw§ trieiitabulum, 
gdyz za '/s cz^^d dlugu paiistwowego byla oddana. Nie wiemy, 
jak wielkie bvly te obszary grunt6w, ani wogöle do jakiej suiiiy 
cala ta pozyczka urosla, jednakie jui to samo, ze kasa rzyinaka, 
ktöra pod koniec wojny puiiickiej zgarniala skarby calego Za- 
cbodu, a od 202 r. otrzymywala corocznie olbrzymiq kontrybucj? 
kartaginsk^, przeciei nie mogla podolac jednorazowej splacie, lecz 
rozdzielila na 3 raty, a do tego dragiej raty nie byla w stanie go- 
töwk^ wyptaeic, juä to samo daje nam wyobrazenie, do jak ogrom- 
nej sumy doszta omöwiona pozyczka i jak uiezmierne koszta po- 
ci^gala juz wtedy wojna za sobq. 

Pozyczka z 210 r. byJa juÄ ostatniq wielkq operacj^ kredy- 
tow%, jak^ Rzym w tej wojnie przeprowadziJ. pözniejszycb za- 
biegach kredvtowych nie juz nie slyszymy, prawdopodobnie nie 
byly potrzebne wobec znaczuycb wplywöw pieni^znycb, jakie sama 
wojna w postaci kontrybucji konfiskat i zdobyczy przynosila. Na- 
lezy jednak przy omawianiu powyzszych kredytöw zapytaö, czy 
one nie panstwa nie kosztuwaly, czy te wszystkie po^yczki byly 
bezprocentowe? Takby wynikaJo z przedstawienia rzeczy u Liwju- 
sza i innycb autoröw, ktörzy ani razu nie wspominaj^ o plaeeniu 
jakiegokolwiek procentu. A jednak taka bezinteresownosc nie da 
si§ pomyslee u kapitalistöw, a zwJaszcza u zawodowych bankie- 
röw i publikanöw owej epoki i). Dwa razy zapuka} rzqd do ich 
kieszenr. raz gdy szfo o wyptati; zoldu wojskom biszpanskim 
w 216 r., drugi raz gdy nowo obrani cenzorowie 214 r. znalezli 
pustki w kasie. Inne po^yczki wzi^te od wdöw. ze swi^tyni lub 
od ogöJu obywateli mogly byc bezprocentowe, ale te dwie od pu- 
blikanöw kosztowaly prawdopodobnie sporo. Ustawowo wprawdzie 
byl procent naowczas zakazany. ale od czasu owej lex Genucia 
ubieglo juz przeszlo 130 lat, a gospodarka kapitalistyczna, ktöra 
si§ podczas wojen punickich niestychanie rozwin^la, musiala dqzyd 
do stworzenia sobie tego naturaluego dla niej dochodu. W jaki 



M Gust. Crnchon : Les banqnes dans l'antiqnite. Paris 1879 (Barsian 1879 
i 1880 p. 79). — M. Voigt: Ueber die Bankier», die Bachführang and die Litte 
Talobligation der Kömer. Abh. der sächs. Akademie 1888. 

6* 



y4 1*K. M. ilUMnWSKl 

spasöb banki prywatnc, pozypzajjic r/.jjdowi piunirdzy. strzeglj' swo- 
ich interesüw, c/.y liczyly (lawny 8'/j°/o (''^"us unciarium), c/-y 
tak jak przy koücn republiki tylko 4°/^ (fenus seminuciarium), nie 
wiiidoino zupüJnie'). Zapewne jednak bez liczenia procentow ka- 
zalv sobie wvstawiac nblipfi odrazii na odpovviedm'o podwyzszonq 
suin^. W kazdyin razie przy ('nvczesnyoh prywatnycb pozyczkac.h 
liehwiarze operowali znakomicie i zasluäyli sobie na uiepochlebny 
sj\d Katona*) i na surowe kary edylowskie w 192 r. '). 

V. Zakonczenie. 

Inne doehody sksrbowe — lupy wojenni' i ich rozdzial — tryumfy i kwoty przez 

wodzövv przywiezione — kontrybucjo i konfiakaty w Capai — inne konflukaty 

grantöw i maj^tkow — kontrybucya karta^ideka. 

Wymienione powyzej operacje kredytowe, mennicze i podat- 
kowe nie przedstawiajq jeszcze wszystkich zrodeJ. z ktorych ply- 
n^Jv fuudusze do kasy panstwowej. Jak juz na innem miejscu 
wspoinnialem, zostala jeszcze eala grupa podatköw, zwanych veoti- 
galia ezvli czynsze i oplaty za uzytkowanie gruntu i maj^tköw 
panstwowych, co do ktörych prawdopodobnie nie pröbowano za- 
dnycb operacyj, tenibardziej, ze, jak si§ zdaje, przynosily nawet 
mniej dochodöw, niz w ezasach normalnych, a to z powodu ruiny 
gospodarczej kraju. Nowe jednak zrödla dochodöw otvvorzyJa sama 
wojna, zwiaszcza od czasu, jak zacz^la korzystny dla Rzyinian 
. przybierac obröt Znane zdanie Katona, ze wojna sania ai^ zywi, 
znalazto i tutaj zastosowanie, ale dopiero w drugiej szcz^sliwszej 
polowie tego okresu. 

Wojna. i to zwyci§ska, przedstawiala sig dla Rzymu zawsze, 
jako swietny interes finansowy. Samo wojsko bogaciJo si§ zotdeiu 
i zdobyczq, kasa zas panstwowa lupem. kontrvbupjami i konfiska- 
tami. Lup wojenny oznaczal to wszystko, co zolnierz zdobyl z bro- 
ni^ w ri^ku na nieprzyjacielu. czy to w jego obozie, ezy w mie- 



') Por. Marqaardt Rom. Staatsverw. II- p '59, oraz Billeter: Ge- 
schichte des Zinsfusses im griechisch -röni. Altertum. 1898. nie daj^ zadnego szcze- 
göJu do ezasöw II. wojcy ponickiej. Bardzo ogölnie tiaktuje te sprav/e röwniei 
P. Kehme: Geschichte des Handelsrechtes u Ehrenberga: Handbnch des ge- 
sammten Handelsrechtes. Leipzig 1913 1. p. 76. 

-) Cato de re rust. praef. '| Liv. XXXV. 41. 



(ll'KUACJR I'INANSOWR UZYMU 



Sf) 



^cie '). W zasadziü lii[) nale/.at do skarbu i zolnierz byt fibowii),- 
zanv go oddac na rgce wodza, a ten odeslad do aerarium. Z dru- 
giej strony jednak zofnierze, pn skonczoncj wyprawie. i z okazji 
tryumfu midi prawo do pewnej na«;rody, t. zw. donatyvvy, czyli 
do ud'/.ialu w lupacli. Zwykle iiastgpowato to dopiero po powrocie 
z wvprawv, aic cz§st() takze juz na [ilaeii bnju, po bitwie. Lupem 
atawali si^ ludzie i zwierzt^'ta, rozmaite przedmioty i pieniqdze. 
Ludzi i bydlo sprzedawat wödz zwykle na miejseii za posrednic- 
tweni swoich kwestorrW, a uzyskany z tego fundusz, t. zw. manu- 
biae, posyJal razeni z innq zdobyczq (praeda) do Rzymu albo dzie- 
lit mi^dzy zolnierzy. Obowii^zkieni jego byfo przytem pilnowaö,- 
by rozdzial byt sprawiediiwy, t. zu. by kazdemu jednako si§ do- 
staio, przyczem samemu wodzowi nie wzit^c*. nie woino by}o, ina- 
(•zej narazai si§ na proees, jak M. Liwjusz Salinator w 218 r.-). 
Wödz miat prawo wszystkiemi lujianii swobodnie rozporzqdzac, ale 
wlasciwie moralnie byl obowiqzany odsytac jaknajwi^cej do kasy 
panstwowej. gdyz skarby te i zdobycze niogly mu dopomoc do 
uzyskania i uswietnienia triumfu, ktörv byl zawsze najwy^sz^ dla 
niego nagr.odfi. 

Ten wzglf^d na przvszty trinnif byl miarodajny, jak si§ 
zdaje, dla post(jpnwania naezelnego wodza. W czasie wojny z Han- 
nibaleni, ci^zkiej i latami si^ wlekqcej, w ktörej nieprzvjaciel stat 
do konca niepokonany na ziemi italskiej. nie bvlo tez dla wodzow 
rzymskieh nadziei uzyskania od senatu prawa do tryumfu. Wobec 
tego .sas daleko cz^sciej si§ trafialo, ze eal^ zdobycz rucbom;\ roz- 
dzielano mi§dzy wojtiko. anizeli odsytano do Rzymu. Byl tu jesz- 
cze i ten [)owöd. ze woisko to cierpialo nieraz na rö^ne braki, 
ktörych z röznych przyezyn rz;\d centralny nie mögl lub nie po- 
trafit wyröwnac. Lup bywal zateni nieraz odszkodowaniem dla Zol- 
nierzy za niedostatek i cierpienia, a zarazem zacb^tq do dalszej 
walki. 

Juz na poczfj.tku wojny Scypjonowie w Hiszpanii, zdnbywszy 
na Hannonie wszystkie bagaze Hannibalowej armji. oraz inny lup 
wojenny, nie odeslali ich do Rzymu, lecz podczas pobytu na lezaeh 



') O lupio i donatywie pisze Arn. Langen: Heeresverpflegung der Rö- 
mer im letiteu Jahrhundert der Republik, czesc III. Brieg 1882. Takze: Mar- 
quardt II ' p. 282. 

-) Frontin Strat. IV. 1. 45. damnatus est a populo, quod praedam non 
aequaliter diviserat militibus. 



86 



IUI. M. (iUMilWSKI 



zimowyoli 218/217 ruzÜKielili mi^dzy zolnierzy '). Gdv w 215 r. 
o(lzvrtk;if kiiiisiil iScnipiMn jiisz szereg iiiiast w Lukaiiji, wojskij n'iw- 
iiiei zabralo caln zdoljycz '■*) z wyjutkicin jeiicöw, kti'iryli zaraz 
sprzedanu na licytacji. 

Taksamo po bitwie pod Henewentem kazat koiiaul rozdzielii 
lup miijdzy le^jjonistöw z wvjjitkieni jeiipöw (iraz I)ydla zrabuwa- 
ne<:;o przez l'unijczyköw na \vie.-^nlakiicli itaUkicIi. ktöre oddaiio 
wlaicicieloni ') Na fem saineni iniejscu pod Benewentem rozdzie- 
lono po raz dru^ji calij zdnhycz miijdzy wojska konsularne wc 2 lata 
pözniej, 212 r., <jdy zdobyto oböz Hannona. Lup caly sprzedano od- 
Tazu, a gotöiyk^ dano de röwiiego podzialu i to, jak si§ Liwjusz 
kaze domyslad. nie tvlko mit^dzy wojsko, ktöre w bitwie bezpo- 
srednio brafo udzia). ale i niii,'dzy to. ktöre przyszJo juz po skori- 
czonej walce *). Podobnie zabralo wojsko dia «iebie wszystkie iupy 
z miast apulskich 212 r., z miast sycylijskich i hiszpariskich, pö- 
zniej z Lokröw i rozinaitych miast grecko-italskich ■>). Rzecz charak- 
terystyczra, ze nawet w przymierzu z Etolami 211 r. Rzymianie za- 
strzegajiv dla siebie wszelk^ zdobycz, Etolom zas przyznaj^ tyiko 
nieruchomosci *). Wyj^tkowo zdarza)o si§, jak po zdobyciu miasta 
Astapa w Hiszpanji 206 r., ie wödz rzymski nie pozwolil brad 
lupu, lecz ognieni i mieczem kazat doszcz^tnie zniszczyc nieprzy- 
jaciela'). 

W niewielu tylko wypadkach, a zwJaszcza gdy mozna bylo 
mied nadziej^, ze zdobycz uezyni na senacie wrazenie, a wödz 
uzyska prawo do triiimfu, odsylano zdobycz do Rzymu. Pierw- 
szym byJ tutaj Marcellus, ktöry po zdobyciu Syrakuz niezmierne 
lupy, zwlaszcza w dzielacb sztuki, odeslal do stolicy. Pröcz tegro 
zdobyto tarn skarbiec krölewski, a po pienij^dze syrakuzanskie wy- 
sJal nawet senat osobnego kwestora z eskort^. z obawy przed ra- 
bunkiem ze struny zolnierzv Marcella sj. Mimo, ±e zdobyczq tq za- 
silil znacznie. cbod w nieznanej blizej mierze, kas§ panstwowq, nie 



») Polib. III. 16. 
2) Liv. XXlII. 37. 13. 
') Liv. XXIIII. 16. 5. 
*) Liv. XXV. 14 12. 

5) Liv. XXV. 20. 7, XXVII. 1. 2, XXVII. 19, 2, XXIX. 8, 3, XXX. 7. 3. 

6) Liv. XXVI. 24. 11. Polib. IX. 32, 39. 
') Liv. XXVIII. 23. 5. 

8) Platarch Marcel. 19. i Liwjusz XXV. 31. 8. 



OPKRACJK PINAN80WIC ItZTMU 87 

zp;nclzon<) siy na tininif cUa niego, lecz jedynie na owa('j(j' na {^orzc 
albanskiej z powodu. ze ani wojsko w tem nie moglo uczestniczyc, 
ani vvojna na wyapie nie byta ukoriczona ')■ Dru^i raz przyslanci z Sv- 
cviji zddbycz po zaj§ciu Agrvgentu przez Laevinusa*), prawdupo- 
dobnie diatego. ie wlasnie tego wodza wystat senat na wvspg, 
w celu uporz;idk(jwania stosunkcSw podatkowych i jaknajszybszego 
zwi^kszenia dochodovv skarljovvyoh z tej [)r(iwincji. 

Znakoniitym przychodein skarbowym okazat si§ tup zrabo- 
wany przez armiij Faljjusza po zdobyeiu Tarentu w 209 r. Oprörz 
jencöw, r<jzmaitego rodzaju skarböw i dziel sztuki greekiej, luide- 
sJano do Rzyniu jeszeze ogromne ilosci gotöwki w srebrze i zlocic. 
ktörfv Liwjusz przesadnie podaje na 83.000 funtow zJota, Plutarch 
zas prawdopodobniej na 3 000 talentow srebra 5). Jezeli t§ osfatnifj 
cyfrg uznamy za muzliwfi dcj przyjijcia, cü wobec bogactwa Ta- 
rentu i w poröwnaniu dn innycb miast np. Kapui, zdaje si§ byd 
dopuszczalne, to mo^emy obliczyc, jak wielkie sumy napJyn^ly 
z tego zrödla do kasy. Liczqe talent rzvmsko - attyeki normai- 
nie po 6.000 denaröw *), otrzymamy w 3.000 talentow sum§ 
18.000.000 denarow, czyli 72 miliony sestereöw. wystarczaj%c4 na 
op§dzenie wydatköw wojennycb przez czas dluzszy. 

W 3 lata pözniej zasilil si§ skarb znowu ogromnym lupeni, 
zdobytym na Hazdrubalu vv bitwie nad Metaurus 207 r. Tym ra- 
zem przyznano konsulora triumf na Kapitolu, a sumy, jakie wnie- 
i\i do skarbu przewyzszalv wszystkie poprzednio na triumfach 
wiezione skarby. wysokosei ich maniy jednak dwie sprzeczne 
informacje. Polibjusz twierdzi, ze wynosily wi(jcej iiiz 30 talentow 
t. ). 7.200.000 sestercyj, Liwjusz zas jest tym razem skromniejszy 
i wymienia tylko 3.000.()00 sestereöw i 80.000 funtöw miedzi ^). 
Z tego powodu w tym wyjqtkowym wypadku tradycj^ Liwjusza 
uwaza si§ za pewniejszq, tembardziej, ze takie precyzowanie wa- 
luty musiato si§ odbywac pizy urz^dowych spisach kwestnrskich. 

Rövvniez z nadziej.i triumfu przywiözl ze sobq ogromne skarby 
Scipio, gdj' wröcil w 206 r. po uspokojeniu i zdobyciu Hiszpanji. 



<■) Plutarch Marc. 22 i Liwjusz XXVI. 21. 6. 
2) Liv. XXVI. 40. 14. 

ä) Plutarch Fab. 22. mowi o 3.000 talentow bez objasnienia czy srebra, 
czy ziota, Liv. XXVIL 16. 17, albo przesadza, albo ma tekst zepsuty. 
*) Hultsch. Griech. u. Köm. Metrologie p. 186. 
') Polib. XI. 3, Liwjusz XXXVIII. 9. 17. Per. Mommsen GKM. p. 381. 43. 



88 DU. M. m.'JIUWSKl 

Ze w/.fjli^'tlcWv fdrmalnych oiiiiinii Ro jt'cliiak tryuinf, a nkHrl)v bcz 
uruc'zyatffTd pocliddu |)rzelaiiii du aerarium. Zapisat je tylkci Li- 
wjusz'), jak 8ig zdaje, z aimalow kaplai'iskicli. fjdyi inicszfzii sit^ 
w jediiyiii ust^'pic, zaraz przed opiseiii nuwych wyhoröw. Wynosiiy 
zaä w walurie rzyinskiej 14342 funty srebra i niepodaiiit bli:ii-j, 
lecz du-Aij lic.zb^ bitcj monety, a zatem w kazdyin ruzii' przcs/.lo 
5.ÜO0.ÜÜ0 sestercöw. Jak na tylolt'tiiie walki w Ili.szpaii ji. jak iia 
zdobycie Nowej Kartaginy i kupalni srebra kartao^iriskich, bylo tu 
stosunkowo nievvielu. Za to za drufi^ini razein, gdv wracal z Afryki 
po skonczuuej wojuie, lepiej udalo si^ Scipioiiowi. Senat zezwülit 
juz ua jego tryumf, a kas? zapeinii jak ;^aden dotychczasowy 
tryumfator. Liwjusz donoai, ze wniösl wöwczas Scipio do aerarium 
123.000 funtövv srebra«), czyli 41.328.000 sestercöw i to prawdo- 
podobnie bez küiUrybucji kartagiüskiej, lecz jedynic czy.sty lup 
wojenny. 

Jednakze tfi gotöwkq, ktörf^ zwyeifjscy wodzowie [ji-zvwozili 
do Rzyinu, nie zawsze mög} Senat ddwulnie rozpurz^dzac. Do lupu 
büwiem mieli prawo i zoJnierze, a stf^d i do podarunköw czyli do- 
natywy z okazji triumfu, ktöre z owej gotowki winny byd wzi§te 
i rozdane. Gdv triumfu nie bylo. odpadala donatywa, jak np, przy 
owacji Marcella po zaj^ciu Syrakuz, lub po przyjezdzie Fabjusza 
z Tarentu. Jednakze, gdy w 207 r. odprawili konsulowie triumf 
nad Hazdrubalem. ze zdobyezy, jak;\ wöwczas przywiezli, musieli 
po 56 asöw dac kazdemu legioniscie 'j. Wynioslo to 14 sestercöw 
na glow^, poniewai zas w triumfie brali udziai obaj kousulowie 
z wojskiem. a wi§c okolo 40.000 ludzi, suma rozdana musiala wy- 
nosi6 couajmniej 560.000 sestercöw i o t^'le tez musiala si§ zmniej- 
szyc ogölna kwota do skarbu wöwczas wniesioua. 

Podobnie i Scipio, przyjezdzajiic w 206 r. z Hiszpanji, tak 
byt pewny triumfu, ze juz naprzöd obiecal wojsku nagrod^ w po- 



') Liv. XXVIII. 38. 5. Na podstawio tego opiso trynmfu, a rac/,ej prze- 
Bzkdd formalnych, omawia regnly ogölne, na jakich senat do tryamfu dopaszczat 
E. Pohlmey: Uer röin. Triamph. Gütersloh 1891. 

2) Liv. XXX. in. 3. 

ä) Liv. XXVIII. 9. 17. Cyfra 56 asöw odpowiada 3"j denaroin = 14 sest. 
wtedy, jeieli wedlag lex Flaminia liczymy po 16 asöw na denar. Przy ioldzie 
liczono tylko 10 asöw na denar, ale w tyni wypadku nie jest to zold, a cyfra 
podzielona przez 10 dalaby ulamek niniej prawdopodobny. Podobnie obliczam 
i przy tryamfie Scipiona. 



OPKKACJK; FINAN80WK IIZVMU 89 

staei nadzwyczajnycli igrzvsk i iiroczystoäci. Gdy zezwolenia na 
triuinf nie utrzymat, przecie/, u[)rosit w senacie, Äe pczwoloiio iiiu 
z |)ieni§dzY wiiiesionycli wlasnic do skarbu urz;idzi(' igrzvska dla 
zotnierzy. Ile na to zu^yl gotövvki, nie zapisat Livvjusz u siebie '). 
Natoiniast iiast^pnyni razcni, gdy w 201 r. odprawiaJ wspaniaty 
triumf nad Kartaginq, rozdal podczas tej uroczystoiici zolnierzom 
po 400 asöw, czyli po 100 sestercow. Wedlug nbliczen Lehmanna ä), 
bylo w Afryce ze Scipjonem 34.000 ludzi, przypusdmy, ze wröcilo 
30.000 do Rzymu, przeto kw(jta, pomi^dzy nicb ruzdana, musiala 
wynosic okolo 3.000.000 sestercow. Wobec jednak przywieziuuej 
sumy przeszlo 40.0U0 miliüuöw, nie znaczyla zbyt vviele. 

Opröez omawianych wyzej lupöw, innsj formq zdobyczy. ktöra 
byla zarazeni powa^nem zrodlem dochodow skarbowyeh, byly liczne 
kontrybueje i konfiskaty niajqtköw nieprzyjacielskich. ByJy one 
wynikiein juz nie zdfibyeia (jbdzu lub niiasta przeciwnika. lecz jego 
poddauia sii; na lask^ zwyci§scy. Kontrybueje odnosiJy si§ zwykle 
do ptynnej gotöwki, ztota i srebra, rzadziej do zboza, ndzieiy lub 
innych przedniiotöw. Koufiskatii zaä dotknigci traeili albo cale mie- 
nie, albo tylko grunta i to w wi§kszej lub mniejszej czgsci. Poj§- 
cia zresztq kontrybucji i konfiskaty mi^szajsj si§ w tej epoee bar- 
dzo cz§sto, przyczem wis^z^ si§ nieraz z procesami politycznymi, 
ktörych s;\ zwykle wynikiem. Ze wzgl^du na doebody skarbowe 
maj^ kontrybueje muiejsze znaezenie, gdjfz sj^ zwykle jednorazowe 
a do tego stuz£i nieraz na pokrycie bieiqcyeh potrzeb wojskowych, 
tak, ze do kasy panstwowej ezt^sto wcale nie düchudzij. Konfiskaty 
natomiast, i to nieruchoinosci, majq, juz znaczenie trwale i tworzi^ 
stale juz na przyszloäc zrödlo dochodow skarbu. 

Proeesy polityczne przeprowadzil ju^ w 216 r. Marcellus 
w Noli, przyczem vvszystkicb ezlonküw partji kartaginskiej w licz 
bie 70 skazal na smierc, a dobra ich zajql na rzecz skarbu rzym- 
skiego^). wielu tego rodzaju procesach w Etrurji ezytamy kil- 
kakrotuie, w 208 r. w Arretium, w 204 i 203 r. Prawdopodobuie 
ich to iiast^pstwem öjj te wielkie kontrybueje. jakie w materjalach 
wojennych miaJy uiseid rozmaite miasta etruskie na rzecz armji 



M Liv. XXVm. 38. 14. 

'j K. Lehmann: Der letzte Feldzug des haunib. Krieges. Jaliibuch für 
klass. I'hilologie 1894, tom XXI. p. 534. 
ä) Liv. XXlIl. 17. 2. 



'.)() I>K. M. aUMOWSKI 

Scvpji'na i jpg«' t'ks|ieilv('ji afrykiniskii-J. LiwjiiH/. ') przedstuwia t§ 
spniwy w tüii sposüb, jakoby te iniasta duljrnwdlnie, a nawot wcale 
oli?tnie (lostarczyiy iijdanych przedmiotiSw. WsxyBcy jednak riowsi 
badacze pr/.yziiajij, ie tu chodzi o kontrybucjf.-. Arretynowie bowiem, 
ktörzy jui w 209 r. wszczynali niepukoje. a w 208 dciczckali si? 
procesu i kunfiskat, takzf i w 200 r. najwiywj obcifjicni zoatali. 
Mieli howiem doBtarczyt''. dla arinji Soypjoiia 3000 tarcz j 3000 het- 
iinnv, nOOOO «izid i pociskiuv. nadto wszclkich przybnröw i narz»;- 
dzi, jakie dla 40 duzych ükr^jtöw byly potrzebne. Inne miasta 
etruskie w mniejszym lub wi^kszym stopniu röwniez podnbnq kon- 
trybucjii obJozone zostaJy*). Nie mozna zaprzeczyc, ze tego rüdzaju 
äiodki wiele oszczi^dzaJy skarbowi wydatköw. 

() podübnym procesie 12 koloiiij latyriskich w 204 r. inowi- 
h'in jiiz wvzej w rozdziale o podatkach öwczesnycb. Tutaj naleäy 
jeszcze wspoinniec^ o procesach politycznych. jakie razein z kon- 
trybucjami srozyly si? nad Kapu% zdobyt^ w 211 r. Miaato to, 
muze najbogatsze i najludniejsze w Italji, nie zoatalo broniq wzi^te, 
lecz poddaJo si§ prawdi)podobnie z glodu. Pierwszq czynnosci^ wo- 
dza rzvmskiego Fabjusza po vtkroczeniu do miasta byJo zazi^dac 
wvdaiiia broni, zaJogi punickiej oraz wszystkiego ztota i srebra, 
ktöreby mogio byc wlasnoscij^ tak gminnq jak prywatnq. Pröcz 
tego ca}y maj^tek mieszkMiicow. tak grunta jak i domy, ogJo- 
sznnv zostal za wlasnosd ludu rzymskiego. Do skarbu wptyn§lo 
wöwczas tytulein tych konfiskat kampanskich gotöwki 2070 funtöw 
ztota, oraz 31.200 funtöw srebra, razem warto^ci przeszlo 22 mi- 
Ijony sestercöwS). W stosunku de Tarentu, akf^d w par^ lat pö- 
iniej przywiözi Fabjusz 72 miljony sestercow, przynioak konfi- 
skata w Kapui stosunkowo niedu^o, bo przeszlo 2 razy mniejsz% 
sum§, CO jediiak trzeba przypisac tej okolicznosci, ie nie wszyst- 
kie maj^tki obtozono ttj kar^. Senat dtugo, jak powiada Cicero^), 
zastanawiat si§, co zrobic z wiarotomnem miaatem. W arcbiwum 
panstwowem liczne pozoataty w tej sprawie dokumenty i uchwaty. 
Skoriczylo aitj na tem, ze opröez powyzszycb rekwizycyj. zarzqdzono 
odj^cie miastu autonom] i i konfiskat^ döbr na rzecz pavstwa. Mia- 
sto Stab sie tvlko przytutkiem dla rolnikow i miejscem sktadowem 



») LiT. XXVIl. 2i. 5. 

2) Moramsen. Rom. Gesch. I. 252. 

s) Liv. XXVI. 14. 9. Cyfre jego przyjmuje krytjka za prawdziw^. 

*) Cicero: de lege agraria II. 29. 80 i 32. 68. 



OPGRAOJE PINAN80WB RZYMU 91 

dla plonöw kampanskich. Gruiita nalezqce do mieszkaiicöw. a sta- 
nowiqce iiajiysSniejsze role w Italji, mialy by6 odtqd, wedle slow 
Cicerona. gtowq dochodöw skarbowycli. najpi^kniejsz^ wtosci<i ludu 
rzyniskiego, subsidium wojennem, podstawf^ podatköw i äpiehrzem 
legjonöw rzymskich. Zaraz tei na rok 210 puszczono te gruuta 
w dzierzaw§, jak si? zdaje, dotychczasowym posiadaczom, i to nie 
jak zwykle, za pewnym, w pieni^dzach oznaczonym czynszem, lecz 
wyjqtkowü, za pewue scisle okreslone ilosci zboza*). Dzierzawcy 
wi§c mieli zbozem, a nie monet^ placic swöj czynsz dzieriawny. 
Sprawq gruntöw kampanskich zaj§li si§ rowniei cenzorowie wy- 
brani w 209 r. i znowu przez licytacj§ wydzierzawili je na dalszy 
okres czasu, a to na mocy specjalnej uchwaly komicjöw, ktöre nie 
ehcialy, jak to dawniej bylo w zwyczaju, aby grunta te wzi§te 
byty w okupacjg przez poszczegölnycb obywateli -). Prawdopodob- 
nie w tym samym celu opuscilo wojsku Kapu§, aby cenzorowie 
mogli i budynki pokonfiakowane wydzierzawid '). Grunta kampan- 
skie niiaty tei i pözniej duze znaczenie, gdyi; niemi to w 200 r. 
splaciJ rz^d '/j cz^sc dtugu wojennego, o czem wyzej juz möwi- 
tem, st%d nazwa ager trientabulus na odmierzone wowczas kawalki 
roll*). Zdobycie zatem Kapui mialo dla skarbu panstwowego nad- 
zwyczajne znaczenie i byto pierwszorz§dnym sukcesem finansowym. 
Konfiskaty i kontrybucje, jak w Kapui, dotkn§ly röwnieä 
bardzo wiele innych miast zdobytych lub poddaj^cych si§, tak 
w Italji jak i na prowincjach. Liwjusz^) umie nawet bardzo czg- 
sto puda6, jak wysok% byla ta zaplacona kontrybucja: np. 20 ta- 
lentöw od Lacetanow w Hiszpanji, 19 talentöw od wyspy Menige, 
jednakz;e cyfry te zdaj^ sig byd przesadzone. To pewna, ze kon- 
trybucje sciqgane po prowincjach szty w pierwszym rz^dzie dla 
wojska, a nie dla skarbu. Oszcz^dzaly przez to moie skarbowi 
wydatköw, ale dochodöw jego nie pomnazaty. Wyj^tkowym tei 



') Lir. XXVII. 3. 1. locavit autem omnem framento, widocznie na jeden 
Tok t;Iko. 

') Liv. XXVII. 11. 8. Po 5 latach znowa licytacja i nowe dzieriawy por. 
Uv. XXVIII. 46. 

') Neamann: Das Zeitalter der pun. Kriege p. 459. 

*) CIL. I. p. 543 oraz Marqoardt II * p. 158. Por. tez Dessau : HandwSr- 
terbcch der Staatswissenschaften IV. 146 : Finanzen des alten Kern. 

5) Liv. XXI. 61. 11, XXII. 31. 2, por. Polib. III. 20, ale ten nazywa Ker- 
kin^ tf wysp?. Por. Schwarz : Die Rom. Massenherrschaft. Leipzig b. d. 227. 



92 l'K. »I- lillMOWMKl 

okazuje siv piist^pek Miinljusza w Sanlynji w?lf) r. '). ktory. zu- 
Äfldiiwszv («1 miiist t;iint('i«7.ycli pieniijdzy i ■/.\n>ia, «rynlal to razfin 
7. jt'rioaini (In Itzvimi i ka/al wr^czyd picnijjdzo kwestorom do ae- 
niriiiin. zbuio edylom, a jericöw prctoniin Rcmnicz nie wiclc do- 
(jliodovv ])rKyninsIy /.apowiK! sknrhowi pukoiiliskowani' f^niiita 
u spr/,ymii!rzeiic(5w italskidi, kt(Jrzy |)rzcszli na stnuit; karlaf^iriskn. 
Gruntow tycli Imwifin nie puszczmui w dzierzaw\' jak w Kampanji, 
lecz rozdzielonu niigdzy weteranöw, zakladaj^c pu wiijiiic szercg 
kolonii jak Sipontuni, Salernum. Copia. Vibc, albo tez jak w Sam- 
niinn i Apulji. nie Iworznc spccjalnych iniast wamwnycli ^). Nalo- 
niiast przeciwiiie na prowincji. zabierano vvielc gruntöw na State 
na rz(-cz skarbii, jak np doniciiy kn')lfwskie \v Sycylji, kopalnie 
w Hiszpanji, fjrunta w Lenntincii i Agrygencie etc. Jak vvielki-e 
tu w przyszlo^ci przynieiei mogJo dochody, wieniy z olbrzyniich 
zyskow-, jakie pözniej hiszpariskie kupalnie srebra dawaly, na razie 
jednakze nie wiele do prowadzenia wojny poni(;gly. 

Kwestje finansuwe byly röwniez przy zawieraniu pokoju 
z Kartaginij w 202 r. rzeczsv piezwszorz^dnej wagi i one byly tez 
najglöwniejszym pizedmiotem targii. Wprawdzie iipadia juz hiptj- 
teza Kankego '). ktöry przypuszt-zal ustnq roznu^w^ Scipiona z Han- 
nibalem i targi przv tej spcjsobnoici o bOOü talentöw, jednakze 
faktem jest, ze zj^dania finansowe Rzyniu najbolesniej dotkn(^'ly 
kupcöw kartagiiiäkicb, ktörzy pravvdiipodobnie przez swoich po- 
sJöw niusieli pröbuwac z^dania te ograniezyc. Scipio zazfjdat bo- 
wieni popz^tkowo 5000 talentöw, oraz podwöjnego zoJdu dla swüicli 
le^jimistöw, CO razeni wynosic moglo okolo i;-^4 miljony sestercöw, 
nadto szeregu ust^pstw natury politycznej. Dopiero po zervvaniu 
zawieszenia brony i po bitwie pod Naraggara (Zama) podwoil wa- 
runki. zivdajjic 10.000 talentöw w ratacb po 200 talentöw roczuie. 
Wynioslii tu olhrzymii^ na owe czasy sumg 268 milionöw sester- 
cöw, ktörq Kartagina miala przez 50 lat splacac. licz^c po 
5.376.000 sestercöw rocznie*). Scipio nie udstqpil takze ud pier- 

1) Liv. XXUl. 41. 7. 

=) Liv. XXXI 4. 1. Por. Mommsen: Köm. Gesch. I. 662. Eozdziat tych 
gruntö» pokonfisk>.wanych i pözniejsze dochody skarbowe nie nalez^ do niniej- 
szego teraatu, a wymagaja tez osobnego opracowania. 

») Ranke: Weltge.schii-hte III. 2. p. 196. Por. K. Lehmann: Der letzte 
Feldzag des hannib. Krieges. Jahrbücher f. klass. Philol. XXI. p. 56.S oraz T. 
Zielinski : Die letzten Jahre des II. pun. Krieges. Leipzig 180U § 6 

■«) Polib. XV. 9; Appian l>ib. 40 Liv. SXX. 37. 5. 



Ol'EUAl'JK FINANSOWK K/-VVHJ 93 

Wdtnej;;«) ziulaiiia wy[)}aty podwöjnego ioidu dla swego wojska 
i sprzyinierzi'iicöw. PiMiiewaz vvdjsk Sci[)ion()\vych bylu vv Af'rvce 
ra'/.ein z posilkami Masynisay okotic 60 tysi^cy, zatein pudwojny 
zold dla nieh caloroczny wynosic by imisial jakie 21 miljdnow 
sestercöw. Jak si§ zdaje jednak w tej pozycji wytargowali nieco 
Punijczycy, gdy^ Jak dunosi Appjan, Scipio zgodzil si§ na 1000 
taientöw dla zotnierzy i pocz^stunek '). Wreszcie trzecie z^danie 
uaturjf finausowej odnosilo si§ do zabranej w czaaie rozejmu floty 
przewozowej rzyniskicj, z 200 okr^töw ztozonej. Okn^ty Kartagina 
zwröcila, ale za towar zrabgwany przez ludnosc zapiacila odszko- 
dowanie w wysokosci 25.000 funtöw srebra. czyli 8.400.000 sester- 
cöw. Zwyci^stwo Rzymu bylo. jak zawsze dot^d, wyzyskane i fi- 
np.nso\vo, niaterjalne bowiem zniszczenie przeciwnika byio jednq 
z gJöwnych podstaw polityki rzymskiej. Jasnem jest tez, ze zwy- 
ci^stwo polityczue bylo dla skarbu rzymskiego röwnoczesuie iiaj- 
lepszfi operacj^ fiuansow%. 



') Appian Lib. 40. Liv. XXX. 37. 5. möwi ogolnie o frumentum, stipen- 
iamqae aasiliis. 



AKADEMJA UM I E J IJTN ÖGI W KRAKOWIE 
WYDZIAL FILOLOGICZNY. — ROZPRAWY T. LVllI. Nr. 2. 



TADEUSZ SINKO 

GENEALOGJA KILKU TYPÖW 
I FIGUR A. FREDRY 




W KRAKOWIE 

NAKLADEM AKADEMJI UMIEJ^TNOSCI 

SKtAD GfcÖWNY W KSl^GARNl G. GEBETHNERA I SP. W KRAKOWIE 
GEBETHNERA I WOLFFA W WARSZAWIE 

1918 



Drukarnia L'niwersytetu Jagiellonskiego pod zarzadem J. P'ilipowskicgo. 



AK AD BMJ A UM I E J I^TNOÖCI W KRAKOWIE 

WYDZIAL FILOLOGICZNY 

ROZPRAWY TOM LVIII — Nr. 2. 



Tadeusz Sinko. 
Genealogja kilku typöw i figur A. Fredry. 

(Praca przedatawiona na posiedzeniu Wydzialu d. 16 niarca 1918). 

Prof. I. Chrzanowskiego syntetyczue dzielo „0 komedjach 
A. Fredrj" '■) jest soczewkq, ktöra nietylko skupia wszystkie pro- 
mienie, rzucane dotychczas z rözuych stron celem rozswietlenia 
tworczosci mistrza komedji polskiej, ale zarazem pozwala widziec, 
dokfid owe proniieuie jeszcze nie si^gn^ly. Wypetnianie luk, przez 
niego wskazanych, powinno i b§dzie stanowic progratn najblizszych 
prac o Fredrze. A pracom tym towarzyszyc b§dzie przeswiadcze- 
nie, plynqce z calego dziela, ze prawdziwa sztuka jest niewyczer- 
palna. Im wi§ksz% resztg, jeszcze niepoznanq, przeczuwa sig najej 
dnie, tem gl^biej si§ widzi i szczerzej czuje, bo ars longa, vita 
brevis. 

1. Parasitus-gloriosus. 

Filolog klasyczny, przyst^pujfjcy do Fredry z brzegu staro- 
zytnego, nie potrzebuje 8i§ obawiac zarzutu, ze wnosi do badan 
czynnik obcy, niewspöJmierny, odkqd Dr. E. Kucharski -) staral 
si§ wykazac, ie Papkin zawdzi^cza glöwne rysy, sktadaj^ce si§ 
na jego typ — Plautowemu Miles Gloriosus: samoehwalstwo co do 
przewag wojennych i znajomoäci z poteutatami jest u obu pod- 
szyte tchorzostwem ; igarstwo tqczy si§ z przesadnem mniemaniem 



') W Krakowie, nakjadem Akad. Um. 1917. ») Geneza „Zemsty", Bibl. 
wariz. 1909 II, str. 466—475. 
RozprawY Wydz. filolog. T. LVIII. Nr. 2. 1 



l'ALlRI'HK KINKO 



o wliisiu'j unnl'/.ie i uroku, iv.ueuriym na \>\ei\ nievvicäcin ; koelili- 
wosd niü przeszkad/ii lapo//.y wosci na zloto. — Z urffumenfuw, przy- 
toczoiiycli przoz Dra Kiichnrskicjijo, uziial prof. Chrzanijwnki wla- 
sciwie tylko jeden, cytat z Piauta, iizytv przez FrcdrQ w „Trzv 
po trzy" '), ftle i jej;u nioo oslaljil. piszue:') „Jedna z koinedyj 
Piauta, »Zolnierz-Samophwal«, odegrala. b y c moie"), pewniv rol§ 
w gcnezie postaoi Papkina ; oczvwii5cic czytal Frodro Piauta, 
jezeli grt czytal, w przekladach (rancuskich (bo skqdÄcby mial 
umiec po iacinie?)... Ponadto nie mainy zadnych wskuzöwek ani po- 
srednich, ani bezpoärednicb, zeby Fredro znaJ i lubil literatur§ sta- 
ro^ytnf^". Bardziej zdecvdowanie br/.mi uwaga druga, wypowie- 
dziana w tejzo materji*): „Nieröwnie Jatwitg uwierzvt', iv np. po- 
stad Papkina powstala pod cz§^ciowvm wplywem „Zolnierza-Sa- 
mochwala" Piauta ; nie tylkcj buwieni zachodzi niezaprzeczone po- 
dobieristwo pomi^dzy Papkinem a Pvrgopolinicesem, ale nadto wie 
8i§ przynajniniej napewno, ie Fredro Piauta czytal". Ale znöw 
Piauta w nieokre^loniv dal odsuwajfj sJowa*): „Ze stanowiska histo- 
rvczno-literackieoro jest to (sc. Papkin) niewqtpliwie miks gloHo.iux, 
starv typ tchörzliwego zo}nierza-.saniochwala, (skombinowanj' z no- 
wym typem fircyka XVIII w.) *>) ; jego rysy znamienno zawdzi^cza 
Fredro nie tylko literaturze, nie tylko Pyrgopolinioesowi Piauta, 
czy tez jakienius jego potoinkowi literackiemu, oraz 
röznym fircykom z komedyj i satyr ale z pewnosciq takze i iy- 
eiu : iluz to samochwatöw musial Fredro poznac podczas swej sluz- 
by w szeregach napoleoriskicb ! i t. d." Pröcz zywych samochwa- 
löw i fircyköw zywjnn inodelein do Papkina byl takze wspom- 
niany w Panii§tnikach Krzyzanowski. „pol bJazna, pol szlachcica", '). 
W swietle tvch sqdövv bezposredni wptyw Piauta na Fredr§, 
chociaz si§ mu stanowczo nie przeezy. staje si§ prawie nieuchwy- 
tnyno. Aby tej sprawj', byc moze bardzo drobiazgowej i raezej filo- 
logicznej niz historyczno-literackiej, nie zostawiac w zawieszeniu, 
starajmy si§ naprzöd okreslic, czego si§ Fredro uczyl do 
szesnastego roku zycia, az do chwili wst^pienia do 
wojska. Prof. Chrzanowski »), polegaj^c na wzmiankach Fredry 
o jego domowych guwernerach i nauezycielach, dochodzi do wnio- 



') Str. 118, ivj-d. H. Moscickiego, Warszawa. 1917. ' O komedjach, 
Str. 32. ') Podkreslenia w cytacie prot. Chrzanowakiogo pochodza odemoie. 

*) Str. 59. ') Str. 304. ') nawias pochodzi odemnie. ■) str. 88. *) str. Vi, 



OKNKAE.OdJA TYl'dW I FIQUK A. t'KRimV Ö 

sku, ic si^ Oles od nioli vvtaäeiwie — niczcgo nie luiuczyl. Poini- 
jajfic bowiem nieswietne post^py w „talentach" (rysunki, niuzyka, 
taniec, jazda konna, fuchtunek), vve francuzczyznie i mateniatyce, 
Fredro niiai sii^ uczyci jeszczt! gramatyki, alo „w piuciubabce by} 
bieglejszy". Ten sposöb i sto[>ien ksztalcenia Iqczy monografista 
Fredry z rozumem ojca, „nie btyszczqcym svvietnem uksztalceniem" 
i sqdzi, ze ojciec „najwyrazniej nie zyczyl sobie, zeby syn byt 
pod tym wzgl^dem lepszy (od niego) ; nie zdobyl sitj nawet na to, 
na CO sig jednak — o trzy wieki wczoi^iiiej — ojciec Reja zdobyJ : 
nie oddaJ syna do szkol". 

Tym subjektywnym wnioskom mozemy przeciwstawio, prze- 
dewszystkiem sfjd samego pana Jacka. ktöry wedlug swiadectwa 
syna 1) raz tak w tej sprawie sii^ odezwal : ^Zylem zawsze z lu- 
dzmi i dobrze na teni wyszedtem, bo mogle ni warn da6 le- 
psze wychowanie. niz je sam otrzy malern". Stary Fre- 
dro dlatego mögl dac synom „lepsze wychowanie", i,e mial na to 
ärodki wi^ksze niz jego ojciec. Bez nich musialby byl synöw posylaö 
cbociazby od dziesi.-itego roku Äycia do szköl publicznych, do gim- 
nazjum austrjackiego. Bo jak dzis, tak i wöwczas nauka publiczna 
(pol^czona ewentualnie z umieszczeniem ucznia na stancji czy 
w pensjonacie) byla tarisza, nii prywatna. Mtodszy o dwa lata od 
Fredry Kazimierz Brudzinski (podobnie jak brat jego Andrzej) 
ucz§szczal najpierw w r. 1803, potem od 1806 do pi^cioklasowego 
gimnazjum tarnowskiego. Z jego to Pami^tnika znamy dobrze t§ 
öwczesnq szkol§ sredniiv austrjackq, w ktorej procz niemczyzny 
mozna si§ bylo nauczyc conajwyzej laciny. W kazdym razie tacina 
i niemieckie byly osrodkami calej nauki ^). Cbociaz pan Jacek 
mogl sobie pozwoli6 na to, by nie wydawac synöw na dzivvactwa 
i ewentualn^ brutalnosc rzqdowych profesoröw i nie skazywac ich 
na pobyt w szkole niemieckiej % to przeciez, licz;ic si§ z przygo- 

') Trzy po trzy, str. 17Ö. -) „Jako przedmiot glöwny uwazano lacine, 

ktorej uczono przez lat piec , w drugiej klasie (media) rozpoczynaoo juz czyta- 
nie autor6w klasycznych i wykladano starozytnoBci rzyraskie, a miodziez zmn- 
szona byla möwie niiedzy soba po tacinie ; wolno bylo tylko slowo, ktörego nie 
znala, wyrazic po niemiecku... Laciny uczono z Alwara na piec wielkich, 
a w miare klasy coraz wiekszych tomöw podzieloneg-o... w retoryce 1 poetyce 
wykladano jezyk grecki". B. Gubrynowicz, K. Brudzinski, Lwöw 1917, str. 29. 
') „Z rozbiorem ojczyzny zainknely sie narodowi polskiemu wlasoiwe mu rodzinne 
szkoly, a povrstaly obcym j^zykiem uczace obczyzny. Kto tylko byl w etanie, 
wychowywal dzieci w domu..." Trzy po trzy, str. 144. 

1* 



TAIIKIIMZ KINKO 



towiiniem iirli do studjöw wyzszyeli, uniwcrfiytookich, a przede- 
wszystkiem z pTzyszlom Äyciem idi w Galicji, z pewiioöpiii kazal 
ich \v (loinu uczy6 tcgo, czego uczonu 8i§ w ('iwczfsnych szkolach 
juiblicznych. Jesu uawet dwaj pierwsi guwernerowie, Szwajcar He- 
kel i Pulak Plachetko, uczyli Olesia bez ogliidania si^ na nystema- 
tycziiv plan szkulny eleiiieiitüw czytania, pisania, rachunköw i j^- 
zyköw (niemieckiego i fraucuskicgo), to juz z objyciein „berla 
szkoliiogo" przez pana Travviiiskiego, zwröeono ßi^ „nakonicc, tro- 
chf juz zapoino do trybu s zkol ii eg(j" '); a gdy Trawinski po- 
szedl ze starszymi Fredrami (Maksymiljaneni i Sewerynein) do 
wojska polskiegi), övv Plachetko miai „kontynuowac rozpocz§te 
przez paiia Trawiriskiego nauki szkolnyin trybeiii pry vvatnie" '). 
Waiitobiogi-afji ^) tak atreszcz.i Fredro swoj s.'id o ksztaiceniu wdoinu : 
., Dl) szesnastii lat :Jyoia iiczono mig öwezesnyin trybem 
szkolnvm pod luiuczycielein doinowyin, ktöry to mdzaj edukacji 
przekladano nad publiczny, ))od iadnyin wzgl^dem nie zadowala- 
jucy mych rodzicöw". Co rok czy co pöl roku sktadal Oleä 
egzamina z odpowiedniej klasy, jak to wynika z notatki, do- 
danej do poprzedzaj^eego zdania Panii(;tniköw*) : „ktörych egzamina 
w domu zavvsze kosztowaJy par§ fasek masla". Oczy wiscie tego masla 
nie dawano prywatnemu nauczycielowi, przygotowuj*icemu chlopca 
„trybem szkolnvm" do egzaminu. ale egzaniinatorom. Moznabv si§ 
zastanavviad nad tem, czy pubticzui egzaminatorzy przychodzili do 
domu hrabiostwa, czy tez hrabicz szedl na egzamin do szkoly? 
W tym wypadku trzebaby „w domu" l^czyd z „kosztowaJy". Jak- 
kolwiek byto. faktem jest. ze Öles przez jakie cztery czy pi§c lat 
uczyl si§ „trybem szkolnym" i zdawal egzamina. Kiedy potem po 
wst^pieniu do wojska sluchat w kwaterze pulkownika Stanistawa 
Potockiego o swietnych czynach armji polskiej i rozkoszowal sig 
dykteryjkami garnizonowemi i i;olnierskim sposobem wyslawiania 
si§, staral si^ wszystko zapami§tac, „jak gdyby pisaJ noty w pa- 
mi^ci : „Do nasladowania! Do powtörzenia! Do przero- 
bien i a !- ■"■). Te noty, to wspomnienia lekcji z panem Trawinskim 
czy PJachetk!}, ktörzy mu zadawali jedne ust^py (nie wiadomo 
polskie. niemieckie, fraucuskie czy lacinskie) do nasladowania, 



') Trzy po trzy, Str. 146. ') Tamze. ') U Schnür -PepJowskiefo. 

Z papierow po Fredrze (Krakow 1889) str. 2. *) Trzy po trzy str. 146. 

*) Tamze, str. 111. 



GENEALOUJA TVl'ÖW 1 FlOlIll A. KltKlJKV 5 

inne tlo powtörzenia, inne du przerobienia. Poprzednia nauka, iiiiiiej 
wi§cej szeäcioletnia, byia beziadna, iiiesystematyczna. 

Fredro wvraznie wyziiaje, ze przez ostatnie dwa lata iiatiki 
(1807 — 1809) „ksiqzki w r^ki; nie wziqt, a jezeli czytal, to ro- 
manse" '). Z wykr/.yknika : „0 Plachetko ! iiiecli ci Bog, przed ktö- 
ryni juÄ stoisz. przebaczy, ale ja nie mog§. zes möj czas najpi(jk- 
niejszy (od 1807 do 1809) zabij. zainordowal bez litosci !" ') wyni- 
kaloby, ie öw „dyi'ektor do nauk szkolnych" zam^czal uczuia ja- 
kiemis trudneini czy nudnemi przedniiotami. Gdzie tarn. „Pan 
Ptachetkü nie nie robiJ, nie robilem i ja nie. Polowaleni, jezdzi- 
lem kenne..." *) „Niczego si§ nie uezyfem (w r. 1807 8), wyjqwszy 
fechtunku. tarica i ek-witaeji... *)." Nadszedl rok 1809. W naukach 
zadnej zmiany. przyby} tylko rysunek. do ktörego miaJem nieja- 
kie iisposobienie, i taniec..." ^}. 

Czv te wspomuienia Fredry o nauce domowej uprawniajii 
nas do s;^du. ze Öles, jak mlody Mikolajek z "Naglowic, niczego 
si§ nie uczyl i tylko bt^ki zbijaJ? Najpierw samo zrödto informacji 
wyraaga pewnej korrektury psj-cholfigieznej. Th. Zieben ^) wydal 
niedawno gruby tom wspomnien szkolnych piöra najwybitniejszych 
uczonych, literatöw i artvstöw z drugiej polowj' 19 wieku. Prze- 
waznej cz§sci z nieh gimnazjum, na ktore spoglqdajfi z odleglosci 
przeszlo pötwiekowej, wydaje si§ piekJem, tortur^ najpigkniejszych 
lat zyeia, obrzydzeniem wszelkiej nauki lub przynajmniej kilku 
przedmiotöw. Bujne natury mlodziencze czuly zanadto wielkie skr§- 
powauie szkolnyni szablonem i bezduszn^ rutvu^. by zvvracac 
uwag§ na to, co pozytywnie zostaJo im w glowie. A przeciez niu- 
sialo cos zostac'. jak dowiodla pözniejsza ich dzialalnosc. Taksamo 
bylo z Fredrfi. Jakkolwiek „iiigdv nie byl dzieckiem". byl powaz- 
niejszy od brata SewerjMia i mial miano Staruszka '), to przeciez 
do nauki si§ nie rwai. a zmuszanv do niej przenosil swij, antypatj^ 
na nauczycieli. I on i nauczj'ciele bj-li jednak tylko ofiarami öw- 
czesnego systeinu nauczania^). polegaj^cego przedewszysikiem na 
uczeniu si^ na pami^c: „W nil';dych latacli nie okazywalem zdol- 



') Trzy po trzy str. 146. ') tamze, str. 146. ^ tamze, str. 147. 

*) tamie, str. 151. ') tamze, str. 152. ^' Aus der Scliulzeit I, Teubner 1910. 

') Trzy po trzy, 148. *) jak to juz w r. 1871 zaawazyl L. Siemieiiski w przed- 

mowie do 4. wydania komedyj Fredry. Warszawa, Gebethner i Woltt", 1881, 
Str. XI. 



G TAOKIIH/. 8INK0 

iiosci do nauki — pisiil w autobiugrafji ') — nie dlatcgo. zebym do 
niej nie mial 7,clolnosci, leca, äe ta wyiiiagala przedewszyatkiem pa- 
ini^ci, ktöroj nie mialem, a przez to i iadnych kurzysci odniesc nie 
inoglcm z lulzielanych mi nauk". Czy mu naprawd^ nie zostaJo nie 
w p;uni§<'i z tej dziesic^ciolctiiiej nauki dnniuwi^j? Czy napravvd^ 
nie iiinial po lacinie po jakicii szesciu latacli h^biiienia legul gra- 
niatycziiych, stövvek i ozytania autoröw? Ro Jeöli uczyt Bi§ szkol- 
nyni trybem, to ten tryb niell przedewszystkicm lacing... Mamy 
az nadto duiü»dukunientö\v. 8twierdzaj(\cych, ze Fredro iimiat na 
tyle po lacinie,' ze potrafil polazczyzn^ przeplatad frazesami Jaciri- 
skiemi i do sensu dobrze dobranemi i w formie poprawnemi. 
Pisz!\c w r. 1819 list do brata Menryka'). posluguje m^ staropol- 
skim stylem makaronicznyni np. „Choialbym... dowiadac!; si§ de pro- 
gressione reconvalescentiae WMci i czyscie juz uzyskali wszelak^ 
facultas ku wtadni^ciu sine dolore et nullo hnpedbneido delabrowa- 
nemi czlonkami... ByJem na godach weselnych u JW. Clior.-^Äyny... 
magnae sapientiae et pnidentiae biaJoglowy, sacram benedictionem 
dawat ///. ac Bev. Canonicus Kulikoviensis... möwilem jediio, by 
baczyl alteriora fenipora, wszystko on... per modum lotiversationis 
snadnie okresli i t. d. 

Jak lalwo bylo Fredrze o wyrazy i frazesy tacinskie, dowo- 
dzi takze „Dylizans" (grany po raz pierwszy we Lwowie vv r. 1827), 
w ktörym Fidgettt'ms Augustux. doctor medicinae, solus et uiiicus 
hiiius nomiiiis (III 5) pröcz laciny reeeptowej, aptekarskiej, wy- 
trzqsa z siebie ranöstwo }aciny — szkohiej. Witaj^c si? wi§e z ober- 
zystq Anzclmeni, mowi o jego wygli^dzie (I 3) : ruhlcundulus vege- 
tusque, potem o humorze: semper hilaris atqne iucundus. Na wiado- 
moad, ze zona oberzysty umaria, robi uwag§: contra vim mortis non 
est medicameii in hortis. Z wina pochodzi zdaniem jego gestykula- 
cja hostiUs semperque indecens (I 4) ; przyjgcie grubego goscia do 
przepehiionego dylizansu jest molesta colisio (I 6) ; otylosc w mlo- 
dvm wieku jest nimium perniciosa, perniciosissima ; zli towarzysze 
podrözy stwarzajq casus fatalis i pericidum iniminens. — Od ösmej 
sceny pierwszego aktu doktör Fulgencjusz tlumaczy sw,i lacinf 
na polskie ^), mowi o tem samem w dwöch j§zykach : „Drut}^ sq 
ostre narz^dzie, instnimentum aculeatum ; (rzecz) pewna... certa veri- 



') U S. Schnür- Peplowskiego. Z papierow po Fredrze, Krakow, 1899, 
str. 3. -) taiiize. ') oczywiseie ze wzgledu na aktoröw i publicznosc. 



OENBALOOJA TVPOVV I FlUliK A. KKEÜKV 



■tas ; taki ci^zar, onut; immcnsHtn ; rouccdu. przystaji; ; to dzidy uie 
Uruty, spicula, spicula ; zdarzeiii« rzadkie i nieprzyjemne, casus 
fortuitus (II 1); coraz gorzej, ex Scylla in Charybdim; bagnista 
nierövvnosd ziomi, paliidosa excuvatio terrae (II 2) ; szkodliwa omyika, 
error dttrhnentam pariens ; ta amputka, haec laf/uticidu^) ; kropla... 
okru|)nej objijtosci, dimensionis giganteae; ogien, iguis iiifenialis, 
bi'iganty, direptores, txpilatores^ latrones ; prözne slowo, vox. vox 
praetereaque nihil (III 1) ; jestem zgnieciony, zini^ty. stluczony, 
dchilitatus omniunique membrorum impos ; calym ci(jzarem korpusu, 
toüus corporis poiidere ; prawa inilcz^. o zgrozo, o indignissima in- 
differentia'^ . — - Od sceny trzeciej aktu trzeciego Fulgencjusz prze- 
niavvia ziiowii lacinj^ przewaznie doktorskij, wi(2C pomijamy te fra- 
zesy, rövvnie jak szkoln^ }acin§ aktu czwartego, stwierdzaj^c na 
podstawie przytoczonych przykladöw, ze jezeli Fredro ■wluskieniii 
dokturowi po za ostatni^ kwestj^ sc. 2. aktu drugiego kazat mö- 
wic nie po wiosku, lecz po Jacinie, to cbyba dlatego, ze mu to 
latwiej przychodziJo niz wtoszczyzna. A chocby lacina miala cha- 
rakteryzowac „najstarozytniejsz^ peruk§ w ezterech cz§äciach 
swiata" (dlaczego nie — w pit;eiu?). to i tak przyznac nalezy, ze 
T'redro w trzydziestym trzecim roku zycia pami^tal z domovvej 
nauki, trybem szkolnym prowadzonej, wi^cej taciny, niz dzis nie- 
jeden swiezy abiturjeut gimnazjalny. 

W „Wychowanee" (II 6) ktos zapytuje, gdzie jest i co po- 
rabia jakis chlop. Waeiaw odpowiada cytatem z 2-ej epody Hora- 
cego : Beatus ille, qui procul negotiis, — paterna rura bohus exer- 
cet suis. Cytat z drugiego poety rzyniskiego w »Trzy po trzy" 
(str. 2) : tempora inutantur et nos mutamur iti Ulis (to samo str. 122). 
Tamze (str. 35) przyslowie : bis repetita placet. Poczqtek Iliady 
przytoczony jest po polsku : „Chc^c spiewad Achilla gnieir zgubny'' 
(str. 7). Drobniejsze okruchy taeiny, rozrzucone po Wspomnieniach 
mozna pomini^c. 

Mniejsze znaezenie maj^ aluzje mitologiczne, bo te mog^ 
mied zrödlo takze w klasycznej tragedji francuskiej, ktör^ Fredro 
znai z pewnosciiv. Wi§c scena z Fedry stan^la mu przed oczyma, 
gdv wspominaly jak to raz leciat z konia-): „Szcz§sciem, ze Te- 



•) w tekscie daguncula ; wprawdzie w starej laeinie l alternuje z d w wy- 
razach lacrima | dacrima; lautia \ dautia, lingaa | dingaa, ale watpic naleiy, czy 
Fulgencjusz wedtug tych wzorow z lagena, lagnacula zrobil daguncnla, Raciej 
VW tekecie jest blad drukarski. ') Trzy po trzy, str. 5i. 



8 l'ADRUSZ 8INKO 

zeiisz nie wezwaJ Neptuna i Neptun nie podgoniJ, bo bylbym nie- 
zawodnie zfjimiJ, jak Hipc.lit, lubo röwnie iiiewinny, jak on" '). 
Radz(\c kiedyiiulziej ') sziachcicowi, by wst(,'puj)ic w swiat, zao|)a- 
trzyl si(j w czolo rniedziune. dobrze wytarte i powtarzal smialo : 
wiem I — dodaje : „A nim okolicznosci obna2% ci§ z cudzych pio- 
rek, juz wtenczas staö bgdziesz tak wysoko, ie od twojej nagosci 
oczy tylko odwracac b^dii : jediii ze wstydu. ie si§ na nioj wcze- 
sniej nie poznaii ; drudzy. ze z niej korzystac zechcq ; a reszta, 
ze si^ Itjkac b§dzie Akteona losu. Moinemu na psich pyskach ni- 
gdy nie braknie". Wreszcie opovviadajfjc. jak luzacy walczyli u dach 
nad g}uw4 lub garsci sloiny, zapytuje^): „VV owych szturmach, 
obronach, walkach... kto byl Ajaksem? kto Hektorem? Möj Onufry... 
Stal. jak ö\v slynnego dtuta Canowy Tezeusz nad Minotaurem". 

Wzniianka Canowy przywodzi nam na paniigc. ze Fredro byJ 
dzieckiem epoki empire'n i jako taki niusial podzielac antyczne 
zaniilowania wspolczesne. Chodby wi§c przy nauoe, prowadz:onej 
öwczesnym trybem szkolnym, nie czytat l)y} innych autfiröw, jak 
Fedra. Owidjusza, Wergiljusza. Horacego i kilkii bistoryköw, to idqc 
za duchem epoki, ch§tnie si^galby byl pu przeklady kiasyköw. 
Jezeli kiedy brat do r§ki jakq ksiijzk^ lacinskq. to chyba an- 
tenata swojego, Andrzeja Maksymiljana Monita FoUtiro Moralia et 
Icoii iii(/eiiioium, w ktörych znajdowaJ ulubione senteneje i nie 
raniej "ulubione charakterystyki umyslow ludzkich. Pan Jowialski 
powoluje si§ na Adagia Knapjusza, zawarte w trzecim tomie The- 
saurus Pülono- Latino- Graecus. Kto wie, czy nie postugiwai sig 
nim sam Fredro przy tloinaczeniu z polskiego na }acin§ zadan pa- 
nöw Trawinskiego i Plachetki. Jakkolwiek jest, to pewna, ze po 
lacinie si§ uezy} i wi^cej z tej nauki zapami^taJ, niz szambelan 
Jowialski, ktöry sif zdobyl na jedyne dictum laciiiskie : hie, 
haec, hoc. 

Po tvm wywodzie o domowej nauce Fredry. wywotanj'm po- 
trzebq sprostowania uajnowszego pogl^du na tg spraw§, wraeamy 
do cytatu z Piauta. Opowiada wi§c Fredro, jak przybyl do gto- 
wnej kwatery Ksi^cia Jözefa i przedstawiony mu przez brata Ma- 



') Taki« w koraedji Co tu klopotu Albin, ktöry nlasnie spadt z klaczy 
(Odaliski), zaetanawia sie czy to nie znak, dany ma przez Nature, by sie nie ie- 
nil: „Nie onaz (Natura) Odaliske, siedzac na ogonie — ciela, jak niegdys Nep- 
tun Hipolita konie?". ^) Trzy po trzy, str. 73 4. ^j str. 59. 



OKNKALOOJA l'Vl'OW I FlfillH A. I'KKLIRV 9 

ksyniiljana, ovrzymai w kilka dni pözniej noniiiiav'.j^ i:,i iiddporucz- 
nika (choci /.(jlnierzetn (\uti\d nie byt) wc forinovvanym przez Adama 
Potockiego jedenastym puJku iilanöw : »Jedynie zapewiie przez 
grzecznos6 nie pytacie nii si^ Özaiiowni Paristwo, za cu zostalein 
oficcrem. A ja na to odpuwiem: Niech Was to nie dziwi, bo nowe 
formujqc, pulki, niedostatek oficeröw przymusza iioniintjwad i nowo 
w szeregi przybylych, üdznaczajiicych si§ troch§ lepszem wycho- 
waniem. VV ovvyra czasie wyrastaly podporuczniki, jak grzyby 
i nie do jeduego mozna by}o powiedziec z Plautem ; „A wi^c pa- 
nie oficerze, c o nie jestes zolnierzem" etc.« Tego cytatu 
dotychczas w Plaiieie nie odszukano. z tej prustej przyczyny. ze go 
tarn uiema. Naprözn(;bys go szukat takze u Terencjusza, nüanowieie 
w Eunucbu, gdzie pewnii rol^ odgrywa zolnierzsamuchwal Thraso. 
Nie pozostaje wi§c nie innego, jak odnie^c go do niejasnego 
wsponinienia z pierwszej sceny Plautowego Alile.t gloriosus. Pasorzyt 
ArtütriJgus staje tarn przy swoim panu. Pyrgopolinicesie, ktörego 
nazywa „virum fortem atque fditunatum et forma regia, tum bel- 
latorem..." i r.:zpatruji\c z nini rzekoine przewagi wojenne, dodaje: 
„W samej istocie nie to ! Cbeesz mowic o czynach — [na stronie), 
ktorycbes nie dokonat..." Na wzör tego przytacza Fredro allokucj§: 
„A wi§c panie oficerze". do ktörej (na stronie) trzebaby do- 
dac „CO nie jestes ^oJ nierzem". Lejiiejby ona przystavvala do 
pana Morderskiego (z „Wyehowauki" j, ktöry, jak powiadajsj zna- 
jomi. ztoci si§ w coraz nowe rangi wojskowe, a nigdy w wojsku 
nie shizy}. Pijany kuzyn tak do niego przeniawia : „Stryjaszek 
pulkownikiem. ba, ba, jeneraleni, — kiedy stryjaszek, ja wiem, 
w swojeni zyeiu calem, — nie byl nawet doboszem". Oto pan jene- 
rat, ktöry nigdy nie byl iJoJnierzem. nim wi§c raczej. niz o Pyr- 
göpoliniku, myslal Fredro, kiedy komponowal swöj cytat niby 
Plautyiiski. W kazdyin razie dai dowöd, ie kiedys Piauta czytal 
i figur§ zohiierza-samochwata z niego pami§tai. Silniejszym jednat 
dowodem tej znajomosci b^dzie postac Papkina. jesli sig okaze, ze 
nie zywe modele i nie jakies potomstwo Pyrgopolinika, ale on sam 
jest ojcem Papkina. 

Otöz CO si§ tyczy tych zywych modeli, to juz dr Kuchar- 
ski, ktöry wyciqgnitl ze Wspomnien Fredry figurg Krzyzanow- 
skiego, musial przyznac '), ze podobienstwo obu postaci ogranicza 



') Geneza Zemsty, j. w, str. 464. 



10 l'AUKU.sZ 8INKO 

s'itj du ogoliu'j foi'iiiulv. \v ktüi'fv Fredrci iij^jl Krzyiaiiowskiego : 
„byl Uli inoi» ustatiiim eg/.cmplurzem dworaku, piecaeniarza, wyja- 
dac7.u diiwniejszyeh czas^w... pol l)lazna, pöt szlaclicica, wszijdzie 
byl domowym" ; „uatoiiiiiist z rysöw iiidy widualnydi, znaiiiiuiui- 
itjcvcli pownogo rzeczywistego osobnika, Papkiii niczego nie 
udziedziczyl : Nie znac w uiin uieco pud.starzalego waszi-cia ; nie 
ziiar wübec ludzi wyzej urodzonych tego unizeniu, pol^czunego 
z uszanowaniein. jakie nadawalo ludzioin öwczesiiym poczucie wJa- 
snej zaleznosci. Nienia nastt^'puie w Papkiuie tycb cech vvspülcze- 
snego szlachc'ica, jakie niial KrzyzarKnvski »pöt blazcn. pöt szlach- 
eic«, albowiem poeta |)üdJ!il drug^i tylko poluvv^' i.stuty Krzyzanuw- 
skiegü i dat nain w Papkinic categu »blazna«, bez jakicbkolwiek 
znamion szlaclieckosci". Poniciwaz prüf. Chrzaiiowski zaiiiyka oczy 
na te zastrzezenia odkrywcy Krzyzunowskiego i w calej pelni pod- 
trzymuje twierdzenie o zyvvym inodelu Papkina '), warto przypora- 
niec eharakterystyczne ryay tego modclu '') : Niewielki, kr^py, wlos 
szpakovvaty. mowa chrypliwa, przyjezdza koniio vv strüju mysliw- 
skiui do dworu, by poprosic o korczyk zyta, u fask§ bryiidzy, 
o kawai sköry. Przy sposobnosci zostaje na obiedzie, akompanjuje 
«linami upowiadanioni güspodarza, a gdy inni milczii, on opo- 
wiada — Jacinq mysliwskq. Ize, ale tak ujniujqco, ±e kiedy si§ 
odezwa} : ..Razu jediiego..." juz wszystkie oczy na niego zwröcone, 
wtszystkie uszy wyt^zone. Tu Fredro charakteryzuje czai" tycb dlu- 
gich historyj Krzyzanowskiego. pelnych szczegötöw, dokladaych 
dat, powolywania si^ na zyji^cych swiadköw i dudaje. ze spisane, 
bylyby tylko nudnemi i bez seusu ramotami. „Sk^dze tu pochodzi? 
Oto brakuje szczerosci improwizacji. uniesienia rzetelnego, mimiki 
stosowuej, figury ebarakterystycznej opowiadacza, a nadewszystko 
jego wiary, ze wiar^ wzbudza w sluchaczach". Pröcz daru opo- 
wiadania miai Krzy^anowski jeszcze dar znoszenia platanych mu 
figlöw : „Koniu w nocy' napusoiö os do izdebki, komu wlosienia 
nastrzyc na przescieradlo, komu jaj w buty naklasc? — Krzyza- 
nowskiemu. Kogo rano do sieni w koszuli wyciqgu^c, kogo pytk^ 
wybie. kogo pocz^stowac piweoi z wodq zamiast wina, a wod^ 
zamiaät wödki? — Krzyzanowskiego". Oczywiscie te figle plataly 
mu przedewszystkiem dzieci. Dlatego Fredro dodaje. ze milym byi 
gosciem szczegölnie dla dzieci. Zuosil ich figle. bo vviedziaJ, ze za 



') Str. 88. ') Trzy po trisj, 17U nn. 



ÖENEALOQJA TYPÖW 1 FIOIIK A. FKKDUV 11 

to dostanie cos od paiistwa. I chyba to sprzedawanie wlasnej god- 
uosci przez oddawanie jej na figle paniqt dalo inu przydomek pöl- 
bJazna. Iiinyeh szczegüJöw o nim nie posiadamy, a to, co Dr. Ku- 
charski pisze o poshigiwaniu si§ nim jako totumfackini w stosun- 
kach mi^'dzysfisiedzkioh — jest jego domyslem. A na takim domy- 
sle trudno budowac hipotezg, ze Krzyäanowski, jako totumfacki, 
jest wzürem Papkina. oswiadczaji^cego si§ w imieniu Czesnika Pod- 
stolinie, spedzaj.icego nnirarzy. wyzywajf^cego rejenta... Nie, o mi§- 
dzysqsiedzkich akcjach Krzy^anowskiego nie nie wieniy. a ze nie 
hyi on ani sainochwalem, ani tchörzem. ani niewczesnym zalotni- 
kiem, ani jakby przygodnym rezydentem na czyiins dworze, nie 
mozemy go w zaden sposöb uwazad za zywy niodel Papkina. 

Pr§dzej by si§ mozna zgodzit*. z prof. Chrzanowskim '), ze 
w Papkinie pröcz rysöw iiolnierza-saraochwata sq takze rysy fir- 
cyka z XVIII w.. gdyby zalotnosc i kochlivvosc nie byly juz u Piauta 
i u jego nasladowcöw cechami samego Miles gloriosus. Cowi§cjuz 
jest akupione w jednyiu typie. tego nie trzeba dopiero zbierac z röz- 
nych typöw. Pozostalaby wigc do wyswietlenia tylko jeszcze hipo- 
teza o pochodzeniu Papkina od jakiegos potomka literackiego Plau- 
towegü bohatera. A potomköw tych byto bardzo wielu. Bo jezeli 
pasorzyt Pyrgopolinikesa twierdzit, ze kobiety, do ktörych jego pan 
przyblizyc si§ raczy, na swiat wydajij rycerzy-pölbogöw, co zy^i^ 
lat osmset, to to bezczelne pochiebstwo spelnilo si^ o tyle, ze po- 
tomstwo literackiego Zotnierza-samochwala iylo wi§cej niz dwa ty- 
sis^ce lat — w komedji europejskiej. Metryki zebrali juz Niemcy -). 
Na podstawie ich badan przytaczaniy najwazniejsze okazy: W re- 
nesansowej wloskiej komedji, pisanej wedlug wzoröw Piauta i Te- 
rencjusza, czgst^ figurfi jest Capltano r/lorioso, mieszaniec Pyrgopo- 
linika i Thrasuna. ozywiany rysami wspölczesnyeh typöw biszpan- 
skich, od ktörych roily sif Wiochj. Spotykamy go w XVI w. 
u Piotra Aretina (La- Ta/anto, raczej wedlug Terenejusza), L u- 

•) Str. 30i. 

')A. Lorenz w komeatowaoem wydaniu Mil. glor.^, Berlin, 1886, str. 
230 nn.; K. Re i n h ards toe tn er, Piautas, spätere Bearbeitungen Plautiniseher 
Lustspiele, Lipsk, 1886; O Fest, Der Miles glor. im Drama des klass. Altertums 
und des franz. Mittelalters, Beitr. znr rom. u. engl. Pbilol. München 1905. Sp. 
711 nn. — Historjc Mil. glor. na grnncie greekim, gdzie nazywal sie 'AXa^cov, 
dal 0. Ribbeck, Alazon, eine ethologische Studie, Abb. d. sächs. Ges. d. Wi- 
ssenschaften 10, 1885. Tenze autor przedstawil typ starozytnego pochlebcy w Ko- 
Jax (tamze 9, 1883) i gbura w Agroikos (Lipsk 1882). 



12 



■|A1>KUS/, SINKO 



(1 w i k ;i I) 1)1 IM' (II ('(ipilaiio, wcdliig Piauta), G. Cecolii'cgo 
(w komedji 7/ tiiaiiillo jest kfipitiin L<uiff(tiia> ('(irriadinvolo z pu- 
sorzytein Spnierrliid) •, w vv. XVIII u G ol d o n i e {^o (w VAiii(t7ite 
»lilitare Hisz|ian Dun Garcias). Spadkoljierczyni tej komedyi uczo- 
nej. ludowH commedia diWarlc stale siij poslugiije tj^ figuni idJnie- 
rza-saiuochwaJn, nazvvvancgi) liodomontc, ('ocodrillo, Mctamoros i t. p. 
Miino, ie wlosi^y Capituni äi\ piv.ewaznic Hiszpananii lub nosz.'i hisz- 
panskie imiona (jak Metainore, zabojoa miirzynöw), w liiszpariskiej 
literiturze nie ziiajdujemy tego typu. Spotykaiiiy go natoniiast w tea- 
trze franeuskini, np. jako Le Brave J. A. de Bayf'a (1567), Le 
Capitain Anonima (1639), Metainore w L'Illusion c.nniique Piotra 
Corneille'a. Ten Metainore jest Gaskoriczykiem, a ty|) chetpli- 
wegü Gaskonczyka zyje do dzis w literaturze francuskiej, ehc^cbv 
w slavvnym Cyrnuo Ilostanda. Z posrinl zolnierzy samoflnvaJöw 
angielskicii vvystarczy wspomniec o kapitaiiie Bohaddl z pierwszej 
komedyi Ben John so na (Every man in liis humour). bo nie- 
sniierteiuy Szekspirowski Sir John Falslajl^ nawct jako smieazny 
kochanek w Merry wives of VVindsor, röwnie jest niezalezny od Fyr- 
gopolinika, jak podobne figury Nym'a. Pistol'a, Bardolpb'a i t. d. 
w innych utvvorach. Gdy Andrzej Gryphius pisat podczaa wojny 
trzydziest'iletniej swego Horrihilicriliri/ax'a. to kopimval vv nini 
wspöiczesnych awanturnikow, ale nie zapoininat tez o Pyrgcjpoliniku 
i Cacciadiavolo, od ktörego przej;il imig (IIa towarzysza swego bo- 
hatera. Najsiawniejszy ze wszystkich potoniköw Pyrgopolinika jest 
dunski Jacob von Tybo, eller den stortalende Soldat Ludwika Hol- 
berga, wyst^pujqcy w akcyi, nasladowanej z Terencjuszowego 
Eunucha. Wreszcie i Burzyiroj z „Sarmatvzniu" Zabtockiego nie 
darmn juz nazwiskiem przvpomina Pyrgopolinika, t j. Miastoburza. 
Ä dawniejszp „dyalngi" polskie, odpowiadajf\ce poniek.-id wloskiej 
commedia del arti\ wprowadzaj^ cz^stu Alhertusa czy Mati/asza, po- 
wracaj^cego z wojny, typ samochwala, Jgarza i tchörza. 

Przegif^d najwazniejszych potomköw Militis gloriosi poucza 
nas o dwu rzeczach: po pierwsze, ze wchodzfv oni zazwyczaj na 
8cen§ w czasach, gdy nie brak ich i wsrod publioznosci. Z tego 
wzgl^du ma racj^ prof. Chrzanovvski, gdy pisze : „Iluz to samo- 
chwatöw musial Fredro pnznao podczas swej sluzby w szeregach 
napoleonskich! i t. d.". Po drugie, ie mimo odbicia rzeczywistosci 
utrzymujq si^ w nich konwencjonalne rysy literackie. Otöz j)od 
tym wzgl§dem zestawienia Dra Kucharskiego naocznie dowodz^, ze 



(IKNKALdUJA lYl'ÖW 1 FIGUK A. FHRr>liY 13 

Papkiii iiui tylc rysüw wspölnych z Pirgopdlinikicin, ii szukanie 
cila lüego innego wzoru bytoby niemetodyczne. Do parallel, przez 
niego przytoczonyeli. inüznnby dodad jeszczo par(^ drobniejszych. 
JeiVi l'apkin muwi (II 1); „Puswi^ö sig tu czyjej sprawie! — walcz 
jak Achill, radz Jak Kato", to inozo pamigta sluwa pasorzyta 
Pyrgojiülinikowego, zo niewiasty pytaty o przechodz^cego, czy to 
nie Acjbilles (w. 61) — i allokucj§ sluzqcej Fidippy: möj Achille- 
sie (IV 2). Westchnienie l'apkina (I 3): „Juzby para z nas (t. j. 
z niego i Klary) dobrana, — zaludniala Papkinami, — g<^lyby 
czesnik, jakby sciana, — nie stal zawsze migdzy uami", mogloby 
byc echeiu poc-blebczego szyderstwa pasorzyta o mgskiej sile zol- 
nierza, ktöry zaludnia swiat dlugowiecznymi pölbogami (IV 2). Ale 
i samo poröwnanie Czesnika, przeszkadzajfjcego koukurom Papkina, 
ze scian^, stoji^e;^ migdzy pars^, moglo sig poecie nasunqc pod wpiy- 
wein lektury komedyj Piauta. w ktörej sciana. jawnie rozdziela- 
jqea, a potajemnie Ijjezfica dwa s^siednie domy, odgrywa pierwszo- 
rzgdnq rol§. Ale te niewazkie mozliwo^ci mozna zupelnie pomin^c 
wobec zupelnie oczywistych parael mi§dzy rysami eharakterysty- 
cznemi dla Papkina i Pyrgopolinika. 

Warto sig natomiast zastanowic, czy sama intryga „Zemsty" 
nie wykazuje pewnych analogij do intrygi Militis gloriosi? Stre- 
szcza si§ ona w siowach Czesnika (IV 11): „Tys mi ukradl moj^ 
wdow§, — by jq zmienic na synowg, — jam zatrzj'mal twego syna, — 
by mu sprawie tu wesele". A o cöz idzie w komedji Plauta? Pa- 
laestrio, znajdujfjcy si§ cliwilowo w slu^bie Pyrgopolinika, pragnie 
z jego r%k. wydobyc niewolnicg Phiiokomazjum, narzeczon^ j^go 
dawnego pana, mlodego Pleuzyklesa. W tym celu naniawia przy- 
jaciela Pleuzyklesa, niejakiego Periplektomenesa, sj^siada zolnierza 
do najgcia chytrej dworki, Akroteleutium, ktöra nia odgrywac rol§ 
zony Periplektomenesa, zakochanej w zolnierzu. Wojak, ujgty jej 
zaklgciami milosnemi i podarkami, odprawia za namow^ Palaestriona 
niewygudn^ niewolnicg, owq Philokomasium do matki (wlasciwie 
do narzeczonego), i dopiero gdy przyszedl na scliadzkg z zam§än^ 
sqsiadkfi i wpadl w zasadzk§, przekonywa si§, ze on, co chcial za- 
brac cudz^ zon§, zostal pozbawiony podstgpnie wlasnej kochanki. — 
Jezeli z tego stanowiska planu Palaestriona patrzymy na komedj§ 
Piauta, nie zgodzimy si§ na zdanie Dra Kucharskiego, ze „pod 
wzglgdem intrygi komedja ta zaduych punktöw stycznych z „Zem- 



14 rAflBIISZ HINKO 

Stil'' "'" pusiatlii" '); pr/.cciwiiic, PyrgDpuliuik, co zalcrudu si^ po 
('iul/.!\ ioii^ («clnvytaiiy twierd/.i, ze uwH'Aat ']i\ za wdow^, V w. 16), 
a tymczasoin traci kdcliaiikv'. zna)diijn «ii; w lern sanuMii polozeniu. 
CO Rejent, ktiu-y zaliral Czesnikowi wdow^, a rdwnoczcsnie fitraciJ 
na jej;»! rzecz syna. Do tofjo podobienstwa intrypri nie pi'zywijjzy- 
walibyiiny iadnej wagi. gdyby nie ta okolicziioäc, ie intrvga „Zcm- 
sty" iiietylko nie jest naturalna, rcalistyczna, ale przecivviiie dosd 
sztuczna, liferacka. A zc jeden z uczestnikdw toj intrygi, Papkin, 
pochodzi z komedji Piauta, wolnc i w samej intrydze dosiucliiwad 
si§ cech tego samego (iryginalii. 

TraktDwaliämy dotqd Papkina jako kopj§ Plautowego Miiilis 
glorios!. Tyinczasem- jest on co najwyiej Miles gloriosus na eme- 
ryturze. Obecna jego funkcja na dworze Czesnika, to funkcja ty- 
powcgo pasorzyta. Czesnik postal po niego gdzies dose daleko, ka- 
zal mu wyplacid pewn% sam§ na podröz i sprovvadzil go do siebie 
w podwöjnyih eelu. raz, zeby go uzyd za posla do Rejenta, driigi 
raz, zeby mu dziewoslgbit u podstoliny. Umütywowanie uzycia Pap- 
kina do obu tych misyj jest bardzo blähe: do Rejenta Czesnik nie 
chce pisac, a i pöjscie do niego uwaza za niebezpieczne („mnglby 
otruc, zabid skrycie"). Ta druga racja jest tylko figlem Czesnika, 
a zarazem autora, przygotowujfjcego sobie w ten sposob sceng rze- 
komego otrucia Papkina, a i pierwsza (niecb^ö do pisania) nie wy- 
trzymuje krytyki, skoro Czesnik (IV 5) dyktuje potem Dyndal- 
skiemu list niby od Klary do Waclawa, a gdy pisanie nie idzie, 
wyprawia do niego papbol§ z ustnem zleceniem. Mögl wi§c takie 
do Rejenta list püdyktowac lub kogo innego, nie akurat Papkina, 
do niego postad. Wreszcie Papkinowa ambasada u Podstoliny kon- 
czy si§ tak, ze sam posrediiik na koncu si§ zapytuje (I 4): „Do 
kaduka. Podstolina — daje rgk§ Czesnikowi?" To tez spraw? za- 
latwia Czesnik osobiscie (II 9). A je^eli tak jest, jesli oba motywy, 
dla ktörych Czesnik sprowadzil do siebie Papkina, s.^ fikcyjne, to 
trzeba je uwazac tj'lko za pr6b§ upozorowania wprowadzenia Pap- 
kina na scen§ przez poet§. Poeta kaze mu przybyc z podrözy, aby 
mögt Igac o przygodach podröznych; stawia go przed Podstoliny, 
by go pokazac jako „glupiego m§drka"; wprowadza go w walk§ 
o mur graniczny, by mögl zablysn^c swem tcbörzostwem, a potem 
cbciwosciq wobec Waclawa; nie cofa s\q nawet przed nieprawdo- 

■) Str. 468. 



(lAN'KAI.Od.lA rVl'l'lW I FiflllK A. I'HRDIIY 1 f) 

podobnenii zalotami l'apkina du Klary, liysniv w sainfichwale pu- 
zuali i siniesznoi^o amauta. Klasvcznj^ seenjj samochwalstwa i tch<)- 
rzostvva jest wreszcie aneiia posclstwa Papkina u Rejenta. Puwröt 
z tego poselstwa koiiczy si^ figlem Czesnika, przygotowanym ju4 
w pierwszej scenie („möglbv otruc"). 

Iiitryga, a nawet akcja „Zemsty" bez Papkina by si^ obe- 
szla. Wprowatlzil go poeta, Jak to juz zauwaÄyl Dr. Kucharski '), 
dla ozywienia powaÄnej koinedji charakterow prawie tragicznych 
postacifi ,,iir/,§(lnwego smieszka, ktöraby jirzebiegala calfj sztuk^ 
i rozncisila, Jak jakis ludovvy P^dziwiater, :5miech przez wszystkic 
cztery akty"..., ktöraby byla „btaznem. urz§dowyin bufoneni sztuki". 
Takq postacifi bywa poczijwszy od koniedji rzymskiej — paaorzyt, 
parasitus ^). 

Rzuemy okiem na galery^ pasorzytöw Piauta! Oto najsytn- 
pat3'czniejszy z nich, jowialny Ergasilus, przyjaeiel doniu obywa- 
tela etolskiego Hegiona (w Captivi). Przedstawia si§ on zaraz w pierw- 
szej scenie, opowiadajjjc, ze mtodziez nazywa go dworksi (scortum). 
poniewaz nieproszony zjawia si§ na biesiadzie: on uwaza owjj na- 
zw§ za trafnq, skoro pauicze wzywajsi na swe bankiety dwor- 
ki — nieproszone. Zresztq wszyscy pasorzyci, nie troszczf^c si§ o za- 
proszenie, jedzfj zawsze eudzv chleb, jak myszy. Dopoki niema go- 
spodarza. wsuwaja sig we vvfasnq skorup§, jak ilimaki podczas upatu; 
gdy gospodarz wröci, psanii staj^ si(j zartocznemi. Ale kto w ich 
stanie nie zdola wytrzymac policzkövv i rozbijanih garnköw o g}ow§, 
ten mnze isc zebrae przed bramami miasta. Ergasilusowi mimo 
wszelkich zalet pasorzytniczych grozi taki sam los, bo gospodarza 
jego spotkalo nieszczgscie. dorn smutny, a on, skazany na zywienie 
sig u siebie. wysechJ na kose, bo jakos niu to nie sluzy, co zje 
w domu; natomiast najniniejszy kfvsek po za domem tuczy go... 
Z nieszczgsciem Hegiona wspolczuje Ergasilus nietylko z powodu 
postu, ale i z przywif^zania. Oba niotywy miotaj^ nim tez. gdy po- 
tem przynosi Hegionowi wiadomnsc o powrocie utraeonego syna: 
nim jq objawi, kaze najpierw rozpalic w kuchni wielki ogien i piee 
przy nim wszelk!^ moÄliwq zwierz\ng (IV 2 n) i sam ofiarowuje 
sig za kredensowego. — Komicznym gtodomoreni i btaznem jest 
Peniculus w Menechmach, objaäniajficy swe imi§ (zmiotka) tem, 



') Str. 463. ') Ob. E. Giese, de parasiti persona capp. sei. diss. Kiel. 

1908. Ironiczn^ teorj? pasorzytnictwa dal Lukian w Swym Parasitus. 



16 'lAi'Bimz siNKO 

ic gdzio jedzji, tan» du czystn /.iniata ze stotu; dalej Quiusimus 
w Stiehiisie. Ten tak si^ przedstawia (II 1 w. iin.J : „Jezcli teraz 
kto szuka biazna, tu ja jestein na sprzedai ze wszystkieini przy- 
naleinoscianii... Oji-iec dal ini inii§ Golasiinus (Smieszek), bo juz 
od inaU'jjo bylein siiiiesziiv. Tak du svvego iinienia doszedk'ni jirzez 
biedi;, bo bioda zmusiia ini^ do tego, iebym zostal ämieszkiem". 
Wystawia potein (od w. 65) na licytacjg za jadlo dowcipy, po- 
cblebstwa, szydy, krzywoprzysi^zne ktamstwa. 

Innn troch^ üdmian^ stanowi Curculliu (= woiek zbozowy, 
owad pozeraJ4cy zboäe), pasorzyt mlodego Fedroma. Widzimy go 
najpierw pinlzi^eego z bunczucznemi pogr6zkami na przeehüdniuw — 
do swego opiekuna. Pierwsze jego slowa |)o spotkaniu paiia. to ii\- 
danie jadla i napoju. Dopiero gdy si§ najadl i napil. opowiada 
o swej inisji w sprawie wydobvcia z ri\k zoli\ierza koclianki Fe- 
droma. Na razie posiadl tylko pierscien zohiierza, ale to wystarczy 
do dalszej akcji. List bowiem z odciskiein owego pierscienia po- 
zwala niu wydobyc od wekslarza pewnq sum§ na irai? zoJnierza, 
a ta siuna sJuzv na wvkupieiiie dziewczyny. Pröcz bezpzelnosci 
w interesach posiada Curciilio takze znacznfj doz§ samochwalstwa, 
jak to widac ze sceny (III I) z Likonem, ktöry zwröcil uwagf na 
jego jednoocznosc: „Drugie ok(j strzala mi wybila pod Sycjoiiem". 
objasnia Curculio, a gdy Likon o tem wqtpi, dodaje: „Nie mövv 
z takij wzgardq — o tej bliznie szlachetnej, kt(5r% dia ojczyzny — 
ponioslem". — Powiernikami i ponicjcnikami mlodych panöw w afe- 
rach milosnych s^ takze bezimieniii pasorzyci w Asmaria i Bac- 
chides. Jeszcze inni\ odmian§ pasorzyta przedstawia Saturio (zwa- 
ny tak dla ironii zamiast Esurio) w Persyjce, ktöry przy calej swej 
biedzie, zarlocznosci i zawodowem dowcipkowaniu (w. 390 nn.) nie 
posuvva si§ wcale do pocblebstwa i z pewnem poczuciem wlasnej go- 
dnosci zaznacza, ze stoi nad niewolnikami, on wolno urodzony, choc 
zbankrutovvany obywatel. — Wyl^cznie pochlebcami, choc odwo- 
luj^cymi na stronie swe pocblebstwa. sq dwaj pasorzyci zotnierz}-- 
samochwalöw: Pyrgopolinika Artotrogus (niby Chlebojadj i pa- 
sorzyt Thrasona, G n a t h o (od fvädoi szcz^ka). 

Röd rzymskich pasorzytöw rozplenit sig w komedyi europej- 
skiej niennniej bujnie, jak potomstwo zolnierza-samocbwala. Gdzie- 
kolwiek byly bogate domy, nigdzie nie brakJo pieczeniarzy w iy- 
ciu; zawsze wi§e aktualni byli i na scenie. Poniewaz, jak widzie- 
lisray, Papkin po za okresleniem „dworaka, pieczeniarza i wyjada- 



QKNKALOdJA TYI'ÖW I I'KillH A. I'KKDKY 17 

cza dawnych czasöw" nie nia zadnych iiidywidualnych rysöw, wspöl- 
nych z rzekoinym inodeletn. Krzyzanowskitn, wohin w pieczeniar- 
skich jegü rysach dopatryvvac siy pochodzenia literackiego. Otöz 
pod tym wzgl^dern uajprostsza bytaby hipoteza, ze jest on pol^cze- 
niem Plautowego Miles gloriosus z jego pasorzytem Artotrogusem 
w jednti osob§. Poniewaz jego oharaktcr wojskowy nalezy do prze- 
szlosci, a on wystf^pujc w funkcjacli pasorzyta, imi§ swoje przejq,! 
od tych funkcyj. Artotrogus nazywa si§ od zjadania chleba; on 
od „papauia" vv mysl dawnego polskiego powiedzenia, ie „papk% 
i czapkfi" zjednywa si§ ludzi. Takie iniiij mdwiqce (Papkiu) stosuje 
si§ najpierw do tradycyi komedyi rzymskiej, w ktörej prawie 
wszyscy pasorzyci nazywani s^ od swego pieczeniarstwa lub bta- 
zenstwa, a potem do praktyki „Zemsty": Obok raptusa Raptusie- 
wicza, milczkiem k^saj^cego Milczka i „dyndajqcego" safanduly 
Dyndalskiego zupetnie na miejscu jest nazwisko zngconego papk^ 
Papkina. Prawdopodobniejsza to etymologia, niz ta, ktörq podaje 
Dr. Kucharski '), ze Papkin nosi sw^i nazwg od papka == g§ba, jako 
wielkog§buy junak, niby Grgbosz czy trywialniej — Pyskacz. 

Gdyby jednak Papkin byJ tylko pol^czeniem Pyrgopolinika 
z Artotrogiem, to rola jego, jako ÄoJnierza-sanioehwata, o tyle tylko 
by sIq rozszerzyJa, ze zamiast byc chwalonyra przez pasorzyta, 
chwalitby sig sam. Stuchacze jego obj^liby roly krytyköw tych sa- 
wochwalstw a parte. Tymczasem ma on pomagac swemu panu w za- 
lotach do Püdstoliny, a wi^c spelniac misj§ podobn^ do — Curcu- 
lionowej. Juz samo jego pojawienie sig przed Czesnikiem ze sto- 
wami: „P§dzq,c czwalem na rozkazy — zam^czylem szkap bez liku, 
wywrocitem ze sto razy i t. d." przypomina pierwsze stowa Cur- 
culiona (I 3). 

Z drogi obcy i swoi, gdy ja obowiazek 

möj spetniam ! Uciekajcie precz wszyscy na strone, 

abym biegnac Iböw, r^k warn, piersi nie zgruchotal ! 

13o mi t;ik spieszno, pilno, tak inam waina spraw^, 

ze choöby bogacz, mocaiz, stanal mi na drodze, 

wödz, kröl, wieäniak, wöjt, zolnierz i nie wiem 

jaki maz znakomity, jeSli nie nstapi, 

to go na bruk obal§, ai na gflowie stani« ') 



') Str. 460. 

*) Przeklad J. I. Kraszewakiego, Planta pieciu komedyi parafrazy. 

Rozprawy Wydz. filolog. T. LVIII. Nr. 2. 



18 



l'AUEUSZ UINKO 



Miiiio ti'fji) |)i>s|iieeliu Curculio, spotkawszy pana, nie niövvi 
nie o swej iiiisji, tylku iali si»;, ie mu w uozach cienino, nog 
z glodu nie czuje, ze mu z§l)y zmartwiaJy, gardJo zaschJu, a wii§- 
trznosci zwijajfi si§ z gJodu. Pan oi5wiadc.za, ie na jego przyby- 
oie kazal przygotowaö na misach szyiik^, pieczei^, äwininc^... ale 
musi sitj iiajpierw dowiedzieö o spehiiciiiu zlecenia. Wi^c Curculio 
obszernie i barwnie zdaje sprawej ze swych czynöw, a nast^puie 
zabiera siy do jedzcnia: „Wprzödy zjesc potrzeba — pol^dvvioy lub 
szynki, sloninki; dla brzuszka — iiiema nad to: chleb, pieczeri wo- 
lowa, a du4o. — I kubek »pory, to duch podtrzyina i skrzepi". 
Nie inaczej post§puje Papkin. Po pierwszych bunczucznycb wyle- 
waoh, robi nagle uwag^: „Acb! co widz§? tu äniadanie... Ach Czeä- 
niku! — Juz to szesc dni i szesc nocy — nie nie niiatem na j^- 
zyku!" Dalsza rozmowa toczy si§ przy jedzeniu. Gdy poteni Pap- 
kin wröcil z böjki z niurarzami (II 1), pierwsze jego slowa opi- 
sujq zm^czenie, a dalsze brzmiq: „Kaz dad wina! — a starego! 
WyschJa slina". Taksamo po przybyciu do Rejenta (III 4) z^da od- 
razu wina, a po powrocie z ambasady, nim zda z niej spraw^ Cze- 
snikowi, möwi: „Z suchym gardlem? Pozwöl kapkf;". Zna t(j jego 
slabosc'. Klara i dlatego jako dowodu wytrwalosci z^da (II 7), by 
o chlebie i o wodzie iyl — rok i dni szesc. Okrzyk Papkina, po- 
przedzaj^cy okreslenie terminu: „Tylko, przebög, nie zbyt dlugo!" 
musi wyjsc z glgbi duszy — pasorzyta. 

Po swych rzymskich przodkach ma Papkin jeszcze jeden spa- 
dek : wolne urodzenie. Nie jest on ani sluzi^cym Czesnika, ani na- 
wet jego dworzaninem. Jest wlasnym panein. To go upowa^nia do 
starania sig o wzgl^dy synuwicy Czesnika, to mu pozwala möwic 
do Czesnika dose poufale: Möj Czesniku, Patrz Czesniku, Tylko 
pozwöl, Nadtos zy wy i t. p. Gdy go Czesnik nazwai jfzykieni bez- 
boznym, tyrkotnyin i kJamliwym. on — prawie grozi pojedynkiem: 
„Nadtos zywy, möj Czesniku. — Gdybym takze, röwny tobie, — 
nami§tnosci nie brat w ryzy, — ostrze mojej Artemizy...". 

Dotychczasowe wywody wystarezajq. by przyznae. ze Papkin 
jest literackim potomkiem rzymskich pasorzytöw z domieszk^ pe- 
wnych rysöw Plautowego Zolnierza-samochwala. Gdy jednak tchö- 
rzostwo Pyrgopoliuika pokazuje si§ tylko w jednej scenie (osta- 
tniej), Papkin popisuje si§ niem czgsciej. Najcharakterystyczuiejsze 
jest zacbowanie si§ „Iwa pölnocy" wobec muxarzy, naprawiaj^cych 
mur, ktörych przyszed! spgdzid ze Smigalskim i kilku slu^^cymi 



OKNKALOOJA lYFÖW I FKillK A. l'RKlJllT 19 

z kijaini. Przemawia z puczqtku „przyzwoicie, grzecziiie, ladnie", 
a gdy slowa nie poraagaj^, wzywa Smigalskiegü, by scijignql za 
kark, zabral narzgclzia, a nie si^ iiie bal ; on za nirn! — Tu ömi- 
galski posuwa si^ zc sluzficyini ku inuroin, a Fapkin — cofa si§ 
za rög domu. Dopioro gdy si§ böjka skonezyia i wszyscy odeszii, 
on, obejrzawszy si^, i& jui niema nikogo, möwi ku — murowi : 
„Ha! hultaje, precz mi z drogi, — bo na miazgg was rozgniutg, — 
nie zostanie jednej nogi, — a mam djabiji dzis ochot^! — Wiclu 
was tarn? chodz tu ktöry! — Nie wylezie zaden z dziury ? — wy 
lotry, o wy tchörze! — Jutro catv zamek zburz§". — Mimo, ze na 
bohaterskie zachowanie si§ Papkina Czeänik patrzyl wlasnemi oczy- 
ma, i drwi z niegd : „Gracko z tytu stales!", Papkin tem nie zbity 
z tropu, opowiada barwnie i szeroko, jak dzielnie walczyl za murem 
z przewazaj^cemi silami i jak wzi^t — jenca. 

Moznaby tu myslec o reminiscencji z pewnej sceny (IV 7) 
Terencjuszowego Eunucha. Zolnierz-samochwal Thraso, pozbawiony 
podst§pnie kochanki, wzywa swq sluzbg do zdobycia domu, w kto- 
rym przebywa Taida, nastgpnie wydaje taktyczne dyspozycje. Je- 
den ma reprezentowac oddziaJ szturmowy i isö z taranem do srodka, 
drudzy zaj^d oba skrzydla, inui post§powac w tyle w rezerwie. On 
sam — zostaje w rezerwie i staintfjd wydaje rozkazy. Gdy to pa- 
sorzyt krytykuje, jako szukanie bezpiecznego miejsca, Tbraso po- 
wotuje si§ na przyklad kröla — Pyrrhusa. Gdy wszystko do szturmu 
gotowe, wödz wota: „Stac! Mqdry powinien wprzöd spröbowac wszy- 
stkiego innego, nim chwyci si§ walki. Moze i bez uzycia przemocy 
obl§zeni spelni^ jego z^dania?" Jakoz pertraktacje przynosz^ takie 
wyjasnienia, ze walka zbyteczna. Thraso rozpuszcza swöj korpus 
übl^zniczy. 

Tchorzostwu jest cechq tyiu Molierowskich Sganarellöw, Sca- 
pinöw i innych figur komedji Molierowskiej, by nie wspominad 
o Goidonim, ze odnoszenie Papkinowskiej walki pod murem do 
Thrasonowego oblgzenia Taidy bytoby za — dalekie. Wi^e niech 
wzmianka o tem sluzy tylko za tradycjg literackq, podobnie jak 
wywöd o pasorzytniczej genealogji Papkina. Pewnem jest tylko to, 
ie Papkin ma mi^dzy przodkami i Pyrgopolinika. 

W zwiqzku z Papkineni wypada nam wspomniec o trzech in- 
nych postaeiach Fredrowskich, ktore zdajq si§ nalezec do rodziny 
pasorzytöw. Pierwsza z nich to Lisiewicz z „Geldhaba". Ob- 
szeruii jego charakterystyk^ daje Major (II 5). Wedtug niego Li- 



20 



■l\iiKl M/ SINKil 



siewicz, tu biinkrnt, chwaliicy sig du^yrn maj.'itkicm. ■/. ktcjrego je- 
diiiik cliwiliiwo pr/.ez zhieg iiitercsöw nie ma (l(iclii>'li')w. ^yjc — 
z poi'blebstwa w teil sposöb, ze przynusi nowinki „krötkji chwili; 
wprz6d, kiedy siadajq do stolu", nie odmawia zupniszenia na obiad 
„i dia (lobrego wina lub smacznej potrawy, — czerni bli^ni(;b liib 
vvujny rnzporzjidza sprawy". Specjalnosciii jego sq sprawy pojcdyn- 
kowe, iiasti\'czaj!ice najwi^cej sposobnosci do bezpJatiiegd jedzcina 
i picia, a to w taki spusöb: Lisiewicz, widzi^c jakis spör mlodych, 
tylc im prawi o urazie. bonurze i t. p, zu doprowadza ich do wza- 
jemnego wyzvvania sig. Z ti^ wieäciq obchodzi kobiety w rodzinach 
kontraheutövc, pociesza je, a gdy juz wszyscy o blizkim pojedynku 
wiedzq, wraca do swycb rycerzy, godzi ich i bierze udziat w bie- 
siadzie pojednawczej. Oczywi^cie i owe kobiety teraz okazujq mu 
wdzi^cznosc za to, ze nie dopuscil do rozlewu krwi i fetujj^ go, 
a on „wsz§dzie proszon, bo pi^knie rzecz t^ opowiada, in gratiam 
jednej klötni szesc objadüw zjada". Charakterystyki» jego streszcza 
Major w tröjwierszu: „Tr^ba. czejsto falszyvva, kazdego zdarzenia, — 
natr§t wielki, tchörz wi^kszy; stuga, gdzie pieczenia ■ — i gdzie le- 
piej zaplacq, intrygant do wzi^cia: — Oto Lisiewicz". Szkuda, ie 
ta dobitna charakterystyka nie rozwija sig wcale na tle akcji Geld- 
huba, nie illustruje si§ te^ akcj^. Lisiewicz wyst^puje w niej w od- 
mieiinej fuukcji, jako — faktor, posrednik malzeriski. Sam wyznaje 
{II 11), ze jego gJowa wydala pierwszy projekt maizenstwa Geld- 
haböwny z ksi§cieni, ze on sklonit ksigcia do oswiadczyn i za to 
spodziewa sig od Geldbaba umowionej zaptaty. Ksif^z^ go lubii za 
to, ze „bawi go jak z urz^du" (I 5 koniec) i dlatego tez znosi} 
i jego towarzystwo i rady i uwagi. 

Dotqd Lisiewicz po za pociqgiem do bezptatnego talerza i kie- 
liszka nie mial nie wspölnego ani z Papkinem, ani z typowym pa- 
sorzytem. Papkina (w scenie z Rejentem) jako arroganta a zarazem 
tchörza przypoinina dopiero (II 5), gdy osmielony tonem, w ktö- 
rj^m ksiqz(j przemavvia do Majora, rozzuchwala si§ coraz bardziej, 
by przy pierwszem tupnigciu nog^ przez Majora znowu spokorniec. 
Tchörz okazuje si§ zarazem samochwaJem (II 9). gdy upewniwszy 
si§, ze Major odszedt. möwi do Geldbaba („obzieraj;\c si§ w kolo"): 
„Ma szczgscie, ze juz poszedJ... mnie nikt nie dotrzyma, — bo jak 
w ztosc wpadn^... to. . to... Trzeba slyszed byto, — jakesniy si§ tu 
starli, az wspomniec niemilo". Geldhab sam nie odznacza si§ wi§k- 
sz^ od Lisiewieza odwagq. Jesli wige w dalszym ci^gu tej sceny 



liENEALOUJA l'Vl'UU' I FIlll'R A. FRKDKY 



21 



dworuje sobio z tehörzostwa Lisiewicza, strasz^c go Majorem i na- 
mawiajjic go do pojedynku z nim, to — obejmuje rol§ samego au- 
tora, ktöry chciat si^ dluzüj pobavvic swq figurk:^. Tak inu si§ qua 
w tej scenic tehörzostwa, zmioniajiicego ai(; z samochwalstwcm, pn- 
dobala, ie j;^ potein przebral jeszczo raz za — Papklna. Jesli je- 
diiak Papkin przedstawia siij daleko okazalcj, barwniej. ubficiej od 
Lisiewicza, to cz(js6 zastugi lezy po stronie Piauta, ktöry uzyczyt 
poecie starych, lecz swietnych barw do pomalowauia gu. 

Jakby taki Liaiewiez mögt urz^dzic ksi§cia, gdyby go ten po 
obj^ciu spadku zatrzymat nadal przy sobie jako „przvjacipla", po- 
kazal Fredro w komedji „Co tu klopotu", dajqc swieZu obdarzo- 
nemu spadkiem niedol^dze Albinowi du boku Fryderyka S zwar ca. 
Ten spadl do jegu domu „jak z nieba" w chwili, gdy Albin otrzy- 
mal inajqtek, wytlumaczyt przyjacielovvij ze jako czlowiek bogaty 
musi.Äyc z paradj^, urz%dzit mu dorn na najwigkszq, skal§, naspro- 
wadzal z Anglji koni, psöw i ludzi i aranzowat w dzien steeple 
cbazy i polowania par force, w poludnie i wieczör huczue bankiety 
i pijatyki, w oocy — rulet^. W rozmowie z podobnynii sobie to- 
warzyszami (II 1) wyznaje, ze w Panu Albiriskim odkrvl Kalifor- 
nj§. Gdy go wycisnie jak cytryo^, za ploty z cytryDij. Jesliby za- 
braklo innych cytryn, to Schwarc z towarzyszami rozpocznie agi- 
taej^ koraunistyczn^ i wezwie catq ludzkosc do podziuiu maj^tköw. 
Na razie „pozycza" od Albina na wieczne nieoddanie lub oszukiije 
Sf^siednifi szlachttj przy sprzedaÄy koni (l 8). Gdy go oszukany 
szlachcie wyzywa na pojedynek, Scliwarc tluniaczy sig naprzöd 
brakiem czasu i broni, potem wybiera pistolety, bo licscy na to, ze 
szlacheic si§ nie zgudzi na tg bron. Oszukany szlachcie zapowiada 
wi§c oszustowi tgpe szabelki (t. j. kije) i odchodzi. 

Tego Szwarca nazywa Szczepanek (I 8) „cyganem'' i „zlodzie- 
jem"; ze wzgl^du na niepolskie pochodzenie mozeniy go nazwac 
hochstaplerem. W kazdym razie nie jest on typuwym pieczeniarzem, 
parazytem. jak chce prof. Chrzanowski '). Warto tez zauwazyc, ze 
jak przy Lisiewiczu, tak przy Szwarcu humor komedjopisarza ust§- 
puje miejsca oburzeniu. passji; poeta demaskuje ich z tak;\ satys- 
fakcjq, jäkby inial z nimi osobiste porachunki. 

Pieczeniarzem nie mozemy tez nazwac Smakosza z „Przy- 
jaciöJ", jakkclwiek jego wzör, Don Cicchio Goldoniego ^), nalezy 

') Str. 175. ') Ob. W. Günther, Ze stadjöw nad tworczoscia Fredry I. 

Bibl. warsz. 191.B, 1. 



22 'l'ADRUS/. SINKO 

iiiewf\tpliwio du ruilzinv para/.j'töw. Siimkosza wylfjpzii z niej jego 
nio/.aleinosiV, inajqtck. Oii siiin Jest panem, wi^c nie polrzcbuje byc 
cudzyin poclilobcüj, pieczeniarzem i t. d. Caly jego churakter stre- 
Bzcza si§ w na/.wisku. W niysl wywodiW Brillat-Savarin'a mogli- 
bvsniv g'" nazwae «jastrozofeni t. j. filozofeni kulinarnyni. Nie dar- 
uiD dc>brt'u;i) kueliarza nazywa Kantein kuebennym (_I 12). 

2. Patruus obiurgans et indulgens. 

Po odkryciach W. GUnthera ') nie ulega najmniejszej wqtpli- 
wosci, ze Radost ze „Sluböw panieriskieh" nia dwa pierwowzory 
u Regnarda: jednym jest ojciec Graeza, G^ronte z „Gracza" (Jou- 
eur), drugim stryj Chevalier'a, Valere z „Roztrzeparica" (Distrait), 
Prof. Chrzanowski -) potr^ca jeszcze o trzeci wzor, piszj^c: „Kiedy 
poczciwy Radost naciera Guciowi uszöw, przypomina si§ troch^ 
Van Buek Musseta, Jak upomina swego niopoprawnego siostrzenca; 
ale CO za röznica w serdecznym stosunku wuja') do siostrzenca!" 
Musseeie myslat tez przy „Slubaeb" A. Siedlecki*): „Kto nie 
powierzchownie i nie banalnie wczyta si§ w ten wiew sercowego 
zefiru, ten chyba dostrzeze, ze tu nie tyle z Molierem, ile z Mus- 
setem jest podobienstwo. z pisarzem, ktörego Fredro bodaj nie znaJ 
i ktörego „11 ne faut jurer de rien", owe francuskie „Sluby ka- 
walerskie" wyprzedzii o kilka lat". Ale on nie tyle van Bucka 
mial na mysli ani tei przysi^gg Walentyna, ie nigdy si§ nie ozenir 
bo nie wierzy w enotf, wiernosc niewiast, ile poezj§ i poetycznosc 
wielu komedji Fredry: ,,U Moliera wszystko jest racjonalistyeznie 
wytyczone diu odnalezienia uajblizszej drogi do efektu komedjo- 
psychologicznego, zboczenie bywa tylko jedno: na seiei;ki sentencyj 
moralistycznvcb: u Fredry droga akcji wije sig przewa^nie wsröd 
kwiecia liryzmu" ^) — jak u Musseta. Öw liryzm Fredry oswietlit 
juz wystarczajqco Dr. E. Kucharski ^) przez zestawienia z polsk^ 
lirykq roniantycznq. Jesli mimo to do jednej postaei z komedji tak 
lirycznej i romantycznej, tak Mussetowskiej. jak „Sluby panien- 
skie", przyst^pujeniy znowu z brzegu starozytnego, to dlatego, ze 



') Slaby Panienskie a Le Jonear i Le Distrait Kegnarda, Przeglad pol. 
1907, 42, pazdz. ■< Str. 311. =) Podkreslenie poehodzi odeninie. *) \V przed- 
mowie do Trzj po trzy vvvd. Moscickiego, str. XI.,V1II. ^) Tamie str, XXXII* 

«) Roraantyzm w komedji Fredry, Bibl. warsz. 1911, 1; przedtem Fredro jako 
romantyk. Pam lit. 1906. 



OEMEALOajA 'IVP<5\V I FlOUR A. FUEDIiV 23 

poetyka romantyczna nie stworzyta (po za wznowieniem Szekspira 
1 Lopeza de Vegi) nowego typu koinedji romantycznej •), ale nowe 
wino wlewata w stare naczynia i wraz z temi naczyniami przyj- 
niowala pewue dobrodziejstwa invveiitarza*). Do tego inweiitarza 
klasycznego nalezy zaröwno van Bück Musseta, jak Valere Regnarda 
lub Radost Fredry. Ssv to starzy — stryjowie komedji. 

Stryj by} u Rzymian typem tak przystowiowym, jak u nas 
tesciowa. Cicero pro Cael. 25 powiada: qui in reliqua vita mitis 
esset, fuit in hao causa pertristis quidam patruus, cenaor, inagister. 
Horaciusz Sat. II. 3, 88 pisze: sive ego prave | seu recte hoc volui, 
ne sis patruus mihi; a w Carm. III. 12 iu. uwaza za nieszczgscie 
dziewcz^t exanimari metuentis patruae verbera linguae. Wreszcie 
Persius (Sat. I. 11), chc^c scharakteryzowac zgryzliwego krytyka, 
kladzie rau w usta s}owa: cum sapimus patruos. Do tych slow czyni 
uwag§ scholjasta : patrui severi sunt circa fratrum filios, a nowsi 
objasniacze dodaj^: Stryjowie byli u Rzymian przyslowiowi z po- 
wodu swej surowosci wobec bratankow, wyst§puj^c w obronie ich 
dobra i honoru doniu bez usprawiedliwiajiicej, pobtazliwej milosci 
rodzicielskiej. W tym charakterze poznajemy ich z komedji. 

Z jakiej? Nie z Piauta, bo w zadnej z zachowanych jego 
komedyj nie wyst^puje stryj, gromi%cy bratanka. Rol§ t§ odgrywaj% 
u Piauta komedjowi starcy (senes), s^siedzi i przyjaciele ojca pa- 
niczowego, jak np. Kallikles w Trojaku (Trinummus) lub oficjalni 
opiekunowie mlodych, pedagogowie, jak Lydus w Bakchidach. 
A u Terencjusza jest tylko jeden, ale za to „kochany stryjaszek" 
Micio. w „Braciach". Poeta, ktory na przekör szablonowi przedsta- 
wit w „Swiekrze" (Hecvra) idealnie dobrq i wyrozumiatf^ (wobec 
synowej) teiciow%, w „Braciach" catq srogosc i zgryzliwosc przy- 
stowiowego stryja przeniösl na ojca Ktesifona i Eschinesa, Deme- 
asza, a w calij milosö i pobtazliwosc ojcowskq wyposazyl strjfja 
(Miciona) wspomnianych mlodziencöw, z ktory eh jednego, Eschi- 
nesa, jako stary kawaler adoptowat za syna. Nie obchodzi nas tu 
problem pedagogiczny komedji: jakie wychowanie jest lepsze, su- 
rowe czy lagodno? ani jego rüzwif^zanie, ze oba systemy nie na 
wiele si§ zdadz^i, o ile nad bl§dami mtodosci nie wezmie göry do- 



') tem obszerniej w ustepie 4 o poecie. ') Nirgends Tielleicht ist alle 
Folgezeit abhängiger gewesen von den Formen antiker Poesie als gerade in der 
Komödie, Albrecht Dieterich, Palcineüa, Leipzig, Teabner, 1897, str. 275. 



TADKUHZ SINKO 



bra natura inlotlzii'iieöw. Zujmiemy si^j tylko ßuineini upoinnieniaini, 
zrzQilzüniann i radaini Miciona. a tak^e i Demeas/a, poniewaz tcn 
wyst(;i)uji; w ruli przyslowiowej^o stryja, choö jest ojcein. 

Micjo (stryj), wyohodzqc rancj z (Imnu na ulic.i; ((hjk^d j^o 
wzywa kdiiweiians koinedjowy), uziiajiiiia piihlicziiosci, ze jego hra- 
taiiek nie wröcil jeszcze z nocnej huianki. Bardzo si^ teiii nicpo- 
koi, bo inoze si^ przezi^bit, moze gdzie upad), mo^e nog(j ztainat. 
Nie wlasne to wprawdzie dziecku, tylko lirata. ale on je kocha jak 
swoje, |)oblaza inu \ve wszystkiein, zaüpatrnje w picnitidze i nie 
narzuca niu bwcJ woli. Tu tei Eschines nie putrzebuje sitj z niczem 
przed nim ukrywad, nie potrzebuje si(^ przyzwyczajad do ktainstwa 
i obludy, jak inni synowie, jak drugi syn surovvego Demeasza. — 
Ledwie skonczyJ wyklad svvych zasad wychowawczych. gdy mu 
Demeasz donosi, ze Escliines wylannal tej nocy drzwi w cudzysn 
domu. pobil sluzb^ i wlasciciela i uprowadzil dziewczyn^. Miejona 
ta wiadomosc bynajmniej nie wzburza. JesH on ani brat za mlodu 
tak nie dokazywali, to tylko dla tego. ze nie niieli za co. Zainiast 
oburzac si§, powinien Demeasz teraz swojemu drugiemu syuowi 
(Ktezyfontowij pozwolic pühula(^, bjf nie czynit tego dupiero po 
imierci ojca. gdy mu to juz nie przystoi. Zresztq Demeasza nie po- 
winna gtowa boled o to, co robi Escbines, bo nie ou za to ptaei, 
tylko Mieio. Ten argument najbardziej przekonywa Demeasza. Mi- 
cio zastanawia si§ tylko nad tem, dlaczego mu wychowanek niöwil 
nie dawno, ze si§ ma zauiiar zenic. jak gdyby si§ juz wyszumial; 
tymczasem on dalej si§ bawi. 

Demeasz dowiedziaJ si^, ze w nocnej awanturze bral podo- 
bno udzial i Ktesifo i szuka go, by mu powiedziec kazanie, gdy 
spotyka chytrego niewolnika Syrusa, ktöry che^c wyprowadzic go 
w pole, udaje oburzenie na szerokie zasady Miejona i cbvvali rze- 
komjv cnotf Ktezyfona. Ten, zobaczywszy, ze brat placi za porwan^j, 
mial mu wyrzucac rozrzutnosc i rozpust^. Demeasz ogromnie si§ 
tem cieszy, ze syn jego pelen nifjdrycb zasad. Nie naprözuo mu 
ciqgle powtarza: To czyn! Tego niechaj! To chwalebne! To na- 
gaune! — Niestety rzeczywistosc go wkrötce uezy, ze naprözno, gdy 
Ktezyfona, ktöry mial rzekomo juz wröcic na wies, zastaje w domu 
brata przy biesiadzie wJainie z ow^ porwanfj — przez niego dziew- 
czyn^. Poniewaz Micjo bierze na siebie wszystkie wydatki. De- 
measz grzebie swe surovve zasady i postanawia odt^d byc dla wszy- 
stkicli lagodnym i uprzejmym, by zyskac sobie milosc u bliznicb.. 



(JKNtCAI.OUJA l'Vl'OVV 1 KilUlU A. rUKliUY 25 

Gtlybysmy nie wiedzieli o ziileznosci P'redry od Kegnarda, 
moglibysmy przypuszczac', ze pierws/.a acena „Sluböw" jeat echem 
piervvazej sceny „Braci", komedji, czytywanej na pocz.-jtku 19 wieku 
w azkotach '), a wif^c i przez tych. ktörzy uczyli si^ w doniii „szkol- 
nyiu trybom". Narzekanie, i,e Gucio jeazcze nie wröcil z nociiej 
hulanki, niepoköj, ze zasJabt, pözniejsza (ac. 4) troaka by nie spadl 
z kouia i nie zakatarzyl si^ w kurteczce, to wszystko iibjavvy tej 
aamej pobtazliwej milosoi, ktornäiny widzieli vv Micjonie wobec 
Eschinesa. Nawet nadzieje Micjona, poktadane w rychlem oÄcnie- 
niu si§ Eschinesa, ktöry moze juz aprzykrzyi aobie kawalerskie 
hulanki, podobnie w niwecz si^ (jbracajfi, jak nadzieje Radosta (I 4). 
A i obaj mludziericy jednako zapevvniaj^ stryjöw o swem przywifj- 
zaniu du nich i jednakie tez od nich otrzymuJ4 zapewnienia nii- 
toaci. Nawet pomyst ozenienia Radusta z Kiar;\ (III 6) möjflby niiec 
zrödlo w radzie Demeasza (V 11), by wspanialumvsiny Mieio pu- 
slubil opuszczon^ matk§ zony Eschineaa. Prosb§ t§ ]iopiera i sam 
Eschinea. ,,Cü ja szesddziesifciopi^cioletui starzec niialbym aig ze- 
nic, jak mlodzik?!" — wula Micjo. A na to Eschines; „Ja to jirzy- 
rzekleni". Wi^c Micjo po krotkiem wzdraganiu si^ oswiadcza: „Cho- 
ciaz to gtupie i niezgodne z mym spoaobem zycia, niech si§ atanie. 
jesli wy aobie tego zyczycie". Oto dobry stryjaazek. ktöry na prosb^ 
bratanka gotöw si§ navvet ozenic! Oto prototyp Radusta, ktöry znöw 
w chwilach udzielania surowych rad przypomina pravvdziwego p«- 
tnms obiurgans, Denieaaza. Kto wie. jaksj popularnosci!^ cieszy} si§ 
Terencjusz we Francji w XVIll. w.; kto czytai ciqgle przedruko- 
wywane uwagi, dudane do przekladu slawnej Mme Dacier, nie 
zdziwi si§, ze Regnard si^gijqt do jego „Braci" po wzory dla awych 
G6rontöw i Waleröw -). Jesli wi<jc punad niego przypuninielismy 
przy Fredrze znowu o laciriskini oryginale, to tylku dlatego, by 
stwierdzic, ze Radost. jaku stryj dajqcy rady bratankowi. jest kon- 
wencjonalnyni typem patruus ohiurgans, a jako stryj, publazajqcy we 
wszystkieni temuz bratankowi, jeat potomkiem Terencjuszowego wj- 



*) Ob. Adelphi czyli Bracia, komedja Törencjusza dla uzytkii szkol przy- 
stosowana przez I. Henryka iSehultza. w Wilnie, 1813. 

') .Jeszcze w polowie w 19 nilodszy Dumas pamietal o Hecyrze Terencju- 
iza przy pisaniu Bwej — Dainy kaiiieljowej, ob. G. Perrot, w Melange Boissier, 
Paryz, 1903, str. 11 nn. Bibliografje do wplywdw Terencjusza na wieki srednie 
i nowsze podaje JI. Schanz, Gesch. d. röm. Lit. I. P, 1907, str. 162. 



26 TADKIIS/, 8INK0 

jqtkowego patnius iiidulgens. To przypomiiioiiie historycznoliterac- 
kie utriidni mozc takic lapsus calami. jak u ostatniej^o monojifrafi- 
sty Kredry, kt<iry kilkakroc ') nazywa Radosta — wujaszkiein. 
Wprawdzie wyjutkowo (np. vv Bigosie liulfajskini J. Drozdowskiegfo, 
180;-5) srogi wuj karci wybrvki swego osieroconego siostrzana, alo 
zwykle jest to tradycvjny stryj. 

Pi)przednikiem Radosta ze slubow jest ju4 Radost z „Listo", 
stryj „trzpiota" Zdzislawa, ktörego przywozi do domu przyjaciela, 
bv go tarn oieiiiö. Stryj kcicba bratanka za dobre serce, ale... „gdyby 
chciat tylko trocli? wi^cej wazyö, — tak mojo rady, jak j moj% 
wladz^*^ (sc. 2). Mimo nieposluszenstwa Zdzistaw zdobywa zong, 
a stryj bfogosJawi zwiqzkowi. 

3. Ofiary ksiazek. 

Od typöw tak starych jak komedja europejska (bo mihn glo- 
riostis, parasitus i pafruus, to tylko kopje greckich aXa^öJve;, nx- 
paaStoi i O-ELol) przecliodziiny do postaci. ktöre sq. zwierciadlami 
atmosfery literackiej, wspölczesnej mJodemu Fredrze, do ofiar ksia- 
zek. Pokaz^ nam one. jakie ksiqzki czy kieruuki literackie uwa- 
äaJ Fredro w pevvnym czasie za niodne i co im miaf do zarzucenia, 
a przez to samo pozwol% okreslic nietylko jego stanowisko kryty- 
czue, ale takze t§ stron^ jego twörczosci, ktöra dotychczas najmniej 
jest zbadana'), literackosc. 

Problem psychologicziiy, ktöry zywo zajmowai mlodego Fre- 
dr»^, najlatvviej mozna okreslic przypomnieniem najslawniejszego 
dzieJa, przedstawiajf^Cfgo. jak namit^tna lektura tak suggestjonuje 
czytelnika, ie teu nie odröznia juz illuzji estetycznej od rzeczywi- 
stosei. wchodzi niejako z cal^ swoj^ osobq mi§dzy postacie fantazji 
poetyckiej i post§puje wedJug zasad, przez nie gJoszonycb 'j. Tem 
dzielem jest Dun Quijote Cervantesa; jego rycerz z Manczy jest 
najdoskonalsz^ ofiary ksiqzek. Poznajemy je z szöstego rozdzialu 
pierwszego tomu, gdzie proboszcz pali bibljotek^ opgtanego, wi§cej 
niz sto folialöw romansöw rycerskich w rodzaju Amadisa z Gallii 
i romansöw pasterskich. Na modl§ romansöw rycerskich ksztaltuje 



') Np. Str. 310, w. 20, 22 i str. 311, w. 3. 6. 

') Poczatki tych badaii u E. Kocharskiego, Romantyzai w komedji 
Fredry (I. Nowi ludzie), Bibl. warsz. 1911, I, str. 257 nn. ») Ob. Gastair 
Jacob, Opfer des Bachs, Das liter. Echo, XVIII, 1916, str. 977 nn. 



GENKAr.OajA TYPÖ.V I KIOIK A. KRKIJKY 27 

Don Quijote najbardziej znan^ czq^c swego zyeia; na starosd chcial- 
by zostac przynajmniej poetycznym pasterzeni, chcialby siebie na- 
zwac Quixotis'em, Pans§ Pansinem, biqdzid z nim po göracb, lasach 
i ti^kach, spiewac piosenki wesole i smutne i pic plynny krysztal 
zrödet, czystycb strumieni i gt§bokich rzek '). Zaznaczony tu mo- 
tyw rozprowadziJ potem Sorel w „Berger extravagant" i Wieland 
w „Don Silvio de Rosalva-). Czfsciej jednak niz Don Quijota pa- 
sterza nasiadowano go jako bt^dnego rycerza. Do najznakijmitszycb 
naäladownictw nalezy Butler'a „Hudibras", Mariveaux „Pharsamon 
QU les nouvelles folies romanesques" i Smoliet'a „Sir Launcelot 
Greaves" ^) Heroiczne romansy Gomberville'a i panny Scuderi wy- 
daly jako ofiar^ „Zenskiego Don Quijota" (Tbe Female Quijote, 1752) 
Mrs Lennox. 

Nie jest to rzeczq przj'padku, ze zaböjca roniansu rycerskiego, 
Cervantes, jest twörc^ pierwszego roinansu realistycznego i ze wJa- 
snie realistyczni Anglicy stworzyli najiepsze nasladownictwa Don 
Quijota. Artystyczne bowiem przedstawienie takich illuzjonistow jak 
Don Quijote pojawia sig gtownie w epokach reaiizmu, a jedna 
z odmian reaiizmu przedstavvia rzeczywistosc w ten sposöb, ze kaze 
j^ odczu6 petnemu illuzji bohaterowi. Tu naleiq „Les illusions per- 
dues" (1837/9) Balzaca. a przedewszystkiem „Madame Bovary" Flau- 
bert'a, ten najdoskonalszy typ zenskiego Dnn Quijota nowszycb 
czasöw: „Pani Bovary czytaJa za mtodu Pawla i Wirginjg i ma- 
rzyJa o icb chatce z bambusu... W jej ksi^zkacb by}y same mi- 
Jostki, kochankowie, kochanki, przeäladowane damy, mdleji^ce w sa- 
motnych pawilonach; pocztyljonowie, mordowani na wszystkich sta- 
cjach; konie, zabijane na kazdej stronicy; ciemne lasy, zaburze- 
nia serdeczne, przysi§gi, j§ki, Izy i pocalunki; gondole w blasku 
ksigzyca, slowiki w krzakach; panowie odwazni. jak Iwy, lagodni, 
jak baranki, cnotliwi. jak nikt, zawsze dobrze ubrani i placzqcy 
jak urny". Po takiem „wyksztatceniu sentymentalnem" wychodzi 
panna za prostego lekarza prowincjonalnego, ktöry jej „nie rozu- 
mie", marzy o idylli mitosnej, upada. zawodzi si§ i marnie ginie... 
Bowaryzm jest tragedJ!^ nowoczesnosci. Ze jednak i z komicznej 
strony mozna traktowac niedoszte Bovarki. widac z Musset'a: „A quoi 
revent les jeunes filles" i Rostanda „Les romanesques". 



') Cz. II. r. 67. -} John Dunlop, The history of Fiction, niem. opra- 

cow. F. Liebrechta (Geschichte der Prosadichtangen, 1851), str. 334. ') Tacnze. 



28 lAlilCl S/, >1\K(> 

Aby ('./.yteliiik n\6>^\ si^ stais otiiirn ksifi/ki, musi ona zawie- 
nu' i\»io eatetytv.iu'J illu/.ji. Teiiui wiirunkowi üdpmviuciiijiv iiajle- 
pifj ksifjzki iMiiiaiitycÄiie. Taki^ ksiiiÄk;; byly "p- „CuTpiciiia iiiiu- 
dego Werthera" Goethef^o. Sani Goethe, jjragn.if vv „Tryumfie iirtzii- 
ciowosci" (Triumph der Einpfindsainkeit) oäinieszyc ufiary ksiiizek, 
wydohywa z wii<jtrza inanekinu, przedstawiajficej^o idealncj;o ko- 
chaiika, „Siegwarta" Millera (sinieszna kopja Werthera), Nowti He- 
lois(^! Roussa i — Werthera. Wazystkie trzy dziela naleÄJV wiasci- 
wie dl) przeslanck roinantyki. Tem wi^cej ofiar pochlaniaty dziek 
roraantycziie, wsröd nicli te, ktöre dzis wydajfv sitj nam najinniej 
illuzjonistyczne, dziela Waltera Skotta: „Cale rodziny — pisze 
J. Valles') — w^drowaly po Szkoeji sladami njinansopisarza i wra- 
caly gl^bokü rozczarowane! Tylko ci, oo pozostali w swych izdeb- 
kacb. zatrzymali awe illuzje przez cale Äycie i timierali szcpc^c: 
Rowena Wodstock". 

Nie moie. tak dubitnie nie charakteryzuje poczucia rzeczywi- 
stosci i reaiiznui Mickiewicza, jak fakt. ze w czasie najromantycz- 
niejszych wylewöw Gustawa (Dziadöw ez. IVj kazal inu si^ uwa- 
zac za ofiart^ ksii^zek^): „Wszakze lubisz ksii^iki svvieckie? — Ach, 
te to s4 ksiivzki zböjeckie! ^ mludosci mnjej niebo i lortury! — 
One zwichn^ly osad^ mych skrzydel — i wykmaty do göry. — Äe 
juz nie nidglem ua döl skri^cic lotii. — Kochanek przez seil tylko 
widzianych mainidel, — nie cierpi.'ic rzeczy zieniskich nudnego 
obrotu, — gardzqcy istotami powszedniej natury. — szukalem, aoh, 
szukalem tej boskiej kochanki, — k»örej na podsJonecznyin nie 
bywato swieeie... Lecz gdy w czasach tych zimnych nienia idealu, — 
przez terazniejszosc w zJote odlecialem wieki. — bujatein po 
zmyslüuem od poetöw niebie"... W cbwili najwi^kszego wzburzenia 
wola Gustaw: „Ha, szal romansowy! — Przekl§ty zawrooie glawy!" 
Dziewica, w ktörej Gustaw znalazt nakoniec swöj ideal, takie byta 
ofiar^ ksiijzek: Nie na prözno na pocz^tku Dziadöw cz. I. lezy przed 
niq rozlozüna ksi§ga (roinans „Valerie"); nie .na prözno pierwsze 
jej slowa odnosz^ sig do bohateröw tego romansn : „Swieco niedo- 
bra, wta^nie pora byla zgasn^c! — I nie moglam doczytae. Czyz 
podobua zasnsic? — Walerjo! Gustawie, unielski Gustawie! — Ach, 



') Les Refractaires, ro?.dzial p. t. : Les victimes du livre. ') Ob. Z. 

Matkowski, Cervantes w Polsce (rozdz. p. t.: Oblfd romansowy), Pam. lit. XVI, 
1918, Str. 50 nn. 



OKNEAI,0(iJ* lYPl)«' 1 FKitlU A. I'"KKriRY 29 

tak ini czysto u was snito s,'n^ na jawie, — a przez seii b^(l(^ z wami, 
Pan Bog wie d(ipi')ki..." 

Proez tych ofiar lektury roinantycznej znamy z Mickiewicza 
takze jedn^ ofiar§ romansövv, puwiedzmy odrazu po cz^äoi Walter- 
Scotta, po cz^sci nawet Cerwantesa. To Hrabia z Pana Tadeusza. 
Podziwia on we ingle porannej przy wschodzie stonca stare zainczy- 
sko, bo „lubil widoki niezwykle i nowej — zwat je romansowemi; 
mawiat, ze ma g}ow§ — romansowq". Poeta uwaza go za wielkiego 
dziwaka i donosi: „wszyscy mowili, ie mu czegos nie dostaje". 
Jakze 011 ai§ cieszy opowiesci.-^ starego kluczuika o dziejach zainku, 
wkladaii-^cych nan obowi^zek zemsty na Soplicach. Zatuje tylko, ze 
go stary stuga nie przywiod} tarn w godzin§ nocna: „üdrapowany 
pJaszczem, siadtbym na ruinach, — a ty bys mi o krwawych roz- 
powiadal czynach". Zaluje takze, ze stary Soplica nie ma zony lub 
pigknej corki, w ktörejby sig kochat bez widoköw malzenstwa : 
„Nowaby sig w powiesci zrobiia zawiJosc: — tu serce, tarn powin- 
Dosö; tu zemsta, tarn mitosc". Zobaczywszy po raz pierwszy w ogro- 
dzie Zosig, zaraz domysla sig ;... „Pewnie wzgardzony milosnik, — 
jaki pau moäny, abo opiekun zazdrosnik, — w tym ci§ parku zam- 
kowym. jak zaklgt^ strzeäe, — godna, by o cig brDnif^ walczyli 
ryeerze, — bys zostala romansöw heroin^ smutnych"' On oczywi- 
seie odrazu gotöw byc jej wybawicielem. Kto wie, czy nie dla ode- 
brania jakiej porwanej damy wyprawit si§ na Sycylji przeciw zböj- 
cnm i zdobyt ich tabor „pod opokq. — ktörq Svcyljanie zwj^ Bir- 
bante-rocco": „Zdobylem — möwi — tabor zböjcöw, zbrojnych mor- 
dowalem, — rozbrojonych zabrateni i zwiazac kazalem, — szli za 
konmi i tryumf möj zdobili swietny, — potem ich powieszono 
u poduöza Etiiy". 

Na Sycylji nie trudno by}o na poczi^tku XIX. w. o bandy- 
töw. Jesli jednak Hrabia na wtasnij r§k§ wyrgczal karabinierow, 
to dlatego, ze zyly w nim ideaty Don Kiszota. zs^dza zwalezania 
rozböjniköw, ratowania ucisnionych dam i t. d. Idealy te tqczyly 
si§ z zamitowaniem do ^redniowiecznych ruin i ich ponurych dzie- 
jöw. zamilowaniem, wykarmionem przez lektur§ poematöw i ro- 
mansöw Walter-Skotta. Wyraznie si§ Hrabia na tg lektur§ powo- 
iujei), kiedy möwi: „Nieraz takie styszalem i ezytam podania: — 



') Ob. S. Wi n d a ki e w ic z, Prolegomena do Pana Tadeasza, Krakow, 1918, 
Str. 159. 



30 TAIJKII.SZ 8INKO 

W Anglji i Szkocji kazdy /.ainek IdtcIöw, — w Nioinczcch kn/.dy 
(Iwür gruföw byt teiiircm monhW! — W kaick-j dnwnej s/laehotm-j, 
pot^inej rodzinie. — jest wiesd o jakimä krwawyni lub zdradzicckim 
ozyiiie, — pu ktörym zemsta sptywa na dziedzic(5w \v spadku". 

Hr.ibia möwi to w r. 1810, kiody w Europie znane byly do- 
piero piiczi|tk()we utwory Waltera Scotta, jak „l'iesn ostatniego 
miiistrela", „Marmion" i „Dziewica Jeziora", wydane mi^dzy r. 
1805 — 1810. Czegi) w tvch dzietach jeszcze nieina. to Mickiewicz 
uzupelnil z wlasncj pözniejszej lektury romaiisow Scottowych. Zdaje 
si?, ze i Waverley (1814) röwnie wnet po wydauiu znalazl echo 
w Polsee. skoro Fredro, pisz^c w r. 1815 swq komedyjk^ p. t.: „lu- 
tryga na pr§dce" 1), przedstawia Edwarda, rodzuniutenkiego brata 
Hrabiego z Pana Tadeusza, jako ofiar^ romansow. Tendencja tej ko- 
medyjki, wypowiedziana przez usta slugi MichaJa (sc. 10) jest tak 
sformutowana: „R?cz§ niyni honorem, — ze gdyby mi wpadl w r^c.e 
jaki roniansista, — wyrzuqlbym niu przynajmniej batogöw ze 
trzysta, — wszakze to jest prawdziwa trucizna na äwiecie". 

Cöz ci romausisci takiego zavvinili"? Przewröcili w glowie mlo- 
demu Edwardowi. Od sJugi jego, Michala. dowiadujemj' sif, ze gdy 
ojciec zapowiedzial paniczowi, bawificemu w Warszawie. swöj przy- 
jazd z przeznaczon;\ mu przez rodzicöw narzeczon^, a wkrötce 
i zona^, „ten. ktören nie je, nie spi, nie poruszy gfows^, — jak tylko 
wszystko dziwnie, modnie, romansowo, — teu, ktören byc prze- 
klada przy 'mitosci w n^dzy, — jak w spokojnem potycin miec 
duÄo pieni^dzy, — najmocniej oburzony takimi ukJady, — aby 
tyin^e zapobiedz, naglej szuka rady". Ta rada polegata na tem. ze 
Edward chciai uciec z Warszawy z — cudzq Äonq; a gdy mu mi\i 
stani^l w drodze, zranit go w pojedyuku, przegrat w karty, co miat, 
i goly uciekJ z miasta „w odmienuych awanturaebi szukajsic za- 
bawy". Jakie to bvty awantury, dowiadujemj' si§ z pccz^tkowych 
scen koniedyjki. Edward ze sluz^cym dobija si§ w nocy do zapa- 
dlej karezmy, a dostawszy nocleg, wyraza radosc z powodu noc- 
nego zablqdzenia w lesie. Przypuszcza, ie jakies postacie, do ktö- 
rych w lesie strzelal. to zböjey. A jesli ich tam nie bylo, to ninze 
napadn^ na karczm§. Micha}, bardziej niz zböjcöw, boi si§ strachöw 
lub djablüw, niieszkajacych po karczmach. Edward go obja^nia, ze 
djabJy juz teraz w romansach nie modne; natomiast „dziela dzi- 



') Wydal M. Cepnik, Krakow, 1917, nakladem Akad. Um. 



OENRAI.00.IA TYPrtW I FI(41IK A. PllEDUV 31 

siejsze kaz^ wierzyc w strachy... Tych siedliskiein staro^ytne gma- 
cliy, — jiiki zamek w ruderach lub klasztorne n^roby. — Tarn, gdy 
pölnoc uderza, duch jakiej osuby, — srodze zamordowanej na zie- 
ini§ wyehodzi... w zbroczonej szacie wlecze tancuchowe p§ki — i pöty 
äwiat przeraÄa zatosnemi jf^'ki, — pöki prawa nie padnie zemata 
na zbrc)dniarza". 

Gdy noc pierzehla, mysli Edwarda pogodniejszy bior4 kieru- 
nek. Podziwia on pi§knos6 iiatury, budzj^cej si^ zc wschodzficein 
stoncem do nowego zycia i sam nie wie, diaczego to „wesole na- 
tury z ciemnoty povcstanie, — jegf» tylko pogr><iza vv bolesne du- 
manie: — mitusc, nienawisc zywa, roskosz i t^sknota, — uciecha 
i zal w przemian sercem jego miota". Brak mu poprostu — niilo- 
sci, brak kochanki. To tei pierwsza, ktör^ spotyka, ladna dziew- 
czyna wiejska (przynajmniej przebrana za wiesniaczk§) odrazu staje 
si§ panisj, jego serca: Jesli j^ kto przesladuje. jak w romansach, 
to Edward gotow jej bronid, czy to mloda niacocha, czy stryjanka 
stara, czy okrutnj' opiekun chce j;\ zamknad w klasztorze lub zmu- 
sic do wstr§tnego slubu. przez zamknigcie w podziemnym lochu, 
sk^d jej si§ wlasnie udalo zbiedz. Dziewczyna po pewnem waha- 
niu potwierdza te przypuszczenia, opowiadajqc, ie po smierci ojca 
zamkn!\J jq, chciwy opiekun w staryni gmachu wsröd lasöw^, a na 
dobitek zaz^dal jej r§ki. by sobie na zawsze przywiaszezyc jej nia- 
jf),tek. VV tej groznej chwili uciekia ze swego wi§zienia i üdt^d blq- 
dzi, nie wiedzqc, co si§ z ni.-^ dalej stanie. 

Edward jednak wie, ze on js^ ocali, bo jt^ juz kocha. Wszak 
„w nowych romansach wszyscy kochankowie tkliwi — w pierw- 
szem wejrzeniu czujq te ognie gwaltowne, — inaczejby z przyja- 
zniq byly sobie rowne". Dziewczyna wqtpi, czy jego ojciec zgodzi 
si§ na ten zwi^zek i chce ua razie odejsc; ou na kolanach zepe- 
wnia J4 o swej wiernosci i nieroz}q,czn<jsci, gdy na to wchodzijego 
ojciec i musi wyslucbac takiej tyrady: „Ojcze, chciej stuchac! Po- 
tem twoj^ wolq. b^dzie — stanze w kuchanych ojcöw lub okrut- 
nycb rz^dzie. — Przysi^gam ci w obliczu wszeebmocnego Boga, — 
ze zadne twe rozkazy, zadna bolesc aroga, — pöty pi^knq Matyld§ 
ze mn% nie rozli^czy, — pöki jeszcze krwi kropla w zylach si§ 
mych a%czy... Wyrzekam si§ maj^tku, gdy mi p^ta wklada, — do- 
sy6 jest ten bogaty, — kto milosc posiada". Gdyby si§ mial wy- 
branej sprzeniewierzyc, niech go skruszy piorun z r§ki Boga! — 
Na to ojciec z usmieehem: „Gdy juz wigc tak przysi§ga straszna 



32 TADKÜS/; SINKO 

wvrzt'C/.onii, — pAi'^''' u^ciakaj Marysi^, to twa narzeczoiia!" Ojciec 
biiwit'iii, dowiedziawszj' sif o „romansowej glowic" syna, uiyJ do 
przeprnwadzonia swych zamiaröw fortolu, pozwalujqc mu spotkad 
w karcziiiie iiieznaiiJi narzcczonn, jako rzekoinfj ofiar(t' przesladowa- 
nia. Za ten nowy sposöb swataiiia Edward jest ujcu bardzo wdzi^- 
czny, bi) tak bywa w — romaiisach : „ueiekad, blndzid. kocha«!", 
w karczniie znalezö äon§, — w dziejach takie zdarzenia .sfj nie- 
przeplacone". 

Romansowoäc Edwarda jest wi^c nieuleczalna, a przynajmniej 
na razie nieuleczona. Bo czyby to prawdq bylo, co mu opowiadata 
nieziiana dziewczyna, czy tei prawdi\ jest, ic schwytano go iia jego 
wlasny lep, na romansowoäö, to oii i tak nadal patrzy na Äycie ffrzez 
faJszywy pryzmat romansowy, cieszy si§ tem, co go spotyka — jak 
•w lomansie. Roinansowosc ani jego nie przyprawila o äadne bole- 
sne. nieprzyjemne nast§pstwa. ani nie zaszkodzila (owszem pomogla 
do zrealizowania planu) ujcu i narzeczonej; ofiar.'\ jej byl tylko 
wygodny i leniwy Micha!, ktöry si§ musiat w nocy wJoczyd po 
karczmach i lasacb z paniczem. To te^ JVIichal wJasnie grozi ro- 
mansistoni batogami i uwaza ich dzieJa za trucizn^. Sam poeta nie 
podal zadnej odtrutki na ten szal romansowy. A moie i nie chciaJ 
podawac? Bo czv mu to nie bylo sympatyczne, ie romansy otwo- 
rzvly mlodziezv oczy na pi§kiiosc' naturyV ze jq nauczyly widzied 
w malzeristwie zwiqzek kochajqcyeh si§ dusz, a nie kontrakt, za- 
wieran}- przez rodzicöw, bez udziatu kontrahentow ? Razito go tylko 
szukanie awantur na röwnej drodze. zatracenie zdrovvego rozsqdku 
i te objavvy wysmial — dose pobiazliwie. Bo smiej^c si§ z Ed- 
warda, ktoremu romanse kazaly wierzj'C w strachy i duchy, po- 
kutujqce w ruinach, wspominat moze o wlasnej przygodzie z ta- 
jemniczvm mnichem podczas noclegu na katafalku w wigilj§ bitwy 
pod Hanau (1813). o owej przygodzie, ktörej opis, peten plaisante- 
rie — macabre podyktowal w starosci cörce '). Ze i sam Fredro 
podczas wypraw Napoleonskich mial glow§ nabit^ balladowemi du- 
chami, dovvodem dwa ustgpy ze wspomnieri, ust^py pisane wpraw- 
dzie po pigcdziesi^tym roku iycia. ale reprodukuj^ce assoejacje 
mlodziencze, zgodne w nastroju z przygodq z mnichem. Raz^) 



•) WydaJa go WDuczka poety w Bibl. warsz. 1911, I. str. 169 nn., prze- 
drakonal H. Moscicki w nowem wydaniu Trzj po Trzy, str. 193 nn. 'j Trzy 

po Trzy str. 6.S. 



GICMCAI.OO.IA TYI'ÖW 1 KlUlIlt A. FliKUKY 33 

■wspomina. jak jej^o [nv-yjacicl, jad.'ic, przez jakqÄ ciemnq wies, wst^- 
piJ (lo jednej o^wietlonej cliahipy po ogieii do fajki i prj chwili 
wybiegl '/ iiioj z palt^cq si<j fajk«^ (zapaliJ ']!\ od swiecy, ptonj^cej 
przy katafalku), wsi.idt na kunia i piulzil jak szaluny: „Raz jei- 
dziec zdaje si§ bez gJowy, raz w olbrzyma roi^nie, raz zdaje si§ 
trzyinad w obj^ciu wiarolomn.'i Lenorg, hop! hop! hop!" Kiedy in- 
dziej ^) ofieer sztabowy „p^dzi z nocnym wichrem jak der wilde 
Jäger", postaö z innej ballady Btirgera. Na starosd chyba Fredro 
nie studJDwat BUrgera. Jesli go paini^tal jeszcze po pi^cdziesi^tce, 
to moie z chfopigcej nauki, prowadzonej „trybem szkolnym", moze 
z nilodzienczej lektury Iwowskiej. Nie znamy dat wi^kszej czg^ci 
jego bailad; w kazdyin razie ta, w ktörej trup zamordowanego 
chtopoa obejmuje mordercg „i tak, co doba z polnocy wybiciem — 
wznawia si(^ ciqgle vvalka smierci z Äycieni" (Zlamanie wiary) pi- 
sana jest po r. 1820. Otoi kto sain jeszeze po trzydziestym roku zycia 
bawit si§ w balladacb duchami, ten w dwudziestym drugim roku nie 
mögt bardzo oburzac si§ na wiarg w strachy u Edwarda (mniej 
wi^cej w tyni samyin wieku). Rozs^dek möwil mu, ze to glupstwo, 
jak i iiine fikcje romansowe, ale moda kazata teni si§ zabawiac, 
nawet balamiicic. Jak wigc ze stanowiska Mickievvicza wobec Hra- 
biego nie mo^na wyprowadzac zadnycb wniosköw o nieprzycbyl- 
nosci autora „Pana Tadeusza" dla pewnycb wybujalosci romanty- 
eznych, tak Edward Fredry nie powinien uchodzic za objaw nie- 
cb^ci jego do romantyzmu. Inna rzecz, ze kto zaczynal sw^ twör- 
czosc od humorystycznego oi^wietlania pewnycb extrawagancyj ro- 
mantycznyeb, prawie od parodji, ten nie czul si§ widocznie powola- 
nym do powaznej stuzby u nowej Muzy; ale go ta Muza interesowala 
i nie byta mu antypatyczna. 

„Komedja byta grana (w r. 1817) i — nikt o niej nie wspom- 
mnial" dcjnosi Fredro w swej autobiografji 2). Problem w niej po- 
ruszony wydawal sig jednak poecie na tyle aktualny, ze po osmiu 
latacb rozszerzyt j^ i przerobit na trzecbaktow^ krotocbwil§ ze 
spiewami p. t. „Nowy Don Kiszot czyli sto szalenstw" (1824). 
Edward przenyenit si§ na Dou Carlosa, Micbat na Pedrilla, obaj 
na karykatury sm§tnego rycerza z Manczy i jego praktycznego 
giermka. Oto co przyjaciel mo^e doniesc ojcu, kasztelanowi, synu 
(III. sc. 2) : „Karol drugim stat si§ Don Kiszotem. Bytem u niego, 



') Tamie, str. 84. -) Schnür-Peplowski, Z papieröw po Fredrze, «tr. 7. 
Rozprawy Wycii. filoloj. T. LVlir, 3 



34 'lAllKUS/. MINKO 

odpowiedzial, ie chce odiiowic diiwrn' czasy rycorstwa. kiedy ala- 
hoU; i cuotii uciiMniv^'Oiiii znujduwaly oliroiiy w d/ieln(>j mtodzieiy 
i ie chce byc wzorcm diu swiata. I'o moidi odwicd/.inacli pierw- 
szego dnia wpadJ do klasztoru zakdiinic nie, |iiiiiiiir kti'irych, 
vv ezasie, gdy jediia inJoda osoba Votum czynda. i niiiiemajjjc 
pewiiio, ze jest przyinuszunji, chcial gwaJteiii y\ vvyrwad, jak 
iiiöwi}, barbarzyiistwu. Drugiego dnia obcial przez ol^nc wyrzucid 
zlü inowiqcego o calej plci pi^knej. A dowiedziawszy 8i§, ae jakii 
jegomo^c w najgorszyin sposobie obchodzi si^ ze swoj.i iom^, wy- 
zwal i obcint gu dnia trzeciego..." Jiiz z tego listu widad, ze Karol 
wiernie wypelnia program rycerza z Manczy, jakgdyby i on Ityl otiar)\ 
tych sainych, co tarnten, roinansow rycerskich lub przynajuiniej j)öz- 
uiejszych rmnansöw heroicznych k la Gumberville i Scudöry. " Ale 
czy ko}o r. 1820 czytal ktu gdzie jeszcze Amadisa z Gallii czy 
Puli5xaudre'a (1652) i Le jeune Alcidiane Gomberville'a czy Phara- 
monda Calpreiiede'a, czy Artemenc'a panny Scuddri? Molieruvva 
satyra na czytehiiczki takich romausüw, na owe Pröcieuses ridicules 
byla aktualna, ale tez pojawila si§ \v r. 1659. Ale satyra Fiedry 
n;i ofiary roniansöw rycerskich z r. 1824 o tyle tylku mogta nie 
uderzac vv pustk^, o ileby ktos roniantyczue zamihnvanie w sred- 
iiiüwieczu, wyraioue tak pi^knie jff „Rycerzu Toggenburg" Schillera 
i i)rzyj§te do programu novvej szkuly, uwaial za parallel^ do zami- 
Jowan Don Kiszota. Zdrowy rozsiidek Frcdry wzdragal sit; na takie 
cofanie wskazöwek na zegarze dziejowym i drainalyzuJ!\c p(jniekfid 
Cerwanfesowego Don Kiszota, pröcz latwego ^miechu chcial takze 
wzbudziö niech^c do wszelkich — restauracyj, wskrzeszan tego, eo 
bezpowrotnie przepadlo. 

Ale ta tendencja jest bardzo cieha. GJosno udzywa sig tylko 
farsowe powtörzenie przygöd starego Don Kiszota. Wige Don Car- 
los, ktöry obraf za svve godfo honor i mgstwn, a za cel zycia obron§ 
niewinnosci, „wslawia sig" iiajpierw w Warszawie az do samych 
rogatek wsröd äydöw, bab, dorozkarzy. panien i m^zatek; potem, 
obciqwszy nos jakienius ..barbarzynskiemu" mtjiowi, ucieka „przed 
kobiet dzi§kczynieniem i ludu oklaskiem", a zaraz%rn przed wrza- 
skami zazdrosnych, by szukad szerszego pola czynow i napelnic 
slaw^ oba swiaty. Strzela wi§c po drodze do zbojcöw (byly to pnie 
w lesie), szuka w starem zamczysku (browarze!) uci^nionej niewin- 
nosci i zabija — capa; chce z rqk bab, idqcych na jarmark, vvy- 
rwac skr§powan% ofiar§ (ab. g§s!), podburza chtopöw przy zniwie 



GIO.sKALOllJA TVI'inV I FKiUK A. IKKUKY 35 

du obicia tyraiia (karbowego), ai kasztelan w trzeciiii akcic pr/.e- 
prowadza sw;i intryg^ i zeiii go ze nwt^ vvyelio\vank;i, ZufjH- 

Karcil. ktöry za kazdt; szalenstwo piacii nietylko usmieszeuiem 
si(;, ale i dotklivvemi karami, teraz jest ulec.zony, wyznaje, ze tylko 
daleki od ojca i narzeczoiiej rnögl zbl.idzic z drogi, a wszy- 
scy obecni UUC4: „Nie sziikajniy wsröd marzeiiia — szcz^scia, co 
si§ stokiMc zmienia... nii^dzy aweini — w swojej zieini, — zyjmy 
zgodnie — i swubodnic — tylko inilosd, stalosc, enuty, — inogj^ 
vvröfic nam wiek zloty". Karol szuka} povvrotu tego zJutego 
wieku uiby to w ideahicb sredniuwiecza, ale glosil pi'zy teni takie 
„rewolucyjne" zasady, jak röwnosc chfopa i pana, i wzywal do obi- 
cia ekonoina (III. sc. b). Do takich zasad i reform odnosz;\ si^ 
slowa kasztelaiia (III. si*. 3): „Trzeba byc warjatem, — aby cbciec 
swiat przerobid, — vvalczyc z calym swiatenti", a nie do — roiiian- 
tycznosei. Literacka roinantycznusc Karola zaznaczuua jest wlasci- 
wie tylko ballad^ o widiuie w zamezysku (I. sc. 10) i od^ du mi- 
losti (II. sc. 1), ale te dwie wkladki spowoduwane zustaly laczej 
wzgl^dami operetkuwemi niz parodystyczneini. Natomiast wszelkie 
pownlyvvania si§ Edwarda (z „Intrygi ua prgdce") 11a rumanse tu 
Fredro usun^l, jakby uie chcial dac powodu do pos^dzenia, ze 
osmiesza nowy kierunek literacki. Jezeli w farsie wolno szukac 
powazuycb upomnieii, to mieszczq si§ one w finale, a dotyczq srod- 
köw przywröcenia zlotego wieku: „W swojej ziemi zyjmy zgodnie, 
tylko initosc, stalosc, enoty, niogq wröeid nani wiek zloty", a nie 
gouienie mar, nie donkiszoterja. Znane jest stanowisko Fredry vvo- 
bec powstania listopaduwego, przy- ktöregu wybuchu sam wiary 
w skuteeznosd vvojny z Rosj^ nie miat, a wiar§ mtodziezy nazwal 
„dziecinn^ ufnoäcifi w sily wtasiie, w swi§tosc sprawy, w udziat 
äwiata, w pomoc nieba" '). Czyzby jui w r. 1824 dostrzegl wsröd 
mJodziezy warszawskiej symplomy przyszJego rucbu i chcial je ua- 
pi§tno\vac jako — donkiszoterja'? 

Wracaji\c do ufiar ksifjÄek, zaznaczyd wypada, ze nie nalezy 
do nich Flora Geldhaböwna, ktöra popisuje si§ wprawdzie lek- 
tur^i Saint Pierre'a (Pawel i Wirginia), Florjana, Gessnera i Ossja- 
na, cytuje listy Abelarda i Heloizy, tlumaczone z Pope'a przez Wq- 
gierskiego (1795) i, jak si^zdaje, nowq tragedjgOrillparzerao Safonie^), 



') Chrzanowski, str. 28. ^) Jesli Ludmir w „Jowialskim" wymienia Ja- 

romira, bjhatera Grillparzerowskiej , Ahnfrau" (z r. 1817), to Safona na okrop- 



3<i 1 Ai>i;i N/. «NKd 

ale z;inailt(i jo«t (pi) i'jpu) orrul,i,8k<')ra, by minta iilcc jakiciiuikul- 
wiok wpivwowi tcj li'ktiiry. Totei choc twierd/.iJa. ie „kazde ach 
i niestf.ty jui ji-j h.y wyfiska — a cierpiiio na wHpdiiinii'nit' niitciBoi 
imzwiska", gdy usiyszata sordeczne «Iowa kochajjicego j^ Luboniira, 
o^wiiidoza mu zirnno, ze mituane zale i rozpacze „pi^-kiie sq \v t-le- 
gji, trcnaoh lub tez udzie", ale w zwyczajnej rnznidwio jq in^cz!} 
i niidzi^. Tytul „.Insnie Oiwieconej Ksi(,-2ne)" to jedynv cel jej iny- 
k\'\ i djizeii. By stac^ si§ ofiarji ksii^zki, trzeba mied natura z gruntu 
szlacliefnq, Jak E<hvard i Karul; Flora posiada rasow^ immuniza- 
C)5 pi'zcciw wszelkiin idealizinoni. 

Za to taka C e 1 i n a (z Listu, 1825), ehod kuclia zazdrosnego 
m^za Orguna, przeciez pragnie przezywa<5 illuzje, wj^woJune lekturtj 
sentymentalnvch roinansöw (moie Nuvvej Heloizy Rcjussa). przynaj- 
mnicj — w fant^zji i dlatego pisze w tajeinuiuy przed meiern ro- 
mans w listach. Olo pröbka jej nocnych niarzen (sc. 3): „Z wi§- 
zöw pciziomych uwolniona dusza — tgsknein uczueiem rozkosznie 
si§ wzruszrt. — Juz ezuji; zblizenie — tego, co moje wyciska \ve- 
stcbnienie, — co mnie zachwyca, co mnie nad swiat wznosi... Przy- 
bj-waj vv tej cichej gudzinie... iiiech ci§ caikiem obejniQ, ukryj§ 
wsröd Jona... Czeniuz zwazac uprzedÄenie, — co ciasiiy zakres na- 
daje kobieeie, — czemuz niierz!\c trwozliwie zawodöw przestrze- 
nie — najpi§kniejszeinu nie i^ddac si§ w swiecie?..." M%z, przeko- 
nawszv si§ o iiieslusznosci cbwilowycb podejrzen, pozwala zonie 
pisac romause (zamiast je przezywaci. S4dz^c. ze tak najmniej straci, 
chod doplaci ksi^garzom za przedai... Niebaczny, nie przeczuwa, ze 
Celina, wyksztalcona na pisaniu romansöw. in.ize si§ stac panii^ 
Bovary. 

W napisanych we dvva lata pözniej (1827) „Slubaeh panienskich" 
ofiarami ksif^^ek Sii obie panny, Aniela i Klara. Ich nienawisc do 
m§zczj-zn, stanowijjca podsta\v§ ^luböw, opiera si^ na „M§za Klo- 
ryndy zyciu wiarolomnem", a wi§c na jakinis romansie z 17. czy 
poczqtku 18. wieku. Klara pami^ta doktadnie, co tarn czvtala: „ze 
milosc gorsza nad wszelk^ przygod§, — ze, masz si§ kochac, wo- 
lisz skoezyc w wodf". Pani Dobröjska przypuszcza, ze na dzie- 
cinne sluby panien wplynjiJ pröcz _kilku zlych ksi^zek przeczyta- 

nej skale, wymieniona przez Flore, raoze byc bobaterka ,,Sapho" tegoz poety z r. 
1818. W Warszawie grano ja juz w r. 1819 w przekladzie prozaicznym K. Bro- 
dzidskieg^o, ktöry pözniej dopiero dokooal przekladu wierszem. Zachwyty wspöt- 
czesnych nad Safona a B. Gubry nowicza, Kazimierz Brodzinski I. 1917, str. 314nD. 



(iRNKAMKl.lA TVl'l5w I I'IOIIK A. l'ltEDltV 37 

nycli skrycic" zly przyUhid pDzyciii rodzieövv Klary i gorszi^ce roz- 
mowy szwaij^rii; sj^dzi jediiak, ze owe äliiby dlufjo si§ nie utrzy- 
maji^. Jakoz si'q nie iiiyli. GIdS serca ryclilo [irzyglusza papierowe 
reininiscencjo. 

Stvl, kti'irym ai(j' Celina (z „[yistu") posJugiwata vv svvycli clu- 
kubracjach rmnaiisowycli jcst wlasciwy k:izdeiiui vvy powiadanetnu 
zdaniu Helen y .Imvialskiei (1832). Oto Jak niDiiologizuJe na vvia- 
domciäc, ze za trzy diii nia dac ostateozn.'i udpowii-dz przc'znaczo- 
iiemu jej przez rodzicövv na in§za Jauuszuwi : „Ai'h, Heleno, ta- 
kiezto przeznaczenie twoje? Nie znajd)\z twe uezuoia iddzwi^ku 
nigdzie? Wsz(jdziez ziinny tylko ri)zs;\dek iidwza)emniac b^dzie go- 
ri\c.e usciski vvyobrazni twujej? Nie, nie swietnego naddbnosciq. 
ksztahii. nie swietnego urodzeiiiem i uiajfitkiem, nie, nie takiege 
pragn^; duszy dusza inoja szuka. Im bardziej svviat gn odtn^ci, teni 
purywpzej wycij^gni; ku iiienui zbawieniiJi rijk(;, teni cziilej du seroa 
przyci.sn^. Ach, swiateni natenczas, catym swiateni ja mu siy stan^! — 
Ale vvszystkii to niarzenie. zinini ludzie szalenstwem je zuwi:]. — 
We wszystkiem szala rozsjj,dnej rozwagi byc niusi. Wsz^dzie wy- 
tarte kuleje; temi pustgpuj niewolniczo, albo sam^ zostaiiiesz, samq. 
na ogr.)innej swiata przestrzeni". 

W tyin nidnolügLi jest juz eala dusza i caiy uuiysl Heleny. 
To nie Molierüwska pröcieuse ridicule ; to ta sama dziivvica, ktöra 
na pi)Czq,tku Dziadüw ez^sci piervvszej niarzy nad innianseni. ze „jest 
i inusi byc k§dys, cbuc na krancaeh swiata, — ktus. co do niej 
myslaini wzajemnenii lata", druga poiowa jej duszy. Gdyby si§ Lud- 
niir nie byl zjawil, posztaby byla z woli rt.dzicöw za Janusza i bylaby 
przez caJe zyeie nieszcz(jsliwq ofiarq losu; ale ze w Ludniirze od- 
nalazla wymarzony iiieal, czfovvieka przez los i ludzi przesladowa- 
nego, czuje si§ szcz^sliwq, a poeta kunstriuije najzueliwalsze przy- 
puszczenia, by to szcz^scie utrwalie Jesli niacocha jeszeze przed 
pujawieniein si§ Helen v na scenie charakteryzuje jq, jako osobg, 
maj^cii swüj,'^ wol§ i up(jrek, a przytem gJüvvk§ tioelig romansami 
i poezjami zawröcon.'^; i jesli radzi Janiiszowi ndawac troclig ro- 
mansowego, bo „Helena chciataby jakiegos sm^tnego wielbiciela^ 
trawiqcego noce si'od grobovvcöw", wielbiciela ze skargami na nie- 
sprawiedliw(jsc ludzi, a nawet nioze i lekki\ zgryzot§ suinienia, to 
nie trzeba zapominac, ze ta charakterystyka pochodzi od jedynej 
wsröd Jiiwialskieh rozsi^dnej osoby. Jakoz Ludmir stosuje si§ da 
rai], udzielonycb przez Szambelanuwq Januszowi, pozyskuje latwo 



Sä TADRUS/. SINKO 

syiiipatj^, 11 iiawet niiJuW Heleny. On mim, wyinioniajuc pr/.y chu- 
raktervstyco poiiidanego przez Helene wielbicida trzy nazwittku : Jaro- 
inira, Alpa i Lary. domy^la si^, in panna uforinowala Holjic obraz 
kochaiika wcdlug hohaterow Byroiia, jak Alp z „Oblyienia Ko- 
ryiitu". jak Lara z powieäci poetycznoj togoz tytulu '), jak wrcszeie 
Jaroinir z Ahnfrau Grillparzera. Duinysl ten jednak trzeba ogra- 
nic.zyc wvlnc^znie do oharakteru koclianka, jako nicprzvjacicla Äwiata 
i ludzi, dr(^cz(iiiegi) jakiini.s wyr/utaiiii suinicnia, bo zrcszlij w stylu 
przemöwien Heleiiy triidni) doaluchad ai^ jakichs ech bnjroiiowskich. 

Jesu Helena niiala wedle slow inatki „.swoji^ wol^ i uporek", 
tc) prawdziwy upor, cli^d do pöjseia na przeboj porzqdkowi spuJu- 
cznemii spotykamy u Antonji („Godzien litoäci"). O tej mövvi 
Dorimind (III. 4): „Pani masz rozum, ale nie masz rozsiidku. Pani 
myslisz, ze masz silny eharakter, a masz tylko iip6r. Pani napi^- 
trzylas z u 1 a ni k 6 w z 1 e z r o z u m i a n y c h k s i .'i z e k opini^ o swie- 
cie. a swiata nie znasz". To jest opinja Fredry o Antnnji. Jest to 
emancvpantka, ktöra ehce „stad sii; godnsi wyzszego pnwolania ko- 
biety" (III. 1), a nie widzi, ze wybör jej serca padl na zwyklego 
kabotyna. Raz tylko nia pewne wj^tpliwosci co do jego wurtosci, 
gdy chwilowo straciJa do niego zaufanie a „zaufaniem tylko trwad 
mog.-i wt^ztv dw(5eh diisz. ktöre Ri§ znalazly i ukocbaly". Widad 
z teLjo, ze Antonja c/.ytywala nietylko broszury o emaneypacji, ale 
i romanse. 

Do tych kobiet. iyjqcych w swiecie iUuzyj literaekicb, nie 
nalezv Laura („Co tu klopotu"). Özwarc objasnia (III. 4), ze jako 
normalna osoba wyszJa ona za mqz za zawzi^jtego poet§ (ob. ?7 poeto 
fynatico Goldoniego). ktöry j^ zanudzat swemi wierszami, az ona sania 
chvvyeita si§ dla obrony tej samej broni i raz w ni)Cy zacz^la m§- 
zowi deklamowad epupej^ wlasnej kompozycji. W 24 pie^ni m!\i 
oddal Bogu ducba, a Laura szuka (ealkiem sprytnie i trzezwo) no- 
wej ofiary. Szwarc nstrzega Albina, ze i on b§dzie musial w noey 
sluchac jej deklamacji: „Wi§c losynosy, Ifiki-bfiki, nieba-chleba, — 
slonce konee. Toz w koncu i umrzed potrzeba". Laura jest grafo- 
mankfi. Probki jej poezji, to parodje w rodzaju tych, jakie ezasem 
Molier przvtaeza w swych komedjacK; jej postad, to k;irykatura 
w rodzaju epizodycznych „poetövv" tegoz Moliera. 

D(j ofiar ksiqzek trzeba poniek,'\d zaliczyc takze Astolfa 



•) Zauwazyl to jiiz E. Kucharski, Fredro jako romautyk. Pam. liter. 1906. 



GENEALOUJA TYPOW 1 FKiUK A. I'üKDKV 89 

z ,,Oilludkövv i poety" (1825). Wprawdzie on sam uwaza 8i§ za 
ofiarg Idsu, a za powod swej mizuiitropji przytacza zawody w zy- 
ciu, ktöre w kolebce obiecalo mu radosö, a pcjtem tylko izy mu 
przyniosto. ale zanadto iiiteresuje sig problciiuuiii literackiemi. spe- 
cjalnie roinautyoznemi, bv jejjo mizaiitropja nie iiiiala mied cba- 
rakteru literaekiego, powiedziny odrazii bajronistycznego. Na tle li- 
terackiego programu romantycznego stawia go Fredro odrazu po 
jegi) przybyeiu do jakiegos prowincjunaluego miasteczka. „Cöz tu 
do widzenia?" zapytuje Astolf (so. 3). Czy s^ jakie ruiny z pod- 
ziemnemi lochaini? jakie wysnkie wieze? lub ehociaz pri^gierz? — 
Ze te zabytki inaj^ pochodzic z wieköw ^rednieh, do ktorycb zwra- 
caly si^ mysli i uczucia romantyköw, wvraznie zaznacza Astolf, 
wolajfic z westchnieniein: „Zabytki ztotych wieköw, tycb wie- 
köw prostoty, — za ktörynü utuliö nie mozem t^sknoty". 
Westchnieuie to brzini jak eoho zdania z B rodz i ri ski ego sla- 
wnej rozprawy „0 klasyczno^ci i romantycznosci" (1818): „Wszy- 
stko, CO z przesztosci niewinnosc, swobod§, zapal zlotych. patry- 
arehalnycb, rycerskich wieköw przy[)üiniua, gdzie... prostota, 
nie sztuka w pi§knosei si§ maluje. sprawia na nas roinantyczne 
wrazenie. ktörego eechq, jest niily smutek... bo tylko uczucia wspo- 
mnien i t^sknotv obudzac moze". Z tfi koncepejq, wieköw sre- 
dni("h, jako zlotego okresu ludzkosei, if^czy Astolf ich krytykg, do- 
pytujjic si^, czy w locbaeh ruin nie trupieszeji^ jeszcze w laricu- 
chach kosci ; nazywaj^c wiei§ „poninikiem slawy jednego. ucisku 
tysiqca'' i möwiqc, ze pod pr^gierzem „wi^ksze lotry mniejszych to- 
tröw m§cz^". Czy ta krytvka jest eohem stöw Byrona ') (Lara I. 
11): „Cnota, zbrodnia, nieslawa pomigszana z chwalq, — to wszy- 
stkü. CO nam po nich z ich zycia zoatato; — przytem ciemne po- 
dania, nagrobne kolumny, — kryjqce ich popiuly. ich slabosci tru- 
mny.. ?" Niekoniecznie. Jesli Fredro westchnienie do idealnych wie- 
köw srednich powtörzyl za Brodzinskim, to u niego röwniez czy- 
tal o ruinach zamköw niemieckich, „gdzie dawna srogosd ustq- 
piJa niiej.sca drapieznyni ptakom". Sam w svvoich balladach na te- 
maty sredniowieezne osvvietlil obie strony sredniowiecza. tamt§ ide- 
aln^ (Godfryd) i tg srogq^ dzik.\ (Ztamanie wiarv z r. 182*, Walka 
182*, Hedwiga 183". Nie wi^c dziwuego, ze i Astolfowi kazal pod- 
Jiiesc obie strony sredniowiecza. 



') Jak przypuszcza E. Kucliarski, Bibl. «arsz. 1911, I. str. 268 nn. 



40 'l'ADErSZ SINKO 

Pri5c/. \viek('>w rvccrskicli iiitcresownly roinjintykow picsni i po- 
daniii luddwe: „Piesni ludu l)yly |)()c/.)itkieiii poezji" — ' pisze dalej 
Brudzinski \v przytoczdiiej nizprawie. „Czucie, przcsjjdy, zabobony, 
podania liiaturyczni' w nirh sig zawarly; z nich zastosowanie. roz- 
sjjdek i ddbry smak utworzyly sztuk^". Stosownie do tycli zaiiite- 
resowari rumantycziiych pyta Astulf (il)erÄvsty: „Lecz wifjcoj z daw- 
iiych dziwöw czyi to iiiiastu niöma? — C(>z, jakie iobrn tura albo zt^b 
olbrzyina? — albo skal(^', eo djabet iipiiscit z niciiiocy, - jak kogut 
we wsi zapia] o samej pöiiiocy?" Takieiiii pr/.cdiniotaiiii, ktore osnula 
legenda ludowa, iiiteresowal si§ w owych czasaoh sam Fredro, jak o tem 
swiadczy „baj§da z podari gminnych" p. t. „Kamien iiad Liskiem", 
ogloszona w r. 1830. a napisana nie na dlugo przedteni, jak swiad- 
czij ecba ') z „Konrada Wallenroda", doslyszaliie ohodby tylko 
w tyin usttjpie : „Swiatto wypadlo, a wypadtszy z dtoni — ostat- 
nim lyskieni eieii po strupacb goni, — gasnie — i zgaslo. Brytan 
szczekiKji. Zdrada! — Okrzyk: kto idzie? w kobj z niuröw spada..." 
W koncepcji bobatera, co „w zbrodni pocz^ty, ubj^la go zbrodnia" 
stusznie podkreslono ^) rysy bajronistyczne. Warto nadto zauwaiyö, 
ze bohater, ehc^c narzueic swq wol<j spiqcej dziewicy, magnetyzuje 
jq, wediug przepisu (obr. II. ust. 6j: „Rozwarte palce na uäpiunji 
sklania, — gdzie si§ bix'w czarna w dvva luki rozgania; — potem 
po jednej i po drugiej stronie — pownlnym rucbem przesuwa na 
skronie. — na szyjg, barki, az na döi do r^ki — i znowu wste- 
cznie tei obwodzj^c wdzi^ki, — gdzie poczut serce, wstrzymal dton 
i trzyma. — a potem kibic jakby w pier^cien ima — i znowu pu- 
szcza i znowu otacza — i w srodek sciqga i na streng zbacza; — 
1 nizej, nizej i dzieli i sprz^ga, — ai kolan si^gnql, az stopy do- 
si^ga; — a potem wraca bez ebwili przervvania, — gdzie si§ brew 
czarna w dvva Juki rozgania, — i znowu, znowu przeeiqga i zwraca, — 
az juz poj^cie i pami§c utraca, — lecz kazdym razem powtarza 
przy }i)zu : Czekam ci§ Olgo na skalistem wzgörzu". Ten ust§p 
jest bardzo charakter^'styczny dla Fredry, jako dowöd, ze w ist- 
nym sabbacie czarudziejskim, ktöry pauuje w baj^dzie '), zachowat 
on, powiedzielibysmy zininq krew, skoro tajemniozy wplyw zbro- 
dniczego mJodzienca na czyst.\ dziewie§ }j*'zypisal — fizycznemu ma- 
gnetyzmowi i scen^ tego maguetyzowania facbowu, technieznie opisaJ. 



') E. Kucharski. Fredro )ako romantyk, Pam. liter. 1901. ') Tamie. 

2) IJaz zaznacza poeta w awadze (do II 2i : ,przesqd_v ^minue dotad istniej^ce". 



r, k:nkai.oo.ia tvi-dw i tMcim a. kkrdky 41 

Na podaniach, pi-zewa^nie ludowycli, dsnul tez Krcdro „Jere- 
miasza S§pa", pdCinat, ktory na tytule ma miaiio „bajy.cly", ale 
w epiloja;u autora nazwany jest wyraznie „powiesci^". Otöz w dru- 
giej cz^'sci tej powiesoi trzyinat si(^ pcjeta, wedJug wtasnego wyzna- 
nia, prawic dosiowiiic Ifgeiuly. ktöivi vvziat z opovviadaiiia starego 
strzelca, Ukraiiica, pamiotajiicego jeszcze rzcz Hiiiiiariskjv. Cz(jse 
druga ruzgrywa sig w r. 1648 pidezas biintii Chiiiiuliiickiego, wi^c 
pierwszq trzeba umiescic u jakie dwadziescia lat przedtein. Powiesö 
jest nie datowaiia, ale cza.s jej powstania mozemy okreslid przez to, 
ie znajdiij% si§ w niej reminiscencje z „Zamku kaniuwskiego" 
(1828) Goszczyriskiego. ktörego p(jeta po znauym wyst4|iieiiiu tegoz 
w r. 1835 nie bylby nailadowat. Gdziez widac owe reminiscencje 
z Guszczyiiskiegd? Najpiervv w sainyin wybnrzu teniatu, zaczerpniij- 
tego z koliszczyzny, a przerzuconego tylko do poiowy w. 17; pc^teni 
w pnstaci Hrynki, ktöry nie inog(\c nawet podslgpern d(jstad w swe 
r§ce Hanny, ucieka do kozaköw i z nimi potem napada na ziemie 
polskie ; dalej w postaci. Halinki, ktoia zdradzona przez Hrynk§. 
mäei sie na nim i przesladuje go, niby Ksenia Nebaby; wreszcie 
w scenie szczucia Hryriki, zaszy.tego w skör§ dzika, ehartami i bry- 
tanami, scenie, ktöra w swej przerazliwej zgrozie prz\ pcmiina scen§ 
wbijania na pal Nebaby. Ostiteczna bitwa z kuzakanii koiiczy si§ 
w obu |i<jeniatach zwyoi^stwem Lacböw. Symboliczneniu jiocalun- 
kowi Kseni z konca „Zamku Kaniowskiego" odpowiada pojednanie 
si§ vvrogöw w „Jereiniaszu" : „I trup w triipa legi objt^ciu, — biala 
lilja spadJa nan". 

Powiedzielismy,7.e nasladowanie „Zamku Kaniowskiegd" w „Je- 
remiaszu" ka^e nani povviesc Fredry umiescic. przed r. 1835, vv kto- 
rym ukazat si§ znany artykut Goszczynskiego, powüdujqcy zawie- 
szenie lutni Fredry na kolkii. Ale nieprzyjazri Fredry z Goszczyn- 
skim si^ga jeszcze r. 1832, w ktörym Guszczyiiski z towarzyszami 
zaloiy} we Lwowie „Zwi^zek", niajs\cy drog;) propagandy literackiej 
przygotowy wac ogöl do przyszlego powstania. Projekt wydawania 
pisma perjodycznegü znalazl aprobatij komitetu szlacheckiego. „Ale 
Fredro Aleksandei" z;\dat, aby artykuly przed ogJoszeniem przechö- 
dzily przez c'enzurg konntetu, a to. jak si§ wyrazil, dlatego, aby 
nie drukowano czegos, coby bylo vv duchu Uczti/ Zemstij"' '^). Gosz- 



') Z Zapiskdw Gosxczyiiskiego przytoczyl J. Tretiak w dziele; Hohdaa 
Zaleski na tulactwie (1831—38), Krakow, 1913, str. 57, uw. 1. 



42 TAIlRU^Z NIMKO 

czynski na ten warunok si^ nie zgodziJ i proJekt dzicnnilca tipad), 
a autor Uczli/ zemMy „straoH dla Fredry szacunek i okazal tu jeniu 
kilka lat pi)zniej w rozprawie: Nowa cpoka puezyi polskiej" '). 
Wolno przvpuszc'zaö^ ze Kredro, pragnf|cy ceiizury prewencyjuej 
dla artyknJöw o tendencji rewolucyjncg'o wiersza Goszczynskiego, 
röwniei szacunku dla poetv nie zaoIiowHt; a jesli tak bylo, to „Je- 
reminsza". na^Iadiijnccp^n „ZamcU Kaniowski" napisaJ przed r. 1832. 
WedJup: tych kombiiiacyj Jcreiiiiasz povv.stalby byl przynaj- 
mniej n;i liwa lata przed „Pancm Tadeuszein". Szczegö< to o tyle 
vvaznv. zc l^'redrze. ktöry przcz swejjo Edwarda z r. 1815 o dzie- 
wit^tnascie lat wvjirzedzit „ostatniego z Iloreszköw", niusielibysmy przy- 
zna<5 takze pierwszenstwo \v opisie konnertu niysliwskiego. Otojak 
Czesnik, odbywszv przeglqd druiyny invsliwskiej, zabiera si§ do 
konoertu:... „koniem zatoczvl. — na pagörku si^ zatrzymal, — stynn^ 
trsjbk^ w r«,>k§ wziql. — Pölkrzywa, cienka. brzozowa. — w srodku 
smolka, skorka z wierzchn. — tak donnsny miata glos, — ze po 
rosie w nncnej ciszy • — slvebac hvJo na mil dvvie. — Trjjbienie 
chlubfi ezesnika. — bo nikt pewnie tak nie tr<jbi}, — nikt tej sity 
nie mia} tchu. — PrzyfozyJ tr^bk^ do wargi. — zyly zbiegty inu 
na czole, — oko biate zaszid krwijj... i wycifignqt taks^ nut§. — 
ze na drzewaeh trzf\s} si§ lisc. — Wvci.ignfil cienko a dlugo — 
i powtörzvl po raz drugi, — potein ndbi} krötkim tcheni;— i znowu 
cifign.it. odbija}, — kröciej, dluzej, drz^eo, grozno, — piesn iny- 
sliwsk,'^ dusz.'j gral. — a na final cienkie tony. — w jeden gczmii^cy 
zamkual bas". Granie Czesnika tem si§ gJöwnie rözni od koncertu 
Wojskiegn, ze ten zamknat wgraniu. .. „Jowöw historyg krötki^", 
tarnten wydobywat z tr^bki tvlku jakies nieartykulowane, niezrA- 
zumiaJe tony. Fredro (ipisuje, Jak technik, Mickiewiez, jak poeta. 
Taksämn si§ rzecz ma z opisem pogoni za zajqcem i z przedsta- 
wieniem walki z niedzwiedziem. Na tycb wlasnie przedmiotach, 
wspölnych dwu poetom, widac najwyrazniej nieddstatki talentu opi- 
sowego -Fredry. Fredro lepiej znal si§ na polowaniu, Mickiewicz 
lepiej na poezji. Jak potem Mickiewicz, tak Fredro juz w latach 
dwudziestych zrozumial, ze iowy sfj nieodzi)wnf\ cz^sci^ obrazu äy- 
cia staropolskiego i opisal w r. 182*'') „Dawue polowanie" w ga- 
w^dzie dl) Kazimierza Jablonowskiego'), a potem w komedji „Co 



') Tamze. -) Dzieta t. 12. str. 9 nn. ') w przypUie do tej gawedy 

. nazywa go ,,jednym z ostatnieh wielkich mysliwych w krajo" ; a w post scriptnm 



(iKNKALDOJA 1 Vl'ijw 1 t'KiUK A. t'KKDIlY 43 

tu ktopotu" poröwnal je ze zangielszczalem polowaiiiern wspöt- 
czesnem. 

Pröcz obu powieäci poetycznych zainteresowania folklorystyczne 
Fredry pokazuje takie jeg« „Spiew zalobny"') na smierd dwu- 
nastoletniej eoreczki sinstry autura, spiew, opatrzony takij uwagq: 
„nasladowanie spiewu wiejskich kobiet, kicdy spiewaj;\(' ptaczq 
czyli zawndz^"; nie mniej swradczy o nieli spiewka Papiiiiia fi ko- 
cie (Zemsta I 3) i jej adnotacya: „Te trzy zwrotki wyj^*te ni\ 
z dzii'la Waelawa z Oleska: Fiehii pohkie i riiskie, str. 419, nr. 289". 
To wszystko starczy na dowöd, ze pytania Astolfa, dotycz^ee za- 
bytköw sredniowieeznych i legend Indowych. nie sluÄfj bynajmniej 
do dsinieszenia go, lecz do scharakteryzowania jego upcidobari lite- 
rackich, takicb samyeh jak u Fredry w tym czasie. 

Organem tez samego . Fredry jest Astolf, gdy, zJozywszy na 
bok bron satyry, niby powainie zastanawia si^ iiad teni, co u nas 
moie przyniesc poecie talent (sc. 11): Literaci piszf), dla zysku lub 
chwaly. Otöz zysk z poezyi u nas Äaden lub bardzo maly. „Choc- 
byä byt Homerem, jesli nie inasz funduszow na wydanie swyeh 
dziel. nie znajdziesz za zyoia nakladcy, albo na silne zabiegi do- 
czekasz si§ bli^dnego wydania na liehej bibule^. — Wzmianka o Ho- 
merze dowodzi. ze Astolf pami^tal slüwa ojca Owidjusza^); ,,Saepe 
pa.ter dixit: Studium quid inutile temptas? — Maeonides nuUas 
ipse reliquit opes". 

Co sig tyezy sJawy. to Astolf widzi pierwsze jej ograniezenie 
w tem, ze u nas male kto czyta, a kazdv chce pisac. Je^eli si§ 
juz czyta, to autoröw niemieckich, wfoskich i francuskich. Polem 
slawy dla pisarza polskiego jest wözek ksiijgarza i dwa lub trzy 
teatry. Ale co to za teatry? Na tej saniej scenie grvwa sitj trage- 
dje (jak Barbara Radziwiilöwna) i operetki ozy wodewile (jak Sy- 
rena) „i szczgscie jeszcze, jesli nie te same usta — gloszi-j spiew 
Terefercia i Aale Augusta". Mimo to autor tragiczny w szczgsliw- 
szem jest polo^eniu niz komedjopisarz: widz bowiem. przychodzfic 
na tragedjg, spodziewa si§ czegos smutnego „i jesli lez nie roni, 
w kaidvin razie ziewa"; natomiast od komedji kazdy wymaga co 
innego : „Ten prawdg tarnten dowcip. ten koziolki lubi", a wi§c 



do ,,Jeremiasza" wspomina pröcz niego ..oitatniego vvielkiego myäliwego w Gali 
licji'', Leooa Horodyskiego z Bielinki pod Saiiiborem 
') Dziela XII, str. 26. '-) Trist IV 10, 21 n. 



-11 'I'AIIKI'.SZ slSKii 

Jcilfii wynuif^a jiikii'js koinctlji rrali8ty<"/.iiej, druf^i farsy, inny c.yrku. 
Ale znuwstwi) widzinv siv'ga dalej : „Ten ziiowu z cyrklein tylko 
w rozmiarncli siv ji^ubi". wigc cyrUlein elicialbv wymiorzyc dtiigo^d 
komi'ilji i j(>j poszczcffölnveh jikti'ivv. „Tanitun sfcnie zazdrnsci JRJ 
wliisiiej piv.esirzeni, — temu ciasna i dusznji, gdy sii; \v swiat nie 
zmit-ni". A wiyp pevvna czi^sJc publicznusci clicialaljy na sccnic wi- 
dzii'c oaJy swiat, m) jest nx.zliwe tylko przy ei^glej ziniani« miej- 
sc I i dekoraeji; inni natomiast nie aproljujjj nawet tycb nielicz- 
n\{',li zinian, na ktöre pozwala bynajinnicj nie nuwaturska scena. 

Z tego przedstawienia Astolfa wvnikaloby, ze pubIieznos6 F're- 
dry, piil)licznos(', Iwowaka i warnzawska, niinio stavviania sprzecz- 
nycli iijdan, pi-zecioz zvwn iiilcrosnwala si^ Jegn komedjanii. JakoÄ 
poswiadcza to Fredro w wierszu pro memoria ^PuljlicznoiJe byta 
szczera, ti; inialein po sobie". W dalszyin ciagu möwi tarn o mniej 
wi§cej la^kawych glosacli prasy warszawskiej i niilozoniu prasy 
Iwowskiej. Astdlf o krytykacli i leoenzentäcb wyraäa si§ dosd ostro: 
wytvk.i im, ze kazfj sobie ptacic redakcjdni za swiij suivjwy wy- 
rok; ze nczq drugich pis.-ie. nim nHucz.-^ siebie i ze s\V()j;| wj^tpliw!^ 
eruilvi'j^ zawdzi^'fzajiv Geoffroy'owi. Jest to (iczywiscie znany krv- 
tyk francuski. Julian Lndwik Genft'roy (1741-5— 1814), autor „Cours 
de la litfdrature drainatiqiie". Po za gtusanii platnych nieuköw pa- 
nuje cisza. wsröd ktorej autor si^ pyta : Dia k(jg() ja pisz§? Pudobiiie 
Persjtisz') zapytywal sig odnosuie do swycb Satyr: Quis leget haec? 
i odpowiada}: Vel duo vtl nemo! 

Miino. ze Fredro nie miaJ zbytniego powodu do ialenia sig 
z Astdlfem na publiozuosc i krvtvk^^j^ przedmowa jego (\n pierw- 
szego ksij^zkowego wydania Komedyj z r. 1826 utrzyinana jest 
w tonie — Astolfowym. Konezy sitj ona, jak wiadomo. cytatem 
o istocie satyry, ktöra czoleni bije osobom. gani obyczaje, — a i przed- 
tem wvkazuje motywy klasvczne. Wi§c twierdzenie, Äe „najwi^kszein 
dobreni dla slawv autora dramatycznego jest: nie zyc" przypomina 
zale Horacjusza^) o ludzie, ktöry „nisi quae terris seniota suisque — 
teinporibus defuncta videt fastidit et odit". Drugie zdanie, ic naj- 
wi^kszpm ziem dia tegnz antoia jest; byc znanyni (jsobiscie, bo wtedy 



') Sat. I 'i. -) jej g:tosy pochlebne podaje I. Chrzanowski. str. 1 n. ale dla 
röwnowagi trzeba tez przytoczyc recenzje nieprzychylne z Przyjaci6^, Listu. M;2a 
i Ziny, ob. K. Ciotkosz, Teatr narodowy w Warszawie za dyrekcji L. Osin- 
skiego, I Progr. szk, realnej w Taniowio, 1907, str. 19. ') Epist. II 1, 21. 



«KSRAl.dd.lA IVfinV 1 FUiÜu A. KIIKDKV 45 

jeiliii szukaj;^ wzoruw tej^o, eo wi<l/.;t na acciiic, w towarzystwie 
autura i na ']fj;" kuszt szarpijj jej^o znajoinych, a driidzy iM/.gfa- 
szaif\ bczkrytyCznie owe <i;-hipie wnioski, — to zdanie przypumina 
znöw zale tegoz satyryka rzyniskiego, vvypowiedziane w cz\vart(!J 
satyrze ksi§gi pierwszej: Opovviada on tam, zo ci, co bojjj si§ jego 
ci§gö\v, jako skiipey, pyszalkowie, rozpufitnicy i t. d. uienawidziv go 
i ostrzegajfj przed nim, jaku przed ozlovviekiem, ktöry nie oszcz^- 
dzi nawet wJasnego przyjaciela, lecz poda go na j^zyki tlumu. — 
Tego rodzaju zarzuty spotykaly i spotykaj^ dd dzii wielu satyry- 
köw, nietylkü teatrainych, lecz i powiesciowych. Znane s.'v preten. 
sje publicznosci do Balzaea i Zoli. Ale ze i w pevvnycli zdaniach 
Edwina z „Odludköw" spotkaniy echa Horacjusza, wciliio oba 
motywy przedniowv odniesd dö tego samego zrödla — literackiego. 
Tyle o literackiem stanowisku Astolfa. Jesli Fredro bez wi- 
docznego powodu charakteryzuje go jako romantyka, to cbyba tylko 
dlatego, ze literaturze romantycznej przypisuje wypaczeiiie jego 
charakteru, ze wi§c i jego uwaza za ofiar^ ksiqiek. Suggestjfj tych 
ksif\zek tiumaczylby si§ Astolföw ial do äwiata, öw Weltschmerz, 
ktöry jako cech§ romarityköw opisal dowcipaie F. Morawski w Li- 
ic'ie do romantyköw: „Leez czyliz i wy sanii mniej gniewu bu- 
dzicie, — tak mlode i kwitni^ce oczei'niaJ!ic zycie? — Ledwie ze 
si§ z Infimy, a nawet z pieluszek, — jakis tam romantyczny wyr- 
wie Jeniuszek, — juzei sii^ do nieszezfscia powo^anym sqdzi. — 
bl;\ka si§ vv ciemnych lasacb. po cnientarzach blfjdzi. — z jakiejs 
tam urojonej t^sknoty usycha, — je dobrze, pije iepiej, a do grobu 
wzdycha". A dalej: „Ilez skarg, ile przeklenstw, jak potworne 
glosy, — na zienii^, ludzi, zycie, natura i losy. — Nie nia dla nieh 
pociechy, wszystko plone. marne". — Gdybysmy nie wiedzieli, ze 
te zarzuty mozna skierowac do kazdego uiemal bohatera Byrona, 
moglibysmy przypuszczac, ie Morawski znal Fredrowego Astolfa. 
Ale to przypuszczenie niepotrzebne. Fredro, ktöry w „Nieszpz^sciach 
najszczQsliwszego in^za" ') möwi o Byronie. ze ten kaze, aby zawsze 
w gt^bi duÄzy jakis trapi.icy wqz si§ toczyl ; aby swiat caly, cala 
przyszlosc. grobowym pokryta byla kireni", a w „Wychowance" 
(I 4) tak sobarakteryzowat „bobatera w sposobie Byrona": „Zaden 
zmarszczek na twarzy, zadna iskra w oku — nie zdradzi nigdy czu- 
cia wewn^trznego toku, — a jednak si§ przeczuwa wsröd ciqglej 



>) Dziela XII 223. 



46 i'AUKUS/. 81NKII 

obawv, — ze tu zimiui |)ii\vj(ik!i jest powlokjj lawy", Kredro clipial 
w AstolÜR pokaziic' tiikiego bajriMiistt,\ jakicli Morawski sam ziial 
i z Bvruna i z je^^o nasladowcöw. 

W czeinze objawia si«; «Wv Woltschinerz, öw pessyinizm Astolfa? 
Przedewszystkiem w sluwacli. W rozniowie z Czeslawem (sc. 4) 
oäwiadcza on, ze nie lubi nawet we snie inarzyc o szezt^'sciu czy 
nadziei, bo go przebudzenie znowii wvtnica \v optakaDu zyeie, gdzie 
ledwie wytrwac iiuize pod losu uciskieiii. Zycie, to „szyderskie 
igrzysko nutury". ktöra obarczyJa czlowieka brzemieniem cierpie- 
nia; ludzit-, gorsi od zwierzjvt : „co ma zJosci hyena, e.u padalec 
jadu. — zitjcz z falszein. zeiust.i, niyslii, co wszystko docieka, — 
i dodaj okrucienstwo: luasz dusz^ czlowieka". Tuk iiiowi odludek 
Astiilt"; tak liiöu'i sain Fredn» w pozniejszym wierszu ji. t. : „Odlu- 
dek'): „Tak jest! nie lubig ludzi, innie nie lubiji ludzie, — idzieiuy 
z sobfi w zyciu zawsze jak po grudzie, — trijcaniy ai^j lokciami, 
tJuczemy glowarai. — Na cöz guzöw? Sam pöjdij, a vvy idzcie sami, — 
ale raz jeszcze szczerze powiem. co iiinie gniecie". Tu nast^puje 
lowektyvva na przeivrotiiy swiat, zakonczona charakterystykij ducha 
czasu, ktör}- p§dzi kolej^ a ma szesc przystanköw: rozpusta, chci- 
wosc, zawisc'.. fafsz, zdrada i zbroduia. 

Wi^c i pessyinizm Astolfa, cl.oö moie nie tyle z doswiadczen 
iycia. ile z modnej literatury plyn^cy.nie byl przedmiutem pocisköw 
Fredry, skoro ou sani uwazai si^ za takiego odludka i nie lepsze 
od niego mial o ludziach mniemanie. Cu mu mial du zarzucenia, 
to mu powiedziaJ przez usta Czeslawa. Oto Astulf szuka dla siebie 
ulgi w tem. ze leje w cudze serce wlasnji zölc. Ruzkoszujqc si§ 
nienawiseiq, glusi j^ wszystkini. aby wszyscy cierpieli. Nawet przy 
zebraku po tu tylko si^ zatrzyrauje, by zgasic w nim ostatiiii^ resztk§ 
tfiary, odebrac mu ustatni^ nadziejg. Tem wJasnie kolportüwaniem 
nienawisci rözni sig Astulf od Czeslawa, ktöry, zawiedziony przez 
swiat i ludzi, sam, bez towarzyszöw idzie w dalsz;^ drog^; stroni 
üd ludzi. bo si^ z nimi nie moze zgodzic i nie kocba ich, nie sza- 
cuje, leez nie nienawidzi. Tetn tez rözni si§ od odludka Fredry, 
ktöry möwiJ do ludzi, jak Czeslaw : „Sam pöjdtj, a wy idzcie sami". 

Zarysowany w ezwartej seenie charakter Astolfa, jako zatru- 
wacza szcz^scia ludzkiego, rozwija czN'nnosd najpierw w seenie 
z Kapk^ (sc. 5), ktöremu — nieproszony o to — dowudzi, ze wszelka 



>) Oziela XIII 29. 



OKNB.M.OOIA TYI'OW I FKIIJK A. l'-lilMiliV 47 

wdziyczno^(''. dzieci jest inleresowna i niestitJa; najti'wiilszji nio/naliy 
zyakac', uddawszy dzieciuin Jak iiajpr^dzej niaji^tek i zaraz pciteiii 
umierajac. A sumienie? wola ober^ysta. — Co to Jest siimienie — 
pyta Astolf. Tylko na acenie sumienie karze zbrodniarzy; w zyciu 
lotry tyjfv, zbrodniarze dobrze sypiaj^. Dlateji;o Kapka najlepiej 
zrobi, pozwalaj.'^c cörce wyjsd za poet§. Po roku i tak cörka, opu- 
szczona przez in^za, vvröci do ojca. — Kapka nie jest przysttjpny 
dla tych wywodöw, a na dcn-adcy, ktörego ogtasza za herctyka 
i czluwieka bez czci i wiary, nisci sig — pudvvyzszenieni racbiinku. 

üriigi atak przvpuszcza Astolf do puety Edwina, ktöremu 
wlasnie szcz^scie zdaje sifj usniieehac i zblizac go do oelu, do r^ki 
Zuzi. Serce jej juz dawuo posiada. Otöz Astolf (sc. 10) — znowu 
nie proszony o radt^ — ostrzega go przed zagrodzeniem s(jbie drogi 
do karjery, do slawy : „Zenite si^ zas tak iiilodo z cörk^ oberzy- 
sty, — zniknie w dymie kuchennym Feba ogieri czysty. — Dla- 
czegöz swüjej slawie raz zadajesz zgiibny? — Stracisz wartosd ze sie- 
bie, stracisz wieniec ehlubny. .." MiJosc i szcz^scie bgd^ mym zy- 
skiem — odpowiada Edwin. Wi^e Astulf kresli niestalosi kobiet 
i koiiczy patetycznym wykrzyknikieni : „0! ten, co swoje szczt^scie 
pof^czyl z kobi6tq, — chwycil gaJqz bluszczow^ nad przepasci^ 
skrytii; — urywa y,{ i pada. ginie wsröd kamieni, — a na görze 
bluszcz bluszczeni znowu sig zieleni*. Ale i ten zaniMch na cudzq 
wiarg i nadziejg odbija sig o idealizni i optyinizni Edwina. Czeslaw, 
wzruszonv zapalem i wiar;^ l'oety, adoptuje go za syna i ulatwia 
mu zwii^zek z ukochanji, by przy opiece nilodych sei'C zagrzac 
i swoje; a Astolf, widzqc altruistyczne szczgscie Czeslawa, tem dot- 
kliwiej odczuwa wlasn^ samotnosc i ucieka od szczgsliwych z okrzy- 
kiem : „Koni, bo w lel) sobie strzflij". Jakoz wyrok poety nie uznaje 
go za godnego innego losu. 

Sk-^id pochodzi ta Aslolfowa zs^dza niieszania sig do cudzych 
»praw w tym celu, by bliznim odbierau wiarg i nadziejg, napawae 
ich jadeni wlasnego zwijtpieniaV Bohaterzy Byrona nie majfv tego 
rysu: oni raczej, jak Czeslaw, uuikaj^ ludzi. Jakoz z Byrona rys 
ten nie pochodzi. Astolf jest raczej reprezentantem owej „w§i;o- 
wej groniady szydercöw", o ktörej pisze Schiller w cytowanej 
przez Astolfa Rezygnacyi : „Frech witzelte das Schlangenheer 
der Spötter": Nadzieja ^ycia pozagrobowego, wyröwnywajqcej 
wszystko sprawiedliwoici jest zludi^, klamstwem. — Dlatego 



48 'l'AI'BUlii'. MlNKO 

i Astiilf zazniic'/.ii. ze zhiMtliiiarzv sumipuic zrjstavvia w spokdju. — 
Ale jest Jeszcze dokJadniejszy wzör ndludka. inöwincegu ludziotn, 
kt6ryiiii zreszt.'i gardzi. prawd?. Jest nim Mizantroj) Moliera'). Al- 
ceat wvpiiwiada o ludziach taki s/jd (I sc. 1), ze wöröd nich widad 
tylki» poohlebstwo. oszustwn, zdrad^ i nieBpruwiedliwo^c; diatego 
ch(^c z ninii zerwac. chce przed niiiii iicicc na pustyiiitj (jak sta- 
rozytny inizantrop Tyinon)*). Za obovvifizek uczciwego cztowieka 
uwaza on möwienie kazdeinu w oc.zv prawdy i ol)()\vi!\zek teti za- 
raz praktykuje w rozinowie z autorem lichego soiictu, Orontem 
(I sc. 3). ütöz Astolf o tyle tylko przypoinina francuskiego mizan- 
tropa, o ile zamiaat milciiec mowi iiiepotrzebnie prawdy. Ale on na 
tem nie poprzestaje. On narzuoa si§ liulziom ze swojemi radami. 
aby ich zatruc swfj niewiars^ i przez to wlasnie iciijga na siebie 
nienawisc Fredry. 

Bo Fredro nicnawidzil tak zwanveli weredykow i napi^tnowal 
ich w dltizszym ust§pie na pocz^tku swych Wspomnieii'): „Prawda 
tylko pi^kna! prawda, prawda wielkie slow». Ale z prawdy, jak 
z oguiem, grzeje, ale i pali razem. Oby to chcieli poznac i pamig- 
tad ci, CO si§ weredvkami lubif^ nazywad, stqd szukajf^ zalety 
i chluby". Fredro porön-nywa ich z chiriirgami, ktörzy wpuszczaj% 
sond§ w rang bez vvzgl^du na bolesd chorego i bez wzgl^du na to, 
ie nie maj^ na böl goj^cego balsamu. A dalej kwestjonuje abso- 
lutnfi wartosd owej prawdy i takie wcredykowi zadaje pytania: 
„Pocoz pozbawiasz mnie ufnoäei w siebie i Indzi. jeieli nieufnosc 
nie naprawid nie zdola? Pa p.n mniesz, zryvvasz mojq u{ud^. jeÄeli 
nikomu szkodn.^ nie byta, a rzeczywistosc ani mnie, ani komub^dz 
pomödz nie moze? Dlaczego nie dozwalasz mi snu, gdy 
zadrzvmi^ na szczqtkach megn szcz^scia lub na- 
dziei moich. jezeli mi dac lepszego po.slania nie jestes w stanie? 
Czerau gasisz p'ichodni§. co mi }un% w dalekq przysztosc swiecila, 
kiedy nie stac ci§ w twojem uböstwie na jednq iskierk§? Dla- 
czego rachujesz mi w ucho wszystkie groty na mnie rzucone, kiedy 
od nich nie zaslaniasz. a ja unikn^c nie mog^?. ..". 



') jak to juz miraochodem zauwazyl E. Kucharski, Bibl. warsz. 1911, I 
Str. 266 uw. 1. ») bohater tak zatytolowanego dialogu Lnkiana, Bkad wszedl do 
nowszych litorator. ob. R. Hirzel. der Dialog I, 201 n. por. E. Bertram, Die 
Timonlegende, eine Entwickelnngsgeschichte des Misantbropentypus in der anti- 
ken Lit., diess. Heidelberg, 1906. ') Trzy po trzy, sir. 7 n. 



OKNKAI.OUIA TYMÖW I I''l(llll( A. FliKUIlY 49 

Wszystkie te pytania iiiöglby Czeslaw i Edwin pöwtörzyd 
-wobec Astolfa, bo tu widoczne, ze Fredro przedstawit go jako ta- 
kiego weredyka. Nie jost to chyba rzccz^ przypadku, io nawet re- 
toryczne pytanie o budzeniu ze snu na szcz^tkach szcz§scia lub 
nadziei ma podstaw^ w stowach Astolfa (sc. 4): „Spaleä dlugo.._ 
Wiem, w iüie chcesz szukac szcz^äcia, ale go tarn malo . . . i z tego 
to wzgl^du —nie lubiQ chwili ezi^sto przyjemnego bf§du : — wzno- 
sid iiieszcz^sliwego z zwyczajiiej kolei. — by nni pokazac szez^scie 
lub powab nadziei... Ale odsuii marzenia... i gdy ciliar cierpie- 
nia niese mainy na ^wieeie, — niesmyz go bez spoczynku, pöki 
nas nie zgniecie". A jeÄeli tak jest, to jui przed povvstaniem „Od- 
ludköw" jakiä weredyk stqpit na serco poety i komedyjka byla 
wlasnie reakeyfv przeciw temu. Nie moie si§ to jednak odnosid do 
wy|)adku, opnwiedzianego ogölnikowo we Wspomnieniacb, bo wtedy 
przyjacit'l, przemawiajsicy w iini§ fipinii publicznej, uiial go zapew- 
.nid, ze jest znienawidzony, d^znosei jego dziei pot^piane, zasady, 
wedlug ktörj'ch dopiero inysli wycbowad syna, ganione, Odurzuny 
odkryciem z ust — przyjaciela, opuscil Fredro r^ce i przestat :^yc 
i pracowac dla swiata. — Wzmianka u wychowaniu syna kaze 
ten wypadek odniesc do czasu po r. 1829, w ktörym (2 wrzesnia) 
przyszedl na swiat syn poety, Jan Aleksander. Blizszych wyjasnien 
nie przynosi takze wiersz p. t. Weredyk'), pisany w r. 1871, a b§- 
d.'joy przewaznie wierszowan^ parafrazq ust§pu z Trzy po trzy. No- 
wosciij. w niin jest zwrot do dziennikarzy, ktörych poeta przez cale 
iycie szczerze nienawidziJ: „A jednak jeszcze wi^cej rozsievva go- 
ryczy, — Pseudo Weredyköw inotloch piämienniczy ; — teraz u nas 
dla bandiu humorystöw rzesza, — bezczelne po paszkwilaclJ Wa- 
zenstwa rozwiesza, — au przekupniöw tego imierdzqcego blota — 
nie wiedzied co przewaza: pudlosc czy glupota". 

Jakkolwiek Fredro nie lubi swego Astolfa i karze go za were- 
dyctwo; jakkolwiek go nazywa odludkiem czyli mizantropem, to 
i tak mozemy go uwazad za üfiar§ ksif^zek, ofiar^ bajronizmu, ktöry 
go napoit zalem do losu, pogard^ dla swiata, obrzydzenieui do lu 
dzi. Astolf wyciq,gn!i} z nowej poezji tylko jad; jego partner, Edwin, 
poil si§, jak zobaczymy, jej miodem. Bo tez, wedtug trafnego-) motta 
komedyjki, „Baji^k szuka jadu, ale pszczola miodu". 



') Pisma XII, str. 43 n. ') Nie wydaje sie ono takiem prof. Chrzauow- 
skiema, str. 251. 
Rozprawj Wydz. lilolog. T. LVIIl. N;-. 2. 4 



&0 TAUBUBZ MNKO 

VV j)i)zniüjs/,ycli latiicli Fredru patrzyl iiu tukii! ofiary luwu 
biinlziej liuiiiurystycznie, jako na zwykljcli kabotynöw. Takim ka- 
butynem jest kandydut na dDktura (ilozofji, Elwin, uwaiajucy öi(; za 
„Gi)dne{2:o litpsci" w koniedji o tyni tytule i skarz^oy si(;: „Nigdy 
jcdni'j c'Iiwili pocicchj' loa nii nie uzyczyl. Zawsze, zawsze od dzie- 
cidstwa [)}ynf\lein jak pod vvod^, a jczeli cliwyciJcm si^ czego, to 
pewnic spröcliniaJej galyzi (I 1). Swiat byl dla mnie ostrjnn, nie- 
przeblaganyni niistrzein. Z nilodu szedtem pu sainycb cierniaeh. 
Dia innie dutychczas zycie bylo bez iisniiecliu" (II 3). W rzeozy- 
wistoäci Elwin jest zwyklyni nicponiem, naduiy wajsicym dobroci 
swego opiekuna i przyjaciela Dormiinda. Gra w karty, robi wijt- 
pliwe interesy z lichwiarzanii, balaiiiuci ludzi swenii teorjami 
o fiuidum magneticiim aniinale — i ma szez^scie. Tacy kabotyni, 
blagierzy (ale nie ofiary ksiqzek) — niajf^ dzis szcz(jscie, to ehcial 
pokazac Fredro. 

4. Poeta. 

Ruzejrzenie. sig w sprawie, jakich to ksii^iek ofiary wprowa- 
dza Fredro do swoich utworöw. pozwolito nam stwierdzid, co go 
we wspolczesnt'j umyslowosci przedewszvstkieni uderzaJo i zajnio- 
walo; wykazac cytatami, ze znany niu byl prograni literaeki ro- 
mantyzmu, jako zwrotu do sredniowiecza i ludowosci, i ze bajronizm 
wydawal mu si^ trucizn^ dusz. Z samego poj^cia „ofiar" ksiqzek 
wynika jednak. ze w nich umieszpzal poeta przcdewsz^'stkiem to, 
CO w nowycli prqdach wydawalo mu sif szkodliwem. Co w nich 
uwazat za pozyteczne, co mu bylo sympatyczne, co sam przej^t do 
swego programu literackiego. poznamy. analizujqc poglsjdy dwöch 
poetöw, Edwina z „Odludkövv" i Ludmira z „Jowialskiego". postaei, 
ktöre sq organem samego Fredry. 

Poeta. jako figura sceniczna. wvst^puje juz, jak wiadomo, w sta- 
rej komedji attyckiej. Ktöi nie zna Eurypidesa w karykaturze Ary- 
stofanesa czy to w „Acharnaeh" czy „Thesmoforiazusach" ezy „Za- 
bacb"? Kto nie pami^ta czy Ajschylosa z „Zab" czy Agatona 
z „Thesmoforiazuz" ? Karykaturze zywych osöb odpowiada tarn pa- 
rodja ich poezji. U Arystofanesa wyst^puje jednak i sam autor, 
nie osobiscie wprawdzie, lecz zastqpiony przez chör, ktory w jego 
imieniu przemawia do publicznosci o swojej sztuce i swoich zasiu- 
gach w tak zwanej parabazie. Wystarczy przypomniec sobie para- 



GICNKAI.iMilA TYI'ÜW ] FKIUR A. t'KKliKY 51 

bazy Achariu'nv, Rycorzy i Gliiiuir, by zniziiiiiiec', Jak wyo^odny 
Organ iiiial w iiicli autdr du gluszenia swych zasad, pruwadzeiiia 
polemik z konkurentaiiii i t. d. Tarabaza jednak rozbijala zupelnie 
illuzj^ scenicziuy i dlategu ziiikla ze .star;i kuinedjiv attyckq, by 
znalezc pewne zast^pstvvo dupieri) w Rzyiiiie, vv literackicb probj,- 
gach Terencjusza, ktöry przed rozpücz^cieni akcji stawial na sce- 
nie aktora w speejalnym kostjumie i kazal mu zalatwiae swoje 
spory literackie. Ale i ta forma nie okazala si§ zywotiifi. Miejsce 
Arystofanejskiej parabazy i prologu Terencjaiiskiegu zai(jla w lite- 
raturze europeiskiej parodystyczna satyra draniatycziia \v duuhu 
bi^dztü Lukianowym, bj^dz Arystofanesowym: Najwybitniejszemi jej 
przykiadami sq, Boileau'a: „Dialogue des hörus de ruinan", Goethego: 
„Götter, Helden u. Wieland", Platena: „Der roiiiantisehe Ödipus" 
i „Die verhilugnissvoUe Gabel". 

Po za satyr^ literack^ poeta cz§sto pojavvia si§ na scenie eu- 
ropejskieji) bqdztu jako postad tragiczna (iip. Tasso Goethego, Sap- 
pho Grillparzera, Leopardi Heysego, Marlowe Wildenbrucha i t. p.), 
b?tdz jaki^i figura kdinicziia. Zarozumiali i saiieszui wierszorobowie, 
jako figury epi/.odyczne, znani s^ ehociazby z k(jinedyj Moliera. 
Cai^ küniedj§ wypelnia swyui szaleiii wierszopiskim, ogarniaj^cym 
caly dorn, // poeta fauatko Goldoniego. 

Za przyklad komedjowego poety starej szkoly moze nain po- 
siuzy6 „Literat z biedy"^) Jana Drozdowskiego! Biedosz zdra- 
dza si§ ze sw^ poezjii tylko raz. gdv zamiast napiwku daje usluz- 
nej subretce „do pi^knej Zosi wierszyk ezyli od§" (III sc. 6), 
o ktöiej niöwil przedtem (III sc. 4): „ze pieui^dze zapewne mnie- 
maJa nieboga, — a to wierszyk, dym, ktöry tyle lat mnie wijdzif, — 
gdym liiedne zycie w stauie literaekim pt^dzil". Po za tem teu „kil- 
koletni biedak. literat. odiudek" (II sc. 3) pisal caJe tomy, nie 
wierszy, lecz dziel muralizatorskich o pogardzie swiata i jego döbr, 
dziel, do ktörych natchnienie i tresc czerpal z — Cycerona i Se- 
neki. Poinagal mu w tem sluga jego Filon, o ile nie pracowal 
w ogrodzie. dostarczajqcym obu wegetarjanskiego pozywieuia. I pan 
i sluga ^yjjv w biedzie, s*^ obdarci. To tez gdy Filon pyta Zosi 
(I sc. 5), po czem odrazu poznala, ze sluga i pan, to literaci, ta 



') ob. R. Mul 1 er-Freienfels, Der Dichter iu der I.,iteratur, Das lit. 
Echo 18, 1916, 1105 nn. =) komedya w 4 aktach przez aktoröw narodowjoh 

Jego Krolewskiej Mosci na teatrze warszawskim i grodenskim reprezentowana, 
druk. w Warszawie 1786, Egz. Bibl. Jagiell. 

4* 



Ö2 TAIlKIlS^. KINKO 

odpowiadii: „P<i H'vtHrtyin boku. — po c/.i^stych zaniysleniach, gli)- 
wie nieszc/-os;im'j. — paznogciach nie(ibcit,'tycli, sukni wvszarzancj... 
Nieclilujstwii iiia byd slj'sz^j Liti-ratöw inanin". Od kogöz to sly- 
szala Zosia? l'rawdopDdobuio od Horacjuaza, ktöry tak opisuje 
poi'typkic „;,'eiiiusze" swvch eza8<5w (Ars. 29r) nn.): „Poniewaz De- 
mokryt wii-rzv. ie szczi^-sliwicj dziala jirzyrodzony ddvvcip (injje- 
niuiii) iiiz liiedna sztuka, i poetöw zdrowego roz-sf^dkii z Helik()iiii 
wyiiicza. przeto ziiacxna ich czg;5C nie dba o obc.inanie paziiogci 
i golenie brody, ucieka na iniejsca odludne i unika tazien; rozumie 
bowiem. ie szacunku i imienia poety nab§dzie, gdy glowy swqiej, 
ktorej trzy Antycyry nie uleezJi, Licyniuszowi do postrzyienia nigdy 
nie powiiTzy". 

Biedosz uciekl od swiata i liidzi, bn go ci zawiedli i oszu- 
kali: „Wszystkom stracil przez ludzi i \v przyjaciöl tiumie, — lecz 
za to niechaj innie Ivto spvta, eo swiat uinie, — odpowiem : Ludzid, 
zdradzad; zgola dla czJowieka. — lepsza jest Älepycb losöw. niz 
zaslug opicka". (I sc. 1). Wprawdzie pierwsza nadzieja bogatego 
o^enku odrazu zinienia czarny pogli|d Biedosza na swiat, ale za to 
pierwsze niepowudzenie pott^guje pessymizm (III sc. 1): „JuÄ od- 
tiid na przyjaciöl sparzuny (jbludzie, — tt; piosnk^ nucic b§df : nie 
wierzi; wain ludzie". Ze spowiedzi Biedosza wobec Amoraty (IV 
sc. 1) duwiadiijemy si§, ze osierocony panicz bawji sig szeroko 
i w dobrej koinpanji stracivvszv luajjvtek. znalazi schronienie u ja- 
kiegos starea, ktöry inu oddal ogrödek, zrödto pozywienia. Tarn to, 
na [Kiddaszii. pisal swoje dzieJa moralizat(jrskie. pöki mu sif nie 
u:jniieclin^la nadzieja wyjscia z biedy przez poslubienie bogatej 
wdöwki : „Wszak nnidiiy przes^d ludzi zda si§ rtjczyc za to, — ze 
si§ zgodnie z rozumem zeni§, gdy bogato. — A chociaz sprzeczne 
temu popisatem toniy, — choc ciasny k;it nad swietne ulubiJem 
domy, — chociaz wyklqtem milose, znikczemnit rozkosze. — ko- 
bietki nazwal mar^, omaniieuiem grosze, — tom ])odobna w tym 
zawarl, co widz§ i slysz§. — ze nie sobie, lecz komuä czlek pra- 
widta pisze". (II sc. 3). To jest mysl przewodnia komedji, ktörej 
bohater tylko przypadkieni nazywa si»; poetq. choc jest tylko lite 
ratem z biedv, pisarzem moraljöw, ktörych nie stosuje do siebie. 

Karykatura ust^puje miejsca postaci sympatycznej dopiero 
u poetöw romantycznych. Glöwnerai jej cechami s% pewna niezna- 
jomosc swiata, pewna lekkomyslnosc Äyciowa, nie dbajqca o troski 



(IKNUAI-iililA 'ryi'Ow I KKillK A. 1''1IICI)UV Ö3 

szarego dnia, wreszcie dar patrzeiiia na ^vviat jirzez szklo rözovve 
i osvvietlania niem takie wtasnej osohy. 

Przy|)atrziii V sii^ trocli^ hlizej tcj tigur/.e w przedstawieniu 
autora, ktöi'y pod kimieo 18-,i(n i na |)ocz!itku 19-go vvieku iniaf 
nicjakd inonopdl seeiiiczny w Niemczecli i ktöry ni du r. 1830 pa- 
nuwat wszec'hwladiiie i na naszych fconacli. .lest tu August Fryde- 
ryk Ferdynand Kotzebue (17G1 — 1819). ktöry vv ezasach Goe- 
thego i Si'hiliera zasypyvvat sceny niemieckie sweini tragedjaini, 
ki)medjami i farsanii, a procz tego byt glownyni dostarczycielein 
ronianj^öw „uezueiowyo.h", pisanycli na wzör angiclskicb i francu- 
.skicli lUwuröw z XVIII \v. Mimo eali;j odr.izv. jakt^ liudzi ta niarna 
figura, zasztx letowana, Jak wiadomo. vv r. 1819 przed studenta Sanda 
w Maniiheiinic za donosieielstvvo jjolityczne. opfacaue przez Rosjan, 
musiniy jej przeciez przvznac fenoinenalnq zdolnoic przystosowa- 
nia siy do smaku wspöJczesnych liliströw, ktörzy jq przenosili nad 
Goethego i Schillera. popularnosci jego w Polsce svviadczy fukt, 
ze w pierwszem trzydziestoleeiu 19 wieku wydano u nas przeklady 
przeszlo 100 jego tragedyj i komedvj') i z(» zdnbyto si(; i.avvct na 
dwa wydania zbiurowe: „Pisin wszvstkicb dramatycznj'cb przekJa- 
daaie przez Hizdewa Tadeusza" (Luck 1803) i „Wybör dziel 
draiiiatycznvcb, przerobit Pia t er Stanislaw" (Warszawa 1826). 
Kotzebue bvl u nas nawet autoreni patrvjotycznyni [irzez takie 
utwory jak „Beniuwski czyli wybicie si§ na wolnusc" (Warszawa 
1807), „Polacy w Hiszpanii czyli wskrzeszenie umarlycb" (kom. 
w 5 a.). „Powröt niewolniköw polskich d(.) ojczyzny w r. 1797" 
(<ipera vv 2 a.), „Laska imperatora" (opera Dnuiszewskiego-Kurpin.- 
skiego, 1814). 

W „Tygodniku wilenskini z r. 1816'-) spotykamv si^ z zarzu- 
tem. ze scen§ polskq zasypuj^ komedje Kotzebuego vv tluiiiacze- 
niacb „tuziokowych, ktore nieinilosiernie kaleczqc- poLski j^zyk, 
szpeoi\ go germanizmami, to gallicyzmanii". Gazeta warszawska z r. 
1818 (nr. 18) dostrzega odplyw popularnosci Kotzebuego: „Byl czas, 
gdy nazvvisko Kotzebue ozdobfi bylo afiszöw i pon^t;\ dla zwabie- 
nia ciekawyeb. Jak si§ odmieniajq zdania ludzkie". Öcena Ivvowska 
nie stanowila pod tym wzgl^dem wyj^tku; przeciwnie z powodu 



>) K. Estreicher, Bibliogr. pol. XIX w. I (1872), 371 n., por. Tenze Bibl- 
pol. XV — XVm, t. XX 8. V. Kotzebue; Bibl. pol. 1K81 — 1900, II 332. ») str. 
424 u. M. Schreibora, Uwagi nad kom. A. Fredry, str. 49. 



64 



TADEIISZ SINKO 



äcisJycli stiisunkow sicdziby biurokracji austrjafkioj z Wiednicni 
we Lwowic latwiej bylo '< iiinvoMci niemieckie niz \v Warszawie 
lub Wilnie. Z monoi;rafii Stanislawa I'eplowskiego p. t. „Teatr pol- 
ski we Lwowic" (1780—1881) inoznaby wydobyö ropertoar tcatralny 
z ozas^w. w ktörych Fredro |)rzebywat w stolic.y i chociazby po- 
sri'dnio ulegal wplywowi teatru niemieckiego; inonografia atuleeia 
„Gazety Iwowskiej" pozvvoliJaby na pcwiie uzupelnienia. Dopiero 
po przeprowadzpiiin tych badaii i j)o sprecvzowaniu, co we Lwo- 
wic pisano, wydawano i o czeni rozprawiano w latacb 1815- 1830. 
w latacb literackiej iiauki Fredry. b^dziemy mied pewnf^ podstaw? 
do wyrokowania o wptywaeb. kt6rym ulegal. Rzecz ta nie nalezy 
jednak do zakresu niiiiejszych uwag. Tu wystarczy przvponinienie, 
ze pierwsza komedya Fredrj', „Intryga na pr§dce" grana byJa jako 
Itver de rideau przed dramatem Kotzebuego p. t. „Edward w Szko- 
c.yi czyli noe, przesladowanego" w przekladzie N. Kamiriskiego. 
Otöi Kotzebue napisal takzc jednoaktowe widowisko (Schau- 
spiel) p. t.: Der arme Poet^). .Test nim niejaki Lorenz Kindleiii, m§z- 
czyzna lat okolo pi(^cdziesi§ciu, ktöry mieszka na poddaszu u owo- 
carki Zuzanny i pisze wiersze. Jego ojciec. zamozny tkacz, zosta- 
wil nni w spadku kilkaset talaröw. Opiekun da} niu zrobic kubrak 
i buty i oswiadczy}. ze przez te wydatki spadek wyczerpany. Kin- 
dlein wiedzial. ze sukno i sköra drogie. wi^c bez iadnych preten- 
syj opuspit opiekuna i poszedl w swiat za chlebem. DostaJ miejsce 
pisarza u jakiegos bogatego plantatora i tu miaJ dziwnq przygod?. 
Raz wieczör przyszJa do jego pokoju pi^kna cörka szefa, oswiad- 
czyJa mu, ze nazajutrz ma poslubiö znienawidzonego, starego. zlego 
sqsiada i dlatego woli wskoczyc w fabrvczny piee, o ile Kindlein 
natychmiast z niq nie ucieknie i nie wezmie slubu. Wszvstko juz 
przygotiiwane. Kindleinowi zal bvlo mlodego zvcia pannv, wi^c 
minio pewnych skruputöw. ze krzywdzi swego chlebodawc^, poje- 
chal na slub, a potem scbrnnii si^ z zon^ do chatki starego slugi 
i tu sp^dzit kilka tygodni — rajskich. Ale t§ kryjöwk^ odkryl oj- 
ciec. napadi na nowozencöw w nocy i rozdzielil ich. Kindlein, jako 
uwodziciel, poszedl do wi^zienia. Jadwiga gdzies przepadla. Uwi^- 
zionego uwolnili w nocy jaeys zamaskowani ludzie. wsadzili go 
na okr^t i zakazali wracac; jeden wcisnat mu do r§ki karteczk§, 

'i polski przek!.<id Halperta 15. cytaje Estreiclier Bibl. pul. XIX w. I str. 
381, pizeklad hebiajski piöia Isidora BiiUtigera z Zöiawna (Lwöw, lS8i) teDze 
Bibl 1881-1900, II 332. 



QENKALOOIA TYPOW I FJOtllt A, FKKDRY 55 

■fisanf^ przez Jaclwig§ w te stowa: „I'rzvjdfj za toht^, skoro tylko 
b^clt^ niojjta". Te slowa byJy odtiid jedynjj nadziejii i pocieolii^ Kiii- 
dlcina. Okradziony na okr^cie. zostal po przybyoiu do Ameryki la- 
tarnikiem. Kazdy okrgt wydawal mu si§ zwiastunem od Jadwigi, 
a t^sknota za niq byJa tak silna, ie raz zapomnial zapalic latarni 
i za to niedbalstwo odebrano mu posad(^'. Po wielu przejsciach wröoil do 
krajii, osiadl w malern miasteozku powiatowem, zyjjic z pisania 
okolicznosciowych wierszy, uswietniajqoych wesela, narodziny i t. p. 
miejseowycb szewcow, kraweöw i t, d. Te dzieje Kiiidleiiia pozna- 
jemy z jego opowiadania. Na scenie widzimy go |)isz;\ceg() wiersze 
przy stoliku, na ktörym stoi pusta butelka, s}uzij,ca do osadzania 
swieozki, i ubity garnuszek, jako kahimarz. Mimo przerazliwej biedy 
Kiudlein peten jest optymizmu i radosci z zycia. Rozpoezgty wla^nie 
puemat zaczyna siQ od slow: „Der Schöpfung Meisterstück, der 
Mensch"... Wida6 z niego odrazu cab^ nieporadnosc poety. ktöry 
oezywiscie naprozno szuka rymu do „Mensch". Natchiiienie prze- 
rywa mu gospodyni, Zuzanna. ktöra wlasuie przychwycita przed 
domem mlodego zebraka — z rgcznikiem Kindleina, oczywiscie 
skradzionym. Zuzanna chce zbidzieja oddac policji, ale Kindlein 
powstrzymuje ji^ od tego, wyjasniajqc, ze on sam — w braku pie- 
ni§dzv podarowal biedakowi, äebrzfjcenui o jaJmuzn§, swöj r^cznik. 
Zostaty mu je;*zeze dwa. Dobrze ziesztq, ze Zuzanna zatrzymala 
chlopca, bo on chcial jej wJasnie zaproponowac, by go wzi^ta do 
siebie na wyzywienie; Kindlein b§dzie go uezyt i tak z zebraka 
wyrosnie porz^dny czJowiek. Oburzona t% propozycjq Zuzanna przy- 
pomina poecie, ie jej winien knmorne i radzi dla pokrycia go za- 
stawic zarzutk§. Niestety Kindlein okryt niq wczoraj jakiegos mar- 
zni^cego terminatora. Ale spodziewa sig paru zamöwien na wiersze, 
wtedv zaplaci. 

Po odejsciu Zuzanny przychodzi do Kindleina jakas mJoda 
dama. ktörej poeta ttumaczy, ze pozorne uböstwo mieszkania i ubra- 
nia nie powinno jej nasuwac mysli, jakoby on ÄyJ n^dznie. Prze- 
ciwnie, bardzo jest zadowolony. Troch§ klopotu ma tylko z jedze- 
nieni i piciem, a wtasciwie tylko z jedzeniem. bo vvody jest dosyc. 
Ale i do niejedzenia mo^na si§ przvzwyczaic. Kindlein nie jadl juz 
od pöttorej doby. a czuje sig bardzo dobrze. 

Ten optymizm i ta dobroö serca poety znajdujq szybkf^ na- 
^rod§. Mloda dama, to cörka Kindleina z Jadwigi, ktöra odziedisi- 
•czyJa po ojcu ogromny maJE^tek i umarla, polecaji\c cörce przed 



rxi 



TADKUS« 8INKO 



ämiercii^ ndsziikanie ojca. I otu hu; ziialazl i |ii/.y lioku kiJcliajJiiM^j 
ct^rki i zi^cia spi^dzi spokojnio reszt^ zjcia. 

Jnkby ironipzint odpdwiodzifi na rozpticzgty poeniat Kindleina : 
„Der Schöpfung Meisterstück, der Menscli", jest dnikowany razein 
z „Der arme Poet" wiersz Kotzelmcgo p, t.: „Ausbnicli der Ver- 
zweiflung;". Zaczyna 8i(j on wykrzyknieniem : „Ha! wer bin ich! und 
was soll ich hier — unter Tigern oder Aden!", i zawiera w dal 
szym ciijgu takie zdaiiie: „Üass der Menscli Rauij oder Sjuitt — 
Thieren oder Engeln werde, — warf ihn ein erzürnter Gott — 
nackend auf die nackte Erde". Lepiej wyposazyl Bog wszystkie 
inne stworzenia. i\\i czlowi(>ka. Bo mzuni prowadzi go j)rzez cale 
iycie tylko po inaiiowcaoh, a przedewszystkieni kaze cif^gle niysled 
o sniierci i je) nast^pstwach. Zwierz^ta nie ma.ji\ tej udr^ki. Zwie- 
rz^ta walcz;i ze .sobq tylko pazurami i z^banii: ludzie siowami, 
spojrzeniami, wszelkq podlusei^. Zwierz^ta tylko na wiosnf czujji 
oscien chuci ; cztowiek jest nit^ smagany przez cale iycie. Nikt 
umierajqc nie przyzna, ze go zyeie zadowulnilo. Kazde zyczenie 
przynosi tylko böl; niimo to, minio ci^zaru, ktöry czlowieka do 
ziemi przygniata. ostatnie zyczenie, grob — nie mdzi si^ w sercu 
czlowieka. Wszelkie uczucia szlaehetne przynosz^ okazicielowi szy- 
dercze miano marzyciela, dziwaka, fanta.sty; wszelkie czyny altrui- 
styczne uchodz^ za igraszki rüman.sowe. To tez na widok. jak enota 
jest ucisniona i przesladowana, a zbrodnia, bogata i syta, tryuni- 
fuje. ucieka poeta przed ludzmi do swej cichej izdebki, bo nie moze 
byc czlowiekiein mi^dzy ludzmi. 

Oto odludek z niizantrnpii nie jakiejs bajronistycznej, ale po- 
wiedzielibysmy filozoficznej czy etycznej. Nie mamy Äadnego do 
wodu na to. ze Fredro czytal ten Kotzebuowski „Wybuch nizpa- 
czy" i dlatego nieu wzgl§dnilismy go przy analizie wyrzekan Astulfa. 
Poniewa^ jeduak wobec owczesnej popularn<Jsci Kcjtzebuego mozli- 
wosd owa nie jest wyklue.zona, wolno si§ zapytac, czy to polf^cze- 
nie w jednvm tomiku „Wybuchu rozi^aczy" odludka i niezniszczal- 
nego optymizmu Kindleina nie mogto nasunqd Fredrze mysli o ze- 
stawieniu i przeciwstawieniu na scenie takiego odludka i takiego 
poetyi). Prawda, motto „Odludköw" wyraznie swiadczy tem, ze 
glöwn^ tendencjs^ tego utworu iniato byc wykazanie, jakie jady 



•) Kotzebaego „Menschenhass u. Reue" nie moglo sie Fredrae przydac- 



(iKNKALOOIA lYlÖw I TlHUIt A. FUEDKY 57 

i jakie miody krj'je w sobie iiowa poe/.ja; ale tcz nie na tciidcn- 
cji stvvierdzamv mozliwost'. wplvwu Kot/.eljiie<;'). tjlko iia koncep- 
pji ftgur i na rodzaju .seenicznv'"' „''illudki" nazwal poeta „ko- 
medjii", ho si^ „dobrze koncza"; ale czv nie odpowiedniejsza byJa 
etykieta widdwiska (Scbauspiel) jak u Kotzebue^oV 

Jakkolwiek rzeez si§ ma z bezpcsrcdniin wptvwein, faktem 
jest, ze Edwin, jako typ p'iPty, bardzo jest podobny do Lore'nza 
Kindleina w swej dobmci serca i w swvni (jptvniizmie. Przyby} 
on skijds przed rokieni do nialego niiaslcczka z matk;), wdowq po 
jakinis proteiäorze. Widucznie inatka byta biedna. skorc cbliipiec 
poniajfat jej, jak inogl. 7ai'obkuj^c pisanieni, rachowanieoi. uslugfj. 
Edwin pracowal cbgtnie, cz^sto nad sily. by tvlko ulzvc klopotöw 
swej niatce. Gdy ta iimarla, sprzedaJ ksiqzki i resztki sprz§tövv (wi- 
docznie przedtem na eborcibi; poszly inne), by matkij godnie pocbo- 
wa6. Ta uczciwusc uj§}a dla niego mieszczan; zajgli si§ sierot-i. 
Burmistrz daJ nni iirzad pisarza iniejskiego, oberzysta az dwa po- 
koje, jako zaplat§ za nauki^ eöiki. Zuzi Gdy si§ Edwin niecn od- 
pasl, „nuz do wierszv... a wiersze. jakby z worka Iecf\", wedlug 
okreslenia pana Kapki. ktörjf tez przedstawia przesadnie ieh popu- 
larnosc w miasteczku. „Pani burmistrzowa nie chce gadac proz;^; — 
i dzieci, mamki. czeladz. co chodzi. eo gada. — ani zap§dz do pie- 
rza. bo poezje sklada, — nawet stary pacholek. prözniak nad pröz- 
niaki. — zrobil, czy djabel nadal. czterv krakowiaki" '). Miino 
tej popularnosci Edwin, jak na poet§ przvstato. „choe möglbv 
juz przyjsc do czegos... ale nie zatrzyma, — szastum, prastum, tu, 
öwdzie, nigdy grosza nieina". Najbardziej dotyka go to. ia Zuzia 
z wierszy przeszJa do wierszarza i cbce wyjsc za niego. Ojeiec si§ 
na to nie zgodzi i cddali poet§ ze swego domu: „Niech juz nieba, 
CO groiniq, milosci, co dr^czjj. — j^czq, m^czq, kaw^czfj, w uszacb 
mi nie brz^czsv". 

Z ostatniego zdania wid«c. ie i pan Kapka ulegl manji do- 
bierauia rymöw. Manj§ tg odmalowal oberzysta jaskrawemi barwami, 



') Z liuniorjstjcznq inwektywa Kapki »arto porownuc gwaltowniejszq. 
inwektywe Harona w „Rewolwerze'' (11 5) Fredry : ..Ach, dajze mi pan poköj 
z wszystkiini wierszarai, — z nich wszeikie na swiat kleski padajq krociami ; — 
niejaden i pisalby i iyl bez nagany, — gdyby nie ten plöd piekia, ten rym ope- 
tany; — bo nieraz. ze gdzies w konou stoi .slowo ziarno, — on chciat napisac; 
hialo, a napisal, czarno''. 



58 TADKIIM/. MIMKO 

przypuminajiicpini // poeta fanatico Goldonicgo'). Ale tu dopiero 
strona luiniorystyczna poety. Powainn po'/.iinjemy. jjdy z ust Ziizi 
»lyszymy (sc. 7), ie Edwin „otwor/.yl, uks/.talcU i wzniüsl" jcj du- 
8Z5, ZI' y\ popiMwadzil ku swiatlu i (idminiil. 'rem Ijdle.sniej nuii 
']t^ ziipdwii'dz ojca. ie si(^ na nialiienstwo jej z pnctfi nigdy nie zjjddzi. Do- 
nosi o tem Edwinowi (sc. 9). wyraza wobcc niego swq Ijcznadziej- 
\\oi(\ a on — c<ji na to? Nadziei nie mozna tak latwo tracic, nie innzna 
jej niweczyri przv jakiejkfilwiek przeeiwnnsci. Chwilnwo stosunki 
S4 przykre, ale przeciez miJosc prawdziwa silniejsza nad wszystko: 
„W ^' z e f . d u s z <! 1 f) (• z jj e. y, nie tak tat wo .skriifzye; — wzdryga 
si^' liid/.ka wladza sif;) go naruszyc; — przeznaczenie go nawet sza- 
nowad siQ zdaje, — a kazda mii sekunda swic^to^ci dodaje". Ten 
dytyramb na czesc milosci jest do.svc szablonuwy, a w szezegölach 
nie jasny. Bo cöz to znaczy, ze ludzka wtadza wzdryga si§ przed 
naruszeniem siJq w^zla. ifjczqcego dusze? Czy tn ma bvc alliizja do 
nierozervvalnosci matzeristwa, pojmovvanego jako zwijjzek dusz? 
O ilez jasniej i i)i§knicj pisal Fredro o initnsci — proz«, w lise.ie 
do brata Maksyniiljana w r. 1819 -): „Cöz rnoze wyröwnac teinu 
liibemu marzeniu, ze wiecznie b§dg kochany, ze wiecznie kocbac 
b§d§? Cöz wydac, cöz nasladowac moze niesmiaJosd mJodego serca? 
z } .<\ c z e n i e s i § d u s z y z d u s z .-j s k r y t y m w § z t e m , 
nie przewidujfjc go przödy". List ten jest wyrazem nczucia Fredry 
do Zofii hr. Skarhkowej, ktörq, po iiniewaznieniii malzeristwa z picrw- 
szvni m^zem, posliibil w r. 1828, po dziewi^ciu latach czekania. Na 
tem tle jnusimy .slowa Edwina o inocy mil<isci, ktöra zwalczv wszel- 
kie przeszkody, uvraza(' za osobiste vvyznanie autora. Ale jakze je 
wyraziJ — klasycystvcznie! Z tyni tez stylern zgadza si(,' nast^pny 
obraz: „Jesli wi§c czasein chmura stonee nam zasloni, — czekajiny- 
nioze wkrötce wietrayk ji^ przegoni; — jeäli nam przeciwuosci przy- 
gaszq nadziej^, — czekajmv, nioze wkrötoe znowu nam zatleje". 



') Gdybysmy wiedzieli, ze Fredro podczus swej podroiy po Wlosaech w r. 
1824 widzial na sceaie te komedj? Goldonieofo, uznalibysmy w praytoczonycb 
szczegölach jej wpjyw. W kazdym razie zdaje sie, ze wtedy poznal inne rzeczy 
Goldoniego, kture mu dostarczyly motywow do „Przyjaciöl" (1827). Zreszt^ Gol- 
doni (obok Kotzebaego) nalezol w latach 1800 — 1830 do najpopularniejszych pi- 
sarzy obcych, wprowadzanych na scene Polskn, ob. K. Ciolkosz. teatr naro- 
■ dowy w Warszawie za dyrekcyi L. Osiriskiego. I Sprawozdanie szkoly realnej 
w Tarnowie, 19u4-, str. 15 med. ') U S. Peplowskiego, Z papierdw po Fredize, 
Str. 26. 



URNRALÜGIA l'yi'ÖVV I FIGUR A. FKRDHV 59 

Brzmi to zupetnie po — Horaejansku, por. iip. C. II 10. lö : „iii- 
forniis liiemes reducit — luppiter idem — summovet. Non. si male 
nunc, et nlim sie erit etc."; C. III 29, 43: „oras vel atrn — nube 
poluin patcr occupito — vel sole puro...". 

Nadzieje Edwina opieraj.'v si»; nie tylko na wierze w milosd 
i w Ävczliwose losöw, ale i na konkretnej podstawie. WJasnie utrzy- 
nial wiadomosc, ie w stolioy przyj^to jego sztukg z osübliwym za- 
paleiii; przypomniano sobie przytem o zashigach ojca i synowi wy- 
robiono jakis urzqd w l)ibbotece. To ehyba iyczliwiej usposobi 
Kapk§ do przysztego zi(jeia. Gdy Asti)lf' stara si§ „slawnegr)" juz 
poet^ ndwiesc od mysli puslubienia cörki oberzysty i naizeka na 
niestalosc kobiet, Edwin odpowiada hymnem na czesd kobiet, prze- 
dewszystkiem na czesc matki. Ta gorqce stowa o matce mozemy 
znrjwu uwazac za wyznanie samego autora. Jesli ten w „Trzy po 
trzy"') poswi§cit ojeu liryczne westchnienie, a niatk§ pomins^}. to 
moze dlatego, ze jej pami§ci -zloiyl juz wieniec przez usta Edwina. 
Osobista nuta autora brzini tak^e w slowacb Edwina o statem upo- 
dobaniu tej samej zagl•od3^ „gdzie jakby ten pierwszy przesnil si§ 
wiek mlody". Komentarzem do tych wierszy jest utwör Fredry 
(„jedna z najpierwszycb moich pnezyi"), przytoczony w „Trzy po 
trzy" 2): „Acb. ktöz na widok swej rodzimej wioski — nie cofnie 
mysli w te chwile bez troski, — w ten cien kolebki. wiek blogo- 
slawienstwa. — gdzie pod skrzydlem rodzicöw. w gromadzie ro- 
dzenstwa. — bral tak swobodnie, tak pelen ncboty — zycia po- 
ranne pieszczoty ?!". Z wierszeni t.'^czv si§ prozaiczny wylew : „Ach, 
tak jest, miejsce urodzenia jest swi^tosci;^ dla serca; jest ksi^gf^, 
w ktorej cziowiek czvta az do sinierci dzieje swojego szczt;scia. bo 
dzieje lat dziecinnych". Tyle tresci indywidualnej ma blady wiersz 
z przemöwienia Edwina: „upodobanie st&le tej samej zagrody". 

W dalszyni ci.'io:u zapytuje Edwin, komu, jesli nie kobiecie, 
winni jestesmv „powab. co z blaskii swiata i siawy zapaJu — w ci- 
chy obwöd rodziny przyeiqga pomaiu, — wladz^, co lekkiem tknif- 
ciein dii8z§ naszfj builzi. — drazni, aby nagradzac. by upewnie, lu- 
dzi ?". W lirycznvm zapale zaponiina o konstrukcji graniatycznej 
i deklamuje: „i ta pewnosc, ta pewnosd, szez^scia czyste zdroje, — 
iem zyskat drugie serce, ie jest calkieni moje, — ta pewnosd, ze 
-w dwöch sercach jediio tylko bicie...". T§ pewnosd mial w tym 



>) Str. 175. 2) Str. 166. 



()(1 TAUKUS/. 8INK0 

cziisie saiii Frctlro, juk wynika z cytowane'^o listu do l)riita: „Jcstem, 
jesteiii kuclmiiv! Wit-lkie slnwnl Run snbi« je powtarzani, pnwta- 
T7.nji\ je drofiic usta"... 

Mimo tej oBobistej tresci. mozeniy przecieii w przcmöwiciiiu 
Eilwina wvkazac ubcy wpfyw w sformiilovvaniu roli koobanki i znny 
\v zvciu mlodzicncu, kt6ry azuka \v swiecie blasku i slawy. poki 
go kobieta nii; przyci^gnie w cichy dbwöd rodzinny. Ow vvplyw 
pochodzi (id Sebillera. W wierszii „Würde der Frauen", tluiiiaczo- 
nyin na polskie przez F. Wcjzyka (1809), I. D. Minasowicza (1816). 
J. N. Kannnskieg;o (1820) i iiiiiycb') czytamy o in^zczyinie: „Gierig 
greift er in die Ferne, — nimmer wird sein Herz gestillt; — rast- 
los durcb entlegene Sterne — jagt er .seines Traumes Bild"; a o ko- 
bietaeb : „Aber mit zauberiseb fe.-iseindem Blicke — winken die 
Frauen den Flüchtling zurücke. — warnend zurück in der Gegen- 
wart Spur. — In der Mutter bescheidener HUtte - sind .<ie geblie- 
ben mit schamhafter Sitte". To przeciwstawienie „dzikicgo", rw^- 
cego si^ w swiat mgÄczyzny i cichej lagodnej dzialalnoöci niewiast, 
ktöre zbiega przycifjgajfi znöw do domu. jest charakterystyczne 
dla Sebillera i powtarza si§ nieraz. najpiijkniej w „Piesni o dzwo- 
nie". gdzie obr;iz koclianki poprzedzony je.st, jak u Fredry. obra- 
zem matki: „Der Mutterliebe zarte Surgen, — bewachen seinen 
gdldnen Morgen". Chlnpiec podrasta p§dzi w swiat. Gdy prawie 
obcv wraca w dom ojcöw. sputyka tam dziewie§ i pokochuje J![. 
Zaczyna si§ „die goldne Zeit der ersten Liebe". 

üzupelnieniem dytyrambu Edwina na czesc kobiet i müosci 
jest jegfi poprzednie (.sc. 11 pocz.) wyznanie " milo^ci do Zuzi: 
„Pierwszym wzbudzii jej czucie. nowfv dusz^ stworzyl, — nie, myl§ 
sig, jam tylkü jej dusz§ otwcirzv}. — W zawi.'jzku byly nieba naj- 
pi^kniejsze darv', — p<'j?eie, cnota, gcdnusc i mildsc bez miary. — 
Nie mdiy rzut oka w nku wysledzal nagrody, — nimesmy si§ ko- 
chali, znalismy si§ wprzody; — przyj»zn zblizala zwolna nasz 
zakres daleki, — nim dusze w jedn§ i»tnosc sp}yn§ly na wieki". 
Dr. Kucharski^) juz tu przypcjmina teory^ milcisci romantyeznej, 
a wlasciwie Platonskiej (z Symposion i Fajdrosaj, z „Dziadöw" cz. 
I; jak przy podobnem wywn^trzeniu si§ Gustawa ze „Slubow" (IV 
sc. 3) prof. Chrzanowski ä) przytacza odpowiedni ust§p z „Dzia- 



o 



«) ob.- M. Szyjkowski, Schiller w PoUce, 1915, str. 307 n. 2) Bibl^ 

warsi. 1911, I Str. 265. ') str. 308. 



(IBNKALO -lA TVl'ÖW I KIIIDR A. rilKi)l<V 61 

•düw" c'z. IV. Zaden ■/. iiich nie ])iv,yjiiuije jedriak w zacliie.m miej- 
scu zali'ziiosei Fredry od Mickiewicza. Jakoz wobec brakii innyidi 
sladövv „Dziadövv" w „OdliH]kacli" bezpieczniej i frödJa teorji mi- 
Josnej Edvvina poszukac w Schillerze. Jego Platonska „Tajemnica 
przypoinnienia" (Gcheimniss der Retniniscenz, an Laura) zawiera 
tak^ strcjf(^ : „Waren unsere Wesen schon verflochten? — War es 
darum, dass die Herzen pochlen? — Waren wir im Strahl erlosche- 
ner Sonnen. — in den Tagen lanj^ verrauschter Wonnen — schon 
in Eins zerronnen? — Ja wir warens!". Slowom rozstrzelo- 
nym odpowiada wiersz Edwina: „nim dusze w jedn^ istnosc sply- 
n^ly na wieki". Temu Schillerowskiemu polotowi szkodzi tylko je- 
den wiersz — klasycystyczny : „Nie mdJy rzut oka w oku wysle- 
dzal nagrody", co ina znaczyc: nie patrzenie mdlejqcem okiem ko- 
chanka w oko kochanki, aby w niem wyczvtacf obietnie^ wzajem- 
nusci czy nawet czegos wi^cej. T^ nii^szanin§ romantycznej tresci 
z klasycystyczny forinji spotykamy cz§sciej w przemowieniach 
Edwina. 

Na w<"^tpliwos('i, podniesione przez Astolfa co do rentownosci, 
a nawet slawy zawodu poetyckiego. odpowiada Edwin, jakby miat 
w pami§ci poczj^tek Sztuki ryniotwörczej Dmochowskiego, ktöry 
pisal; „Co istotn;^ jest cech^i dobrego poety. — jakq drogq isc trzeba 
do wskazanej metv...". Edwin zastrzega si^ przeciw racho\^aiiiu 
na zyski z poezji : „Niech nie kazi swi^tego nazwiska jioety, — 
kto trwoznem okiem szuka zamierzonej mety. .. kto liczy wlasne 
zyski, korzysci przemierza". W tym klasycystycznym guscie möwi 
o stugach sukcesu. o tych, co „nnca za Fortuny koJem" i byt swöj 
wlok.'i, „kornem bijf^c czolem". Taki niewolnik zysku i sukcesu 
„nie znajdzie rozdzki lauru na spodlone skronie — nie pri,ejdzie 
grobu slaw;\ i umrze przy zgonie". Wiersze godne — Dmochow- 
skiego nie tylko z powodu reminiscencyj Horaejuszowskich : „nun 
omnis moriar" (III 30, 6) i „dignum laude virum Musa vetat 
mori" (IV 8, 28). ale przez sam swöj tok. 

Nagle, z wrastaj^cym zapatem, zmienia si§ zakres obrazöw 
i napi^cie uczucia Edwina : „W wyzszq, jasniejsz^ przestrzen wieszcz- 
prawy poziera, — jemu zrodlo ^wiattosci, niebo si§ otwiera : — 
stamt^d promieri scii^gni^t}' w luby dzwi§k rozradza - i na swiat 
bl^dnych marzeri nowy swiat sprowadza". Tego by juz Dmochow- 
aki nie by} zrozumial: Zrödtem poezji — swiat{os<i niebieska; za- 
daniem poety seifjganie z nieba promieni. rozradzanie ich w dzwi^ki 



G2 TADGIIS/. Sl.\KO 

i sprowadzanie nowegfo (pravvdziwego) äwiala na Äwiat iiasz. öwiat 
l)}v<lnycli marzfii ! Toi to — platunizm. wt'dluj^ ktorogu rzeczy 
ziemskic sq tylko udbiciaini, cieniaiiii, inarami swiata idei, swiata 
niebieskicgo, a raczej nadnit'bnc<;o. Na skrzydlach niilosci, zapalu 
rozniecunego widukiem piijkiiusci, wznosi si§ duäza, spadla z nieba, 
do swej ciaxviiej (ijozyziiy . . . Ten platunizm d(j8tal si<; d(j ust Edwiiia 
za posreduictweiii — Sehillera. \V wierszu p. t. : „Artysci" (Die 
Künstler) przedstawia on niebianskq Pi^knosc, groznie cuduwn^ 
Urani§, ktöra \\e wzniosljm majcstacie, przez czystszycb tylku wi- 
dziaua deinonöw, kroezy punad gwiazdami, „z opask^ wdzi^köw, 
CO jej biodra tuli, — staje si^ dzieckieni, ii ji^ pojm^ dzieci, — 
CO jakü piijknosc tutajsmy odczuli, — swiatloäcii^ prawdy kiedys nam 
zaäwieci". 

T§ pi§knosd, tq swiatiosö sciqgaj^ na svviat artysci. Cztowiek, 
skazany szukad powrotu do swiattusci na trudnej drodze zniyslöw, 
tylko za ich przewüdem odnajduje w naturze siady niebieskiej 
pi(;kno3ci i z poniocii ich piesni wznosi si§ coraz wyzej. Üto kuri- 
cowa apostrofa do artystöw : „Der freisten Mutter freie Söhne — 
schwingt euch mit festem Angesicht zum Strahlensitz der höch- 
sten Schöne". Diatego i wediug Edvvina „w wyzsz^i. jasniejszjj prze- 
strzeii wieszcz prawy sjioziera". Pulf\fzenie tego wznioslego celu ze 
wzgard;\ dla döbr ziemskieh jest moze eeliem Schiilerowego: „Po- 
dziatu ziemi" (Die Theilung der Erde), vvedJug ktörego poeta spoz- 
nil si§ po swöj udzial w dobrach tego swiata. a gdy juz wszystko 
inne by}o rozdzielone, otrzymal od Jowisza pozwolenie odwiedzania 
go w niebie: „Willst du in meinem Himmel mit mir leben, — so 
oft du kommst, 'er soll dir offen sein". Moze diatego i Edwinowi 
„niebo si§ otwiera". 

Po wzlocie Schiller(j\vskim znou-u ust§p klasycystyczny. „Niech 
chwj'ci zloty bardon, wzniesie äwiijte pienie, — leje w dusze jak 
strumien wlasne uniesienie: — Za nim blagalue chory brzmi^ 
w swi^tyniach Boga, — nadzieja poi prawych, a wyst§pnych 
trvvoga; — za nim powtörzi^ wnuki swycli pradziadöw dzieje, - — 
a w najzimniejszych sercach chtjd sJawy zatleje". Wi^c poeta ma, 
po prostu mowi^e. pisac piesni nabozne, koseielue i opiewac czyny 
przodköw? Poniekfjd tak. ale banaln^ tresc tego zadania trzeba 
umiescic na tle wspomnien z — Huracjusza, by nabrata — patosu. 
Wedlug Horacjusza') poeta jest wychowawcit mlodziezy przez to, 
ze „recte facta refert, orientia tempora notis — instruit exemplis". 



■) Epist. II 1, 130. 



GK.\KAM)(1IA rVl'()\V I FUiU]i A. KUKI/KY ß3 

Ti) Edvviiiüvve dziejo pradziadöw, burlzficc we vvnukach cli^d slawy. 
A dalej: „Castis cuni piieris igiiara puella mariti — discoret unde 
preces, vatein iiisi Musa dedisset? — Poscit opcm churus et 
praeaentia numiiia sentit, — caelestis implorat aquas docta prcce 
blandus". A zatem poeta uczy mlodziez — modlicS si§. Za jego naukq. 
chör bJaga w swii^tyni bogövv o poincic, o deszcz. .. Edvvina „bla- 
galne chüry", brznii^fe w svvi.-ityniach za przevvodem poety. nie po- 
legaj.'i chyba na odtworzeniu rzeezy wistycli sttjsunkövv literackicb — 
bo ktöryz pueta mial t§ wlasnie ambicy^? — lecz na reminiscen- 
oji z Horacjusza. Jego siowa „inopem solatur et aegruni" niaj^ 
odpowiednik w zdaniu „nadzieja poi prawych"; trwoga wyst§p- 
nych jest tylko polarnem uzupelnieniem. 

I znowu po tym klasycystycznyin nast^puje vsst^p roman- 
tyczny : „Milosd, co jednyni wiencem objgla svviat caJy, — pi'^ej- 
niuje lono wieszcza i wiedzie do chvvaly, — niilosd przez jego 
usta sama siebie glosi -- i du cnoty i zgudy kazde cziicie wznosi". 
Ta miidse, eo obejniuje <*.aty swiat i przejniuje piers poety, tu owa 
milusc kosmiczua, o ktorej Schiller pisze w „Fantazyi du Laury": 
„Sonnenstäubcben paart mit Sonneiistäubcben — sieb iu trauter 
Harmonie, — Sphären ineinander lenkt die Liebe, — Weltsysteme 
dauern nur durch sie"; to ta milosd, ktör^ slawi w hynniie p. t.: 
„Tryumf milosci". Jesli poeta, przejgty tq milosciq, wznosi wedlug 
Edwina j,kazde czucie" d(j zgudy i cnoty, to owe czucia oznaczaj^ 
nami^tnosci i dzikie porywy ludzkie. okielznane przez poezj^, uj^te 
w lad i harmoni§, a przez to samo przeinieniune na cnoty. Möwi 
o tem Schiller w „Artystach": „Der Leidenschaften wilden Drang, — 
des Glückes regellose Spiele, — der Pflichten und Instinkte Zwang — 
stellt ihr mit prüfendem Gefühle, — mit strengem Richtscheit nach 
dem Ziele". Pod w})}ywem poezji i radosd i sniutek, i wspolczu- 
cie i strach otaczajfi si§ barnionjfi. Czlowiek „ringt in still verfei- 
nerten Gefühlen — der lieblichen Begleitung nach". Za to uszla- 
chetnieuie zycia ludzkiego i uczuc dzi^kuje Schiller artystom, od- 
woluj^c sif do ich wlasnego poczucia i do wiecznosci: „dies dankt 
euch euere Ewigkeit — und ein erhabner Lohn in euerem Herzen". 
Edwin wyraza t§ wdzi§cznosc w sposöb bardziej klasycystyczny : 
„A je^li mu nad grobem wawrzyn si§ zag^sci, — jezeli si§ pi"zy- 
lozyi choc w najmniejszej cz^sei — do slawy swego kraju, do 
dobra wspölbraci, — to nagroda poety, tej nigdy nie straci". 

Credo Edwina, ktöry jak w uczuciach osobistych, tak i w doj- 



(i4 TAIIKIIS/. S NKII 

ini)\vi(i)iii xadiiiiia iioc/.ji jcst urganciii samego uutora, byloltv pr/.y- 
iiujiniiiej fcinnuliiie wypadlo trocli^ inaczej, {fclyby Fn^dro przcd 
n!i|iis:iiii('m „Odltidkow" czytat byj dwa picrwsze toiniki l'oezyj 
Jllckiewic/.a, {{dyby byl ziial jt'go „Od*,* do iiiJudusci". Ale wc Lwo- 
wif nie burdzo zyvvein euhem odbijaly sii; wtedy novv(ji5ci wileii- 
»kie. Szczvso.ieiM. ze czytywano i ttiimaczono przynnjiniiiej Sfhil- 
lera, ktöry byl przecieii chrzeatnyni ojcein i Miekievviczowej Ody. 
Scliillerowi wicje, jak widzielisiiiy. zawdzit^c.zal Edwin (i Frcdro) 
swe wzniosle pojjl.'idv na kobiet§, niKosö i poezj^. A ie przytein 
powtarzal pewne zasady i frazeay klasycystycziie, to dlatego, iv byJ 
dzieekiein epoki przejiiciowej. Urodzuny we dwa lata po Brodziii- 
skini, ksztalcony tym samyni trybem szki5t galicyjskich, co Bro- 
dzinski, a od sze.snastego do dwudziestego drugiego roku zycia 
pozbawiony wyniiany inysli z koJaini literackiemi, pravvie kontaktu 
z ksijjzk^, nie niögl odrazu po chwyceniu za piöro otrzfjsnjjc si§ 
z tradycyj szkolnyeh. tradycyj klasycystycznych, chocby dla tego, 
ze nowe |)r;tdy za stabo jeszcze uderzafv w jego uszy i dusz^. 

Minio to czu}, ze jego iniejsce je.st po stroiiie niJudych. Objaw 
to zupelnie naturalny. Anacbronizinami mogq byd tylko ludzie sta- 
rzy, ktörzy wzrösfszy w pewnych tradycjach i wröslszy w nie. 
nie potrafiq i nie chcii apercypowac nowosci, przecivvnych owym 
tradycjom. Osinski czy Dinochowski ezy Ko^niian iirodzili si^ i wy- 
cbowali w epoce StanisJawowskiej i zostali jej przedstawicielami 
az do smierci. Frednj. unjdzony pözniej od nich, za sJabe miat 
wyksztalcenie. za wi^tle tradyeje kiasyczne. by mu utrudnialy ro- 
zumienie i przyjmowanie uowych pr)\döw. Wprawdzie nie kto inny 
tylko klasyczny Molier pozwolil niu „wyrazniej pojmowac powo- 
lanie autora dramatycznego" '), ale rozpocz^te wtedy „studya na 
seryo" nie musialy byd zbyt klasycystyczne, skoro pierwszq ich 
ofiar^ pädia klasycystyczna komedja Niemcewicza, „Pan Nowina", 
ktorego cörki s;^ przeeiez Moliero>vskienii precieuses ridinües*). Sa- 
uiüuk chwyta zawsze to. co najnowsze, co biezqce. Widzielisniy, 
ze Fredro czytal i Waltera Scotta i Byrona, ze zachwycal sig Scbil- 
lerem i nastawiat uszy na ßrodzinskiego slowa o klasj'Cznosci 
i romantj'cznosci. Nie tez dziwnego. ze owoce tych studjow mogly 
liczyc na zrozumienie takiego Jana Nepomucena Kainiüskiego, Iwow- 
skiego tiumacza Schillera, ale nie bardzo podobaly si§ „Arystar- 

') Autobiografia, n S. PepJowskiego, Z papieröw po Fredrzo, str. 6. *) Chrza- 
ii o w s k i, Str. 189. 



GKNkALOO.IA l'Vf'OW I KKITH A. I'HKIIHY 65 

chom warszjivvskim". Tego nlweslenia uzyl Fredro o Osiriskini, kt6- 
reinu w r. 1819 pi-zedlniyt Geldhaba'). DrugJi figur§ literacki^ w War- 
szawie, nazwal „klasvkiem ostrokutym. ktöry z tej saniej jednej 
zawsze ^piewat nutv". Tak o krytykach i rec.enzentach warszaw- 
skich wvrazal si(^' pntem !\lickie\vipz. Jesli ton zarzucal im przysi§- 
gauie na Laharpa, to Fredrd n swoicli krytykach twierdzil, ze im 
Geoffroy pozawracat gtowv. — Kto tak si§ odzywa o przedstawicie- 
lach starej szkoly. ten sam ehyba nie uvvaia si§ za jej ucznia; 
przeciwnie przeciwstawia si^ jej, jako zwrjlennik nowej szkoly. 

Jej zwolennicy uznali go za swegn dopiero z okazyi „Odludköw", 
jak widac z entuzjastycznej recenzji tego utworu. piöra Waclawa 
Zaleskiego. umieszczoncj w „Rozmaitosciaeh Iwowskich" vv r. 1827^). 
Krytyk widzi w „Odludk.icb" apoteoz§ poezji, jako najwvzszej 
barmonji, ktöra potrafi pnjedna6 z odwiecznym porz.idkiem swiata 
osobniki wykolejone (jak Czeslaw). lub wydac ostateczDy wyrok 
pot§pienia na inne, glucbe na jej glos (jak Astolf). Zdaje sig, ze 
ten sam recenzent zdawat spraw§.z Fredrowego „Kainienia nad Lis- 
kiem". tej „powiesci poetycznej", w kolorycie i toku hyperroman- 
tycznej. napisat^); ^^Cata powiest' jest w iirywkowycb, wielkicb 
obrazach; zwi^zek jej i koniee zostawiony doniysfcnn czytelnika. 
I poszcz§sci)o si§ Fredrze w tej ^miaJej formie; poezya jego stra- 
szna. silna i pi§kna. jak;j ehyba u Mickiewicza napntkae sig zda- 
rzy. D(5t^d chcieli go niektörzy liczj'c nii§dzy 
zwolenniköw prawidlowej poezji. moze dlategn, 
ze pisal komedje. I ta zaslona opadla. Lekko ona wisiaJa 
dla tych, ktorzy czuli. jakim duchem tchn^ jego ,Odludki i poeta'". 

W tyni ust§pie najwigksz^ dla nas wartosc ma zdanie, ze 
Fredrg zaliezanfi do zwolenniköw „prawidJowej poezji", a wigc do 
szkofy klasyeystycznej „moÄe dlatego, ze pisat komedje". Domyst 
to trafny o tyle, ze komedja od Menandra i Piauta nie przestala 



•j Autohiografia, str. 7. \V wierszu Pro memoria Arystarchöw jest dwöch; 
pierwszym, ktöi-y ( owiedzia!. ze takich Geltlhaböw aiema w Warszawie, musi byc 
Osiiiski, ktöry zatem nie ,,bajki swoje" lecz ,,bajdy swoje" vvyglaszal z zapalem 
(a byl dobrym deklamatorem); dragi „nierachomy klasyk ostrokuty, ktory 
z tej sainej jednej zawsze spiewal naty", rekopisu Geldhaba zapelnie nie czytat 
zgauil papier, atrament i .,ani slowa wiecej". Uoze to Kajetan Kozmian, pisz^cy 
ciagle swoje klasyczne ,,Zieinianstwo-'. ') U Chrzanowskiego str. 2. 3/ Koz- 

maitoBci (pismo dodatkowe do „Gazety Kvowskiej") 1830, nr. 10, u E. Kuchar- 
skiego, Bibl. warsz. 1911, I str. 271. 
Rozprawy Wydz. filolog. T. LVIII. Nr. i. n 



by(i nigdy zwiurciadk'in czy "brazem, c/.yli jiik iiuJwiDiiu „iia^lailo- 
waiiicin" zyciucojzieniiogo, {ifJöwnie rodaiiiiieg.), u z U\ jej „pruzaiczim"^ 
truäci}) JqozyJa si^j „prawidJowa" forma tak u Moliera, jak u Mari- 
vcaux i Bi'aumui'cliais'go. Jak u Goldoiiiegu. Jak wrcszcie u tyc.h 
„realistöw" w rodzaju Aiigicr'a, Duiiiu.sa syna, Scrilje'a, czy wrcsz- 
cie Becque'a, de Curela, Purtoriclic'a, Brieux, Dcjnnaya. ktörzy re- 
prczeiituj)\ swiatuwfi koinedJ(; wieku XIX. Zadnego z iiidi nie na- 
zvvalibysiny zwuleunikiem klasycyziiiu, a przeciez z roiiiaiityzmem 
nie maj/v oni zadnej wspölnosci. Bo le romaiitiqiie c'est le pvetiqiie, 
jak U) sfurmulovval Descliamps w r. 1823, a w szablonowym czy 
reaiistyeznyiu obrazic iycia jioetycznosc'i niema. Istnieje wprawdziB 
specjaluie roniantyczny biinior, rciirezeiitowauy np. przez Jana 
Pawla Rifhtera vv Nieuiczech, ale ziiajduje on swöj wyraz nie 
w komedji, tvlko vv iniiych gatunkacb iiterankich, cboöby nawet 
w liryce Heine'go. 

Komedje Niemcöw z epoki „Sturm u. Drang" J;ik Lenza 
(Hofmeister, Soldaten), Klingera (Sturm u. Drang). Sebrödera (Das 
Porträt der Mutter) i Ifflauda (Die Hagestolzen) trzyinajq si^ tak- 
samo staryub form, jak liczne komedje Kotzebueg(j (,najlef)sza z nicb 
Die deutschen Kleinstädter z r. 1803). Dopiero Kiemensa Bren- 
tana „Ponce de Leon" (1804) i Jerzego Büehnera „Leonce u. 
Lena" (1836) sfi i w figurach i w uczuciach romantyczne*). Ponce, 
to romantvk, ktöry stara si^ jakqs wewn§trzD;i pustk§ i tg.sknot^ 
wypelnic miJostkami. az nui prawdziwa milose daje tre^c i radoäc 
zycia. Ten rozwöj romantyka przedstawiouy jest z pulufj gracji svvo- 
b"dq. Zadue moralne skrupulv nie przycbudz;^ do gJosu. — Roman- 
tvkiem jest tei Leunee Büehnera, czlowiek cbüruj^ey ua wstr^t do 
rzeezy wistusci i pozerauy ii'eokreslonq, t§sknot!j, ktorej spelnienie 
znajduje dopiero w Lenie, podcjbnej poszukiwaezce ideaiu, uformo- 
wanego wedlug czytanych roniansöw. Obie romantyczne 
komedje sf^ w formie — Szekspirowskie. Bo tez 
Szekspir jak w tragedji, tak i w komedji byi wzorem dla tych, 
ktorzy nie cbcieli isc za Piautem i Molierem. To sauio, ezem Szeks- 
pira „Komedja pomyJek" rözni si§ od oryginaiu, od Piauta „Me- 
naechmi", stanowi o „nieklasyeznosci" reszty jego komedyj: zer- 



') O tych i pözniejszyeb komedjach nieraieckich ze stanowiska rozwoju ga- 
tunku pisze wybornie Karl Ho 11, Das deutsche Lustspiel, eine geschichtliche 
Eutwickelung, Ilbergs Neue Jahrbb f. d. klass Altert. XVIII 191n, 453 nn. 



UKNKALOliJA lYl'OW 1 KKiDK A. FkKDKY 



67 



■wanie pt^tövv jcdnosci miejsca i czasu, zawikhuiie pmstolini jnosci 
akcji liczuuiiii epi/.odaini, pomieszanie ust(jpüvv koiiiicziiych, KZi^&ala^ 
plaskicli, czt^'sci.'i realistyczn;ych, z ust^pami poetycznemi. Stosüwnie 
clo poetyoznegü „nastawienia" romaiityköw ust^py puetyczne braly 
gorij nad realistyczneini, tragiczne nad kninieznemi i komedja S/.eks- 
piruvvska stawala sig w ich rykach tragedjj^ ze „szezc^'sliwem ri.z- 
wijizanieiii". Takq, „wesdlij tragedj;i" byta i Grillparzera wierszo- 
waiia kmuedja „Biada teiiiu kto klainie" (1838), stvlizowaiia zreszt^ 
wedlug vvzorüvv hiszpanskich; Jest m!\ takze sJavvny „Cyrano de 
Bergeruc" Rostanda. Jeieli rumautycy uiezbyt cz^sto brali sitj do 
wznawiania komedji w stylu Szekspira, tu pozostawalo to niew;\tpli- 
wie w zvvi^zku z tein, ze i do tragedyj Szekspirowskich woliiu bylo_ 
wstawiac figury i sceiiy komiczne. Roman tycy woleli vvi^c w nich 
szukac ajsc.ia dla swego rzadkiego bumoru, iiiz w kdiiicd jach. 

Ale ubuk tvpu Szekspiivnvskiego uznawali minautycy i tra- 
dycyjny typ klasyczny, jak to vvidad z przykladu H. Kleistu, ktory 
iiapisal obok romantyeznej tragedji „Kätehen von Heill)ronn" ko- 
medja o ruzbitym dzbanie „Der zerbrochene Krug", taksamo nie 
roinantycznsj, jak np. autora „Dzwonu zatopionego" ktjuiedja zlo- 
dziejska p. t. : Schluck u. Jau albo „Futro bubrowe" (Der Biberpelz). 
Gdy Miekiewicz podczas studjöw wileiiskicb myslal o napisaniu 
komedji, radzii mu Malewski studjowac — Goldoniego '). .Su'istosz 
RijwaJ, pisany, zdaje si§, na spölk§ z Jezowskini, nie wyglqdaiina- 
czej, jak nioljeryzüjf^ce komedje mlodego Fredry. 

öDwierdzilismv, ze komedja jest gatünkiem liteiackim, ktöry 
ogranic'za rozwini^cie vvladz speojaluie poetycznvch, fantazji i uczu- 
cia. ile j^ ujirawia romantyk. niusi je do tego stopnia hamowac, 
ze jego dzielo zwykle nie rözni si§ od dziel starej szkoly. Tak jest 
zwykle. Ale vvyjqtkovvo romantvk moze obierac do swycb kome- 
dyj przedmioty, kt(5re mu pozwalaj^ ukazywac jego „poetyczne na 
swiat spojrzenie"; moze nawet bohatera swycb komedvj ksztaltowac 
na wlasny obraz i podobienstwo. Tak jest u Musseta. Bohaterzy 
jego komedyj, jak Fortunio, Valentin, Perdican. Fantasio, Lorenzac- 
cio, to odmiany tego samego portretu, samego Musseta, widzianego 
przez niego samego w rozmaitycb chwilacb, w przelotnych stanach 
egzaltacji, ufnosci, zmijczenia lub zniech^cenia. Czasem rozdwaja 



') Archiw. Filom. II t. 1, str. 17, por. J, Tretiak, Miekiewicz w swietle 
nowycb ziödel, 1917, str. 28, nn. 1. 

5* 



G8 



lADKIISZ .SlNKil 



ai^ i w Of'tavju i Ci-lju stawia uaprzeciw siebie dwic duszc, ktcjre 
e7.\\'\v w soliip, lekkoinj'slnij diisz«.' libcrtyna i powazntj fliiszi.' zako- 
chanogii idealisty. Dia odmiany siada sain przed sobij i ka/.e dniom 
rozsudku wydawai' sjjd o swycb dniach szalonyeh, a swojo przo- 
lotne iipainigtanie ubiera pr/,y tcm w ksztah strvja Van Bucka, 
daj.jiii'go upiminiciiia i rady nicpoprawiieinu Walcntynowi '). 

A czy inai'zej jest u FredryV Jiiz A. Siedlccki") zauwaiyi, 
ie sin§tny odludok Astnlf nie möwi nie, czpgoby nie podpisal sam 
Fredro, a przez usta Edwina wypowiada autor swöj wlasny kult 
dla poezji i vviart; w jej inisj§'). Zobaczymy, ie i drugi poeta, Lu- 
domir z „.li^wial.skiego" jest tylko maskfj samego iVedry. Ale 
i w pustaciaeb nieliteratöw diizo jest tego pierwiastka autorskiego, 
w icb wynurzeniacb duzn wyznaii I'Vedry. Guciu pisze A. Sie- 
dlecki*!, ze ten najsvvietniejszy amant z galerji Fredrowskiej mlo- 
dzi acz warszaivskiin jest paniezykiem, to jednak szczelnie przy- 
staje Ao wojskowyeb Fredry: „Tc do Lublina wyeieczki iicicne na 
birbantk§ dziwnie mi paebn^ uniöwionem rendez vous z nicjakim 
podporucznikiem Aleksandrcm hr. Fredru, ktöry w tym samym 
czasie hyl w Lublinie .drugim raportcrem" pi"zy ss^dzie wojennvm, 
ale wi^^cej uiz aktami i werdyktami zajinowal si(; zabawkfj z pa- 
nienkami w eiuciubabki^". Ze Gueio o niilnsci niöwi wprost ze serca 
Fredry. wnet zobaczymy. Ale serce i gtuwa Fredry przemawia tez 
pr/.ez usta iiinej odmiany juz nie tylko lekkoducba, ale wprost 
szalerica, Leona Birbanckiego z „Dozywocia". Westehnieniein samego 
Fredry s;\ jego slovva o podrözy w balimie (II b): Co za rozkosz 
spojrzec chod raz z gory okiem m^drea na glupstwo i n§dz§ svviata! 
Ludzie, tak peJni zi^dzy, wiedzy, pyehj' wydajq si§ z göry mröw- 
kami, puqcerai si§ po cudzycb karkacb na jakies szczyty. Wielkie 
dziela, co to maj^i przejsc naturg; wrzawa zwyci^skich mordöw, 
sprawczvni tylu lez i zaloby, i jej slawa — to wszystko tam w gö- 
rze niewidoezne, niedoslyszalne : „Cisza w kolo, cisza bloga, — tam 
mozna wolno oddychac — dalej ludzi, blizej Boga!". To mi odlu- 
dek. CO przed nirowiskiem ludzi ueieka pod — niebo! — Wreszcie 
i romantyczny Zdzislaw z „Przyjaciöl". ktöry kryje si§ ze swem 
uezuciem, by ukoehanfi polqczyc z przyjacielem, jako niby god- 
niejszym jej r§ki. — to takze hypostaza Fredry. 



') Lanson, Hist. de la litter franc.', 1903, str. 969. ') «■ przedmowie do 
Trzy po trzy w^d. Mo.scickiego str. XXIII. 'i Tamze, str. XXXV. *) Tainze 
Str. XLV. 



GKNIOAl-lliiJA IVI'IIW I FKil'K A. KlllCDIlY 



69 



A jezcli tuk jcst, to nie iiiuzna a'n^ zgud/.if'- ze sluwumi A. Sie- 
dleckiegii'), ie twörczusc Fredry „Jest doskoiuile uniezaleiniona od 
iisiibowosci aiitnra, wcjlna od vvbzelkiego cgotyzinu"; zc „Fredro two- 
rz.'jcy, zostawia pohok siel) e saiiieji^o, swoje upodobania, sinutki, 
inelanchnlie, podejrzenia i dosvviadczenia"; ze „za dyshoiior uwaialby 
siibie zejsc w lirycziiycdi momentacli do obnazania duszy przed nie- 
znanym sfuchaczein". Przeciwnit-, Astolf, Edwin, Ludmir, Gucio, 
Leon, Zdzistaw ^wiadezq. ze twörczosc Fredry bywaJa cza- 
s e m t a k s a Dl e o: o t y c z n a , j a k t w ö r c z o i c M u s s e t a. A poe- 
zja.otacza jf\i'a u iiiefifo wojskowych^),i rozmaitycb mieszkaricöw dvvnri'iw 
szlacbeckich, nie wyjinujiic starych sIue;^)^ m, { poezva niiiosci chucby 
tviko Zdzislawa i Zufii (z „ Przyjaciol") i Gucia i Anieli — vvszystko 
to dowodzi, ie vv koniedjach Fredry przemawia nie tylko rozs.'idek, 
dowcip i huinor, ale tak^e fantazja i urzucie. Oczyvviscie, ze tanite 
elementy przewazaly w jego fjrganizacji uniysbiwej: dlalego pisat 
knnicdje, a nie powiesci puetyezne; ale i tvch nie nioglo braknqd, 
skoro h\l — poet!^. i to poetq czasaiiii — egzaltovv.mviii. 

„Kiedy bytem poetf| — pisze w „Trzy po trzy"*) roz- 
paini^tywajqc sw^ mJodosc Farysow^ — a bytcm nini niegdyä, 
bo pami^tam jeszcze gwiazdy, co nii wtenczas swieeily; gtosy. co 
ini spiowaty; mgly, Co swojfi wonn^ parq iqczyly niebo z zienii^, 
w ktöryph pomroku oko gubilo sig tak ch^tnie .. tak jest pa- 
nii^tain. bylem poet^'i... vvtenczas wi§e. kiedy mysl obfita prze- 
lewac sitj zdawaia, jak woda przez krawt^dzie przepehiionej czary, 
obstawialem si§ zwykle krzesiami. azebym, ehcqc wstac od stcdika, 
tr^icit si^ o nie i by} zmuszony usiiisc zuowu uad papiereni przed 
kaiaraarzem. Inaczej zrywaleni 8i§, jak osf^ uci^ty.'chodzileni wzdluz 
i wszerz pokoju, pr^dkcj. coraz pr§d/,ej. az nakoniec zadyehany 
usii^sc musialera; az nareszeie mysl, zap^dzoiia gdzies w manovvce, 
jary, szczyty, nie wiedziala, Jak trafic do swojego gniazda i czarn% 
}z;\ zavvista na ostrzii piöra". Mvsl Fredrv zaptjdzaJa s\q „w ma- 
nowce. jary. szczyty" przedewszvstkieni vv povvieseiacb p( etycznych, 
w „Kainieniu nad Liskiein" i „Jeremiaszii S§pie". Ale ohoc ko- 
medje pisywal z mniejszq egzaltacj.i. to nie wcjhio go i tak nazy- 
wac — klasykiein ^) 

Wäröd drobnycli wierszy Fredry zachowala si§ dluisza hu- 



') Przedriiowa j. w., str. XXXt. -| Siedlecki, str. XLIII nn. ') Tamze, 
Str. XXXVII nn. *) str. 64. ^) jak to czyni I. Chrzanuwski, str. 35 n. i 319 n. 



70 'lADKUS/. NINKO 

mcrvstypziin iir/.finowii. iiil)v list iidctycki do .shif^i J^dr/.cja, kt()ry 
pr/.uz zbyt ;;iirliw;i ii.slu/.n(ii>c przeszkadzal poecie w piäuniu: „Za- 
ledwic bciski ])njiiiyk w przolocie uchwyo?, -^ niyÄl mojq nim za- 
pal?, swiat wyiszy oäwiec^; ■•- zaledwie p^dz^c w görne, gwici- 
dzistp przcstvvorze, — ziemi^ sobie zasJoni^, a niebo otworz^, — 
wcbipdzisz. stajesz przedemnij zavvsze w jednej iiiiorze — i nudnfi 
jirozu pytasz, co cbc§ na wieczerz^? — jak gdybyin j;i [irzy zlo- 
tvm Pitvjskim tn'ijndfju, — n\6<^\ z tobfi o b-iiiwym rozmavviac pi6- 
ro<;ii!". Ledwie skoiiozyta «i§ narada nfospüdarska i pneta „przez 
iiowe swiatfo. nowe uuiesienie — fzuje przvtomnoiid Feba, Miiz 
\vdzi(,'cznyi'h zbliicnie", g;dy ,)(^'drzej „cwiartk^ ciel^ciny, jak glowq 
Mediizy — groiiii mu Apolina i rozgania Muzy". Przeszkadza ivi. 
w odczytvwaiiiu wierszy (z modulacvi glosu vvynika, ze dramatycz- 
iiyeli, wii^c komedvj): „Masz ty ci^gi dotkliwsze iia zapaly wiesz- 
cze. — Shicbaj ! Kiedy czatiijfjc \v gorzkim, krvvavvym pncie, — 
zta])it; kiigo nareszcie. jakby iia j)rzelcjcic. — i wcij^gne, jak barana, 
bv stiK'bal iiiych wierszy; — zaledwie poszyt w r^ku, koriezg ar- 
kusz pierazy — i raz gromiqcym basem. raz czulqoym j^kiem, — 
glosnn, cicbo. trz^sqco, z coraz nowym wdzi^kiem. — az ini gra 
w piersiach. trzymam, obrabiam sluchacza. — patrzqc w oko, jak 
w tuza, C7.V juz tz§ vvytacza. — wtedy to, zdrajco, tobie nie brak- 
nie powödu. — do ciqgJegi) tu, öwdzie vvcb^du i wycbodu...". Kla- 
svczny a[)arat pityjskiego tröjnogu, Feba, Muz i Meduzy sluzy tylko 
do spotggowania komizmu i autoironji. Pozvtywnq tresci^ buinory- 
stvcznego wiersza jest wspomnienie poety o „twörcrej egzaltaeji", 
o bujania mvsb^ po niebie, o chwytaniu tarn boskich promieni i za- 
nn'kaniu ich w poezji. Tak twörozose pojiiuiwal za Scliiilerfm Ed- 
win, tak J!\ czul sam Fredro. To tez jeszcze jako j,Stary Spiewak"') 
wspinnina: „Niegdvs mlodemu t'zucie w piersiach graJo, — ie to 
natchnienie, zamarzvlem sinialo. — nu^ spiewac tak i siak"... 

Prof. Chrzanowski -), poniijajfie te Farysowe konfesje Fredry, 
woli przypomniec innv „dowöd niezawodny", „ze si§ nie poznat 
Fredro. i to w 34 roku zycia. na pi^knosci" jednego z najpi^kniej- 
szych sonetow milosnvoh Mickiewipza. Bnnek i Wieczör. Jest to 
snnet, zaczynaj^cy sig od stöw : „Stnrice bfyszozy na wschodzie 
w ehmijr ognistvcb wianku, — a na zachodzie ksi^zyc blade lice 
niroczy". Laura pyta kochanka, diaczego i miesific i fiotek i on 



1) Uziela XII. str. 3. =) str. 3i. 



OENKAI.OOJA TYPÖVV I KIOIIK A. FKKIJRV 71 

■maji] rano tak sinutne 0C7.y. WierziSr i ksi^-^ye i finlek byK' juÄ 
weselsze; tylko kochanek jcdnako smutiiy. — Otöz do tej^o sonetu 
otlnosi prof. Chrzanowski ust^p z listu Fredry du brata Maksymi- 
Ijana'): „Gdybym nie hyl pewiiy, ie wiersze lianek, ktöres mi po- 
slal. przez kaplana romantvcznego napisane. szczerze ci powiadam, 
nie przesjidzajfjc. ie wzijjlbvm je za przosadnq satyr§ na ten spo- 
söb pisania; nie dziwig si§ wi^c teraz, ze ludzie rozsqdni bij zabij 
na roinantycznüs6. kiedy marzenia maligny za roniaiitvozncisc' biorj^; 
wprawdzie i Szekspir tak pisat, np. w roli Ofelii, kiedy zwarjo- 
wala. ale Hamlet, udajqc warjafa, nie pcidobnie ghipiego nie po- 
wiedzial". Zestawiwszy te siowa z sonetem Mickiewieza, orzeka 
prof. Chrzanowski: „Sqd ten podpisatby z pewnosci^ sam Kajetan 
Kozinian", budzqc w painigci czytelnika sJowa autora „Ziemian- 
stwa polskiego", wypowiedziane o sonetach Mickiewieza w liscie 
do MorawskiegO"). Kozmian bowiem Si^dziJ, ie wszystko w nich „be- 
zeene. brudne, podle, eienine; wszystko moze kryinskie. tureckie. 
tatarskie. ale nie polskie". Porövvnal on w dalszvm ci%gu Mickie- 
wieza z komiezn!^ tigurj^ Marcinkowskiego. ktöry wraz z swoj^ 
poezj% sluzy} za zwykle posmiewisko na literackicb obiadach gene- 
raJa Krasiiiskiego: y,fSonety Mickiewieza) sto razy gorsze. ni^ 
wszvstkie Marcinkowskiego pJi'dy. Marcinkowski jest plaski i wier- 
szokleta prawdziwy; Mickiewicz jest pötgtöwek. wypuszczony ze 
szpitala szalonyeh, ktörv na przekör zdroweniu sniakowi i rozsqd- 
kowi gmatwanin^ sl(3w niepoj^tego j^zyka niepoj^te i dzikie po- 
mysfv baje" i t. d. jeszcze gorzej... Gdyby Kozmian podpisaJ byl 
sj\d Fredry o wierszu Ranelc. czv i Fredro podpisatby byt jego sad 
o Mickiewiczu? — S^d o owyin wierszu nie moze nam dac zadnej 
wskazöwki w tym kierunku. gdy^ nie cdnosi si§ wcale do — Mic- 
kiewieza . . . 

Prof. J. Tretialc^), kreslfjc iiterackq atmosfer^ Warszawy z lat 
1826 — 1828. kiedy to spory literackie. wiedzione o romantj'cznosc, 
uciszyly si§. przypomina. ze Dziennik warszaicski z r. 1826*) Jirzy- 
niösl mi^dzy innemi utworami wiersz Witwickiego p. t. Rantk. 
Klasycy, ktörzy przez caly rok poprzedni w niespokojnem milcze- 
niii przystuchiwali si^ publicznym pochwaJoni glöwnych przedsta- 



') przytoczonego w Dzietach Fredry wjd. Biegeleisena. t. IV 227. ^) Sie- 
mienski, Oboz klasyköw, Dziela V 67 nn.; J. Tretiak, B. Zaleski (lfcü2-1831|, 
.1911, Str. .S-iO D. ») B. Zaleski, I str. SlH nn. ■") t. V, str. 261 



72 'l'AUEUHK MINKO 

wic'iuli pulskit^gd ruiiiuutyziiiu, cisiidzili, /.u nadurzu si^ tlobia «po- 
si)biios6 do osinies/.oiiia roin.intyzinu i obniicnia slawy nilodych 
ruinantyköw. Wiedzieli oni. ze ballady Witwickiego byly „rozpa- 
czn roinaiitN ki'iw"; to tcz poezja jegi) wydawala sii; im najlepszyin 
tcreiu'iii do walki z ruiiiantyziiu'in. Walktj ti^ rüzpucziit ancjiiiiiiDwy 
Obywatol wujewödztwa luhclskiego, oglaszajiic \v Gazecie korrcsp. 
irars:. (1826 nr. 188) list do redaktora, zvvraeajqcy siij przede- 
wszystkiein przeciw „Kaiikowi" Witwickii-go: „Czytaleni i odczy- 
tywalcm i nie zrozuinialem ani slowa". W iniieiiiu roiiuintykovv 
odparl cioa J6zef Chrzfvszczewski, jako autor „Kilku slow odpo- 
wiedzi na list Obyw. wojew. lubels." [Gazeta ivursz. nr. 190). Ob- 
szerniejsz>i odpraw^ daJ Übyvvatelowi lubelskieiiiu jakii A. W. 
w 204 uumerze Gaz. warsz. Zarzucü oii Obywatelowi ini^dzy in- 
nenii, dlaczeg(j, wymieiiiajjic „iiajzdcjlniejszycb do prüstowania gu- 
stu publicznosc.i" uie wymieiiil ubok Koiiiiiaua i Osii'iskiegu takze — 
Nietucewicza, W^zyka. Fredry, Kropiriskiego? Ostatni zabral glos 
w tej spravvie ziiöw Obywatel lubelski, oddajqc uznaiiie Mickie- 
wiczovvi, Odyncowi i Zaleskiemu, ale nie mogive zapalic si§ do 
h'anka. w ktöryiu ma byö widac wyraznie nasladownictwo stylu 
wielkicb roniantyköw, szczegölniej Zaleskiego „z ts^ tylko roznicq, 
ze u niego (Zaleskiego) liczne pii^'knosci (;kupuj,-\ cieuinos6 i brak 
precyzji vvyiMzen, a tu saine blgdy Daslad(jwaiiü". 

Maj^c w pami^ci t§ burz§ o Ranek Witwiekiego, tak szcze- 
gölowo opisan^ przez prof. Tretiaka, nie niüzemy w^tpic, ie. wiersz 
kaplana romantycznego p. t. L'anek, wiersz, z ktörego okazji Fre- 
dro przytacza oburzenie (bij zabij) ludzi rozsf^dnycb na romantycz- 
nosc, to wta^nie Banek Witwiekiego. Widzielismy, ze w sporze 
padlo takze nazvTJsko Fredry, jako konijjetentnego s^dziego w rze- 
czach smaku, obok Niemeewicza, W§zyka, Kropiiiskiego, a v\i§c 
autoröw (przewaznie dramatycznyeh), ktörzy niiiiin tradycyj klasycz- 
uych przyst§pni byli dla przyjmovvania plodow nowej szkoiy i cz§- 
sciowego wzorowania sig na niej. Widocznie Fredrze wspomniano 
o artykule Gaz. warsz., w ktürym wymienione bylo jego imi^; 
moäe go i przeezytai. Ciekaw wi^c byJ, co to za Eanek, ktöry wy- 
wolal tyle halasu. Brat odpisuje mu ten wiersz z Dzien. warszuw- 
skiego i przysyla. Na to Fredro wydaje s^d, przytcezony przez 
Biegeleis'ena i prof. Chrzanowskiego. Czy sJuszny? PosJuehajmy paru; 
strof owego Ranka! 



(jksealuoja ri'i'rtw i kkujh a. fkkuk»- 73 



I. 



1. Gwiiizd sklepienie w mglach «i? nuizy, 
jak w wyziewacli wielka nivva; 
miesiac z eichcj swej podröiy 

DU Bpoczynek juÄ zapj^wa, 

2. kolysaiiy w climurnej ludzi 
tonie Sonny w bdr wysoki ; 
dzien budzony — br/ask nawodzi 
i zakrupia swit w obloki, 

3. Jak rozjasnia sie nadzieja 
czarnu troskn serco Twuje, 
tak oiesmialo slabo diiiej» 
rozstrajana chmar zawoje. 

9. A tani w paröw tonac laka, 
dziki cinn w obrazie krysli: 
w niin tak oiemuo dzien sie blaka, 
jak wspomuienie w starca iiiysli. 



IL 

O! kto zdola t§ por§ orodnem wydac pieniem, 
gdy dzieri slabo, l^kliwie, jak dziecie z powicia, 
wstajac z obloköw nocy w dluofich, zlotych wJosach, 
odetchnie wonia ranka! 



Ta woda, powstydzona w zaplonionym bJysku, 
ktöra zorza odkryla w zetiröw uscisku, 
ramieniac sie na widne, krasne jej proniienie, 
stacza srebrzysta piane pod drzevv brzeznycb cicnie... 
jako przebiegJe iiiysli wspomnieniem gonione, 
niknie rozko'izna fala pod cicha os!one . . 

Czy tu nie wyglqcla na parodj^ stylu romantycznego? Czy to 
nie marzenia nialigny ? Czy taki wiersz nie kompromitowa} 
nowej szküly? Czy nie dawaJ „ludziom rozsfidnyni" okazyi do 
bij ! zabij ! na roinHntycza(5SC? Ze tak hylo w rzeezy wistosci, 
widzielismy z pulemiki o Raiiek. Przyjaciel Bohdana Zale- 
skiego Micha} Grabowski, minio wszystkieh syinpatyj dla nowej 
szkoly, przeczytawszy ballady Witvviekiego, pisal do Zaleskiegoi): 
„Wistocie, koehany Jözefie, jezeli to ich romantycznosc, zyczvlbyrn 
szczerze, azeby jq te duchy i upitjry zadusiJy nakoniec... Poezja^ 



») w r. 1824, n. J. l'retiaka, B. Zaleski I, str. 211. 



74 



TADKUS/. HiNKO 



19 f;o wii'kii nie moif uni powinnn byi- ciiii,'l!( fantasmagorjn". Ten 
siiil u „rii7.|)ae,/.y roinnntyköw", wierazaoh Witwickicfjo. pddpiHutby 
ka/.dy .snnicid/.icliiiejs/.y roiiiantyk, nie wyjmujfic, Mickiewicza. C6i 
wiijfc d/.iwncgo. ie podzielal go i Fredro, ktörcniu Scliillcrowskii 
egzalfacja nie przvc'mila przerifz zdriiwcfro rdzsijdkii . .. 

Dia ukresleiiia stdsiinkii P'rt'drj' dd Mickiewicza musiiny wi^c 
szukad innyc-li ddkuinentöw. Przygodnj' cytat z „Farysa", w}ozünv 
w usta zwarjowanej „pdetki" Laurv w „Co tu kJojidtu". mozcmv 
|ioprzec alluzj)\ w „Trzy po trzy" (str. I.'i4 n.) : „Pijdzij, P^arys 
nowy,.. Kuniiiea z drogi... karety z dnigi...". ReinJDiseencj^ 
z „Kdiirada Wallenroda". widocziuj w ust^'pie „Kamieiiia nad 
Liskiem" przvtopzono puwviej '). Wyp;ida sii^ jeszcze przypatizci^ 
puftycziiyin wylewoiii Gucia. ktöry niejako n'Zprowadza jirograui 
roinantycznej milosci, sformiitowanv przez poet^ Edwina i dlalego 
jesli nie niigdzy poetöw. to w kazdvm razie mi^dzy organy autora 
zaliczony byd winien: Otöi gdy Gucio möwi (IV sc. 3) o poloeie 
niysli, kttSry „nbraz nam szcz^scia czasami zakresli, . — i zddbi 
blabe lecz Inbe utwory, — vv kwiatöw marzeiiia najczystsze ko- 
lorv" — to ezv w stnwacli jego nie nia enb „Ody do mlcidd^ci". 
owego wzlutu w rajska dziedzin^ uludy. k(;dy zapat . . . novvosci po- 
trzj\sa kwiatem i obleka w nadziei ztote malowidla? A gdv gl"si, 
ze najwi^kszfj nizkoazfj jest kocbac. „czu(' i zyc tylko drugieh dusz 
odgidsem. — dia dobra innveh cenic wlasne zycie. — dia nich 
poswi^cic kazde serca bicie", czy to nie nauki „Ody", wedlug kto- 
rej „nektar zywota — natenczas slodki. gdv z drugiini dziel§" 
i „w szcz^sciu wszvstkiego sj^ wszvstkicb cele?". Koloryt „Ody" 
nia tez poprzednie zestawieiiie ludzi, kieruj4cvpb si§ tvlko zinin^ 
rachubii, i ludzi kocbaj^eych: „Dusza niezdolua wybrad. kochad 
inu^ — zimn^ racbub;\ kazde czucie zacnii; — dia niej jest niczem 
dia drugieb byc czvnnq. — dia niej Jza niein,-!, ludzie nie sf\ bracnii.^ 
Leez gdy miJusci^ serce moje bije. — gdy powiem kocbam, wten- 
czas tylko zvj§. — zvj§ szpz^sliwy i w lubym zam^cie — swiat do po- 
dziaJu pociqgam w obj^cie". Oczywiscie Gucio pociaga w obj^eie 
swiat do udzialu w swej müosei. bo „nektar zvwota — natenczas 
stodki. gdy z innymi dziel§". Jesu möwi oswvm „lubvin zam§cie", 
ktöry jest jakieins rozkoszneni wzruszenieni. tu nioze przez panii^c 
o owej milosci, zionqcej ogniem i o wvjsciu swiata ducba z zam^tu. 

M Str. 40. 



UlO.NKAl.OOJA TYlÖw I FldlUt A. FKUliUV 75 

Zreszti\ wiersz „äwiat do podziatu pocii\gam w dbjc^cie" mo#.e 
by(' tez ecliein SchilleriiwskicgD : „Seid iiinscliliingen Millionen", 
tembardziej, ze wyrazne echo Schillera znajdiijemy w slowacli Gu- 
cia () stworzonych dla siebie duszacb, ktöre nawet „wbrcw losom, 
w tyin lub tamtyni Äwiccie, — znajdf), przyciqgnfj i zlf^ezf^ si^ 
przt'cie, — tak, jak dwöcb kwiatöw obc.e sobie wonie, — Ji^cz^ si§ 
w görze. jedna w drugiej tonie". W elegji Schillera p. t. : „Die 
Geschlechter" czytamy: „Sieh! in dem zarten Kind zwei liebliche 
Blumen vereinigt, — Jungfrau und Jüngling, sie deckt beide die 
Knospe noeh zu". Zycie ich rozniezkuje i rozdziela, niilosc po la- 
tach znowu Iqezy: „Siehe, da finden sie sich, es führet sie Anmr 
zusammen — und dem geflügelten Gott folgt der geflügelte Sieg. — 
Göttliche Liebe, du bist's. die der Menschheit Blumen verei- 
nigt, — ewig; getrennt, sind sie doch ewig rerbunden durch dich". Te 
dusze, tonqee w sobie w görze, mozna tez poröwnac z obraztm Schil- 
lera w wierszu „Amalia": „Pocahinek jej, ach nektar boski, — 
jako plomieii gubi si§ w plomieniu, — jak dwöcb fletöw zeniqcycb 
si§ gtoski, — ku rajskienin nastrojone pieniu, — serce z sercem 
zbiega, zlatnje si§, sciska... dusza w duszy tonie". Poniewai do tegu 
samego Schillera odnieslismy Platoiiski^ teorj^ Edwina o duszach, 
dla siebie stworzonych i szukaji-^cych si§ przez wszelkie przeszkody, 
nie mamy powodu sJöw Gucia : „Wierz mi. ss^ dusze dla siebie 
stworzone i t. d." zestawia6 ze siowami Gustawa z „Dziadöw": 
„Ten sam Bog stworzyi milosc, ktöry stworzyt wdzi^ki, — on du- 
sze obie lancuchein uroku. — iiuwiqzal na wieki z sobq, i t. d."; 
nie mamy tez podstawy, by w ^artobliwych slowach Klary (I sc. 
6): „Pü raz pierwszy, drugi, trzeci ! — Na wezvvanie takie dzielne, — 
powtörzone po trzy razy, — nawet duchy niesmiertelne. . . stajfj 
wladcy brac rozkazy", dopatrywad si§ alluzji do wywolywania du- 
chöw przez guslarza w „Dziadöw cz. II". Nie. u Fredry zanadto 
zdrowy rozsiidek görowal nad fantazjq a zdrowe uczucie nad cho- 
robliwem, by mögl smakowac w egzaltowanej poezji „Dziadöw". 
Ale te utwory, w ktörych przyehodzil do glusii miodzieiiozy zapat 
i m^ski hart, poczucie sity i energji, wi§c ,,Oda do mludosci", 
„Farys i „Wallenrod". znajdowaly oddzwigk w duszy — Napo- 
leoiiezyka, tembardziej, ze uttjrowal im do nicb drog§ idealizm 
Schillera. 

Wazniejszvm od przytoczonych reminiscencyj dowodem w|)ty wu 
Mickiewicza na- B^redr^, wptywu zaznaczaj^cego si§ kolo r. 1830, 



ll) I ADKi;.-«/. MNKU 

jak widiic z „Kamieniit uud Linkiciii", ji-Nt fnrnia iiiektüryfli wii-r- 
s/.y Guüia. Jesli ju iiorownamy ■/. (iuklainacjaini Edwiiia, deklama- 
cjniiii, utrxyinaiienii nzc^sto w toku i tonie kla8ycy»tycznyiii, inuaiiiiy 
przyznaö, ze wiersza tak iii(;skie};i>, tak barwiicgo i tak — |ioft- 
tyfziicgo luögl si\- Frc'dro wyuc/.yt' lylktj eil Mickimvicza. Przyta- 
czainv chva ustvpy, kt(')ro wpisanc bcz |iii(lpi8ii D|i. du Alliuinu Aiiieli 
i i<laini:)d dziä wydani! inoglibytimy przypisac tvlku jakienius uc-z- 
nidwi Mickiewicza: 

(Nifdowiarstwi), II sc. ö]. 

Ach, niedowinrsUvo joat to ostre ciernie; 
zwoina je w bukiet do6niadczeniu zbiera, 
by go sturo^ci w kortcu od<liic wieriile; 
lecz czysta ufnüsr, to niluduHci kwiccie... 
(CO »'czesniej, pö^oiej wiatr pustrqcu przocie). 

[Wiara czucia. IV so. 3]. 

Ach, nie wierz zreszta tcj pieszczocie wzroka, 
gdy zwoina sanac, Rpocznie w twojt'm okn; 
tej drzacej dtooi, kiedy ciebie bliska; 
nie wiorz (jlosowi, co si? w eerce neiska: 
lecz "Jasne cziicie niech sie wiara etaoie; 
ta czutosc teskna, to bredne zadanie, 
a zwtaszcza poci;;},', nieodinieuDv losem, 
rownego czucia jest tylko odgJo-<eni . . . 

Jesli nawet magnetyzra, ktörego dzialanie opisywal Fredro*) 
z tak.-^ wiar^ w „Kamieniu nad Liskiem" i z ktörego dworowa{ 
sfibie potem w „Gddzien litosci" jakn z ffuidum magiibficum ani- 
niale, odegrat pewn-j nA^ \v koncepcji „Sluböw" ^j. to Fredro tak 
go upi.etycznil i iiduchowil. ze przesta} byt' ßuidum atiimale. a stat 
si§ fluiilum cordiale. Ale do tej przemiany nieodzowna byla mowa 
i wymowa miJosna. a tej si§ Fredro nauczyt od Mickiewicza. 

Znaeznie blizszy zwiqzek „Sluböw" z „Dziadami" przyjinuie prof. 
.1 11 1 j usz Kleiner'), ktöry w slowach Radosta. zwröconych do Al- 
bina (I 5): „A ja ci radz§, wvpogodz swe czolo, — niebqdz Gustawem, 
lecz kochaj wesolo", d<ipatruje si§ wvrazuej polemiki z „Dziadami" : 
„Nie badz Gustawem — oczvwiscie Gustawem z Dziadöw. BüSluby 
sfi odpowiedziq na Dziadöw cz^sc drugt-^ i czwarts^". Otoz owo ..oczy- 



') Ob. wyzej slr. 40. ») Ob. E. Kucharski, Bibl. warsz. 1911. I str. 299 nn. 
') ,,Sluby panienskie" i „Zeinsta" jako komedje antyromaotyczne, Tyg. illustr. 
1918 nr. 15, Str. 172 n. 



(IKNKAI.lill.lA ■l'VI'C)«' I FKllIlt A. p'HRnnv 77 

wisoie" (ikazuje siy illuzorycziicin, gdy \dt\c za zasadnicz.'j reguffi 
wszelUiej iiitcrpretacji, nie ai^<::aniy ndrazu ]K>za dany utwor, lecz 
najpii'rw w nini sainyin s/.iikaiiiv niaterjalu cg'/.egetyc/.nego. W soe- 
nie czvvartcj Kadost iiiial rnzpi-awy zc swym Gustavvcni, ktöry 
przywieziciny przez nienjo w doin pani D(ibr('>jskiej, bv si^ starat 
o wzgl§dy i r(jik(5 Anieli. zanicdbuje zupetnie te starania, noeami 
hula w sfisiednicin miastoczku, a w dzicn spi lub si^ niidzi. Prze- 
ciwstawieniein zbyt wesolego Gustawa. nie dbajivcego na razie o na- 
rze(;zou!i, jest sentymentalny Alhin, ktöry „samem juz tylko teraz 
oddecha westebnieniem, }zami skrapia jej slad\'. skrapia cahi drogg". 
a nie moze Klary ziiii(;kczvc. Radost takfj drog^ starania si^ o Kbir§ 
iiwaza za blt^Hlna: Klara nie lul)i westclinien. l^ka si§ sinutku, wige 
„elegje i niiJosne zale" nie inijgfj jej iiodbie. Jesli Albin cbce mie6 
powodzenie, to musi kocliac wesolo, choc nie niusi b\'6 Gustawem, 
t. j. takim lekkoduehem i p^dziwiatreni jak Gustaw, bratanek Ra- 
dosta. Moze ma racj§ prof. Kleiner, gdy tvvierdzi za prof. Cbrza- 
nowskim^), ze Albiu zawdzi^cza swe imi§ sentymentalneniu koehan- 
kowi Kasperowskiego z „Cierpieri Albina": ale, w zwi^jzku z Ka- 
spernvvskim czy bez zwiazku z niin, nie jest on bynajmniej figurj^ 
parodystyeznfi, ale sentymentalnvm kochankiem w rodzaju zako- 
chanych pasterzy z romansöw pastoralnych i idyll XVIII w. Pa- 
rodjfi takiego kochanka jest np. Filon w „Bailad y nie" Slowaekiego. 
Albin jest figurs^ przedromantycznq i minio calego osvvie- 
tlenia humorystycznego, wvnikajqeego z wprnwadzenia go vv intryg§ 
komedji, jest figur!\ pozytywn^ i jako taka nie przedstawia zadnej 
tendenoji antiromantycznej. Tem mniej antironiantyezny jest Giicio, 
ktorv stosownie do motta z „Odludköw" szuka w nowej poezji 
niiodu zapalöw i zachwvtöw milosnych. nie zwazajijc na jej pessy- 
mistyczne jady. Gustaw z „Dziadövv" jest romantycznym kochan- 
kiem — trngicznym; Gueio romantycznym kochankiem • — kome- 
djowym, (ibaj s;\ odbiciami swvch twörcow, Mickiewicza po nie- 
szcz^^liwej mitosci, Fredry po mitoäci szez^sliwej. Z faktu, ze Fre- 
dro swe rohiantyczne uczucia szcz^sliwej milosci przedstawil w ko- 
medji, skoro do tragedji nie mial ani pnwodii, ani zdolnosci, nie 
niozna wyprowadzad wnioskii, ie jego komedja jest odpowiedzifj 
na tragedj§ rnmantvcznq. ze jest antiromantyezna. Jesli juz idzie 
o pi'zeciwstawienie dwöch form mitosci, to Albin reprezentuje przed- 



') O komerljach Fredry, str. 58 przypisek. 



78 lAllKlIB/, SINKO 

romiiiityt'/.iin iiiilnsc'. si'iitymciitiiliui, n Giicid ri)m;iiity<'/.n'i iniiusd — 
pugüdii!!, all' nie iiiiiii-j },'J«jbcikn i pnt'tycy.mi. Prof. Kliiner ulegl 8ug- 
gestji fonmily o kliisyi'yziiiic Fn-dry. Triidiu) by iiiii hyU> jediiiik 
(id8/.ukn(* klasy{'/.ny peiidaiit do üucia i Anieli. Cziijuc In, pis/,!; : 
^Fredro stworzvl wlasiiy ideal uc.zuc'. w (is(>i)!i(di Gustuwa i Anieli, 
ideal tiik za serci' cliwytajijcy, ze iiu'jgJby ui^ w tych kreacjac.li 
aiityroinaiitvc/.nvcb zakochad r()inantyk". To wyznanie truci inocno 
paralngiziiii'iii. Ideal kdcluiiiköw, w kti'irym iiioze si«; zakuciiaö ro- 
mantvk, jest idealem nie antyrmuaiitvc/.iiyin ezy klusycziiym, ale 
wlasnie rninantycznyiii. 

,Przv toj sposobiiosci vvypada [)ciswi(^cic pai\ slinv i rzeku- 
memu antiromaiityzinowi „Zemsty". Cliodbysmy nawet nie wiedzicli^), 
ze inotvvv spuru o zamek, czy tyiko o inur w tyni zamku opicra 
si^ I) rodow;\ ti'adyej? Fredröw i ehoöbysiny przyjt;li, ze fabiiJa 
„Zeinstv" „skiiustruowaiia jest jako konsekwentne stosowaiiie ko- 
miczne mdtywöw powaziiych, ruinaiitycznii-vvultcrski.towskich" -), 
to przeciez z tegn nie wynika. jakoby konicdja Fredry byla —r 
parodjfi tych motywijw (bo anti-riimantyczny wycbodzi tu na jedno 
z parodystycznyni). jak ieb parodj^ nie jest j)ogodne. prawie hu- 
morystyczne przedstawienie naprawd^') walterskotowskiego sporu 
Horeszköw i Soplie(jw w Panu Tadeuszii. Sani pnjf. Kleiner inowi 
o „transijozycji kuniedjowej" figur czy sytnacji roniansuwych, a wi^c 
tragicznych. Otözta transpozycja nie w\ nikJa z bezposiedniego ii wzltjd- 
nienia motvwöw mnianlycznych, lecz byla wyiiikieni wlasciwej Fre- 
drze k'iucepcji komedjuwej. Piszqe jednak komrdje. nie niial by- 
najmniej zamiaru parndjowae tragedyj czy roniansövv na ten sam 
teniat. Tem niniej parodystyczna jest figura i „biografja" Papkina, 
najklasyczniejszy tvp w komedji runiantycznej. przej^ty wprost 
z komedji kiasycznej i dnsc nieorganieznie w „Zenist§" wt;\czony*). 
Antiromantycznyni nie byl ani u Piauta, ani u Hull)erga, ani u Gol- 
döniego. Jesli tego prof Kleiner nie zauwazyJ, to tylko vvskutek 
suggestji dogmatu (; klasyoyzniie Fredry, ktörego nie luog^e w wy- 
branych komedjaeh dowiesc wprost, staral si§ duwiesc posrednio, 
podsuwaj^e owym koniedjom tendencje antiromantyczne. Sztueznosc 
i ryzyknwnosd jego subtelnych wywodöw jest najwyrazniejszym 
dowodem na to, na jakie manowce 8i§ wehodzi, gdy si§ nie cbce 

') CO wiemy dzi^ki p. Kucharskieinii, Bibl. warsz. 1911, 1 -) Kleiner, 

Str. 172 ün. ^) to wykazal prof. Windakiewicz w swych ,,Proleiionienach do Pana 
Tadeu^za" str. 154 no. ^) Ob. wyzej str. 14 n. 



OKNKAl.lKiJA lYl'OW 1 KKiUH ,\. KltlODIl Y 70 

uziiac tegu, Co j est iiajuczy wists/wj fceliij uljii koiiiedyj, t. j. icli ro- 
mantyeziKisci. Wtedy „Sluby" i „Zeiusta" stajq na jediiej platfor- 
niiii tendencyjnej z rzeozywiatemi parodjami inJodzienczeini, z „In- 
trygji na pr^deo" i „Nowyin Don Ki.sziitcni". A koniec/.ncjsc ta- 
kiegu zestawienia jest tradiictio ad ubmrditui tezy o klasycy^zmie. 

Analiza pracinowit'n Jicety Edwina pozwolila nam uidiylic 
nieoo zaslony, (jkrywajticej dotijd pootykg Fredry. Jesu dot)\d pu- 
znalisiny jej stronij raczej ideowjj, to pcjziidane uzupeluienit; w kie- 
runku giownych zasad samej tworczosci koniedjopisarskiej Fredry 
da nam pueta Ludniir z „Pana Jowialskieg(/'. W przeciwstawieniu 
do tklivvegd, ale i ckliwego idealisty Edwina jest Ludniir p^niekf^d 
realistii, czlowiekiem, co umie nie tylko pi^knie deklaniowac, ale 
i pifknie zyc ; uniie spusobnosc chwyeic za czub, nie czekajfjc az 
niu Los wp^'dzi w r^ce upragniony ovvoc. Wiktor nazy wa tego poet^ 
„szalonyni czlowiekiem" (I sc. 1). W rzeczy wistosci to tylko czJo- 
wiek o kipiqcym tem|)eramencio i niewyczerpanym huinorze. Nie 
mögt wytrzymac w lecie na brukii Iwow^kini, wi^c zabral torb§ 
na ramiij, kij vv r^kg i dalejze na wojaz! Po co? Po typy do ro- 
mansu humorystycznego, prawdopodobnie w rodzaju Sterne'owej 
„Sentynientalnej pudrözy Yorika" i). Wlöczy sit^ \vi§e od karczmy 
do karczmy i „tarn, podparty na r^ku, slucha gudzinami calemi 
rozmowy cblopöw, zydöw, furmanöw"; kaze svveuui towarzyszowi 
„rysowac jakiegoä pijanego muiarza. racbujqcego zyda. rozprawia- 
j^cego Organist^". 

Tak rzecz przedstawia nieeh^tny temu wloczeniu si^ malarz 
Wiktor. Ludinir uwaza to za uoieczk^ z salonöw nüc^dzy — lud: 
„Ach, kiedyz tez juz zejdzietnv z tvch woskowanycb posadzek, na 
ktörycb einigle krt^cimv si§ i kri^cimy az do nudz^-icego zawrotu 
gtowy! Znajdziesz, bii.dz pewny, mii;dzy prostym ludein rnzsqdek, 
dowcip, przenikli wosc. przebiegiosc, lecz inaczej wyrazone; moze za 
ostro, ale za to lepiej. Tani wszvstko wlasciwe nosi iiazwisk(j: kniotr 
zowie si§ kmotrem, a totr l(jtrem; tarn w kazdym vvyrazie jest 
mysl. dobra czy zta, ale jest. Nie tak, jak w, naszych salonach: 
kwiaty na kwiaty sypiq, a dmuchnij, niema nie, zupelnie nie". 



') O nasladownictwach Sterne'a w Polsce ob. A. Stopa, F. Skarbek jako 
powieäciopisarz (Prace hist.-liter. Nr. 9), Krakow 1918, str. 71 n. J^drzeja iSnia- 
deukiego Filozoticzno-prözniacka podroz po bruka (1818), Stanislawa Potockiego. 
Podröi do Ciemnogroda (1820) oraz F. Skarbka Podröi bez celu (1824) bjlybj 
poprzedniczkami Sentymentalnej podrozy Ludmira. 



80 'i'AiiKimz siNKO 

Trudno bvio wyivizniej wypowiedziec zerwiuiie /. konwcnansein tak 
zwaneg« towarzystwa z jegu wazyatkiemi klamstwami, jak przez to 
nrzi'ciwstiuvienie oliludzic saldriowcj alöw i mysli prf)ste<!;(» liidu. 

Al(' skiidzoi wioiny. ie Ludmir möwi to wszystk'i \v imieniu 
aampfjo Kredry? Oto stqd, ze wnet potem (I sc. 2) zflpoinina o swo- 
j«>in roinaiisopisarstwie i przeinawia jako komedjopisarz : n'^'^'^- 
od dzil dnia purzucain zloconc- komiiatv. przcnosz»; si§ pod sknunne 
strzechy; tain jeszeze ezdnviek jest przejrzysty. ükszlafcenie za 
{j^stym ju/. werniksem przeciivfjn^Ji) wyzsze towarzystwo. Wszystkie 
cliarakterv jedii§ povvierzchownosc wzii^fy: nieina wydatnyc,h zary- 
süw. Co swiat powie, to jest teraz duszq powszechii^. — Sksjpiec 
dawniej w przeniKowanej chodziJ sukni, trzyma} rtjce w kieszeni; 
teraz skiiera skiierfv tylko w kqcie; troskliwosc o nmieinania prze- 
mogJa inito^o ziotq; i ubogie^jo liojuie obdarzy. byle swiat o tem 
wiedzial. Zazdrosny gryzie wargi i inilczy. Tchörz mundur l)rzy- 
wdziewa. Tj'ran si§ piesci. Slowem wszvstko zlewa si^ w ksztalty 
przyzvvoitosci. W kazdyin c.zlowieku dwie osoby; sceny musialyby 
byö zawsze podwöjne, jak iiiedale. iiiiec dwie strony. Komedya Mo- 
Ijera koniec wzigta...". 

Czy to jest prograin Fredry na przyszlosc? Bo przecieÄ po- 
czivtkowe jego koinedje inaj;\ tniec charakter Mnljerowski. Ale ktöz 
jest owym skfjpctm z monolugu Ludinira, jesli nie pan — Geld- 
hab, ktöry daje 1200 zip. na spslone przedmieäc.ie Bamberga, by 
byö. uinieszf'zonvm w gazecie, a röwnoczesnie odmawia wczeäniej- 
szej wyptaty procentu chorej siostrze komisanta? ktöry nawet nie- 
potrzebue srebra kaie ustawiac na stole, by zaznaczyd „lux", zby- 
tek, przepyeb, a rövvnoezesnie poleca sluzbie resztki wina scedzid 
do jednej butelki? A ktöz tu öw zazdrosny, co grvzie wargi i wie- 
rzy, jesli nie Orgon z „Ijistu", Orgon. ktörv zazdrosny o swoj^ 
zou^, wywiözl j^ z miasta, zamknql w przedraiejskiin domku, a tak 
zapewuia, ze jej wierzv, ufa; ktöry gdy vvybuchnie ihwektvwjj prze- 
ciw uwodzicielom. to zaraz „spostrzega s\v^ nieiivvag§" i zapewuia, 
ze möwiJ w iini§ dobra powszechnego. bo jerau „zazdrosc nieznana". 
Düsyc juz pisano') o klasycznych typach i romantycznych chara- 
kterach u Fredry; nie zwröcono jednak uvvagi na to, ze Fredro 
wyposazal niby typowe postacie w rysy sprzeczne z glöwn^ cech^ 



') E. Kacharski, Bibl. warsz. 1911. I str. 289 nn.; I. Chrzanowski, str. 
176 tin. 



OENKALOOJA lYI'CMV I KlfillU A. KUKDRV 81 

typii, a ti> w iiiii^ realizmu, w imi§ odtvvorzenia zyeia takiem, ja- 
kiem umi dzis jest. Liulinirby vvolal, by dzisiejsi ludzie byli przej- 
rzystsi. by swycb bl§d6\v iiio maskowali przeciwnemi criDtaini; 
wtedyby inozna bvlo pnkazvvvac jediioeecbowe typy, jak Molier. 
Ale ze wzglf^d na opiiij^ kaze byt'. ludzioni medalami o dwöch 
röznyeh stronach, jeg^o m^czy odtwarzanie tej obJudy i hierze roz- 
brat z obtudnikami. — Na woskcnvycli posadzkach, gdzie kwitnie owa 
towarzyska obJuda, Fredro przed „Jüwjalskiin" duzo nie stqpal. 
Wta^eiwie tylko „Geldhab" i „Mqz i zona" s.^ komedjami salono- 
wemi; „Pierwsza Lepsza". mimo scenerji ogrodovvej. ma takÄe ludzi 
z salonu; „Nikt mnie nie zna" i „Dozvwocie" a!\ komedjami miej- 
skiemi, ale nie salonowenii; „List" z ni^zem kupcem rozgrywa si§ 
*na przedmiesciu i ma atmosfer^ raczej matomiasteczkow,-!. Jak Lud- 
mir. tak i Fredro szuka} od pocz^tku swej twörczosci postaci pu karcz- 
maoh i po dworach i dworkach: Gluchy kniotr i pijany potrztyljon 
z „Intrygi na pr§dce'' znajduj^ w „Nowym Donkiszocie" dopelnie- 
nie w Boraeie (lesniczym a zarazem karczinarzu w dobrach Ka- 
sztelana), Malgorzaeie (karczmarce). wöjcie. wiesniakach, wiesniacz- 
kach, iuwalidzie, no i w panu S§dzilce. burmistrzu sj^siedniego mia- 
steczka. Najcliarakterystycznieiszfi figurq jest niewymieniony w spi- 
ele osöb ströz nocny. ktöry vvchodzi z latarniq do karczmy i wota 
starym zwyczajem : „Mospanowie gospodarze — juz dziesi^ta na 
zegarze". Wspötczesny „Dyliians", rozgrywajqcy sig na stacji poczto- 
wej i w drodze, wzbogaca galerj^ figur „niesalonowych" urz^dnikami 
ctowymi. Trzeeii^ komedji^ „karczemn^" sj^ „Odludki" z figur^ 
oberzysty Kapki i tlem*) malego miasteczka ze starym ratuszem 
i mostem, „eo sig trz§sie jak w febrze" nad wyschni§tq rzek^, 
z parafjalnemi wielkosciami. przed ktöremi „kazdy czapkg chwyta 
i möwi : möj jegomose", z burmistrzem, „ktöry na wszystko uwaza", 
wreszcie ze starym pacholkiem, „prözniakiem nad prözniakami". 
W karezmie, ehnc w}os,kiej, rozgrywa si§ takze „Noeleg w Apeni- 
nach" z oberzysty Anzelmem, a pierwszy akt „Dozywocia" w oberzy 
miejskiej... Tych pi§c utworow wystarczy na stwierdzenie, ze Fre- 
dro, jak Ludmir, od poczfjtku swego zawodu komedjopisarskiego 
szukal figur po karczmach, w podrözy. A ze ten zwrot na dol ob- 
jasnia Ludmir niechgci^ do salonow i teatru Moljera, mo^emy te 
same motywy przypisad Fredrze i to od poczqtku twörczosci. 



') E. Kucharski, Bibl. warsz, 1911, I str. 270 n, 
Rozprawy Wydz. fiiolog. T. LVIII Nr. 2. 



82 TAOKIT.sZ 8INK0 

Ludmir piöcz kiircziny forytujo takele wies, « vv nicj (Jvv6r 
czy dworek. Do chaty jakoä bal ai^ zajrzed. Wieäiiiak byl dutych- 
czas w ])iiozji pofzpiwyni pasterzeiii czy rolnikicm. ale w gliili du- 
8ZV jeS" |"'Oci joszc'ze nie zajrzeli. To tez entuzjazin Ludmira dla 
roz8(\dkn, dowcipu. przenikliwosoi, przebicglosci clik)|),skicj. dla 8(j- 
ezystego j^zyka chJopskipgo jest czystu teoretycziiy : utworöw, rozgry- 
wajjjcych si(^ w phat-ie mitjdzy chlniiami, nie pisal ani Ludmir an! 
Fredro. A ze i „Zrzi^dnost''' i „Cudzoziemczyzn»,'" i „Dainy z hu- 
zarami" i „Przyjaciöi" i „Sluby panienskie" i „Jowjalskiego" i „Zem- 
st§" i „Ciotuni?" uiniesci} na wsi. to nie byJo to tyle wynikiem 
teorji. ile faktu. ze iycie polskie w czasaeh Fredry ktjncentrowaJo 
sit.' jeszeze gJöwnie w wiejskich dworaeh. tak. ze znown sam rea- 
lizin tani poet? zwraea}. Ale choc Fredro tak cz^sto z woskowa- 
nvcli posadzek stotecznych uciekal na wies, to pi^knosc jej kolo- 
rvstycznq i nastrojovv.i odkryl dopiero w „Jowjalskini": „Patrz i tu — 
woJa Ludmir — nie boski-ze to widok? ten dorn w kwiatacb, ta 
rzeka, drzewa. dalej wioska, w gl^bi sine Karpatyl". 

WoJaJ to „z udanem zachwyceniem"; nie mniej ten widok go 
wzruszal, jesli wierzymy temu. co Wiktor przedtem przytacza jako 
jego stowa: „Chodz ze mn^ Wiktorze! Udamy 8i§ w odiogiem le- 
Zcvcq krain^. tarn pierwotni^ natura sledzie b^'dziemy". „Zaniki na 
snieznyeh szczvtach Karpat, nieme swiadki przeszli^sci; skaly zwie- 
szone, CO ehwila od wieköw groz^ce upadkiem; potoki rwi^ce. czarne 
swierki i kwieciste roze razeni — do nowych dziel natchnq nas 
obu. Tam. dalecv od swiata..." Czy to nie jest poczucie natury 
romantyezne. ten zachwyt nad snieznemi szczytami i urwistemi 
sUaJami. nad rw^cemi potokami? Klasycy szukali tla dla swyeh 
sielanek tylko w gaikach i lagodnie szemrzfjcycb strumykacb. ale 
w dzikq natur§ si^ nie zapuszczali. 

Ludmir szukat natury-, a znalazi — ludzi. Oto, jak wyraia 
z tego powodu SW4 radosc (I sc. 4): „0 Boze. czemze zasluzylem 
na dobrodziejstw tvle? mi^dzy jakicbze ludzi wiedziesz mi§ Jaska- 
wie? Jakis pan Jowjalski, co to za nieoszacowana figura byc niusi! 
i jego zona, takze dobra! i jego syn i ten pan Janusz, co ma ro- 
zum i wies, takze niezly! Macocha Jeneralowa i pasierbiea roman- 
sowa! Skarbv, ach skarby!". Oto radosc twörcy, koraedjopisarza, 
ktöry bgdzie grat komedj§ nie ze staremi figuraini teatru Molje- 
rowskiego, ale z oryginalami. dziwakami, pozbieranymi po zapadJych 



OliNKAI.Oli.lA TYl'OW I l''HUIR A. KUKliKY 



83 



polskiuh dwcjrach i skoncentrowanyini w iin|)r(jwiz()waiiej zabawie 
kostiuinowej, niby w Commedia deVarte. 

Zapaliwszy sig raz do tych figur szczerze piilski(di, przypomniat 
sobie Fredro swegi» Kasztelana z „Iiitrygi na prcjdce", ktörego Mi- 
cha} tak seharakteryzowal : „BywaJ on inqdrym w sejmiki, — bo 
zueli dl) korda, ggsto niachat krzyzüwniki, — nie raz jeden tem 
wspieral interes ojezysty. — slowem, byt ti), slyszalem, junak za- 
maszysty". takich figuracli sitj nie zapomina. To te/. gdy Lud- 
mir-Fredro z nowem zainteresowaniern vvpatrzyf si^ w polski 
dwör, ktöry zat'howa} nryginaty. nie przeci.>igni^te jeszeze werniksem 
konweuansu, prosta i krötka droga zawiodla go od niby wspol- 
czesnych, a tylko z dawnych czasöw zachowanych Jowialskich, do 
dawnycb mieszkaricovv tych dworöw, do Czesnika i Rejenta i Dyn- 
dalskiego. Kto ehce oceiiic. iie kdlorylu staropolskiego jest w dro- 
bnej scenie dyktowania listu Dyndalskieniu, niech pr/.eczyta gaw^dg 
J. I. Kraszewskiego p. t.: „Jak sitj dawniej listy pisaiy". 

Za wzoranii koniedji starcipolskiej daleko sig ogl^dac nie po- 
trzebujeniy, boc i „Sarmatyzm" Zabtockiego i „Powröt posta" Niem- 
cewicza byly dla niego juz komedjami staropolskiemi. Zresztsi sam 
jui dawniej pod tvtulem „Gwaltu, cu si^ dzieje" napisal: „Seena 
w Osieku, sto lat temu". Tara d(i przeszlosci pchn^do gu podanie, 
zwiqzane z Osiekieui, i sam przedmiot utopistyczny. nie zu()sz;\cy 
' wsp6}czesnosci. Tylko Arystdfanes mögt sobie pozwolic na vvspöl- 
czesn;| gynajkokraejg w „Ekkleziazusach", bo wJa^nie staruatyckiej 
komedji istot.'v byl swiat na opak. Ale gdy Mariveaux') podj^l ten 
sam temat, uraiesfil go w utijjjji, w Nowej kolonji. Fredro polsjczyt 
go z podaniem o Osieku „slawetnem niiescie, — gdzie to si\dy by- 
waly iiiewie^cie" -) i stworzyl fars(j utopistycznfj o kolor\cie lokal- 
nym i liistorycznym. 

Na takq koniedj§, jak „Gwaltu. co si§ dzieje" uiemniej jak 
na „Zem.stt^" szkofa klasvczna, szknla Moljcra, Mariveaux, Beau- 
marchais'go, Goldoniego nie ma przykladu. Pod wzgl§deni tta histo- 
rycznegü moglibysmj' „Zenisl§" poröwnad z takq „Minne von Barn- 
helm" Lessinga, ktöry, jak wiadomo, w swoim utworze stworzyl 
pierwsz^ komedji narodowjj niemieckq. Ta saina nazwa nalezy si§ 
i farsie Osieckiej i Jowjaiskiemu s). 



') Ob. Chrzaoowski, str. 85. ') Tamie, str. 73. »j (,b. W. Günther, 

Fredro jako poeta narodowy, Bibl, warsz. 1914' I/II. 

\ 6« 



?4 l'ADKt 8X SINKf) 

W swietlc pnetyki Lmlinira cala tworczosi'- koinecljopisarHka 
Fri'ilrv i)r/,eilstawia si^ jako pochi'xl od teatru Moljera du teatru 
riDWt'jjo, ktc)ry niiat opcrowac fi<i;uranii nie ziinifiiniKivvniit'ini koii- 
wenaiiscm, figurjiini z karczcin, z eliat, z dwurkow. l'oJüw w karc/.- 
«nach ddstarezyt tylko figurek pobocznych; do cliat Fredro wstijpic' 
jeszp/.e nie ^miai. Za to w dworach wyszukaJ i Jovvialskioli i Cze- 
^nikii i Rpjeiita i Dyndalskiegci, ziialazl figurv do ki)medji narodo- 
wej, ktör.-j rouiantycy powiniii bvli przvj.'ic jako bi|)etiiienie wlasnego 
prograniu. jako rodzaj dramatv.rznych „Paiuif^tek Seweryna Soplicv", 
jako drainatyczne ejiizody „Paria Tadeusza", pisancgo zresztfj rövv- 
noczesnie z „Zeiiist^". 

Tympzasem nie przvj^li. DlaczegoV Z przvtoczonego jiowyiej') 
ust^pu „Zapisköw" Goszczyriskieg(j vvynika, ie Fredro opart si^ 
w Komiteoie pisma politvcziicgo, majfjcegü wychodzic; we Lwowie, 
tendencjom. ktore widziaf vvyrazone w ^Uczcie Zemstv' Goszczyri 
skiego, tendencjom rewolucjonizowania ludu iiietylko przeciw za 
boroom, ale i przeciw polskiej szlacboie. Frzy tej sposobnosci re- 
wulucjonista Goszczvnski, jak saiii donosi, stracit dla F^redry sza- 
cunek i okazat mu to kilka lat pözniej (1835) w rozprawie: „Nowa epoka 
poezji polskiej". Rozprawa ta, napisana juz po ukazaniu si§ Jowjal- 
skiego i Zemsty, byta wi§e, wedhig vvJasnego wyznania Goszczyii- 
skiego. porachunkiein osobistym, poraehunkiem przederfszystkiem 
politycznym*). To tez Fredro wystawiony jest w niej przede wszyst- 
kieni jako ez}f)wiek nieuswiadomiony narodowo („bez narodowej 
indywidualnosci"), jako kosmopolita. bawi^cy si§ przvgodnie chyba 
tylko przystowiaini polskiemi, jako „malpa poetow francuskiob", 
a po cz^sei i wloskieb, z ktörvch nasladuje. a uiekiedy zywcena 
przyswaja wiecznie tegoz samego ducha i ksztaltii dowcipki, bez 
wzgl^'du na cbarakter. na potozenie osoby; dalej oklepane inilosne 
intrygi. „jednem slowem wszystkie niedorzecznysci pseudo klasycz- 
nej komedji". A wigc pod wzglgdem politveznvm i pod v\zgl§dem 
estetycznym komedje Fredry sq bez vvartosci. Goszczynski zarzuca 
im nadto „niemoralnosc i poziomosc uczue", widoczn^ przedewszyst- 
kiem w „Nowym Don Kiszocie"... 

Tej tak krzywdzi^cej Fredr§ inwektywy zachowaty sig u niego 
trzy ecba. Jedno pochodzi niniej wi§cej z r. 1845, a wi§c dziesigc 
lat po artykule Goszczynskiego i brzmi : „Polamalem pioro autor- 



*) Str. 41 n. -) Ob. M. Schreiber, Uwagi nad kom. I'redry, 1913, str. ü. 



OKNBALOOJA lYl'ÜW I KKil K A. l'KKDKY 85> 

skie '). nie, j a k in u i c in a ii o, d 1 a j c d n c g u g 1 u p i o g o a r t y- 
kulu G 08ZCZ 3' ri sk iego, ktöry siy podobai ''j ubcej nieprzy- 
Jclini, nieprzyjazni za przyjazn, za wain^ nawet uslug^; jxj- 
rzuciteni i urzqd. gdzie nioja milosc wlasna nmglaby uledz cb^ci 
scigania pii[uilarn()Sci ; atarahMii si(^ jedneiii slnwem zustnc i zosta- 
lem gliipim, al)\ni w gi^-styin cicniii gtii]>stwa ukrvl sit; przcd ci§- 
eiein i ji'szcze nieznosniejszyin brz(j'kiein czluwicczych koniaröw, 
trutniöw i bqköw...". W kcipji. [)rzeziiapziinej do druku, pominq} 
Fredrii iiazwiskci Goszczyiiskiego i napisat : „nie. jak, mniemano, 
dla rövviiie ziego, jak gtiipiego artykutu bezimiennie ogkjszonego^ 
bo autor ])rzeda} sig^) ubcej nieprzvjazni" i t. d. Z tego przed- 
stawienia wynikaluby, ze Guszezyiiskiego uvvazal Fredru tylku za na 
rzijdzie w rgce swego dawnegü przyjaciehi, ktöry za wazn;v usliig^ 
odptacil mu si§ iiieprzyjaznis^. Ale czy sain zawöd w przyjazni byl 
wystarc/.aj.icii pobudk^ do zJamauia piöra? Chyba. ze öw przyja- 
ciel wplyn^l na niego w tym wtasnie kierunku. Pozwala o tein 
wnioskowac zakoriczenie ekskursu <> weredykach*) : „Taki were- 
d\k st;\pit kiedys na seree nioje i zgniott je raz na zawsze. Pi'zy- 
jaiiel stat si^ tlumaczem niby opi'iji publioznej. Zapewnit ini§ ze 
jestem znienawidzony. Za c»? Nie wiedzial. ale tak siyszal; za- 
pewnial, ze d.'^znosci muich dziel sq pot<,'pii>ne. D^inosei? jakie? 
Nie wiedzia}, ale tak slyszaJ. Zapewnit. ze (jgölnie ganis^ sposöb 
jakini dopiero mysl§ wycbowac syna^i. i wiele, wiele jeszcze podub- 
nych zapewnieri. Odurzony odkrycieni z ust tego. ktorego przyja- 
eieleni byc mnieinaJem, a zatein i o poprzedniein zgl^bieniu z jego 
strony w^tpic nie inoglem, opuscilem r^ce i przestatem zyc i pra- 
cowac dla swiata". 

Chronologicznie jest ta rebicja o weredvku o kilka miesiijcy 
. wezesniejsza ud poprzedniej, o niewdzi§cznyin jirzyjaeieiu, ktöry 
wedtug bruljonu kupil Goszczyriskiego do napisania artykuJu. we- 
dJug kopji znalaz} upodobanie w jego artykule. Zwiqzek mi§dzy 
artykuieni Goszezynskieg(j a wyst^pieniem owego vveredyka wy- 
daje siij byc taki ; Ow przvjaciel zwröcil uwag(; Fredry na arty- 
kul Goszczynskiegu, a od siebie zapewnil poet^. ie ogöl nienawidzi 
gu za jego dqznosei, oczywi^cie d;iZnosci reakcvjne, specjalnie dqz- 



') Trzy po trzy str. 14S ■/. uwaga na str. 220; dawniej u S. Peplowskiego, 
Z papieröw po Fredrze, 1899, str. 49. ') tak Moscicki za broljunein, tak 

tez przedteDi S Peplowski ; w kopji Fr?dry „przedal". 'j w bruljonie 

„podobaJ sie". *) Trzy po trzy, str. 8. ') ob. wyzej str. 49. 



86 TAORi:SZ HINK» 

nosci pcdiifji'i^iczno, u ile te wysti^[)iij)v w komedjacli juko szkdd- 
liwe (IIa inlodzieiy. Przyjaciel otworzyl mu wigc niejaku oezy na 
ogölno pol^pienie, z jakiem spotyka ai? tendeuRJa jego komed^j. 

Sliisuiiek Fredry do Goszczyiiskiego znalaz) wyraz takze 
w wiers/.ii kiiinedjdpisarza p. t. : „l' r z e k 1 c i'i s t w o'). Wii-rsz ten 
w foniiie bardzo gJailki. w treaci iiaini^tny i niesprawiedliwy. uprze- 
dza niejaku stovva Krasii'iskiegc, wyrzeczone w „Przed^wicie": ^Ty 
nie szukaj w ujcach winv. — tv nie wdawaj si<; w szvderstwo, — 
bo to putwarz i bl uz liierst wo. ..". Fredro przeklina poett;, ktöry na 
grobie ojezyznv rozlewa trucizn§ wiasnego serca, z przybytkii m^- 
stwa i chwaly wydobywa saine ämieci i splata z nich „te flramata, 

te powiesci. — gdzie .si(j tylko zeinsta niiesci liistorycznc owe 

ba^nie, — gdzie gwah, ucisk, bratnie wasnie, — glupia duina, po- 
dla zdrada, — wieezny cliaos bez przewodu — wizerunek niby 
skfada — upadlego dzis narodu". Jeslibysmy „te draniata. te po- 
wiesci" wzitjii za dramatyczofi powiesd i njzuinieli przez ni^ ri^*' 
mek kaniowski", to zrozumieiny, ie Fredrze nie podobaJ si§ wybör. 
tematu (Kciliszczyzna), ktöry wobec jasnvch chwil historji Polski 
wydal inu si§ smiecieni. Zemsta, gwalt, ucisk, bratnie wasnie, glu- 
pia dunia. poilia zdr;ida wypeJniaj^ rzeczywiscie powiesd Goszczyn- 
skiego. Ale czy epizod Koliszczyzny mial byc svmbolem calej hi- 
storji Polski, wizerunkiem calego narodu? Wtasciciel Humania, 
Szcz§sny Potocki nie interesuje Goszczyriskiegn. A ze fikcyjnego 
rzfjdc^ \ego zamku przedstawil jako podlego, niedot^iuego ehciwca, 
czy to ma bvc oszczerstwem narudcjwem? Boc chyba za Zelefnia- 
kiem i Gont^ Fredro nie niiaJ powodu. 8i§ ujinovvac... 

A jednak. gdy dalej czvtaniy, ze Goszczynski pi^tnuje nazwi- 
ska „in(;zövv enotv, m^stwa. siawv", c<j przez tyle wiek6w bronili 
na kresach praw kosciota i narodu; ie hanbi eienie rycerskich po- 
staci i naszych polskich antenatöw przewleka po gr(]bie matki i wle- 
cze na rusztowanie, tobysmy mieli ochot§ s^dzic, ze Fredro patrzyt 
na kozaczvzn§ oezvnia — Bohdana Zaieskiego. widziat w kozakach, 
wiernveh Rzeczypospolitej, kresowycli obroncöw wiary i narodu 
i dlatego przedstawienie ich jako hajdamaköw uwazat za oszczerstwo. 
Zreszt^ wf\tek „Zamku kaniowskiego" splata si^, jak si§ zdaje, 
u Fredry z ecbami „Uczty Zemstv" (z r. 1824) i do tej tnoze 8i§ 
odnosic owo wleezenie na rusztowanie, mokre jeszcze krwiq braci, 



■) U L. Komarnickiego, Hist. lit. pol. XIX w. II 1918, str. 163. 



(IKNK.AI.Od.TA IVI'ÖW I FIOIIK A. KKKDKY 87 

pogrobowcöw Polski, stawianych przetl tryhuiiutein wlasnych ka- 
t6w... Za takq plein oszczerca znajdzie wzgard^ nietylko u ludzi 
cy wilizowaiiych. ale i u dzikich Hiircjnöw, Jesu si^ dowiedzJi, r^® 
spiewa Ojcöw przewiny, -• (Jjcöw blt^dy, Ojcöw zbrodnie". Jeäli 
wii^c ostatnia iskra wstydu nie zgasJa w sercu autora, powinien si(j 
jeszcze wstrzymacf, nie ciskai dla swej korzysci iskry zemsty 
miijdzy dzieoi jednej matki i uszanowad ich ostatui^ spuscizng, brat- 
ni% initosc. Jest ona zwornikieiii. {^czaeyin ostatni luk tego skle- 
pienia, „pod ktörem kiedys w dzien dauy — do wielkiej uczty 
zasigdzie" narod. Jesliby go autur wvrwal, to spadnie. ci^zko 
na jego dusz^, „a wiecznos6 powtarzad b§dzie — na zapadJym 
twoiin grobie : — Przeklenstwo, przeklenstwo tobie". 

VVyrazv, oddane rozstrzelouym drukiem, dowodz;^. i.e koniec 
wiersza zawiera wyrazne alluzje do „Uo.zty zemsty"; poczi^tek iia- 
vvifjzywal do „Zaniku kaniowskiego". Czy Goszczvnski znal to „Prze- 
klenstwo" Fredry. nie wiemy. W kazdym razie nie bylo ono jedy- 
nym protestem przeciw spoleczuej tendencji jego utworow. Wszak 
ks. I. St. Przybylski w broszurze p. t. : „Hola!" pi^tnowat jego 
wiersze „za dyktowaniem czarta" pisane. Goszczyriski odpowiedzial 
dopiero w r. 1834 „Uniewinnieniem poety"'), ogloszonem w „Trzech 
strunach" (1839). 

Po dwudzipstu szesciu latach (w pazdz. 1871) wröcil Fredro 
jeszcze raz do tej samej sprawy w wierszu : Pro memoria i tarn 
na tle milczenia prasy Iwowskiej o jego komedjacli poduiösl wscie- 
k)e szczekanie jakiegos Minosa, ktöry „cbcialby jec/o pi^ö tomöw*) 
w piqtem widzied piekle". Fredro bvl wi§cej zdziwiony zlosci^ niz 
tresciii tej napasci, ktöra mu zarzueala. ze zle pisat. Ale chodby 
i tak byto, czy to zbrodnia zle pisac? Fredro si§ sam nie bronit, 
ale oczekiwat, ie go inni wezmf^ w obrcin§, a tem samem obwiesz- 
cz^. ze nie podzielaj^ zarzutöw Minosa. Dopiero „kiedy nikt si§ 
mojej nie podj^l obrony, — nie mogleni pojqc, zgadn)\c, czy rada 
czy zdrada, — i zrozuinialem tylko. ze milczec wypada". 

Z tego przedstawienia wynika, ze Fredro przestal pisac nie 
bezposrednio po artykule Goszczyriskiigo (wyzyskanym [irzeciw 
niemu przez fatszywego przyjaciela, ktöry mu otworzyl oczy na 
niepopularnosc jego tendencyj), ale dopiero vv pewien czas potem, 
gdy brak wszelkiego protestu przeciw oskarzeniom Goszczynskiego 



') Tamie, str. 165. 2) tom piaty wyszedl w r. 1838. 



88 



lAllBIS/. SINKO 



zditwat s\^ stwierd/iHd, ze ogöf, przynajiiiiiit'j ])isz:icyi-Ii, inilczfiiii'in 
zgad/.H sit; na aijd Goszczyi'iskiefjfO. Qdybyz to tylko milczcniem I 
Ale jii/. \v r. 1830 Leslaw fjiikasztnvicz'), wprmvailzajuc Fri-drt; do 
hiRtorji litcratiiry, wrözyl inu „zi- wzi(;ti)äc dotychczasowycli (jego) 
komedyj nie dlugo puti-wa", l»o sii zanadtn |jrzykute do iiiiejsco- 
wosci i czasuC?). A w r. 1843 osjidzi} Edward Dcinljuwski'), ie 
Lwöw „w zgola nydznych i nie nie wartycli Bahjnovvych Fredry 
komedjach tonie". Ale na ten aqd Fredn» juz nie zwazul. Pisa! bo- 
wiein jeszcze tylko \v r. 1836 „RajniuiKla Mnicha". jako libretto 
operowe dla F. Mireekieijo, a dopiero w r. 1837 odloiyl piiiro. 

A. Siedlecki'j stara si§ nagJe zainilkni^cie Fredry wytiunia- 
czyd jego artystyczn^ konstytucjq,, w ktörej dominowala przeczu- 
lona. poniekqd chorohliwie, wrazliwosc. ^Nieszcz^sne to sci^gno 
psychiczne. ono a nie innego, jak nam znowu Pami^tnik Fredry 
(ustt^p o weredyku) pokazuje, kazalo mu zlamac j)iörii...". „ByJa 
(w nim) ta dramatyczna ambicja, duma, drazliwosd, ktöra uinie 
tworzyc w atnrisferze zyczliwoäci liuizkiej, kroczve wsröd szpaieru 
usmiechni^tych. otwartych sere, natoniiast przy najniniejszej kry- 
tyce, zawi^ci, przy pierwszem — jakze znowu polskiem ! — rzu- 
ceniu kainienia iia czyn i czlowieka czynu — usuwa si§, zarzuca 
duinnie plaszcz i otrzqsa pyt z obuwia swego. Nie chcecie mi^ — 
odchodz^... Prosty, otwarty, nie wiedzj^cv jakby o awoini tytule 
i poziomie rodowym, Fredrcj na tyin jednyni punkeie ezui si§ krö- 
lewiijtkiem, nie znosi} obraüv swego majeatatu i dlatego abdyko- 
wal. To bylo jego szlachetnie msciwe liberum veto"-. 

To subtelne objasnienie psyehologiczne moglibysmy akcepto- 
wac, gdybysmy opröcz przytoezonego przez A. Siedleckiego swia- 
dectwa o weredyku nie mieli innych. Ale ie te inn^ si^. nie wolno 
nam zamykac uszu na ich mow^, a ta glosi, in Fredru po acty- 
kule Goszczynskiego dowiedzia} si§ od fatszywego przyjaciela o nie- 
popularnosci swych tendencyj, a w milczeniu powa^nej krytyki wi- 
dzial potwierdzenie tej niepopularnosci. Cheial ze seeny sluzyc ziom- 
koni; tymczaseni mu powiedziano, ie sluzy zle. Jak taki sqd hyi 



•) Kys dziejöw pismiennictwa polskiego, Krakow 1836, str. 80. ') dra- 
macie w dzisiejszem pismiennictwie polskiem, Rok poznaüski. 1843. Ten i inne 
sady wapölczesnych o Fredrze u S. Peptow5kieg'0, z Papieröw po Fredrze, 1899, 
Str. 50; M. Schreibsra, Uwagi nad kom. Fr., str. 44; W. Günthora, Fredro jako 
poeta nar., Bibl. warsz. 1914- I 403; I. Chrzanowskiego, str. 4, ') Przedniowa 
do Trzy po trzy, etr. XXIV d. 



BKNKALOUJA TVI-ÖVV I F,(illll A. KKKI>uy 89 

müiliwyV Nu to odpowiedzial juz M. Schreiber'), [)r/,y|K»niinuJ!ic 
naströj spoleczenstwa po r. 1881, iiastT^j tragiczny: „Pisanie ko- 
medyj darowanoby raczej kazdeinu innemu, jak Polakowi. MiisiaJo 
si§ wyrodziö w uinyslach (Svvc.zesnych patrjotöw podejrzenie w spra- 
wio uczud tych u Fredry, moze i niech^c za to, ze nie znalazl tonu 
na oznaczenie swego stosunku do tragedji narodowcj". Sts^d napas6 
Gdszczyriskiego kierowjihi sii; przedevvszystkieiii przeciw Fredrze 
jako politykowi, jako przedstawicielowi pewnej warstwy spolecziiej. 
Jesli Fredro wrgczy} Muzie komedji s\v^ dymisj^, to uczynit to 
w pierwszyiii rz^dzie jako znienawidzony j^jlityk. Wyraznie to 
stwierdzajij jego slowa, wypowiedziaiie do Zygmunta Kaczkow- 
skiego^): „Wiesz, tobie powiem, chociaz o tein möwic uie liibi^, ze 
oni mi§ wtedy wzi§li jako point de mire. aby do iiinie strzelac, 
a trafit' innych. Uwazalem przeto jako obowiqzek suiiiienia usun^c 
im t^ tarez§ z przed oczu. przez ktörq mogli strzela(^, do ca- 
}ej warstwy spotecziiej. Che<'ic stusznie ocetiic inoje pobudki 
wevvu^trzne. powiem to z Miekiewiezem : trzeba byd we mnie, nie 
ze mn^". 

Zakonczona cytatem z Miekiewicza autodymisja czy abdy- 
kacja Fredry jakkoiwiek miala Charakter wybitnie polityczny, to 
przeciez, jako dotycz^ca zawodu literackiego, nie mogla tez nie 
mied pewnego zabarwienia literackiego. Jakoz je miala. „Stary 
Spiewak" 3) skarzy si§. ze wsröd jego spiewöw zagrzmial taki glos 
„wyuczonych wieszczöw": „0 mistrzowie sztuki ! — Cicho z oklas- 
kiem ! Tu barwy, nauki — poezji caJkiem brak". Pueta wyznaje,. 
ie, nie poznal Parnasu w obozie, gdzie si§ machalo szab!^ proza- 
icznie i uznaje za btqd, za szal ch^c zostania wieszczem, „bez do- 
ktorskiej czapki", bez lykni^^cia kapki ze zdroju owych uczonych 
wieazczöw. Uwierzyl im wi^c, ze kr^eil si? w nisiviej sferze; ze 
plon jej prac lichy i -■ zamilki. — Wyrazna tu alluzja i do zdzi- 
wienia Goszczyiiskiego nad povvodzeniem Fredry, spowod(;wanem 
tylko „milczeniem talentöw, pojiiiuj^evch svve powoJanie", i do s^du 
Dembowskiego o „zgola ngdznych i nie nie wartych salonowych 
Fredry koniedjach^. 

Wystqpienia krytykow romantycznych tlumaczyl sobie F^re- 
dro niech^cifi cechowych, „uczonych" wieszczöw do niegij, ktöry 



') j. w., Str. 44 nn. '') u S. Peplowskiego, j. w., str. 50. ') Dziela- 

XIII, Btr. 3. 



"90 l'AMKIItl/ MINKO 

«In azlcoly roiniintycznej oficjalnic nie naln/.al, iiu «loktryny jej nie 
pr/.ysiQgut. patent ii iiii roinantyku nie ixmiiidiit. A ie, Jak widzie- 
lismy, od |mc/.ntku swej twiM-czosci faktycznie diizyl du zreuli/o- 
wania \v koinedji iimiarkovvaiiego pnjgrainu roinuntyc/.nego, natu- 
raliiie u ilo ten iniescil si^ w rainacb koinedji, to wyparc.ie, wyrze- 
czeiiin si§ go przez krytyk(,i mmantyc/.n^ uwu^ai za nieudanie si^ 
jirograinu Kdvvina i Fjudmira. Iniiego koinedjopisarza o cliarakte- 
rzH riiiuautyfzii vin wtedy w Polsce nie h\U>. Nie niog} wi^c Fre- 
dfi) poröwnac swej twörczosci z cudzji, ahy d.sijdzic. c/.y w rzeczy- 
wi.stcisci jegu prugraiii litcraeki tak sii; nie udal, jak inii tn zarzu- 
cali krytycy. ^Vykltjty przez krytyküw njinantycznycli z pobudek 
politycznycli, si^dzii. ze zustal usuni^ty za iiawias ich szkoJy ze 
wzgl^jdöw literackich. ze wzgl^du, io jego twörczoic z t;^ szko^ 
nie miaia zadnej \v8[)öln()sci. Wtedy zvvfjtpit, nie o swym talencie, 
ale o swej sztuce. Ta sztuka mzwijala si§, dopöki J!j ksztalciJ naukq, 
studjaini. Program Edwiiia i Ludinira i jego rozwinigcie dostatecz- 
nie swiadozy o zastanawianiii si§ nad sztuk.'i komedjopisarsksj, nad 
jej stroiiij literaekq. Teraz, gdy te vvysilki uznano za bezowucne, 
Fredro osijdzit, ze nioze rzeczywiäcie nie niial odpuwiednich pod- 
staw du zawodu literackiego, skoro pözniejsze studja tak na nie 
si^ zdaly. i dlatego zarzucil, nie pisanie, leez dalsze studja. To zna- 
cz!i slowa : „Staratem si§ zostac ghipim i zostalem dla swiata". 

Zlamanie piöra przez Fredr^ w r. 1H37 bylo witjc wyrzecze- 
nieni si§ ambicvj literackich i zarzuceniem dalszych studjöw. dal- 
szej pracy. Fredro skazal si^ na dobrowolne wvgnanie ze swiata 
literackiegii, a takie wygnanie, jak niegdys Owidjuszowi. tak i jemu 
nie wyszlo na dobre. Owidjusz tJumaczy} oslabienie i nionotonnosc 
swej twörczosci na wygnaniu nii^dzy innemi brakieni ksi^zek ') : 
Non hie lihrorum, per quos inviter alarqiie — copia ; Fredro sam 
wyrzek} si§ tych literackich jiodniet i pozywien twörczosci — 
i skutek byt taki sam. Twörczosc jego prvwatua (bn nie przezna- 
■czana juz dla publicznosci) od r. 1854^) nosi wybitne cechy 
domoroslosci. braku kultury literackiej. Talent Fredry zdobywat 
si§ od r. 1815 — 1835 na coraz doskonalsze utwory, dopöki poeta 
/pracowaJ nad sobq; z chwilq. gdy t§ prac§ zarzuciJ, talent. jak zie- 



') Trist. III 14, 37, por. V 12, 53. -) bo dopiero w tym rokii, po pietnastu 
;latach milczenia „wrocil do dawnego natog'u", Chrzanowski, str. 40. 



OKNHAI.OdJA 'IVI'ÖW 1 KUIIIH A. KKEDllY 91 

iniu iiieuprawiona, dzic/.a}, zachwaszczal si§. Tem ohjasuia si^ röz- 
nica ini^dzy komedjaiiii Fredry z przed i po r. 1836'). 

Mimo tej „nieliterackosci" pözniejszej twörcznsci Fredry, pro- 
blemy estetyczne ezasein go jeszcze zajmowaly. VV wierszu p. t. 
Sztuka') wystQpuje poeta przeciw gryzmoJom, oglaszajjjcym swe 
utwory, choc ^wiat przeeieä ich bredni nie kiipi. Tylko dzienniki, 
cho6 szerz;| zarazf, zawsze znajduJ!\ kupca. Wi^c, zamiast pisac. radzi 
im wzi;\c si§ do rolnictwa, przemysJu, rzeniiosla, bo „lepiej dobrze 
robid buty, — mi kleic glupstwein jaki wiersz zatruty". — A cze- 
muÄ sam autnr nie idzie za tq radfj? — Owszem, juz poszedl. Zreszt^, 
gdyby nawet inia! glos. milczalby w tych czasach, „gdzie juz w sztuk 
pi§knych dziewiczym Edenie, — zimny realizm zapuscit korzenie"- 
Bngini^ teraz „naga natura", baslein scisle jej na^ladowanie. Tym- 
czasem samo odrysowanie natury. to mafpia tylko praca, „jezeli 
iskra, dana z boskiej dloni. — nie zatli w duszy, w mysl si§ nie 
wyJoni". Jeieli milosd, wiara. natchnienie nie przyblizy ziemi do 
nieba, to natura stanie si§ opoka, w ktörej nie dostukasz si^ ser- 
decznego ciepta. To tez modna „przesada drobiazgowosci" grzebie 
sztuk§, sktada na ni^ kir äalobny. — Tak w starym Fredrze bu- 
dzi}y si§ jeszcze czasein Schillerowskie zapaly Edwina, gdy szlo 
o zapri>testow9nie przeciw ziinnemu realizmnwi. Nie darnio za inlodu 
byl poet;v — romantyeznyin ! 

Ciekawy jest tez wiersz [). t.: „Spalic nie spalic'"'), jako 
zwierciadJo odzywaji^cej jeszcze czasem ambieji literackiej. Czasarai 
bierze poet§ clit^tka spalenia niewydanych dziet. pisanych prozi^ i wier- 
szem. a to dlategn. ic jak on z trudnosciq rozumie, „co teraz przed- 
stawiaj;\ autorowie mlodzi", tak mtodzi, niesyci nowoäci, nie zechc^ 
juz pöjsc za nim na stare torv. Dziela swoje przyröwnywa do 
portretu prababki, wydobytego z lamusa: nioze kiedys byl jiodobny 
do zywej, aie pod pylem straciJ blask barw, äwiezosc, a z nijj 
i zyoie. stal si§ tylko zimnyni i inartwym obrazem. Dzis pragnie 
si§ tylko „wzruszyc, zadziwid w dzikieni jakiem dziele; — o prawd§ 
i o dqznosd nie troszczi^ si§ wiele". Wobec tego lepiej nie cbciec 
uplatac wiencöw z przywi^dlycli kwiatöw. Ale z drugiej strony, 
c6z to moze szkodzic, ze autor po smierci ze swem dzieJem gdzies 
na jakiejs seenie osiqdzie na lodzie? Oklasköw czy gwizdan w gro- 



') Inaczej A. Siedlecki, j. w., str. XXVI. 'j Dziela XII, str. .05 n. 

') Dziela Xll, atr. 5. 



dj 



lAliKllSZ SINKO 



bif nie usJys/.y i iiii' b^dzie si§ z te^" «ni cieszyl iiiii kiiiucü. „Dalej 
wii^c Uli taiHlyty inoje stare f(i"aty, — muze kto i uceni, co hylo 
pr/.eil liiiy". 

A ZHteiii bywuiy chwilf, w kturych Frcdru liczyl iia tu, io 
przvszfe pokolenia juz po jego smierei zmienit^ siimU i oceniji jego 
starusvvieckie rzeczy; ze jego utwury (pisane po r. 1836) b(j(l;j 
grywane... Miat peine pocziicie swej „staruswiecko^ci", iiieaktual- 
nnsri, ale wolaJ tu przy|)isy wac [irzewrutnuÄci \vs|)ölczesiiej inlu- 
dziezy, niz przyznac s\q, ze przesial z iii;( i z czasein i z iywyini 
isd naprzöd i si^gad pu nuwe iyeie. Wzdragal sii^ niby przed stro- 
jeniein siwej gluwy w „przyvviydiy kwiat". a judiiak wierzy}, ze 
potomiii moie to uezynii^. 

Ze Fredro i pu wycufaiiiii s\q z literatur\ cziil si^ poetij, do- 
wudein na to i)staiiiia Jegu juz nie figura. ale syniljcd poely. orzel. 
Szukac geneabigji tego syiiibolu niema putrzeby. Do^c ws|)un)niec, ze 
juz Pindar') poröwnywaJ si^ z orleni, wznosz^cyni si^ pmiad stada 
zawistnych kruköw; a Mickiewicz w Improwizacji du A. Chud^ki 
(z r. 1824) opuwiadal u sobie jak(j o orle, ktöry wysokosci^ lütu 
chcia} zdobyc sobie tron ptaszy. Tak^anio Kcurad jako orzel wznosit 
sif na szi'zyty. Edwin, niimo ze (ikieni si^gal ku nieliu. jako irödlu 
swiatJusei. jeszcze nie nie niowil u svtvcb crlicii jntach. Dopiero stary 
Fredro. sinagajj^e w eznpijskiej raczej niz arystnfanejskiej (Ptaki) 
komedji zwierz^cej (Brvtan B r y s) vvspoiczesne sobie dj^ienia de- 
mokratyczne, ktöre niienil „socjalizmaini i konuinizmaini" ^j. wprowa- 
dzil ini^dzy podle (z wyjfjtkieiii brytana-brysia i konia) zwierz§ta 
takze orJa (II 6). Nie bierze on zadnegu udzialu vv dzieie reforiny, 
w sprawie obrania na kröia (jsta ''zy byka, tylko pojawia si§ nad 
borsukiem dia wypowiedzenia .-ii^. Wobec jego pogardiiwego wy- 
razania si§ o podzienmej rzeszy. borsuk („publicysta nasz gl^boki" 
I 4 fin.) zapytuje go, czenize jest lepsza rzesza lataj^ca, ktöra dum- 
nie lata gdzies.tain az do nieba, ale i tak wraca na zien)i(; dla 
zdobvcia pozywienia? Na tu orzel: Dawniej wracal ch§tnie z pod- 
niebnvch lotöw na ziemi§. dupöki tarn stat jeszcze d^b z jego ro- 
dzinnem gniazdeni. Z tego gniazda patrz^c w görny btt;kit i slonce, 
wprzöd niebo polubiJ. nim poznat zienii§. Gdy pcxlröst i zaczql uzy- 
wad skrzydel, „lot z rodzinnych konaröw podwajal nni sily", a oko 



') Olymp. II 95 n. ') oämieszal je takze lapomoca traductio ad absur- 

dum w bajedzie Szevcc i djabeJ, cz. VI. 



GEMKAI.OCl.l A lYPÖW 1 FKJUR A. KIlEDRY 93 

zatrzviny wall) siij z i^i'n'v zawsze na rodziiuiyin cl§bie. Reszty poziomu 
nie widziat. nie p.itrziil na ni;^. Mljuly lata, orzet sif starzaJ, coraz 
cz^soiej nuisiat ilotykac si§ zienii, ale tcz i coraz silniej cino;n^}o 
go w oröi-^. To lez o swicie vvzlatywal, by « promyk jutrzenki obe- 
trzed hriiil ziemi, by vve wsc-hodzi^cem sJnncu ogrzac serce „zadr§- 
tvviale chlodem" i piers zimnera sci^nigtq. — Borsuk nie moie zro- 
zumiec ce.lu takiego szalonego latania, wi^c go orzel clice uniese 
w görne sfery, by poznal inny swiat. inne cele. niz te, ktöre przy- 
padek przynosi niii pud nogi. Ale borsuk nie nia ocboty tracid 
pewnego punktu op ircia pod nogaini, a tego. co lata bez celu, nwaza 
za glupca. Wi§e orzel tlumaczv nui cel swego latania : Nie möglby 
juz zyc w tvcb czasach, gdyby w gorze ' nie zaezerpn;\} sobie 
powietrza: „Tarn na bl^kicie knvz^ pod wieczorni^ gwiazd;j, — tarn 
juz ojc.zvzna moi«, tani b^dzie ine gniazdo. — tarn, jak znajd§ 
gal^zk§, jak na niej usi§d§, — wtenczas nad lasy. göry juz latac 
nie bgd§; — wtenczas do was na ziemi§ nigdy nie pnwröc^, — 
i czolganiem si§ waszeni serca nie zasmuc^". 

Mimowoli przycbüdzij nam na mj-sl slowa Odyssa (Powröt 
Odyssa akt III), ktöry straciwszy juä z przed oczu ziemsk^ (>jczyzn§, 
krain§ mlodosci, widzi nagle wsröd tyskawicy otwierajqce si(^' niebo 
i wyciqgajiic do uiego ramiona, krzyczy : „Tarn j est (jjczyzna moja, 
tarn dziecko i zona — tarn möj ojeiee, tarn moja — piesn zycia — 
skonczona". To nie Odys, to Wyspiariski, straeiwszy nadziejg ogl^- 
dania wolnej ojczyzny na ziemi. rwal siij ku idealnej. niebieskiej 
Jeruzalem. Analogicznie mozeniy powiedziec: to nie zwyklv orzeJ, 
to sam Fredro, obrzydziwszy sobie zbydl^cone spoleczenstwo. szukal 
ojczyzny w niebie, w sferach idealöw i szukaJ tarn gaJ^zki, na ktö- 
rej usiadlszy, möglby juz nie wracac na zienii§. Moze tylko zbyt- 
nia pogarda dla przyziemnej rzeszy kazala mu si§ uwazac za orla; 
w kazdyni lazie jeszcze w starosei czul w sobie orle t§sknoty i dat 
im prawdziwie poetyczny wyraz. 

Sqdzono, ie opinig Fredry wypowiada raczej borsuk, ktöry 
po odlocie orla tak filozofuje: „Lee, lec latawcze. szukaj w lotnym 
p§dzie, — galqzki, ktorej nie zna nikt i znac nie b§dzie. — Lep- 
sza jama vvsrod ziemi, jak to twoje gniazdo — na wietrze gdzies 
oparte. a okryte gwiazdq". Ale i ta pewnoäc borsuka sig chwieje: 
„Ha... zreszt^... prawdij möwiqe..." rozmysla dalej... „ty w pie- 
rzu, ja w futrze... ja iy]q w dniu dzisiejszym. a ty zyjesz w ju- 
trze". VVyglqda to na niepewnosc, czy jutru nie usprawiedliwi na- 



94 i'AIlKU.s/. 8INKU 

dziei nrJa. Pr/cciw tcj niepewnuäci lirmii sii^- borsuk cynicznem 
skonstutowaiiieni koiicn ws/.cikich /amyslöw i zywotow: „Ale 
czy sii,' tain lata, cay si^ vv blocie brodzi. — wszystkn to [loiiDiS 
w koi'u'u na jedin) wyehodzi". Jcsli rozwazyiny, jak jjodly Cha- 
rakter przypisat Fredro horsukowi — ijublicyscie (np. I sc. 7 fiii.), 
ani IUI chwili; nie bi^dzifiiiv przypuszczad, jakoby ustatnie siuwa 
biirsiika iniaty byi' ustatnini wvrazein filuzofji samcgo Fredry. 

Nie, on czuJ si^ tylko urleiii, a wyziianie to p(jwtürzyl jeszczc 
raz w pi^knym. ^udii\in roiiiaiiiyka i ucznia Mickiewicza sonecie 
p. f. „Orzel" (Dziela XII. 38): 

Z (iiiiniodu wyparty nii wichry, na hiirzc, 
oriecifiii jesicze — jui rozpu^eii nkrzyclJa ; 
zrywut, zviycieial zwodnicze maiiiidla 
i ortem zawiHl nu jasnyni laziirze. 

Juwiijrch piorunöw nie lekat »ie w cbmurzo, 
lecz w eiszy podle grozi); iiiu sidia; 
zawszo w8zedzie saiu, eam vv dolo i w görze, 
II i e b a nie Hi^^aJ, zieiiiia mo obrzydla, 

I^oteiii znuzony i walka strudzony, 
w niskie nareszcie ncliylil sit- strony, 
asiadt na debie. tarn gdzie guiazdo by}o; 

stuli} swe skrzydJa i zacisnal szpony. 
VVs/.ystko rainefn. wBzystko si§ przesnilo: 
Je^o zycie — zh iiio^ila 

Jest w tvm wierszu iiiby iiagrobnym i wapiniinienie orl^cej 
mlodosci — wsröd ortöw Napoleoriskicli i rozczarowan politycznychj 
zrywania zwodniczvph mainidet, i orlich vvzlotow poetyckich, ktö- 
rym towarzyszyln poezucie nieprzyjaiui ze stmny tyeh, eo zostali 
ua ziemi, i poezucie samotnosci i, co goraza. poezucie. ze nieba — 
nie sigga, a ziemia inu obrzvdJa. Jest wreszcie wspDiiinienie boles- 
nej rezygnacvi z orlich lotöw. .stulenia skrzydeJ, zaciäiiii;cia szpo- 
DÖw i powrotu du nidziiiiiego gniazda. Fredro nie byl poetq z oka- 
zji, z amatorstwa, nie bvi poet^-dylettantem. Program, gJoszony 
przez Edwina i Ludmira, byl. jak widzielismy, programem jego 
zycia, nie chwilowej rozrywki. To tez kiedy osf^dzit, ze tego pro- 
gramu, jako niesympatyczuego ogölowi, dalej rozwijad nie moze,. 
kiedy ziamai piöro (a wJasciwie skrzydla), uwazaJ, ze zlamal zy- 
cie: „Wszystko mingli). wszystko si^ przesnito". Zyd h^dzie znöw 
dopiero — po smierci. za mogiJ^. 



QBNBALOGJA TVrc'lW 1 I'KIÜR A. l'KEDItV 9&- 

Niektorym poetoni, poc/.Jiwszy od Ajs('liyli)s;i, kJailziono na f^r»- 
bowcacli napisy, przez iiicli samych iiJüZune. Na gruhowcu (czy 
pomniku) Fredry powinien stan^ti brqzowy orzel ze stuloneini 
skrzydtami i zacisni^teiiii 8zp(jilanii. ;i pnd nim na tablicy powi- 
nien bJyszczec öw epitaf orJa. 



Przeglad tresci. 

Wstep: Monojrrafiii I. Clirzanuwskipgo etr. 1. 

RozdziaJ I: Parasitus gloriosus «tr. 1 — 22. 

Wspiilne rysy Papkina i Plaatowego Miles gloriosas (1). Restrykcje I. 
Chrzaiiowskiego (2). X'zego sie Fredro uczyl do 16-go rokn iycia (3). Owczeany 
tryb szkolny (3). Ivorreklura psychologiczna wspomiiien nauki (5). Zachowany 
■zasöb laciny (6). Cytat z l'lauta — faiszywy (9). Odnosi sie raczftj do Morderskiego 
z j^Wychowanki" (9). Krzyianovfski nie mögt byc inodelem Papkina (!()). Euro- 
pejskie potomstwo Pyrgopolinika (11). Reminiscencje z Planta (13). Analogja in- 
trygi w Milos glor. i Zeniscie (13). Papkin vr funkcji pasorzyta (14). Wprowadze- 
nie Papkina do akcji blaho nmotywowane (14l. Galerja pasorzytöw Piauta (15). 
Papkin, imie möwiijye cl7). Änalogje z Cuiculionem (17). Tchörzostwo Papkina 
i Thrasona (19). Lisiewicz, faktor nie pasorzyt (20j. Szwarc hoehstapler (21|. 
Sinakosz gastrozof (22). 

Ro'zdzia} II; Patruus obiurgans et indulgens str. 22 — 26. 

Kadost typeiii stryja z koinedji klasyeznej (2;?). Kochany stryjaszek Te- 
rencjiisza (23). Änalogje „Siuböm panieiskich' i „Braci" Terencjusza (24). Re- 
gnard korzystaf z Terencjnsza (25). Radost z ,.Listu" poprzednikiem stryja Ga- 
ciowego (26). 

Rozdzia) III: Ofiary ksiqzek str. 26— .50. 

Zuaczenie problt-niu dia poznania literuckosci Fredry (26) Prototypein ,,ofiar 
ksiazek" Don Kiszot (26). Jego potomstwo ,27). Oliary ksiazek w epokach realizmu (27). 
Suggestja ksiazek roniantyczuych (28). Gustaw Mickiewicza jaku otiara szalu ronjau- 
sowego (28 L Uon Kiszoterja Hrabiego z ^.Pana Tadeusza' (29j. Jego waltersko- 
tyzm (29). Edward z ,,Intrygi na pr?dce" (30). Romansowosc jego nieakarana, 
Fredrze sympatyczna i32|. Balladowe wspomnienia mlodzicncze l33). Edward jirze- 
mieniony na Uon Karlo.sa (3ä|. Warunek aktualuosci \'di]. Szalensiwa ukarane (35). 
Tendencja ,Nowego Don Kiszota" raczej polityczua (35). — Flora Geldbabowna 
nie byla otiara ksiazek (3ji. Za to byly otiara lui: Celina (z Listu). Aniela 
i Klara (ze bluböw), (36). Helena (z Jowjaiskiego), (37). Antonia (Godzien 
litosci), (38). Laura (Co tu klopotu), to zwykla grafoinanka (38). — Astolf 
(z Odlodköw) wyznaje 'literacki program romantyköw (39). Echa rozprawy Bro- 
dziriskiego (39|. Ludowosc u Astolfa i Fredry (40). .Jeremjasz Sep" nasladow- 
nictwem „Zaniku kaniowskiego" (41). Fredro i Goszczynski (41). Koncert (Jzes- 
nika i VVojskiego (42). NiepopJatnosc literatury (43). Krytyka teatrn (43). Przed- 
mowa z r. 1826 w tonie Astolfowym |44). Saggestja ksiazek objasnia Weltschmerz 



■9tt lADKIISZ SINKO 

Aatolfn (in) Antulf i I''r<<ilro juko ixiliulki (ifi). Miznntrcipja Antolfa (47). Jei;o we- 
rcdyctwo, liik ziiii<iiiiwi<i»onp \>riez Frn(lr(; (48). 'l'rufnuHc rnottii (49). — Elwin 
(Gudzirn lituHci) tu zwykty kiibotyii (5U'. 

KoidMiiJ IV: Poeta Str. BO-96. 

Tueta juku tij^iiru aceiiicznii (511). I^iterat ■/, biedy Drozdowakiogo (öl), l'oota 
a romaiityköw (52). PupalarnoBc KotzobiiO)^o(ö3|. .)egu widowinko p. t. : „Der arme 
Poet" (,54). Kindlein i Edwin (57). l'iorwiastki osobiste w jcRO wynurznniach (58). 
liola kobict i meiKxyxn skrcAluna wedtti^ Schilli-ru |6(l). Mlto6c plutoiiicziia !Scbil- 
lera (61) Ustepy klnBycystyc7.ne i romanlycziK' ((il). SpbillerowKkic pdjpcio powo- 
tunia poety (62). Echa z lloriicjusza (62). Müokc koKmicxna z .Schillcra i63). Ob- 
jaHuienie pierwiaBtköw klasycyntycanych i romantycznych o Edvrina i Kredry (64). 
Fredro czut swa priynaleinogö do nilodycb, przociwstawial sie Btarym (64). MJo- 
dzi pn .Odliidkacb* i „Kaniieniu nad Liskiem" uzuali go za swcgo (6Ö). Koinedja, 
jako „zwierciiidlo iyciii" KkTania sie ku reali/.inowi (66). KoMiBdja rmnantyczna 
Szekspira i jego nanladowcävT (66). Komantyey piszi^ koiiiedjc w furinacb klanycz- 
nych (67). .Subjektywizm postact Mii.sseta i h'rodry (68). Fredro miat chwile 
egzaltacji (69). Sqd o „Kanku" odnosi nie do VVitwickiego, nie do Mickiewicza 
(70). Alluzje do Mickiewic/.a (74). Gucio uczniem Scbillera, Mickiewicza (75). Kon- 
atrukcja J. I\leinera o antiromantyc/.nosci Sluböw i Zemsty (76). — Program 
literacki Ludniira romantyczny i Predrowski (79). l'redro trzymaj sie go od 
Ooldhaba (89). Dlaczego romantyc.y nie iiznali go za swego (84). Analiza 6wia- 
dectw przyczynach umilkniecia {^b). Kredro przeklina tendencje GoszczynBkiego 
(86). Goszczynski godzil w reakcyjnego arystokrat? (89). Literackie zabarwienie 
rekazy (89). Fredro uieuznaiiy zarzucit ksztalcenie sie (90). Nieliterackoec poiuiej- 
8zej produkcji (90l. T(;sknoty literackie (91). Orzet z Urysia Brytana symbolem 
Jredry (92). Skarga starego orla nagrobkiem Fredry (94). 



AKADEMJA U M I E J t^TNOÖCI W KRAKOWIE 
WYDZIAL FILOLOÜICZNY. — ROZHRAWY T. LVIU. Nr. 3. 



TADEUSZ SINKO 



POETYKA SARBIEWSKIEGO 



W KRAKOWIE 

NAKLADEM AKADEMJI UMIEJ^TNOäCI 

SKLAD GtÖWNY W KSI^GARNI G. GEBETHNERA 1 SP. W KRAKOWIE, 
GEBETHNERA I WJLFFA W WARSZAWIE. 

1918 



Dnikarnia Uniwersytetu Jagiellonskiego pod zarzadem J. Filipowskiego. 



AKADEMJA UM IE JI^TNO 6 C I W KRAKOWIE 

WYDZIAL FILOLOGICZNY 

ROZPRAWY TOM LVIII — Nr. H. 



Tadeusz Sinko 



Poetyka Sarbiewskiego. 

(Praca przedstawiona na posiedzenia Wydziala 2 lipca 1918). 

NajpopularDiejszy przed Sienkiewiozem w Europie autor pol- 
ski, Maciej Kazimierz Sarbiewski (1595 — 1640) j est pierw- 
szj'iTi, a zarazem glöwnym w Polsce przedstawicielem tej poezji, 
ktorij przez analogjg do innych sztuk, jak architektury, malarstwa, 
muzyki, raozemy nazwad barokowq. 

Dia nadania treäci temu wyrazowi ') wystarczy przypomnied 
sobie Karola Madeniy fasad§ kosciola sw. Piotra w Rzymie, po- 
swi^conego na nowo w r. 1626. Berniniego kolamnad^ przed 
owym ko^ciotem (zbudowan^ 1655 — 57), tegoz tabernaculum nad 
ottarzem papieskim (z r. 1633), wreszcie rzymskie koscioJy Jezui- 
töw, jak Gesü (dzielo Vignoli i Giacomo della Porta, 1568 — 75), 
S. Andrea della Valle (C. Maderny), S. Ignazio (z lat 1626 — 85) 
i ich krakowskie nasladownictwa, jak kosciot sw. Anny i sw. Piotra. 
Czem Wtoehy dla barokowej architektury koscielnej,tem samem byJa 
Francja dla barokowej architektury paJacowej. Budowle Ludwika 
XIV, jak Versailles (dzieJo Hardouina Mansarda i Roberta de Cotte) 
staly si§ wzorem dla catej Europy. 

I kosciüly i paJace barokowe s;^ monumentami reprezentaty- 
wnemi, wyraiajjvcemi pot§gg i wspanialosc Kosciola, tryumfujq- 
cegd po Soborze Trydenckim, i pahstwa coraz bardziej absolutysty- 
cznegü. Jak ich zewn§trzna postac jest rozwini^ciem zasad budowni- 
ctwa renesansowego, opartego o wzory klasyczne, tak i dekoracja wn§- 
trza wi^ze si§ z pewnemi tradyejami antycznemi, mianowieie z tak 
zwanemi groteskami, ktöre, odkryte w ruinach „Zlotego Domu" 

Rozprawy Wydz. filolog. T. LVIII. Nr. 8. -^ 



£ TADEUSK NINKÜ 

Nerona, daly KiifHelowi aasuinpt do ozdubienia spcojaliiemi orna- 
iiientaini i »tukkaturiinii watykariskich Ijo^^ü (1517 — 1519. wyko- 
niinii' imle/.y do lu'ziiia Uufaela. Gii)vaiini da Uiiine). I'rzypoiniiiani) 
Bobie wiedy, ze postati podobni) dt) tych grotesek opiHUJu ju/. lio- 
racjusz na poezutku swej Ars, }(dy inövvi o fantastyc.ziiKj piiHtiici 
z ^towii iudzkf^, karkiein kontikiin, ciatoin piikrytcin pstremi piör- 
kami i ogonein rybim, i wraz z Horacjuszein uwazano takie «himery 
groteskowe za coi awanturniczego i ^miesznego. ale poindanego do 
wypelnicnia pustycb ^cian, do ozdobienia ich i wzbogaceiiia. To 
nialarstwo groteskowe operowalo gJöwnie illuzjonizinem i illuzjo- 
niztii gJöwnie stal si^ podstawii i architektury i rzeiby barokowej *)• 

Sama nazwa pojawia siy w zastosowaniu do sztuki i srnnku 
po raz pierwszy u Menagiusa „Dictionaire etymologique" (kolu r. 
1686) z rodowodem od hiszpaiiskiego harrucco (}a('. Verruca = kro- 
8ta. wzniesienie), oznaczajficego niereguiarne periy lub z§by nierö- 
wnej wielkosci; Iqczy si^ wi^c z n\i\ poj^cie czegoä nieregularnego 
nadzwyczajnego, kapryänego, pravvio awanturniczego*). Jako^ to 
poj^eie odpowiada dosd wieruie nietylko dekoracji nowego stylu, 
ale takze jego zasadoin w arehitekturze, rzezbie. malarstwie i mu- 
zyce. Tylko trzeba zawsze pami^tac, ze wszelka nadzwyczajnoäd 
slu^y do spot^gowauia effektownoäci, a ta jest wyrazem wspomnia- 
nego juz charakteru reprezentatywnego calego baroku. Pod wply- 
wem tendencyj reprezentatywnych takze nabozeristwo koscielne 
traci swöj cbarakter sJuzby Bozej, a staje si^ ek.statycznem wido- 
wiskiem. Zrödio wrazenia przenosi si§ ze stöw do rauzyki. Znawyy 
uwazajq Bacha Msz(; w H-Moll za szczyt tej muzyki koscielnej 
barokowej. Z charakterem widowiska koscielnego harmonizuj^ wspa- 
niale naczynia i szaty liturgiczne *). 

To krötkie przypomnienie nastroju barokowego w sztakach 
i Kosciele ulatwi nam zrozumienie istoty baroku w literaturze '). 
I tu niiejsce prostoty i naturalnosci, wzorowanej na poetach Augu- 
stowskieh czy Homerze, zajmuje ozdobnoäc i sztucznosc'. Za pierw- 
szy produkt nowego smaku uwaiajfi uczeni ^) Libro aureo de Marco 
Äurelio emperador y eloquent issimo orador (Antwerpia, 1529). dzieio 
spowiednika Karola V, Antonia de Guevara, napisane na neapo- 
litansko-hiszpanskim dworze Habsburgöw. Blask monarchji Karola V, 
obejmujqcej procz Hiszpanii Wiochy. Niemcy, Niederlandy i Nowy 
Swiat, monarchii, jakiej ani starozytna ani nowa historja dotqd nie 
widziala, nie mögl nie odbic si§ na literaturze, z dworem jego zwi^- 



POETYKA KARBIRWSKIGOO 



zaiiej, w tyin kierunkii, by uczynic ']i\ rcprezentatywnii i poinpa- 
tycznq. Teoretykiem tego iiowego stylu jest Je/.uita Maltazar Gra- 
ciaii'), jako autor Agudeza y arte de ingeuio (enque se explican to- 
dos los modöfi ij difcrentias de couceptos) (1642). Po wzory zwraca 
si§ on d(i zinanjerowanycli szkolnii retorvkj^ pisarzöw cesarstwa, 
pochodzeuia h iszpan sk iego, jak Senekowie. Lukan, Martialis, 
lub niehiszpariskiefijo jak Pliniusz intudszy (Panegiryk iia Flitizpaiia 
Trajana), Florus, Apulejusz. Dworaey Tyberyanscy, Valerius Maxi- 
mus i Velleius Paterculus zostajfi ogtoszeni za mistrzöw historji 
dworskiej; dwdrak Domicjana, Martialis nazywa si^ Homerem i Wer- 
giljuszem poezji dwurskiej. Atmosfera. w ktörej i dia ktörej pisali 
owi autorzy, odpowiadaJa widocznie dworskiej atmosferze hiszpan- 
skiej, skiiro w nich znaleziono to, czego wtasnie bylo potrzeba 

Historycy literatury hiszpanskiej s) zwracaj^ uwag§, ±e za wfa- 
sciwego zalozyciela hiszpanskiej szkoly barokowej mo^na nwazad 
poet§ Alonso de Ledesma (1552 — 1623), ktöry w swem Mon- 
struo imaginado dal przepisy i przyklady na uzywauie niespodzie- 
wanvch, dowcipnych niysli, allegoryj i paradoksöw. Mistrzem tego 
nowego stylu, zwanego konceptyzmem, byi najwi§kszy poligraf hi- 
szpanski, zdumiewajfico uezony Francisco de Quevedo y Vil- 
legas (1580 — 1645), ktöry wtasnie wywarl wielki wpiyw na 
wspomnianego teoretyka konceptyzmu, Gracjana. Obaj zwracali si§ 
niejednokrotnie przeciw bombastycznemu, przeladowanemu ozdo- 
bami i umvslnie ciemnemu stylowi, w ktöryin hiszpanski poeta. 
Luis de Carillo (1583 — 1610), a przedewszystkiem Gongora 
(1561—1627) zwracali si§ do wyksztatconych, cultos. Stqd nazwa 
tej maniery kultyzm czy kulteranizm. Poniewaz w praktyce pö- 
zniejsi kultysci byli zarazem konceptystami. mozemy bez wielkiego 
naduzycia oba kierunki ujmowac r;azwq stylu barokowego 

Do sformutowania teorji tego stylu postuzyly Ledesmie i Gra- 
cjanow) sq,dy (ujemne) Seneki Starszego i Kwintyljana o stylu de- 
klamacyj z czasow cesarstwa rzymskiego. Poniewaz te Sf^dy chara- 
kteryzujit zarazem najlepiej styl barokowy, przytaczamy najwazniej- 
sze, tem ch^tniei, ze dotycbczas zanadto zapominauo o rzymskich 
irödtacL calej teorji i praktyki baroku literackiego. — Deklamacje 
rzymskie ä) iniaty Charakter popisowy. Ich autorom szio jedynie 
o pokazanie swej sztuki: „perire artem putamus, nisi appareat, cum 
desinat ars esse, si apparet" (Quint. Inst. or. 4, 2, 127). Zasady tej 
trzymali si§ nawet obroncy s^dowi, ktörzy ze szkodii dla klienta 

1* 



TADRIIS/. 8INK0 



zbywali kriStko liil) ziipelnic pumijali „stuche" dowody i wywudy 
prnwnii'ze, byle przez Äwietnosd zdai'i i frazf.s(')w zyskad niojako 
aktorski pokUsk u sijdziöw i ewuntiialnych sfiicIiacztSw pozasijdo- 
wych (Quillt. 5, 8, 1). Jak \v siidach, tak bardzic) jeszcze w szkdlo 
odwracano 8i§ od prozaicznej rzeczywistoöci, a rozgrzewano fanta- 
zj(j> obrazanii zdarzeii ^wattowiiycji, peliivfh naini^tiioÄci i krwi. 
Nainitj'tnej tresci iniata (idpnwiadac namigtmi forma. Zudano stylu 
nie opadajqcego i omdlewajqcego, lecz gor^cegcj i podniecoiiego, 
„geuua dicendi non remissum aut laiiguidum. Sud ardeiis et conei- 
tatum" (Sen. contr. III |)raef. 7). HasJami jego byty: krzepkoäd, 
rozmach. poryw (vigor. impftus, torrens). W [logoni za krzepkoi^ciq 
i z\vi§zj()scif| popadali autorzy w ciemnoäd, w d^^eiiiu do mzinae-hu 
nadymali si(,>, jakby dia stwierdzeiiia slu.sznosfi uvvug Horacjusza 
(Ars, 25 nn): „Decipimur specie rec.ti: brevis esse laboro, | obscurus 
fio: sectantem levia — nervi | deficiunt animique; professus gran- 
dia — turget, | serpit humi tutus nimium timidusque procellae". 

Z t\'m powszeohnyin brakiein iniary szio w parze odwrdcenie 
si? od natury: „Nobis scrdet omne. qund natura dictavit", zali si^ 
Kwintyliaii (Inst. 8 pruoem. 26) i pnröwnywa to upodobanie w nie- 
naturalnüsci z övvczesnem upodobaniem \v. kalectwach i karlowaci- 
znach. Delikatniej to samo wyrazil pr/.edtem (Jwidjusz, gdy go 
ganiono z powodu jakiejs ekscentrycznoäci w poezji: „Interim de- 
centiorem faciem esse, in qua aliquis naevos esset" (Sen. C'jntr. 2, 
2, 12). Dia tych „pieprzykövv", podnosztjcych pi^knosc niektörych 
twarzy, poswi^cano pi§knosci — bez pieprzyköw. M^ska mowa prze- 
brzniiewaJa bez echa, chciano raowy — kastrowanej (Quint. 5, 12, 17). 

Modni deklainatorzy odwracali si§ nietylko od natury, ale 
i od przepisöw czy regul sztuki, puwoluj^'vc si§ na swöj genjusz, 
ktöry sam sobie tworzy reguly (Sen. Contr. 2, 2, 12 saep.; Quint. 
2, 5, 10 saep.). Iskry tego genjuszu sypaty si§ w krötkich, niespo- 
dziewanych, olsniewaji^cyeh sentencjach. ßy si«j möc popisac sen- 
tencjq, möwiono o przedmiotach. nienalezqcyeh do rzeczy, o ile nie 
möwiono samemi sentencjami: „non multas plerique sententias di- 
cunt, sed orania taniquam sententias" (Quint. 8. 5, .31). Od dobrej 
sentencji z^^dano, by byla .slodka (dulcis), to jest rnile gtaskaia ucho, 
i wzniosla (sublimis), to jest wychodzifa zuehwale poza zwyktosd 
i przeci^tnose (Sen. epist. 114, 16). S^ to owe „sententiae grandes, 
quarum optima quaeque a periculo petitur" (Quint. 2, 11, 3j. Roz- 
s^dny^ sJuchacz, jak Seneka starszy, nie wiedzial nieraz, czy ma 



I'OEI'YKA SAimlKW-SKIKOO 



pewnii sentencj^ podziwiac. czv si^ z iiiej smiad : tak bezpoärednio 
griiniczyJa tarn wzniosto^c ze smiesziKjsciii (Seu. Suas. 1, 16 i 2, 10). 
MiiiK) tu tak zröwnowH^ony pisarz, jak Pliiijusz iiildtlszv (Epiat. 9, 
26) radzi mowcj' ist5 az iiad kraw§d;5 przepaii'i, bo jedynie ryzy- 
kowanicm zddbye moina silne effektv : „debet orator erigi. attolli, 
interduin etiain efferveseere. efferri ae saepe accedere ad praeceps, 
nam plerumque altis et excelsis adiacent abrupta ; tutius per plana, 
sed buinilius et depressius iter; frequentior currentibus quam re- 
ptantibiis lapsus. etiamsi laboraiitur. nam ut quasdam arte« (np. 
sztuk^ linoskoczka, sternika) ita eloqQeiuiam nihil magis quam an- 
cipitia oommendant . .. sunt eiiim maxime inirabilia. quae maxime 
insperata. maxime periculosa. utqiie Graeci magis exprimunt: Tia- 
päßoXa". 

By te ryzykowne. karkuloinne senteneje wyposazy6 w odpowie- 
dniii energj§, ktöraby nietylko uderzala, ale wprost walila slucha- 
czv, nadawanu im furmg jak — najkrotsz^. Starszv Seneka möwi 
o zdaniach. majiicvch wi^cej mysli uiz slow (explieationes plus sen- 
suum, quam verborum habentes. Contr. 3. praef. 7). a Seneka Mlod- 
szy (ep. 114, 1) donosi, ze idealem byly „abruptae sententiae et 
suspiciosae, in quibus plus intelligendum esset, quam audiendum". 
Nie wi§c dziwnego, ze z takich zdan wi§cej sitj trzeba dorozumie- 
wac, niz mo^na byto zrozuiniec. Ale sJuchaeze woleli takie zaufanie 
du icb bvstrosci, niz tlumaczenie si^ jasne i zrozumiale: „pleraque 
significare melius putamus, quam dicere... brevitatem aemulati ne- 
cessaria quoque orationi subtrahunt verba et velut satis sit scire 
ipsos, quid dicere velint. quantura ad alios pertineat. nihili putant... 
pervasitque iam multos ista persuasi«, ut id iara deniuni elegan- 
ter atque exquisite dictum putent, quod interpretandum sit, 
sed auditoribus etiain nounullis grata sunt haec. quae cum intelle- 
xerunt. acumine suo delectantur et gaudent, nou quasi audierint, 
sed quasi inveneriut". 

Sententiae byly swiatelkami czy iskrami (lumina) utworöw; by- 
leby one blyszczaty. otoczenie muglo bye brudne i pudle. Zwykle 
jednak i tu unikano wyrazöw cudziennycb. brudnych (sordida et 
cotidiana vocabula), a starano si§ o cultus i splendor. Niestetv i to 
d^i;en)e przechodzilo w — wyuzdanie (lascivia). Hyperbole, metafory, 
poröwnania, wszystkie tropy i figury niobilizowano przv kazdvin 
ustgpie, a jak przy sentencjach. tak i tu dbano przedewszystkiem 
o nowosc i niezwyklose, o „secretae (figurae) et extra vulgarem 



TAOK.UMZ HINKO 



usiini positao idfixjue iiia^is notaliiloH, ut novitate aurem excitant, 
ita cnpia tuatiant, et He nun ohvias i'uisso diccnti. Hed c(in(|iiiHita8 
et ex ciiiinibus latebris extraotas coiifjcstasqiic declarant" (Quiiit. 
9, 3. 3). 

I Senoka i Kwiiitvlian charakteryziijii styl deklainacyj juko 
zlf) inanierv, wedlii<( tcnninu starozytiieg» (u/.y wancj^ij do pii.'tno- 
wania stylu asjanskiego w przeciwstawieniti do attyckiego) jako 
X£?t; xoxo^r^Xo;. Termin ten objasiiia doljrzc grainatyk Dioinedea 
(Gram. lat. I 451 Keil): „caeozelia est per a f'fectat i oii e ni de- 
coris Cdrrupta sententia, cum eo ipso dedecoretur oratio, quo iliam 
voluit auctor ornare; liaec fit aut nimio cultu aut nimio tu- 
ni o re". 

Obaj teoretycy' starozytni pigtnujq wyskoki tego manieryzmu, 
by od niego odwiesd. Ale jak si§ cz§Bto zdarzalo w historji sztuki, 
ie upomnienia, jak robic nie trzeba, stawaly ai§ zach^tfi, by tak 
wlasnie robic. tak samo w historji literatury europejskiej krytyka 
manieryzmu deklamacyj stala si§ pozytywnym programem dla tych 
autoröw, ktörzy szukali stylu, odpowiedniego do swietnosci paristwa 
Karola V i Koäciota tryumfujä^cego po Soborze Trydenckim. stylu 
harmonizuj^cego z kosciolami, palacami. rzezbami i obrazami ba- 
rokowemi. Poröwnanie przepisövv Gracjana co do sposoböw obja- 
wiania dowcipu (agudeza, por. acumen) i sztuki genjuszu. w roz- 
maitego rodzaju konceptach (conceptos) z powvzej przytoczonemi 
zdauiami o deklamatorach rzymskich dowodzi niezbicie, ze literacka 
teorja baroku opiera si§ o krytykg deklamacyj z czasöw cesarstwa 
i poleca wzory, zawierajace ganione tam wvbujatosci stylowe. Je- 
su renesans wJoski, a za nim francuski pröcz niektörych Greköw 
trzymat si§ przedewszystkiem Cyeerona w prozie, Horacjusza, Wer- 
giljusza i elegiköw Augustowskich w wierszu, a Ars Horacjusza 
i Poetyki Arystotelesa vv teorji. to barok hiszpanski i wtoski wy- 
pisuje na sztandarze poetyckim imiona autoröw tak zwanej srebrnej 
laciny, na tarczy krytycznej Senek§ i Kwintyljana. Ewolucja od 
europejskiego renesansu do baroku odpowiada zupelnie takiejie 
ewolucji od greckiego klassycyzmu Ättyköw do hellenistycznego 
azjanizmu i od rzymskiego klassycyzmu pisarzy Augustowskich do 
retorycznego manieryzmu autoröw cesarstwa. Chyba nie przj'padko- 
wq przytem jest rzecz^, ze i styl azjanski w Grecji i styl bomba- 
styczny w Rzymie byl stylera dworaköw monarszych, jak barok 
w Hiszpanji i reszcie Europy. 



PORTYKA HARniRWaiCIBOO i 

Barok literacki nie byl zupeJnie jednolity i») : Hiszpanie i ich 
•wtoscy naälrtdowcy szukali oztlobnosci w tem, co zaoatrzone, cie- 
nine, w silnych kontrastach svviatet i cieni ; Wlosi w tein co inigk- 
kie, swiethiiie. Za przedstavviciehi piGrwszeg;o kierunku moinaby 
uwazatS wspomnianego Hiszpana Gongor^. ktöry po fiasku pinda- 
ryjskiej ody na Armadij widzial zbawienic poezji vv niezrozumialoSci 
i cieninosei. Smutnym poninikiem tego styiu sjj jego Soledades, 
meinorowane potera w szkotach i komentowane. A kümcntarza po- 
trzebowat ten hiszpanski Euforjun. Pokrewnym inu umystem byt 
Wloch Chiabrera (1552—1638), zwany Pindaretn S(jborii Try- 
denckiegü. Pisanu o nim, ze möwi tylko „wspanialcmi obrazami 
i grupami niarmurowemi, slowem poezjq greekj^". W rzeczywisto- 
^ci z Grekami i Pindarein niewiele miat wspolnosci. Jego styl 
ipatetyczny az do nad§tosci, ozdobny az do przeJadowania moÄnaby 
poröwnac jedynie ze stylem najpöi^niejszego produktu literatury 
greckiej. opuwiadania erotycznego czyli romansu, ktörego najwspa- 
nialszy |^raz „Historje etjopskie" Heljodora wydano po raz 
pierwszy w r. 1537, po raz drugi. z tacinskim przekladem Stani- 
slawa Warszewickiego, w r. 1596. 

Heljodor zawa^yt przedewszystkiem na tym gatunku literackim, 
ktörego, byl bezposrednim wzorem, na romansie 'i). Ale ten romans 
nie wyp{ynq{ wprost z jego na^ladownictwa, tylko byl kontynuacj% 
dramatu pasterskiego (favola pastorale), za ktörego najdoskonalszy 
okaz uwaza si^ Äminta {Ibl 3) Torqu ata Tassa Jesli jui u niego 
egzaltowane nczucia wyrazaly si§ w dosyd egzaltowanym i kwieci- 
stym stylu (w nianierze Petrarki), to u nasladowcy i rywala jego, 
Battisty Guarini'ego, autora Pastor fido (1590), tragikomedji pa- 
sterskiej, w ktörej mitologja klasyczna miesza sig z obrazami ro- 
mantycznemi, napr^zenie tragiczne z intryg^ komiczn^, styl juz jest 
tak ozdobny, tak przeladowany, ze niepodobna go nie nazwac baroko- 
wym. W obu dramatach pasterskich stanowczo jui poli^czyla si§ 
wloska puezja z muzyk^ i tym sposobem te favole pastorali staly 
si§ podstawq wloskiej opery, datuj^cej swe narodziny od florenckiego 
przedstawienia Dafne Rinuccini'ego w r. 1594. — Ale nim przeszedl 
w opert;,dramat pasterski nawodnil tzami i westchnieniami romans pa- 
sterski»^) Portugalczyka Montemay ora p. t. Diana (1560), ktöra 
znöw byla wzorem Cerwantesowej Galatei (1584), Ärkadji 
(159ü) Sidney'a i Ästrei (1610 — 1647) d'ürf(5'go. Jezeli zwazymy, 
ze Montemayor dzialal na dworze Filipa II, Sidney na dworze krö- 



8 TAI1KU82 8INKII 

lowej Elzbietv, ii d'Urfö pisaJ piorwazi^ ksi^g^j swcf^o ruinanHii na 
dwurzi! Ilenryka IV, a tr?.eci>i iia ilworze Ludwiku XIII, zruzuniiemy 
dwornuäii slow i dwor8kos(''. inanior u pasterzy wyniioiiioiiycli ro- 
mansöw. Möwi si^ wprawdzio o affcktacji, prdciosite, w stylu takiej 
Astroi, ale nie trzeba ziiponiinac, i» to jeszcze oic^zkawy barok, 
a nie roziany i rozwiewuy rokok. Przed utoiii^cieni w aentynien- 
talnosci chronit owych roinansopisarzy patetyczny, ba tragiczny 
Heliodor, ktörego wszyacy nasladowali. Wprawdzie bliiszy im tre- 
Äci^ Longos (Dafnis i Cbloe) znany byJ juÄ od r. 1559 z fraricuskiego 
przekladu Ainyota. ale czas jegu dziatania jeazcze l)yl nie riadszcdl. 

Dworski g(jnguryzm nie wyczerpuje bynajmniej Injgactwa 
literatury hiszpanskiej za Karola V i Filipa II. Peeudo-Mendozy 
„Lazarillu de Turmes" i Alemana „la Vida del Picaro Guz- 
man de Alvaracbe" reprezentujjv wlasciwy Hiszpanom realizni 
i huinor, ktöry najwi^ksze triumfy swi^ci w Cervantesowym „Don 
Kiszocie" (1605). A nieslychanie ob6ta twörczosc dramatyezna Lo- 
peza de Vega i Calderona de la Barca strescila tradycjc teatru 
ludowego i doprowadzila je do najwyzszej doskonaloäci. U obu wiel- 
kifh draniatvköw spotykamy jednak i gadatliwfv sofistyk^ uczuciowq, 
wyratinovvan:^ sztueznie dialektyk^, przesadne uganianie si? za prze- 
nosniaini, puste i nie nie znaczijce przeeiwienstwa i t. p., slowem 
wszelkie cechy manieryzniu, ktöry wprawdzie plyiiql wprost z fan- 
tazji i usposobienia narodowego, ale nie mniej byl barokowym. 

Drobniejszym jeszcze epizodem jest baruk angielski, uehrzczony 
mianem e u f u i z m u *ä) od lorda Eufuesa, bubatera dziela Johna 
Lyly'ego p. t.: ,,Anatomia dowcipu" (Ihr aiiatomy of wit). Eufues 
zawdzi^eza swe nazwisko Platonuwemu '*) czlowiekowi z przyro- 
dzonetni zdolnoäciami (eöfpurj;), ktöry w przeeiwstawieniu do niezdol- 
nego (dcfui^;) latwo si^ wszystkiego uczy, po krötkiej nauce okazuje 
wielk^ wynalazczoäc i ma zawsze na rozkazy umyslu odpowiednie 
sily ciala. Byl tu wi§c rodzaj genjusza, a styl jegu mial byc ge- 
njalny. Mimo tej rekomeudacji nie zagniezdzii si§ on w literatu- 
rze Spensera i Szekspira. Za silne byly w niej tradycje narodowe 
i — klasvezne. — Püdobnie ma si§ rzeez z literaturcj francusk^ ^^j. 
ktöra mimo modnego chwilowo precjozyzmu nie rozwija si§ 
w kierunku romantycznyni, jak hiszpanska i angielska. tylko raczej 
w kierunku klasycznym. 

Wreszeie i we Wloszech barok literacki, zwany secenty- 
zmem lub m ari ni z m em, ") po za glöwnym swyni przed- 



l'OKTYKA SAUFIIKVNSKIEOO 



stawicielem Giambattistq Marino i licziiymi jego naälado- 
wcami, kupificymi sii; od r. 1600 w rzymskiej Arkadji i jej 
licznych kolonjaoh, nie wydal wazuych uwocöw. Mari n a rumanzo 
p. t.: Ädone (1623) okazuje w wielu „konceptach" zaleÄno^c od li- 
teratury starozytnej, szczegölnie od pöinych Greköw. na ktörych po- 
mystach, niby na monecie wysziej ju^ z obieoju, autor wcdJug wfa- 
snegü wyznania wyciska bie^^cy Stempel narodowy ") Parafraza 
Homerowegi) epizodu o milostkaeh Aresa i Afrodyty moze sJuzyö za 
miar^ stnsuuku baroku. ktoregu idealem byla rozkosz (Vfiluttk), do 
klassycyzmu renesansuwego : „e del poeta il fin la maraviglia. .. 
chi non sa far stupir, vada alla striglia": „Celem poety jest cudo- 
wnosd.. . ktü nie umie wzbudzad zdumienia, niech idzie czyscic ko- 
nie", tu hasto tego wirtuoza formy i efFektu, wirtuoza baroku. 

Do Polski przyniesli barok Jezuici, ale go sami nie stosowali 
do poezji {)olskiej 1*), tylko do laeinskiej liryki. anagramatyki i po- 
ezji okülicznosciowej. Ta barokowa poezja jezuicka osiqgn^Ja odrazu 
najwyzszy szczyt^^) w „Horacjuszu Sarmackim" Sarbiewskim, 
by potem przeszlo przez pöltora wieku coraz nizej si^ staczac 
u nieziiczonych jego nasladoweöw. Ze Sarbiewski nietylko sam pi- 
sal nowym stylem, ale i staral si§ go szerzyc wsröd uczniow, 
swiadczy o tem r^kopis, pisany przez jego ucznia (ale nie podczas 
wykladu, tylko raczej pod dyktatem), zachowany w Biblioteee ks. 
Czartoryskich w Krakowie nr. Inw. 1446^"). a opatrzony na we- 
wn§trznej stronie oktadzinki takim przypiskiem : „Praeeepta poetica 
exarata manu unius ex diseipulis clarissimi poetae Matbiae Sarbiew- 
ski" ; a na koncu : „Sub R. P. Mathia Sarbiewski Polociae". 0. Wall '") 
zwröcit uvvagg na przypiski na str. 1, 16ö i 255, z ktorycb wy- 
nika, ze pisarz tycb przypisköw ztamal w pobliÄu Wilna nog§ 4. 
lipca lö30 i leif^a w lozu Rostenienskim (zdaje si§ we wsi Rosty- 
niany pod Wilnem) odczytywaJ manuskrypt 20 i 21 lipca tegoz 
roku. Przypiski te udnosi O. Wall do samego Sarbiewskiego, od 
ktorego zdaniem jego pochodz^ takze poprawki tekstu i uwagi do 
do niego cz§sto dodawane. — Pomijaj^c na razie inne partje, zwra- 
camy uwagg na traktat, zachowany na stronie 273 — 301 p. t.: „De 
Äcuto st Arguto über unicus. sive Seneca et Martialis, ubi de Epi- 
grammati(bu)s, de Coloribus declamatoriis, de Epistolis argutis, 
Omnibus bono, quibus Studium acute et scribere et loqui". Acutum 
to agtideza Gracjana, haslo baroku; Seneka i Martialis, to wzory 
nöwego stylu hiszpanskiego. Sam wi§c tytui zapowiada teorj§ stylu 



10 



TAIims/. SINKO 



burokowego, w zaatosowaniu niutylko do epigramatöw. deklama- 
cvj i listi^w, ale i do wszelkicli <;jatunköw pisma i mowv. .lukiez wy- 
wüdy inieszczq- si^ pod tyin rytuiein? 

WedJuo; Bubskrypcji iiotaty pocliodzq a poJockich wyktadöw 
Sarbiewskifufo. VVieiiiy *'), zc Sarbiowski l)yi naiiczyc.ieleiii retoryki 
w Kollegium polockiem wr. 1(526 — 1627; w nastijpuyin ruku (1627—28) 
uczyl retoryki w Akadeinii Wileriskiej, a od r. 1628 byl tamze 
lektorein filozofji. Jakie z temi datami pogodzic pierwsze zdanie 
WstQpu: „Quao Septem ante annos in hac Acadeniia brevissime de 
Acuto deque Arguto praeceperam, quaeque postt-a castigationc ami- 
corum lecessitus Romae Romanis rhetoribus in quotidiana bomi- 
num... doctissiinorinn frequentia,. . praelciji. et brevissimain in sum- 
mam redacta vobiscum institui regustare" V. . Bardzo dobrze to go- 
dzi si§ z faktem, ie dwudziestopi§cioletni Sarbiewski, choc jeazcze 
nie mial swi§cen, uczyl w r. 1620 (od 1618) w PoJocku retoryki. 
W trzy lata potem, w sierpnin i wrzesniu r. 1623, wykladal w Rzy- 
niie de Aeuto et Arguto Najdostojniejszycb slucbaczövv rzymskich 
wymienia w nocie na str. 283. wi§c Ojcöw T. J. Rahusiusa, Rade- 
rus'a. Cuusing'a, Corneliusa Ugo'na. Fabianusa Strady i i. Kwestje, 
poruszoue w tych rzymskicb wykladach. omawial potem autor li- 
stownie, jak donosi w dalszym ci^gu wst§pu. z uczonymi wloskirai, 
francuskinii i niemieckimi i doszedl do pewniejszych rezultatöw. 
Gdv zas dowiedzial si§, ze w cztfSie Jego nieobecnosei \v kraju 
dawne jego wyklady polockie (z r. 1620) przy wtaszczyli sobie nie- 
ktörzy nauczyciele i poslugujq si^ niemi w szkole (ad audito- 
res emulgarunt suos) w sposöb. krzywdzqcy nuukg i prawd^ przez 
zle zrozumienie jego teoryj. postanowil ponownie wylozyc swe zda- 
nie „o tej najpi§kniejszej cz^sci wymowy". Poniewaz ta teorja 
konceptyzmu wczesniejsza jest od podstawowego traktatu Gracjana 
z r. 1642 w pierwszej redakeji o 22. a w drugiej o 12 lat i po- 
niewaz byla podstawq stylu poezvj lacinskicb wszystkich wycho- 
wanköw szköt jezuickich az do wystqpienia Konarskiego, warto jej 
si§ przypatrzec dokladniej, niz to uezynil ks. R. K o p p e n s ^'j (w Änec- 
dota Sarbieviana, VII Sprawozdanie gimnazjum cbyrowskiego z r. 
1900) i prof T. Grabowski w swej obszernej „Historyi krytyki 
literackiej w Polsce" (t. I 1918 str. 96 n). 

Wyklad swöj ujql Sarbiewski w siedm rozdzialöw o ehara- 
kterze wybitnie dialektycznym, prawie scbolastycznvm. Widac, ze 
studjum scholastycznej teologji niekorzystnie odbilo si§ na jego 



1 



POETYKA SARBIGWSKIROO 11 

retoryce. W pierwszym rozdziele omawia i zbija pic^c zdaii o natu- 
rze puenty (acutum): Niektorzy mu möwili. io puenta, to gnoina 
ubraiia w pi^kiifv f'orm§: „acutum esse sententiam aeu p;nomam sua- 
viter prolatam". Rzymskie pochudzenie teo;o pogl^du wyJozono po- 
wyÄej (str. 4.). Dionysius Petavius pisat mu z Paryiia, ze puentJi 
nazywa „quod et praeter communem usum expee.tatiouemque sit et 
cum re, de qua agitur, mirifice coniunctum" i na podstawie przv- 
toczonych przez Sarbiewskiego praykJadöw stwierdzil, ze puenty 
„audientis aurem admirabilitate aut etiam iucunditate percutiunt, 
uimirum quoniam inopitata aecidunt et mirifiice ad rem attinent". 
I to jest parafraza sJöw Kwintyljana i Plinjusza Mlodszego (powy- 
iej Str. 5 n.). Inni, jak Ojciec Raderus (w Przcdmowie do Martialisa) 
a^dzili: „acutum esse, quod habeat argutam aliquam et raram me- 
taphoram aut allegoriam vel hyperbwlem vel similitudinem aut com- 
parationem quandam minorum, maiorum vel parium". Podobna by)a 
opinja 0. Bidermana: „acutum esse comparationem maiorum, mi- 
norum vel parium". Wreszcie sam Sarbiewski. jak przystälo na 
naucZyciela retoryki, twierdzil niegdys: „acutum esse sophisma 
quoddam seu falla(!em argumentationem, cum nimium faliitur le- 
ctor aliquo sophistico argumento suaviterque traliitur ad assensum 
couclusionis simpliciter falsae vel secund um aliquam parten)". S;\dzi} 
wi§c za mtodu, ze koncepty i ich puenty polegajq na jakiems ktam- 
stwie, na jakiems bt§dnem rozumowaniu, czytelnikowi przez autora 
suggerowanem. W trzydziestym pis^tym roku zycia to objasnienie 
juz mu nie wystarczato, jak go nie zadowalalo zadne z obeych, 
szczegölowo zbijanych. 

Przeczytawszy wi§c autorow lacinskicb i greckich. ktörzy tra- 
ktujij podobne przedmioty (wi§c Senek§ Starszego, Kwintyljana, 
i Arystotelesa) i wymieniwszy mysli z uczonymi Pulakami, Niemcami, 
Francuzami i Wlochami, doszedl Sarbiewski do nast^puji^cej definicji 
puejity( R. 2): „Acutum est oratio, continens afäuitatem dissentanei et 
consentanei seu dicti Concors discordia vel discors eon- 
cordia", Do tej definicji doprowadzila go sama nazwa acutum, 
ktöra oznacza ostrosc czy spiczastose. Otöi jak w kqcie jest wierz 
chotek przeci§ciem si§ dwöch boköw z razu niby ruzbieznvch, po- 
tem coraz bardziej zblizajf^cych si^ do siebie, az si§ zl^czq w wierz- 
chulku; jak ostrze klina czy strzaly lub miecza jest granic^ prze- 
ciwleglych scian — tak ostrze mowy, czyli puenta, jest polqczeniem 
sig dwöch röznych pojgc, wychodz^cvch ze wspölnej podstawy 



12 TAIiEl'SZ HINKO 

i zbiojjajncyc.il si^ wJaÄnii; w puencie. Wywöd ten illustriiju autor 
fi-juraini jjcomctrvcznemi, z kt(')rvch jfcliin przcdHtawia acuiiicn 
mathciiiaticuin, ilru^a tlieoriani acuminis, a trzeeia praxiii acuininis. 
Stusznoäc swej teorji sprawdza autor badaniem akutköw i wta^ci- 
wosei (ettectus et jiroprietates) pucnty: Widzi je we wztiiid'/.aniu 
w du87.y sJuchaeza pudziwu i przyjcmno^ci (admiratio et dclccta- 
tiu), przyczem irödlem podziwu jest — niespudziewanoiiC (inopina- 
tum) zestawienia. niejako potqczenie w jednoäd nSznosci, variuin 
in Ulli täte. Jeieli przvpdinnimv sohle, ze jediid^c w wicloäci, 
unitas in vaiictate jest wediu^j Arystoteleaa ^*) istotq sainej pi^kno- 
äoi, to b§dziemy musieli w definicji acutum u Sarbiewskiego uznac 
wpty w Perypatu, ktöry zresztfi widoczny je8t i w calem rozumo- 
waniu konceptvsty. Wazniejszy jest fakt, ze tu, co by<o u Ary- 
stotelesa istotf^ pigkna, u niego jest istot.i pueiitowanego kunceptu 
czyli, ze taki koncept jest samem pit;kneni w sztuce, jakoä baro- 
kisci w nim szukali pigknosci. Sarbiewski za efiFekt konceptu uwaza 
podziw. Tu byJo celem poezji barokuwej: l del foeta il Jin la ma- 
raviglia, möwil Marinu. 

Z poematöw Sarbiewskiego wiedzieliämy, ze holdowaf baro- 
kowi. Ale i tak pozqdaiiy jest ten traktat de aeuto dla stwierdze- 
nia, ie styl jego poezji by{ nietylku przystosowaniem sig du ducha 
czasu, als takze wynikiem rozwazan teoretycznycb, rozwa^an, w ktö- 
rych Sarbiewski oparl sig wiernie na Senece i Kwintyljanie i do- 
szedJ na tej podstawie du tych samyeh kunkluzyj, co hiszpanski 
teoretvk baroku, Graejan. 

To, CO Sarbiewski podaje w czterech koncowych rozdzialacb 
swego traktatu, ma ju^ charakter wybitnie techniezny, sluzy przy- 
stosovvaniii leorji do uzvtku szkolnego Wigc najpiervv (r. 3) cytuje 
(ale tvlki) wskazaniem iniejsca) przyklady na acutum z Martialisa, 
Bideriuana, Reinonda i Tarquiniusa Galluzi'ego. Summaryeznie do- 
daje: „Huc accedit (acuta dictio). .. Valerii Maximi, Flc.ri, Taciti, 
Senecae Philosuphi. Rhetoris, Tragoedi". A wi§c sami autorowie, 
zalecani przez Gracjaiia. Pröcz tego radzi ezytac pierwsz^ scen§ 
z Plautowego Amfitriona, Sententiae Publii Mimi Syri. deklama- 
raaeje Kvvintyljana, a iiawet puenty Cycerona, zebrane vv Saturna- 
liach Makrubjusza. To ograniczenie lektury Cycerona do zbioru do- 
wcipöw u Makrobjusza jest bardzo charaktervstvczne dla epoki ba- 
riiku. Epoka renesansu zyla giöwnie Cyceronem. 

\V rozdz. 4. zbija scholastycznie röine zarzuty przeeiw pqj- 



PORTYKA SAKBIBWSKIROO 13 

rnowaniu acutum jako cohcordia discors; w rozdz. 5. podaje trzy 
sposdby SÄukania rzeczy zgodnych i niezgoduyc.h, z ktöryeh \)uli^- 
czenia powstaj^ puentv. Rady swoje illuatruje glöwiiie przykladaiiii 
z Cycerona — u Makrobjusza i uzinyslawia je zniyslnym gratiko- 
nem tröjkqtnyni, ktorego podstawtj zajmuje 14 kategoryj (xöttoi, 
loci), dostarczajqeych niaterjafu do conaentaneum i dissentaiieum, 
a boki ai\ produktein poJaczenia par tyc^i katcgoryj. Grafikon ma 
podpisy: „Triplex modus investigandorum aeuminum ex triplici lo- 
corum comparatione". — Rozdz. 6. przynosi wyjasnienie röznicy 
mi§dzy acutum (puent;^). a argutum (dowcipem stownym), na pod- 
stawie teorji dt)wcipu u Cycerona de Oratore^^): „Acumen sit dis- 
sentanei et consentanei concordia verbis quibuscunque expressa ; 
quodsi illa verba non quomodocunque exprimant concordiam illani, 
sed in se habeant quandäm festivitatem et leporem... vel cum de- 
lectu verborum vel cum figuris et cum ipso sono et allapsu quo- 
dani syllabarum dulci, ipsaque cogitata et exposita oeconomiea di- 
ctione. Argutia dici potest". Argutia moze stuzye za szat§ i ozdob§ 
acumen; ale s^ tez acumina niby nagie. Wszelkie figury my^lowe 
czy stüwne nalezq wlasnie do owych ornamentöw. 

Rozdzial 7. podaje 13 sposoböw wynajdyvvania argutiae dzwi§- 
kowych. czyli poprostu rozmaitycli figur. Kazdy sposöb illustrowany 
jest przykladami z Martialisa, ale i z Horacjusza, Katuliusa i i. 
Przyklady te tem sq konieczniejsze, ze nazwy owych sposoböw 
przewaznie nie nie möwi^ o ich tresci, a objasnienia nazw cz^sto 
s^ balamutne. Owe sposoby, (modi) nazy waj% si§ : modus etymolo- 
gicus, arithmeticus, geographicus, prosodiacus. sophisticus, nomen- 
clator, poetieus, grammatieus, alphabeticus, anagrammaticus, ironi- 
cus (11); rhetoricus. (12), oratorius. Przy numerze 11 i 12 po- 
mieszanu definicje i przyklady. bo pax impacata z nr. 12 naleiy 
do modus ironicus, a figury. wyliczone przy nrze 11. do modus rhe- 
oricus. Na uwag^ zasluguje pot^pienie igraszek anagramatystöw, 
tworz^eych z liter jakiegos wyrazu wszelkie mozliwe kombinaeje, 
daji\ce jakikolwiek sens. Sarbiewski pisze przy modus 10: „ana- 
granimata a quibusdam plus nimio celebrantur". Dziwi si§, jak lu- 
dzie mogq dwiczyc swe talenty takiemi torturami i dodaje; „Gerte 
veteres poetae ab hisce portentis et prodigiis posteris Poesin inte- 
graminviolatamque reliquerunt". — Teorya konceptyzmuSarbiewskiego 
jest j uz dose scholastyczna, ale od utonigcia w subtelnosciaeh dia- 
lektycznych chroni j^ scisly zwis^zek z poezjji klasyczn^, ktörej 



14 



l'AUKUSZ HINKO 



iniaro(lajnos<^ iiiitur uznavval. chdrt na ogöl piinkt ciijÄkoöci przesu- 
n^i w inysl wymagari epoki z poczji Augustowskiej do poezji ce- 
sarstw«. Do Pzt'n;o mofjifi doprowadzid schdlastypzne doszukiwaiiie 
sit; teoiji kDiu't'ptyzmu juz — w Arystuteli-sif,, widac z [)i>zniejsy.ego 
traktatu wloskiego ex-Jezuity Em a n ii el a Tesau ro (1571 — 1678) 
p. t.: „II canijcchiale Aristoteiico osia Idea dcll' arguta et 
ingegnosa elocutione, che »erve ä tutta 1' arte oratoria, lapidaria et 
siinbolica, osamiuata co principii del diviiio Aristotele". Do tego 
dziwacznie scholastycznego dzieta moziiaby zastosowad przytoczony 
sfjd Sarbiewskiegi). ze od takich potwornoäci i cudacznosci ftaro- 
äytni pozoslavvili wolnq swji literatur^-. 

Ze wyksztalcenie mlodzieiy, ktöre w krajach katolickich prze- 
szJo teraz w r§ce Jezuitöw, opierato si§ vv dalszym ciqgu na kla- 
sykaeh, widac z Ratio studiorum. wydanej przez czwartego generala 
Zaküiiu, Aquawiw^ w r. 1599. Lacina jest osrodkiem studjow, 
greka ledwie ze jest dopuszczona. Celem nauki jest liumanistyczna 
eloqueiitia, pozwalajsjca nietylko ozdobiiie inöwid przy kazdej spo- 
sobnosci. ale tak^e pisac wiersze okolieziiosciowe, liryczne. dramaty. 
Poniewaz wychowanie nietylko nie dqiylo do rozwoju indywidual- 
nosci, osobistosci, ale przeciwnie kr^powalo j^ i poddawalo pod 
ogölnij norm§ Koscioia -'): wszystkie wiersze, robione wedlug prze- 
pisöw poetyki Jezuickiej, sq do siebie zupetnie podobne. Jednaki 
tez w nich stosunek do starozytnosci, przepisowy. Te przepisy, nor- 
mujj^ce lektur^ autoröw klasycznych, poznajemy np. z Bibltotheca 
selecta (Romae 1593, 2 vol.) wloskiego Jezuity Antoniego Posse- 
V i u a "). 

Przyznaje nn (np. Bibl. Sei. II ks. 17, r. 8), ze z poetöw po- 
ganskich tak greckich jak rzymskich mo^na zrozumieö wiele rze- 
czy, ktöre sig odaosz^ do poznania natury i wyksztalcenia moral- 
nego, tudziez nauczyc si§ pi§knosci i wlasciwosci stylu. ale trzeba 
przy ich lekturze zastosowae pewne srodki ostro^nosci (cautiones), 
mianowieie „oczyscid" ich z wszystkiego, co nienooralne. Jesli sig 
to nie da osiqgn^c przez opuszczenie bardzo niewielu wyrazöw, to 
niema iimej drogi, jak zostawienie w wydaniu szkolnem tylko tych 
utworöw, ktöre nie zawieraja nie nieobyczajnego, wi^c np. z Hora- 
cjusza „odae honestae tantum", podobnie z Katulla. TibuUa i t. d. 
Nawet z Lukreejusza przyj^lby Possevin do wyboru ustgpy o po- 
gardzie sraierci, ucieczce przed mitosei^, poskramianiu nami^tnosei, 
lagodzeuiu wzruszen i nabywaniu spokoju duchä, a dalej o snie, 



POttTYKA SAKBIRWSKIKa» 15 

gwiazdaeh, ksi(,'zycu i sloncu, o istocie pioruiiu, o t§czy. przyczy- 
nach choröb i t. p. Na uwagtj zasJugujq przedewszystkiein wiersze, 
w ktorvch wbrew wied/.y i woli przcdstawia dzien s^du Panskiegii... 
LatwieJ niz innycli poetöw rzyiiiskich „oczyseic" mozna Wergilju- 
sza (r. 23) ; ale i tak jego opisu p.idziemia (Aen. ks. VI) nie mo- 
ina. czytac ■/. ehlnpcami. Odpowiedni uzytek (rectus usus) VVergi- 
Ijusza polega na tem, ie si§ z je.go utworöw sporzjjdza cento, to jest 
sklada si§ z jego calych wierszy i ich cz^sci jednolity poemat 
chrzescijanski. Sam Possevin wydaJ za mlodu takie centony Leiiusa 
Capilupusa; teraz zaleca podobne zszywauki jego kuzyna, Juljusza 
Capilupusa up. Cento I. Capilupi ex Virgilio ad Beatam Mariam 
Virgioein Lauretanam, centuny z Horacego i t. d, — Estetyka, 
ktöra w Centonach widziala ideaJ schrystjanizowania pogan, sama 
siij osqdziti». 

Dech Tridentinum, ozywiajqoy te wywody Bibliotheca selecta, 
narozuiej jeszcze wieje na studja klasyczne ze slow wczesniejszego 
o cztery lata (z r. 1589) Bagioiiamento tetmto alla Signoria dellä 
Repuhlica di Lucca^^). VV szkolach Lukki czytywauo starym zwy- 
czajem (il vecchio uso) Terencjusza. Katulla, Propercjusza, Owidju- 
sza, calego Horacjusza i Wergiljusza. Possevin przywodzi na pa- 
migc, CO möwiq o poetach poganskich, zwlaszcza ich mitologii i nie- 
moralnosci, pisarze koscielni, jak iw. Augustyn (Conf. I 16), 
sw. Bazyli i Klemens Aleksandryjski i dodaje od siebie pod adre- 
sem Wergiljusza: „Jakie owoce Cnotv zrywk 3i§ z Eklog Wergi- 
ljusza? Chyba ze si§ cnot§ znajduje w iiiilostkaeh pasterzy i takich 
bezboznych i pogardy godnych wierszach jak: Pasterz Korydon 
plonql milosci^ do pi^knego Aleksisa. Albo czy to jest enota, gdy 
si§ przepüvviednie kumanskiej Sybiili o Chrystusie przekr§ca na 
czesc przewrotuych ludzi? Jesli ja möwi§: Nie jest to enota przy- 
zywac falszywych bogöw. aby tylko przez to stlumic wspomnienie 
tych, ktörzy jako swi§ci przvjaciele Boga na dobre uzyli swego 
zycia ; albo jesli vviem, ze Eneasz jest synem Wenery i Anchizesaj 
ze podczas pozaru Troi uratowal posagi bogöw i falszywych Pena- 
töw; ze poslubil Dydon§; ze oa. ktöry wszgdzie nosi na pokaz imi^ 
poboÄnego, sklada zmarlym ofiary z ludzi. napawa si§ krwi^ boha- 
teröw, jak ogien oliwjv; ze zst§puje do piekiel i wraea stamtqd calo, 
jak"gdyby (o Boska cierpliwosci !) teu artykut wiary i to dzielo 
boskiej sprawiedliwosci trzeba byto podawac dzieciom pod osfon^ 
basni, aby sanio pieklo scharakteryzowac jako basn. ..?". 



16 'l'ADBUSZ SIISKO 

Sanii poganie iniewali jaanowidzqce poczucie swej bezboino- 
^ci i dlatc'jo Owidjusz (Rem. am. 757 zin) ostrzcf;a przcd czytaniem 
Kallimacha, Filitasa. Safoiiy, Aiiakreonta, Tibulla, I'nipercjusza, Gal- 
lusa, — no i siebie. Tem bardziej rauai ostrzegac przed nimi Ko- 
icÄ6\, ktöry juil na pi^tem Concilium lateranenskiem (z r. 1514) za- 
broni{ czytywania takich pisarz6w. Niestcty tego zakazu nie prze- 
prowadzuno ! A cöz przytacza si^ w obroiiie tej lektury? Oto to, 
ze bez klassyköw nie mo^na sig nauczyd iaciny, tak potrzebnej 
prawuikowi i mowcy. Posaevin sfjdzi, ie wi^cej niz z eklog, ko- 
niedyj, z epigramöw Martialisa i od Horacego mozna si^ laciny 
nauczyc ze — slownika Calepinusa. Lektura owych klasyköw nie- 
tylko plami sumienie, ale i zauiemnia rozum i nie pozwala pöiniej 
zrozumied. czego prawa zfjdaj^, mianowicie stusznosci i sprawiedli- 
wosci; ona tez czyni ludzi sklunnj-mi do wiary w slepy hia. w czar- 
noksi^stwo, przepowiednie i tym podobne djabelskie sprawy; ona 
sprawia. ze si^ vvsz§dzie spotyka pospolite i nieezyste obrazy, wstr§r 
tne przedstawienia, nagle posqgi i t. p. rzeczy, kt6re powoduj^ nie- 
wypowiedziane nieszL-zgscia. — Pröcz sJowniköw istniejq tez zbiory 
frazesöw i inne srodki pomncnicze, ktöremi mozna wzbogacid swöj 
styl, nie narazaji^c zbavvienia duszy i nie zywi^e jej Jupinami i ple- 
wami, ktöre si§ zresztfi rzuca trzodzie. 

Jezeli si§ ju^ jeduak czyta pisarzow niebezpiecznych, jak Cy- 
cerona. to trzeba ich zdaniom przeciwstawiac doskonalsze swiatto 
nauki Chr3'Stusowej i np. wywody Cycerona de officiis uzupeJniad 
lekturq odpowiednich ust^pöw ze svv. Ambrozego de officiis i z La- 
ktancyusza. W ten sposöb uczniowie od Cycerona wezm% styl, a od 
luminarzy Koäüiola pi"öcz prawdziwej nauki takze wiele wyrazen, 
odpowiednich dla tajemnic naszej religji. Bez tego uzupelnienia 
uczniowie ubieraj^ nasz^ religj§ w szaty poganskie. nie maj% od- 
wagi nazwac Chrystusa Salvator^^), z ka.pla.n6w jego robi% ftamines 
i archißamines -a z nabozenstw btagalnych lecüsternia. Nie ma tak^e 
potrzeby uczyc si§ retoryki z Cycerona. odk^d posiadamy lepsze 
podr^czniki retoryki chrzescijanskiej Suareza i Valiera. 

Przy lekturze poetöw (czytywanych w wydaniach oczyszczo- 
nych) warto pamigtad, ze bardziej niz najlepsza oda Horacjusza 
przyda si§ oda Boecjusza lub hymn Prüdencjusza do obrony reli- 
gji, popierania solidarnosci, otwierania drugim nieba. Z greki, po- 
zytecznej z powodu dziet teologicznycb, filozoficznych, prawniczych, 
lekarskich i i., ezytatby raczej Possevin z uczniami cz^sci Pisma äw., 



lOBlYKA HAKHIKWSKIKOO 17 

homilje sw. Bazylego, Chryzostoma i i., niz Isokratesa a tem innicj 
Lukjana. Wreszcie zamiast tragiköw i koinikow poganskicli i za- 
miast ich surugatöw w iljalogafli Vivesa (by nie m6vf\6 o djabel- 
skich CoUoquia Erazma z Rutterclamu) poleca swieie „Progyniiias- 
mata latinitatis" Jaköba Pontana, „Ten zestawii to, co jest najlepszego 
w komikach starozytiiych. tak!\ obfitoid najpi^kniejszych frazesöw, i,e 
nauczyciele inogq uzywad jego dzieta z wi§kszein bezpieczeristwem, 
niz najstarszych autorow z czasu najwi^kszegcj rozkwitu taciny". 

Chrzescijariskie Centones zamiast Wergiljusza i Horacjusza, 
Progymnasmata Pontana zamiast Piauta i Terencjusza — to ai, 
nadto wymowne wykladniki stosunku Jezuitöw, owioni§tych duchem 
Cone.ilium Tridentinuin, do starozytnosci klasyeznej, w kcörej.oni 
widzieli przedewszystkiem pogaiistwo. Klasycznosd przestaje byö 
idealem, chocby tylko estetycznym. Najblizszsi konsekwencj% tego 
pogl^du powinno byd to, czego dopiero w w. XIX domagal sig 
Abbö Gaume*"): usuni^cie autoröw poganskich ze szkoty i zasti^pienie 
ich autorami chrzeseijanskimi, szczegolnie Ojeami Kosciola. Gaume 
pierwszy zwröcit uwagg na zapomniane Raggionamento lukcejskie 
Possevina i powoJywat si§ cz^sto takze na powag§ jego Bibliotheca 
Selecta. Sam fakt, ze Possevin w wielkiem dziele zlagodzit sw^ 
niech^c do klasykow i ze jego radykalne Raggionamento w w. 
XVII przebrzmiato bez eeha, dowodzi, ze entuzjazm renesansowy 
zanadto silne wycisn.il pi^tno na calem szkolnictwie europejskiem, 
by go moinsx byto tak latwo sthimic. To tez Jezuici adaptowali 
klasycyzm do potrzeb katolickich, a rozbudzony glod pi^kna sycili 
najskuteczniej jego produkowaniem, pisaniem wierszy i möw, z du- 
cha ehrzescijanskich, z forrny — niby klasycznych, bo ubranych 
we frazesy klasyczne. 

Wi)bec braku idealu estetycznego mozna bylo nauczyc robic 
wiersze kazdego, byleby sii; mu dostarczylo przepisöw, recept. Do- 
tychczasowe Poetyki zanadto by})' ogölne. by to zadanie spelnic 
mogly. Wi§c öw Jakob Pontanus, ktöry dostarczyl Progymna- 
smata lanititatis, napisal takze pierwszy poetyk§ jezuick^ (Poeti- 
carum Institutionum 1 ibr i III. Ingolstadii 1600). Stanowisko 
autora wobec przedmiotu okresla najlepiej jego praefatio ad lecto- 
reni. Poddaje on w niej naprzöd summarycznej krytyce dotycbcza- 
sowe Poetyki, jako niewystarczajqce do instrukcji, jak nalezy pisac 
poezje. Dzielko Arystotelesa odstr§cza czytelnika sw/^ ciemnosciq, 
jest zdefektowane i niezupelne, bo traktuje tylko tragedj§. Horacjusz 

2 



18 TAURUM/. SINKO 

nip iniiil bynajinniej Kaniiuni diiwad systematyczncgo wykJadu 
sztuki \vit'r»/ii[)iskioj, a on^raiiiczyl siy jcdyiiie do wystf)|)iciiia |)rzi!- 
ciw zurozuniialosci wspLiJczesiiycli iiieiiköw liteniokicli, kl.iJrycIi bl^- 
doin przeciwstawil wymawane od poettnv ciioty. Puetyki Widy, 
Skaligcra i i. mogn mied swc zalety, ale „nie pukazujq ucznioiii 
giinnazjalnym prawdziwej i wygcjdnej drogi na Helikon, nie nu- 
dajq sig do popuiarnego objasniania w szkole, nie uincjzliwiajq 
uczniom siggania po trwaJq staw§ przez pisanie poeniatöw". Jest to 
szkodq i baribfi w organizacji szko}, zc gdy inne nauki, pofzjjwszy 
od vvymowy, niaj^ swoje podrgczniki i swych nauczycieli, jedynie 
sztuka pisania wierszy jest ich pozbawiona, jakgdyby poeci rodzili 
8i§ bez posiewu „niby grzyby w leaie". Ukhidanie möw poprzedza 
szczegötowa nauka o celach. materji, cz^sciach retoryki i t. d.; 
poematy pisz^ uczeni i nieukowie, nie znajfjc ani istoty poezji, ani 
jej celu, cz§sci, wlaäciwoäei kazdej czgsci. Przy nauce gramatyki 
traktuje si§ tylko nauk^ o iloczasie i stdpaeh wierszowych, wi§c 
prozodj§ i trocb§ metryki; te wiadomosci . uchodz^ za wystarcza- 
jqce, by odrazu na wz6r starozytnyeh pisad poematy, ubierane 
w kvviatki kiasj'köw. Taki stan nietylko obniza vvartose produkcji 
poetvckiej, ale takie nie pozwala na nalezyte rozumienie czytanyeh 
klasyköw, skoro czytelniey nie wiedzq, co poecie przystoi, do czego 
on zmierza, na czem polega jego wyborowose lub niedoskonalosc. 

Ab\' polozyc kres tym niedomaganiom nauki szkolnej, napisal 
autor nie kompletuJi Poetykg. lecz Wskazöwki (Institutiones), do- 
stosowane do poj§tnosci niedojrzalych jeszeze uczniöw, wlqczaj.'ic 
w nie takze sprawy, traktowane dot.^d przy gramatyce, chod do niej 
nie nalezj^. Glöwny jednak nacisk polo^yl -na przejiisy, odnoszqce 
si§ do ukladiinia rozmaitycb gatunköw poezji, nie wylfjczajsjc tni- 
gedji i komedji, choc uczniowie do tego trudnego dzialu jeszeze 
nie dorosli. W kazdym razie znajoniosc zasadniczyeh regut przyda 
im si§ do lepszego zrozumienia i ocenienia czytanyeh autoröw dra- 
matycznych. W zakresie hymnu i poezji nagrobnej podaJ autor po- 
gl%dy wlasne. bo nie znalazl na tem polu zadnego przewodnika. 
Spodziewa si§, ze jego dzietko przyda si(; tymczasowo kandydatcjm 
na poetöw, pöki kto inny nie wyda podr§cznika lepszego, obszer- 
niejszego i pod kazdym wzgl^dem odpuwiedniejszego i przyje- 
mniejszego. 

Lista zrodei, z ktöryoh autor czerpat swe wywody, obejmuje 
trzynascie nazwisk. Na ezele stoi Arystoteles i jego komentatoro- 



rOlCTVKA SARlilEWSKlBOD 19 

wie jak Robortello, Victorio, Miuturno 5'). Z iiinych autoröw starozy- 
tiiych vvyinieniji autur Hnracegii, l'lutarclia ([)rzedewszystkiem de 
audiendis poetis), Cycerona, Kwintyljana i, grainatyka Donata. 

Pierwsza ksi^ga Instytucyj poswifjcona jest ogölnym rozwaia- 
niom (j koniecznosci sztuki, istocie pnezji, iiasladovvnictwii', konie- 
cznosci inowy wi.^vzanej, przedmiocie poezji i jej celach. üstaliwszy 
dalej röznic^ ini§dzy poeiiiataini i poezjq, zastanawia sig autor nad 
trzema rodzajami poezji (opowiadajqcej, draniatycznej, mieszanej), 
wylicza stopiiie cwiczen poetyckich, ukresla granicc nasladowania 
wzoröw, möwi o wyborze teraatöw i gatuiiköw poezji stosownie do- 
zdolnosei i sil, podaje jako przedwst§pny warunek tworzenia na- 
byeie zapasu wyrazöw i rzeczy, zf^da dla poety spokoju ducho- 
wego i fizycznego, wreszcie zatrzymuje si§ przy iiajwazniejszych 
bfgdach poetöw i poematow, stawi krytyczny sfjd. jako tam§ prze- 
ciw btfdom i zaleca pilnosc w popravvianiu rzeczy napisauych. — 
W tyeh partjacii koncowycli rozprowadza glöwnie mysli Poety ki 
Horaejusza. w poprzednich idzie przewaznie za przepisami Cyceroua 
i Kwintyljana, zastosowuj^c do poezji to, co oni gJosili o wymowie. 

Od ksiggi drugiej zaczynajf^ si§ przepisy tecbniczne, odnoszqce 
sig do epopei, komedji, tragedji, bukoliki, elegji, Üryki. hymnu, 
jambövv i satyry; ksiggg trzeci^ wypelniaj^ przepisy o epigramie 
i epitafie ezyli poezji nagrobnej. Obszerne traktowanie najdru- 
bniejszych rodzajöw poezji tem si§ ttuniaczy. ze wlasciwie na tein 
polu mtodzi ucziiiowie mieli najpierw zaprawia6 si§ do pisauia 
wiei'szy, ktöre tnialy uswietniac roziiiaite okolicznosci zycia i smierci. 
I sam przedraiot i jego wzory (gJöwnie Martialis) i ducb czasu 
sprawiJy, ze wywody autora o glöwnyeh cnotacb epigrammatu: 
dowcipie i krötkosci (lil 11), niemuiej o jego ozdobach (III 12) 
i puentach (III 13) pi'zechodz;i juz w teorjg — konceptyzmu, jak 
znow przepisy o nagrobnych pociiwalach usöb najroziiiaitszych ka- 
tcgoryj przepojone s^ — panegiryzinem. 

Pontanus (zmarly w r. 1626) prosif na koncu Przedmowy do 
swycb Instytucyj Boga, by mu pozwolit dozyc pojawienia si§ czy- 
jegos doskonaiszego dziela o Poetyce. Zyczenie jego doslownie sig 
nie speinito, ale kto wie, czy go nie doszta jaka wiese, jesli nie 
potockicb (z r. 1B20), to o rzymskicb vvyktadacb jezuickiego re- 
tora i poety, Polaka Macieja Sarbicwskiego, ktöry wJasnie w roku 
jego smierci (1626) zaczql w Akademji polockiej vvykladad Poetykg 
w sposöb juz nie eleinentarny, ale, powiedzielibysiny, uaiwersyteeki^ 

2*- 



"20 lAllKtlüZ MINKII 

<'hi)e tak/.(" |irzeway.iiie trflinic/.ii v. Nie ule;,M w.'itpli wo.sci. ze Sar- 
biewski ziial |iiicli\'C/.iiik Pdiitana. du kt(Jri';;i) oilsvla i'zyteliiika przy 
pewiivch partjucli, pr/.cz sicMo (IIa braku czasu poniijanych; inoze 
si(.' iiawi't sain uczyJ z nie<;o poetvki w <!;iinnazjiini. Mim" to jako 
prufesor Akadcmji nie czcrpal ?. eleinentarnefr" po(ir(;cznika <;imiia- 
zjalnt'go. Zobaczymy. ze Jak Pontanus przy iiatice o liyinnii- i tipi- 
tafie. tak on przv caJej teorji e[)iki akc.entuje swi^ oryginalnoso i nieza- 
ieziiosi- (1(1 |i(ipr/.i'(lniköw. Zreszt^ l'oiitaiuis, niiino |irzy{<"<ineg() powo- 
ly waiiia si§ iia Arystotelesa. nie. hvl w wvkJadzie l'oetyki Arvstoteli- 
kiem ani scholastykiein; byi nini natumiasr, jak z(jbaczyiny, Sarbievvski. 
Poetyka Sarbiewskicgo ") zaehowana vc cytowanym rfjkopisie 
Bibli(5teki ks. Czartoryskich w Kraknwie (nr. 1446) iiiema tytulu, 
ale z ostatniegit zdania ;ks. VII r. 10), w kt(5rym autor powotuje 
si§ na swe libri de perfecta poesi i z poez. r. 14 ks IV (quoniam 
d(^ perfecta poesi agiiiius) wynika, ze glöwiiv lytut ks. VII de per- 
fecta poesi i dopisany na boku tytuJ ks. III De pcrfectioiie pocsos 
odnosz^ si§ do caiosci. — RozkJad tresci poznajemy z pierwszegw 
zdania ks. VI: „Dot.'jd (t. j. w k.<. I — VI) zajinowalismy .si§ m a- 
terjalem poezji i jej bezduszueni cialem, tak jak sania natura 
k.sztaltuji' je w plodzie; teraz (ks. VI — VIII) przysijjpiniy du foruiy 
poezji i w jej oiati) wlejemv dusz§, ktöra polega na osiagni^ciu 
dalszegu celu. uietylko jakiegokdlwiek uasladowania rzeczy. lecz 
na porzijdku, skierowanym ku nauezaniu, a zwlasze.za kii ksztalto- 
waniu zvcia ludzkiego, niemniej ku bawieuiu. — Nad blizszymi 
celami czv zadaniami poezji zastanawiat si§ Sarbiewski 
w niezachowanej ksi^dze pierwszej, ktörej za- 
chowane zakonczenie zawiera wvliczenie trzech (ale pierwszej 
brak) causae poeseos: druga jest formalis (t. j. forma poezji). 
trzecia, efficiens (sam pceta), czwarta /iiialis (cel poezji). Ta 
wewngtrznie zinierza do nasiadowania rzeezy, zewn^trznie do ba- 
wienia i uczenia w sposöb przyjemny. Co do causa trzee.iej i czwar- 
tej, powotuje si^ autor na pöiniejsze wywody (quod paullü post clare 
delueeäcet; quoque pacto fiat. sequentibus libris dof.ebimus), a trze- 
ci^ ruzwija rzeczvwiscie w ks. VI i VII. Przvczvng pierwsz^ nio- 
zeniy uzupeJnic na podstawie ks. IV r. 11. gdzie mcSwiijc o mozli- 
wosciach w zakresie przyczyn, wylicza causa materialis, forma- 
lis, efficiens i finalis. tresci causa materialis daje nam wyobra- 
zenie 5 rozdzial I ks. Poetyki Pontana, ktöry p. t.: _Quae materia 
poetae" przypomina, ze poeci nasladuj^ czj'nnosci ludzkie. tak, jak 



POICTYKA SAlUilKW.SKIKOI) 



21 



one mogij; i powiimy ai^ odbywac, — majiic- przy ich zinyälaniu 
na oku poiytck zycia. Materj.'^ poezji st^ wi^c czynnoi^ci ludzkie. 
Wobec tego muszii poeci znad rzeczy dobre i zle, musz.'i studjowad 
filozofiy, zvvlaszcza inoralnq i psycho).ogj§, a znac tez wszclkie inne 
umiej^tnosci. Zara/. w nasttjpnyin rozdziale (6) inöwi P(iiitaii o Jinis 
poetae, co odpovviada Sarbiewskiego causa finalis, Wobec tej zgcidno- 
sci przediniotöw wolno przypuszczac, ze i w innych punktach tej 
cz^sci ogolnej, wst^pnej zgadzal sifj Sarbiewski z Pontanem, ze wi§c 
zaczcjl swe wyvvody od stwierdzeiiia koniecznosei sztuki poetvckiej 
i okreslenia iiatury poezji i zajql si^ podziatem poematöw na ro 
dzaje i gatunki, przyczem na pierwszy plan wysunfii epopej§, na 
ktorej przedmiot powotuje si(j na poez)\tku ks. II (ut dixi). Cu do 
epopei.tü przytoczyl prawdopodubuie nauk§ Skahgera^^) o jej nornia- 
tywnosci, nauk^ streszczonii potem IV 14: „Poniewa^ zajniujemy 
si§ doskona}^ poezjq i jej najdoskonalszyin gatunkiem, epopej^, 
ktöra jest niejako miarq i regut^ (mensura et regula) wszystkich 
innych gatunköw, przepisy.obowisjzujqce inwencj^ epopei. m<)jq, za- 
sadnicze zastosowanie i pi'zy wszystkich innych gatunkach". Ale 
tylko w tej niezachowaiiej ks. I wulno przyjmowac zaieznosc od 
Skaligera i Pontana; w ksi^gach zachowanyeh jej nie zobaozyniy. 
By to przyj§cie Skaligerowej nauki o nnrmatyvvnosc.i epiki 
nie zaprowadzilo kogos dn przypuszczenia z göry, ze Sarbiewski 
i w innych wywodach swej poetyki idzie za Skaligerem, przyta- 
czamy tu jego wtasne wyznania, okreslaj^ce jego stosunek do Po- 
etyki Skaligera: Otöz najpierw w ks. II r. 8 möwiac o epizodach, 
zaznacza (str. 33), ze genjalny Skaliger zauwazyt znaczenie epizo- 
dow Wergiljuszowych „choc z tego, co odnosi si§ do przepisow 
o uniwersalnosci, dotqd przezemnie wyJozonych, nie nawet brzegiein 
warg nie dotkn^l, moze dlatego, ze trudna kwestja uniwersalnosci 
fabuly uszla jego uwagi, a raczej dlatego, ze chcial sztuki poety- 
eznej uczye zapomoc;\ saniych przykladow z Wergiljusza, co zaiste 
jest rzeczy gramatyköw, tak surowo przez niego traktowanych. Aby 
si§ wi§c nie zdawalo, ze wzif^tem z obeego zrödla, dokiadniej przed- 
stawi§ rzecz o epizodach i bardziej wyczerpuji^co j)0wiem o kon- 
templacji i akcji. Zauwazylem bowiein w Maronie wiele osobliwych 
rzeczy, ktöre u.szly uwagi Skaligera". Dalej w ks. III (r. 14, 1), 
wykladajqe o zastosowaniu akcji d(j affektöw i obyezajöw osöb, 
o wyrazaniu charakte.ru kazdego rodzaju ludzi powiada: „Wytozy- 
tem to, pierwszy, jesli si§ nie niyl^, w peprzednich rozdzialach. 



9-> 



rAI>KllSZ SINKO 



Bo Sknligor. pn'ifz wzmiiinek o rudzaju, |il<'i i wickii, nie prawie 
tak wyrainit% jak ja, nie przedstawil. To tez nie pozyczyJem od 
niogd iiii'. pr6cz kilku przykladinv r. 3 i 4. Wszystko inne i tu, 
CD inam zainiar wylozyt',, 6\v pununjjl". Jaktiz iia slr. 1()8 puvvoluje 
a\t; na Skalij;cra (quod observavit Scaliger, divini vir ingenii) przy 
zdaiiiu, ze Wergiljusz nie braJ «IIa swegn Eneasza eecli z Acliiliesa 
i Odysseiisza. Po raz drugi cytuje Skaligera (ubok Minturnaj 
w kti. IV r. 12 przv kwestji wyzszoäci wymowy Wergiliiisza od — 
Cyceroriskiej : „Insigniter vero et penitus ad nieuni palatum a Do- 
mino Soaligero (sc. id probatum est)". Ale rozstrzvgajjjce miejsee 
<) stosunku Sarbicwskiego do Skaligera znajdujeiny dcpiero na kori<'u 
ks. V r. 12 (p. 16ö): „Dziwi§ si§. ze Skaliger, ktöry ex professo 
pisal 1) Poetyi'B. uawet nie snil o tem, Co ja powiedzialein o jedno- 
soi. wielküsci i caJosci fabulv (w ks. V), nie niniej jak o tem, co 
w caJych trzech ksi^-gach (t. j. II — IV) wyluiylem o uniwersalno- 
sci i moiliwoäci. Nioslusznie tez przeciw Arystotelesowi nie tyle 
argiiinentiije, ile deklaniuje tak, ze jak .si§ zdaje. nie dose go zro- 
zuniial albo przynHJniniej jego przej)isöw nie mög! poznad w Ma- 
ronie. Ruz wi^c na zawsze zaznaczam, ze takze niaterji czterech 
nast§pujqcvch ksifjg (t. j. VI. VII. VIII i IX) ani brzegit-ni warg 
nie dotkn.jt" Minio tego zaznaczenia. powoluje si§ na Skaligera 
w ks. VI r. 2 (retoryka Wcrgiljusza ^ Skal. ks. 3), a przedewszyst- 
kiem w summarycznie (dla braku czasu) traktowanej ks. IX. Tu 
poprostu odsyla eo de pewnvcb szczegölöw du Skaligera i Pontana, 
jak w ks. VII cvtovval par§ razy Vid§. 

W ten sposöb wskazöwki samego autura utatvviajjj nani okre- 
slenie jego stosunku do |)nprzedniköw ^'j i pozwalajfi z göry przyjqc 
oryginalnusf', wi^kszosci jego wvwodöw. Na czem ona polega, zo- 
baczyiny przy analizie tresci. Sam autor podal powyzej, ze dzieio 
jego (po za wst^pnq ksif^g.j pierwszf^) traktuje trzy grupy kwestyj; 
ze ks. II - IV odnosi si§ do jakiejs uniwersalnosci i mozliwosei, 
ks. V do jednnsci. wielkosci i cai(i:<ci fabuty. Trzy nast§pne (VI. 
VII. VIII), cu tu düdajeiny, do ductrina. suavitas i pathos. W ten 
sposöb w.vczerpal autor rzecz o wlasciwej perfecta poesis. to jest 
o epiijiei. Ks. IX jest niejako dodatkieni. traktuj^cym pobieznie tra- 
gedj^, koniedji; i niedoskonale gatunki epiki. Na koncn tej ksi§gi 
IX zapowiada autor, ze przyszle jego wykjadv de elocutione (za- 
powiedz tg s|)etuit wvktadajsic de acuto et arguto a takze osobno 



POBIYKA SAIUSIEWSKIBQO 23 

■o stylu liryki i elegji) bi^dij iiio iniiiej niespodziewaue i nowe Jak 
obecne de inventione et disposUione epica. 

Tytut t(~n majfi tylko dwie ksiggi (II i III), ale poniewaz 
ks. IV jest dalszym eijigiem III, a i V inöwi o „cnotach^, towa- 
rzysz^cych uniwersalnosci, dot^d omawianej, naleÄy on si§ wla- 
iciwie ksi§gom 11 — V; a ze i cztery koncowe ksi§gi traktowane 
8^ ze stanowiska inwencji, i do nicli. a vvi^c i do c.aJoäci sJusznie 
go odniöst »am autor. I'uniewaz manuskrypt nie jest aulografein 
czy ki>pj.<i samego autora, tylko egzemplarzem jego wyktadöw, spi- 
sanym przez jakiegos uezuia, a przez niego tylko przejrzanym i nie 
wiele poprawionym, nie mozemy go traktowac jako rzeezy gotowej, 
przygotowanej do publikacji, ale jako rodzaj Ö7c6[xvrj[i,a, bruljonu. 
Wobep tego nie bfdziemy si§ dziwic przedewszystkieni pewnyin 
niedokJadnüScicim tytutöw, zwlaszeza puszczegölnych ksi^g. Wi§cej 
uvvagi trzeba pcid tym wzglgdem przykJadac do sJöw autora w teks- 
eie, a na ich podstawie zamierzony tytul catosci brzmialby: De 
perfecta poesi l. IX seil de inventione et dispositione epica. Trzeba 
tu jednak dodac, ze na koricu ks. IX zapowiedziany jest wyktad 
de elocutione, ktöry przynosi osobna ksi§ga de acute et arguto. 
Jak Arystoteles w Poetyce osobnq cz§sc (r. 19 — 25) poswi^cil j§- 
zykowi i stylowi (Xe^t;) i jak sam Sarbievvski w trzecb ksi§gach 
o liryce i w jeduej ksi^dze o elegji möwi de inventione, disposi- 
tione, elocutione, tak niew^tpliwie i przy epice nie zamierzal pomi- 
nj^c tego dziahi i gdyby swöj r^kopis przeznaczyl byl do wydania, 
byiby niew.'itpliwie dal mu tytnl^^): De perfecta poesi libri X seu de 
inventione, dispositione, elocutione epica. Accedunt de lyrica lihri tres, 
de elegin über tinus. 

Zahieraji^c si§ w ksi§dze drugiej do nauki o wynajdywaniu, 
wymyslaniu f'abuty czy tresci jioematu, przvpomina autor (ut dixi), ze 
przedmiotem epopei ma byc jakas jedna wielka akcja bohatera. Z tego 
wynika, ze epopeja nie moze miec za przediniot akcyj bogöw lub 
akcyj kobiet. Pierwsze niog;^ tvlko ubocznie (per accidens) wcho- 
dziö w epopeja, jako podpora akcyj ludzkicb, drugie jako sposo- 
bnosd, nastrgczona bohaterowi do okazauia pewnej cnoty (jak to 
widac z Dydony Marona). V\'ed}ug przytoczonej definicji nie naleiq 
do poezyi heroicznej takle poematy, jak Klaudjana de raptu Pro- 
serpinae, Nonnosa Dionysiaea, Orfeusza hymny, Owidjusza Meta- 
jnorfozy i t. d., bo opowiadaj^ o akejach bogöw lub kobiet. 

Oto pierwszy przykJad doktrynaryzmu i scholastycyzmu 



24 i'AClBUSZ 8INKO 

Surbiewskit'no. l'oniewaz Arystoteles, klörego tak ftorijco brat 
w obron^ przeciw Skalijjeniwi i ktörego, jak /.obaczyiiiy, obral za 
swegi) jcdynego przewodnika w drodze na Parims, nbok ogolniej- 
szej iiazwy inonoda. ii4y»va tez szczegolowej i^pwtxy] Troir^ats; i po- 
niewaz Sarbiewski urzeczywistnieiiie wszyatkicb przepisöw Arysto- 
telesa widziat w Wergiljuszowej Eneidzie, wziijl tera/. ukreslenie 
i^pioixTj TioiT^atj ddstcivvnie. jako luizw^ poeinatu o herosie. boliaterzc 
ludzkim, m^skiin i wszystkiin imiym pneniatom epicznyin odmöwit 
prawa bvtu. Z takiiu zmuiiiifikowaniem dusyc ptyiint'j iiauki Ary- 
rystotelesa spotykac sii; b^dzicmy na kazdym kroku. Sarbiewski 
igiiorujei zupelnie krytyk^ Arystotelesa, przeprowadzoniv w Komen- 
tarzu do Poetyki przez Castelvetra (1570)'^), natumiast korzysta z do- 
gmatycznego jc) vvvkJadu przez Minturiia (Pcjetica Toscana. 1563), 
restauratcira zaehwianej powagi Arystotelesa''!. 

Przediniotem epupci nie moze byc wedlug Sarbiewskiego cale 
zyeie bobatera (toby si§ nie zgadzaJo z jednosei;i fabuly), lecz je- 
dna calkowita akcja(spIecioDa z p(jszczegöluych przedsi^nvzi^d) np. 
zburzenie Troi (Iliada), tutaczka ülissesa (Odysseja), wgdröwka Ene- 
asza do Italji (Eneida), wyprawa Jazona do Kolchidy (Argonautika). 
Teinu waruukowi nie odpuwiadajfi poematv Stacjusza (Thebais, 
Acbilleis), Siljusza (Bellum Punicum), Lukana iPharsalia); to tez 
Sarbiewski nie smie ich przedmiotöw nazwac epicznemi. 

Jesli Castelvetro, wychodzqc z uwagi Arvstotelesa (Poet. 5; 4 Su- 
semiht), ze epopeja w przeciwstawieniu do tragedji nie jest ograniczona 
czasem (Äopcaxo: xw ypovtp). przeczyl w ogöle jednosci akcji w epo- 
pei. to Sarbiewski zwraca uwag^ na ust§p. w ktörym Arystoteles- 
(Poet. 23, 1), akcentujqc wspölne ceehy tragedji i epopei, uczy, ze 
epopeja musi iniee taksamo jednolit;]. calkowit^. zaii)kni§t% w sobie 
akcj§ (jU.iav Txpäqtv oXtjW '/.olI leXziccy). Zle wi(;c czyniq poeci. ktörzy 
na podobienstwo historyköw opowiadaj;^, co sig w jednym i tyin- 
samvni czasie zdarzylu jednej lub kilku osoboin, i ktörzy poprze- 
staj^ na jednosei bobatera lub czasu, albo tez. jesli juz przestrze- 
gaj^ jednosei akcji, wyposazaj^ J!v w wiele cz^sci. — Obszerniej 
möwil Aryst(;teles o teni przy tragedji (r. 8) i na tym tez wywo- 
dzie opiera si§ glöwnie Sarbiewski. Tain to Arystoteles ganil au- 
toröw Herakleid. Tezeid i t. p. poematöw. ktöre Sarbiewski nazywa 
biograficznemi; co tarn czvtaJ o przediniocie Odyssei, to uogölnil 
na wszystkie poematv bohaterskie. 

W dalszvm ciqgu wywodöw o tragedji (r. 9) cbarakteryzuje- 



I'OKIVKA ,SAUmh:\V,SKIl.:(i() 25 

Aristoteles röznic^ inii^dzy trapjikiein (i wszelkim iiinyin poetiv) 
a Liatorykiem i pruyziiaje poecie prawn wymyslania svvej t'abuty: 
korzystaj;^ z tegü koined jopisarze i uiektörzy trai^icy. Jak Agaton 
(w Antlios); trao;icy trzyinajji sig jednak na ogöl rzeczywistych imion 
(twv yEvoyiiwv ovo[7.atwv ävceyovxaO. T^ iiauktj przenosi Sarbiewski 
na epopeji; i twierdzi (ulegaj.'ic suojgestji Tassa^**) Discorsi z r. 
1568/70, a w ka/.dym razie Jego Gcrusalenime liberata), ze Ary- 
stoteles kaze akej^ herosa brad z bistorji (to tvlko dedukcja), to 
jest z pevvnej osnby (certa persona, loö y£VO(-i£Vou dvö|j.aio; ivcl- 
Xsaö'atl. Z przytoczonej zas przez Arystotelesa praktyki koniedjo- 
pisarzy i Agatona, wnosi. ze taksamo cala akcja epopei moie byö 
zmyslona: przykladein — Heliodora Aethiopica i Barklaya Arge- 
nis. Na koiieu ks. IX (r. lü) wyniienia uba roinanse mi§dzy 
niedoskunalenii gatunkami pcezji Homerycznej. klad^c je (jljok Ho- 
inei'Dwego Margitesa, choc nie bez zastrzei;en: Heliodnri de Thea- 
gene Aethiopica Margitein vix appelles. wiele wi^cej zbliÄa si§ 
do niego Barklaya Argenis „nosterque quem inclioavimus:Te n ci- 
nius". Oto niewyzyskana dot^d wiadomosc u zacz^tym przez Sar- 
biewskiego (i zdaje si§ nigdy nieskonczonym) romansie o T§czynskim. 
chyba tyin sainyni Janie z T^czyna,' ktörego iniJosc do krölewnej 
szn'eckiej i nieszczi;i!iwy zgon opiewat Kocbanowski w „Pamiqtce 
Januwi z Ttjezvna" i ktörego potein uczynit bohatereni waltersko- 
tycznej povviesci Nieincevvicz. Zestawieiiie z Helindorowenii Etiopi- 
kanii i Barklayow^ Argenidi^ svviadczy, ie byt to roinans laeiiiski; 
czy byl pisany prozq, jak Etiopika, czy wierszami, Jak Argenis, tru- 
dno rozstrzygn^C. 

Okresiiwszy przedrniijt akcji. zapytuje siij Sarbiewski (r. 2), 
jak nalezy post(;po\vac przy wyinyslaniii fahulv i ,rad/.i piliiie sle- 
dzic, CO w obranej historji (wyrazu tegn uzvwa w znaczeniu Arv- 
stotelesowego ijlöö-o;) slawnego. wielkiego, rozinaitego, wstrzf\saj;i- 
cego — inoglo lub powinno byio si(j zdarzyc i eo prawdopodobnie 
lub knniecznie si^ zdarzvio. — Rady le staj^ si^ zrozumiale dopien» 
po odniesieniu ich do Arystotelesa (Pnet. r. 9). ktöry uczy, ze nie 
jest zadaniem p'ety niöwic o tem, co si§ rzeczywiscie stahx leez 
CO sig stac niDgto i co jest niDzliwe wedlug p^a\vdop(Jdobienst^^ a 
lub koniecznosci. teni. co si§ rzeczywiscie stalo, opuwiada histo- 
ryk; o tein, co sig stac inoglo. poeta. ßo poezja przedstawia wi(^cej 
to, CO ogolne (lä y.aö-öXov). a liistorja to, co szczegolowe (tsc xa»)-' 
sxaoTOv). Ogölnoscifj jest, vv jaki sposöb kazdemu eharakterowi wv- 



2ß TADKimZ 81NKO 

paila iniiwiö i dzialad wedtug prawdopodobieiislwa lub ■/. konieczno- 
6ci; 8zcze>;i^)lowü8ci;i jest. eo n. p. Alcybiades zrobil lub czego 
doznal. — 

Miiuo. ze Sarbiewski te wJasnie wywody nia przed oezyma, 
zaznaczywszy (r. 8), ie piorwszq „cnotfi" fabuty jest uniwersalnoic'. 
(uiiiversalitaa). nie ha 9 lecz na 17, 8 ro/dzialPoctyki Arystotelesa 
sitj powoluje, gdzie czytamy o ksztaltowaniu przedmiotu tragedji — 
w ogölnvcb zarysacb. np. przy Ifigenii o ulozeniu akcji n dziewicy, 
ktöra znikfa z oltarza ofiarnego i przi'uiesioiia w daleki kraj niiaia 
sluzyc bogini i (ifiarnwac jej sehwytanycli przybyszöw. Przybyl jej 
brat, mial byc przez si<)str§ otiarowany . .. i t. d. — Na tej pod- 
stawie uczy Sarbiewski (31. ze bistorj"; (t. j. mit) trzeba iiwolniö 
iid przypadkowycli, indywidualnych okolicznusci i przedstawiad np. 
nie znanego Ulissesa na tuJaczce, ale \vf)göle znakomitego bohatera, 
aby pokazad. jakby si§ jakis bohater zachdwaJ w tej akcji ze wzglgdu 
na d(isk<inat(is(', zycia obywatelskiego. — VV dalszvin ei.igii (17. 4) 
poleca Arvstoteles dai- osobom pewne nazwiska i wvposaÄyi'. fabul^ 
w epizody. Sarbiewski. przytoezywszy to zdanie, objasnia je, jako 
zdeterminowanie idei uniwersalnej i umieszczenie jej w indywiduum 
i w szczegölowosci. Za przvkiad sluzy mu fabula Odyssei (wedlug 
Aryst. Poet 17, 5). — Jesli Arvstoteles (j. w.) zaleca, by epizody 
nalezalv d(j iv.eczy, byly olv-zla., to Sarbiewski dodaje. ie szczegöly, 
przypisane bobaterowi, nie maj^ byc pospolite, ktöreby s\i- mogJy 
przvdarz^c komukolwiek. lecz ro7;inaite, rzadkie, cudowne, niepe- 
wne w wynikach, grozne i d.-izi\fe do jednego celu akcji glöwnej; 
z drugiej jednak strony muszj\ sig liczyc z prawdopodobienstweni, 
bvc „qiuun maxime probabilia. non iuxta rei veritatein". 

T^ nauk§ illiistruje Sarbiewski praktyksj Homera i Wergilju- 
sza: Nie bez powodu pierwsze wier.<ze Odvssei i Eneidy, zawiera- 
j^ce przedmioty poematöw, nie wvmieniaj^ imion Ulissesa i Enea- 
sza. lecz möwif^ o „m^zu". to jest o idealnvm bohaterze. rozwaza- 
nym og(51nie, ktöry dopiero w epizodach ntrzvmuje blizsze okreslenie; 
w ten sposöb oba poematy od tezy zst^puj^ do bipotezy. — Na 
tej podätawie stara sig Sarbiewski dokhuliiiej. niz to uczyniJ Ary- 
stoteles (r. 9. 1 nn). odröznic przedraiot i fabuty epopei od historji 
(uzytej teraz na pnzör w znaczeniu wlaseiwem, ale zaraz potem 
w znaczeniu mitu). Historja przedstawia rzecz, jak si§ rzeczy wiseie 
stata, z pewnemi oznaezonemi okolicznosciaini i imionanii; przed- 
-miot (argumentum) epiczny jest przedstawieniem, jak sitj mogJa 



POKTVKA SAAltlKWSKIRGO 27 

stac' lul) stata prawdopodobnie; fabula jest dowolnem uksztaltowa- 
niem lii[)otezy na podstavvic tezy przediniotu. Stowem Instorjij, jest: 
ülisses äegluje; przedmiütein : mi\i, Inb bohater iej^liijc; f'abuliv. 
üllisses jako bohater zegluje. Fabuta poprawia niejako zapomnoi 
sztuki poezji naturalnrv utoinnosc (defectum) historji, tak jak but 
z pomocq sztuki sz-ewskiej poprawia czyj.'li^ cliiomii nog^ . . . To po- 
rownanie szewskie jest nizprowacizono szeroko. W tych dystynkcjach, 
wyprowadzonych z trafiiej uwagi Arystotelesa o röÄnicy ini^dzy 
histDrJi^ a poezj.j, mamy juz przedsmak jegi) subtylizuj^cej dose 
niiaJko scholastyki. 

Arystotelesowe okreälenie zadania poety, jako j)rzedstawieiiia 
tego, coby si§ moglo stac, daje Sarbiewskiemu assumpt do njzrö- 
znienia rozmaitych rodzajövv mozliwosfii (czynnych. biernvch i t. d.j, 
a wedlug nieh i rozmaitych rodzajövv akeyj, ktöremi epicy majq 
wypelniac epizody. Poczqtkiijjjevni poleca si§ przypisywad herosowi 
akcje zwykle (communes), przeplatane z rzadka ziemi (vitiosae), by 
bohater, zalujqc za grzecb, tem lutwiej pouczat o cnocie (akcja 
Eneasza z Dydona). Trudniejsze s^ akcje nadzwvczajne, zwaiie 
wlaseiwie heroicznemi. Przy nich trzeba przestrzegac mcjzliwosci 
w stosunku do nauk moralnyeh. politvcznych i ekoiiomicznych, 
inozliwosci fizycznych (Eneasz w chinurze — objasnia si§ magjq, 
inne rzeczy nigromancj^, inechanik.'j i t. d.) i inozliwosci, dost§- 
pnych tvlko Bogu. 

Aby mied do dyspozycji zapas wszelkiego rodzaju mozliwo- 
wosci, trzeba ezytac historje, zwJaazcza Heljodora Etjopiki, Kseno- 
fonta Cyropedj§. Filostrata /ywot Apolionjusza z Tyany, z now- 
szych Barklajow^ Argenid(;. a röwniez Acta Sanctorum (bo swigci, 
ti) jedyni bohatert)wie chrzpseijaiiscv). mozli wosciach fizvcznvch po- 
uuzy Fizyka, Astronomia. Botanika, Mineralogia, Uriiitologia; o ma- 
gji naturalnej: Cardanus de subtilitate (chod go trzeba ezytac ostroz- 
' nie) i Martinus Delrius de magia naturali. Wreszcie o mozliwo 
sciach Boskieh dowiesz si§ wi^cej z Pisnia sw. u\i z tysi^ca Eneid 
i Iljad. Ostatnie zdanie rozprowadza Sarbiewski (r. 5) w szerokie 
poröwnanie szczuptej cudownosci poganskiej i przebogatej chrze- 
scijariskiej i streszcza je w zdaniu: solus Christianus verus poeta. 
PrzykJadem takiej poezji (po za jej zrodlem, Pismem sw ) je.>t 
Cbristiada Vidy. 

Zebrawszy repertuar mozliwosci, trzeba je umiec w sposöb pra- 
wdopodobny zastosowac do akcji (r. 6). Stwarza je czy wynajduje 



28 lADKU.SZ SINK» 

talent; o ich u/.yciu pouc/.a sud. Ou'ji teil s>nl, wykaÄtnlcniiy na 
Werjiiljus/.u, wskaziije, ze chc.'ic ii;i|)isno pncmat polen ciulownu- 
sci. tr/,eha szukae akcji •/, natiirx bard/.n triKliicj. I)y mi<'('' sposo- 
bliose (li) wpniwad/.ania iuliTwciicji sil wvzs/ycli i lin^ja. Z najwif;- 
kszein prawddpculdljifnstvvi'in mnziia tn uczyiiic pr/.y ljcilialer;ieli 
c.hrzescijanskicli, bo ich akcje .stj whiäciwie nadiiaturaliic. zwalczaiic 
przez zJe genjusze, a wspoinagan« przcz R(jga. Pi'zy nich wi(;c, na- 
strfjcza 8i§ sposobnoic do uiycia tradyc.ji. 

VV teil sposüb od wypelnienia epizudöw mnzliwiisciami zboczyl 
Sarbiewski do ciidnwiiosci, traktowanej iuaczcj przez Arynloteiesa 
w r. 24, 8 IUI Po tcj dyf;i"t'ssji wr^ca w r, 7 do s\vyi-h niozliwo- 
sci i prawdopodobietistw i J.'jczv icii uzyein z pojgcieiii Irojakit') 
ogölnosei: iiniversalitas secuiidum quid; u. sinipiiciter; u. iinivcrs.i- 
lissinia. Pierwsza zawicra doskonalenie s\q bohatcra w pewnej ciio- 
eie (np. cierplivvosci. si^niszc); druga doskoiiidfiiic si(; w pcvviiyin 
oznsvczonvin kicruiikii ale pokrewnvm z inneini doskonatosciaiiii 
(vv Oiivssei prudt'iitia, w Iliadzie praxis); trzecia J;iczv akcj^ we 
wn§trzn!\ z ze\viif;tr/.n.-i, teorjy z praktvk.'i, wevvntjtrzny rozkaz z wv- 
konanieni, Taki^ ogölnosc nasiadowa} Wergiljusz w calej Eneidzie, 
przez CO osi;ign!\) duskcjiialosü epika i jawnie przewyzszyJ sainego 
Honiera. W Eneidr-ic iniesei sig cala Iljada i Odyssea: w Eneaszii 
jest i dzielnosc i wielkodusznosc Achillesa bez jego grzesznej po- 
pgdliwcisci, jest stalosc Hektora bez nicszez^sliwosci. odwaga obu 
Ajaksüw bez szalcnstvva, siJa Diotiiedesa bez bezb(jznosei, wyniowa 
i mf^drosc Nestora hez pochlebstwa, czujnosc i troskliwosc Agame- 
mnona bez zazdroici. sJoweni jest ideal bohatera czynnego. Ale 
takze ideal nifjdrosci i konteinplacyjnosci lepiej wystawil Maro 
w Eneaszu niz Homer w Ulissesie... 

Tego saniego zdania bvl Skaliger, czego Sarbiewski nie za- 
znacza. Obaj zapomnieli, ze bohater zbyt doskonaly, wolny od ja- 
kiejkolwiek slaliosci ezy [)rzypa(ltosci hulzkifj przestaje byö do uns 
podobnv a teiii sametn przestaje nas wzruszac. Ale te^ nie wzru- 
szenie, tylko zdumienie bylo haslein baroku ! 

Wvlozywszy rzeez o idei najogölniejszej. pi-zechodzi Sarbiew- 
ski {II 8) do illuBtrowania jej epizddanii, ktöre takze iiiusza sit; 
stosowac do ogölnosci rzeczy niozliwj'ch (iinivers;ilitas possibiliuin '. 
Za punkt vvvjscia sluzv iiui Ar\ stotelesa Poet. 17. 3 nu, gdzie jest 
inowa o tem. jak poeta vvyklada s\vöj przedmiot najpierw w ogi'ile 
(xaO-ÖAO'j). a porein go wvposaza w epizmly i rozci.^g.i (£7t£Wo5toöv 



POBl'YKA SAIililKWSKIKCO 2'J 

x.a; napatstvEtv). Epizoilv w tragCMlji iiiiis7.;j byt'-. krotkie i przesfrze- 
o^ixv zwi.'izku z ealosci.-v. jako jej czi.'sci; w epopei one dotlajjj jej 
rozciiji^losci (17. 4j. Ten sc.lieniat Arystotelesa wypelnia Sarbicwski 
topikq na temat kontemplatywnosci Eiieasza. ktörego Wergiljusz 
przedstavvia jako: teologa, fiiozofa, geometr^, astrologa, astronoina, 
kosmografa, chronografa, etyka, politvka. ekonoinistfj, geodety, 
chronografa, optyka. .. Chrüuografem okazuje si§ np. gdy möwi: 
„sol mit interea et inontes umbrantur opaci". Z cienia gor, 
jak z zegara slonecznego odczytuje godzing. .. Podubnie btahe jest 
uzasadnienie innych uniiej^tnosci Eneasza. Pobrzmiewajij w niem 
echa Pseudo Plutarc!ii>\veg(i traktatu o Hoinerze, jako zrödle wszel- 
kiej wiedzy '*) i zastosowanie tej sainej metody do objasnieuia Wer- 
giljusza w Saturnaliach Makrobjusza. Takie stanowisko w w. XVII 
moglüby si§ wydawac anachronistvcznem, sredniowiecznem. ale trzeba 
patni(jtac, ze poezja, jak cala sztuka barokowa. roi si§ od allegoryj, 
a tiumaezenie cietnnych allegoryj chwytalo si§ najoboj§tniejszych 
wyrazövv. 

W dalszym ci^gu düu'odzi Sarbiewski, ze Eneasz jest takze 
prawaikieni. augurem, aseetf^. mowc^. historykiein, poetq, muzykiem, 
malarzem, architektij, aternikiem, rolnikiem i mysliwym. Poetyczno- 
sei jegii np. dowodzi wiersz Eneidy, b^dqcy epigramem: „Aeneas 
haec de Danais victorihus anna"... Strona czynna Eneasza obja- 
wia si§ w stosunkach publicznych i prywatnych. Oto tytuly naj- 
lepszego kröla: szcz^sliwy, zalozyciel krölestwa, czujny, sprawie- 
dlivvy. przestrzegaj^cy karnosci, przezorny. szczudrobliwy, kocha- 
j^cy swoich. roztropnv, bystry w radacb, tagodny, milosierny, mily 
swoim. liulzki. Jako najlepszy wödz jest Eneasz: pcjbozny. sprawie- 
dliwy. biegly w sztuce wojenuej. zapobiegliwy, szcz§sliwy, surowy. 
obrotny, dzielny, wielk(jduszny, Jagodny navvet dia nieprzyjaciöl. 
Jest on dalej najlepszym prawodawcq, kaplanem, obywatelem, naj- 
lepszyni svnem, m^zem. przyjacielehi. Oljy watel - to umiarkowany, 
zaluj^cy przewin, wzorowy, wdzi^czny dla dobrodziejöw. szlacbe- 
tny. skromny. Osobno przedstawia go poeta jako najlepszego 
zolnierza. . . 

W uzupehiieniu tycli wywodöw (II 9) möwi Sarbiewski o two- 
rzeniii epizodöw z jakiejkulwiek idei. przyczein (za Arvstotelesem) 
radzi baczyc na to. by epizody byly tylko czlonkami i stawami 
calego organizmu poematu. 

Wylozywszy w ks. II pojgcie pierwszej uniwersalnosci (pri- 



30 l'AlliaiSZ MINKO 

inari.i iiiiiversalitna\ |H)le<>;ujii(',ej w iabule na wielkiej akcji boha- 
tera, a w e|)i/,(Hlafli na zaktiialixüwaniu wäzelkicli cnöt, zapuwiada 
Sarbii'wski ii a pocxi^tku k s. IFI wyklad innc.j jeszcze uiiiwersal- 
nosci, ktüi'Ji on pierwszy, jesli sicj nie myli, nazyvva analujjjjj czyli 
cnotfi okrellania (virtus attributioiiis). Jak mianowicie w filo/.ofji 
(Arystotelcsowej) odröznia si(; od entiri — accidentia, tak w fabulc. 
od akpji herosa „wielkiej, «atej i jediifj" trzeba odrö/ni('! ro/.ma- 
ite drugorztjdnc szczegöfy, niby attrilnita. nic'zb(;dne du wyrazenia 
akeji. Sij to akc.je niozliwe (pussibiles actiones). I oiie ()Czywi4cie 
podlegajfj prawu uniwersalnosci w nivsl zasady, ze uniwersalnosc 
jest podstawq wszelkiej twörczo^ei puetyckiej. Poiiiewaz juz vv ksig- 
dze II wylozyt autor rzecz o akcjach, wspierajfjeyoh akej^' gJöwn.'i 
liib [irzeszkadzajtjcych jej, röwiiiez o akcjach hw^öw, ludzi i iia- 
turv, teraz zastanovvi .si§ nad vvyinajjaniaini, .stawiaiienii mozliwyin 
akcjom, ze strony pJoi, wieku, ubtjwiqzku, stanu, iiarcjdowosci, 
kondyoji . . . 

Jest to rozwinit^cie starozytnej nauki o t. zw. v,})'?), nietylko 
w dykcji, als i w akcji. Assumpt dat do niej Sarbiewskiemu, 
jak si§ zdaje, ust^p Horacjusza (Ars 114 un), upartego o Arysto- 
telesowii retoryk§ (III 7). Nauk§ t§ ruzwin^li poiniejsi retorowie 
np. Ps-Dionysios rhet. 11, 3 iin, gdzie czytamy: xä xotvuv iSta xai 
^r^TOpixä YJO'r; Toüxot; otatpsixat xaxä eö'vr;, '(i^if]- r;Ätxt«;. Titou^hv-Z, 
x6)^a?, eraxTjSsüfiaxa STixa ouxo; x6/ioi et«. Sarbiewski. ktöry wykladal 
takze retoryk§. skorzystal z tej etbologji retorycznej. by jq. prawie 
kazuistycznie wyspecjalizowac i zillustrowac przykJadami z Wer- 
giljuszä. Co si§ wi^c tyc.zy pfci, to Sarbiewski rozröznia: dziewice 
dozywotnie (Kamilla), dziewice do ezasu, dobre (Kassandra) i z}e 
(Anna); wdowy dobre (matka Eurjaia) i zle (Dido). zony dobre 
(Andromacha) i zle (Amata), cudzolozuice (Helena). Pod wzgl§- 
dem wieku rozröznia akcje dz'eci^ce, clilopi^ce, mlodziencze, rn«^- 
skie i stareze, przyczem powoluje sitj na Horacego (Ars 156 nn). 

Przy niozliwych akcjach, wymagaiiych przez pokrewieristwo 
(r. 5), wymieiiia ojca (dobrego i zJego), niatk§, syna, cörke, brata. 
siostr^, mamk§. piastuna, narzeczonego, narzeczon^. in^za, zon§, te- 
seia, zi§cia. .. Za pokrewienstwein idzie powinowactwo (r. 6) powi- 
nowatego, przyjaciela, gospodarza, nauczyciela, uczuia. W rozdziale 
7. zbiera akcje, ktöre do wzbogacenia akcji nastrsjczaj^ obrzgdy, 
kulty i CO si§ z nienii J^czy, jak apoteoza, posiigi i nbrazy swi§- 
tyeh, oltarze, swiijtynie, ofiary, obrz^dy pogrzebowe, igrzyska; dalej 



l'OKIVKA SARBIEWSKIKGO 31 

uroezystüsoi swieckie, jak wybör i koronacja kröla, sejmy, posel- 
stwa, zawierania przymierz. wypowiedzenia wojen, zasi§ganie rady 
wyroczni, zaktadanie iniasta; p^tern zdarzenia z zycia wojsküwegd, 
jak przegl.idy wojsk, pubor. zgroniadzenia wojskowe, forpoczty 
i strafe i t. d. (23 punkty)j wreszcie zwyczaje spoleczne, wi§c po- 
zdravviania, przypijania i t. d. i zwyczaje domowe. Po tym katalogu 
mozliwosci poniekqd rzeczowych wraca (r. 8) do retorycziiej kate- 
gorji xaxä edvrj i charakteryzuje szezepy azjatyckie (Trojanie, 
Assyryjczyey, Indowie), afrykanskie (Egipcjanie. Numidowie, Kar- 
tagiriczycy), wreszcie europejskie (Grecy. Rzymianie, Gallowie. Hi- 
szpanie, Germanie i Polacy). Z charakterystyki Polaköw *") warto 
przytücyc szczegöt o ich talencie oratorskim. poröwnywanyni z ta- 
lentami innych uarodow (str. 86): „ut Hispanus proprie theologus- 
est, Italus philosophus, Gallus poeta, Germanus bistoricus, ita Po- 
lonus orator est: ad cunas, ad feretra, ad mensas, ad tbalamos de- 
clamant". 

Psycholog narodöw staje si§ w r. 9 psychologiem. a raezej 
fizjologiem temperameutöw i przedstawia akcje, wymagaiie przez 
kompleksje, jak sangwiniczno-raelancholiczn% choleryczno-melancho- 
licznq, melancholiczno-choleryczDJi, sangwiniczno-cholerycznit, cho- 
leryczno-saiigwinicznsi i flegmatyezno melancholicznq. Same kom- ' 
pleksye inieszane *',i; jediiolitych, czystych Sarbiewski nie uznaje. 
Po temperamentach przychodzi kolej (r. 10) na sztukmistrzöw w li- 
czbie 16: poeta, historyk. mowca (ten inoze möwic o historji, pra- 
wie, filüzofji, astronomji, teologji — o wszystkiem **j; muzyk tr(^bacz; 
lekarz, mag, czarownik; kowal, rzezbiarz, inalarz; ujezdzacz koni, 
woznica, nauczyciel konnej jazdy; sternik, architekt — oto przed- 
stawiciele rozmaitych artes, mozliwych do wprowadzenia w akcj§. 
Przechudztic do obowiqzköw czy zawodöw, möwi Sarbiewski (r. 11) 
o kaplauie. augurze, posle, wychowawoy ksi§cia i zolnierzu. Zolnierze 
bywajq bezbozni (athei). zamitowani w zbytkacb. rozwi;\zli. zlodzieje 
i lupiezcy, obelzywi, nadgci. ba! maj;^ uklady z djablem ([»actum 
cum daeinone habent). Migdzy mozliwosciami. wyinaganemi przez 
los i stan (r. 12), wymienia szlachcica, bastarda, bogacza, biedaka, 
wiesniaka i mieszezanina; mi§dzy mozliwosciami godnosci i urz§du 
(r. 13) krola czy ksi§cia, hetraana. senatora, urz^dniköw, s^dziego; 
nii§dzy stanami — stan patrycjuszowski, szlachecki i plebejski. 

Po tylu kategorjach. traktowanych zwykle w retoryce, prze- 
«•hodzi wreszcie w r. 14 do mozliwosci, plynq.cycb z affektow i cha- 



32 TAUEUS/. 8INKO 

rakti'nWv i tu /amSw nawi^^zuje do Arystotelesciwej iiuuki o rliura- 
kteriieli w fru«;c'ilji (Poot. 15, 1 iin): Cliaraktery majn byc wedlu^ 
Arystiitclesji szlachetnc. Mozna je znalczc vv kaidym stuiiic, bo 
kiibieta bywa szlaclietna i niewolnik, rhuc kobieta moze w tein 
8toi ni/.ej, a niewolnik wogölo bywa zJy. Za Arystotelesem (ktörego 
piiniinicjcie w tyin piinkcie wvtyka Skaligerowi) Sarbiewski przytacza 
tiii daUze wyniagania C(j do cbaraktertSw, mianowieie, abv byly odpo- 
wiednie do os6b, röwnomierne i konsekwentii«. PoniewaÄ Arystoteles 
w rozdziale o charakteracb (c. 15) wspoinina tni o nami^tnosciach 
czv ail'ektach, wlasciwvch pewnvm nharakterom, Sarbiewski, k(j- 
rzystajijc z drugiej ksiggi Retoryki Arystotelesa, omawia szeze- 
g(')Jowo affektv, polf^czone z uczuuianii przyjemnemi (amor, gaudiurn, 
laetitia, delectatio, nialevolentia), z ucziiciami nieprzvjemnemi (in- 
videntia, aemulatio, obtrectatio. misericordia, iuctus, moeror, acru- 
mnae, laineutatio, sollicitudo. desperatio). z uczuciein pozi^dania (de- 
sideriuni, spes, contentio, lenitas, ira, odium, indignatio. excande. 
scentia), z uczuciem stracbu (forinido. eonturbatio, pavor, exanima- 
tio, pudor et verecundia. pigritia). — Po tej partyi retorycznej 
wraca znöw do Poetyki Arystotelesa, cytuje jego okreslenie fjö'/j, 
eoTi yap [li^.rjoiz Tipi^eo; v.'xi O'.k TauiTjv twv TTpatTÖv-wv (e. 6, 16) 
"i J.jczy z niem obserwaej^ Skaligera o charakteracb w Eneidzie, 
wymieniaJMi'. szczegölowo przedstawicieli cbarakterow zlycb. 

Na fem wvczerpal Sarbiewski starozytnfi nauk§ retoryezn.'i 
o y^y\. Z rozdzialem 15 przechodzi do akcyj inozliwvch, zwij\zanych 
z natur.-j i sztukq i möwi o roii zywiolöw (burze, pozary i t. p.) 
w epizodach, nastgpnie kresli rol§ genjuszow dobrych i zJycb 
(r. 16), wreszcie okresla attrybuty Boga (r. 17), przyczem za Kie- 
mensera Aleksandrj'jskim i sw. Augustvnem twierdzi, ze rozmaici 
bogowie pogaiiscy sfj — Bogiem jediivm. W ten sposöb ratuje 
uzywanie raitologji poganskiej w poematach chrzescijanskich. 

Ksi^ga czwarta przedstawia mozliwe akcje. zwiazane juz 
z heroseni, i wyoiieiiia (r. 2) przvmioty bohatera wedlug kategorj'j: 
dobra natury (ciala, urody), dobra ducha (talent. panii^c), dobra 
fortuny, dalej przyniioty innych osöb (r. 3). Poniewaz akeja musi 
byc zlokalizowana, möwi Sarbie.Tski o nasladowaniu mozliwego 
miejsca (miejsce naturalne, Jak grota, göra, las i szluczne, jak 
miasto, swis^tynia, port), o nasladowaniu mozliwego poJozeuia (situs, 
r. 5) i mozliwego ezasu (r. 6). Tu przytacza autor Arystotelesowi^ 
(Poet. c. 23) uwag§ o dlugoäci akcji heroicznej, objasniajqc ']% 



POKTYKA SAKH1EW.SKIKGO 33 

w ten sp()s<)b, ze akcja epopei inoze si^ rozciqgad navvet na kilka 
lat. W takiin jednak razie w zimie muszq. spoczywac wojny i ie- 
ghiga, a w lecie dopiero si§ ozywiac. ßoliater musi wstawaö, rano, 
a pözno elii)dzie spad. — Z innych atrybutöw czy akcydencjöw 
bühatera i akcji przytacza autor moäliwoäci w zakresie broni 
i sprz§töw (r. 7), w zakresie tempa czy temperatnentu w post^po- 
waniu (iywosc, gwattownosc, r. 8), w liczbie (r. 9), efFtikcie, (r. 10) 
i w przyezynach (causa materialis, formalis, efficiens, fioalis r. 11). 

Najobszerniej traktuje (w r. 12) moiliwosci w zakresie raowy, 
-czyli na^ladowanie mozliwych gatunköw i stylöw wyniowy. Inaczej 
musi möwic ksiqzg. inaczej cztowiek z ludu, inaczej mqi, czy nilo- 
dzieniec, czy starzec, inaczej zakocbany, smutny i t. p. Jest to dal- 
szy ciqg przerwauej w ks. III r. 14 retorycznej nauki o yj9-7j xa&' 
i^Xr.xiav, oiov nadg 5) ävrjp rj yepwv x. x. X. (Aristot. rhet. III 7, cf. 
Hör. Ars. 114 nn). Do wymagan tych stosuje si§ w najwyzszej 
mierze Wergiljusz „i dlatego w wymowie przenosz^ go nad Tulliu- 
sza, a nawet uwazaj^ za najwymowniejszego ze wszystkicb i za 
ojca wymowy rzymskiej". Kto uwaza? Sw. Augustvn (Civ. Dei II), sw. 
Hieronim (Ep. 129), Makrobjusz (Saturn. V), Landinus (Praef. in 
Aeneid.), Politianus, Minturnus (Poet. I). Skaliger (Poet.). Z tego 
wzgl§du Makrobjusz porownvwa go z naturq, a Skaliger nazywa 
sam^ natur^. 

Wobec dotychczasowego niesystematycznego traktowania in- 
wencji czy topiki pnetyckiej widzi sig Sarbiewski zmuszonym do 
jakiegos streszczeuia wywodöw trzecb ostatnich ksi^g i daje ta- 
kowe w ostatnim (13) rozdziale ksiggi ezwartej: 1) Kto chce nlo- 
zyc najdoskoualszsv epopej^, jak;^ ze starozytnycb ulozyl jedyny 
Maro, ten musi przestrzegac nietylko w szczegölach, ale i w calo- 
sci (collective) przepisöw danych od autora. 2) Jesli idzie nie za 
najogölniejsz% ideq, epopei, lecz tylko za ogoln^ w jakims rodzaju, 
np. za idea bohatera jedynie kontemplatywnego lub wvliicznie 
czynnego, to nie musi ogölnosci przestrzegac w caJosci. Tak obraw- 
szy bohatera kontemplatywnego np. jakiegos sw. Eremit^, nie uzy- 
skasz akcji zapomncq, okreslonych akcyj geniuszöw i bogöw, wspie- 
rajqcych bohatera czy przeszkadzaj^cych mu, chyba, ze niasz za- 
miar przyjqc kogos z liczby uczonych wyznawcöw, ktörych wla- 
äciwoäci^ b§dzie owa mq,drosc w rz^dzeniu i nauezaniu narodöw, 
odpowiadaj^ca poniekqd Homerowej Odyssei. W podobny sposöb 
trzeba b^dzie post^powae przy m^czenniku, bohaterze religji i praw- 

3 



34 l'AllRt'S/. B'NKI) 

dy, lecz og^ölniej w zakresic ('zynnosci zcwn^trznych. 3) Jeäli 
przj'jmiesz pr/,v jakimi5 bohati-rze tylko ji-dniv akcjv, on;ranicz(jnfi 
do |)ewne<:;(> rodzaju cnoty (np. do cicrpliwosci czy skruchy), to teiu 
inniej b^dziesz niögl zachowad ogülnosc w calo^ci. Przy inalej akcji 
np. przy nawrocciiiu sw. PawJa nie Ii^dziesz mi')g} zachowac ogöl- 
nusci. odnoszfjcycb sig do plci, wieku, fortuny, urzydu. osol) wspöl- 
dzialaificycli lub przeszkadzaji^eycli, chyba, iebyä movvil nieprawd<i- 
podobnie (iinprobabiliter) lub tworzyt epizddy potwornej wielkuäei. 
Lepiej b^dzie w samyin sw. Pawli; pokazac akc.j(^^, zawartii w idei 
najdoskonalszej skrucby. Akcj§ t§ wzbogacisz akejami ludzi, natury,. 
genjuszöw, Boga wedtug tego, jak doskonalosd skruchy b^dzie wy- 
magad przeszköd czy pmiiocy. Do tcgu posluzv ei iiauka. zawarta 
\v ks. 2 i 3; wcdJug zas ksic^gi 4 b^dziesz nasladowal okcjlicziio- 
sci, wymagano przez ogöhifi ide§ kazdej z nich, ale szczegdlowo, 
nie w calosci, wi§o okoliczuosci sprzfjtöw, luiejsca, czasu i t. d. 

Za dodatkow,"\ uwag§ inusimy uwa^ac zdanie, ze te same prze- 
przepisy obowif^zujq takze tragedj^ i komedj^, jako nasiadowni- 
ctwa akc^'j ludzkich, choe tragedje wymagaj/i mniejszej uniwer- 
salnnici, gdyz nasladujjj (wedlug Arystotelcsa Poet 6, 9) mniejszji 
akcje nieszczgsiiwji jakiegns bohatera (minorem herois actionem 
calamitüsam). Arystoteles ■wylozy}, jak wiadoino, obszernie teorJ§ 
tragedji, a z epopejjt zaJatwil sig krötkp (Poet. c. 23 — ^27) na tej 
podstawie, i,e wi^ksza cz^sc przepisöw, obowi;izujiicy(!h tragedje, 
stüsuje si^ takze do epopei; Sarbiewski, wzi^wszy za norm^ epo- 
pej§, wytozyl z jej okazji wiele przepisöw, przej^tycb z Arystote- 
lesowej teorji tragedji, a co do röznic narazie wstrzyinal si§ od 
wykJadu. 

Tej samej metody trzynia si^ w r. 14, w suniniarycznym 
szkicu o reszcie gatunköw poetyckich: liryce, satyrze, elegji, 
jambach i epigramatach. Epopeja, jako najdoskdnalszy gatunek, jest 
takze ich miarq i regulii; w iuwencji musz^ i one stosowac si§ do uni- 
wersalnosci. Specjalaie elegja nasladuje wewn§trzne akcje ludzkie, to 
jest affekty smutne i zalosne. Tu nastgpuje cytat z Horacego, (Ars 
75 n) o tresci elegji, poteni uwaga o wprowadzaniu du elegji tre- 
sci erotycznej. Ogölna idea zakochanych wyraza si§ w aß'ektach 
mitosci, t§sknoty. niestalosci, ialu. rozpaczy, niewiernosci i t. d. 
Poeci erotyczni, przedstawiajfi siebie, nie jako siebie samych, lecz 
nasladuje wogöle kochajfj,cycli bezwstydnie albo pouczajq skrycie 
i z jak^s rozkosz^ (cum quadam delectatione)^ o grzschach. bl^dach,. 



POl.-.TVKA SARB1EW8K1EGO 35 

nieszcz^sciach i n^dzuch zycia bezwstyduego. Sti^d w ich (ilcgjacli 
duio takich fikcyj, jak sny. zjawiania sig, przemiany; st^d ksi^z(^ 
elegikövv, Ovvidjusz wyinawia si§ (Am. 3, 12, 41), zc z jego imie- 
niem nie l^czy si§ zadna historja milosna, a i Korynna nie jestpra- 
wdziwein nazwiskiein (Trist. 2, 1, 355). Totez nie znajn istoty poezji 
ci gramatycy, ktörzy niemal kijami i kamieniami wypgdzaj^ (ze 
szköl) Propercjuszöw, TibuUöw, Owidjuszöw, jakuby ci wlasny 
bezwstyd publikowali. Mimo to jednak, ze cel elegikövv jest uczciwy, 
mianowicie nasladowanie uieszcz^sliwych kochanköw, niedojrzali 
nie powinni ich czytad. 

Zarzut Sarbiewskiego. zwocoiiy przeciw „gramatykom", mo- 
zna zastosüwac takze do Possevina. Jesli polski Jezuita ratuje ich 
lektur^ dla chrzescijanina, podsuwaj^c im intencje dydaktyczne, 
chgc pokazania, do jakieh nieszcz^sc prowadzi milcsc i zli^czüne 
z ni4 affekty, to cofa sig na stanowisko sredniowieeznj'ch autoröw 
rozmaitych „Accessus", zwlaszcza „Äccessus Ovidiani" *') i przez to. 
samo denaturuje konwencjonaln^ wprawdzie, ale nie wyzutq z prze- 
^yc osobistych erotyk§ elegijn^. 

Na tle dotychczasowych drobiazgowych, pravvie i'zemieslni- 
czych przepisöw o inweneji pusto brzmiq nawiqzane di» liryki za- 
pewnienia, ze poeta, jak sama nazwa TzoirjXrfi wskazuje, jest twörcfj 
(conditur) rzeczy moziiwych (p. 142), Zapewnienie to uzasadnia 
Sarbiewski twierdzeniem Arystotelesa (Poet. c. 25 Susem.), ze poeta nie 
przedstawia rzeczy vvistosci, lecz moÄliwosd „wedlug ogölnej dosko- 
natosci ka^dej rzeczy". Wiyc tylko retorycznie czy pragmatycznie 
jest cos w puezji przesadq, hyperbolq, poetycznie nie jest klam- 
stwem (Aristot. Poet. 25, 5). Najniespodziewaniej stosuje Sarbiew- 
ski t§ zasadg do — panegiryköw: Gdyby poecie zarzucano klam- 
stwo w zbytiiich pochwatach czyicbs, moze sig powolac na to. co 
Arystoteles (Poet. 25, 6) mowi o charakterach Sofoklesa i Eurypi- 
desa: piervvszy przedstawia ludzi, jakimi byc powinni, drugi jakimi 
sq w rzeczywistosci. Panegirysta wigc post^puje w idealizowaniu 
swego „bohatera" za przykladem Sofoklesa i za naczelnym przejii- 
sem Arystotelesa o tera, ze przedmiotem poezji jest nie rzeczywi- 
.stosd (i szczegötowosc dodaje Sarbiewski) lecz mozliwosc (i ogöl- 
nosc). To jest Arystotelesowska kotwica prawdy (anchora veritatis), 
ktörej si^ zawsze powinni trzymac poezqtkujqcy poeci (tirones). 

Dwiidziesty piqty rozdzial Poetyki Arystotelesa sklonit 
jui Skaligera (Poet. I, 1) do twierdzenia, ze poeta, nie kopjujqe 



H6 lAKKL'SZ SIMiO 

rzecKVwistdSci. iiatury, lec.z tworznc \u\n\ iiaiur(,r, mbi «iy przez in 
iiieiakt» (lruj;iin bcij^iem: ac... scsc istlioc ipnu pirindi- iic deinn alte- 
nun e//irit. Pue/Ja ilaje obrnx rzoczy iiictylko iwtnicjacycli, ale 
i nicisiiiiejiii'ych: videtur aaiic res ipsas, itan iit iiliae (sc. artcs), 
st'd oelut (titfr deiis eoiulrrt' ; iitidu cum co commune nonwii ipsi. 
HÖH a consensu humiuum, scd a iialurae Providentia hiditum videatur; 
Bog i poeta nazywaJ4 si^ i sij no'.rßai. Ten uat^p z puezi^tku Pde- 
tyki Skaligera ina niewqtpliwie przed oczyma Sarbiewski, gdy po- 
woJujjjc si^ ua grecki^ nazw^ poety. dvva nizy iiazyvva go stworoji, 
conditor. W XVI i XVII w. ta nazwa bvia tylko frazesem. PeJn% 
treic nadal jej dupiero angielski filozof i estetyk Sliaftesbury 
w „Suliloquy ur advice to an authur'" (1 wyd. 1710). Pisze on tarn 
na podstawie arguinentow, przypominajijcych zresziq wywody Ary- 
stotelesa (Poet. c. 25); a pnet is indeed a secund maker: a juat 
Prometheus under Jove". T<j poröwnanie pochodzi z [lisemka Lu- 
kjaua p. t.: „Pronieteusz w slowach". Mianowicie Lukjan dumny 
z tego, ze z pult^fzenia filozoficziiegu dialogu z kornedjij stvvorzvt 
nowy gatunek dialogöw o tresci filozoficznej a tonie humorysty- 
cznyni. zastanawia si^ nad pochwal.-). styszanq w Atenach: Jestfs 
Prometeuszetn w slowach ! Sbaftesbury uadal temu sofistyczriemu 
komplinientowi gi^bsze znaczenie: Poeta — wedtug niego — na 
röwni z najwyzszyni Twöre^ czy ogölnie twi.rzqcit natnrsi formuje 
Cos calego, w zwi.\/.ku i d propnroji ze sameni snbi^ (a wb'.le. co- 
herent and proportion d in it-.selfj, z nalezytem uporzijdkowanieni 
i zlozeniem cz^sci. Oznacza on zakres kazdej nami^tnoici, zna do- 
kladnie ton i m i a r (j kazdej z nieb, przez co je nalezycie przed- 
stavvia. . . Moraluy artysta, ktörv w ten sposob moze nasladovvac 
Stwörc§ i posiada taki^ znajoniose wewngtrznej postaci i budowy 
swych wspölstworzen, nie b^dzie, jak sqdz§ nieuswiadomiony i eo 
do sainego siebie i C" do tycb stosunköw, kti'ire twurzji barnionj? 
duszy... Zwröcono juz u\vag§**)ua to, jaki^ rolij to |)ojin(j\vanie po- 
ety jako Stwörcy odgrywalo w estetyce niemieckiej drugiej polowy 
XVIII w., szczegölnie u Herdera i Goethegn. Najduskonalszy wy- 
raz znalazlü ono w Giietheg(j Prometei;szu, ktorego echa pobrzmie- 
waJ4, jak wiadomo. w Improvvizacji Konrada. Do (jbserwacyi prof. 
J. Kallenbacha*') moznaby dodac to, ze stowa Konrada: „niilion 
tonöw plynie: w tonöw niilionie — kazdy ton ja di)byleni, wiem 
o kazd}-m tonie" odpowiadajq, teorji Sbaftesbury 'ego, ktor/j Mickie- 
wicz mögt pozuac z ezytywanego w Wilnie i Kownie .1. G. Sul- 



POKTYKA SAHBIKWSKIKGD 



37 



zera (Allgemeine Theorie d. schouen Künste I 1771). Sulzer 
w artykule , Dichter' przytacza po niemiecku iiajwainiejszy ust§p 
z Soliloquy Shaftesbury'ego. 

KriStko zbywa Sarbiewski jeszcze jamb i epigrani, a o epo- 
pei komicznej, inimie i satyrze zaznaeza, ze ich zasada jest prawie 
taka sama. jak zisadu epopei, tragedji i komedji. Zdanie to opiera 
sig na Arystot. Poet. 4, 9: ö yäp ^tlxp-^iz-q; miXo^ov £)(eo. öaiisp 
'IX'.a; ■/.xi ■fj 'OSüareca irpo; xa; TpaywSt'as, oüxü) xat ouxoi npbc, xä; 
Xü){i,iü5ta;. — Koncz^c swq naukij o uniwersalnosci poezji, wyraia 
Sarbiewski (str. 143) przytoczone juz powyzej zdziwienie, ie Ska- 
liger tego tak waznego momentu w swej obszernej pnetyce wcale 
nie dotkn^t, i dodaje przypuszczenie, ze Arystoteles bylby o tem 
pisat obszerniej. gdyby pröcz Homera mial byl, jak Sarbiewski, za 
wzör do poparcia swych przepisövr. — Manma. Ten bowiem oka- 
zaJ w swem dziele wi§ksz^ uniwersalnosc do tego stopnia, ze wi^k- 
szej nie mozna pomyslec. 

Z ksi^gq pi^tq przyst^puje Sarbiewski do drugiej wlasci- 
wosci. wymaganej od fabuly, do jej jednosci i przedstawia jej 
wymagania wiernie wedlug Arystotelesa. Fabula nie jest jeszcze 
jednolita, gdy ohraca si§ okolo jednej osoby (Aryst. Poet. 8, 1). To 
tez wymaganiom jednolitosci fabuly nie odpowiadaji\ rozmaite Te- 
zeidy i Herakleidy (tainze). Tylko Homer umiat w Iljadzie i Odys- 
sei zachowad prawdziwi^ jednosd fabuly (tamze). P^abula bowiem, 
jako nasladowanie czynnosci, musi sig odnosid do jednej akeji zu- 
pelnej, a cz^sci zJarzen musz;^ byc tak utozone. by przez przestawie- 
nie lub usuni^eie jednej z nicli calosd doznala uszczerbku (8, 
4). Co Arystoteles objasnia przyktadem akcji Odysseusza (8, 3), to 
Sarbiewski illustruje przykladem Eneasza. Do tej parafrazy ösmego 
rozdzialu Poetyki Arystotelesa (odnoszqcego si§ w oryginale do tra- 
gedji) dol^cza Sarbiewski (V r. 2) jego uwagi o jednosci fabuly 
w epopei (Poet. c. 23), o röznicy migdzv epopejq i historjq i o zby- 
tniem przeladowaniu akcji w takich utworacb, jak mala Iljada. 

W przeciwstawieuiu do niej Iljada Homera podporzqdkuwuje 
pod akcj§ gtownq nieliczne akcje uboczne. Gdyby Arystoteles 
znai b\'l Marona. bylby wspomniat o epopei, w ktorej czlony akcji 
Sfi epizodarai. 

Uzupelniaj^c Arystotelesa, piiddaje Sarbiewski (V r. 3) kry- 
tyce epopeje rzymskie ze wzgl^du na zachowan;^ w nicli jednosc 
i odnajduje jj^ tvlko w Argonautykach Valeriusa Flaccusa; nie widzi 



38 



I A l'l'-t .s/. .M.NKO 



joj natomiast \v Tebaid/.ie i Acliillcidzie StacjuBza, w Bellum l'u- 
nicum Siljnsza, w Lukiiiinwej Farsulji. Lukaii jent raczej liistcj- 
rykit'in niz poutii, a |irzc'cii'z Ary.st(it(;le.s okreälil juz doktadnie, co 
wolno historykcjwi. a co pDecie. 

PuniewaÄ jednusi akcji iiiusi si^ komplikdwac w cpizodach, 
S.irbievvski \v reszcie ksi^gi pinlcj daje rctoryczne, a nawct sclio- 
lastycziie przepisy co do invvencji epizodövv, okrcslajqc ich punkt 
wyjscia (terminus a quo) i cel 'terininus ad quem). Epizod moze 
wychodzic (1(1 szczejjölowiisci i '/.iiiierzac do (i<;(51iiej doskonaJcisci 
czyli od historji do przediiiidtu fabuly np. od bl^kaj^ce<,'o sii; Ulis- 
sesa, jako Ulissesa, do bl.ikaj%cego sig bohatera, jako bohatera. Ta- 
kich epi/.(jd6w spotykamy w Eneidzie czteiy rodzaje (r. 5). Epizody 
s;i zawsze dvgresjami czyli zboczeniami od glöwnego" wqtku. Mog4 
zbac^ac do eatego zycia boliat'Ta lub jakiejs jf'go cz^sei, do zycia 
iiinych osöb. do liistorji ezlouicka i t. d. vv trzvnascie röznyeh 
sposoböw (r. 6). Ogölnie okresliJ je Arystoteles w Poet. c. 23. - 
Jezeli zbaczaj.-j do rzcczv przysziych, to wyraiaj,'! si^ w przepowic- 
dniach Boga (albo genjuszöw) albo w wieszczych snach albo we 
wröibach hidzi (r. 7). 

Trzcci^ wlasciwosci!}. wyiiiagaii.'j od fabuly. jcst jej wiel- 
kosc, stanowi.^ca o wspanialosci i pii;kniisci (r. 8). Okreslil jn 
Arystoteles (odnosiiie do tragedji) w rozdziale 7 Poet3ki, gdzie tei 
wykazat nast^pstvva zbyt malych lub zbyt wielkich rozmiarow fa- 
buly przez poröwuauie z obrazami. On tez okresliJ najlepiej (c. 7, 
2 — 7) na czem polega calosc (to SXov. iiitegritas) fabuly .(r. 9). 
To samo okreslenie, powtor^oue przy epice (c. 23, 1), objasnia Ary- 
stoteles ])'ir6ivnHniem; tv" woTiep Z&oy £v SXov Tjoifj t/;v oJx.swv i^;5o- 
VT^v, ktöreinu Sbrbiewski pos\vi(ji-a (r. 10 i 11) osobny ust^p. twier- 
dz^e. ze pocz;itek fabuly odpnvviada pojgciu stworzenia (animalis 
cijuceptuä), srodek temuz pocz^c.iu ze wzgl^du na wynik (oonceptus 
respective ultimi eventus), a koniec porodowi (partus). 

Wielkosd i calosc fabuJy polegaj^ na jakiejs wielkiej akcji, 
niaj^cej wielkie nastgpstwa. Actio magna, tu TipäEi? aTtouSaia, stano 
wiaea wedtug Arystotelesa (Poet. 6. 2) przediniot tragedji; magnus 
eveutus. to echo perypetji (11, 1). Wi*jc widkose nie zalezy od 
dlugosci czasu. co do ktörej Sarbiewski powtarza przepisy Arysto- 
telesa (Poet. 5. 4): tragedja obejmuje akcjg vv obr^bie jednego 
obiegu slüiica lub troch^ mniej albo wii^cej; epopeja nie jest zwi^- 
zana ezaseni. — Ksi§g§ pintsj zamyka autor okreslenieni swego sto- 



l'oFyrVKA SARBIKVV.sk IK(;(^ 



39 



sunku do Skaligera, ktory nie traktowal rzcczy dötychczas wyto- 
iuiiych i nie dosd rozumia} Arystotelesa. 

Z ksi§gq szöst.'i rozpoczyna Sarbiewski przedstawienie 
srodkövv, zapomoc,-^ ktöryoh fabula osiqga swoj ostateczny cel t. j. 
pouczenie. Cel ten zgodiiie okre^lajsi Arystoteles i Horacjusz 
(Ars. 333). Pouczenie odbywa si§ wprost, gdy poeta opisuj^c np. 
climury czy pioruny uezy fizyki (filozofii sc. przyrody), mowiiiC 
o bogach, uczy teologji, przedstawiajiic obyczaje, glosi etyk^. Pou- 
czaiiie posrednie (obliqumn) obejmuje zakres allegoryj. Tresc puu- 
czania wprost podal Sarbiewski jui w ksi§gach poprzednich, mö- 
wiac o dü.skonatnsciach bohatera. Teraz wi^c puwtarza si^, przeno- 
szq,c to, czego tarn Wyinagat od bohatera, na poet^ i jego dzielo. 
Ogol uniiej^tnosci, tkwiqcych w fabule. nazywa eucyklopedjfi bez- 
posredniq (e. directa) i dzieli y^ na encykIopedj§ sztuk wyzwolo- 
nych (r. 2: poetyka, retoryka, bistorja, medycyna, muzyka, dialektyka, 
gramatyka). encyklopedj^ sztuk mechanicznych (r. 3: architektura, 
nialarstwo. ciesielstwo. ..), encyklupedj^ nauk spekulaty wnych." filo- 
zoficznycb (r. 4: o pocz,'\tku swiata, o poczijtku elementow, o ich 
naturze, o cialach niebieskieh, zjawiskach atniosferycznych, fizjo- 
logji cziowieka; medycyna teoretyczna; etyka; ekonomja; polityka, 
strategika), encyklopedj§ nauk matematycznych (r. 6: arytme- 
tvka, geometrja z geodezji|. optyka, kosmografja, geografja, hydro- 
grafja, astronomja, chrouografja, gnomonika), encyklopedjg teologji 
(r. 8: i.stocie bojöw), encyklopedj§ pravva (r. 8). 

Przy punkcie pierwszyin (poetyka) wywodzi Sarbiewski (r. 2), 
ze Eneida je.st najdoskonalszyni wzorem nietylko epopei, ale takze 
tragedji (rozniowy osöb dotkni^tych nieszcz^seiem). Nawet Seneka 
pod tym wzgl^dein nie dorownywa Wergiljuszovvi. Dlategu muzna 
bylo EDeid(^ rozlozyc na dziewit^c aktöw „tragikoinicznych" tak, ie 
nie wiele trzeba byto dodac do slow Wergiljusza. Dalej jest Eneida 
(ks. 9 i 4) wzorem komedji; Margitesa (t. j. epopei zartobliwej, ks. 2 
e)iiziid z Sinoneni, ks. 3 epizod z Achetnenidesein), Satyry i Mimu 
(ks. 11: Turnus, Drances), liryki (ks. 8 Hyma do Herkulesa), Elegji 
(zale matki Euryalusa, möwa Euandra), Epigramatu (napis na lupach 
Eneasza). — Nad retorykq Eneidy Sarbiewski po dawniejszych 
uwagach si§ nie rozwodzi, odsylaj^c przedewszystkiem do trzeciej 
ksi§gi Poetyki Skaligera. Przy historji zaznacza, ze przyktady Wer- 
giljusza s(^ doskonalsze od Li wjuszowycb, przy gramatyce, ze gra- 
matycy, jak Diomedes, z Eneidy przytaczajq przykJady. 



40 



TAIlKUM/. NINKÜ 



PrzedstawitMlie eiipyklopedji posrednicj wydiije h!^ Sarbiew- 
skienui bardzo trudnem. jiiko rzecz przewaznie nieznana. Ulatwit 
mu prac^> najwyksztalcenszy w tyin kieninku z posröd ws[)(')?czc- 
snyi'h Tark wi cj usz Gal 1 uzzi, ktüry w trzecli mowac.h dowiiSdl, 
ze iiczenie posrednie jest ostateczn^, najdoHkonalszii formn i pod- 
stawn ziloliicisci poetyczncj. D" ji'j^n wywodöw nie siniaJbv Snr- 
biewski nie dodad. Powtarza wi^e za nini, ze jui Plata wiedziat 
o gl^bszym sensie poezji, a zdanie je^o potwierdzil Flutarch. Takzi; 
Arystoteles znal ju4 allegorje Homeryckie. Zrödiem tej gi^bszej 
ms^drosci poetöw jest üw szat poetycki i proroezy, o kti'»r\iTi Plato 
mowi w lüuie. Zastosowujjjc t^' nauk^ du Eneidy, nioina stwierdziö, 
ze przedstavvia ona drogi i post^py kazdego cztowieka do prawdzi- 
wej in^drosci. Sarbiewski allej^iirvziijü spenjalnie ks. 2, twierdzn«', 
ze Eiieasz pod wodz.'i Wenerv Niebieskiej t. j. niebieskiej mitosci 
m^drosci wyehodzi z poiaru Troi t. j. z zapatu iniodzienczych na- 
mit^tnolci i t. d. Röwiiie ohszemie wyklada allegorje ks. 3, 1, 4, 
5 i 6, a z czterema koricowemi zalatwia si§ krotko. Wszf;dzie do- 
patruje sig allegurji nujralnej. S.-vdzi jednak, ze tak sani« niozna 
Eneidg tJumaczyc astronomiczuie: Encasz jest synein Wenerv, wnu- 
kiem Jowisza i Merkurego, bo ci, co 8i§ rodzfj pod gvviazdq Mer- 
kurego, Jowisza i Wenery s^ pobnzni. zdulni d(j spraw wnjny i po- 
koju. Do konca ks. 3 zastosowuje allegorje teologicznq, do ks. 1 
(Juno i Eol) allegorje özykalnfj. Po objasnienia co do moralnej al- 
legorezy Iljady i Odyssei odsyJa doNatalisa C<jmesa ^Mytholo- 
giae sive explieationum fabularum libri decem. in quibus omnia 
prope naturalis et moralis philosophiae dogmata sub antiquorum 
fabulis contenta fuisse demcjnstratur". Powolanie si^ na podrgczuik 
Natalisa Comesa, wydanv po raz pierw.szv w Wenecyi w r. 1567, 
a potem wielokroe powtarzany. wvstarcsy na stwierdzenie. ie Sar- 
biew.ski nie wspölezesnemu Galluzi'einu dopiero zavvdzi§ezal allego- 
rycznv punkt widzenia przy czvtaniu poezji, lecz szedl za huina- 
nistyeznfi tradyejq. ktora znövv kontvnuowala przyzwyczajenia .sre- 
dniowieczne. Sredniowiecziia allegoreza niiaJa zrödJo i w Makrobju- 
szu i w Serwjuszu i w Fulgenojuszu Piancjadesie (Apulejusza Amor 
i Psyche). On sara wyktadat w r. 1627 w Polocku „Dii gentium, 
seu theologia, |)hilosophia tarn naturalis quam ethica, politiea, oeco- 
nomia, astronomia ceteraeque artes et seientiae sub fabulis theoio- 
giae. etbicae a veteribus occultatae". Ten sam autor, co spisat Poe- 
tyk§ dodat \v tytule: „erutae vero opcra R. P. Mathiae Casimiri 



POKTYKA SAUBlBWHKIKliO 41 

Sarbievii S. I. Academicis Poloc. a. 1627". Wyktad ten zachowaf 
si(j w dvvöcii zdefektowanyeh egzeniplarzaoh Biblioteki XX. Czar- 
tDryskich w Krakowie (m.ss. iir. 1878 i 1249). Opisal je 0. T. Wall 
w Przedmdvvie do Öarbiewskiego Poeinata oinnia (Staraviesiac, 1897, 
Str. 47). Wvciiig z r. 1717 zacliowal sie^ vv kodck.sie nr. 1248. jako 
egzemplarz, z ktöregu wykladano w Kollegjum Sluckiem. Niewqt- 
pliwie takze wyklad o Poetyce w ten sposöb przepisywano, skra- 
cano i po innych kolegjaeb jezuickich powtarzano *"). — Gdyby Dii 
gentium byli gotowi przed Poetykq, bylby Sarbiewski o teiii wspu- 
mniat. a nie pnwuly wal s\q na Natalisa, z ktörego zreszt.'v w Dii gentium 
czerpal. Milczenie dowodzi. ze P(jety ka powstala w r. 1626. 

Teoretycy baroku w allegdrji widzieli ji^dro puezji; nie dziw 
wi^c, ze i Sai'biew.ski tego samego byt zdania. Jezeli sobie przy- 
pomniniy, ze jeszcze Pope, de Bossu, a za ninii nasz Dmochowski 
podzielali „powszechne niniemanie", jakuby Homer w allegorjaeb 
zamkn^t hyl tajemnice natury i fizyki, nie b§dziemy stanowiska Sar- 
biewskiego uwazad za przestarzale lub osnbliwe. — Mimo calej pe- 
danterji w uji^ciu rzeezy. nie bfdziemy tez w rzekomej encyklope- 
dycznosci epopei widziec nienaturalnego z.'\dania, jesli sobie przy- 
pomnimy, ze i dzis uwaza si§ za jej zadanie przedstawienie „to- 
talnosci", caloksztaltu zycia narodowego w pewnej epoce. Otöz na 
catoksztalt skJada .si^ po pierwsze srodowiskn naturalne, nietylko 
jako kazdorazowy teren akcji, ale tez jako poglqd na bieg zjawisk 
natury; po drugie wyobrazenia religijne, a po trzecie „dokumenty 
ludzkosci" w sytuacjacb prywatnych i publicznyeh, pokojowych 
i wojennyeb, w zwyczajach i Cibyczäjach, w charakteraoh i post§p- 
kach. Systematyczne przedstawienie „realiöw" np. w „Panu Tade- 
uszu" przynajmniej w schemaeie czy dyspozycji nie wieleby si§ 
röznilu od obrazu realiöw np. Eneidy. A to, co Sarbiewski przed- 
klada jako postulat encvklopedycznosci epopei. to s;\ wlasciwie re- 
alia Eneidy... 

Jako eel poezji okreslil Hnraoy (Ars 333) prodesse et deledare. 
Przedstawiwszy pouczenie przez poezj§ w ksi^dze szöstej, Sarbiew- 
ski przechodzi w ksi§dze siodmej do rzeczy, ktöre s% potrze- 
bne do bawienia czytelnika, traktuje slndycz (suavitas) fabuJy. Ta 
slodyez sktada .'»iy z trzech czvnniköw: ruzmaitosoi (varietas), dzi- 
wnosci (mirabilitas) i prawdopodobieiistwa (probabilitas). pierw- 
szyni niewiele wi^oej wyklada Sarbiewski (r. 2) ponad to, co si§ 
miesci w powiedzeniu: varietas dclectat. Za to dziwnosc objasiiia 



42 'lAliKÜSK aiNKO 

«iliszcrniej (r. 3) na pddstawio Arystotcli'Kii (hiot. 24, 8), 
u i przy i)ravv(li)|)i)(lol)it'ristwie (r. 4) powolujf si^ na Arystutelesa 
(Poet. 24, 9 u). Filozof precki koAczy swöj wywöd o dziwnoici 
uwag!), ze przcdcwazystkicm Homer nauczyJ iniiych poetöw, jak 
niilezy inöwit'. zinyslenia (cpeuSr^) i dixlajc, ic na tem pnlega para- 
lo:,'izin. Paraloffizmowi poswii.-ca Sarbiewski osubnv ust^'p (r. 5 i 6), 
w ktt^ryin. jak sam wyznaje, idzic za Wid^. WedJug tego prze- 
slankaiiii |iaraloj;iznui sij wvrocznie. przepuwiednie, snv. wröiby 
z hnu ptak<'nv, ciidownych znakdw i t. d. Przy wszystkicin nuisi by<^ 
jednak zachowane pruwdopodobieristwo (r. 7). 

Tr^ecim celem pnezji jest wzruszenie czytclnika czy »luclia- 
cza. Poswigcil nui Sarbiewski ksi^g§ ösnifj. Za punkt wvjicia 
sluzy mu to, co Arystnteles (Puet 6, 2) powied-'.ial u tragedji, ie 
ona przez litosc' i straeh dokonywa oczyszczenia takich iiainii^tno 
äci. Srodk;imi do tego cidii prowiidzijeymi, sn perypetje, puziiariia 
i wzruszeiiia. Przedstawia je Sarbiewski (r. 3 — 5) paraf'razuj^o Ar\ - 
stotelesa Poet. r. 13 i 14. Kategorj§ wzruszenia (perturbatio) traktuje 
osobno (r. 6) möwi^c o wypadkach. w ktörycb np. [)rzyjaciel za- 
bija przyjaciela lub nieswiadoniy osoby morderca poznaje vv snej 
ofierze przyjaciela. S^ to wy[)udki, [jolecone pr/.ez Arystotelesa 
Puet. 14, 4 un. — Na tem sitj konczy wyktad Sarbiewskiego o epu- 
pei, jako o najdoskonalszyiii gatunku poezji, a zarazem normie 
i regule wszystkich inuycli gatunküw. Pi^niewaz, jak widzielismy, 
przy epopei zuzy tkowal Sarbiewski przepisv Arystotelesa, odno.^zqce si^; 
do tragedji, ksi^ga dziewiqta, w ktorej möwi o tragedji i ko- 
medji (sive Seneca et Terentius) wypadla bardzo ehudo. Definju- 
jqc tragedjg (r. 1). odsuwa de6nicj^. P(jntaiia, jako bl^dnfj, a powta- 
rza za Arystoteleseni (Poet. 6. 1): tragediam esse imitatifjnem actio- 
nis illustris, magDitudineni babentis, non enarrandi', sed ageiido et 
Cülloquendü. ut misericurdia et tiinore animos ab iis perturbationi- 
bus liberet et purget, a quibus huiusniodi facinora tragica proficis- 
cuntur. Widzimy wi§c, ze osJawinn^ trudnosc w objasnieniu wj?ra- 
zöw Ol IXiou -/.al (fd^ou Tispaivouaa tvjv töv "otoütwv 7ia&>;|j,aTa)v -/.ä- 
ä-ap(r.v, rozwia.zuje Sarbiewski w ten spusöb, ze misericurdia i timor 
umieszcza w slucbaczu i kaze mu si^' zapomos^ nieb oczyscic 
i uwolnic od zaburzen, z ktörycb wyplvwajji zbrodnie tragiczne. 

Zdefiajowawszv tragedji, zaznacza Sarbiewski röznic§ mi§dzy 
tragedji a komedj^, uajpierw wedlug Arystotelesa Poetyki 2, 4: 
kumedja przedstawia gorsze, tragedja lepsze od rzeczy wistycb cba- 



PomiYKA SAKlilKuSKIKCio 



43 



raktery. Sarbiewski objaänia to w ten sposöb, ze komedja iiasla- 
diije niskie akeJB z ludu (c plebe), tragcdja slawne (illustres) akcje 
slawnych üsob. W ostatiiiej uwadze idziü Sarbiewski za Aryat. 
Poet. 13, 3, gdzie jest mowa o nieodzownosci ludzi stawnych (km- 
(pavei;). ktörych ina spotkaö nieszczejiScie. Obszerniej wykiada w na- 
st(;pnym (2) rozdziale owq röznictj vv fabule, granicach fikcyjnoäci, 
t'harakterat'li, os(jbaeh, seiitencjach, jijzyku. allVktach, zakoi'iczeniu, 
cbörze, w wystawie (apparatus) i machinach. Do scharakteryzowa- 
nia tragedji bierze materjaJ z Arystotelesa (Poet. e. 7 — 22); przy 
komedji powotuje sig na Skaligera i Pontaua, przyczem zaznaeza, 
4e jesli Pontanus pozwala i tragikovvi zmyslac fabut§, to sprzeci- 
wia sig radzie Arystotelesa (Poet. c. 9, 6). Usunigeie chöru z ko- 
medji illustruje cytatem z Horacego Ars. 283. Rozdziat ton koiiezy 
uwagq, ze gdybysmy ohcieli sluebac Arystotelesa (Poet. 13, 2), 
ktöry twierdzi, ze nie wolno ludzi onntliwycb wtr!\e-ac ze szez^scia 
w nieszczijseie, bo to nie wywoluje litosci i trwogi, lecz oburzenie. 
tobysmy nie mogli bohaterem tragedji czynic zadnego sw. m§czen- 
nika czy mi^za doskonaJego. Nad tym probleinein jednak, ktöry 
godzi w doskonalosc bohatera epicznego. nie zatrzymuje sig, zainy- 
kajqc oczy na takq uwag§ Arystotelesa (13. 3): na bohatera tra- 
gieznego nadaje si§ czlovviek, ktöry ani nie odznacza si§ zbytnifi 
cnotliwoseiji i sprawiedlLvvosci;\, ani nie wpada w nieszczgscie z po- 
wodu vvyst^pnosei i przevvrotnosci, lecz z |iowodu pewnego ozna- 
czonego blgdu. Trwogg czujemy tvlko o podobnego do siebie. .. 

Wedlug podanych dotfjd przepisöw trudnnby bylo tironowi 
napisac tragedjg lub koiuedjij. Pr(,'dzejby potrafit urzqdzic sceng, 
dekoraeje, oswietlenie na podstavvie vvskazöwek i rysunköw, poda 
nyeh w r. 3 — 6. Rozdziaty te, wazne dla pozuania teatru jezuickiegu, 
opublikowal juz VV. I. Riezauuw, K' istorji russkoj draniy. Ekskurs 
w oblast' teatra Jezuitow (Nie^yn, 1910), wit;c je tu poniijamy. Po 
opisie teatru wymienia Sarbiewski (r. 7) ezgsci tragedji i komedji, 
pierwsze wedtug Arystotelesa (12, 1 — 3), drugie wedlug jakiego- 
kolwiek starozytnego traktatu o komedji. Podzial na 5 aktöw prze- 
j§tv jest z Horacego (Ars. 189), za ktöryni tez powtarza Sarbiew- 
ski przepis: ne pueros coram populo Medea trucidet (185). Za auto- 
rami de eoiiioedia *') vvsponiina jeszcze o niiniie, ktöry uwazazaiden- 
tyczuy z conioedia [ilanipes, a co do melodyj, towarzyszqcych pie- 
^nioni ze sceny (oautica), odsyla do Skaligera. Spieszy mu sii^ 
widoeznie do konca, a ten pospiech jest tem naturalniejszy, ze, jak 



44 lAllUrS/. sIVKO 

|Kiwio(lzia) nii koiieu ks. IX. inn pizcilBtuwii' jeszcze tylko niedo 
Bkonüle (imperfecta) [»iitiiiiki piii-zji lu'rnir'y.nej. Pr/.odmiotom jcfj" 
Poetvki jfst tylki» (luskoniilii pdczjii t. j. cpupcja. O nicduMkutiulycli 
chce inöwiö bard/.i) krötku. 

,lak(>^. pliudd wypiiill r. 8; de salyra sivc luvenali» et rcrsius 
(aaiii autor odsyla po blizsze szPzeg'Wy do Ff)ntana i Skiilif^era); 
iibszerniej r. 9: de silvis et silvarum speciebu« sive Statius et Claii- 
dianus. Sylwami nazwat wszelkie vatunki poezji okolicznoäciowej, 
(jJöwiiie paiicfiirveznej. A ie ta poezju byla wti'dv najaktualniejsza, 
stanowiJa <;l(ivvny przedmiot nauki i praktvki s/.koincj, szrze^öJowo 
scharakteryzowaJ: epitlialamia. geiiethliaca. soteria (z powndu czy- 
ieg()3 oealeni.i). dalej: proseuktika (gdy prosimy o dobrndzicjstwn), 
apeuktika (gdy sii^ wymawiamy), eiu'liaristica (gdy dzigkujemy); 
epibaieria (przv powrooif czviins do miasta), ppiiiicia (na czesc 
zwyci^zcy), apobatcria (przy wvjezd/.ie na wypraw^). panegyrici 
(w rodzajn Klaudjaiia). epioedia (zaie na sinierc). Przcpisy möw 
przv tego rodzaju okolicznoseiarh pndawali staro/.ytni retorowie, 
jak Mailänder; za niini poszii retnrvey huinanistvezni, ktörych tei 
wypisuje Sarbiewski. Wzorcin hvinnu jest dia niegn — - Hezjoda 
Theogonia i Klaudjana Raptus Proserpinae; wzorem idylli — utw(jry 
Biona i Moschosa. wzorem apologii — Culex Marona. Sam Sar- 
biewski pisyiva} za mtodii teiro rodzaju utwnry**). 
Szczegölowvch przepisöw co do ukfadania Sylw Sarbiewski nie 
podaje, odsylaj.^c na kuniec 3. ksii^gi Poetyki Skaligera i do ze- 
sztorocznego -wvk^adu kolegi retora z Akademii poiockiej. 

W ostatnim (10) nizdziale ks. IX opowiada Sarbiewski o ro- 
mansie. ktöry. jak wvzej (str 25) wspomniano. jako opowiadanie 
zmvslone miesza z Margitesem. i o poezji bukolioznej. Wzorem tej 
jest dla niego Wergiljusz. Dopuszcza jednak za przykJadem San- 
nazara takze rybaköw do tego rodzaju utworöw. Za ich ce<"h§ uwaza 
takze allegorvcznosc, pozwalajaoij pr/ez usta pasterzy glosid po- 
chwatv biskupöw i ksi:jzat. Po szczegölowe wskazöwki odsyta do 
Pontana i Skaligera. Na tem koriczy swe wvwodv o poezji dosko- 
nalej. zapowiadajac. ze to, eo powie de elocutinne. b^dzie niemniej 
niespodziewane i nowe (non minus inopinata et nova) jak to, co 
dotfjd wykladal de inventione et dispositione perfectae poesos. — SpeJ- 
nienie tej zapowiedzi przynosi omöwiona powyzej str. 10 nn. ksi^ga 
de acuto et argutn. traktuji^ca przy spusobnosci teorji epigramu caiy 
konceptyzm stylowv. zalecanv tak w poezji jak w ]irozie. 



PCBTYKA SAKltlKWSKIKdO 45 

Otiuliiio st:in()wisl<:n przyznaje Sarbicnvski pue'/.ji liryc/.ncj, 
ktörq traktuje w trzech ksig.gacli (p. 301 — 455) pod (igolnym tytu- 
tem „Chariictcres lyrici seu Horatiuset Pindarus". 
Ksi^'ga pierwsza iiia speejalny tytut: Cliaracterea lyricae in- 
ventionis. Wywodzi vv niej Sarbifwski, ze inwencja liryozna ma 
prawie te saine granice, co knidy iniiy rodziij pijezji, ale przedc^- 
vvazystkiein obojimije przediiiioty wielkie. vvziiiusle, boskie. Stoso- 
wnie do tych praedmiotöw wyröznia Sarbiewski w liryce (jak 
staro^ytni w wymowie) trzy rodzaje: genus exürnativum (odae en- 
comiastieae), genus deliberativuin (odae ethicae, suadent vel dissua- 
dent), geuus exsecratoriuni (iudiciali siinile, dirae). 

ile iiiüzna wy wnioskovvad z Horacjusza i Pindara, pisze siq 
ody w dwojaki s|)i)Süb: albo si^ ich tresd przedstawia wpro.st, bez 
apecjalnyrli wymyslüw (jest to modus siinplex et expositorius) albo 
tez ubiera si^ jjj w jakis wymysl (modus obliquus). Wymyst ten 
moze allegorj^ vvypelniac calq nd§ (np. Hör. c. 2, 20) albo tylko 
jej cz§sci (np. Hör. c. 4, 15, 1; 2, 19; 3, 25). Oda 3, 25 pokazuje, 
jak nalezy wyraza6 szal puetyc-ki i natchuienie. W tym kierunku 
Pindar przewyzsza Horacego. Ale ssj tez iniie spusoby wyrazania 
si§ nie wprost. Wi^c gdy poeta w obce usta vvkiada pocbwaly do 
kogoä zwrocone (np. 1, 23), albo wskazuje kogu innego, jako od- 
powiedniejszego chwale^ (np. 1, fi) albo wprowadza (ale to bardzo 
rzadko) cudzq, rozmowg (np. 3, 9). Ale tego sposobu nie nalezy 
cz§sto uzywac, bo podobny on do poezji kumicznej lab tragicznej. 
Dalej moze poeta przedstawic tresc ody we formie pomini^cia 
(np. 4, 15), obietnicy (np. 4, 15 fin.), wreszeie we formie allegorji 
np. 1, 14; 3, 30; 2. 5; 2, 10. Sarbiewski sam uzyl allegorji, w od. 
3. 1 (ad Francisi'um ßarberinuin). 

Pröcz sposobu prostego i posredniego jest jeszeze trzeci, gdy 
poeta referuje cudzq mow^ o czeins (np. Hör. c. 1, 15; Epod. 2) 
albo gdy udaje, ze nie spiewa dobrowolnie, lecz pod przymusem 
natchnienia (np. 3, 25; 4, 6 fin.), albo gdy nie tylko spiewa cudze 
pochwaly. ale zarazem zapewnia, ze przejdq, one do ust i pamigci 
ludu (np. 4, 6 fin.; 4, 9). Spos(5b ten mo^naby nazwac „ambitus". 

Kisdyz nalezy uzywac sposobu prustego a kiedy posredniego? 
W genus exornativum wszystkie sposoby majq, zastosowanie, choc 
posredni najlepiej nadaje sig do pocbwal. Wprowadza si§ w tym 
celu fikcje nadzwyczajne, jak Hör. c. 2, 20 i Pindar Isthm. 115. 
Mogq tu byc i fikcje, przedstawiaji^ce czynnosc zwyczaju^, jak bu- 



46 TAliKI N/. •-INKil 

downilie palaoii, wznoszenie kolumiiy iin czyjn^ czesi, np. Pind. 
Nein. 4 i f); ulbn c.zvnno^cV ('iieriri'"/.ii(i, j'''k strzolnnie /, hikii (Piiid. 
Ol. 2) albo czynnosö. lagodnn, jak tuiiczeiiie (l'iiul. I.sthin. 7; 8; 
Nein. 3), albo wreszcie c.zynnoid (lomawq, jak ubieraiiie 8i§, spanie, 
przebiulzeiiie (Pind. Isthm. 4). 

Czemze od takich (ikcyj liry(!ziiych röiniii Hi§ 6k('jc opieznc? 
Na pozör roziniarami; w istocie w epopei fikcje tukic zti\c/.oiiR ni\ 
z osobaini dziataij\c(!mi, w liryce poeta przypisiiji! je sobie samemu 
lub sweinu zast^pc-y, jak Apollinowi, Mu/.ie. Sani wi^c, pneta niby 
leei, jak lab^dz, sain budzi wiese, podczas gdy w epopei dziala 
Achilles nie Homer. Eiieasz nie Werjfilju.sz. Dru^a röznica \eiy 
w tem, ze liryk ztnysla ezynnosci nadzwyezajne: biedak Horac.y 
wznosi sobie w fantazji poinnik wyiszy od piramid. Natomiast epik 
(jak to widad z Syiw Stacjusza i panegiryküw Klaudjana) operuje 
czynnoscianii bardziej podobneini do prawdy, pospolitszemi. 

Wzoranii liryki sfv Pindar i Horacjusz. jak wzoranii cpiki 
Homer i Wergiljusz. Posrednie miejsce zajmuje Anakrerm. Zbliia 
si§ on do fikcji lirycznej. gdy obok siebie stawia drugfi asob§ 
i wykonywa z niq jaksis zmyslonq czynnosc (np. przyjmuje w go- 
scin§ Amora); fikcji e|)icziiej jest bliski. gdy kaze osobom obcym 
wykonvwac czynnosc zwyczajnjj (Amor i pszczola. Amor zwifjzany 
przez Muzy); czasem zmysla jak epik (Wulkan kuje strzaly Amo- 
rom). Nie brak tez u niego snöw i ekstaz, a juz jego specjalnosciiv 
s^ wymysly na temat rzezby i malarstwa, choc te zna i Wergiljusz 
fnp. tarcza Eneasza) i Tasso (rzezby na bramy Iwifityni). 

„Dotj\d — piäze Sarbiewski — przedstawialem wszystkie spo- 
soby. odpowiednie do rozwini^cia mysli lirycznej; teraz zaznacz^, 
jak si^ one nadajij do' wzbudzenia affektow". Otöi powazniejsze 
afiFektv moze poeta wabudzic, radza.c przedsi^vrziqe jakqs czynnosd 
niemozliwj^, niezwvkl.'j. ale nie niedorzecznq, aby przez nif^ wyrazic 
swöj afFekt. Tak Horacv radzi w epodzie 16 przeniesd si^ na wy- 
spy szcz^sliwych, a w carm. 3, 16 zniesd kosztownosci na Kapitol 
lub wrzueic df) morza; a Kochanowski, by koront; zavviesid na slu- 
|)ie w polu „zali nie m§drszemu — niechjfj da Szcz^scie przynaj- 
mniej pr^dszemu". Ten sposöb nazywa Sarbiewski resolutio. niby 
desperackiem postanowieniem. — Do wyrazenia aft'ektöw lagodniej- 
szych jak railosc, t^skuota, «tuzy inetamorfoza. Tak Anakreon pra- 
gnie si§ przemienic w ptaszka, Owidjusz w pierseionek. — Gdy chodzi 
o wyrazenie dwöch affektow przeciwnych, poeta przemawia do swej 



PuRlYKX .SAliHIK.WSKIEOl) 47 

duszy, rozmawia sain z sob.'j. Tu (str. 322) Sarbiewski j)()W(j}uje si^ 
na przyklad tych, ktörzy w Jaciriskich przepisach uzywajf^ P'"'^)'- 
kladöw, zaczerpniytycli od swoißh zioink(')vv, pi.szitcyc.h po wlosku. 
t'rancusku, hiszpaiisku i postanawia uzyi.', do illustracji polskich 
wicrszy polskiej^o Horacego, Jana Koclianowskiego *"), ktöry nie 
tylko nie ustypuje w niczem takini poetcini Jak Marino, Patrarka, 
Dante, Ronsard, ale icli przewyi;sza polorem polszczyzny, wyboro- 
wo^piq, inwencji, zwlasza posredniej, i jak:vs ttjzyzn.«! (nervo quodaiii). 
Styl taintych jest raczej poehlebny i powabny, niz silny. a w po- 
rövvnaniu ze starozytnosci^, zbyt bujny, by nie rzec dziecinny (exu- 
berans. ne dieatn puerilis); jego styl osiqga szozgsliwie 8ii§ i ener- 
gjg starozytnego. I nie ma w starozytnosci nie, co si§ odnosi 
(lo rzadkiej i powa^nej inwencji, czegoby on nie byl znakuniicie 
wyrazit. Piesn II 24 (Rozumie inöj) da si§ poröwnae jedynie z Ka- 
tulla e. VIII, ale KatuU jest wi^cej epigrammatyczny, Kochanowski 
wi§cej liryczny. 

Natchnienie. szat poetycki, wogöle wzburzenie wyraza sig za- 
pomocq palinodji. Poeta, porwany bölem lub jakims innym gwat- 
town3'm aß'ektem. möwi z poczqtku,jakgdyby odszedJ od rozuniu.a pod 
koniec, niby wracajs^c do zmyslow, odwoluje to. Prawdziwy przyklad 
na to daje jedynie Koehauowski w Trenie XI (Fraszka cnota). Cza- 
sem poeta niby nie odcliodzi od ziuyütüw, nie szaleie,'ale nie wie, eo 
si§ z nim dzieje np. Koch. Treu XVI (Zyweni) lub Hör. c. 3, 21. 
Sposöb ten nadaje si§ do wyrazenia affektöw zaröwno gwaltownych 
jak lagodnych. Natomiast wyli^cznie lagodnym affektora sluzy t. zw. 
apsychilogia, gdy poeta ozywia rzeczy martwe, nierozumne lub oder- 
wane, Tak Horacy, nie smiejiio Brutusowi wprost odradzae wojny 
domowej, odradza J!\ okr^towi (e. 1, 14) lub przemawia do amfory 
wina (c. 3, 21); tak Koehauowski przemawia do szat swej zmarlej 
cörki (Tren VII). Do tej kategorji nalezf^ tak cz^ste u liryköw 
[irzemöwienia do liry. najpi^kniejsze na koneu piesni. jak u Kn- 
ehanowskiego. — Podobny do tego sfiosobu jest inny, w ktörym 
rzeezoni martwym itp. przypisujemy uezucie i mow§, czynnosö ro- 
zumntj, przez jakies wytlumaczenie ze swej strony. Dlatego ten 
sposöb, odpowiedni dia affektöw lagodnych, nazywa Sarbiewski in- 
terpretatio. Anakreon posyla goi(;bia z listem do Bathylla, Kocha- 
nowski kaze iipie wyglqdad goscia. — Wreszcie ostatnim sposobem 
wyrazania affektöw lagodnych jest „positio eondicionis" zyczenie, by 



48 



lAriKTS/. MM. II 



wröcih), CD j\iz iniiK^lo lul) stiilo sii;, co si^ stud nie moie (n|i. 
Koch III 4)^ 

Na tem wyc'/.erpal Sarbiowüki (w 6 — charakteraoh !) «posoby 
proste i posrednie wyraiaiiiu iny^li i affektöw. Z 7. charaktercm 
przi'chmlzi <1o oriiamciitöw, shi/.jjcych obu s]i(isoboni. Picrvvszym orna- 
iiaineutein jest kuloryt lokalny, uzasowy, sytuacyjny np. Hör. 3. 2 (vi- 
tainquesubilivoet trepidu»agat);(lrugim „sensuspatrius". Poetach wali 
lub gaiii coÄ nie w ogöle, ale i'oi specjalnie ojczystcgo (Hör. 3, 
24 i 3, 2; Koch. 1, 19). Po trzecie poeta wprowadza jakis rys 
z zycia prywatnego, iiajcz^sciej stanu Äredniegu (np. Hör. 2. 16 
cui paternum - splendet in mensa tenui salinum). Czwartyin or- 
uaintMitein jest dorywoze wpruvvadzenie w akcj«; jakiehs osob ideal- 
nych, jak Wiktorji (u Pindara) lub Timor, Minae, Cura (u Hör). 
Czaäem poeta podaje o nicli witjcej szczegöJöw (jak Symonides we 
frgmcie u Clem. Alex.), czasem na nie zrzuca odpowiedzialnosö za 
swe pnst^[)ki (jak Hör. 2, 7, 18). czaseni kaze im spelniac wi^ksze 
czynnosei np.: „we dnie i vv nocy niury Swawola obchodzi" 
(Koch.) i t. p. 

Z innej sfery pochodzi ornament szösty, gnoma. Dotyczy oua 
teologji, filozijfji. mornhi, polityki, ekouumiki czy iakiejkolwiek innej 
nauki. i albo wprust wypowiada swq, tresc albo posrednio poucza 
(np. Hör. c. 1, 11). Mozna jej uzyd na dziewi§6 sposoböw. Ze wzgl§du 
na materjy najodpowieduiejsze sq vv liryce prawdy popularne, na 
kt(5re si(j kazdy zgodzi, wi^c oklepanki (loci conimunes) o niena- 
wisei, posreduiej drodze, niestaiosci Fortuuy, pysze moznych, röwno 
sei vvszvstkich wobeo Boga. Kroluje w nieh Horacy. Pod wzglg-. 
dem formy musi byc taka senteneja krötka. jasna i ogölna. Inny 
rodzaj polega na dowcipie i paradoksalnosci np. multa petentibus — 
desunt multa (Hör.); inny appeluje do wspanialomyslno^ci ep. dos 
est magna — parentam virtus (Hör.); inny wyraza rzeczy wielkie 
np. latius regnes avidum domando — spiritum, quam si Libyani 
remotis — Gadibas iungas (Hör.); inny wreszcie zawiera pröcz pro- 
stej prawdv jeszcze cos osobliwego w jednym wyrazie np. vir- 
tutem incolunien odimus, — sublatam ex oculis quaerimus in- 
viti. (Hör.). 

Miedzy ornamentami wylicza Sarbiewski t-akie podobieiistwa 
(similitudines). definicje peryfrastyczne (definitiones congI<jbatae) np. 
silvae filia nobilis (o sosnie). Celuj^ w nich zwiaszcza nowi po- 
eei toskarisey. Dalej przytacza przyktady (z Hör. i Find.) na 



l'OKl'YKA SARKIKWSKIKGO 49 

•opisy ((les('ri|itii)nes), przykJiidy (iiiityczrif), inity i bajUi, porövvna- 
iiia, wreszcjie obrazv (iina<);ines sive iooiiea). Obrazy 84 to kröeiu- 
tkin porövviiania bez objasiiienia. fnnyt'b ozdöb lirycznych Sarbiew.ski 
nie wylic.za, bo s.'i one takie same jak w cpice. a co iiajwaziiioj- 
sza — w retoryce. Tarn traktowano obszernie nauk^ o trupach 
i figuracb. z ktörej Sarbiewüki dal tvlko niesystematyczny wvcii^tf. 

Ksi<;p;a druga vvylicza „characteres (t. j. cechy obarakterysty- 
czne) lyi'icae d i s [losi ti o n is", ktöni Sarbiewski dzieli na trzy 
czgsci: ingressus, digrussus. regressus. Ingressiis to wst^p. rozgry- 
wrtj.'jcy si(j in actu signato lub in actu exercitato, a to z zapowie- 
■dzif^ lub bez zapowiedzi. Zapowiedz wyraza zamiar cbwaienia ko- 
gos. jest wezwaniem Muzy czy ApnUina lub apostrof^ do instru- 
meiitii; czaseni zaprasza w niej pcjeta sluchaezy, wszystkich lub 
wvbranych; czasem rozwaza sam lub z kims, o czein nia äpiewac; 
czaseni wreszcie ubwali pnezjij. aby przez to pochwalic opievvanq 
osnby (n[). Hör. 0. 4. 8; Pind. Nein. 4). Pindar nia Wi wst(^py alle- 
guryezne U[). Neni ö (allegorja strzelai.ia z luku), Ol. 6 (all. arcbi- 
tektury), Ol. 9 (all. jazdy k(jnnej), Istbui 6 (all. biesiady), Pyth. 1 
(all. rzucania vvtöczni), Pyth. 'J (all. zeglugi). Pyth. 3 (all. budowa- 
nia), Pyth. 6 (all. skarbca). VVszystkie wyinienione .sposoby odnoszq 
sit; dcj wst^pu wyraznie zaznaczonego (in actu signatoj. — We wst§- 
pach nie tyle zaznaezoiiych. ile odrazu rozprowadzonych (in actu 
exercitü) t-eUije zuowu Horacv. Zaczyna on albo od jakiejs gnomy, 
albu od jakiegos opisu, albo od saniego opowiadania, albo od po- 
dobienstwa czy koutrastu z dan^ rzeczf^, albo od allegorji przed 
miütu piesni, albo od initu, albo od gl^bokiego wzruszenia. 

Tyle CO du inwencji wst§p(5w. Co si§ tyczy ich nastroju. to 
S£j (jue albo poufale (familiäre seu nioratuni) albo ekstatyczne (ex- 
»taticuin et repentinuni). W pierwszym wypadku poeta zwraca si^ 
z przeniow!^ do bogöw czy dostojnych osöb; w drugim wyraza ja- 
kis affekt. dtugo ttuniiony, lecz wreszcie wybuchly (up. Koch. 
1, 12 itd.). 

Drugq cz§sci,| dyspozycji lirycznej jest digre.-isus czyli e[)i- 
zoii. Jest to zboczenie od okazji, od sytuacji, nibv wyspa na mo- 
rzu, po ktörem plynie poeta. Zbacza on do jakiegos niitu, do opisu 
miejsca, czasii. do komunatöw moralizatorskich. Mi^dzy komunatanii 
najbardziej polecenia godne s!^ polityczne, zalecane juz przez Ary- 
stotelesa (Rhet. 2, 21). Pravvie vvszystkie krölestwa majq takie po- 
pularne piesni, nadaj;ice si§ do wspölnego spiewu (niby hymny na- 

i 



1)0 TAIJKI'S/. SINKO 

ri)dciwe). Sn to nurzekania nii niüKZ(v/,(;icia Rzec./.ypuspolitej luli tri- 
mnfv /. piuvÄilu »wyciystvv, teiii populariiii'jszc. Äe nie nie ji'.st liar- 
(l/.it'j povvs/echiie jak milosi', njrzy/.nv (iip. Hur. carin. 3, 24; (i. f). 
2; K|>i'tl. Ki). — GJöwiin /-alot>v epizodii jcst jf<;ii „pdiiulurnusA", 
|).ile;;ai4ca nii' na invslach |)iisp()litycli, pli'liejskicli, Iccz na j)ewnej 
(il)()j(;tni)sei (indiHVrentiii) niysli, ktür>j kaidy nioze du siehie zasto- 
sovvac i wypelnid wlasnii troäciit, Owa (ibi)j<jtni):§6 nie nioie ai^ Je- 
dnak posuwa6 az do iu^norowaiiia chrzescijaristwa. w czt-ni «^rzusz^ 
nioktör/.v nnwsi, nie vvyjinuj;ic KochanowHkic-^o. 

]<]piz<)dv traktuje sie; takze wtnUug przcpisöw rt-torNki tak, ie 
kazdeinu daje sig oaobny wst§p. rozprowadzenie (corpus seu tracta- 
tin) i powrot du teniatu. 

Trzeci*i czgsciji dyspuzycji liryc/.nej jest regres czyli epilog. 
Czasein przychodzi on bez zapowiedzi, ezascni jcet przywulaniem 
siebie czy Muzy do zakuriczenia. Dobre zaKonczeiiia iniewa Pindar. 

Galii dvspuzycjg lirvcznsj trudiiu uj^c w schemat dialektyfzny. 
w f'urnK; syllugizmu. Ale i tak niozna wsröd üd Hirracego udj-özni6 
taicie, ktöre zawieraj;) prnstJt pru.sl)^ czy rad(^ w furinie conclHsiu; 
inne w calej rozei.-iglosei gJusz.-j ogülnq prawdi; niby przez antece- 
dens czy propusitio maior; inne wreszeie ruzprowadzajq pewn^ 
prawd§ przez entbymemat. rzadziej przez syllogizm. 

Przecbodz%e z ksi^-g^ trzeciq do stylu lirycznego (de elocu 
tione lyrica), möwi Sarbiewski naprzöd o wyborze wyrazöw 
prost vch. ktöre okreslaj^ wlasnosc rzeczy naj wlascivvszym wyrazem 
albü przenosni^'. Speejalnie zwraea uwag(j jia — przystöwki sposobu. 
czasu, iniejsea, roztaczaj^c u(ißt;i synoniniik^ i frazeolugj^ puetvczii^. 
Do stylu lirvcznegu nalezq tez metafury, katachrezy. allegfirje, illu- 
struwane przyktadami z Pindara. Symonidesa, Huracego i Kucba- 
uowskiego. Speejalna elegancja Horacego polega na pe\vii\ c.h okre- 
sleniach ptfi. vvieku i t. p , dalej na ruzniaitusci frazeologji (np. 
\v apiiteozie) i na doborze epitetöw. Tu Sarbiewski z jakiegus Gra 
dus ad Parnassum w-ypisuje vv purzi^dku alfabetyeznyni wszvstkie 
tnuzlivve epitety Huracego (str. 405-437). Osobno zwraoa uwag§ 
na siedm szezegölnie pi^knvcli frazesöw lirvcznych Huracego (np. 
cuncta terrarum subaeta) i iia jego hellenizmy (np. audax per- 
peti). Przyporaniawszy sobie wreszeie o dyspozycji ksi^'gi trzeciej, 
rozpravvia z kulei o elegancji i si,le kompozvtöw, glöwnie przymio- 
tnikurt-ych. 

Inne przedmioty. ktöre wchodzi^ w zakres teorji liryki. tyiko 



PORIYKA SAUMlKUNKIKdO 51 

wvlicza. S.'i t(i o^atiuiki lirycznc. jalv d vtyrainb, sUnlidn. livinii. far- 
men sacculiire Przepisy, obowijjzujqce te fjatunki, mieszczq si§ juz 
w (lotychczasiivvvch vvvwii(laeh üu^ciliiyeh. Fodaje je zbyt dokladiii« 
Skaliger, kt(5ry za tu zupelnie nie ws|)i)miiial o invvencii. dvs|iozv- 
cji i eldkucji lirycznej. Sarbiewski pomija wi^c tcii teinat, aliy ud 
Skaligera nie nie pnÄvozac '"''), oo wziijl sdbie za zasad«^' (a quo seni- 
per quam maxime abstinuimus). Do Skaligera odsyJa tei czytelnika 
po instrukcje o iiistruuientach lirycznych. a do innej sposnbno^ci 
oilklada pcjröwimnie kaideg'o z dziewigciu liiyköw greekich z Ild- 
ranvni i poröwnanie Greköw i Huracego z boskiiiii vvieszezami Pi- 
sma äw. Tu nalez;\ Davvid. Saloinnu, Job, Judyta. Debora, Zacha- 
rjasz, Jeremiasz, Habakuk. Pierwszjj, ini^dzy lirykatni byla — Naj- 
swi§tsza Marja Paniia. ktöra natcliiiinna [)rzez Ducba sw. wyspie- 
waJa Magiiificat. 

Zainykajac t§ puetyk^ liryki, musimy stwierdzic ze Sarbiew- 
ski traktiije j^ ze stanovviska wylqcznie retoryeznego, co si§ zga- 
dza z jegn stanovviskiem nauczvciela retorvki. On wytozyl uezniom 
inwencj§, dyspozycj^ i elokucj§ liryczn;^; kolega z gramatyki wpro- 
wadzil icb w arkany prozodji i metryki Horaejanskiej — i szkolni 
poeci bvli gi)towi. Wyklady obu, razem wydane, daJyby jeszcze je- 
den Gradus ad Parnassum, Sztuk^robienia wierszy wedlug wzoröw Ho- 
racego, ale nie traktat Poetyki. Sarbiewski wyklada tylko to, czego 
inozna rzeczy wisc.ie nauezyc, rzemioslo, rozmaite „sposob}'" osiq- 
gui§pia pewnych effektöw; o swej „twörczosci" inilczv. choc, jak 
widac z jego Garmina °ij i Silviludia, w piersi jego bilo zrödlo praw- 
dziwej poezji. 

Najbardziej drobiazgowe przepisv techniczne podaje Serbiew- 
ski CO do elegji, a wigc gatunku. ktorego sam nie uprawial. Tresc 
swego traktatu o elegji p. t.: „De vitiis et virtutibus carminis elegiaci 
sive Ovidius'^ podu^e zaraz na wst^pie, piszqc: Szesdjest rzeczy, ktöre 
mozna obserwowac w poemacie elegijnym: 1. rnelndja glosek i zgln- 
sek; 2. (idpowiedni uklad stop; ü. uzvcie synalef i hiatöw. podno- 
sz^cych cz§8to slodycz piesDi;'4. wybör epitetöw; 5. wybör wyra- 
zöw; 6. dobör cezur. — Punkta te zamierza zillustrowa6 przykla- 
dami z Owjdjusza. by na najlepszym elegiku pokazac wszystkie 
ozdobv elegji. 

Co do odpowiedniego t^czenia gtosek podaje 10 reguJ: 1. Wi§k- 
sza ilosc wyrazöw jedn(jzgloskowycb, umieszczouvch w jednviri 
wierszu, psuje piesri. 2. Ryniy przed cezurj^ i w zakonczeniu wiersza 

4* 



b'2 'l'AI)KirM2 HINKO 

br'/.iiii)) iiio (lol)r/.f. 8. üstnfiii wyra/. hüksmin-lrii nie |iciwiniiMi mied 
jeiliiej liil) cztcreoli Hyllab. imjlepH/.y jest tr<\J7,<;li)8k(iwv, dohrv 
dwuz^Jiiskowv. 4. Konn'c pfMitamctni iiiilp hr/.mi. •ri\v ji-Ht jcdno- 
zt;i(iski)wy, iiiilej t;<ly duuzfjtiiskuwv. f). Driif^u |i(ili>wii pcntanKMru 
Ulf powinim sit; ziiczynac ml wvra/u icilnozgluHkowego. fi. I'.sii)ij 
j») tez zl>yt (Ihiirif wyi'a/.v na koiii'u. 7. Uiiikai' nali'zv powlar/.a- 
nia si^ na poc.zutkii wvrazöw jediiakifh {jlosek i x<;U>tick (Cor|)ora 
Oecropiduin pennia pi-ndere putarea). 8. Takie pnwtarzanie cza- 
»ein jednak maluje dubrze rzecz dziwnic nieznaiijj. 9. Unikaö 
iialeiy wi^cej iiiÄ dwöcli lub trzcch jediiakich zakdric/.cri w wyra 
zach po subie iiast^pujsvcycb. 10. N'ajpii^kniKJszy (elefrantissiinua) 
wieraz jest z czterech wyrazöw o takiej strukturze: arva verec.undis 
eniicuere rosis; pii^'kiiv /. pi(;ciii wyrazow n[) : alta piiellarea tardet 
arena pedes. Najpii,'kiiip) brzini pentametr majfjcv na poczfitku i po 
cezurze tröjzgloskowy wyraz daktyliczny np. Lucifer inf^enuo tem- 
pore portat equo. 

Frzewazna cz^sc tyeh przepisöw, illustrowaiiych przykJadatni 
z Owidjus/.a, zdradza ufho, vvrazliwaze na pewiie polijezcnia rvtmi- 
cziie. ni^ ucho saine<^<i Ovvidjusza. T(j juz nie ztiawstwo, to jakaä 
preciositi'. Widuiejo una tez z ocenv wartotici i znawzenia dzwi^ko- 
wego 8aini)z<jlosek. A ma wyraiac obszernosc i wzniosiosc np.: ar- 
duu8 arinifera.s aptat ad arma manus (Ov.); E czym wiersz slod- 
kiin, delikatnym i dziwnie schlebia uszom, np. : colligere errantes 
et in ordine ponere crines (Verg.); / cz^sciej powtörzone wyraza 
nikJosd. subteliiosc',. przenikliwose rzeczy np.: Injpie cum tenuis 
spicula misit apis; nie ma specjalnej sUy do przedstawieuia afFe- 
ktu, ale zdaniem niektörych powtarzane wyraza cos zamkni^tejjo, 
w^skiego, ezasein ciemnego; wreszeie U powtarzane wvraza (;grom 
rzeczy. pul^czonj' z jak:js nienaturalnosciq i brzydotjj. np. lila de- 
dit turpes raucis bubonibus urabras. — Kolor samozglosek okreslil. 
jak wiadomo. dopiero A. Rimbaud w znanym sonecie: „A czarnem, 
E biaiem, I czerwonem, bl^kitnem *2). . ." 

natiirze spötglosek zamierza Sarbiewski möwic dopiero 
w nauee o poemacie ^^), gdzie tez spodziewa sig obszerniej omöwic 
samogloski. Tu tylko zaznacza. ze T. C, S, P, Q. Z powtarzane 
rodz:i szorstkosc; zas L, M. N. R dajj^ wierszowi dzwi^k 
powainy, dojrzaty i slodki np.: et lacrymae gemini fluminis instar 
eunt. S przy elemeneie plynnym wyraza szum: Fit soiiitus spu- 
mante salo; ten sam skutek sprowadza przy materji twardej T: 



PORl'VKA SARBIRW8KIROO ES.S 

capitii mista supter stipitibus qimtit. V. M, a niekiedy P powtarzane 
czyni;\ wiersz dzwi^cziivin, jak tu widar u VVerjj;ilju8za. 

Rozdzial trzec.i poswit^otmy jest cc/unun, czwarty inieszaiiiu 
daktylövv i spondei w wierszii. Spoiideje vvyrazajjj ociijiaJoäc. tru- 
diu)S(5, czasem g^duosc, ddjrzalosc'. lub dziwnosc i pi§kiioic; prze- 
ciwnie daktyle znamiünuj^ latwoät:, r^ezosc, rozp^d. Dwa spondeje 
na koi'icu ht-ksametru vvyraiaji\ 1. podziw; 2. jakf^s tniijkkoäc i de- 
likatnose rzeczv; 3. czasem sroo^osc', lub przyiiajmniej zaci^tosc; 
4. delikat.nv ruch; 5. niekiedy nie wiem co cisn^eeji^o (urgens ne- 
soio quid); (i. (jbszernosc, sanmliKisc, groznose. .. 

Najlepszy wiersz wedlug Dioinedesa jest taki. w ktorym ia.- 
deu wyraz nie konezv stupv, lecz wszystkie 8i§ Iqezfi niby w lan- 
cuch. Speejalnie radzi Sarbiewski zaczynac wiersz od spondeja 
i dülijozaö do niego daktvl. Spnndej i daktyl w srodku wiersza 
zaznafzaji^ jakis podskcik; daktvl i spondej jak;\s obszernose. prze- 
lewanie si§; serja daktyli sluzy do ozvwienia, zach^ty, serja spon- 
dei dci rzeczv, ktöre si§ powoli spelniaji^, do znieeht^eania, odradza- 
nia. Po imionac'h wlasnvch moze stac na koneu wyraz jednosylla- 
bowy lub 3 — 4 svUabowy. 

Rozdzial piqty möwi o epitetach. Ozdabiajfj one rzeczy pospo- 
lite. objasniajfi ciemne, wvrözniajjj uiewyr.izne, powiekszaj.'i maJe. 
Bierze si(; je z kategoryj ilnsci, cz^sei. jakosoi. Jakose pdnosi sif 
do ciala. ducha, zmystöw; przy zmyslach odröznia sig barw§, dzwi^k, 
dotvk, wori. smak. Jest tez jakose uczuci i ksztaltu. Dalsze epitety 
wyra^ajii stosunek do drugiej rzeczy, czynnosc, biernnsc. miejsce, 
czas. polozenie. Do jednego wyrazu mozna przyczepiac epitety z rö- 
znych kategoryj np. aurum moze si§ wyraÄad jako ez§sc rzeczy 
(aurea lamina). jako ilosd (ingens a.), jako jakose duszy (malignum a.), 
ciala (pulchrum a ). zmyslöw (fulvuni. dulce tinniens; dulee; palli- 
dum); dalej jako ksztalt (factum; infectura). Ze wzgl§du na dru- 
gie zloto moze byc aurum Darium, Persicuni. pretiosum, veiiale; ze 
wzgl^du na czynnosc: fallax. perfiduni; ze wzgl^du na biernosc: 
centum seris obseratum; ze wzgl^du na miejsce: Dalmatium; ze 
wzgl§du na czas: vetus; ze wzgl^du na polozenie: intertextum 
vestibus. 

Epitety sa albo konieczne dla odröznienia jednej rzeczy od 
drugiej, albo stale (np. miseri mortales), albo chwilowe, albo ponie- 
k%d tresciowe (habent vim argumenti). Te sq, najlepsze. Jedne sq 
wspölne röznym rzeczom. drugie wlaäciwe tylko pewnvm. iniie 



fvl TADKUSZ 8INR0 

chwiejni'. PrzenoHi sie,- ji» iillxi ■/. oHnljy na rz.ecz, alhi) /. osciljv na 
aU'i'kl. jillni z atfektu oaöb nii rzecz (iip. plataniiH caelebs). Niekti'iri! 
rzoczDiii |)rzvpisu)fi rozum. iimo narz.'idowi dajn czviiimöc (iH(')b. 
Czasein hi^zy si(^' iminiia lu<l(')w z rzcoziiini ('I'nix t'quus); o.zaHem 
ii\<'zy sitj z sob^ poj^oia niby sprzecziu- np. : blandasquc iiiortes 
gaueliiiinquo cniclelc (Mart.). Osdbno poiicza i^arbiewski <> Hzyku 
e|)iteUnv \v wierszu, pr.;yczfni zaznacza, ze niekuirviii podobajjj si^ 
wiersze, Jak: ut Dionu-deos wrainine pascit eqiius, w ktörvch epi- 
tet i rzeczownik jednakown si^ konczi^; inni wolij r6ine koricöwki, 
wi^c: ut bellatiires jjraniine pascit equos. Sarbicwski .srjdzi, ie 
przv npisie rzeczv sJodkich i przvjemiivcli odpduiediiiejsze je8t 
uzvcie pierwsze; natomiast przy rzeczach suruwszycb i powaziiiej- 
szych — drugie. Ostrzep;a tez przed gnunadzeiiieni epitetöw. bo 
wedtiig Arystotelesa (Rhct. III 2 n) e|)itet()iii szkodzi rozwlekioiö. 
niedorzepznosc i zbyteczn(js6. Uzywa ich sii; do chwalenia, ganienia, 
powi^kszania. pomniejszania, unaocznicnia. nbjasnienia, okreilenia 
stosuukti i blizszych okolicznoäci. 

Riizdzia} szösty mövvi o wyborze i skJadaniu wyrazöw z uv/zg\(^- 
diiieniem Arystotelesa, nietyle Poet. 20 nn. ile Rbet. III, Naukf^ 
swij ujinuje Sarbiewski \v osmnascie regul: 1. Wyrazenia niskie 
i brudne nalezv opisywae lub poprawiac zapomoc% epitf töw. 2. Nie 
dopuszczad wyrazen nad^tyeh i affektowanych. 3. Nie powtarzad 
tych samych wyraäen, ale je warjowad. 4. Niewlaseivvie wolno uzyc 
pevvnego wyrazenia tvlko wtedv, gdy ai§ inozna przvtf'in powolac 
na jakfts powagtj. Ö. Nie wulno uzywac wvrazöw barbarzynskich 
(t. j. uie rzymskich). cboc pewne majq juz prawo obywatelstwa 
w poezji rzvniskiej. Jak sarissa (hasta). ircus(lupus) i t. p. 6. W elegji 
niedopuszczalue s;j wyrazv heroiczne. satvryczne, tragiczne, komi- 
czne, historyczne '*), zbyt pospolite. Wprawy w ich doborze mozna 
nabrac tvlko przez obfit^ lektur§. Na ogöl musz% to byd wyrazy 
stodkie. Jatwe, okri^gle i przvjemne. 7. Wvrazy zlozone zwiaszcza 
8. nowotwory nie sj^ dopuszczalne; 9. grecyzmy tylko z konieczno- 
sji; lU. hellenizmy rzadko; 11. participia na ans. ens rzadkf) na 
koncu pentainetru.. . Elegja dopuszcza tylko wyrazy wlasoiwe. ja- 
sne, uzywaue. — Co si§ tvczv rozciijglosci zdan. to wolnu jedno zda- 
nie przewlec do drugiego dvstychu. W gnomach trzeba byc umiar- 
kowanym. ale figurami inoÄna szafowac szczodrzej. Mozna tez uzy- 
wa6 porövvnan, podobieristw (byleby do rzeczy zwyklych). przykla- 
döw luitycznych, vvreszcie puent (argutiae et acumina). Przygotowu- 



l'OKTYKA SAHBIKWSKIKGO :):> 

jf^c. 8i§ do pisania clen^ji, clobrze jest wynotowac sobie z Owifljiis/a. 
jak opisuje wielk;j ilnäd. jak pozdrawia, jak wzbudza affekty i t. d. 
Gdv sii^' ]ui el(^gj§ napisze, nalezy j^ sobie odczytad i zapytiic 
si^\ czyby tak byl napisal Owidjusz, Fnipcrcjusz, TibuUus. 

Rnzdzia} üstatni (7) traktuje elizj§ i kolizj^ samoojlusek w wit-r- 
s/.u Sarbievvski radzi w ele<?ji rzadko dupuszczac elizji i tu tylko 
<ila pewnych celöw. Elizja a przed a wyraza wielkosc (Priaiiii te- 
ct(a) alta inancrent, (Verg.). Ten ^sam effekt osiciga bi^ przez sy- 
naloeph^ (Saturniaqu(e) arva). Elizja zakonczeri wszystkich wyrazöw 
wvraza jakis dziki ogrom (moustrum horrendum inforiiie uigens, 
Verg.). ügrijiii zazuacza tez hypermetryczna syilaba na koncu wiei- 
sza. Bardz(p rzadka jest elizja na poezs^tku peiitametru i w jego 
cezurze. — „Haec hactenus de elegantia carminis elegiaci praece- 
pta sufficerent. quorum ultimo loco sit pi'imuiii praestantiae; dili 
gentissima Ovidii lectio"*. 

Tak, czytaj pilnie Owidjusza. bys z jego wyrazöw i zwrotöw 
mogl pisac chrzeseijanskie elegje; czytaj Horacego. byä sc.bie od 
niego przysvvoi} jak najwi^cej forniut, gotowych do uzyeia we wJa- 
snych lirykach; czytaj Wergiljusza, bys go inögl nasladowac w epo- 
pei... Czytaj. bvs niögl pisac! A inwencj§, dyspozycj§ i elokucj^ 
ulatwi ei — Poetvka 0. Sarbiewskiego. Nie dowiesz si(^ z niej, co 
to jest poezja. co pi^kno, ale znajdziesz gotowy kwestjonarjusz. na 
ktöry o(lpowiadaJ!\c, znajdziesz bohatera i jego przymioty i b^dzie^z 
wiedzial od czego zaczqc i jak zacz^c i co potem pisac i jak 
zakonczyc. 

Poetyka Sarbiewskiego (poza teorj^ konceptyzmu. wylozcjii^ 
w ks. X) nie wzbogacila teorji poezji europejskiej zadnyui nowvni pun- 
ktem widzenia. nie wniosJa do niej zadnego fermentu, z ktorego niogla 
wylouic sig jaka nowa pi^knose. Wloski pierwszy spör o uprawnie- 
nie roinanzo^') (w rodzaju Ariosta), gJosy Giraldiego Cinthio (Di>corso 
intorro al comporre der Ronianzi. 1554), Giainbattisty Pigna (I Ro- 
manzi. 1554). i drugi spör o Jeroz(jliin§ wyzwolonq (1575). prowa- 
dzony przez samego autora i jego zwolenniköw jak Loniljardelji 
{Diseorso. 1586), Beni (Comparazione di Torquato Tasso con Ho- 
mero e Virgilio (1607) i i. nie uezyni} zadnego wylomu w jego 
wierze w dogmat Wergiljusza i Horacego, a przedewszystkiem Arv- 
stotelesa. Za Aryslotelika uwazal si§ wprawdzie i Sk;iliger (Foetice, 
1561), ale jego Arystotelizm Sarbiewskiemu nie wystarczal. Poszedt 



riß 



IAI)1.-1'S/, «INKIl 



Oll nawet daloj ni* tacy Arystutelicy *'), jak Trissino (Poetica, lf)63) 
i Mintuniii ll'Hctica Tosciina, IfiöH), a nie lrim/,p//.i\r si§ <i pdstrpiiwv 
wvkliid ArvstotekMa. dokoiiaiiv |)r/.o/. Caslelvi'trn fPoctiiM d'Aristu- 
tale vulfjariz/.iiln cl spostu, lfi7ü), wywiödl na wta8n(\ r^k^ •/. Arv- 
Rtiitelesa d"ktrviiv o iiiii wcrsalnnsciafli, kt('irej ticliulasiyc/.ne kat«-- 
«jorje wypehiil tupik^ retoryczim. U/.nanic kMiioiiicziinsci Arystote- 
Icsa z tein jednem zastrzeieniem, ie gdvby hyJ znal En«id^ Wergi- 
Ijusza, hvJby niejedno \v swej Pnctyce uziipeliiil. i uzusadnienie 
tt'j kanonicznosci zapniiioe^ djalektvki sclidlastvi-ziiej — jest (ibja- 
wein tesri) zdoginatvzDwania caJeijo zvcia univuldwegro, ktöre u^ririi- 
towato si(^' po Soborze Trvdenckim. Jeziiita, uprawiajijcv pery|)ate- 
tvc.znv scbülastvcy/.in przy studjacli teolo^ic/.nvch i filozcjfioznycli, 
trzvinal sii; go wiernie takze przy wyktadzie rotoryki i pot'tvki. 
Gdybysmv nie zn'ali poetycznej twörczosoi iSarbiewskiegn; iiidgliby- 
imy przypuszczac, ze byl przedewszystkiein retorein. Tak silny 
wplyw wywarla retoryka na jego Poetykg, tyle dostarczyla mu 
materjatu di) inwericji, dyspozycji i elokucji tak epicznej. Jak li- 
rvcznej i elegijnej. I tu zretoryzowanie poetyki jest gJöwn^ cechn 
cbarakterystycznjj pracv Sarljicwskie^o. Druga cecha, to przystoso- 
wanie jej di) potrzeb szkolnych: Vida, Skaliger i i. zvcracali si^ ze 
swyini wywodami do literatöw. do uczonych; Sarbiewski, jak przed 
niin Jezuita Pontanus (Pi)etiearuin Institutionum libri III. 1600} 
przeinavvia do uczniovv, choc nie do gimnazjastow. jak tarnten, tylko 
Akadeniiköw, ktöryph chce nauczyc pisania wierszy. 

Nauczyl ich zreszt4 nie tyle teorj;\. ile przvkJadern. VVszyscv 
pözniejsi lirycy lacisko-polscy ^'). jak Kanon, lucz. Zawadzki i i. 
w. XVII. Kuliiiski. Buchowski. Konarski, Lesriiewski, Kniainin 
w w. XVIII pisz4 na jego wzör odv. a epicv. jak Ustrzycki (So- 
biescias. 1686), Kaliriski (Viennis, 1717), Skörski (Lechus, 1745) 
trzyniaj^ si^ w svvych epopejach przepisöw de perfecta poesi ^s). Llso- 
bno ksi^ga de aouto et arguto oddz.iah'wa na styl calyeh pokolen, 
zwlaszcza odkqd jej teorj§ spopularyzowat drukiem .Jezuita Jan 
Kwiatkiewicz =') (Phoenix rhetoriim. 1682 saep.). Dia poznaiiia podstaw 
tego pöttorawiekowego zywota laeiriskiej poezji szkolnej jest Poe- 
tyka Sarbiewskiego nie mniej wazna, jak dla wyswietlenia, jesli 
nie tajniköw, to przynajmuiej pewnych manier jegu wJasnej twör- 
czosoi. Na pocz4tku wieku XVIII zabieral si§ do wydania jej dru- 
kiem kanonik Van der Ketten*») ze wzgl^döw praktycznych: uwazat 



POBTTKA SARBIBVVSKIRGO 57 

jq za (loskonaly podr§cznik szkolny. Dzis jej wydanie powitaliby 
z radi)sei>5 wszyscy historycy literatury, ktörzy wiedzq, jak szkdlna 
naiika jezuicka wpfywala na caL'i twörczosc; poetyck»^ w. XVII 
i XVIII. Moze. krakowscy czv chvrowscy 0. 0. Jezuici zdecyduJ4 
si§ — do najkdinpletniejszego wydania Puematöw swego luniiiia- 
rza — dodac i wydanie Poetyki ? 



Przypisy. 

1) Dia ogölnej orjentacji w arcliitekturze i sztuce barokowej wystarczy 
K. 0. Hart mann, Stilknnde*, I.ipsk. 1914, str. 180 nn (Sammlnngr Göschen 
nr. 80) i E. Cohn- Wiener, die Kntwickelnn^sgesch. d. Stile in der bildenden 
Kunst ^, Lipsk, 1917, t. II str. 38 nn (Aus Natar u. Geisteswelt B. (i. Teubnera 
nr. 317/18). U Hartmanna podana tez najwazniejsza literatura przedmiotu. 2) K. 
Borinski. Die Antike in Poetik und Kunsttheorie vom Ausgang des klass. Al- 
tertums bis auf Goethe n. Humboldt, Lipsk, 1914, I str. 188 nn (Das Erbe der 
Alten IX). 3) Borinski j. w. str. 199 uw. i wyrata przypuszczenie, ze wyraz 6«- 
roco pochodzi ze znanego heksametru scholastjcznego, symboliznjacego tryby dru- 
giej figury syllogistycznej: Cesare, Campestres, Festino, Baroko, Darapti. „Es ist 
ein durch Verneinung folgender Scbhiss aus einem bejahenden Obersatz. also(!) 
bezeichnend für das abweisemi Dogmatische, in dessen Dienst sieh dieser Stil 
vorzugsweise stellt". Domysl to nawet nie dowcipny, tem mniej przekonywaJEicy. 
To tei nie powinien go byl w formie twierdzenia powtarzac prof. T. Grabow- 
ski (Krytyka liter. w Polsce w epoce pseudoklasycyzmu, Krakow, 1918, str. 78), 
ktöry pisze: „slowo barok znajduje sie nawet w szeregu formuJek scholastycznej 
logiki". 4) Cohn-Wiener j. w. str. 46. 

.5) Teorje, odnoszace sie do baroku w literatarze, oniawia G. Saints- 
bury, A history of criticism and literary taste in Europe, Edinbnrg, 19(12; M e- 
nen:lez y Pelayo, Historia de las ideas est^ticas en Espagna -, Madryt, 1890/96; 
u nas T. Grabowski, Kryt. Ht. w Polsce, str. 77 nn. Krotki, ale trafny rys 
baroku europejskiego takze u K. Pilata, Bist. lit. polskiej t. III str. 5 — 13. 

6) Borinski, Antike in der Poetik, str. 197. | 7) Borinski, Balthasar 
Graciän und die Hofliteratur in Deutschland, Halle a. S. 1894; tenze, Antike in 
der Poetik, »tr. 198 i uwagi. - Prof. T. Grabowski (Kryt. lit. w Polsee, 
Str. 106) nwaia za j;townycli teoretyköw baroku wspomnianego Guevare i wJo- 
skiego ex-jezuit^ Tesaura, o ktörym b^dzie mowa w tekscie ponizej. 8) Wy- 
starczy K. Beer, Spanische Literaturgesch. (Sammlung Göschen, nr. 168), Lipsk, 
1903, t. II Str. 105 nn. 



r>8 TAUKi:»/. aiNKO 

9) l'or. E. Norden, Antike KiinHtproiin, Li|»ik, 1909; L Kri «d länd er, 
Unr!iiplluu){on iiux der tiitCeii|;(tBch. KoniH", Lipiik 191U, t. i-ty ; H. Itornecqae, 
L>ea declaiiiatioDH et let declamateura apria Sonequ« lo Pure, Lille, 1906; K. Mo- 
ruwfiki, l>t> rhetorihuA littinis ubsorviilioiiOH iRnzpr. Aknd. Um. dziul tilul t. XVI 
IS92), K'lixtoriini Kuniunuruni uinpulluo itain^.o t. XXXIl 1901). 

10) Horinski, Antike, str. 197 nn. i 11) Ob. M. OeftBring, lloliodor 
11. seine Uedeulinip für die VVeltliteralur, Kcrlin, 1901; T. Sioko, Uonealogia 
romanso earopojakief^o, Muaejon, grudiicrt. 1912. | 12)01). i> un I op ■ Lieb rech t, 
Gescb. der Prosadicbtungen, Berlin, I8öl. Dalaza litoratura ii U. Gubrynowi- 
cin, PowieÄc do pulonv XVIII w., Kncyklop. poUka Akad. Um. w Krukowie, 
t. XX U •>, atr. 99, iiw. 2 

13) t'larence (iriffin C'hilil, Julin Lyly and oiiphuism, t^rlangen a, 
Leipzigs 1894-, rec. A. Karinelli. Kiv. crit. I 5. Borinski, Antike. Htr. 201. 
14) Kep. V p. 456 b.— 16) G. Lanson, Hiat. de la litt, franc. « 1903, cz. IV 
r. 'i: Origine et la forniatiun do la Iitt^rature preciouse. L' llOiel de Kambüuil- 
let. Infllaence des litt^ritturos cepa^uule et italionne. { IG) A. Belloni 
Sloria letteraria d' Ilalia. IX, il Seicento, r. 2: 11 Marino. Marinisti, Anti- 
marinisti e prinii Arcadi ; r. 12: Del aecenteaimo e delle aae cause. | 17) 6. 
FinKler, Homer in der Nenzeit, Lipsk. Teubner, 1911, atr. 89; Borinaki, An- 
tike, Btr. 204. I 18) O manieryzniie w lit. pol. XVII w. ob. S. Por^bowicz, A. 
Mor8Zt}D, przedstaniciel baroku wpoezji pulskiej.Kozpr. Akad. kruk.tilol. t. XXI 1894 
i T. Sinko, Pierwowzör „Nadohuej Paskwaliny", Przew. iiauk. litcr. aierpieii — 
puiii. 1918. 19) T. Sinke, Hislorja poezji tacinakiej bamanistycznej w Polace, 
Enpyklop. pol. Akad. Um. t. XXI str. 156 nn. | 20) Opis rekopian u T. Walla, 
Potjmata M. C. .Sarbiewski S. I. Poloni, Staraviesiae 1892 idruk ptvwatny, nie 
puszczony w bandel ksiegaraki). p. XLVIII n. Dokladniejszy opis i streszczenie 
u ks. Koppe ns'a S. I., Anecduta Sarbieviana. Vll Sprawozd. f^inin. cbyrow- 
skiego. 1900. I 21) j. w. p. XLVIII. 22) j. w. p. VIII, | 23) Na Koppenaie wy- 
lacznie opiera sie P. Chmielowski, üzieje krytyki literackiej w Polace, War- 
sziiwa. 1902, Str. 44—48. T. Grabe wski, Krytyka literacka w Polsce w epoce 
pseodo-klasyoyzmo, Krakow, 1918, Str. 96 nn. korzyatal z samego rekopisu XX. 
C'zartoryskich, ale bardzo pobieznie. 

24) Ob. Edward .Müller, Ge.schichte der Theorie der Kunat bei den Al- 
ten. 2 t. Wroctaw 1834; Juliua Walter, Die Geschichte der Aeaihetik im Alter- 
tum ihrer begrifflichen Entwickelunj,' nach dargestellt. Lipsk, 1893. 25) de or. 
II 54 nn. 

26) F. Paulsen. Das demsche Bildnngsvvesen in seiner geschichtlichen Entwi- 
o.keluog', 1912. Str. 50 nn. | 27) Przypomnial go naszyin uczonym M. Mann, Ro- 
zwöj syntezy literackiej od jej poczatköw do Gervinusa, iiozpr. Akad. krak. filoi. 
t. 48, 1911, Str. 239 n. Najwvgodniejsay przeglad jego dziatalnoäci w Bibliothek 
der katholischen Pädagogik, XI, Freiburg, 1911, gdzie na str. 368 nn. podany 
rozktad tresci catej Bibliotheca selecta. Interesuj^ca jest dla nas dedykacja osmiu 
ksiag Bibl. eel., «ydanych p. t.: C'altara ingenioram (w Wenecji 1604 i Kolonji 
llilO), zwröcona do Stanislawa Karnkonskiego. CaJa druga czesc Bibl. sei. z r. 
1606 dedykowana jest krölowi polskiemoj Zygmnntowi III. | 28) Niemiecki prze- 
klad w Bibl. der kathol. Pädagogik XI str. 509 nn. ze wstepeni. | 29) l'o zrozu- 
mienia tego zarzata trzeba sobie przypomnieö, ze Cic. Verr. II 154, chcac oddac 



POKITKA SAUBIBW.SKIEGO 59 

po Jacinie greckie StOTijp, zapytaje: hoc qiiantnm est? ita iiia^aam, ut latine uno 
verbo exprimi non possit. Id ewt niinirum soter, qui salutem dedit. Do tych stow 
robi Marl, Cap. 5, 510 uwa^'e: Cicero Soterem salvatorem noiuit nominare : illud 
eniin niiniiini insolens erat. — Naturalnie nie mögl Cycero atworzyc rzeczownika 
salvatO)', Bkoro nie uzywal czasownika salvare, zastepujnc go wyraieniami: ser- 
viere, saivum facere, salriim reddere. Chrzescijanom nie wystarczal serrafor, bo 
ten oznaczat raczej zachowawce niz zbawce i dlatego wbrew duchowi laciny od 
przymiotnika salvits utworzyli salvator. Nie podobala sie ta chrzescijanska inno- 
wacja gramatykom, jak wyuika ze slow sw. Augustyna (trin. 13, 10, 14): ^.lesus 
id est salvator. Nee quaerant grammatici, quam sit Latinani, sed Christian!, qaam 
verum. Salvare et salvator non faerunt haec Latina. antcqaam veniret Salvator; 
quando ad Latinos venit, et haec Latina fecit... verbum (salvator) Latina lingua 
antea oon habebut, sed habere poterat, sicut potuit, quando voluit". Possewin 
idzie za sw. Äugnstynem, Cyceroniaüczycy za Cyceronem, 

30) Znany on n nas jest z dziela \t. t. : „Zasady 1 catosc wiary katoli- 
ckiej" w 8 tomach, przetozonych na polskie przez ke. Czeczotta, w Warszawie, 
1916, u Gebethnera i Wolffa. 

31) Robortelli, In librum Aristotelis de arte poetica explanationes. Flo- 
rencja, 1548; Victorius (Vettori), Commentarii in prininm librum Aristotelis de 
arte poetica, Florencja, 1560; Minturno, Poetica Toscana, 1563 nawiazuje do 
Poetyki Arystotelesa i jego zdania szeroko parafrazuje. 

32) por. uw. 20 i 23. I 33) Przeglad tresci Skaligerowej Poütices lihri VII 
fl561) u Lintilhao'a, de I. C. Scaligeri Poetice, Paryz 1887, takze u K. Bo- 
rinskiego, Antike i t. d. str. "222 nn Inb C. L. Cholevins'a, Gesch. d. deut- 
schen Poesie nach ihren antiken Elementen, Lipsk, 1854 I str. 308 nn. T. Gra- 
bowski (Krytyka literacka w Polsce, str. 83 nn) zaiicza Skaligera, typowego re- 
nesansiste, do teoretykow baroku i prawj o uini dose balamutnie. | 34) T, Gra- 
bowski, Kryt. lit. str, 92 pisze ; „poetyka Sarbiewskiego idzie utarta droga, nie 
jest jednak skröceniem dziela Skaligerowego", z czego trudno wywnioskowac, jak 
sobie przedstawia stosunek obu aatoröw. 35) T. Wal) podaje tytul: De perfecta 
poesi l. IV, Koppens, a za niin Chmielowski: De perfecta poesi l. IX, T. 
Grabowski mowi w ogdle o „fragmencie poetyki". 

36) Poetica d' Aristotele vnlgarizzata, Wieden 1570. Stosunek do Arysto- 
telesa ornawia G. Finsler. Homer in der Neuzeit, Lipsk, Teubner. 1912, 70 nn. 
37) Finsler j. w. str. 63. Poetyk? Arystotelesa cytuje w podrecznem wy- 
daniu F. Snsemihla w Lipska, a Engelmanna, 1874, podajac liczby rozdziaJöw 
i paragraföw, (uwydatnionych w ubocznera przekiadzie niemieckiem), a nie dtngie 
sygnatury stronic wydania Akademii berliriskiej. Polski przeklad Poetyki wydat 
S. Siedlecki w Sprawozdanin gimn. sw. Anny Krakow 1887 i Z. Eckhardt, 
Sprawozd. gimn. w Saniborze, 1905. Obaj opierali sie na recenzji tekstu J. Vah- 
lena, 1 wyd. 1867, 3 wyd. 1885 (w Lipsku u Hirzel'a). Dzis musi kazdy uzywac 
komentowanego wydania I. Bywater'a, Aristotla of the art of poetry, Oxford, 
Clarendon Press, 1909. Na jego pod.stawie przygotowuje nowy przeklad polski 
Dr. A. Bednarowski we Lwowie. 38) Finsler, j. w. str. 65 nn. | 39) Nauke 
jego podzielali antorzy renesansowi, jak tlumacz Homera Carlo Marsnppini 
w dedykacji swego przekladu, zwröconej do papie^a Mikolaja V, jak Angelo 
Poliziano w Praelectio in Homerum i i., ob. Finsler, str. 24 n, 35 nn. | 



RO 



1 AllKII^Z NINKO 



40) l'ritytucin jij 7.» Koppeniom P. ('h m ie I o w iiki. I)xii<jci kryt. litcr, «Ir. i7 n, 
u oz\»«i'iowu '1'. Ct r aliu w nk i, Kryl. lilt-riicku, »tr. 93. 

41) .IcMt to t«iirja lein|>c'i'aiiii'nl(tw lli|ipiikrntuHu, /ni»dy6k<>wniiii przi z OhIciiu, nh. 
I'. M a I a p << r t. l<o CnracliTo, Bitil. intern, du psycholofi^ i'xixt. nnrnialo et pa- 
thol ,. l':iryi, 1902, «tr. 120 nn. | 42) Pr/.i'kunniiie, io elmjiientia, jakowMiik wy- 
kuxiiilccnia r»rinalne|;o, czyni aposobnym do luuwicnia i plnania o WHxyiitkicb 
pnediiiiotacl) i uiiiirj^tiiosciuch, pochodzi ■/. Die. de or. I If), 65 i bylu doj^inatoni 
w epuco KeneHanxu. ob. II. Potor, Wuhrlicit u. Kuiiat, GeacliichtsHcbreibiiii;,' n, 
Plufiint im klass .\llcrtnin. I.ipuk, '!'■ nhiier. 1911. r. Xlli. 

43) wydMl je i objaftnil G. f'rzy p h or k i, Kozpr. Akad. krak. lilnl, t. 49, 
1911, »tr. 65 iin. i 44) O K. Ualzcl. Das l'rometheusBytnhol von Shaftcabnry 
zu (ioetbo. Ilbertir« Neue Jahrbli f. klasH Altert. XIII 1910. »tr. 411 nn, 130 im. 
45) l) Iniprowizacji Konrada, l'ani. liier, im. A. Mickiewicza, 4, 1890, obecnie 
Mickiewii>/, (Poznan. UH8) II Str. 56 uw. I). | 46) T. Orabowi-ki, Kryt. lit. 
str. 9") przytarza z M. .1 a b lo n o we k i eg o (.\kiideriiia kijowsko-niobilartska, 19(10. 
Str. 99) s/.czefrdl, ie wprowadzono ja w inury Akadeinii kij^wskiej. T. Wall 
|w cytdwaneni wydaniu Poeninta) zwraoa nwHfr?. ie ckpcerpty r, ks. 10 (do acnto 
et arj<uto) zawiera .Oraior extemporanens" Michata Kadovitisa i odsyta Iti 
do Morbofa „De acuta dictione' iLiibeka, 17H1). ,Iiiz tc szc/.ej;öfy wystarcuai^ 
do zaprzeezenia twiordzeniu P. Ch ni i e 1 o w s k i e p o (I)zieje kryt. lii. str, 48), 
jjikoby dziclii Sarbiewnkiei'O pozostalo nieznanrm ogdlowi i wplywn na wyrobienie 
pojjladöw literackich z^nla miec nie ino«jto". Jezeti jnÄ wykJady po^ockio z r, 1620 
,przywla87.ezyli sobie niektörzy nanczyciele (jeznicry) i ad auditores emnlgarunt 
suos', jak sie «karzy sam antor w przedinowie do ks. 10 (zobacz w tekecie str. 10), 
to cöz dopiero niöwie o poczytoosci pozoiejszych o szesc lat ksiag de Perfecta Po- 
esi ^lawnejjo juz poety zakonnegoV ! 47) np. Eiianthius i Do natu», de co- 
moedia, Uioinede«, Ans pramni. (ksiega 3-cia). | 48) Sarbiewski i-ytuje swe szkolne 
panejriryki o K. Chodkiewiczu, wydane pizez T. Walla na str. 273, 360, iißi, 45t 
455. 462 itd. patrz Indeks. 

49) Na t? wyboroa ocenf artyzmu i talsntn .). Kochanowakieg j zwrouil 
uwage juz ks. Koppens, a za nim P. C h m ieluws k i, Dzieje kryt. liier, str. 45 
i T. Grahowski, Kryt. lit^r. str. 97 i 98. Warto dodac, ze drugim rdnnie sub- 
telnyni sed/.ia Kochanowskiego okazal sie Jezuita Ignacy Wlodek w ksiazce 
,0 Naukach Wyzwolonych" z r. 1870. Analiia „slodyc/.y" jezyka w 7. Trcnie 
Kochanowskiego jest go'lna uwag Sarhiowskiego,, ktörego WJodek prawdopodobnie 
znal. Zwröcilen» na to uwag§ w Eos XVII 1911 w artykale ; Polski apologeta ho- 
manizmn z w. XVIII ; obszerniij M. Dynowska, F. N. Golaüdki na tie wspöl- 
czesnej epoki, Kozpr. Akad. krak. fibil. t 55, 1917, .str. 283 n. 

50) Wobec tego faktu upada tvrierdzenie prof. T. G ra b o wsk i e,T0 TKryt. 
liter. w Polsce, str. 96', ktiiry pisze : .Nie daje on (t. j. Sarbiewski w wyklad/.ie 
na teinat drobnych rodzajöw. poetyckich) röwnieÄ nie, ozego nie wypowiedzieli 
Skaliger i Pontanas". Kzeczywistosci odpowiada tylko »twierdzenie, ze Sarbiew- 
ski nie powtarza nie, co jnz powiedzieli Skaliger i Pontanus. — Nie wiadomo 
tez, na jakiej podstawie prof. Grabowski sadzi (str. 96', zo öw wyklad o drobnych 
rodzajach ,nie dochowal sie w caloäci". skoro Sarbiewski nigdy nie napisal wie- 
cej nad to, co jest w r^kopisie. Na te drobiazgi zwracam uwage tylko dlatego, 
ze podr^cznik bistorji Krytyki literackie), na ktöry sie inusza powolywac cale 



I'OKIVKA .SAKB1BW8KIEG0 61 

pokolenia, pmynajiniiiuj w relacji o faktach powinien byc iiiezawixlny, ' 51) l'o- 
dzivva godna jo«t zdolnoÄc do ewobodnego wyraiania wazystkich iiiynli i ncziic 
nie tylko w wyrazaoli i awrotach, alo i w calych wiersiiaih z Horaef{;o. VVsxyst- 
kie te zapoiyozouia zestawi} wyczor|iujaco dopiero — NiBmiec, Fendynand 
Mariu MUllur w munai-hijskiej dyssertacji doktorskicj p. t. : Do Mattliia Casi- 
iniro Sarbievio Polono S. I. Uoratii imitatore. Moiiacbiuin, 1917, Btr 76 Procz 
Horacego wzorem Sarbiewskiego by} takze zachwalany prztz nie^o I'indar, kto- 
Tugo Älady z jCfTO Piesni zbieracn w przygoiowanej »Jasnio rozprawie, p. t. „Pin- 
dar w Polsce". | 52) Z teorja Sarbiewskiego moZQaby porownac usilowania Ste- 
fans Mal lar mi5'go, ktöry wprowadzil do poezji czysiy dzwi^;k jako sroiiek 
ekfipies^yjriy, ob Jan Szarota, Wspolczesna poezja fraiiciiska, Lwdw. 1917, 
8tr. 82 nn. | 53) Kwestje, wylozoae dotycbczai w zwiazku z elogja, traktowali sta- 
rozytni w nauce iiietryki; wyklad o sposobach kompozycji poetyckiej naiozal 
do nauki Tispl T;o;vj|jiaxo;. zachowanej np. w doilalku do podrecznika mctryki He- 
festjiina. Za jego pr/.ykladem zannerzat Öarbiewski nykladac kiedys i o „poe- 
macie", aU zainiara swego, jak sie zdaje, nigdy nie wykonal. Co iunego przez „po- 
emat" vv ednaznieniu od „poezji" ro/.uinie F*ontanus w picrws/,pj ksiedze swej Po- 
etvki. 1 54) To rozroznianiB zapasn wyrazow, dopas/.czaluych t\lko w pewnym ga- 
tunku literackim, a zabronionych w innycli, jest dopiero zdobycza filoiogü klasy- 
cznej z üstatniego pölwieku. Pozwala oDo nawet dose droSne fragtnenty bez 
wzgleda na tresu odnosic z dose wiulkiem prawdopodobieiistwem np. do tragedji, 
kotnedji. liryki, elegji i t. d. Sarbiewskiego empirja uprzedzila wjec zdobycze 
metody tilologicznej o pöltrzecia wieku. 

55) Spör ten, jako \valk§ o uprawnienie poezji „roniantycznej"* wob^c do- 
ktryny klasycyzma przedstawia wyczerpujaeo G. Fi n sl er, Homer in der Nenzeit 
(Lipsk, Teubner, 1912), str. 6U du. Tarn tez sa wystarczajace charakterystyki 
przytjczonych w tekscie aatoröw i dziel. ] 56) ob. Finsler j. w, str. 57 nn. | 
57) ob, T. .Sinke, Historja lae. poezji buin. w Polsce. Eiie.vklop. Akademii Um. 
t. XXI, 1 Str. 160 nn. 58) SkörskiegoLechus (o ktörym niedawoo pisat S. Pilchi 
Eos XXI 1916 Str. 102 nn) jest jakby sarogatem Sarbiewskiego Lecbiady iLe 
chias), • ktöra miafa byc przyktadem na zrealizowanio przepisöw do perfecta poesi, 
ale nie doczekata sie nigdy wykoüczenia. Z 12 zamiarzonych ksiag dochowalo sie 
tylko kilka>et nierszy ks. XI. | 59) Ob. T, Grabnwski, Kryt. lit. str. 112 nn. 
60) Wedlug informacji T. Wall'a we wslepie do wydania Poemata str. XLVIII. — 
Doniesienie moje, podane w Sprawozd. Akad. Um. tilol. czerwiec 1918, jakoby 
ü. U. Jezuioi wydali byli takze Poetyke Sarbiewskiego w pryvvatnym druku, po- 
legalo na bJednej informacji. ktdrej potem z koinpeientnej strony zaprzecznno. 



r 



AKADEMJA UMI E J I^T NO^ÜI W KRAKOWIE 
WYDZIAL FILULOGICZNY. — ROZFRAWY T. LVlIl. Nr. 4. 



STANIStAW WlTKOWSKl 



LEKARZ MIKOLAJ Z POLSKI 

NOWOODKRYTY PISARZ tACINSKI XIII WIEKU 



W KRAKOWIE 

NAKLADEM AKADEMJI UMIEJ^TNOäCI 

SKt.AD GfcÖWNY W KSl^GARNI G. GEBETHNERA I SP. W KRAKOWIE. 
GEBETHNERA I WOLFFA W WARSZAWIE. 

1919 



Drakaraia Uniwergyteta Jag^ielloiitkiego pod lariadem Jözefa Filipowakiego. 



.AKADEMJA ü M I E J IJTNO SC I W KRAKOWIE 
WYDZIAL FILOLOGICZNY 
ROZPRAWY TOM LVIII — Nr. 4. ' 



Stanisl^aw Witkowski. 



Lekarz Mikolaj z Polski 
nowoodkryty pisarz iacinski XllI wieku. 

(Praca przedstawioaa na posiedzenia Wydziatu 14 pazdziernika 1918). 

1. Osoba Mikotaja. 

a) Wiadoinosci zawarte w pismach Mikolaj a. 

W r. 1911 uczony duiiski lekarz J. W. S. Johnsson 
■w paryskim Bulletin de la Soci6tt5 fran9aise d'histoire de la mi- 
■ decine (tom X, str. 269 — 290) nglosil nieznany dots^d zbiör recept 
brata Mikolaja, lekarza z Polski (fratris Nicolai niedici 
• de Polonia) p. t. Experimeuta^). Najstarszy datowany r§kopis tego 
zbioru recept pochodzi z roku 1323, co wskazuje, ze recepty musiaty 
powstad przed tym rokiem. W kilka lat pozniej, w r. 1915, znany 
historyk medycyny, profesor univversytetu lipskiego, Karol Sud- 
hoff w wydawanem przez siebie w Lipsku Archiv für Geschichte 
der Medizin (tom IX, str. 31 — 52 i odbitka -) röwnieÄ po raz 
pierwszy z r§kopisu berlinskiego oglosiJ lacinski utwor wierszo- 
wany tegoz Mikolaja p. t. A nti poeras »). Oba te utwory, wydane 
w czasopismuch lekarskich, nie wiele bylyby wyszty poza kola 
czysto lekarskie, gdyby drugiem z nich nie byl si§ zajqi gto^ny 



i) J. W, s JohnsBon, Les „Experimenta Magistri Nicolai" publica pour 
la premierfe fois. 

') U H. Dielsa w ponownem wydaniu traktatu czytamy prez pomylke z«- 
• cera zamiast; „tom IX", „tom IV. 

') Sudhoff, Antipocras, Streitschrift für mystische Heilkunde in Versen 
- des Magisters Nicolaas von Polen. 
iRocprawT Wyd«. filolog T. LVlll. Nr. 4. I 



H'l'ANIKr,AW Wll'KOWBKI 



filoliij; ln-rliiiski 11 (! r IM 11 n 11 Dicls. Wniicc tc;,'ii. /.<■ wvduny |ir/.e7. 
SiKlIiolla lokst pisina Aiiti|i()cru8 ZHwicriii wicle l)Ji;(J()W, |iijvvn(mI vcii 
skiitkicin myliiO{j(i ii(Ic7.ytunia triicIiieK'» <l" odcyfrowania rtfknpiHU, 
Dii«is «ikoliioJiinowaJ ri;kip[iis na iiowo i wy<liiJ {;<> w Sil/.iiii<:sbc- 
riehte der iireussisrhoii Akudeniif 191(5 str. ;-576— ;-}94 '). Dicls nie 
tylko sprostowal niieJBca mylnie |ir/.ea swogo puprxcdnika odiizy- 
tane, ale tekst zepsuty przez pr/.episywacza poprawif wyhornii? na 
wiclu niiej.sfjifh konjekturanii i zaopatrzyl iiwagaini. wvjaÄniajst- 
cenii w spus('>t) y.nakomitv njzm.iite cienine iiiiejsca traktatii*). 
Osoba drugiego wydawcy zwröci uwagt; i filologöw klasycznyrh 
na nowoddkrvly traktat; \v pierwszym 7,iii r/.t,'dzie zwnicic imisi 
na niegü uwag^ filoioguw polskich ze wzglijdu na przynaleiiinsd 
nowoodkrytego pisarza do Polski i do tak wczesnej epoki. Z tilo- 
logöw polskich pi);5wigci} Mikolajuwi fejicton w krakowskim C/a- 
sie z d. 10 kwictnia lillT nr. 166 prdf. Tadeusz 8iuko (Nowo- 
odkryty pulski lekarz z XIV w.). Sinko stresxcza traktat wierszo- 
wanv Mikolaja i- stara sit; okreslic na tle hi»ti>rji nicdycyny sta- 
rozytnej i srednicjwicozncj stannwisko Mikulaja jako lekarza. 

Ktöz jest [irzedewszvatkiem üw Mikulaj z P(ilski,kti')rego pisina 
pii szeäciuset latach po raz pierwszy iijrzaly swiatio dzienne? Niewiele 
one o nini ucz^i. Oto na poczj\tku pisnia Experimenta znajduje si§ 
we wszystkich r^kopisach, na ktörych .si(j ofjarl j)i('rw8zy wydawca, 
nast§puJ4ca nutatka: „Incipiiint Experimenta de aiiinialibus fratris 
Nicolai inedici de Polonia. qui fuit in Monte Pessulano 20 annos; 
qui tante fuerat experieucie. quod ante ipsum non creditur simi- 
lis fuisse nee speratur de futum, ut patet in miris operibus suis 
in diversis proviuciis et regiouibus causas magnas et siibitas fa- 
ciendo" '). 

üczy nas ta notatka, in lekarz Mikdlaj byJ zakonnikiem, ze 
pochodzit z Polski, ze bawil w Montpellier 20 lat, wreszcie ze po- 
siadai doswiadczenie, jakiego nikt przed nim nie tnial i chyba 
nikt po nim miec nie b^dzie. ze w rozmaitvcli krajacli i prowin- 
cjaeh dokonywal uzdrowien swietnych i pr§dkich. Te dane do 



') H. Diels, über die Schrift Antipocras des Nikolans von Polen. 

^j Listownej informacji Sadboffa zawdzieczam wiadomosc, ie Sudhoff od- 
powiedzial obszernie na wydanie Dielsa w Mitteilungen z. Gesch. d. Med. Arty- 
kola tego nie adalo mi a\% otrzymac. 

') Tekst tej notatki podaje w formie poprawionej przez Sadhoffa ; u John»- 
sona zawiera on kilka bledöw. 



LKKaRZ MJKiH.AJ Z IMILSKI 



biografji Mikolaja nie zostnty przez uczonych zagranitzriych nce- 
nionc krytycznie, wobec czego wypada mi tu podjjic pierwszf^ prob? 
ich krytyki. Od kogoz pochod/.i notatka r§kopi8üvv: od samego 
Mikolaja, czy z czasöw pözniejszyc.li ? Przesadne pochwaly Miko- 
Jaja uderzaJ4 w niej przedewszystkiein. Zobaczyiny, ze Mikcjtaj 
nie nalezat vvcale do ludzi skromnycli, wi^c notatka panegiryc/.na 
mogla wyjse z pod jego piöra. atoli trudno przypuscic, by napisai 
sain o siibie, ie nikt przed niin ani pu iiim nie pcHrafilby durö- 
wnac niu dosvviadczenieni. Z drugiej strony eztowiek tak przeko- 
nany o swej wielkosci lekarskiej na pewnn nie wydal zbiuru 
swyeh reeept anonimowo, tembardziej. ze reeepty te bez slawy 
autora nie dawalyby gwaranoji skuteezuoici. \Vi§c przyjmieniy, 
ze pierwsza cz^ic notatki pochodzi od autora (lub jego znajnmycli), 
a przesadne jego pochwaly s^ dodatkiem obcym. Od autora (lub 
jego znajomych) pochodzi imi§ i wiadoniosc, ze byf zaknnnikiem, 
dalej wiadomosc, ze pocbodzii z Polski. wreszcie. ze spijdzil dlugi 
szereg lat w Montpellier. Za tem naszem przvpuszezfniein przema- 
wia najpierw okolioznosc. ze Mikobij nazvwa si^ zakonnikiein 
takze w tytule driigiego pisnia, Antipocras, Czytamy tarn: „Ineipit 
Antipocras, quem composuit et similiter noiicupavit frater Nicholaus 
fratruni Predicatorum. Alio autem nomine appellatur über Empe- 
rieorum". Dalej przynaleznose Mikolaja do zakonu, mianowicie do 
zakonu dominikänöw, potwierdza sig swiadectwem zr(5dta polskiego, 
o ktöreni niebawem b^dzie mowa. a takze i religijnym charakterem 
utworu Antipiioras. To zrödJo polskie stwierdzaröwniez. ze Mikolaj 
przebywal w Polsce. Pobyt jego w Montpellier poswiadeza notatka 
tytulowa pisma Experimenta. a takze notatka tytulowa w niemiec- 
kim zbiorze reeept chirurgieznyeh. wykazujqcych wpJyw Miko- 
laja. a zachowanych w rkp. Palatinus lat. 1117 (Sudboff w. w. m. 
Str. 35 n.). Nie budzi on w^tpliwosci tembardziej, ze potwierdzajq. 
go pewne fakty j^zykowe w utworze Antipocras (zob. nizej). Wiel- 
kie pochwaty Mikotaja jako lekarza w drugiej polowie notatki do- 
dal ktos, by nadae wagg receptom, zawartym w jego Experimenta. 
Tekst notatki zawiera w pewnych rgkopisach Experimentöw 
warjanty: i tak w dwu pözaiejszych rykopisach (zXViXVIw.) Mi- 
koJaja nazwano lekarzem z Czech (de Bobemia) zamiast z Polski. 
Dalej w jednym z r^kopisöw Experimentöw po slowach: medici 
de Polonia dodane sf^ stowa: ordinis Predicatorum. wiadomosc — 
jak to juz wiemy — calkiem pewna. Co do liczby lat 8p§dzonycb 

1* 



4 N'I'ANISLAW WII'KOtVHKI 

przesMik'itiija w Montpellier, t.<i crlurcki r«;ko|)i8 bibljoteki Amplo- 
niimik 7. piicziitkii XIV wicku swiudc/.y, /.<■ Mikolaj ImwiJ w tem 
Hiiescif nie 20. Icfz 30 lal; rt,'kci|)is iuticcki /, XVIwieku iioduje, io 
8|iydxii laiii lal przfszln 30 (plan qiiuin 30). 

Jakxe si^ ina r/.eez wobec tyuli war)ant(5w najpicrw z rze- 
«•zvwi.stn ezy pruybrann ojczyziifv Mikulaja: czy pochodzil on 
z Polski czy z Czech? l'ubyt jegcj w Polsce stwierdzouy jeat 
przez wvzej w.-ipomniane zrödlo pulskie. Pobyt w Czeehacli nie 
je.st wvkluczony, bo we \v.st<;pie do pisina Antipooras MrkoJaj po- 
wiada, ia leczyt wsröd rozniaitvfh narodtivv {in plurinii.s natio- 
nibu.s). Dwa uwe rt^kopisy/nazywajqc.e Mikolaja Czechem, |)ijwötaly 
muze w Czechach albo wiadomosc ta poehodzi z ustiiej tradyc.ji 
o pobyeie Mikolaja w tyin kraju. Liczby lat sp^dzonycli przez na- 
szego pisarza w Montpellier niepodobna stwierdzid z innego zrödla. 
W braku inuyeli danych pojdziemy za najstarszyni datowanym 
rt^kopisem Ekperiineiitow, drezdenskini. i przyjmiemy mniejsz^ 
liezb§: lat 20. 

Tvle wiadoniosci o osobie MikoUja dostarczaj^ nain r^kopiey 
prac jego, tyle tez jedynie wiedz^ o nini uczeni zagraniczni. Na 
tvch wiadomosciach opiera si^ portret literacki Mikolaja u Sud- 
hoffa i Dielsa. Wedhig Dielsa doininikan ten. polskiego pocho- 
dzeuia, zyt w Montpellier w pocz.-iiku XIV w. i nie byl caJkieni 
nieokrzesanyni barbarzynea. 

Po przeczytaniu obu pisin Mikolaja poezqlein si§ rozgls^dac 
w naszej literatiirze naukowej. ezy nie znajd^ w niej czegos wi§- 
cej o osobie Mikolaja. Poszukiwania te nie byly bezowocne; udalo 
mi sig wyjsc [)oza wiadomosci, zachowane w pismach Mikolaja 
a znane uezonym zagranieznym. 

Rozpoez^lem poszukiwania od zrödel h i s to r y czuo- 1 i te- 
ra ck ich. 

Po historjach literatury polskiej nie mo^na si^ bylo spodziewac 
blizszych wyjasnien o Mikolaju wobec tego, ze Mikolaja jako pisarza 
poznalismy dopiero obeenie. Ale nie bylo wykluczone. ze historyey lite- 
ratury naszej. nie znaj^c samych pism Mikolaja, mogli o nim zna- 
lezd jakie wiadomosci czyto u wspolczesnych mu, czy u pözniej- 
szych pisarzy. Nadzieja ta zawodzi. Nasze historje literatury, po- 
cz^wszy od Wisznie w ski ego, a skonczj'wszy na tych podr§- 
cznikacb, ktöre z nowszych najwi^cej uwzgl§dniaj% sredniowie- 



LKKARZ MIKOIiAJ 7. l>OL.SKl 



cznfi literatur(j tacinsks^, iniannwicio na jxiclri^czniku Br U e k n e r a ') 
i podr^czniku Akademji 2), nie znaj% MikdJaja zupetnie. Co prawda, 
oaoby Mikdtaja nie przeoczyl w swej erudyc.ji Brückner: vv pracy, 
äredniowieczna poezja Jaciiiska w Poisce (Rozprawy wydz. filfil. 
Akad. Umiej. w Krakowie t. 16, 22 i 23 z r. 1892, 1894 i 1895 
(Strya II. t. 1, 7 i 8) wymionia ou imiv MiUoJaja w przypisku 
(t. 16 Str. 309) na podstawie katalogu rgkopisöw Ampluniusa, ale 
zresztfj osi)b(i jego i pismaini nie zajmuje si§ zupelnie. 

Z kolei zwröcilem sig do literatury koseielnej da 
dzieJ, traktuj^cych o historji doininikanöw w ogölnosci, a w szcze- 
gölnoici doniinikanöw w Poisce. 

Zakon doininikanöw posiada ljogat% literatury. odnüsz^^c.■^ si§ 
do jego histurji, mi^dzy innemi wielkie, wyczerpujqce dzielo o pi- 
sarzach tego zakonu. Autorami jego s,<i dwaj uczeni domiuikanie 
francuscy z poczf^tköw XVIII wieku: Quötif i Eehard. Dzieloto 
2-toinowe p.t. Scriptores ordinis Praedieatorum (Lutetiae Parisiorum 
1719 — 21) wymienia wszystkich wöwczas znanych pisarzy zakonu, 
Mikolaja jednak nie zna. Nie zna go tez historja dominikanöw 
w Poisce zasluznnego piöra dominikana ks. Sadoka Bar,^cza p.t. 
Rvs dziejöw zakunu kaznodziejskiego w P<jlace (2 tomy, Lwöw 
1861), przynosz^ca najwi§cej dla historji blizszej autorowi prowin- 
cji ruskiej zakonu doniinikanskiego. a daleko mniej dla dziejöw 
dominikanöw w Koronie i na Litwie ^j. Wobec tego nie tez o nim 
nie wie ks. S(tanislaw) Ch(odynski), autor artykulu: Dominika- 
nie w Polsee w wydanej przez ks. Michala Nowodworskiego En- 
cyklopedji kc.scielnej (Tom IV. Warszawa 1874. str 287 — 306), 
czerpis^cy gtöwnie z ks. Barf^cza. Nie zna Mikolaja i podr^czna 
Encyklopedja koseielna wydana pod kierunkiem ks. Zygmunta 
Chetmickiegi) (Warszawa). 

Nie przvnosi o naszyni MikoJaju nie i ogromne 8 tomowe 
dzielo: Bullarium Ordinis Praedieatorum (Rumae 1740), 
b^di^ee zbiorem bull, odnosz.-icych si§ do zakonu dominikanöw. 
I nie dioiwnego, lekarz nasz nie odtgral w dziejacb zakonu zadnej 
wazniejszej roli. Dziela Wincentego Marji Fontan^: Sacrum the- 



>) Brückner, Dzieje literatury polskiej w zarysie. 2 t. VVarszawa 1903. 

') Dzieje literatury pi^knej w Folsce w Eocyklupedji Akadeinji Umiej?- 
tnosci w Krakowie (1918J 

^) Por. ks. S. Cb(odynski), Uominikanis w Polece, w Kncyklopedji Kos- 
cieloej ks. Nowodworskiego (VVarszawa, 1874) str. 306. 



6 (l'1'AMM.AW WITKOWSKI 

atrum Doininioaniiin (Roinae 1666) i Muuuinenta Dominicana 
(RoiuHu 1675) nie zawierajn wzmiaiiki o Mikolnju. Nie mogJein 
korzystai^ z dziola: Monuiiienta Ordinis fratruni Praodi- 
catoruin historica (T. III— IV. Acta caj)! t u lo r u m ge- 
u i' rii i i II m, rcru Reichert. Romae 1898, 1899), mimo in dzielo 
sainii iniiiloin w r^ku, a t« diatego, ie wydawnictwo tu nie posiada 
dotijd iniieksu osöb. Henryka Finkegu. Ungedruckte Doiiiinikaner- 
briefe des XIII Jhd. (Paderborn 1791) röwniei nie przynoszij nie 
nowego '). Niedostgpne bylo mi dzieJo: B. Berthier, Opera ad 
res ordinis Praedicatorum spectantia (PViburgi Helvetiorum 1891). 
Analecta sacri urdinis fratruin Praedicatorum sou vetera 
ordinis nionunienta.. . ed. FrUhwirth (Romae 1893 — 1898) we- 
dliig ud/,ieloncj ini kompeteiitnc) informaeji nie inogji zawierad 
nie o nsobie Mikotaja Niedcist^pne byly mi dalej dzieJa: Dan- 
zas, Etüde sur ies teinps j)rimitifs de l'ordre de a. Dominique, 
4 tomy, Paryi 1874, i Chapotin. Histoire des Dominicains de ia 
pros'ince. I. Le siecle des fondations, Reuen 1898. Wreszcie ze 
starszych nie mialem dziela: Malvenda, Annales ordinis Prae- 
dicatorum, Napoli 1627. Dtugosza Liber beneficiorum wymienia 
tylko prowincjaton' dominikanskich w Polsce, o naszym pisarzu 
niema ii nicgo wzmianki. 

Tak wi^c literatura koicielna nie dopisuje, o i)e chodzi o le- 
karza MikipJaja. 

W dalszvm ci^gu zwröcilem si§ do naszej literatury le- 
karskiej. Tu mialem przyjeinnij niespodzianke. Lekarze nasi 
daleko wi§cej zrobili dla historji medycyny w Polsce, niz przypu- 
szczalem. Zasluga swiata lekarskiego polskiego jesttem wi§ksza. ze na 
zadnym z uniwersytetöw pulskich nie posiadamy katedry historji 
medycyny. jak jq posiadaj^ wielkie uniwersytety zagraniczne, np. 
lipski, katedry, ktöraby byla osrodkiera badan nad historji medy- 
cyny w Polsce. Badania nad tym przedmiotem s^ zastugq ludzi 
prywatnych, a najwi^cej w tym kierunku zrobili lekarze war- 
szawscy. Posiadamy dzis zebrane starannie wiadomosei o lekarzach 
w Polsce od czasövv najdawniejszych az do dzisiejszych. Wsröd 
tycb lekarzy znalazJem i naszego dominikana Mikolaja. Nie zna 
go wprawdzie jeszcze Ludvvik G^siorowski, autor 4-tomowego 



') Z dziet Fontaay i pracy Finkego moglem korzystac dzi§ki aprzejniosci 
hvijwskiego klasztoru dominikanow. 



l,T;iiAKZ MIK<lf,AJ •/. POI.SKI 



«dzieta: Zbiör wiadüinosci do historji sztuki lekarskiej w Polsce 
(Pdznaii 1839), ale zwrociJ na niegn uwagt; juz w r. 1877 Ernest 
"Swiezawski w artykule: Przyc.zynki do dziejöw incdycyiiy 
w Polsce, pomieszczonym w Pami^tniku Towarzystwa lekarskiego 
warszawskiego ft. 73 str. 18 — 20). Uczony ten w szkip.u, poswi§- 
conyin lekarzowi Boleslawa Wstydiiwego i zuiiy jego Kiugi, Ra- 
doslawowi (Radstawovvi), wspomina i o naszyin MikoJaju (str. 18 
nn) i opierajfic si§ na waznem zrödle rucznikarskiem polskiem, 
ktöre niebawem poznamv, przynosi o osobie jego blizsze wiado- 
• mosci. Z artykutu Svv'ezawskiego przeszly te wiadomosci do grun- 
townego Slownika lekarzöw polskich dra Stanislawa Kosmin- 
skiego (Warszawa 1883), ktöry w^röd kilku innvch lekarzy Mi- 
kolajöw tej epoki wymienia i naszego (.str. 321). Na Mikoiaja jako 
pisarza zwrocit pierwszy uwag§') najwybitniejszy z historyköw 
nauk przyrodniczych w Polsce, prof. Jozef Ro s t af in s k i, w praey: 
Medycyna na uniwersytecie Jagielloäskim w XV wieku (Krakow 
190U) Str. 19 n. Przytoczyl on tu wiadomosc o osobie Mikoiaja, 
aawartq. w tytule jego Experimentöw. Zaczerpn^} jq z katalogu 
■r^kopisovv erfurckich, ktöre si§ zlo^yly na bibljotek^ lekarza nie- 
mieckiego Amploniusa Ratinck z Rheinbergu z poez^tkow XV w., 
darowan^ pözniej przez tegoz lekarza utiiwersytetowi erfurckiemu, 
a zawieraj.'jc^ wiele dziel medycznycb. Katalog tych r^kopisöw 
opracowal wzorovvo profesor uniwersytetu w Halli Wilhelm 
Seh um (Besehreibendes Verzeichnis der Amplonianischen Hand- 
schriften-Sammlung zu Erfurt, Berlin 1887). Jeden z r^kopisöw 
tej bibljoteki (Cod. folio nr. 276, z pocz^tku XIV wieku, u Schuma 
na Str. 184 n.) zawiera na karcie 66 verso Experimenta naszego 
Mikoiaja p. t. „Nicolai Poloni Experimenta et Tractatus de ser- 
pentibus". Sehum oddrukowal znan!\ nam wiadomosc Experimentöw 
o osobie Mikoiaja. Staratt^d przej,'\l y\ Rostafinski, Iqczqc z ni^ wia- 
domosc wspomnianego juz polskiego zrödla historycznego o dzialal- 
nosci Mikoiaja w Polsee jako lekarza. Za Rostafinskim powtorzyl 
wiadomosc. o r^kopisie Amploniusa dr. Franciszek Gedroyc w grun- 
townej zrödlowej pracy p. t. Zrödla biograficzno-bibljograficzue do 
dziejöw medycyny w dawnej Polsce (Warszawa 1911, str. 493*). 



') .leieli pominieiny krötki przypisek Brücknera (zobacz wyzej). 
') Aut"r przez przeoczenie nie wymienü tytulu pracj Bostafinskiego ; cy- 
itDJe J4 w innych miejacach dziela. 



8 S'I'AMIHLAW WITKOWSKt 

Nil tem wyt'zi'rpalcin literaturg lekarHkti iiaHZf^ '). 

Pozostaje jeszeze literiituni lii s t u r y cz n a. Na wspo-- 
inniniif jiiz kilkakmc waine zrüillo liistnrycziic polHkie zwröcil' 
uwag^ piervvszy Swiezuwski (|)(>r, wyiej). Cliodzilo iiii o to, czy 
nie znajdzie si^ juszczu innych /rudet liJHtorycznycb. Poszukiwaiiia 
inoje pod tyin wzgl<;dem pozustaly bez rezultatu. Nie przynoHi nie 
GrUnhaofena i Wutke«;!) Codex diplomaticus Silesiae. Breslau, 
(Bd. VII. 1886; Bd. XVI. 1892) zawierajncy rej^esta do dzicjow 
Sl^ska a wyinieniaj/icy tak^e szereg osob z Wielkopolski. 

Przeirzalc'in dalcj nast(;pu jure kodek.sy d vploinatyczni': FreuB- 
sisches Urkundenbucli. Politisclu' Abtciluiifi:. lld. I. lisgb. v. Sera- 
phim (Königsberg 1909)-), Codex diplomaticus Varmiensis (Bd. 
I — II, Mainz 1860. 1864) oraz inne czgsci Momimenta historiae 
Warmieiisis (Bd. III, 2 Abt. Scriptores rerum Warmieiisium, 
hsgb. V. Woeiky u. Saage, Braunsberg 1866. — Bd. IV 3 Abt. 
Bibiiotheoa Warniiensis, hsgb. v, Franz Hipler. Bd. I. Brauns- 
berg u. Leipzig 1872. — Bd. VI, 8 Abt. M. Perlbacli. Priissia 
Bcholastica. Die Ost. u. Westpreussen auf den mittelalterlichen 
Universitäten, (Braunsberg 1895). Z 18 toniow Monumenta me 
dii aevi przejrzatem wszystkie tomy. odnuszqce sitj do naazej 
epoki, a wi§c : Kodeks dyplomatyczny katedry krakowskiej (=t I), 
Kodeks m. Krakowa (= t. V i VII). Kodeks inalupolski (=t. III, 
IX, X); z innych zbioröw: Kodeks dyplom. Wielkopolski (wyd. 
Tovv. Przyj. Nauk poznan.. nakladem bibijoteki körnickiej, Tom 
II i IV, Poznan 1878, 1881), Kodeks dyplom. polski Rzyszczew- 
skiego i Muczkowskiego (Tom i i II, 1, Warszawa 1847 — 1848), 
Kodeks dyplomatyczny mogilski (Krakow 1865), Kodeks dyplom. 
klasztoru tynieckiego (wyd. K^trzyriski i Smolka. Lwöw 1875,. 
z ogromnie niepraktycznym indeksem Hirschberga), Kodeks wie- 
licki (Lwöw 1872), Kodeks dyplom. Ksi§stwa mazowieckiego (War- 
szawa 1863). Dalej przejrzalem Monumenta Polon'ae Vati- 



') Z literatury niomieckiej A. W. E. Th. Henschel, Schlesiens wiesen- 
Bcbaftliche Zustände im XIV Jhd. (Breslau 1850) nie zawiera wedtag swiadectwa 
Sndboffa (itr. 31) zadnej wztnianki o naszym Milcutajii. Tegoi Henichla 
Nachträge znr Gescb. der Medizin in Schlesien im XllI Jhd., w czasop. Janus,. 
t. I, Gotha 1851 byto mi niedostepne (wymienione sa tarn imiona 14 lekarzy 
z XIII wieku). 

-) Indeks do Kiedela Codex diplomaticus Branderbnrgensis, Berlin 1838 — 
1869 ilV Hauptteil, Namenverzeichnis) dla mojego celu niezbyt sie okazatT 
odpowiednim, diatego nie wiein, czyra ezego w nim nie przeoczy}. 



LKKAUZ MIKOf.A.l /, l'OISKI 9 

cana, t. I— III. ed. Ptasnik (Kralv(W 191 :-5 — 1914), wreszcie A. 
Biel o w 8ki efj;o Monuinenta PoidniMe historica (6 tomöw. Lwow 
1864 — 1878), oraz Theiuera Votera monumenta Poloiiiae (t. I, 
Rciinai' 1860; indcka tejjo vvydawnictvva, na ktoryni sii; opieralein, 
wyinicnia co prawda fyiki) osnby wa^niejsze). W zadiiem z tych 
irödel nie znalazlem pewnt'go siadu Mikolaja. Wzmianki o Miko- 
lajaoh. ktöreby aiy niogly oduosid do naszeijo, oinöwi^ w oso- 
bnym mzdziale na koncu, traktujf^c o imiennikach Mikolaja. 

Nie ziialaziy si§ tez zadne slady MikoJaja w regestach 
cz eski eh (E r b e n i E m 1 e r. Regesta diplornatica neo non epi- 
stolaria Bohemiae et Moraviae, 3 oz^sci Praga 1855 -- 1890). Zre- 
szt.'i prozopcigrafj^ wczesnegu naszego äredniowiecza — jak vvia- 
domo — utrudnia w wysokim stopniu to, ze osoby nie ncszq 
jeszeze nazwisk; gdy wi§c- cliodzi o irai§ chrzestne, ez^sto nie wie- 
dzied, czy identyfikowac dwie lub wi^cej osöb, czv iiieM. Trudnnsd 
zwi§ksza si§ jeszeze, gdy. jak w naszym przypadku, nie znamy 
miejsc'owosci, z ktörej pewna osoba puchodzi. W dodatku imi§ 
Mikülaj jest w Poisee XIII i XIV w. bardzn cz^ste. Dalsziv trudnii.s(5 
stanowi to, ze znamy tylkci jednij dat§ z zycia Mikcitaja i nie 
wiemy, czj' polozvc jq na pierwszq, czy na drug^ polow^jego zycia, 
innemi stowy nie znarnv nawet w przyblizeniu granie zycia na- 
szego pisarza. Ja przeszukiwalem kodeksy dyplomatyczne za czas 
od roku 1250 do 1350. 

b) Drugie irodlo wiadomosci o osobie MikoJaja. 

Po tym przegladzie literatury przeduiiotu pizejso mozenny d» 
drugiego glownego zrödla wiadomosci o osobie Mikolaja, ktöre po- 
zostalü nieznane zagranicznym wydawcom pism jego. 

W Bielowskiego Munumenta Poloniae historica, 
t. II (Lwöw 1872) znajdujemy rocznik do dziejöw Polski^ 
nazwany przez wydawc§ rocznikiem Traski^). Zawiera 
on pod r. 1278 wiadomosc. ktöra w przekJadzie polskim brzmi: 



') Tutaj wyraiara podziekowanie za wskazöwki bibljogra6czne w zakresie 
literatary koscielnej, literatnry historycznej i literatury lekarskiej polskiej profe- 
soroin: Stanislawewi Z a k rz e w s k 1 em u, Wilhelmowi Buchnniskiemu, 
a przedewszystkiem Wlad. Abrahamowi i Ladwikowi Fink low i. 

*) Kocznik ten znajduje sie mi^dzy innemi w rkp. pergaminowym bibl- 
ordynackiej hr. Zam o y ski e h z r. 1341 i niemal dostownie w rkp S^dziwoja 



10 SIASIBI AW WllKriWSKI 

„\V tvinze roku KJuwit HJy pewien zukunnik iinieniciii Mi 
ktitaj, 7, |)<i c h (j (J z e I) i ii NioinicR, z /.iikdiiu di)iiiiiiikaii(5w, 
kti)rv uczvl ludzi jt'sc w(;ze, jaszcznrki i zaby jir/.ocivv kuÄdeJ 
chiiri)bie. ktör» ich trapila, czy to l)y{ \w\ oczu. czy cd iniie<jo. 
Moczii zai c/.liiwieka cliDrej^i) nijjdy nie bad>il. lecz iiiiul jakics 
wdreczki zaiiiknii.te. Co zas w nich bylo zariiknii^tc, nie |io- 
zwalai on;bi(lac. WieszaJ z&i owc worcczki na chorych przez 
U()C, a ci, ktörzy si§ poeili skutkicin jego zawieszenia i wiUzieii 
jakies sny, wracaii <1<> zilrowia; ci, ktörzy nie, nie. Chwytali za6 
wqie golq r§k^ ludzie w imi^^ w.^ipomniancfjn Mikolaja, nie 
w imi§ Chrystusa. Bo jeieli ktus chcial chwycic w^za w itniij 
Ciirystusa, nawet jezeli niia} r(^ki; pokrytfj r(;kawiciv. zaraz go 
v/i\/, ukiisü. Przez niego zaä pnuczeni niektörzy bracia z zakoiiu 
doniiaikanöw jedli w^4e. Takze Leszek, ki^z^ Sieradza, 
z maJzonki^ ew^ Gryfinjj z pnlecenia tegoz dominikana w tym 
sainyrti roku zacz^J jesd w^ze, jaszczurki i zaby. przez co byl 
wstrgtnv calenui iiiddwi. chociaz te bvJy dla nich bardzo po- 
mucne" •). 

Sprawa dotyciiczasowyeh wiadumosci o MikoJaju przedstawia 
sie wi^e tak, ze uczeni zagraniczni znali jednn sfron^ niedaiu. 



z ('zechia, zn ii j duj ac ■ m sie obecnie w pofliadaniu Us, <; z n r t or y s k i c h, a po- 
choilzqcyin «v giöwnei swej czesci z polowy XV wieku. Tekst tych 2 rckopiaöw 
rözni sie tera od tekstu iiinycb, ze ostatni dupelniacz rocznika, opisawszy zajecie 
Lwovva przez Kaziinierza W. w r. 1340, dodaje: Traska eiiam fuit ibidem. Tra- 
eka öw jest albo imieuicm kontyniiatora. albo osoby. konlynuatora blizej oljcho- 
dzacej. 

') Tekst laciüski: (1278... Eodem annu surrexit qnidam religiostis noniiue 
Nicolaus, natione Theutonicus, ordinis fratnim Hredicatoruin, qui docuit hoinines 
comedere serpeutes, lacertas et ranas contra qnamlibpt iiifirmitatem, a qua de- 
tinebantur, sivo fuit dolor oculornm. vel aliud. Urinam autera hominis intirrai nun- 
quam iospiciebat, scd habebat quasdam bursiculas clausas. Quid autem in eis 
clansum fuisset, aspicere probibebat. Suspendebat autem illas barsiculas singulas 
super siognios infirmos per noctem, et qui sadabant ex huius suspensione et que- 
dam videbant sompnia. curabuntur, et qui neu, non. C'apiebantor autem i-erpentes 
nuda manu ab hominibus iu nomine predicti Nicolai, non in nomine Christi. 
Nam si qnis in nomine Christi rellet capere serpentem, eciam si habait manum 
tectam cum cyroteca, statim momordit eum serpens. Ab hoo autem inforniati qui- 
dara fratres de ordine Predicatoram comedebant serpentes. Dominus eciam Lest- 
co, dux Syradie, cum uxore sna Griphina per mandatnm eiuedem Predicatoris 
eodem anno cepit comedere serpentes, lacertas et ranas, propter qaod fuit abho- 
minabilis omni populo, licet faerint eis ralde medicinales). 



LRKAltZ MIKdLA.) Z l'OI.HKI 11 

luczeiii nasi drug^, zadni nie znali ubu stron. Zubaczymy teraz, 
jak sig przedstawia osoba Mikolaja po zt^czeniu wiadomosci tkwi^- 
■cj'ch w pismach z zai)iskioin kroniki pulskiej, czyli jak wyglijda 
synteza wazystkich znanych dot^d wiadomosci o Mikotaju. 

JakaÄ jest przedewszystkiem wiarogodnoäd wiadomosci 
roeznikarza polskiego? ZgadzaJ!i aigone ze wszystkiem. czego 
nas o sztuce lekarskiej Mikolaja uczji jego wtasne pisma, zgadzaj^ 
si? dalej z teno, co wieniy sk^d inqd o Leszku Czarnyin, bo o tego 
ksi§eia tu chodzi; dlatego wiadomosci owe musimy uznac, co naj- 
mniej w gtöwnych punktacli, za w ia r og od n e '^j. Jedna tylko 
wiadomose mogtaby budzic pewne wf^tpliwosci. Czy jest prawdo- 
pijdiibne, by dominikan nakazywal chwytac w^ze vv imi§ wlasne, 
nie w imi^ Chrystusa? Ozy to jest zwlaszcza podobne do wiary 
w owym wieku gl§bokiej religijnoäci i ascetyzmu? Mikotaj, jak 
widac zjegoj)ism, posiadat wiele pewnosci siebie, a nawet zarozu- 
mialosci. Z cudownych skutköw swej sztuki lekarskiej chelpi si§ co 
krok w swycb pismach. Obok swi^tych ludzi, jak Jacek, Czestaw; 
Kinga, Salomea, Jolaata, mamy w ty'm wieku w Poisce takie osobisto- 
sci, jak gtosuy biskup krakowski, Pawel z Przemankowa, ktöry 
prowadzi ^^j'cie rozpustne, pory wamniszkf, uciska poddanych. zanie- 
dbuje obowi^zki biskupie, trao^c czas na polowauiach,a odklada pokut§ 
na pözniej, gdy postyszai glos, ze jeäzcze siedm lat iy6 b^dzie. Co 
wigeej, duchowienstwo nie uwaza za stosowne wyst^pid przeciw 
takiemu biskupowi. Wogöle sq to czasy jasltrawych przeciwienslw: 
z jednej strouy gwalty, bezprawia a nawet zbrodnie, z drugiej 
aseetyczna swiqtobliwosö i swi^tosc, b^dqca wtaänie moze reakcjq, 
przeciw upadkowi muralnemu innych. Obok wi§c wielkich i iw'iq- 
tych postaci wsröd dominikanöw XIII wieku mögl istnied i szarla- 
tan, ktöry moc swegu imienia stawiat wyzej, nii moc imienia Chry- 
stusa. Nie mozna wigc i tej wiadomosci zarzuciö nieprawdopodo- 
bienstwa wewn§trznego. Ale gdybysmy nawet owq wiadomose o za- 
klinaniu w§zöw zaliczyli do materjalu anegdotycznego, do owej 
paj§czyny, ktöra oplata si§ okoto kaÄdego rozgtosu ludzkiego, to 



') Naodwröt zgodnosc nowoznalezionych pism Mikolaja z trescia zapisku 
jest nowem stwierdzeniem wiarogodnosci rocznika Traiki, z innych powodöw 
uznanego przez historykow za wiarogoduy. (Por. Bol. Ulanowski, Przyczynek 
do dziejow Pawfa z Przemankowa. Rozpr. Wydz. bist, filoz. Akad. krak., t. 17 
(1884), 9tr. 97. — Balzer, Genealogja Piastöw (Krakow 1895) str. 334). 



12 STANIKLAW WMKOAVHKI 

i w tyin razio resztij wiatloinoÄci ruezDika inuwiiny ii/.nai''. za- wia- 
rogndiuv 

Roc/.nikarz pulski przynosi iiain przedewszystkiem jednn wia- 
domosc waznti dia osoby Mikulaja. Na podstawie dodatku do imie- 
nia MikotaJH „lekarz z Polski", zawartego w r(,'ki)pisach ]e^o 
traktatüw, uczeni zagraniczni uwazali Mikulaja za Pulaka '). Ilucz- 
nik Traski pouczyi nas, ie Mikolaj hyl Nieinc.em. Wiadu- 
mosii ta jest zupetnie prawdopodcjbiia. Zakoiiy üwczesne \v Polsce, 
zwlaszcza najjjJüiiiiejsze z uich: dominikanöw i franciszkandw, 
liczylv mnöstwo cudzoziemcow, zwlaszcza Niemcdw i Czechöw. 
Prowincjali dominikanöw polskich sjj cz^sto cudzoziemcami. Fro- 
wincj§ polskjj (lominikaiu'iw utworzono w r. 1228 a juz w r. 1229 
drugim prowincjalein Polski ityl Gerard z Wrociawia, zapewiie 
Nieiniec. W r. 1241 zostal prowincjatem przeor lipski Henryk, 
w 1249 teolog pary.ski Mikolaj, w r. 1263 Czech Jan, w cztery 
lata pozniej Nieniiec Reginald, w r. 1275 Mikolaj z Lombardji, 
w r. 1287 Czech Boleslaw (dwa razy). Czwartym jeneraleni za- 
konu byl röwniez Nieniiec^). 

Ale Nienicy pojawiajq si§ w wieku XIII tak gQsto w klaszto- 
rach, ze utrudniajjv navvet wstgp Polakom do zakonu. W w. XIII 
zvwiot niemieeki wogöle naplywa do Pulski szerokq fal^. Ksiqz^ta 
dzielnicowi, moznowladcy, duohowienstwo wyÄsze z powodöw eko- 
nomicznych wprost popierajiv kolonizacjc^ niemieekjj. Zwlaszcza po 
najazdach tataröw i innego wroga staranu sig w wyludnionyin 
kraju o osadniköw z zewn^trz. Przedewszystkiem miasta niemczej^ 
szybko, nawet najwi^ksze. Jak bardzo w nich rozpanoszyl 8i(; zy- 
wiol obcy, dowodzi jaskrawo bunt wöjta krakowskiego. Alberta, za 
Lokietka. Miasta polskie jedno za drugiem zaczynaj^ uzyskiwac 
prawo inagdeburskie. Szkoly öwczesne zalane bvly Niemcami tak, 
ze az biskupi na synodacb inusieli zakazac powierzania nauki 
w szkolach ludziom nie umiejqcym po polsku^). Areybiskup gnie- 

<) Di eis, Str. 378 

*) Ks. Baracz. Rys dziejow zak. kazn. t. I, str. 74. 87, 115, 116. 117, 
120, 121. — WedJag Stan. Ke tr z y as k iego (Podrecz. Encykl. Kose. ks. Chel- 
mickiego, Tom 9 — 10. str. 89) dominikanie rekrutowali sie wowczas nawet prze- 
waznie z Nieiniec. 

'l szerzenia sie iywiolu niemieckiego por. mi§dzy innemi: Roepell, 
Geachicbie Polens, t. I. (Hamburg 1840, rozdz. ost.); —AI. Semkowicz, Walka 
o monarchje, 1288—94 (Kwart. histor. 1891, str: 7H2— 4, gdzie mowa takze- 
o zniemczenia klasztoröw franciszkaüskicb). 



I.KKAKK MlKOt.AJ Z I'OLSKI 13 

:inienski] pisze do papieza liat, przedstawiajacy niebezpieczeiistwo, 
jakie grozi Polsce od Niemoöw. 

Co prawda, jeieli Mikolaj nazwany jest przez rocznikarza 
Nieincem, to nie znaczy Jeazcze koniecznie, ie musiat przybyc do 
Polski z Niemiec. Mogl byö Niemcem urodzonyni w Polsce, np. 
synem mieszczanina niemieckiego. Jestto nawet prawdopodobniejsze, 
niz Äeby przynalezat do Niemiec, bo w tym drugim razie bylby 
si§ w swych pismach nazyvvat „Mikotajem z Niemiec", nie „z Pol- 
ski", nawet w tym razie, gdyby w Polsce bawit byt lat kilka- 
nascie. Chodzi teraz o to, czy wierzyd tradycji Traski, ie Mikolaj 
byt Niemcem, czv tez, opierajqe sitj na notatce rejkopisöw „de Po- 
lonia^, uwaÄac go za Polaka. Zdaniem mojem nie mozna w^tpid, 
ze Mikoiaj byl Niemcem. Rocznikarz, ktorego wiarogodnosc jest 
stwierdzona, nie mial powodu podawac lekarza ksi^cia za Niemca, 
gdyby ten nim nie byt rzeczywiscie. Ze zas o Mikolaj u rocznikarz jest 
dobrze poinformowany, ie wi^c mögl powiedziec prawd§, dowodzi 
zgodnnsd innych szczegölöw w roczniku, odnosz^cych si§ do Mi- 
kolaja, z jego pismami. Dodatek „de Polonia" w r^knpisach Miko- 
laja odnosi si§ do jego przynaleznosei panstwowej lub do dlui- 
szego pobytu w Polsce, nie do jego narodowosci. 

Mikolaj nie nale^y wi§c mo:^e w gruncie rzeczy do historji 
üteratury polskiej, ale nie jest dla niej oboj^tny Obchodzi j^ 
wprawdzie w mniejszym stopniu, niz np. inny cudzoziemiec, Gal- 
lus albo pözniej Hiszpan Rojzjusz, ale ma z Polskq zwif^zek przez 
to, ze bawi na dworz« ksi^cia polskiego i ze za granicf^ uchodzi 
pözniej za przynaleznego do Polski. Przebywal w eiqgu äycia 
w röznych krajach, wszelako nie czuje si§ przynaleinym do za- 
dnego innego, tylko do Polski. Nie wiemy, czy urodzil si§ w Pol- 
sce czy w Nieinczech, w kazdym razie ezul sig zwi/^zanym z Pol- 
skq. Nie bgdziemy go przy wlaszczac* literaturze naszej, pisarz ten 
.nie przyniöslby jej wielkiego blasku, ale historja literatury i nauki 
-naszej sredniowiecznej nie b^dzie go mogfa w przyszlo^ci pominfvö. 
Uczeni zagraniczni kladli Mikolaj a na pocz^tek XIV wieku*). 
Kocznik polski ucay nas, ie Mikolaj czynny byl jako lekarz juÄ 
na pooz^tku ostatniej dvvierci XIII w i e k u. W r. 1278 pojawia 
si? on na dworze Leszka Czarnego. Leszek nie byl 
jeszcze ksi§ciem krakowskim. Panowal wtedy nad swem dzie- 



',) Sud hoff, Str. 31. -- Diels, str. 376. 



14 8TANI8I,AW WITKOW8KI 

dzicznem ksi^stwein aieradzkiem. Leszuk by) synem ksi^oia kujaw- 
skicj;!!, Kii/.iinierza I, piitia na Sierad/u. Mikolaja wi^c. inusitiiy 
w r. 1278 uiniesciö w inatopulskiin Sieradzu. Dopiem w roku iia.st«^- 
pnj'iii. 1279, po Ämierci krewnego swego, Hulcslawa Wslydliwego^ 
Leszek zusta) kai^cieiii krakowskim i saiidomierskiin i paiiuwa) 
jako taki do r. 1288. W Sieradzu zbiidowa} ojciec Lcsz-k», Kazi- 
mierz, koäciöt i klasztor dcjniiiiikanow w r. 12(iO a wigc na kilka- 
naäcie iat przed wystqpieniem Mikulaja na widowniij '). 

Leszek byl ksi^ciein pobozuviii. a szezegölnieiszemi wzgl^- 
daiiii eieszyli si(j u niego doiiiinikanie. Mikolaj jest jego lekarzem, 
dominikanin Idzi kapelauem i spowiednikiem. Po ^mierci zostal 
laeszek pogrzebany w klasztorze doininikanow w Krakowie*). Dwa. 
zakony. doniinikanie i franciszljanie. oba powstale iwieio w XIII vv. 
cieszyly si^ wtedy w()g(>le wielkf^ wzi(;tusci>j i znaczeiiiem w övvie- 
cie chrzescijanskim. w kosciele i u ksifjzfit. Wiek XIII jest zlotym- 
wiekiem ^redniuwiopza. Wydaje wielkich pisarzy, a wielu z nicb- 
nalezv do dominikanöw, jak: Tomasz z Akwinu, Albert Wielki. 
uczony encyklopedvsta Wiiicenty z Beauvaia (Vineentius Bello- 
vaceiisis)^). Dominikanie, ktörych glöwnem zadaiiiem bylo kazno- 
dziejstwo i misjonarstwo, mieli zwiaszoza w Polsce, otoczdnej lu- 
danii poganskieini, pole • do wybitnej dzialalnosoi. Doniinikan Mi- 
kolaj nie. jest wi^c na tle öwczesnej nauUi zjawiskiem odosobnio- 
nem. Wogöle w Polsce }aein§ i nauk§ w w. XIII uprawialo glöwnie- 
duchowienstwo. Swieccy malo sig jeszcze garn§li do nauki, i to 
wi^cej mieszczanie, niz szlacbta. Jeszcze w r. 1339 na 50 z gör^ 
iwiadkövv ze stanu rycerskiego, mi^dzy nimi i dostojniköw pan- 
stwa, dwu tvlko uniialo po laciuie; na 24 niieszezan pi^ciu*).- 
Takze i leczeniem trudnito si§ gJöwnie duchowienstwo, jedyny 
stan, kieruji^cy oswiat^. Co prawda, dominikanom zabroniono zaj- 
mowac si§ inedycyusi praktyczn;^, a nawet uprawianie niedvcyny 
teorytycznej przez dominikana bylo czems wvjqtkowem. Wyjqt- 
kiem takim byl doniinikan Wilhelm z Moerbeku, tturaaez pism. 
Hippokrate.sa i Galena (Diels, str. 376;. W w. XIII nadworach ksi^- 
iqt i rnoznych znajdujemy lekarzy przybocznych; inne stany nie- 
byly dosyc zaniozne, zeby ich utrzymac. 



') Ks. Baracz, Kys dziejöw, t. II. (w przegladzie klasztorow pod: Sieradz). 

-) Ks. Baracz, w w. dz. t. I, str. 121. 

') Franciszkanie sq : Dans Scotus i Roger Bakon. 

*) Chmielowski, Hist. lit. pol., t. I (Krakow 1899), str. 66. 



LKKARZ MiKOr.AJ Z I'OI.SKt 15 

Na tem tle zrozumiaJein si§ staje to, ze zakonnik jest leka- 
rzem ksi§cia |)olskieg(). Ale nie dziwi nas te4, ie jest nitn Nie- 
miec. Leszek C/.arny aprzvjaf hardzo niemczyi^nie i do niej si^ 
sklaiiial nawet w obyczujacli svvoich '). Rocznik krakowski mniej- 
szy piiwiada o niin: „in favorem Teutnnicuruni coinani nutriebat", 
gdy wi§(! Pdlacy öwczesni strzygli wlnsy, Leszek nosil wzorem 
nieinieckim wtos dlugi. Popierat on i kolonizacj^ nieiniecki^, a za- 
grozony utrat^ trnnu podczas buntu Pawia z Przemankowa i zinu- 
szony no ucieczki z Polski opart si§ na niemieckich mieszczanach 
krakowskich i po zwyp-i§stwie wynagrodzil ich poteni hojnie przy- 
wilejami^). 

Tego to Leszka i zong jegd Gryfin§ leczy} wedlug rocirnikarza 
Mikolaj. Znat on w gruncie rzeczy jedvne lekarstwo na wszystkie 
choroby: dawai do spozywania w^ze. ropuchy i inne plazy; wobec 
tego nie mozemy z notatki rocznika wnosic, na jaki\ choroby 
Mikotaj leezyl par§ ksiqzs^c.'j. Mozna jednak snuc pewne domysty. 
Nie slvszymy w tradycji naszej historycznej o zadnej chorobie 
Leszka ani jego zonv: ksiqzg. iistawicznie czvnnv. tak zaj(.ty woj- 
naini i lowanii, musiat bvc silnego zdrovvia. Natomiast wiemy. ii 
Leszek i jego zona nie mieli potomstwa. Co wi^cej, para ksiqz^ca 
glosue zajniuje miejsce w chrotäque scaiidaleiiseXlll witku. cause 
cüebre. ktörej byta przedmiotein, podaje krötkq, wiadonnosd rocznik 
Traski pod r. 1271, a szczegötowo pod tymze rokieni opisuje jq. 
Dtugosz (wyd. Zegoty Paulego, Krakow 1873, t. II. — Dzieta t. 
XI, str 420). Oco slowa Dhigosza w przekladzie nioini, bo prze- 
klad Mecherzynskiego jest bl^dny: „Zona Leszka Czarnego, ksi§cia 
sieradzkiego, kai^zniczka Gryfina, cörka Roscislawa, ksi^cia Rusi, 
choeiaz z mt;Äem swoim Leszkiem Czarnym lat juz blisko 6 raie- 
szkata, zwofawszy zgromad/.enie panöw, rycerstwa i matron sie- 
radzkieb, w obecnose.i i sainego ksi^cia Leszka, potwierdzajqeego 
skarg§ inilczeniem, oswiadczvta (deduxit), i,e az dotqd jest dzie- 
wieq, nietknigtq przez iiit^za, i zarzucila mu impotenoj§ i ozi^blosc; 
czepiec, ktöryni jako m§zatka zwykla byla owijac glnw«;, w kia- 
sztorze braci mniejszvoh w Krakowie w obeenosei vvielu zdj§ta 
i odn^d zacz^hi wystgpowad jako dziewica, ehodzqe z odkryts^ glowfj 
i unikal pozycia z ksi§ciem Leszkieni, azeby w ten sposöb szukaö 



•) Por. Koepell, Gesch. Polens, I, slr. 536, 540, 584. 

2) SzaJDOcba, Pierwsze odrodzeuie sie Polski ^ (Lwuw 1859) str. 313 i 



16 8TAKISi.AW WITKOWSKl 

7. niin rozwodti". Rop/.nik Traski powiada: „Eodcm :iiin(j Griphina, 
uxur (lupis Lfstcoiiia Siradiensis deposuit de se peplum publice, 
eo qiiod dixit, se esse virtjinem inorruptam nee ab eo poterat 
cognosci prdpter inpotentiaiii ipsius, iit dicebatur". Leszek urodzit 
8i§ ini^dzy r. l240 a 1242. Gryfiu^ zaälubil w r. 12f)n, lic/.nc 23 
do 25 lat '). Oskarzenie Leszka przez ioDtj nastupito w szöstym 
rokii inalzeiistwa 1271. W trzy lata ptSiniej, 1274*), za staraniem 
Bali'slawa Wstydliwego nastiipito pojednanie malionköw i powröt 
Grvtiny do in^ia. Dtu<,'()8z. ktöry je ktadzie na r. 1275 (t. II = 
Opera t. XI, 420. 435), przedstawia rzecz tak: „Bulealaw Wsty- 
dliwy, ksiqi? krakowski i sandomier.ski. niech^tnem patrzqc okiem 
na rozl.vczenie .^i§ ksi^iny Gryfiny z m§zem Leszkiem Czarnym, 
ksi§p,ieni sieradzkiiii. iktöremu zarzueala ozigblosö i impotencj^ 
i juz od lat 4 z nim nie zyJa) i chci^c usunqd spadaj^c^ stJid na 
brata 8weo;o Leszka Czarncffo hanb^ i iiieslaw§. udal si§ osobiscie 
do Öieradza i röznenii naniowami, tak .sam przez si§, jak i przez 
panöw krakowskich, ktörycb mial przy sobie, przeblagal ksi^zn^ 
Gryfing i dnia 6 sierpnia pojednat j^ z ksi^^ciem Leszkiem Czar- 
nyni, dawne nii(jdzy nimi spory i zatargi rozsqdnym ukladem za- 
lao^uizit i vvznowit wzajemu!^ mitosc inalzeriskq, ktöri^ odt^d szeze- 
rze sobie okazywali oboje i az do smierci zachowali". Bezpotomny 
Boleslaw Wstvdliwy upatrzyl w Leszku Czarnym naat§po§ swego 
na Ironie, zalezaiu mu wi§c na teni, by Leszek pojednat si^ z zonq 
i doczekat potomstvva. W4 lata po owem pojednaniu pojawia 8i§ na 
dworze Leszka w Sieradzu lekarz Mikolaj. Nasuwa si^ przypusz- 
czenie, ze zaz^dano od niego srodkow, majqcych zapevvnic Lesz- 
kowi potoinstwo. Wniosek ten wysnu) juz Ernest Swiezawski '). 
Przemawia za nim w moicb oczacb to, ze zachowany zbiör reeept 
Miknlaja zawiera mi^dzy innenü lekarstwami i lekaistwo przeciw 
inipotencyi *). 

Rocznik Traski powiada, ze srodki MikoJaja okazaly 8i§ bar- 
dzo skuteczne. Nie moze tu iniec na inysli srodköw, ktöreby spro- 



>) Balz er, Genealogja Piastöw, (Krakow 1895), str. 331— i. 

') B a 1 j e r, tamze. 

') Swiozawßki, Przyczynki do daiejovv medycyny w Polsc© (Paiit, Tow. 
lek. warsz., t. 73, 1877. str. 19. 

*) Sadhoff Str. 35: ,Item si aliquis non potest cohire cum maliere, da 
ei bibere in dicto modo de oleu, qaaDdo Tadit ad lectam, et aogat similiter vir> 
gam, et bene cchibit". .Mowa tn jeat o ,oleju filozoföw". 



LKKAK/. iMIKOLAJ Z l'OhSKI 



17 



wadzily potomstwo, bo Leszek umarl bezpotomnie. Pod tyni wzglg- 
dem wi^c zachodzi trudnosd przy naszeni przypuszczeniu. Moie je- 
dnak trudnosö ta da si§ iisunq(', gdy sig przyjmie, ze skutecznoäö 
srodköw Mikohija okazata si§ przy jakiejs innej przemijaj.'\cej cho- 
robie, lub ie para ksi;\z(;ca przytiisywaJa zdrowie srodkom Miko- 
iaja, bo srodki jego, wedtug zachowanych pisni, chronily tak:ie na 
przysztosö od choröb. Mdznaby myäled i o rozlicznych innych mo- 
äliwosciach. Para ksii^zgca mogla np. rozpuszczac wiesci o skute- 
cznosci srodkow Mikoiaja w celach politycznych, by budzic na- 
dziej§, ie b§dzie miata potonistwo. W kazdyin razie wierzyc mo- 
zeniy doniesieniu rucznikarza. ^e spozywanie ptazöw przez ksigcia 
budzito w poddanych wsrijt ku niemu. 

Z pism Mikoiaja wieiny, ze przebywal nn dtugo w M <i n t- 
pe 1 1 i e r, stawnem sw^szkoJq, lekarsk^ Chddzi o to, na jaki czas 
polozyc teil pobyt, a przedewszystkieni, czy Mikolaj bawil we 
Francyi przed czy po swym pobycie na. dworze Leszka. Najpro- 
stsze przypuszezenie byloby, ie Leszek radzil si§ lekarza, ktöry 
przyby} z zagranicy z wyrobioneni imienieni. Czy da si§ to pogo- 
dzic z dziejami uniwersytetu w Montpellier? Uniwersytet zre« rga- 
nizowano w r. 1289 bull^ papieza Mikoiaja IV, ktöry zltsczyl 
w uniwersytet wydzialv: lekarski, prawniczy i artium. Ta reorga- 
nizacya przypada zatem ]iii na czasy po sinierci Leszka. Ale uni- 
wersytet w Montpellier istniat juz dawniej. Statuty mial mu dac 
w r. 1220 kardynat Konrad, legat Honorjusza IIL A pocz^tek stu- 
djöw lekarskich w tem niiescie przypada na czasy jeszeze dawniej- 
sze. Popularnosc lekarzy z Montpellier jest poswiadczona juz w XII 
w., mianowicie w r. 1153. Studja lekarskie zaszczepili tarn Ara- 
bowie hiszpanscy i Zydzi '). Mögt tarn wige bawic Mikolaj i przed 
reorganizacjf^ uniwersytetu. Z drugiej struny przypuszczadby mo- 
Äna, ie Mikoiaja pociqgngla do Montpellier slawa zreorganizowa- 
nego äwieio uniwersytetu, zwlaszcza gdy ze smierpiq Leszka w r. 
1288 zerwaly si§ w§zly, Iqczi^ce go z dworem ksiqzi^cym. By byl 
pözniej lekarzem brata przyrodniego Leszkowego, Wladyslawa Lo- 
kietka, nie slyszymy wcaie. Tak wigc dzieje szkoly lekarskiej 
w Montpellier nie daji| nam klucza do ustalenia czasu pobytu Mi- 
koiaja w tem miescie. Studja wyzsze odbywano wtedy u nas za- 
granicy, w kraju bowiem nie byto jeszeze uniwersytetu, w ogöie 



') La grande Encyclopedie parjska, t. 24 pod wyrazein; Montpellier. 
Rozprawy Wydz. filoiog. T LVIH Nr. 4. 



18 .SIANIsr>AW Wl I KnwsKI 

Stau oswiüty w Piils(^e byl iiiaki. Na studja Ickarskit; ikIjiwmiki h'mj 
do Francii lul) do WJoch. Co prawdu, Mikntiij nie jcst [n-zedsta- 
wicielfiii ('iwczesncj medycyny urzi^dowej. racjonaliicj; przt'ciwnie, 
medycynie tej wydal walky zaciij'tfj. Mogl wi^c, wystijjjid ■/. cudo- 
twi')rcz4 8W0J(\ szlukf^ bardzo dobrzo jako sainnuk, a niojakie vvia- 
domolci lekarskie w jep;o dziele mog(\ pochodzi6 z ksiijzek. 

Nie wieiny takze, kicdv pnwstalv jfg" pisiiia. Mufjly orie po- 
wstaö w jego starosci. Za tein przeniawia stiisunek jego du Arnidda 
de Villa nowa (n czem pnnizej). W kazdym razie pröcz tytutu nia- 
gistra, ktöry zapewiie rzeczywissc.ie dziiaeza stopien naukowy. juz 
sai.na äztuka wierszowaiiia Mikolaja dciA-odzi, ze posiadal on wyz- 
szv stopien wvksztalcenia. a nie tylko elementarne wiadomosjci 
z taciny. \V Montpellier znajdowahj siij studjuin domiuikanskie. 
Mi'ie Mikolaj studjowa} tani teologj^- za mlodu a przy tej sposobno- 
ic\ w slynnem ognisku inedycyiiy zaznajoinil si^ z sztuk;i leczni- 
czf\. Koniec koiicem nie da si? powiedzied nie pewnego. kiedy 
Mikolaj bawiJ we Franeji; prawdopodobnie dopiero po opuszczeniu 
dworu Leszka. Ttumaczyloby sicj wtedy latwiej to, i^ nazywa si^ 
za granic^ „lekarzem z Polski"; ze w przedmowie do pisnia A n- 
tipoeras, \vykazuj%ceg<> wply w poiudniowo-franeuski. powoJuje si§ 
na praktvk^ lekarsk% \v|rr)zniaitveh krajacli; tlumaezyJcjby si*^ daiej to, 
ze \v Polsee Lokietkowej nie znajdujeniy Äadnegojego sladu, wre.szcie. 
äe dla swych aspirae.yj naukowo-literackich szukat odpowiedniego 
srcidowiska na Zachodzie, nie znalazlszy go w eieinnej jeszcze Pol- 
see; tak zreszt^ post^powali i iniii sredniowieczni pisarze polscy. 
Na czas pobytu w Montpellier lub pözniejszy przypadJaby tedy 
i dzialalnosc pisarska Mikolaja. Ookolwiekby jednak ktos s^dzit 
o ezasie pobytu w Mi.ntpellier, wvdaje si§ prawdopodoljnein, ze 
dzialalnoic pisarsk^ Mikolaja polozyd nalezy na pözniejsze czasy 
jego ^vcia. Przeniawia za teni i wieloletnie doswiadczenie, na ktöre 
si§ ciqgle w swych pismach powoluje. W kazdym razie z faktu 
ze r§kopis jego pisma Antipocras poehodzi z poczqtku XIV w., 
nie mozna wnosic, by utwör ten powstal dopiero w tym ezasie, bo 
r§kopis ten jest kopjq sporzjjdzonji przez przepisywacza i moze 
pochodzic z oryginalu znacznie wczesniejszego. 

Czas zycia Mikolaja przypada w kazdym razie przewaznie 
na wiek XIII. Nawet jezeli przyjmiemy. ze Mikolaj leczyi Leszka 
(1278) b§djje mlodvm, kiedy miat dajmy na to lat okolo 30, to 
czas urodzenia jego, potoij-c musirny^ na potow§ XIII w., okoJo r. 



LBICAKZ MlKOtAJ Z l'DLSKF 19 

1250. W takim razie na wiek XIV przypadJyby tylkf) ostatnie lata 
zycia Mikulaja. .lezeli w r. 1278 Mikolaj byl starszy, to iiiemal 
cale jego äycie uinie^cidby trzeba w wieku XIII. 



2. PIsma Mikotaja. 

Chociaz polskiemu swiatu lekarskiemu znana by}a postad 
Mikolaja z rocznika Traski, tu jediuik inamy prawo dzisiaj möwid 
o „nowoodkrytyni pisarzu". gdyz nie tylko wiadoniosci nasze o osu- 
bie Mikolaja pomnozyly si<j znacznie ze znalezieniein pism jego 
(nie wiedzielismy n. p. o jego pobycie w Montpellier i \v röznvch 
krajach). ale po raz pierwszy dowiedzieliämy si§, ze Mikotaj puzo- 
stawil po siibie prace wierszem i proz^, ze byt autorein reoept glo- 
snych przez kilka wiekövv w Buropie, ze wi§c nale^y do histijrji 
nie tylko kultury, leez i iiteratury czy pismiennictwa naukowego. 
Dawniej uwazano go tylko za zwyklego lekarza. i to lekarza gra- 
niczjicego o miedz§ z szarlatauem. 

Znamy dotychcz.is tylko dwa pisnia Mikulaja. Wierszowany 
traktat Anti poeras zawiera walk§ z raejonaln;^ Hippokratejskq, 
medycyn^ urz^dow^ wieku XIII i przedstawienie zasad, teorji 
Mikolaja. Natomiast Expe r i m e n ta — toszereg recept ocelu czysto 
praktycznym. 



a) Antipocras. 

Utwör ten znamy z jednego jedynego r§kopisu Phillipicus 
1672 (fol., Str. XIV), znajdujjicego sig w Bibljutece krolewskiej 
w Berlinie. Z niego wydal go najpierw Karol Sudhoff, a pözniej 
na podstawie nowej wlasnej kuliaoji Diels. Utwör obejmuje 427 
wierszj'. a pisany jest leuninaini, t. j. heksametrami dfiktylicznemi, 
rymujqeemi konieo wiersza ze srudkiein. Ryin srodkowy przypada 
po cezurze penthumimeres. Znajoniosc^. prozodyi Mikolaja jest wcale 
dobra. Lacina utwuru jest ciemna i zawita, czysto prawie niezro- 
zumiata. Ma sig wrazenie, ze nie tyle jest to wtasciwosd stylu au- 
tora lub skutek niedostatecznego panowania nad lacinq. jak raczej 
zainierzona niejasnosö. Autur jakliy si§ staral wprust to. co jasne 
i proste, wyrazac w sposöb zawily, jakby igrat z L-zytelnikiem. 
Podubno istniala nawet wtedv taka teorja pisarska. W dodatku 
przepisywacz nie rozumial, czy nie uiniat odczytad wielu miejsc 

2* 



80 STANISr.AW WITKOWtKI 

traktatu i przckrqcil liozne wyrazy, co jeszcze wi^cej utrudiiia 
zmzumienic tekatu. Üiolaowi ud»}') si^' w wiclu iniejscach odgadnqd 
brzmieniu |>ierwotne, nie praca nad tekstem nie jest jcszeze skon- 
czona, o ile utwör wogule nii takfi pnic^ zaslujfujf. Strona fonety- 
czna a mozo i dobor wyrazöw wykazuj^ wplywy roiiiaiiskie, coby 
przemawialo za tem, ie MikoJaj pisal swöj utw(')r w Montpellier, 
liib po opuszczeniu tego niiasta; zrcsztjj przypuszczeiiie to wyzej 
przedstawiato si§ nam i z innych powodöw jako prawdopodo- 
bniejsze. 

Treäd pisma Äntipocras (ktiSremu autor da} takie tytuf 
Liber em p ir i c o ru m), o ile cieinny j§zyk pozwala j^ zrozu- 
mied, przedstawia 8i§, jak naat^puje. 

Autor oäwiadcza najpierw we wst^pie prozaicznym, ze wbrew 
ogölnemu zwyczajowi i sztuce It^karskiej leczy choroby pigu^kami 
i lekarstwaiiii niezwykJemi i ze wsröd wielu narodöw doko- 
nal zadziwiajfjcych kurac.yj. Lekarstwa swoje cz^sciq kaze zaiywad 
wewnc^'trznie. czgsci^ zawiesza je na chorym w röinych naczyn- 
kach, pierscieniach i t. d. Metuda jego lecznicza wywoluje wiele 
zazdrosci w kotach lekarskich. Pismo Antipucras opiera 8i§ calko- 
wicie na doswiadczeiiiu. 

Nast^pnie przechodzi du wlasciwego traktatu w formie wier- 
szowej. Rozpoczyna go inwokacj^ do Boga, proszfic go o pomoc. 
Lekarze wyst^pujq zaczepnie przeciw niemu; oby Bog uzbroil jego 
wiersze. by odparJ ataki zazdrijsnych (ww. 1 — 5). Zwraca sig dalej 
z inwektywq przeciw zazdrosnym (ww. 6 — 11). Naat^pnie uderza 
na powag§ Galena, ktöry twierdzi. ie nie mozna leczyc choroby, 
nie znajfjc jej |irzyczyny. a operuje wylijcznie (czterma) zywiolami. 
Jeieli. Galenie — powiada — chcesz unikn.-jö zarzutöw ze strony 
leezonyeh, zwröc uwag§ na si}y, tkwiqce ze zrz^dzenia bozego 
w rzeczaeh, na silv sprawiajiice cuda, ktöryni podlegajq i iywioJy 
(ww. 12 — 21). Dowodzi tego przyklad biblijnego Tobjasza, ktörego 
ojcu archanioJ Rafat przywröcil wzrok za pomocq wn^trzoici ry- 
bieh. Powiedz, jezeli wiesz, — powiada dalej, zwröcony do Ga- 
lena — - jaki jest sklad owej ryby. Jak w tej rybie, tak i w wielu 
innych rzeczaeh tkwi sila boäa. Swiadkiem tego Ptolemeusz i pla- 
tonski Timeusz (ww. 22—34) Bog daje rzeczom cz§sto sil^ nie 
zvwioJovv^ i nie materjainq, lecz duchow^ (ww. 35 — 39). Uczy tego 
doswiadczeniem inistrz Albert (Wielki). Tej teorji nie jest przy- 
chyln^ Bztuka lekarska, a jednak teorja owa, mimo ze nie zacho- 



LEKARZ MIKOLAJ Z P0L8KI 21 

wuje iadnego z przepisow Hippokrat.esa, leczy cudownie rhoroby 
i zawstydza lekarzy, zmniejszajqc im ich dochody. Lekarze tyiko 
zwi^kszajq choroby, za co nieraz dostajfj ci^gi i bywajq ödp^dzani 
(ww. 40 — 50). Sila zeaJana z nieba tkwi w gnoju, w blocie, w ka- 
mieiiiu, jak sig o tem autor traktatu niejednokrotnie przekonat, 
przebywa w rzece, w morzu, w ziemi, kryje sig w rzeczach ma- 
tych i wielkich, w murhach i robakach. St^d tez powiada uczony 
Hermes'): M^drosd. oiebianska daje 8it§ zwierz^tom, roslinom i mi- 
neraJom. Ktoby znat dobrze te sily, moglby bez pomocy demona 
dzialaö cuda, jakich dokonywa magja. SJowa te Hermesa nie s^ 
ktamliwe, gdyz autor naszego traktatu wielokrotnie czyni} na tej 
drodze cuda: doswiadczyli ich slepi, glusi i chromi (ww. 51 — 72). 
Z daru niebios sita wst§puje w rzeczy; rzeczami owenii gardz^ 
lekarze dlatego, ze s^ tanie i pospolite. Autor traktatu posluguje 
si§ rzeczami prostemi a cudownemi, ktörym Bog blogoslawi. Po- 
stawi na to tysi^c swiadköw, dowodzi tez tego jego stawa (ww. 
73—86). Nast^pnie wyjasnia, co to jest empiricum (empericum). 
Empiricura nazywamy rzecz, ktörej wrodzona sita si§ rozlewa, 
a ktora mimo to tej sity nie traci, podobnie jak magnes, ktöry 
przyciqgaj^c zelazo nie traci swej sity (ww. 87^99). Sila tajemna 
kryje sig raczej w rzeczach lichych niz cennych: wöl lub jelen, 
niediwiedi lub lampart ust^puj^ w niej ropusze. Zmija przewyzsza 
koii sloniow^. Muchy wi^cej znaczq przy lekach, niÄ inne cenne 
stworzenia (ww. 100 — 126). Sita niebieska tworzy trucizny sprowa- 
dzaji^ce smierc ale i przywraeajqce zycie (ww. 127 — 139). Autor 
uderza na sposöb leczenia lekarzy, p()stugujq,cych si§ smot^, pie- 
przem, wapnem i siarkq; gardz^c drog^ prust^, id^ oni sciezkami 
krzywemi (ww. 140 — 152). Sita ukryta lezy zaröwno w rzeczach 
nieczystych jak czystych, jak to wyptywa z Ptolemeusza. Lekarze 
mato posiadaj^ wiedzy, jeszcze mniej eharakteru, a zato wiele chet- 
pliwo^ci i zazdro^ci. Powinni i^c po nauk§ do autora traktatu, 
uczyc 8i§ od niego, ze rzeki petne ssj, leköw, a sity tajemne göruj^ 
nad lekami nierozumnego Galena. Dowodzq tego fakty (ww. 153 — 
164). W dalszym ciqgu autor ponownie przedstawia, Äe sq pewne 
rzeczy, ktöre juzto zabijaj^ ^jcie, juito U8uwaj% choroby i przy- 
wracajq zdrowie za sprawq nieba. Empiryki owe przywracaj^ stuch, 
wzrolt, mowg, chöd. Pospölstwo iubi empiryki, za to lekarze uni- 
kaj^ ich jako leköw pospolitych, niewyazukanych (ww. 165 — 190). 

') Hermes trismegiitos, zob. o nim w rozdziale: Zrödla Mikolaja. 



22 ISTANIM.AW W11KOW8KI 

Nast^puje (iz^&6 drugii truktatu; autor zapowiada. ze w iiiej 
przedstawi rzecz jasniej. 

Rzeczy pospulite czijsto wi^cej pusiadaj^ ukrytej sily, niz cenne 
i drogie. SiJy tej irödtem nie 8% liumury ani siia fizyczn!i,ani inne 
rzeczy, leoz sila hoia, dzialajfica ciida. lubiiica to, co preiste Dla- 
czego ta sila tkwi w rzeczacli. autor nie wie, vvidzi jn tylko po 
skutkacli, pii iisiiwaniu clioroby i przywracaniii zdrowia (ww. 191 — 
200). Sifa ta splywa z nielia i J^czy sif z rzeczaini pogardzaiiemi 
jakoby inaiÄeiistwein, udzielaj>ic im wlasnoici leczniezych jakhy 
posagu (ww. 211 — 229). Lekarze nie staraj^ si^ tej sily poznac. 
Gdyby jednak pozbyli aitj zazdrosoi i uciekli si§ do pomocy nieba, 
zyskalibv slaw§, sniiercbv sie nie srozyla a ludzie nie oplakiwa- 
liby tylii zgonöw. Czcinuz Ilippokrates nie uczy o tvch wlasnoi^ciueb 
rzeczy? Oto albo icb nie znat, albo tez dii^yl do tego, by nie bylo 
wielu Hippokratesöw (ww. 230-239). Im rzeczy sij wstr^tniejsze, 
szpetniejsze, pospolitsze, tem wi^eej kryjq w sobie owej tajemnej 
sily. Sila ta nie zst^puje na cedr, iecz na ropueh^, w(;za i slimaka. 
Ma j^ szafir i röine kamienie Nie znajdziesz jej \v rözy ani niir- 
cie. bukszpanie ani terebineie czy orzecbu, ale w rzeezach pogar- 
dzanych. Rzeczy. ktöre autor slawi, cenil przy leczeniu Apollo; on 
tez na uich oparl swj^ sztuk§ lecznicz^. Zazdroäc przycmila potem 
te leki Apoliiriskie; Hippokrates oparl swq sztuk§ na rozumie; 
obecnie sztuka owa wraca do zycia. a prawdziwosei svvojej dowo- 
dzi cudownemi skutkami (ww. 240—271). Autor traktatu ceni sil§ 
w rzeezach, a nie ich wartos6. Wiesza leki na ciele w naczynkach, 
nie tlucze ich ani proszkuje, a one same bez poniocy lekarza usu- 
wajf^ chorobg. Sily owej nie znajdziesz w rzeezach wonnych; dla- 
czego, autor nie wie. jak nie wie, w jaki sposöb lub dlaezego sila 
lezy w pewnej rzeczy (ww. 272 — 287). Nast^puje opis szeregu cu- 
downych amuletöw. Pierwszym z nich jest cudowny pierscien. 
Blyszczy on swiatlem niebiariskiem, nie jest ani zimny ani gorqcy, 
a usuwa zaröwno dreszcze. jak gor^czk^. Temu pierscieniowi autor 
kaze tak opowiadac samemu o swych wlasnosciach: „Zn^biony nowi^ 
sztuk^ spiewam lekarzom piesn zalosnq, bo nowy i dziwny, mieszcz^ 
trucizu§ i lek, zyciei smierc. Kladzie si§ mnie zewnqtrz ciala; tego, 
kto mnie nosi. chronic od naglej smierci. Jezeli trese mojq kto 
zazyje wewnqtrz, zginie. Lecz§ fchry, usmierzam hole, przynosz§ 
starcom sen, mlodych zywi§. Wzmaeniam serce i mözg. Zawieszony 
na szyi usuwam kaszel, astm§ i flegm^. Po zawieszeniu mnie ust^j-- 



I.BKAIlZ MlKOf.AJ •/. POI.SKI 23 

pujq febry i krwotoki; ci§Äarno fhronit; przed poronieniem. Nie 
dziaJam sain,le('z Bog dziata przeze mnie" (ww. 288 — 325). W dal- 
szvm cifigii autor rozprawia o cudownych iiaezyrikach przez siebie 
wymyslunyeh, usuwaj^cych chorobg przez pcjt. Naczynka te leczi\, 
usuwajf^c elementa, o ktörych traktuje Hifipokrates. Tyniczasem le- 
karze wdlq,, by im zlorzeczono, nizby mieli przywracac zdrowie 
chorym za pomoc;\ sity niebieskiej. Lekarze nie tylko nie leczE^, 
lecz mnozfv choroby, a lubuj^ si^ jedynie w szuimiie brzmiqcyeh 
nazwach i wyprözniajij sakiewkg paejenta (ww. 326 — 344). Z kolei 
przemawia inny cudowny aroulet w forniie krzyza: „Ja. cöra swia- 
tJa, sita z gwiazd zrodzdiia, peJoa cudownego leku, usuwam szkody 
i niebezpieczenstwa, smierc, ukqszenie, trucizny. Jestem niemate- 
rjalna i czystsza od swiatla .slonecznego. Kto mnie czci, musi byc 
sam uezciwym. Nienawidz^ wystgpku. Bqdz trzezwym i czystym, 
unikaj przep3'chu i pycliy, poskramiaj obzarstwo. Stan si§ do mnie 
podobnyni, kto mi§ nosisz" {^i^. 345 — 374). Przemawiaj^ potem 
krocej jeszcze czterv inne naczynia (ww. 375 — 391). Traktat kon- 
czy si(^ wezwaniem zwröconem do Boga. Siia tajemna empiryköw, 
zamkni^ta w naczynku spizowem, przemawia tu do czytelnika; po- 
wtarza jeszcze raz. ze leezy zazvta wewn§trznie. ale wi^kszy przy- 
nosi skutek noszona zewn^trznie. Autor konczy tem, ze nie idzie 
za lekarzarai, lecz ich odrzuca. 

Takii jest tresc traktatu, o ile j^ mozna wyJowic w powodzi 
slösv ciemnyeh i niezrozumialych. Autor powtarza si§ cz^sto. J^dro 
traktatu mozna uji\c w krötkie slowa. Pewne rzeczv, i to przewa- 
znie pogardzane. pospolite. Jak pewne zwierz^ta i mineraly, posia- 
daj.'^ ukrytq, cudown;^ sil§ (virtus), danf^ im przez Boga: mog^ le- 
czyc. Te same rzeczy w iniivch razach mcgj^ i zabijac. Lecz^ cho- 
roby juzto zazywane wewngtrznie, juzto zawieszone na ciele jako 
amulety. 

Traktat zawiera nie tyle teorjg leezniczfj, jak raczej pochwaty 
owej virtus i ataki na medycyn§ szkolnq. Mikolaj chce argumen- 
tami rzekomo rozumowemi poprzec sw% medycyn§ ludow^. Lekarze 
urz§dowi zaezepiali go, zarzucaj^e mu niewi^tpliwie, ze medycyna 
jego nie ma podstaw naukowych. Mikotaj zapewne chce im wyka- 
zac, ^e i jego sztuka lecznicza jest racjoualna. W powotywaniu si^ 
na doswiadczenie wida6 wplyw Alberta Wielkiego i mo^e echo 
Rogera Bacona, ktöry posiadal rozlegle wiadomosci z astronomji 
i fizyki i wysoko stawiaJ doswiadczenie. Jest tez w nim zapewne 



24 8TANI8I.AW WriKOWSKI 

wpJyw Arnolda z VillaiKJva, o czt-ni b^dzie iiiowa nizej. Utwör 
wartoiSci poetVM'znej nie um iadiicj. nie diiiteo^o, zclty iitw('>r dyda- 
ktyeziiy u podobnej tresei nie ni('>g} jej inieö, bo pry-ykind Liikrc- 
cjuBza dowodzi czegoä przeeiwnego, ale na to potrzeba talentn Lu- 
kreejiisza. Autor cbgtiiic szcrimije pewnemi iiczenic brzmifjcemi 
terminaini, n. p. furnialiü i specialis (ww. 21Ö — 291), Jakby 8i§ 
uieini chcial popisywaö. Lubuje si^ tei w grze wyrazöw o zabar- 
wieniu retorycznem. n. p. w 10: 

Sed mage mac.rescis, infelix, quo inage erescis. 

Traktat swöj wierszovvany MikoJaj zatvtulowat „Antipocras", 
t. j. Antyhippokrates dlatego, ze Hippokrates jest ojcem medycyny 
uniiej^tnej i ze cala inedycyna sredniowieczna opiera si^ na bar- 
kach Hippokratesa i jego nast^pcöw. n. p. Galena. Hippokrates od- 
rzucil empiryk^ rzemieslniczq, i kazuistyczn^. Chorob^ vvedlug iiieg(j 
leczy sama natura, a zadaniem lekarza jest jedynie pomagac na- 
turze. Medycyna jego opiera si^ na podstawaeh czysto ruzumowvch 
i wolna jest od wszelkiego iiiistyeyzmu. Oczywista, ludowuniisty- 
czna sztuka lecznicza Mikolaja, operujijea tajemniczenii, misty- 
cznenii, cudownemi, dla rozuniu niedost^pnemi silanii, pozostawala 
vv raÄqcem przeciwienstwie do tycii zasad i musiaia je zwalczad, 
cbc^c znalezd uznanie. Mikotaj — by6 moze — walczyl z medy- 
cynj^ urz§dow4 w dobrej wierze, w przekonaniu, iz broui wiedzy, 
o[)artej na obserwacji, doswiadczeniu, przeciw doktrynie szkoiarskiej, 
przeciw rutvnie i skostniaJej tradvcji'). 

Ataki na iekarzy w tej wezesnej epoce nie rnogq dziwid. 
Znajdujeniy je u Petrarki, ziiajdujemy u Boccaec-ia. Molier mial 
na tem polu licznych pü[)rzedniköw, a tak^e licznych nast^pcöw. 
Naszego Mikolaja rözni od tych slawnych pisarzy to, ie jego ataki 
dyktuje — Jalousie de mÜier. 

h) E X p e r i m e n t a. 

Traktat Antipocras jest teorjq, Experimenta praktykq. 

Experimenta zachowaly si§ w 10 rgkopisaeh z XIV (XIII?) — 
XVII w., CO dowodzi, ze przez 300 lat eieszyty si§ nieniatq wzi^to- 
sci^. Byd moÄe, w przyszlosei odnajd^ sig jeszcze dalsze r§kopisy 
tego utworu. Experimenta oznaczajfj w öwczesnej terminologji me— 



<) Por. Sndhoff, str. 52. 



LBKARK MIEilLAJ X PUI.SKI 25 

-dycznej: rzekoine doswiadczenia lekarskie, ktöre si^ nie dadzi^ wy- 
jasnic naukowo, ale dadz;^ s\q stwierdzic'. empirycznie. Co prawda, 
owa empirycznosc graniczy bardzo blisko z magjq, cudownosci^, 
zaboboiiein '). R^kopisy te 8,1 nastc^puj^ce: 1 — 2) dwa londynskie 
(Brit.Mus.), z XIII i XIV wieku, 3) drezdenski z r. 1323, 4) Phillip- 
picus (nr. 1672) bibljoteki krölewskiej w Berlinie z pncz^tku XIV 
wieku, 5 — 7) trzy lipskie z XV wieku, 8) erfurcki z bibl. Ainplo- 
niusza z pocz^tku XIV vv., 9) lubecki z XVI wieku, 10) kopenhaski 
z r. 1606. 

Na siedmiu z nicli oparJ awe wydanie Johnssohn. Gdyby 
sig okazalo pewnem, ie r§kopis londynski pochodzi z XIII w., ctrzy- 
nialibysmy dia powslania Experimentöw granicg dolnq. Mozeby 
i r§kopis londynski (nieuwzgl^dniony w pierwszem wydaniu utworu) 
okazal 8i§ arcbetypem reszty r§kopis6w. Tekst Experimentöw ogJo- 
szoiiy przez Johnssona jest tylko fragmentem zbioru reeept. fra- 
gmentem urywajqc3'm si(j nagle. Rkp. berlinski zawiera nadto 
dluiazj ust§p. ktörego nie znaj^ r^kopisy Johnssona. Ustgp ten 
wydrukowal po raz pierwszy Sudhuff 2). Jest w nim mowa 
o „oleju filozoföw", srodku wymienionym tylko mimochodem w r§- 
kopisach Johnssona. Na uwag§ zasJugujsi w fragmencie berlin- 
skim slowa: „Hec sunt pro(b)ata iuxta partem superiorem de oleo 
philosophorum". Istniejj^ tez przekiady franeuskie i przeröbka nie- 
miecka Experimentöw ä). nadto wptyw ich widoczny jest w zacho- 
wanym uiemieckim zbiorze recept chirurgicznyeh *). 

Co do tytutu pisma, to zbiör recept w niektörych r^kopi- 
sach nosi jedynie tytul Experimenta, w innycb ma jeszcze jakis 
dodatek, n. p. Experimenta et tractatus de serpentibus w rkp Am- 
plonjusza. Stosunek traktatu o w^zach do Experimentöw nie jest 
dzis jasny. Zachowane recepty wykazuji^ kilka rozdzialöw: de 
pilluli.s, de fistulis, de serpentibus, de oleo. Czy rozdzial de 
serpentibus pochodzi ze zbioru recept (Experimenta), czy jest wy- 
ciqgiem z osobnego triktatu, trudno obecnie powiedziec. 

Experimenta zawieraj^ recepty na leczenie kamieni nerko- 
wych i p^cherzowych, fistu), i t. d. 

') Sadhoff, 6tr. 32. 
') Sudboff, w. w. m. str. 33 — 35. 

') Johnsson atr. 272; — Sudhoff str. 35. Przeröbka niemiecka zacho- 
wala si^ w rkp Falatinus, znajduj^cym sie dzis w Watykanie. 

*) W rkp Palatina« lat. 1117, dzis w Watykanie (Sudhoff str. 35.). 



2n SrANI8l<AW WITKOWSKI 

Oto jak wyglqda teorja Mikolaja 7.aniifiiiipii;i w praktyk§: 
^Dla rozg I) i a t a n i u kamienia, w jakiemkulwiek iniejscu 
ten bc^dzie, czy to w ncrkach czy w p^clicr/.u. Wei proszku 
z w(jza, wrzu(5 trocb^ do wina i dawaj pic pacjcntowi rano i wie- 
czör. Jezeli z&i chcesz dziaiad skuteczniej, daaz w [xidfibny »posöl) 
priiszku mpuchv; jezeli zas njijskutoczniej, dasz podcjlmie pruszku 
sk(irpj(jna, alc bardzo iiiato. l';mii(,'taj pruszkdwaö w ten spoHÖb: 
Wei 3 ropucby lub 4. wloz do swiczego garnka i zalepisz glin!\ 
tak. Äeby nie mogly wypar<j\va6, a potem poiöi kolu ognia tak, by 
si^ w srodku nie spaliJy, lecz tylko vvysiiszyJy, a po dzwi§ku. gdy 
piitrzgsiesz garnek, [xiznasz, gdy bejdjj dobrze wysuszoiie tak, by 
je mozna proszkowac; vvtedy wyjm z garnka; jezeli zaä jeszeze 
nie S!V zasuszonc. wysusz je dokladnie na wictrze w oieniu; potem 
utJucz bardzo niialko w niozd/ierzu i pözniej wlüz w naczynie 
szklane dobrze zalepione, by lekarstwo nie mogto wyparowad. 
W podobny sposüb zröb proszek z w^iöw i ze skorpjonöw". 

„Z tej zas ropuchy proszek tak jest skuteczny, ze gdziekol- 
wiek ezlowiek jest zraniony i to chocby nie wiem jak ci§zko 
(tu tekst popsuty). Najpierw bowiem ranij trzeba wymyd wodi^ 
ciei)j!\ i wysuszyc ptatkiein Inianvin jak naj.staranniej. Nast^pnie 
rang posypac wyinienionym proszkiem raz iia dzieii vv ziinie, adwa 
razy w lecie, jeieli b§dzie potrzeba. Poteni owin.'jc platkiein Inia- 
nyni, a wtedy zacznie si§ rana ropie w sposöb dosyc; lekki. Gdy 
ran§ trzeba obejrzec, wtedy nalezy j.^ w sposöb opisany vvymv6 
i takze wysuszyc, i w sposöb wymienionv posypac proszkiem, az 
pomieniona rana caikieni si§ zagoi tak dokiadnie, ze chodby byia 
nie wiem jak straszna, ledwie zostanie blizna. Pomaga takze ten 
proszek. gdy si^ posti;puje w pomieniony sposöb. przeoiw wrzo- 
d o m, przeciw abscesom, przeciw wszelkini puchlinoni, tak 
jednak. ^eby po posypaniu obwitjzac jak powvzej. Na to wszystko 
takze pomaga proszek wgza, glöwnie jednak na abscesy i na böl 
z§böw, jezeli si(j go przytozy wewn^trz, i na ran\'. jezeli si§ je 
posmaruje slin^ i iibwi^ze. Polozony na abscesy lub ran§ proszek 
szybko lecz^'. Wszvstko to wypröbowatem. Pomaga takze pomie- 
niony proszek z w§za kobiecie trudno rodz^cej: jezeli sig po- 
mieniony proszek przywi^Äe na brzuch, w tej chwili (kobieta) ro- 
dzi. Pomaga t^kÄe pomienicjny proszek z ropuchy na fistuig. 
jezeli sig jq posypie w sposöb przepisanv, lecz pacjent rausi pier-^ 
■wej wzi^c na przeezyszczenie". 



L1CKARZ MIKOLAJ Z POLSKI 27 

Tak wyglfvda cudowna iiietoda lecznicza Mikolaja w zastoso- 
waniu jiraktyczuem. Ubolcwaci imisiiny nad paejentami Mikolnja, 
?wJaszcza tymi, ktörzy musieli zazywad wewn^trzDi'e owe proszki 
z w§zöw, ropuch i skorpjnnöw. Nie dziwimy si§ tez pospolstwu. ze 
czuto wstr^t do leköw Mikolaja a nawet do pacjentow, ktorzy te' 
leki za^ywali. 

Dalszy ci^g Experimentöw zawiera recepty dia sporzqdzania 
„piiiujek brata Miknlaja" (z zab), pomagajqcych na febry, wady 
serea, choroby oczu i rözne inne slabosci i w ogöle chroniqcych 
od wszelkich choröb. Nast^puj^ potem przepisy dotycz^ce potöw. 
Inna recepta zaleca przykladanie na fistui§ (zaby pokrajanej). 
Mi^so w§zö\v zaleeano marynowac w winie i soli, lub smazve jako 
nadaJHce si^ szczegolniej dla krölöw, ksiqzj^t i innych panöw i). 

Leki Mikolaja sfuzyly nie tylko przeciw chorobom, ale mialy 
tez przeznaczenie kosmetyezne. Krew w§zöw n. p. rözowila wargi 
niewiast*). 

Przytaczania innych recept niog§ czytelnikowi — mniemam — 
oszcz§dzic. 

R§kopis berlinski zaehowal nadto ciekawy ust^p o ^oleju 
filozoföw", ktörego nie znaj^ inne r§kopisy. uzyte przez pierw- 
szego wydawc?. Oiej ten tajemniczy pomagac mial na niezliczone 
choroby. Nas tu interesuje ten olej szczegölnie dlatego, ie po- 
magal przeciw impotencji. a wi^c z pewnoscisv byl zalecany przez 
Mikulaja Leszkowi Czarnemu. 

W Experimentach czytamy. ia „de oleo... alter über di- 
xit"'). Na ust§p ten obaj lekarze wydawcy nie zwrocili uwagi, 
a jest on wazny. bo wskazuje. ie recepty Mikotaja wypel- 
nialy dvvie ksi^gi Poniewaz zachowany w wiadomych r§ko- 
pisach tekst ma obj§tose nie\vielk%, przyjsic musimy, ie jest im 
tylko wyciivgiem z pierwotnego (jbszerniejszego zbioru recept. 
Wuiosek teu zdaj^ si§ stwierdzac stowa fragmentii berlinskiego, 
nie wydrukowanego jeszcze u Johnssona a ogloszonego poraz 
pierwszy przez Sudhoffa (por. wyzej): „Hec sunt probata iuxta 
partem superiorem de oleo philosophoruni". 

Jezeli poröwnamy pisma Mikolaja z wiadomoseiami w ro- 
czniku Traski, widzimy w kilku punktach zgodnosd. Z rocznikarza. 



') W'yd. Johnssona str. 276. 

2) Taniie str. 278. 

') Johnsson str. 279. 



28 81AN1H»,AW WlTKdWSKI 

polskiego moiemy wiiosid, ic inedycyna urzyduwa XIII wit^kii przy 
diai,'ii(i/.ie clioniby bailtiid inoc.z pacjenta, co zrcsztij stwierilzoiio 
»kiiilin4cl. a co wyöt^piije jui u Galcna. Piäiiia MiknJuja uczij, ze 
nidoz w jego sztuce leczniczej istotiiiü nie odgrywa iadnej roli. 
Rofznikarz m6wi. ie Mikolaj zwracal uwagg na poty i na sny. 
O jednych i dnifjich möwiii w sanicj rzeczy |)iKnia MikoJaja. 

3. Sztuka lecznicza Mikolaja. 

Poznaliämy, co nain skfjpy niaterjal zrödlowy przynosi dla 
•osoby Mikolaja i jak si^ przedatawiaj^ jego pisma. Przejdimy te- 
raz do jego sztuki leczniczej. Charakterystvka jej u rocznikarza 
polskiego zgadza si§ najzupelniej z tcm, czego o niej uczf^ pisma 
Mikolaja, a wi^o je.st vviarogodna. MikoJaja gtöwnym sroiikiem na 
wszystkie choroby bylo zaiecanie uzywania mii^sa plazöw wewuqtrz, 
a jcszcze wii^cej zewn/jtrz jako amulelöw. Z iiaszego dzisiejszego 
punktu widzenia jest to szarlatanerja. Nie nalezy 8qdzi6, zeby na 
tyni pozioinie stata caJa öwczesna wiedza lekarska. I wöwczas 
istniaita racjonalua metoda leczeuia, oparta na zasadach naukowych 
a wywodzqca si^ jeszcze od Hippokratesa. Szcrzyla si^ ona po 
Euro[)ie z Wtoch. Obok niej panoszy si^ lecznictwo ludowc o cha- 
rakterze magicznym. Przedstawicielem jego jest Mikolaj. Dwa te 
kieruuki lecznicze nie sj^ wylqcznij wlasciwosci^ XIII wicku. Ciqgn^ 
si(j one obok siebie nieprzerwanie od V wieku przed Chr., od cza- 
söw Hippokratesa'), a wigc od samyoli puczqtköw, odk^d niozemy 
nieprzerwanie sledzic historj^ rozwoju inedycyny. Istniejq orje obok 
siebie i dzisiaj. Czy ze stanowiska farinokopei XIII wieku Mikolaj 
istotnie zasluguje na przydoniek szarlatana, nie umiem powiedzied. 
W kazdyin razie historycy medycyny uczq. ze niejcden ze srod- 
köw przez Mikolaja przepisy wanych stosowali jiiz glosni lekarze 
starozytni; wykazuje to chocby uczony komentarz Johnssona do 
Mikolajowych Experimenta. Kweatj§ t^ zostawiam do rozstrzy- 
gni§cia historykom inedycyny. Ich rzeczy takze b§dzie oswietlid 
pisma Mikolaja ze stanowiska wiedzy lekarskiej XIII wieku. Mnie 
w pracy tej chodzi wigcej o streng historyczuq, cywilizacyjnq i li- 
terackq pism Mikolaja. W kazdym razie Mikolaj nie jest jedynym 
lekarzem XIII — XIV wieku, ktory posluguje si^ silami tajemniczemi 



■) UielB etr. 376. 



IJSEARZ MIKOLAJ Z PuLSKI 29^' 

do celow leczniczych. Czyiiili to samo ^losniejsi od niego ludzie 
jak Albert Wielki i Arnold de Villanova '). 

Dia historji kultury w Polsee a zwlaszcza dla historji me- 
dycyny wainym Jest fakt, zejuÄ w XIII vvieku medycyna nasza 
ulega wpty wem Montpellier ^). 

4. ^rödta MikoJaja. 

Je^eli tu zaniieszczam osobny rozdziat o zrödtach Mikolaja, 
to nie tyle diatego. ze w rozprawie pisanej przez filologa rozdzialu 
takiego nie moze brakn;\c, jak raezej diatego, by zaznaczye. ie 
kwestja taka istnieje i ze bgdzie rzecz,-\ badaii przyszlyeh kwestj§ 
t§ wyjasiiic. Dzis na ni^ odpowiedziee nie mozna. zwlaszcza odpo- 
wiedziec na ni^ nie moze filolog. 8ani Mikoiaj nie cytnje niemal 
zadnvcb zrödel. Jezeli powoluje si(i na Platonskiego Timeusza. to 
czvni tvlko to samo, co czyni;\ wöwczas wszyscy, ktörzy traktujfj, 
o jakicbs trudnycb kwestjaoh przyrodniczycb czy naukowyoh. 
Z autoröw starozvtnych cvtuje poza tem astronoma Ptolemeusza 
i „Hermesa". Przy tym drugim autorze ma na mysli ksi^zk^ gre- 
ck% zwan%: Hermes trismegistos, ktörej przeklady facinskie znano 
w sredniowieczu. ByJy to objawienia. ktöre miai otrzymac Hermes 
a ktore zawieraly mqdrosc egipskq. Literatura mistyczna znana pod 
nazwfi „hermetycznej" pojawia sig w Grecji pocz^wszy od Ilwieka 
po Chr. 

Z autoröw sredniowiecznyeh Mikoiaj cytuje tylko Alberta 
Wielkiego (f 1280). Uderzac niusi, ze ten apologeta tajemniczych, 
ukrvtych siJ nie powoluje si§ nigdzie ani sloweni na ow^ g;>l^z 
wiedzy pöznego sredniowiecza, ktora podobnemi silami operowala: 
na alchemj§ czy chemj§'). 

4. Imiennicy Mikolaja. 

W kodeksacb dyplomatycznyeh polskich zacbowaiy si§wzmianki 
o Mikolajaeh, w ktörych na pierwszy rzut oka moznaby szukad 



») Sudhoff Str. 38. 

-) W XIV w. ksztalcil sie w Montpellier slawny w Eoropie lekarz a pri- 
ZDiejszy biskop krakowaki Jan z Kadlic, W'ielkopolanin, zwany Joannes parvus 
(t 1392). Porown. o nim Wiszniewaki, Hist. lit. pol. I, 461—2. 

') Sadhoff »tr. 52. 



-3Ü STANISLAW WITKOWSKl 

naszegii Mikohija, bo zyjq w tej samcj epoce, i jedni •/. nich s:^ za- 
koiinikuiiii, driulzy lekarzami. Chodzi o to, czy ktiSrcg;«) z tych 
Slikoliijöw woliio utoisaniiiK^. z iiaszyni. Otüz oczywista, je/.eli w do- 
kumcncie z tej epoki znajd/.iemy zakounika lub nawet domiiiikaiia 
Mikülaja, to jea/.cze nie powod, bysiny w niin widzieli nanzegu 
pisarza. VVezmy pod uwa^j^ par§ przykJadöw. W kodeksie mazo- 
wieckim (iir. 38, str. 29) wyst§puje w r. 1289 w Toruniu jako 
äwiadek biskupa c.hehniriskiogu f rater Nic-olaus, caiionicus 
Culmeiisis eclesiae. W r. ] 297 vvidyniu je vv Toruniu Mikolaj, 
przeor duininikanöw, dukunient Henryka (Preuss. Urkundenbuch. 
Polit. Abt. Bd. 1.2. Hefte hsgb. v. Seraphim, König.sberg 1909, str. 
326 i 421). Zadnego z tych dwu nie mamy prawa identyfikowad 
z naszyin Mikutajem, ani tez znacznie wczesniejszego doniinikana, 
nazwanegu Nicolaus frater ordinis Praedicatoruni w do- 
kumencie elbl^skim z r. 12öl; wyst^puje on jako ivviadek biskupa 
warmiriskiego Anzelnia (Codex dipl. Warmiensis, Bd. I, dyplom 
Str. 50). Podobnie nia si§ r/.ecz z Mikolajem w regestach czeskieh. 
W r. 1239 i 1240' spotykaniy w nich Mikoiaja, przeora dominika- 
novv w Bernie niorawskiein (Erben-Emier, Regesta Boheiniae et 
Moraviae, pars I. str. 456 — 470). W r. 1267 sJyszymy o Mikolaju, 
przeorze dominikanöw w Pradze (Tarnte, pars II, str. 213). W r. 
1327 pojawia si^ Mikolaj, syn Otokara, doraiuikan. Zakonnik ten, 
ponjoenik inkwizytora. zloävl habit, za co popadl w ekskomunik^. 
W zakonie dominikanöw sp§dziJ lat 20 i w. r. 1327 jest jui star- 
cem. Pözniej papie^ zdj^l z niego ekskomunik§ a byly dominikan 
■ wst^pii dl) benedyktyuöw w diecezji praskiej. (Tanize, pars III, 
str. 492 i 520). Mikolaj ten, jak i dvvaj poprzedni z dokumentow 
czeskieh, nie ma nie wspölnego z naszym pisarzem. 

Daleko wi^ksze znaczenie dla naszej kwestji majq wzmianki 
w spölczesnych dokumentach o lekarzach Mikolajach wobec 
tego, ze lekarze w tej epoee nie sij zjavviskiem w Polsce cz^stem. 
Lekarzy tych, pojawiaj;\cych si§ w kodeksie dyplom. ßzyszczew- 
skiego i Muczkowskiego, omöwil juz Ernest Swiezawski (Przy- 
czynki do dziejöw medyeyny w Polsce. Pam. tow. lek. warsz. 1881 
t. 77. Str. 749—762, po ez^sci tamäe 1877, t. 73, str. 17). Na re- 
zultaty jego, jak si§ okaäe, mozna si§ po wi^kszej cz§sci zgodzii. 

Zacznijmy od wzmianek, o ktorych sqd jest pewny. 

W kodeksie W'ielkopolskim nr. 720 (= t. II, str. 92) wy8t§- 
puje w r. 1294 w Pobiedziskach jako swiadek na dokumencie 



I.KKAK/ MIKOLAJ Z l'OI.sKl 



81 



ksi(jcia, pö^niejszego kröla polskiego PrzüinysJawa II, (secunclus 
Premisl (lux Puliiniae) mag ister Nicolaus, medicus iio- 
ster, jest wif^c övv Mikolaj magistrein i lekarzera przybocznym 
ksi'^cia. W nastijpnym roku, 1295, tenze Przemysiaw. uazywa- 
jqcy sig tu nie dux, leez rex Poloniae (et dux Ponieraniae) 
w Tczewie wystawia dokument, w ktöryin ini§dzy swiadkami jest 
Ni CD laus medicus n oster, a wi^c ten sam Miki>}aj (Kod. 
Wielkupolski ur. 2058=739», w tomie IV, str. 11). W doku- 
mencie tegoz Przemvslawa. nazwanego tu dux Poloniae, a wysta- 
wionym w Gdansku w roku inyluie ozaaczonym jako 1297, bo 
w tym roka Przemyslaw juz nie zyl (zamorduwäny 1296) i), wy- 
st^puje w rzgdzie swiadköw röwniez ten sam Nicolaus pbysi- 
cus. W pr^eszlo 20 lat po owej pierwszej vvzmiance, w r. 1366, 
Wladyslaw Lokietek, nazwany tu dux Cracoviae, Sandomi- 
riae, Syradiae. Lanciciae Cuyaviaeque necnon heres totius regni 
Puloniae, vv Brzesciu Kujawskim na prosb^ honorabilis viri ac fa- 
mosi magistri Nicolai physici, ktöreniu z powodu spustoszenia Po- 
znania zgin§ly przvwileje na nadaiiia döbr ^j, odnavvia owe firzy- 
wileje i [lozwala mu osiedlad wsi na piawie niemieckiem (Kod. 
Wielkupolski nr. 982 =rt. II, str. 322). Dokument ten jest dla 
kwestji identvfikacji rozstrzygaj^cy. Widzimy z niego, ze öw lekarz 
i magister Mikolaj ma dobra pry watne, wsi, ktörych jako czlonek 
zakonu zebraczego dominikanöw na swojfj wlasnosc miec nie mögJ^), 
dalej, ze ma dzieci. Wyplywa z tego. ze öw Mikolaj, lekarz na- 
dworny krc51a Przemvslawa, nie byl duminikanem, a vvi§c nie 
moze byc identycznym z naszyni pisarzem. Zyi wicjcpod koniec XIII 
a w pocz^tkacb XIV wieku obok naszego lekarza Mikolaja inny 
le'karz Mikolaj, a zyl w WielkopoLsce. Niewj^tpliwie ten sam Mikolaj 
wyst^piije jeszcze przed ovvem pntwierdzeniem nadan przez Lo- 
kietka, w r. 1309, jako' lekarz nadworny Henry ka, ksi§cia 
gtogowskiego, ktöry tu jest nazwany: Heynricus, heres regni 
Poloniae, dux Slesiae, dominus Glogoviae et Poznaniae. W doku- 
meneie'tegüz Henryka ukazuje si§ mi§dzy swiadkami Nicolaus 
noster medicus (Kod. Wielkopolski nr. 926 = t. II, str. 267). 
A wi§c övv Mikolaj po smierci Przemyslawa II przeszedt w sluzb§ 



') Powinno byc prawdopodobnie 1294. 

') Wsi spadkowych Daazewiee i .Swieckie, wsi otrzymanych od Przemy- 
sjavva: (Jzolowice i Slawsko, wreszcie wsi kapionych : Benkowo i Spytkowo. 
'l Jedne wsi ma po ojca, inne otrzymat od kröla, jeszcze inne kupil. 



32 



SI'ANISLAW VVITKOWNKI 



Henryka GJngowezykn. wsp(5t7,aw(jdnika Lokietka. W tyin saniym 
ozasie, w ktöryin iyje 6w niafi;istor Nicolaus medicus poznariski, 
znftjdujcniy jeszczedwio iniie wzinianki o maj^istry.e Mikotaju iiie- 
dykii. Obie z pc^wiio^cii^ odnoszjj si^ do tep^u/. lekarza pny.nanskiejfo. 
Miaiinwicie \v r. 1304 niagisiter Nicolaus medicus jest äwiadkiein 
na (Idkuiiiencie Mikolaja, vvojewody kaliskiego. wystawiiiiiym w Gtu- 
szyiiie (Kod. Wielkop. nr 887 — t. II, str. 238). W dwa lata pö- 
iniej, 1306, wPyzdrach. niagister Nicülaus medicus, protessor artia 
inedicae, spisujc dokument wojevvody kaliskiego, kumesa MikoJaja 
(Kod. Wielkp. nr. 900-=t. II, str. 249: „lata vero conscripsit nia- 
gister Nicolaus medicus, ad haec per iios rogatus, professor ariia 
medicae" '). Co moze oznaczac tvtul: pr()fess(jr artis medieae, pcjzo- 
stawiam do rozstrzygni^cia znawcom szkoliiictwa sredniowiecznego. 
Wuiosek Swiezawskiego, ze Mikulaj wykJadai vv jakiejä szkole, 
zapewne w szkole katedralnej poznariskiej, wydaje nii ai^ imialvm. 

W czasie znacznie pozniejszym, bo w 40 lat po ostatnim 
sladzie Miko^ja poznanskiego, w r. 1335, jakis lekarz Mikolaj 
czyni zapis 5 fertonöw ua 2 lanach roli vv Winiarach dla archi- 
diakona poznan.skiego Andrzeja *). K o i m i i'i s k i (SJownik lekarzöw 
polskich pod wyr. Mikolaj, lekarz Przemysiawa II) odnosi t§ 
wzmiank^ do owego lekarza Przemysiawa. Identyfikacja ta Jest 
bl§dna. Jezeli Mikntaj w r. 1294 jest lekarzem nadwornym ksi^- 
cia, musial mied co najmniej 30 lat, a wi^c urodzic ai^ najpözniej 
r. 1264. W r. 1355 niialby przvnajmniej 91 lat. Chodzi tu iiiewf^t- 
pliwie o calkiem innegn, pözniejszego lekarza Mikolaja i pod tym- 
wzgl^dein tvvierdzenie Kosmiriskiego wymaga sprostowania. 

Od nadwornego lekarza Przemysiawa II i Henryka Gto- 
gnwczyka. ktörego nieidentycznoäc z pisarzem Mikolajem jest 
jasna, przecbodzimy do trzech wczesniejszych wzmianek o lekarzu 
Mikolaju. co do ktörych nie mozeiny dojsc do tego sto]inia 
pewnosei. 

W r. 1250 Kazimierz, ksiqz^ L^czycy i Kujaw, nadaje ma- 
gistro Nicoiao physico, praeposito Vladislaviensi. capellano nostro. 



') Indeke kodeksa wielkopolakiego (IV str, 210) wymienia jeezcze Mikolaja 
pr/,y nrze 886, atoli ani ten dokument ani s^siednie nie ZHwieraj;j iadnej wzmianki 
zadnym Mikolaju. NatoraiaBt indeks nie wapomina przy MikoJaju nr. 614-. 
w ktörym röwniez jest niowa o lekarza Mikolaju. 

ä) Lukaszewicz Jözef, Obraz hist.-statyst. m. Po/.nania w dawoiej- 
Bzych czasach (Poznan 1838), t. I, str. 195 nn. 



LERARZ MIKOLAJ Z POLSKI 33^ 

prawo osiedlenia wsi Sobota na prawie niemieckiem. (Kod. dypl. 
polski wyd. Rzyszczewski nr. 44 ^ t. II, ez. 1, str, 41); miejsce 
wystawienia nie podane. Ksi^ciein owym jest Kazimierz I, ojciec 
Leszka Czarnego, wi§c tem latwiej mogtoby chodzic o naszego 
Mikolaja. I öw Mikulaj z r. 1250 jest magistrem, lekarzem i du- 
chownym, bo piastuje godnosc kapelaua ksi^cia. Chronologicznie 
möglby byö naszym Mikolajem, bo gdyby öw kapelan ksi^cia 
w r. 1250 mia{ 30 lat, to 1278, w roku wystqpienia na dworze 
Leszka Czarnego, mialby lat 58. Pobyt w Montpellier moinaby 
polozyc na czas mi(jdzy 1250 a 1278. Inne jednak wzgl^dy kaä^ 
odrzucic identycznosc. Kapelan öw nie jest zakonnikiem, bo nie 
jest nazwany frater, powtöre posiada probostwo wioclawskie, po 
trzecie otrzvmuje prawo osiedlenia wsi, a wigc moze mieö wlasnosc 
prywatn^. Byl to zatem ducbowny swiecki. Trudno zas przypusciö, 
by dopiero w pözniejszym wieku kapelan ksi^z^cy, iekarz, pro- 
boszcz, czlowiek maji^cy wies, wstgpowal do zakonu. To tei sJu- 
sznie Swiezawski ') a za nim Kosmiriski uwazaj% go za 
odr^bn^ osobg. W epoce, o ktörej traktujemy, jest to zatem trzeci 
Iekarz, imieniein Mikolaj. 

W r. 1271 „magister Mikolaj fizyk" jest swiadkiem na do- 
kumencie Boleslawa (Poboznego), ksi§cia Wielkopolski i Kujaw, 
za jego pobytu w Wloclawku (Kod. Wielkopolski nr. 614 =t. I, 
str. 573). Ow Boieslaw jest to stryj kröla Przemyslawa II, a pö- 
zniejszy tesc Wladyslawa Lokietka. tem, by te'n Mikolaj naiezal 
do stanu duehownego, niema w dokumencie iadnej wzmianki, nie 
jest tez powiedziane. by byl lekarzem przybocznyra ksigcia, na- 
zwany jest tylko magistrem. 

W 4 lata pözuiej. w r. 1275, „medyk Mikolaj" jest äwiad- 
kiem przy boku Wladyslawa Lokietka, ksi^cia L^czyey i Kujaw 
(Kod. dypl. pol. wyd. Rzyszczewski nr. 56 ^ t. I, str. 97). miejsce 
wystawienia nie podane. Nie jest tu nazwanv magistrem ani le- 
karzem ksi^^gcym. niema tez wzmianki, by byl duchownym, 
swieckim lub zakonnym. Ze wzgi§du. ie pierwszy z dwu ostatoicb 
dokumentöw wystawiony jest w kujawskim Wloclawku, drugi 
pochodzi od Lokietka. ksi^cia t§czycko-kujawskiego, moiemy przy- 
jqc, ie w obu bliskich czasem i miejscem dokumentacb chodzi o t§ 
sam^ osob^ i tego samego lekarza Mikolaja. Poniewaz w zadnym 



') Swiezawski, Pum. Tow. lek. warsz.. t. 73, str. 17. 
Rozprawy Wydz filolog. T. LVIII. Nr. 4. 



v}4 STANISLAW Wl'l-KOWHKI 

z tych dwu dokumoiitdw MikoJaj nie jest zakonnikiem. nie jeat 
nawet duoliownym, nie matny pniwa identyfikowa6 go z naszym 
pisarzem. 

Chadzi jeszc^e o to, czy Mikolaj tych dwu dyplomöw nie 
jest identyczny z owym kapelanem BolesJawa z r. 1250 lub tei 
z lekarzem poznariskim PrzcmysJawa II, Swiezawski utoisamia 
obu z lekarzem przybocznyni PrzemysJawa II '), a za iiim idzie 
Kosmiüski *). Mikolaj, swiadek z dokumentu z r. 1271, mu- 
aialby mied w tym czasie przynajmniej ze 30 lat, a wi§c, urodzid 
sitj ok. r. 1240. W r. 1815, kiedy po raz üstatni wyst^puje w do- 
kumentach lekarz Przcmyslavva II, musiatby öw Mikolaj mied 
CO najmniej 76 lat. Byloby to raoÄliwe, ale nie wydaje mi 8i§ 
bardzo prawdopcidobnem. Kto wie, czy raczej Mikotaja z r. 1271 
i 1275 nie nalezatoby identyfikowac z Mikolajein z r. 1250 Gdyby 
ten ostatni urodzil si§ w roku 1220, mialby wtenezas 51 i 55 
lat. Zdaniem mojem sprawa na pewnti rozstrzvgnijc si^ nie da, 
ostateczny s^d o teni zostawiani historykom; w gruncie rzeczy dla 
naszej sprawy inalo na tem zalezy ^). 

W rezultaeie po zbadaniu wszystkich dost^pnych mi doku- 
mentöw historycznych polskich i osciennych okazuje si§, ze poza 
rocznikiem Traski i wiadomosciami zawartemi w pismach Mikolaja 
nie znajdujeniy >' nim zadnej innej wzmianki Fakt ten nie jest 
jednak moze bez znaczenia. Pisarz Mikolaj vif§drowal po röÄnych 
krajaeh Europy. 20 lat bawit w Montpellier, nie dziwnego, ie 
w Polsce pozostavvil po sobie malo sladöw. Jezeli mimo to nazywa 

-si^ sam de Polonia, to chyba dlatego, ze poehodzil z Niemcow 

.polskich *). 



•) Swiezawski w w. m. 

-) Kosminski, ätownik lekarzöw pod im. Mikolaj. 

') Nawiasem dodaje, ä;o w polowie XIV wieku jakis Mikotaj jest leka- 
rzem dworn biskapa krakowskiego Grota. (Monom. medii aevi 1,235. Swieiaw- 
ski, Pam. Tow. lek. t. 73, str. 25). Oczywista, nie jest on identyczny z pisa- 
rzem Mikolajem. — Okolo r. 1325 umiera Mikolaj Polak, biskup chelmiüski, 
z zakoQU dominikanow. Jest on takze rözny od naszego Mikolaja. Jestto Mikolaj 
Afri herba Powala. (O nim Bnllarinm ord. Praed II, 211; ks. Sadok Baracz, 
Rys dziejöw II, 33). 

*) Jözef V. Hasuer w stadjum o najdawniejszej medycynie w Czechaeh 
(Prager Vierteljahrschrift, t, 90, 1866), znanem rai tylko ze wzmianki a Sodhoffa 
(Arch. f. Gesch. d. Med. IX, 1915, str. 31 n.), probowal identyfikowac pisarza 
Mikolaja z niejakim Mikolajem de Gevicka z Otomaüca na Morawach, profesorem 



LEKAItZ MIKOt.AJ Z POI.SKl 35 

6. Krakowski r^kopls medyczny Mikotaja Polaka. 

Katalog r§kopisö\v Bibljoteki Jao^iellontikiej w Krakowie Wtad. 
Wislockiego wjmienia (t. I, str. 230) rkp iir. 77H (DD II, 
34), papierowy. z pocziitkuXV wieku, fnlin, pisany röÄnemi r^kami 
a zawieraj^cy mi§clzy inneini na kartach 5 — 12 „Traetatus Ni- 
colai De modo medendi". Traktat ten mieäci na koncu notatkg: 
„Explicit Modus medendi Nicolai vel Stephani. secundum aliquoa 
tarnen verius Nicolai Poloni". W tymie rgkopisie znajduje si§ na 
kartach 65 — 72 „Scriptum super Antidotarium Nicolai 
a quodam Salernitano vel Salerno factum in Montepessulano" etc. 
Na kartach 105 — 124 tegoi r§kopisu znajduje si§ dalej „Nicolai 
Falcutii Antidotarium, „über ex multorum Antidotariis 
compilatus". Poniewaz i inne pisma tego r§kopisu raaJ!| zwi^zek 
z Montpellier, np. zawarty na kartach 13 — 14 „Thesaurus paupe- 
rum in Preclaro Studio Montipessulani compilatus", nasuwato sig 
pytanie, czy ktory z traktatövv zachowanych tu pod imieniem Mi- 
kolaja nie pochodzi od naszego dominikana. Rkp krakowski zba- 
dal na moj^ prosb^ z koleiensk^ gotowosci^ prof Tadeusz Sinko, 
za CO mu niniejszem sktadam gorqce podzigkowanie. Traktat Mi- 
kolaja De modo medendi zajmuje si§ glöwnie srodkami przeczysz- 
czaj^cemi. Podstaw^ leezenia jest wedtug prof. Sinki. ktöry prze- 
czytat caly traktat. patologja humordw czyli soköw. Jestto medy- 
cyna urzgdowa, kt6r!\ doniinikan Mikolaj zwalczal, a zatem trak- 
tat De modo medendi rkpsu krakowskiego nie po- 
chodzi od dominikana Mikolaja. Zaburzenia soköw 
autor jego usuwa dissolvendo, attrahendo, expellendo. SkJadnikami 
srodköw przeczyszczajqcvch si^, jak w calej medycynie staroÄytnej, 
gumy (zywice), ziola i nasi(jna '). 



medycjny, a w r. 1369 dziBkanem na uniwerBjtecie praskiin. Identjfikacja ta 
upada jnz ze wzgledöw chronologicznych. 

') Tytuly rozdzialöw traktatu brzmia: 

De praeparatione pocionandorum, Ue danda medicina sanis et aegria. De 
signis, quihus cognoscitur, quis bumoruin eit piirgandus aut superhabundat. Qiiae 
medicinae quo» purgant hamorea. Oe dieta et custodia in medicina 
componenda (?). De catarticis dandis aecundum diversitatem temporam et regio- 
oam. De preparatione loci, ubi accipienda est medicina. Qaae medicina in som- 
pniia, quae in vigiliis danda est. Si durus eit ad purgandam, qoi purgatur. De 
delicatia medicinam percipere neqneantibua. De diversitate farmaciae secundum 
diversitatem aetatum. De diversitate compositionis. De qaantitate medicinae. De 



36 



STANiSr-AW WITKCPWHKI 



Traktnt A n ti dot ji r i u ni Nicolai Fulcutii (f<il. 10;') nn.) 
zaczviia 8i<,' nd zdania: 

pAliquando Nicnlaiis rojjatus a (jiiil)iis<lain in priicticam Btu- 
dero viilentibus, ut eos recto ordiiie moduin coiifieiendi et dispen- 
sandi (doceret) et eis in eam doctrinam accedere (permitteret). . ., 
ut de sinfjulis Uäualiiim inedicinuruin unam libraiii vei duaa vel 
plures ct)nficfre scireiit. vel qiiantuin de uiKjquoquc geiiere gutnnia- 
ruin, herbarum, seminum inter ninnes medicinas acciperent. taiem 
eis tradidit duetrinani. sccundiim quam est praeceptum per omnes 
doses more apoiheearum" etc. 

I te reeepty nie pochodz^\ od doininikana. 

Trzecie pismo: „Scriptum super Antidotarium Ni- 
colai a quodam Salernitano vel Salerno factum in Monfepes- 
aulano" zavviera takie same recepty, a wi§c röwnicz nie pochodzi 
od naszego Miknlaja. 

W rezult.icie rkp k r a k o w s k i nie zawiera zadnego 
pismadoiiiinikanaMikülaja. 

Rzecz.'i historyköw medycvnv b§dzie oznaozyd, ktoremu z Mi- 
kotajöw nalezy owe pisma przypisad. (Kosmiriski, Slownik leka- 
rzöw pod: Mikolaj Poiak przyiiisuje je osobnemu Mikolajowi; za- 
czerpu.il on wiadomosc o traktatach rkpsu krakowskiego ze spisu 
tresci u Wistockiego) 



7. Stowo" koricowe. 

Studjum mnje usilowalo dad obraz osoby i pism Mikolaja na 
podstawie wszvstkich dost^pnyeli nii materjalöw. Badania nad 
Mikolajeni nie zamykaj^ si§ jednak jeszczc na tem studjum Mo- 
zliwe iest. ie skape wiadomosci nasze o osobie Mikotaja rozszerzi^ 
si§ w przvszlosci. Moze si§ o nim jeszcze cos znalezc w archiwach 
dominikanöw. Archiwum p'jlskiej prowinsji dorainikanskiej znaj- 
duje si§ w klasztfirze dominikanöw w Krakowie. W pozarze miasta 
Krakowa w r. 1850 zagin§to vvieie dokumentöw waznych dla dzie- 



dura et liqaida medicina quibiis est danda. De simptomatibns querenciam pocio- 
natom. De siti in pocionatibus. De periculis, quae accidant pocionatis, si bibe- 
rant. De bis, qui nequennt assellare (?) (moze: anhelare? St. Witk). accepta me- 
dicina. De medicina, qaae non ducit, qaantaro debet. De medicina si nimiam du- 
xerit. De dyssonteria ex potacione De debiiitate pocionati. De tenasraon expo- 
sicione. De vomitu. De spasmo et nimia eracaacione niedicine. 



LKKAKZ MIKOHJ V, INiLSKl 



37 



jöw zakonu. Byc moze, ze roä jeszcze ziiajdzie sii; w tej ez(;sci 
Archiwum. ktöra ocalala, a ktori^ obecnie si^ porziidkuje. Mo^e si^ 
tez znaleze jakas wiadomoäe w archiwach domiiiikanskich zagra- 
nicznvcli. Nie jest tez wykluczone. ie zuajdii si§ nowe niaterjaty 
w dypiütnach i iniiych dcikuiiientach swieckich, polskich lub za- 
granicznych. Cos nowego inogii diilej |irzyuiesc r^kopisy Mikotaja, 
ktöre tkwi^ po bibljutekach, czyto nowe rt;kopisy znanyeh dotqd 
jegü pism, ezy jakie inne. nam dotq,d nieznane pisma Mikolaja. 
Müze w Montpellier istiiiej^ jeszcze jakie dalsze slady naszego 
dominikana. 

Zupelnie dalej nie zbadane jest dot;\d stanowisko nau- 
kdwe (czy pseudouaukowe) Mikotaja na tle medycyny srednio- 
wiecznej. Przedewszystkiem wymaga zbadania stosunek jego do 
Arnoida de Villanova, pisarza medycznego Mikolajowi wspöt- 
czesnego (flälo). Istniej^ pewne nici, wiijÄiice obu tych pisarzy. 
I Arnold wyst§powa{ przeciw Galenowi, i jego haslem byla empi- 
rja, i on röwniez möwi o dziaianiu leczniczem drogicli kainieni ')• 
Wymaga tez zbadania stosunek Mikolaja do Alberta Wielkiego 
i do sredniowiecznych przedstawicieli medycyny ludowej. Arnold 
dzialal z pocz^tkiem XIV wieku w Montpellier, MikoJaj mögl wi§c 
znad g(j osobiscie. Dzis badania nad historj^ medycyny srednio- 
wiecznej nie post^pily jeszcze do tego stopnia. by mozna wyzna- 
czyc Mikotajowi miejsce w rozwoju tej medycyny. Powiada to 
wyraznie znawca historji medycyny tej miary, co Karol Sudboff^). 
Zbadanie stosunku Mikolaja do Arnoida a takze do Alberta W. 
przyczyni si^ tez w przyszlosci do rozjasnienia zagadnien chro- 
nologi czn y cb, witjz^cycb si§ z Mikotajem, a dzisiaj ciemnycb. 

Na zakonczenie jeszcze jedno. W XV wieku byl lekarzem 
nadwornym kröla dunskiego Cbrystjana I (1426 — 1481) jakis ma- 
gister Mikolaj P(jlak (nieznany Slownikowi Knsminskiego). 
Dokument dunski nazywa go „magister Nicolaus dictus senior, 
natione Polonus, quondam phisicus Christiani regis Dacie" („Liber 
eoclesiae Sancti Lucii Roskildensis", Festskrift til Prof. Julius Pe- 
tersen, 1910, Str. 121 n., cytowane u SudhofFa, Arch. f. G. d. M. 
IX, Str. 31). Wartoby poszukad jakicb blizszych sladöw tego 
Mikolaja. 



') Sinko w wym. in. 
>) Sud hoff Str. 52. 



38 HIANISLAW WIlK'iWSKI 

Uzupetnienia. 

Zf (liidnlek du iiiiioniu mitdra „de PdIiimIu'' nie dciwiidzi hy- 
iiajimiiei pulskios^o pochodzciiia, stwierdzii prcJu/, /.iihik') iiiial(i;,'ji 
iiiiii';j;ci duiiiinikan», Marciiia „I'nlaka", autora styniiej ki-oniki, po- 
t'hiidzjjcego z Czech, analo^ja pnety UrHina. Jan Ursinus jcst 
^Thcutiiiiicus de Folonia" a byl Nicnicem krakf)wskini. Na ana- 
logjv Ursiiia zwröeil ini uwagt^ ks. prof. dr. J. Fijalek. Teii4e 
uczuny podnosi i'ranciszkaiiski koloryt w niozniku Traski. 

Uf/.<iny doininikan 0. Jacvk W oro ri i c c k i z Krakowa, wy- 
razil zdaiiic, sie „de Polonia" iiuize oziiai'za('', przynale^nose Mikijlaja 
do |)oIskiej pniwineji doiuinikaiuiw. Tego sainego zdaiiia jest prcii". 
A. Brückner \v fVljetonie Novirej Reformy z 9 sierpnia 1918, 
nr. 344 i ti) zdaiiie wydaje si§ i mnie obecnie najprawdopu- 
dubniejsze. Praca niniejsza byla zlnÄona w Akademji jeszcze przed 
ukazaniem si§ feljetonu iinif. Brücknera. 

Cii d(i pobvtu MikoJajci w Mnntpollier dudaj^, iß dominikaiiie 
pdsiadaj.'i studjiim zakonne w teni niiescie od r. 1248 (jak wyka- 
zuje DeiiiHe \v swojeiii dziele u uiiiweisytetaeb sredniowiccznycli). 
Studjuin to nalezali) do iiajstarszych studjöw doininikariskich. Mögl 
wi(jc MikdJaj bawid w Montpellier z powodöw czysto zakonnych. 
Ale nioiiliwe jest takze. ze wybral si(; do tego miasta z pobudek 
lekarskich. Mögl si^ tarn udad dla celöw praktyki lekarskiej, bo 
oczywista. sfynni lekarze tamtejsi niusieii scif^gad widu oborych 
z calegij swiata. Moze tak/.e dzialaii w Montpellier inni podolini 
przecivvnicy medycynv urz^dowej Jak Mikotaj, o ezem nie inam 
bli;iszvch informacyj (jak vv ogöle nie inam ich o uniwersytecie 
w Montpellier w XIII wieku) a eo nzupelnifj inni. Wobec tych 
wszystkicb mozliwosci upada seeptyczne twierdzenie prof. Brück- 
nera, ze Mikolaj w Montpellier nie byt (w wyni. in.). Sama nazwa 
„de Polonia" dowodzi, ze pisma MikoJaja powstaly za granicaini 
Polski; mogly wi^e, powstac w Montpellier. 

Uezony znavvca dziejow dominikaiiskieh, dominikan Pawet 
von Ijo6 w Düsseldorfie, do ktörego si§ za wskazöwk^ O. Woro- 
uieckiego zwröcitem, Mikotaja z Polski z innyeh irödet nie zna. 

W koncu dodaj§, ze wedtug informaeyj 0. Woronieckiego 
od resztek archiwum dominikariskiego w Krakowie nie moina si^ 
spodziewac zadnych nowych materjalöw dla osoby Mikotaja. 



SPIS RZECZY. 



Str.- 

1. Osoba Mikofaja 1 

a) Wiadomosci zawarte w pismach Mikolaja 1 

b) Urogie iröälo wiadomosci o osobie Mikolaja 9 

2. Pisma Mikolaja 19 

a) Antipocras 19 

b) Experimenta 24 

3. Sztiika leczenia Mikolaja 28 

4. Zrödla Mikolaja 29 

5. Imienniey MikoJaja 29 

6. Krakowski rekopis raedyczny Mikolaja Polaka 35 

7. SIowo koricowe ■ 36 

8. Uzupelnienia 38 



AKADEMJA UMIEJI^TNOSCI W KRAKOWIE 
WYDZIAL FILOLÜGICZNY. — ROZPRAWY T. LVIII. Nr. 5. 



REGINA LILIENTALOWA 

:§WI^TA ZYDOWSKIE 

W PRZESZliOSCI I TERA^NIEJSZOSCI 

CZ^äÖ III. 



W KRAKOWIE 

NAKLADEM AKADEMJI UMIEJ^TNOSCi 

SKt-AD GfcÖWNY W KSI^GARNI G. GEBETHNERA 1 SP. W KRAKOWIE, 

GEBETHNERA I WOLFFA W WARSZAWIE. 

1919. 



AKADEMJA U MIE JI^TNO S C I W KRAKOWIE 

WYDZIAL FILOLOGICZNY 

ROZPRAWY TOM LVIII — Nr. 5. 



Regina Lilientalowa, 



SwiQta zydowskie 

w przeszl'osci i terazniejszosci. 

CZ^äÖ III. 

(Praca przedstawioua na poeiedzeniu Wydzialu d. 22 paidziernika 1917). 

Swigta, ktöre w tej cz^sci pracy swojej omawiad bgcl§, noszij, 
nazwy „Chanuka" i „Purim", a ze wzgl^du na caikiem swiecki 
Charakter raczej na miano pöl-swiqt zaslugujq,. I owa to wtaäci- 
wosc obu tych uroczystoäci dorocznych, glownie zaä ich pokre- 
wienatwowewn^trzne, ktöre w toku pracy si§ ujawni, sprawily, ze obok 
siebie je postawilam i w jednej cz§sci zawartam. 

Chanuk§ '), t. j. swi§to poswi§cenia^), obchodz^ Zydzi wspöl- 
czesni przez dni osm, pocz^wszy od 25-go Kislew ^) az do 3-go 



') Po hebr. nS'jn po aram. xnsin co znaczy swieeenie, poawiecenie od. 

"^SH po^wiecic (Jacob Levy. Neuhebräisches und baldäisches Wörterbuch über die 
Talmndim und Midraschim. Lipsk 1889 r.), takze odnowienie (Aleksander Kohut. 
Aruch. Wieden 1878 — 1892 r. 446 b.), inangaracja. W Biblji niejednokrotnie spo- 
tykamy sie z tem slowem, np. w Numeri 7, 10. 11; u Daniela 3, 2. 3, u Ezry 
6, 16. 17. Wedle zdania rabinöw sama nazwa wyraia treac tego Äwi^ta, giyi. 
Ijn znaczy odpoczywaja, wartosc zas liczbowa nast^pnych ^loaek ^ i n ^J" 
nosi 25, wiec ze odpoezynek po walce zaczal sie 25-go. (Tur Orach chaiim 670; 
to samo Maharil. Hilchoth Chanuka; tez Chaiie adam 154, 2). 

2) Swiatyni. 

ä) Mieniac ten odpowiada grudniowi. Pierwszy dzien Channki moie przy- 
padac kazdego dnia w tygodniu, z wyjatkiem wtorku (Maharil. Uilchoth Chanuka) 
Rozprawy Wydz. filolog. T. LVIU. Nr. 5. 1 



R. I.ILIKNIAI.DWA 



Tebcth. Ustanowione jirzez Jehuilq i^IauliabeuHza. braci jc^jo i star- 
özvch gminy Izraela w 16ij r. przed iiowj^ cni, na paini^tkQ oczysz- 
czenia swisityni, splugawionoj uprzednin przez kröla syryjskiego, 
AntjocliH IV Epifanesa, w Biblji naturalnic wziniankovvane nie jest'). 
Takze z Talniudu, tcgo archiwum pcj^li^döw i obyczajow zvdow- 
skich, sk^pe tylko czerpiemy o niwn wiadomoöci, albowiem za- 
dnego traktatu nie pi'swi§cono wylqcznie Chanuce. jak to ma miej- 
sce w stosuuku do iunych swi;\t narodowych*). I podczas, gdy Pu- 
rim (swi^to loaöw) omawia si? w specjalnym rozdz^ale talmudycz- 
nym „Megilla", o tem äwi^cie milczy, rzec moina, cala literatura 
Tanaitöw '). Przyczyna tego tkwi niewqtpliwie w przeciwieristwie 
Faryzeuszöw du ruchu znicnavvidzonyeb pözniejszycb Chasmoneöw, 
id^cych r^ka w r§k§ z Saduceuszarai *). przewaga zai i mir, jakie 
pierwsi posiadali u inas ludowych, zdziafaiy, \i wydarto z prze- 
szloäci i swiadumosci ludu jednq ze swietniejszyeh kart dziejöw 
iydowskicb^). Tem takze sig tlumaczy. ie ksi§gi Macbabeuszöw, 
jedne z pi^kniejszych w pismiennictwie zydowskiera, nie zostafy 
wcielone do Kanonu. A z owych to ksiag czerpac musimy wszystko, 
CO si§ do czaaöw onych odnosi "). 



') Z tej racji Karaici nie obcbodza Channki ^ZuDZ, Die Ritus des synagro- 
Daleo Gottesdienstes. Berlin 1859 r., Str. 158; S. Back. Die Geschichte des jüdi- 
schen Volkes and seiner Literatur vom babylonischen Exile big aaf die Gegen- 
wart. Leszno (Poznanskie) 1878 r., str. 247). 

-) Wprawdzie i sw. Tygodni (Szabaoth, ob. czeäc I, str. 44 tej pracy) nie 
posiada specjalnego traktatu, leez jest to swieto jednodniowe, h ofiary na ten 
dzien przeznaczone rozwazano sa w traktaeie Menachoth. (Abraham Geiger. 
Urschrift und Uebersetzaogen der Bibel in ihrer Abhängigkeit Ton der inneren 
Entwickelung des Judenthums. Wroclaw 1857 r., str. 203). 

') Wogöle tylko okolicznosciowo jest w Taimndzie mowa o Chanuce, a na- 
wet gdy wzmiankowani sa Chasmoneusze, to czyny ich poniinieto milczeniem 
(Np. traktat ilegilla fia; tr. Joma 16a). 

*) FaryzeuBze to wyniesli na tron röd Chasmoneöw, lecz jako «wolennicy 
uatroju teokratycznego sarkali na wzmagajacy sie u tjch ostatnich kierunek 
swiecki, i b tej przyczyriy Machabeusze nie zyskali znaczenia bohateröw narodo- 
wycb (E. Kautsch, Die Apokryphen and Pseudepigraphen des alten Testaments. 
Tabinga 1900 r. Tom II, str. 127 i 128: J. Wellhausen. Die Pharisäer and die 
Sadducäer. Greifswald 1874 r., str. 93 i 9i). 

') Ignorancja pod tym wzgl^dem panowaia w caiem äredniowieczu. (Sig- 
mnnd .Tampel. Das Bach Esther auf seine Geschichtlichkeit kritisch untersucht. 
Frankfurt /M. 1907 r., str. 23, dop. 1). 

«) I Josephus w swych Staroiytnosciach daje nam po tema materjal, lecz. 
powszechnie uznano, ie czerpal z lej ksiegi Macbabeuszöw (Benedictus Nies» 



SWI^TA ^YDOWSKIE 3 

Opierajfic 8i(,i na ksi§gach I-ej i Il-ej '), ktöre wedtug zdania 
najpowazniejszych bailaczy, zawierajsi materjal autentyczny ^), wi 



Kritik der beiden MakkabÄerbiicher. Berlin 1900 r., str. 100) i czesto, jak utrzy- 
maje A. Geiger (Urschrift a. Uebersetzungen der Bibel, str. 219), ezedl dostownie 
za jej opisem; to samo H. Graetz. Geschichte der Juden, 4re wyd. Lipsk 1888 r. 
Tom III, str. 559; E. Kautsch. Die Apokryphen u. Pseudepigraphen. l'"rybLirg 
w B. 1898 r. Tom I, str. 32. Przeto niekiedy tylko przyjdzie nam nciekac si? do 
niego. 

') Cztery sa ksi^gi Machabenszöw — wszystkie sa apokry6czne i nie wiaza 
sie z soba ani tresuia ani autorstwero. Dia ua» w danym wypadku maja znacze- 
nis tylko I i II, gdyi trzecia daje obraz eierpien gminy w Aleksandrji za cesarza 
Kalignli (E. Kautsch. Tamie, str. 24 pisze, ii nazwe Makkabaios, b^dacq pierwo- 
tnie przydomkiem Judy, trzeciego syna Matatjasza, a pofniej raianem calego po- 
kolenia, rozciagnieto nastepnie na wszystkich, ktörzy walozyli za wiar? zydowskq. 
przeciw Grekom), IV zas (przypisywana przoz dlugi czas Josephusowi, co nowsze 
badania obalily) powstala w czasie, gdy o walkach Machabenszöw zalednie gdzio- 
niegdzie doktadniejsze pojecio sie przechowaJo (Heinrich Ewald. Geschichte des 
Volkes Israel. 2 wyd. Getynga 1853 r. Tom IV, str. 555. 

=) L. Herzfeld (Geschichte des Volkes Israel. 2 wyd. Lipsk 1863 r. Tom 
I, Str. i56) ntrzymuje, ze I ksiega Machabenszöw, napisana pierwotnie po hebraj- 
sku lab po aramejsku (autor sklania sie bardziej kn hebrajskiemu), o czem 
swiadezye maja liczne hebraizmy i seislosc danych geograficznych, powstala naj- 
wczesniej po smierci Jana Hyrkana, a wiadomosoi jej sa wogölo wiarogodne; we- 
dlug Zunza (Die Gottesdienstlichen Vorträge der Juden. Berlin 1832 r., str. 123) 
najbardziej wolna od podaii jest ksiega I; Israel Sack (Die altjiidische Religion 
im Uebergange vom Bibelthume zum Talmudismus. Berlin 1889 r., str. 275 i 276 
uwaza, ze daje ona trzezwy i rzeczowy obraz wydarzeü, bezstronnie czerpany 
z dawniejszych itodal; röwniez H. Graetz (Geschichte der Juden. Tom III, str. 
559) twierdzi, ze opiera sie ona na starszych dokumentach; H. Ewald (Geschichte 
des Volkes Israel. Tom IV, str. 529) widzi w niej prawde historyczna, tak samo 
E. Kautsch (Die Apokryphen u. Pseudepigraphen. Tom I, str. 25) przychylnie sie) 
odzywa o jej wartosei pod tym wzgledem. — Ksiega ta, o duchu powaznym 
i pouczajacym, stanowiaca dokument historyczuy dla ezterdziestoletniego okresu, 
tj. od wstapienia na tron Äntjocha Epifanesa (175 r. przed Chr.) do smierci Szy- 
mona Chasmonejczyka (135 r. przed Chr.), miala oryginal hebrajski (tak sadz%: 
wymieniony jui L. Herzfeld, H. Ewald w Geschichte das Volkes Israel, tom IV, 
Str. 629, B. Niese w Kritik der beiden Makkabäej-bücher, str. 2, J. Derenboorg 
w Essai sur l'histoire et la g^ographie de la Palestine d'apres les thalmuds et 
les autres sonrces rabbiniqnes. Paryz 1867 r. Tom 1, str. 57, S. Mnnk w Palestine, 
Paryz 1845 r., 5j;5b), k.öry zaginal (z malemi bowiem wyj^tkarci ksiegi nieka- 
nonizowane z palestyüskiej literatury przepadly) i doszia nas w r^kopisie greckiej 
Septuaginty. — Co do II ksiegi Machabeuezöw, ktöra, sadzi^c z przedmowy, jeat 
wyciagiem z pieciu ksiag nieznanego zresztq Jazona z Cyreny, to zdania o niej 
sa podzielcne. Jedni, jak Israel Sack (Die altjüdische Religion, str. 275 i 276), 
twierdza, ze posiada ona niewiolkie historyczne znaczenie i male budzi zaufanie 

1* 



K. MLIkNlAUlWA 



tiziiny, Zu swi^to przez naa oiniiwiane, iiia za jxjtlkliid rzi-czywisty 
fakt hisKjryczny, ktöry sig wydarzy} w czasic paiiuwania Syryj- 
czyköw niul .Iii(li'jczvk;iini. 

W 198 r. przcil iiuwii enj przeszla Palestyiia pod wlad/.g An- 
tjocha Wielkiegü i z kraju sainoistuego pud perskienii rzudami 
stala 3i§ teraz zalezn!\. Ludnosc Judei zajinowata ei^ wledy prze- 
waziiie rolnictwem i hodiwlj^ bydia, gdy liandel ixjzostawaJ w r^- 
kacli Greküw, Utorzy wiiosili z si>hi\ greck^ kuliuri;. J\ii od cza- 
sövv Aleksandra Wielkiego przenikaly do Palestyny wpty wy i pr4d3' 
helleiiskie, gdyz zuiiiystem tego mnnarchy bylo stworzvc*. panstwo 
(igroiune i jednolite pud wzgl^-dem j^zyka, obyczajöw i cywilizacji, 
a jego nast^puy prowadzili dalej rozpoczgte przez niego dzielo i w II 
wieku \v Palestynie zrobili znaczne post^jpy w tym kiiTunku. Ary- 
stiikracjn z arcykaptanem na czelc, w znaczuej mierze z przyczyn 
ekiiuüiiiicznych, skJaniata si§ tu ku asymilacji '); hellcnisci jediiak, 
nie posiadajj^c sympatji iiias ludowych, ktöre trzymaJy siq wiernie 
r.jdziinych tradycyj i obce byty wäzelkiin inowacjoin, szukali opar- 
cia u wladzy, idijc z ni% rgka w r^k§. Zdawalo si^. zi' los sprzyja 
zainiarom moznowtadztwa, ze juz, juz wszystkie wrota przed lielle- 
nizmem si^ roztworz^, gdy panowanie Antjocha Epifaiiesa, ktöry 
ohnia} gvvaltownie przeubrazenia tego dokoiiae. pc^lozylo kres owej 
akcji. Zvvyci(jZ3'wszy Egipt, wyruszyl ten wladca^j przeciw Jero- 



do swych opisöw, a ciekaw^ jest jedynie jako pomnik literacki; inni, jak J. 
Wellhaasen (Israelitische und jüdische Gescliichte, 2-e wyd. Berlin 1895 r., str. 
235, dop. 1), uwazaja jq za niepewna, aczkolwiek dostrzegaja w niej i cenne 
wiadomoäci (Die Pharisäer nnd die Sadducäer, str. 82; inni znow jak E. Kanifich 
(Die Apokryphen und I'snudepigrapheii, tom I, str. 84l, chociaÄ wyiej stawiaja 
ksi^ge I-a, jednak przyzuajn i Il-ej historyczna wartosc, a D. Emil Schürer (Ge- 
schichte des jüdischen Volkes, 3-e i 4-e wyd. Lipsk 1901 — 1907 r. Tom I, etr. 
202, dop. 42 i tom II, str. 32) w pewnych wypadkach daje tej ostatniaj pier- 
Wäzenstwo. Juz Luter, ktöry ti; ksi^g? z greckiego przeloiyJ, orzekl; So billich das 
erste Buch soll in die zal der heiligen Schrift genomeii sein, 80 billich ist dis 
ander Bach eraus geworfen, ob wol etwas gutes darinnen stehet (cytuje E. Kautncb. 
JL)ie Apokryphen, tom I, str. 81\ B. Niese (Kritik der beiden Makkabäerbücher, 
Str. 25 i 52) uwaza ja za starsza od I-ej i za zawierajaca bardziej zrödlowe 
wiadomoäci. 

'j Przyjmujqc — gJöwnie w Jerozolimie — greckie obyczaje i przybiera- 
jac imiona greckie np. Menelaus, .Jazon i t. p. 

^) Antjoch IV Epifanes. syn Antjocha III Wielkiego, wstapil na tron w r. 
175 przed Chr. — Epifanea znaczy po grecka „ohjawiony", „widzialny" w pet- 
nem brzmieniu „bog widzialny, wcielony", ktöry to przydomek swiadozy o doko- 



SWI^TA ÄYD0W8KIH 5 

zolimie, gdzie zhipil swi^tyni§, co powtörzyvvszy po dwöch latach, 
wydat rozporz^flzenie, na mocy ktörego miaf zapanovvad w Judei 
kult obcy. Zydzi pod karq sinierci musieli zanieeliad swych cibrzij- 
döw roligijnych *), natomiast ustawiono w iwiqtyiii izraelskiej po- 
st\g Zeusa Olimpijskiego^), ktorerau dnia 25-go miesiqca Kislew 3) 
zioÄono ofiary *). Ci^^kiej pröbie poddany lud Äj'dowski pröbg t^ 
wvtrzymal: nie chcj^c za Äadni^ cenij zerwac przymierza ze swym 
Bogiein. opart sig rozkazom naje/.dey i opör ten krwisj, m§czensk;\ 
przypieczgtovval =•). Rozbudzony przez przesladowania fanatyzm rt^li- 
gijny urosl do wielkiej pot§gi, szczegölniej w k^lach t. zw. poboz- 
nych (chasidim) •), ktörych zapal rozgorzal w obronie wiarv. P§- 



nanej za zycia apoteozie tego monarchy. Z powodu jego okrucirnstw prze/.j- 
wano go ,Epimanesem", t. j. szalouym, warjatem. H. Graetz (Geschichte der Ju- 
den, t. III, cz. II, Str. 292) pisae o nim, ze byl przebiegly, wyrachowany i ka- 
prysny, malostkowy w przedsiewzieciach wielkich, natomiast w drobiazgach — 
wielki. 

') .lak; Bwleceuia sabata 1 swiat, obrzezania, sktadania zwyklych ofiar itp. 

2) „Przekletego potwora" jak go okresla I ks. Machabeuszöw (1, bi). Mialo 
to miojsce dnia 15-go Kislew. 

') U Josephusa (Ant. 12, 5) miesiac ten zwie sie Chaslew. 

*) Zydzi zmnBzani byli do skladania swin w oöerze, co wstretne im byJo 
I Machab. 1, 29. 30. 37. 50). 

^) Opis tych meczarnl d.aje glöwnie II ks. Machab. Kosciöl katulicki Je- 
hude Machabeusza prawie pomija, natomiast wyröinia Eleazara i niaik^ z sie- 
dmin synami, ktorzy jakoby wtedy tiagiczna smierc poniesii; im to nadal kosciot 
miano „Sancti Maccabei" (Max Maas. Die Maccabäer als christliche Heilige w Ar- 
chiv für Religionswissenschaft. Lipsk 1900 r. Tom 44, str. 147). Kosci ich maja 
sie znajdowac posröd relikwij katedry kolonskiej, a swi^tj Jlachabenszöw obcho- 
dzono okolo V wieku (L. Duchesne. Origines da culte chrdtien, 5-e wyd. Par\Ä 
1909 r. Str. 282). — Przesladowania za Antjocha i w pözniejszych jeszcze cza- 
sach atworzyty bogat.a literature apokryficzna, np,: Megillath Antiochus, ktöry to 
utwör, napisany po aramyj.iku, pnwstal wedlug Zunza (Die Gottesdienstlichen Vor- 
träge der Juden. Berlin 1832 r., str. 134) w epoee Gaonöw, a posiadajac bardziej 
liturgiczny Charakter, wlaczony zostat do sidaru Jeraeiiskiego (M. Steinschneider. 
Piirim und Parodie w Monatsschrift für Geschichte u. Wissenschaft d. Juden- 
thums. Tom 47, str. 365), Midrasz na Chanaka, Nowa Pesikta na Channka itd. 

•) Od uich to wyszli Faryzensze, ktörzy pocz^tkowo byli wzorem prawdzi- 
wej poboznoäci i skromnosci. Objasiiiaj.'ic Pismo sw., szanowali oni zarazem oby- 
czaje przekazane ustuie, przez co posiadali klucz do duszy swego ludu. (,,0n ne 
conduit le peaple qu'en se pretant i'i ses idees", powiedzial E. Kenan. Vie de Je- 
sus. Lozanna 1863 r., str. 12-3). W przeciwienstwie do Faryzeuszöw stall arysto- 
kratyczni Saducoosze, mezowie stanu, posiadacze najwainiejszych kapJaöskich 
nrzedöw, ktörzy, trzymajac si? scislo litery Zakonu, a lekcewazac po za tem 



I(. LILIRNTAI.OWA 



dz^c iycie w äwiecio marzed mistycznych, flzukajivc pocicchy je- 
dynie w ksi^gach äwitjtych, oboj^tni byli Chasydcjczycy na sto- 
sunki polityezne, lecz gdy Antjoch naruszyt przupisy äwi^te, bunt 
zawrziil takze w ich sercacb i przybiczyli sig tlo iiiäcicieli kr/.ywd 
sweo'o ludu. Byli niini wJasnie Machabeusze. Na czele p^wstancöw 
staniil Matatjasz, syn .loobauaua, syna Szyniona'), syna Cbasini)- 
nai'), z pokolenia kaplanskiego Joiarib^). zaniieszkaly w Modeln *j 
wraz z pi^ciu synami '), z ktörych trzeei z kolei Jehuda, prze- 
zwanv Macbabeuszeni '). po ^mierci ojca objql dowödztwo. Posta- 



iwieto dia ludn obrzedy, ziai.ili go subie (S. 15äok. Dio Genchichte d. jüd. Vol- 
kes u. seiner Literatvir, str. 79— 82i. Antapronizm pomiedzy obu temi grupami na- 
leiycie charakteryzujq nastepujiice slowa Talmudu (tr. Herachoth 29a): Nie ufaj 
sobie ai po dzied Ämierci swojej, albowiem Jochanan przoz lat oömdzioaiat spra- 
wowal urzad arcykaplana, a jednak w koüca stal sie sadacenszem. 

') Iniioua: Jochanan i Szyiiioii powtarzaly sie czijBto w tym rodzio. 

■) Stad nazna tego rodu. Nioktörzy wywodza ja od göry Asamo, iiini od 
hebr. wyrazu chaszmanim — znakomici, pote4ni. 

') tem pokolenia jest mowa w Kronice (24, 7). 

*) Modein lub Modaim (Talinnd, tr. Pesachim 93 b), niiasteczko görskie 
w poblizu Liddy, na drodze wiod.'icej z .Joppe do Jerozolimy (S. Munk, Palestine, 
i9bb), obecnie — wie^ el-.Medijeh (Archives Israelites. Paryi 1874 r., str. 693) 
bylo oddawna siedzibq tego rodu. 

5) Zwali sie oni: Jochanoes z przydomkiem Gaddis, Szymon zwany Thaa- 
sis, Jehnda — Machabensz, Eleazar — Awaran i Jonatlian — Apliphus (I Machab. 
2, 1— Ö; a Josephiisa. Ant. 12, 6, z wyjatkiem przydomku Jehudy, wszystkie 
hrzmi.! nieco inaczej). Przydomki synöw Matatjasza zdawaa budza zaciekawienie 
uczonycii. Hugo V.'inkler (Altoricntalische Forschungen, l^ipsk 1898—1901. Serja 
III, zeszyt I, Str. 82) dopatruje sie w nich zwi^zka z planetami i wedtiig niego 
Jehuda odpowiada Jupiterowi — .Mardukowi, ktörego oznak^ jest btyskawica, 
a symbolem — mlot; podobnie sadzi A. Jeremias (Im Kampfe am Babel und Bi- 
bel, 2-e wyd. Lipsk 1903 r., str. 22j; Senior Sachs (Le titre du livre des Mac- 
chab^es w Kevue des etudes juives. Paryz. Tom 26, str. 166) utrzymuje, zo wzieto 
je z nazw miast lub miejscowosci, ie przeto Jehnda, ktöry pod tym wzgl^dem 
nie stanowi wyjatku, winien sie pisuc Machbanai, tak, jak rycerz Dawidowy (I 
Kronika 12, 13); tyraczasem W. Feilchenfeld (Die Beinamen der fünf Hasmonäer 
sahne w Magazin für Wissenschaft des Judenthums. Berlin 1888 r. Tom XV) 
stara si^ ndowodnic, ze kazdy z tych przydonikow pochodzi od r/.emiosJa, ktörera 
dany syn Matitjasza sie trudnil: Kaddisz (albo Gaddis) wyrabiajacy rzeczy ozdo- 
bne, jak pierseienie i t. p., Thassi — blacharz, Awaran — pracz albo walkierz 
i t. d., wreszcie pod przydomkiem Jehndy roznmiec nalezy rzemieslnika posjagu- 
j%eego si? mlotem, t. j. kuwala lub slusarza. 

6) Co do przydomku Jehudy, ktory rozciijgna} si§ pozniej na cale pokole- 
nie, to istniejq jeszcze dwie wyröiniajace si? teorje: wedlug jednej, ktorej zwo- 
lennikiem jest Wioer iR«alwörterbuch I 631 i dop. 3) powstal on z abrewjacji 



SWl^TA ZYDOW.SKIK / 

wiono na jeduii kart§ istnienie uawpöl niezaleznej Judei i judai- 
zinu; i oto w ^mierteliiej walce z nieslychanej mopy przeciwiiikiera 
o religijnq, narodowi^ i spolecznsi niezaleÄnoäö Iwie mgstwo ludu 
pod wodzsj, Jehudy 1) zwyeigzylo: po äwietnych bitwach pod Emaiis 
i Beth zur'j Züstalo skruszone jarzmo grecko-syryjskie ^j. Wöwczas 
zwyci^zcy pocifign^li ku görze swi^tej, a zburzywszy oJtarz splu- 
gawiony i wzniösiszy nowy z nieociosanyeh kamieni zgodnie 



slow „Mi charaoeha baelim Jehowa (lvt6z jak Ty, miedzy bdstwaiiii, Wiekuisty?". 
Exodns 16, 11), b^dacTch haslem Chasmonejczyköw albo tez godtem na ich sztan- 
darze; wedlug teorji drugiej — a t? uznaje wiekszosc uczonych, jak: de Wette 
(Lehrbach der hobräisoh-jUdischen Archäologie, 2-e wyd. Lipsk 1830 r., § 59), 
W. Geseuias (Hebräisches und chaldäisches Handwörterbucli über das alte Testa- 
mant, 3-e wyd. Lipsk 1828 r.), L. Herzfeld (Geschichte des Volkes Israel Tom I, 
Str. 265), E. Kautsch (Die Apokryphen. Tom I, str. 24) i inni — Makabi (w pi- 
sowni hebr. nazwa ta wystepuje w dwöch formach, jako Machabi i Makabi) po- 
chodzi od makebeth, chald. makaba — mtot i znaczy mlotarz, Jehuda bowiem 
niby rulot walil we wrog6w swego ludu. (Podobuie jak rycerz frankonski, dziad 
Karola Wielkiego, ktc5ry za swa walecznosc przezwany zostal Martellem ; analo- 
gje te podaje S. Alnuk. Palestine 495 b). 

') Postrach w nieprzyjacioJach bndzil teu bohater judzki, ktory wslawil sie 
posröd synöw laraela (I Machab. 3, 25. 26 i 3, l -9). 

') I Machab. 4, 1 — 35. Do zwyeiestwa nad 8yryjczykami niemalo przy- 
czynila sie bogata literatura owociesna, ktora w duiach niedoli budziJa saniowie- 
dz^ narodowq i zapalala do walki o uiepodleglosc. H. Ewald (Geschichte d. Vol- 
kes Israel. Tom IV, str. 345 i 351, dop. 3); H. Graetz (Geschichte der Jaden. 
Tom II, cz. II, Str. 451), J. Wellhausen (Isr. u. jüd. Geschichte, str. 240), D. E. 
Scbürer (Geschichte d. jüd. Volkes. Tom I, str, 200j i iuni ntrzymuja, ze ksiega 
Daniela jest wytworem tej epoki i wielki wplyw na ni^ wywarla, tak^e niektore 
psalmy mialy powstac w owych czasaeh. Ciekiiwem jest, ze w dziedziait; prawo- 
dawstwa panowal wtedy w Judei zupelny zast6j, — Talmud wymienia tylko trzy 
rozporz.adzenia Synhedrynu: aby mtodziez nie uczyla sie po greeku, aby eielesny 
stosanek z pogank^ aurowo byl karany i aby nie hodowano äwin (Moses Brück. 
Kabiuische Ceromonialgebräuche in ihrer Entstehung und geschichtlichen Ent- 
wickelung. Wroclaw 1837 r. XXII). 

') Przez pöltora wieka iyl lud izr. niezaleznie pod rzadami rodziny Cha- 
smoneöw (od 160 r. do 40 r. przed nowa er^). Jehuda padi w walce przeciw Bak- 
chidescwi i pochowany zostat w grobach ojcow swoieh, w Modein. Optakiwal go 
caly Izrael, jak pisze I ks. Machab. (9, 19 — 21). Za czasöw sw. Hieronima piel- 
grzymi chrzescijnüsey odwiediali groby w Modein (Archiv für Religionswissen- 
schaft. Tom 44, «tr. 147) a M. V. Ga^rin, cztonek Tow. Geogr. w Paryzu, odna- 
lazl za swego pobytn w Paleetynie w 1870 r. grob Machabeuszöw i dostarezyl 
o nim owemu Towarzystwu interesujacych szczegölow (Archives israelitcs 1874 r. 
Str. 693). 



8 n. LILIENTALOWA 

z przepisein Zakonu '), rankiem 25 Kislew przy äpiewie hymnöw 
i odglosio cytr, harf i cyiiibal6w uroczyscie p;o poäwi(,'('.ili. Ceremo- 
nja ijwa trwalu przt'z dni uim. w ci^gu ktürych lud w radoäci- 
i weselu skJadal o6ary, i odtiid co rok obchodzi 8\q ta pami^tka*). 

Zdawaloby si^, ze na tem objasuieniu poprzestac nalezy, ie 
zaröwno przyczyna, jak i czas powstania äwiijta Chanuki Äadnych 
nie budzq wjjtpliwoäci, atoli — bliisze rozpatrzeiiie szczegölöw zlu- 
dzenie to niweczv. 

Fakten! jest niezaprzeczonym. ie swi^to owo obcbodzone bylo 
przez Machabeuszüw jako Chanuka, jako pciswi^'ceuie oUarza, ale 
dlaczego wyznaczyli oni tg uroczystoäd na dzien 25 miesiqca Ki- 
slew, w ktörym to dniu i miesincu o trzy lata wcze^niej ofiarowat 
byl Antjoch Epifanes Zeusowi Oliinpijskiemu? '). Toc podobna oko- 
licznosc powiuna byla raczej byc przeszküdq, wywoJad zwlok^, 
opöznic chocia^by o dzieri jeden ceremonjai po^wi^cony Jehowie. 
A przypadku tu byc nie mogto, gdyz nacisk. jaki kladij na owij 
zgodnosd daty obie ksifgi Machabeuszöw*), mozliwosd t^ wyklucza. 
Przeciwnie, znad vr tem zupelnq celowoäö, a to samo juz nasuwa 
przypuszczenie. ze swigto Chanuka wszczepioue zostalo w grünt 
stary, ze zakwitlo na gruzach jakicbs praktyk dawniejszych. wla- 
snie w tej porze roku odprawianych ^). I byt to krok bardzo poli- 
tyczny ze strony pierwszych Chasmoneow, ze, szukajf^c oparcia 
u mas szerokich. ktöre ich potem na swycb mocnych barkach na 
tron wvniosl}', uroczystosc ludowij tak okazale uiwi^cili. Zwraea 
na siebie uwag§ okolicznosc, ie w ksitjgach, ktöre dajq opis uro- 
czystosci. niema wzraianki o zwyczaju, nieodt^cznym przeeiez od 
Chanuki, a mianowicie o zapalaniu swiatel w ciqgu dni o^miu. 
I wJasnie owo przerailczenie dowodzi, ze swiatla te nie odnosily si§ 
de zwyci^stwa Machabeuszöw; jakie zas miaJy tu znaczenie wielkie, 
przekonywa chociazby nazwa tych uroczystosoi: „swi^to swiatel", 
uzyta jeszcze u Josephusa ^). Takze Talmud, ktöry bohaterskie walki 

') Exodas 20, 25. 

») I ks. Machab. 4. 37—59. 

') II ks. Machab. 6, 2. Chociai posag Zeasa stan^I w swiatyni Ib-go Ki- 
elew, p. wyzej, 

*) I Machab. 4. 52. 54 i II Machab. 10, 3. 5. 

5) \Yiadomo, ie w Syrji dzien 25 tego miesiaca byl glöwnem, dorocEnem 
swietem na czesö Zeusa. (H. Ewald. Geschichte d. Volkes Israel. Tom IV, »tr.. 
356, dop. 3 i Btr. 357). 

') Änt. 12, 7. Josephas wprawdzie uwa^a te swiatla za symbol swobody 



ftWIIjTA ÄYDOWSKIK 9' 

tych ezasöw milczeuietn pomija, nad tyni obrzijilem si(^ zatrzj'muje, 
uzasadniaj^c powstauie jego nastgpujq.C{i legendi^ '): Gdy Grecy 
wtargn^li do äwiqtyui, zauieezyscili wszystkie znajdujqce si§ tani 
oieje, lecz Chasmoneje znalezli jeden dzbanuszek nietkrii(»ty, pie- 
czi^eiq arcykapiana opatrzony. Zawartoäe jego starczyc mogia-) za- 
ledwie na dzien jeden, ale za spraw% cudu starczyla na dni osm. 
Na pami;\tk§ tego postanowiono i nadal tylez dni uroczyscie ob- 
cliodzi6. Maimonides^j, przytaczaj^c owo podanie, opuszcza wzmiank§ 
cudzie, mimo to jednak i on tej okolicznosci (znalezienia oliwy) 
przypisuje ^wi^cenie Chanuki''). Cata pözniejsza literatura rabini- 
czna uwa^a cud öw za gtownq przyczyn§ swi^ta ^) i wszystkie pra- 
wie przepisy dotyczace Clianuki do zwyczaju palenia svviatet si§ 
odnoszq. I o nie to spör si§ toczy pomiijdzy. szko}ami Szamai i Hil- 
lela^): gdy bowiem zwolennicy jednej twierdzq, ze piervvszego dnia 
Chanuki plon^c powinno w lampie osm swiatel, a liczba ich co- 
dzien musi byd o jedno mniejszq, to wedtug driigiej poczynac na- 
leäy od jednego pJomyka, a koiiczyc na osmiu ''). Spor powyzszy 
dowodzi, ie w okresie talmudyeznym swyczaj zapalania swiatet 
zatraeil juz swöj sens wlasciwy, lecz mimo to pozostal najwazniej- 
szym swi§ta tegn obrz^dern. Lampy, n ktörych möwi Talmud, 
swiadcz% juz o wyzszym poziomie kultury, zwlaszcza lampy, ma- 
jq.ce po 8 otworöw odpowiednio do ustanowiunej liczby swiatet. 
Zastf^pify one z biegiem czasu zapewne pierwotuiejsze, prostsze 
srodki. 



i wolnosei, lecz jak powiada A. Geiger (Urschrift und Ueberaetzungen der Bibel, 
Str. 203) obcym juz by} mu ten zwyczaj. 

') Tr. Sabath 21 b. W zrödlach jerozolimskich niema tej legendy. 

') Do äwiecznika. 

») Hilchoth Chanuka 

*) A lad ze zdziwieniem sie wyraza; .,Z powodu odrobiny oliwy robi nie 
takie doie swipto!" (I. Bernstein. Jüd. Sprichwörter, str. 128, Nr. 1847). 

ä) Np. Chsiie adam 154, 2: gdyby nie cud z oliwa, obchodzonoby pamiatke 
ocalenia przez jeden dzien, jak w Puriin (Autor: Abraham ben Jechiel Dan- 
zig urodz. w Gdaüsku w 1747 lub 1748 r., um. w Wilnie 1820 r). 

«) Poczatkowo Siaraai i Hillela tylko cztery punkty röinijy. lecz ze wzro- 
8tem liczby ich nczniflw takzie kwestje sporne sie pomaoiyly. Zgoda miedzy obu 
temi izkolami ma nast^pic nie pierwej. az przyb(;dzie syn Dawidowy, t. j. Me- 
sjasz. (Talmud jeroz., tr. Chagiga 2, 2). 

') Talmud, tr. Sabath 21b. 



10 K. 1>ILIENIAI,')\VA 

W jjismie Machabeusza Jehudy do Zydöw cgipskich') Cha- 
nuki,' na/.wanii svvi(.'teni oijnia -), n cliociai dzien tin 25-n;o Kislew 
obchodziMiy i nazw^ Sukoth tu posiada"), rzeczy to uie zmiunia, 
ino/,liw(\ jest tu bowiem, jak objasnia A. Geiger*) omylka tluma- 
cza, ktöry przyjfi} bebr. wyraz chag — iwi^to'), pöiniej specjalnie 
na okreslenie s\vi(,'ta Sukuth uzywany '), za Sukdth saino'). We- 
dlug Geigera**) w oryginale hebrajskim byly slowa: „Abyscie ob- 
chodzili dui äwiijta miesi^ca Kislew, abyöcie obchodzili takze swi^to 
ognia" "), CO ']ui, dalszyeh koinentarzy nie wymaga. 

Ze w pismio owem idzie glöwnie o przywröcenie urficzystoäci 
ogniowej, dowodzq jeszcze zawarte w niem ust^py o Neberajaszu, 
za ktöregii spraw^ w dniu 25-tym Kislew inial si^ cudem zapali6 
na oltarzu ogien wielki'"); takze list drugi ") wiq^e to swigto 
z ogniem s\vi(jtym. 



') Piimo to miesci sie wo wstepie do H ks. Machabeuszöw. Wedlng H. 
Ewalda (Geschichte des Volke» Israel, Tom IV, htr. 533) just to wczesniejszy, 
przpz ttiitora II k«. Machah. znaleziony utwör, w ktorym ^inina jerozolimska 
awiaiiamia Zydovr w Kgipcie, ie zamierza ewieto ugiiia na aowo jako ^wieto po- 
swieceniu swiqtyni ohehodiic, do czego ich tez navvolaje. R. Loszczynsky (Uas 
Laubhütton fest Chaniikka w Monatsschrift für Geschichte u. WisBenschaft des Ju- 
deathuras. Wroelaw 1911 r. Tom 65, str 411) nwaia to piimo za wiarogodna 
Äwiadectwo histuryczne, a prof, Charles Torrey (Die Briefe II Makkab. w Zeit- 
schrift für die alttestainentliche Wissenschaft Giessen (Hessen) lüOO r. Tom 20, 
Str. 236) ntrzymuje. ze oba listy znajda ace si? we wstepie do II ks. Machab. 8^ 
dzietem dawniejszych aatoröw i piawdopodobnie napiaane hyjy pierwotnie w je- 
zyka bebrajskim lab aramejskim. 

») II ks. Machab. 1, 18. 

') Co sklonilo wielu badaciy do iipatrywania w Chanuce kompeosaty 
swifta Szalasöw, ktöre za wojen Machab. bylo zanieebane. Takiego wtasnie zd»- 
nia jest Samuel Kranss (La fete de Hanoueca w ßevue des etades juives. Tom 
30, str. 31), ktörego znöw zbija ß. Leszczynsky (w Monatsschrift für Geschichte 
n. Wissenschaft d. Judenthums, Tom 55, str. 403). 

*| Urschrift n. Uebersetzungen der Bibel, str. 227. 

5) Autor tyle pozniejs^ego Midraszn na Chanuk? nazywa ja .osmiodnio- 
wem iwietem", poslagujac Bi§ owym wyrazei» .chag". 

') Ob. Czesc I, Str. 64 tej pracy. 

') Btad ten sprawil, ie doszukiwal sie analogjl pomiedzy osmiodniowem 
swiftem Channki a osmiodniowem rzekomo swi^tem Szulasöw. (Wlasciwe snieto 
Sakoth trwa siedm dni, ösmy zas dzien stanowi swieto osobne. Ob. Czesc I, str. 
71 tej pracy). 

*) Urschrift n. Uebersetzung der Bibel, str. 227. 

') „Lmaan thachogu ime chag chodesz Kislew, Imaan thachogu gam athem 
-chag haesz". •») II ks. Machab. 1, 18-36. ") Tamze 2, 1. 10. 



SWIRTA ÄYDOWSKIK 11 

Zgodziwszy isi§ na to, ze swiateJka chanukowe mogf^ by6 pa- 
mi^tkq, ogni zapalanych ongi przez Hebrajczyköw w porze zimo- 
wcj, postawic musiiny pytanie, co te obchody ogniowe wywolalo? 

Zwazniy, ie Chanuka przypada w miesificu Kislew, a wigc 
w porze, gdy dni sq. krotsze, a noce dJuzsze, i i;e ostatnie dni tego 
äwigta zbiegaj^ sig z zimowem przesileniem stonecznem. Czlowiek 
pierwotny bal si§ tej pory roku: przerazenie go ogarnialo, gdy do- 
broczynne slorice slabiej oswietlalo ziemi^, a dni malaly. Nie zna- 
j^c praw, rzqdzqcych swiateni, mniemal on wtedy. ze slonce gasnie 
i moze zgasnie na wieki i). Jaz opis nocy i ^wiatla u Hioba^) möwi 
nam, ezem moglo byc dla dawnego Hebrajczyka przesilenie zi- 
mowe, a najlepiej maluje to legeuda talmudyczna ^) o pierwszyni 
cziowieku, ktöry, gdy spostrzegl, ze dzien staje 8i§ krötszym, za- 
wotat: „Biada mi! moäe za grzechy inoje swiat ciemnosci^ si§ po- 
wlecze i wröci si§ bezJad". I powstai i poscil przez dni osm, az 
gdy nastala thekufa*) Tebeth i dni staiy si§ dluzsze, ozwat sig: 
„To sq tedy prawa swiata" ! ^) i ustanowi} osm dni swiat, a nast^- 
pnego roku swi^towal osm dui przed i osm dni po tekufie. Wpra- 



') I bez tcha, w napieciu, jak powiada Max Müller (Oxford Esoaya 1856 
r., gtr. 58) oczy ka wschodowi zwracal i pelen niepokojn pytal: Czy sloüce 
wzejdzie ? Czy jatrzenka wröci? 

*j 3, 1 — 10. Moze iadna poezja na swiecie, pisze J. G. Herder (Vom Geist 
der ebräischan Poesie. Dessau 1782 -1783. Tom I, »tr. 69), nie posiada pi^kniej- 
szych obrazöw, malnjacych jasnose: asma nazwa äwiatla brzml w niej godnie 
i Bzlachetnie, bedae symbolera radoBci i zachwytu, a o ile ciemnosci przedstawia 
Btrasznie i okropnie, o tylo powabnie malaje piekne oko dnia i rz§sy wschodza- 
cej jatrzenki. 

') Tr. Aboda zara 8 a. 

*) Thekufa — okraianie, obieg »loneczny, oznacza zaröwno wBtapienie 
stonca w jeden z puaktow solstycjalnyeh, jak i kazd^ z czterech pör roku, trwa- 
j%c^ od jeduej thekufy do drugiej. Thekufa nosi nazwe tego miesi^ca, w ktörym 
przypada; i tak: thekufa Niaan — punkt wioany i wiosna nastepuje wtedy, gdy 
puakt przeci^cia, przy ktörym si§ slonce na pölnoc nad röwnikiem podnosic za- 
czyna, tworzy pierwsze zröwnanie dnia z noca; thekufa Tamuz — letni nawröt 
slonca i lato, gdy alonce dosiega OBtatecznego punktu ekliptyki ku pölnocy; the- 
kufa Tiszri — punkt jesienny 1 jeiien, gdy slonce wchodzi w poczatkowy punkt 
Wag; thekafa Tebeth — zimowe przesilenie sloneczne i zima, gdy sloüce dosiega 
punktu ekliptyki, oddalonego na poludnie od röwnika. O szkodliwym wplywie 
thekufy ob. C'zeöc II, »tr. 37 dop. 1 tej pracy. 

') W Talmudzie jeroz. (tr. Aboda zara 1,2) powiedziano, ze zawolal: ,Ka- 
lon dio" t. j. „Piekny dzien". (Jak widziiny, vryrazy zapozyczone z jezyka grec- 
kiego i lacinskiego. 



12 II. I.IMKNTAI.OWA 

wdzie wedlug Talmudu^) sti^d pochodz(\ jedynie kalendy *) i satur- 
naljo^), ale tue bije w oczy, in maniy tu do czynienia z echem od- 
leglyoli czasöw, gdy Hcbrajczyk iia widok zanikajijcyph pruinieni 
slonecznycb niemoc i trwog§ odczuwal, powröt za^ nowego äwiatia 
z zachwytem wital. Owe osJm diii przed i oäm po przesileiiiu zimo- 
wem, ktüre daly rzekomo poczqtek vvymienionym powy^^nj pogan- 
skim uroczystosciom, a ustanowione zostaly przez Adama w imi§ 
Nieba*), to bezwfitpienia ^lad radosnego obchodu, towarzyszficego 
ongi zwyci^ztwu swiatla nad ciemnosciq, jasnosci iiad mrokiem, 
böstwa slonecznego nad mocarzem nocy. I jak powszeo-bnem na 
ziemi jest swiatlo sJonca, tak powszecbnemi byly na niej obrz^dy 
z jego navvrotem zwii^zane ^). Niezaleznie od filjacji wyobra^en, idq- 
cycb z krajöw do krajow i od narodöw do narodöw. uzna6 trzeba, 
ie tego rodzaju swi§ta powstawaty wsz^dzie samodzielnie, a zapo- 
zyczenie dotyezyd moglo tylko strony zewn§trznej i daty pöiniej 
przez kalendarz ustalonej. W starozytnem Peru gJövvne swi§to na 
czesc stonca, zwane Raymi, obchodzono w porze ziniowego przesi- 
lenia sfonecznego ^). Jako bog slonca stacza perski Ormuzd walk§ 
z zimowem panstwem nocy Arimana'). a przed Zoroastrem obcho- 
dzili wyznawcy Mitry 8) narodziny dziecigcia slonecznego w dniu 



') Zaröwno babiloÜBkiego (tr. Aboda zara 8 a) jak jerozoliraskiego (tenie 
traktat 1, 2\ tylko wedlag pierwszego kalendy przypadaja w osm dni po prze- 
BÜenia, sataraalje zas na osm dni przedtein, gdy wedtug dragiego — przeciwnie. 

') Lac. calendae. 

») Zwane w Talmudzia „Satnrnura". Moina nawet, powiada F. Maka Mül- 
ler (Wyktady o umiejetnosci j^zyka. w przekt. A. Dygaeiüskiego. Krakow 1874 
r., Str. 149) w jezykach klaaycznych odkryc Blabe slady takiego pomieszania r i /. 
Nie ulega watpliwoBci, ze dwie koiieöwki laciuskie ai-is i alis ßii znpelaie iden- 
tyczne i ze przy wyborze jednej Inb drugiej forniy rozstrzygaJy wzgledy fonetyczne. 

*) Talmud, tr. Aboda zari Sa. 

") Szczegölniej jaskrawe na pölkuli potnocnej, gdzie w porie dlugich i cie- 
mnych nocy najzywiej odczawano dobrodziejstwo swiatla. 

*) P. von Bohlen. Das alte Indien mit besonderer Kiicksicht auf Aegypten. 
Krölewiec 1830 r. Tom I, str. 140; A. Bastian. Die Caltarländer de« Alten Ame- 
rica. Berlin 1878 r. Tom I, str. 536 i 537; E Andree. Etnographische Paralle- 
len ond Vergleiche. Lipsk 1889 r., str. 17, cytnjao Müllera. Geschiebte der ame- 
rikanischen Urreligionen. 

') Ari w sanskrycie znaozy wrög. 

*) Mitra jest staro-aryjskim bogiem swiatla i znaja go takze VVedy. Stra- 
bon 15, 3, 13 i 11, li, 9 (Strabos Erdbeschreibnng übersetzt von A. Forbiger, 
Berlin-Schöneberg) pisze o Periach, ze czcza boga sloiica, ktörego llitra zowia. 
i na ktörego czesc swieto obcbodza. 



SWlIfl'A ZVDOWSKIE • 13 

24-yin gruduia'), kiedy to i w Egipcie mtcjde slorice jako Harpo- 
krates^) si«; rudzilo. Rzymskq kopj^ tego egipskiego swi^ta'), jak 
si§ wyraza G. Röscli *), byJo swigto „Dies natalis solis invicti", tj. 
„Dzien narodzin niezwyciij^onego slorica", obcliodzone 25-go gru- 
dnia^), ktör% to dat§ ustanowil Juliusz Cezar^), a w Fenieji äwigto 
sraierci i zinartwychwstania boga stonca, Heraklesa, tegoÄ dnia 
przypadaJo '). Ojciec kosciola, Epifanjusz, do äwiq,t, maipujj^cych 
wedle niego chrzeäcijanskie Buze Narodzenie. zalicza uroczystosc 
obchodzoiiJi w iniastach arabskich Petrze ^) i Eliizie, a choc nie- 
vviele wiemy o religji Nabatejczyköw, ktörych wlasnie stolic% ') 

') Sw. Jastyn (iyi w II vvioltii po Chr.) iali nie w ewym Dialoga z Zydera 
Tryfonem, iz zty dach, chcac umyaly chrzescijan zainacic, spiawil. aby czoiciele 
boga eJonna, Mitry, obchodzili swieto jego narodzin w dniu, w klorym miano na- 
rodziny prawdziwego Boga obchodzic (F. Nork. Biblische Mythologie des alten 
und neuen Testaments. Statgart 1842 r. Tom II, str. 370, dop. 26). 

*) Böstwn egipsko-greckie, wedlug mitycznych opowiesci syn Izydy i Ozy- 
rysa. Harpokrates wyobrazal slonce ralode, uowooarodzone, powoli po naj- 
krötszym dniu wzrastajace. Ob. P. von Bohlen. Das alte Indien mit besonderer 
RiJck.iicht auf Aegypten. Tom I, str. ül; Finne Magnussen. Mythologiae Lexi- 
con. Havniae 1828 r., str. 780. 

') Wedlag D. Chwolsohna (Die Ssabier und der Ssabismus. Petersburg 
1856 r. Tom II, str. 249), widnieje tu aualogja do dorocznego siedmiodniowego 
egipskiego swieta, zwanego przez Kzymian „dies natalis Apis'', o ktörem pisze 
K. Pliniusz starszy 8, 71 (Historja natnraina w przakl. J. Lukaszewicza. Poznan 
1845 r.). Apis, po egipaka Hapi, poswigcony byl Ozyrysowi i wyobrazal twörcza 
BÜ? sloüca (Plutarch. Izyda i Ozyrys w francus. przekl. V. ßetolaud: Oeuvres 
compUtes. Paryz 1870 r. Tom II). 

*) Das synkretische Weihnachtsfest zu Petra (Zeitschrift der deutschen 
morgenländischen Gesellschaft. Lipsk. Tom 38, str. 652). 

') F. Nork. Biblische Mythologie. Tom II, str. 370, dop. 26; L. Pr«ller. 
Römische Mythologie. Berlin 1858 r., str. 756. 

') O tem rozporzadzeniu Cezara ob. F. Magnussen. Mythologiae Lexicon, 
Btr. 780; Ludwig Idelor. Handbuch der mathematischen und technischen Chrono- 
logie. Berlin 1825 — 1826 r. Tom II, atr. 124. \V roku 4li-tym przed Chr. przy- 
padto tarn zimowe przesilenie sloneczne 24-go grudnia (Tamze, str. 122). 

') F. C. Mover». Die Pfönizier. Bonn 1841 r. Tom I, str. 526. Josephus 
(Ant. 8, 5, 3), cytnjac Menandra, podaje, ie syn Abibala, Hiram, zburzywszy «tare 
swiatynie, wystawil nowe na czesc Heraklesa i Astarty i polecil obchodzic swieto 
zmartwychwBtania Heraklesa w miesiaca Peritius. Ob. tez Contra Apionem 1, 18. 

8) Petra, zwana w Starym Testamencie Sela, leiy na pol drogi miedzy uio- 
rzem Martwom a zatoka Ajlanicka, w polnocnej Arabji, gdzie röwniei znajduje 
sie Elaza. 

') 6, Rösch. Das synkretische Weihnachtsfest zu Petra (Zeitschrift der 
deutschen morgenländ. Gesellschaft. Tom 38, str. 643 i 652). 



14 



K. LII.lrCN'lAI.OWA 



byfa IVtra, to jednak powszechnie vviadomo, ie Nabatejczycy 
byli IicnnteistHini i ze ich najwaznicjszym boj^icm byl Dusares'), 
bog slonca, o klörym wapomina 'IVrtiiljan w swej Apologetvce ^j. 
Oweiii svvi^teni, wspomnianem przpz Epifanjusza, bylo wlaönie 
^wi§t() Dusarcsa, przypadajivc.e 25-go grudnia i pod t^ nazwjj mu 
znane '). A czemze jesli nie tem saniein ♦) jest swi^to „ed niilad al- 
szamas"*), obchodzone przez Nabatejozyköw «) 24gf) Känüiia I '), 
ktöre Ibn Waschija*) jako obchöd starozytnych Babilonczyköw 
podaje? Gdybysiny nawet wbrew D. Chwolsohnowi »), idijc za Rn- 
nauem'«j, Müllerem»'J, Gutschiniedem i^j^ uznali dzielo Ibn Wa- 



') Po arubsku Du-szera, ktöra to nazwa wskaznjo ca Rtaro-arnbakie a lu- 
czej nabHtejskie höstwo Dhu-sares. l'eliie iiiiie tego boga brzmi: Abd-Diä-sarä (M. 
A. Levy. Ueber die nabsithäischen Inschiiftcn von Petra w ZeitBchrift d. deatsch. 
morgcnländ. GeaelUchaft. Tom 14, str. 46i). 

') Roz. 2i (w przekl. niemieckiin H. Kellnera. Kempten 1871 r., str. 86) 
i w swem „L)o narodöw 2, 8 (w przekt. francuskim, wydawca Charpentier. Pa- 
ryz 18*4 r). 

'} .1. H. Mordtmann. Dusares bei Epiphanias (Zeitacljrift d. deotscb. 
morgenländ. GeaelUchaff. Tom 29, str. 102). 

*) T. j. swietein przesilenia slonecznego. 

*) Swi^to ,,narodz:n sJonca". D. Chwolsohn. Über die Überreste der alt- 
babyloaischen Literatur in arabischen Uebersetzungen. Petersburg 1859 r. str. 186. 

'i W ostatnio wymienionem «iziele (str. 11) a takie w praey swej ..Die 
Ssabier ii. der Ssabiainns" (Peiersburg 1856 r , Tom I. str. 698| pisze D. Chwol- 
sohn, ze za Nabatejczyköw awazali Arabowie ludiiosc polodniotrej Mezopotamji 
lab starozytnej Cbaldei i jej najblizszyeh okolic, a takze wszystkie prawie szczepy 
aramejskio, nie wylaczaj.-ic Kanaanejczyköw. O Nabatejczyltach WBponiinajij jni 
napisy klinowe a.'yryjskio okoto 650 r. przed Chr. W 106 r. po Chr. cesarz Tra- 
jan zniost krölestwo Nabatejäkie, tworzac z niegn prowincje rzymska, Arabj?. 

') Miesiac ten odpowiada gradniowi (Samuel Krauss. Talmudische Archäo- 
logie. Lipsk 1910—1912 r. Tom UI, str. 127). 

') W dziele swem ,Rolnictwo nabatejskie". 

9) Ktöry (Ueber die Ueberreste der altbabyl. Literatur, str. 8), unaza „Kol- 
nictwo nabatejskie" za prastare dzielo nabatejskiego Herodota, babilonczyka Qö- 
tämi, przelozone przez Ibn Waschij? na jezyk arabski na pocz. X wieku nowej 
«ry. Wedlag Chwolsohna oryginal poprzedzil przekJad o przeszlo 2.000 lat. 

'0) Memoire sur Tage du livre intitale Agriculture nabat^enne (M^moires 
de l'institut imperiale de France. Acai^emie des inscriptions et belles-lettrefi. Pu- 
ryz 1861 r. Tom XXIV). 

"l Wyklady o amiejftnosci jezyka (w przekl. A. Dygasinskiego, str. 262 
i 263). 

") Die nabatäische Lmdivirtscbaft und ihre Geschwister (Zeitschrift d. 
deutsch, morgenläüd. Gesellschaft. Tom XV, str. 62. 90 i 101). 



SWIIjTA ÄYUOWSKIK 15- 

schii za falsyßkat, to jcdnak obrz^dy w niem opisane uwa^ac inu- 
simy za autentyczne, nie za staro-babiloiiskie wprawdzie, pod jakie 
je autor podszywa, ale za ludowe, nabatcjskie. Robert Eisler') utrzy- 
muje, iz poröwnawszy dane Ibn Waschii z tem, co podajc Epifa- 
njusz, i skonstatowawszy u obu zgodnoi5(i nazw i dat, docliodzi si§ 
do przekonania, ze piei'wszy przenosi w bajeczn^ przeszJosd dübrze 
mu znane rodzime äwi^to, i,Q przcto pomimo swej jawnej skj^din^d 
niewiarogodnosci Ibn Waschija uchodzid moze za klasycznego 
swiadka specyficznie nabatejskiego obchodu swi^tecznego, ktöry, po- 
siadajiie widoczny charakter solarny ''), znany byl jesxcze pod na- 
zwa „äwiijta narodzin czasu"^). U eeltyckich i innych pölnocnych 
ludöw Europy najradosniejszem w roku byto äwigto „Jul" lub 
„Juel", przypadaj^ce w porze najkrötszych dni i najdlu^szych nocy, 
a si^gaj^ice, jak mniema Ph. Buttmann*), zamierzchJych, poganskich 
czasöw. „Julfest", pisze A. Wuttke ^), niegdys wielkie swi^to ofiarne, 
przypadato podczas zimowego przesilenia slonecznego i, jak podaje 
W. Mannhardt ''), bylo bardzo uroezyäcie obchodzone przez wszyst- 
kie szczepy niemieckie. Wtasnie od owego to swi§ta wywodzq 
niektörzy '') Saturnalje, ktöre, pocz^wszy od 17-go grudnia^), trwaty 
przez dni siedm '), t. j. do czasu najkrötszego dnia w roku, i na- 



') Das Fest des „Geburtstages der Zeit" in Nordarabieii (Archir für Keli- 
gionswisaeDschaft. Tom XV, str. 631 i 632). 

2) Pozoatawalo w zwiazku z zimowem przesilenieiu slonca, jak sadzi D. 
Chwolsohn (Die Ssabier u. der Saabismas. Tom II, etr. 911). 

') „Ed milad al-zmaa". (Tainzo i Ueber die Ueberreste der altbabylonischen 
Literatur, str. 186), ktöre to swi^to äciagalo poboznych do swiatyni slonca, zwa- 
nej po arabsku ,hichal al szamas" (Tamze, str. 36 i dop. 60). 

*) U«beT den Kronos oder Saturnus (Abhandlunf^en der König. Akademie 
der Wissenschaften in Berlin, 1818 r., str. 186). 

") Der Deutsche Volksaberglaube der Gegenwart. Berlin 1900 r., str. 63, 
§ 74. 

°) Die Götter der deutschen und nordischen Völker. Berlin 1860 r., str. 
235. Ob. tez H. S. Rehm. Deutsche Volksfeste und Volkasitten. Lipsk 1908 r., 
Str. 1. 

') Jak Ph. Buttmann (Ueber d. Kronos oder Saturnus, str. 186). 

8) L. Preller. Kömische Mythologie. Berlin 1858 r., str. 413—416; Joa- 
chim Marquardt. Römische Staatsverwaltung. Lipsk 1878 r., Tom III str. 562. 

') Makrobjusz (Saturnalje 1, 10. 11 — w przekl'. francuskim M. A. Ubi- 
cini Martelli) chwali urz^dzenie przodköw, ze siedm dni Saturnaljöw przypada 
w porze najwiekszego zimna. 



16 II- LILIKNI'ALOWA 

cecliowane byly jak i „Julfest" ') szczer^, niepohamowan^i uciechj\. 
Obfite uczty*). szurane zabawy ') i gry towarzyskie *) cechowaJy 
pow.szeehnie to swi^to dawnyeh Rzymian, na pamif^tk^ zaä wolno- 
Ici rzekomo pauujqcej ongi, w zlotym wieku Saturna, niewolnikom 
zupelnej wted}' u^yczantj swobody "). Nieodljvcznym od Saturnaijöw 
by! zwyczaj wzajemnego posylania sobie podarunköw, posrod ktö- 
rych glöwne miejsce zajmowaty swiece woskowe, tak zw. cerei^) 
i owe to cerei duiy snop swiatta rzucaj^ na cal^ uroczystoäc. I'rel- 
1er') sa/lzi, ie zapalano je na znak radosci z racji nowopowatalej 
jasnosci stonecznej, gdy Marquardt^) przypisuje im znaczenie sym- 
boliczne. twierdzsic, ze pozostawaty w zwiqzku z przybieraj^oem 
swiatlein i ze st^d Saturnalje uwazac nalezy za swic^to przesilenia 
sJonecznego, za jakie, jak widzielismy '), uchodzq w Talmudzie. 
Chrzescijariskie swi^to Bozego Narodzenia podobnie jest zwi^zane 
s przesileniem zimowem. Pami§c obrz^döw slonecznych, pisze E. B. 
Tylor'"), w zwiqzku z przesileniem zimowem przechowala si§ do- 
ti^d w Europie i dostarcza röwniei swiadectwa. iz dzien BoÄego 
Narodzenia byl pierwotnie swi^tem sionca. Pudobne pogl^dy ogto- 



') W. Mannhardt (Die Götter d. deutschen u. nord. Völker, str. 235) daje 
dokladny opis tej aroczyetosci. 

') Seneka w liScie do Lucyljusza (Epistola 18 w przekl. fraucaskim pod 
Todakcj^ M. Nisarda. Parvi 1851 r.) pisze o rozpuseie, pijatykach i hulankach, 
panujacvch podcza» satarnaljow i powazechnie wtedy przyjetych. Ob. tez Terta- 
Ijan. Apologetyka 16). 

') M. Tulli CieeroniB Epistolaram Hbri XVI. Amsterdam lC8i r. 5, 20, 
gdzie jest mowa o wesolo spedzonych Saturnaljach ; Tili Livii Patavini Histori- 
cvim Komanorum Principis libri omnes superstites. Frankfurt /.\I. 1628 r., 22, 1 — 
to iamo; Makrobjusz 1. 5; Tacyt. Koczniki 13, 15, (w przekj. francuskim J. L. 
Burnoufa. Paryi 1833 r j. 

*) Makrobjusz. Satarnalj« 1, 5. 

^) Horacy, Satyry 2, 7, 4, gdzie pan, zwracaj^c sie do niewolnika. möwi: 
ijKorzystaj z wolnosci dni gradniowych, ßkoro przodkowie nasi tego chcieli". — 
(W przekl. francuskim, A. Bignana. Paryi 1858 r.) Ob. tez 3, 17, 4. W dni te 
nietylko nieröwaosc stanuw byla zuiesiona, ale zawieszano te£ wszelkie kary 
i sady, a szez^k or^za nie psul powszechnego wesela. (MakrobJDSz. Saturnalje 1, 
10,' 16). 

«) Tamze, 1. 7, 11. 

') Römische Mythologie, str. 415. 

') Römische Staatsverwaltung. Tom III, str. 563. 

^ Ob. Str. 12 tej pracy. 

") Cywilizacja pierwotna. Przeklad Z. A. Kowerskiej. Warszawa 1896 r., 
Tom II, Str. 246 i 247. 



äWIlJTA ÄYDOWSKIK 17 

.sili: Mannhardti), GunkeP) i inni, a Rehtn') utrzymuje, iz nie jest 
zwyczajnym przypadkiem to zejäcie sig w czasie wielkiego äwi§ta 
chrzescijanskiego ze staropogariskiem „Julfest" i ie raczej celowo 
küsciöt nawi^zat dzien przesilenia slouecznego, öw „dies natalis 
■solis invicti" do dnia pojawienia si§ Pana, zwanego „äwiatlem 
swiata", ktörego narodziny }atwo daly ai§ przenieäc na prastarq 
uroczystoäc sJoneczns^ *). Szukajqc przyczynj^ dlaczego wlaänie dzien 
25-ty grudnia wybrany zostat przez koäciöl rzymski, Neander ^) 
dostrzega j^ w ^wigcie zimowego przesilenia, w narodzinach no- 
wego stonca, ktörego przedstawicielem w ^wieeie ducha byl Chry- 
stus') ktadqcy kres panstwu ciemnosci '). „Poniek^d stusznie — möwi 
äw. Ambrozy ^) — zowie lud dzien swi§ty narodzin Pana nowem slon- 
cem... albowiem przez narodziny Zbawiciela... i jasnosd sforica zo- 
stala odnowion^"; sw. Augustyn zaä 5) gtosi: „Obchodzimy dzien 
ten uroczyscie nie z powodu samego slonca, jak to czyni^ nie- 
wierni, lecz z powodu Tego, ktöry slonce stworzyl".. 

Data 25 lab 24 grudnia tych obehodöw, ta sama u Persöw, 



1) Germanische Mythen. Berlin 1858 r., Btr. 469. 

^) Schöpfung und Chaos in Urzeit und Endzeit. Getynga 1895 r., «tr. 389 
i 390. 

') Deutsche Volksfeste n. Volkssitten, Btr. 1. 

*) Bez iadnej podstawy historycznej, czytamy n E. B. Tylora (Cywilizaeja 
pierwotna, tom II, str. 246), dzien ten ptzyjeto w kosciele zaehodnim za rocznic? 
narodzenia Chrygtusa. Uiilowano nsprawiedliwic dat? te histoiycznie, ale bez po- 
wodzeniu, albowiem nie stwierdza tego, ani nawet prawdopodobnem nie czyni 
iadna tradycja starochrzescijanska. — Jenzcze w III wiekn nowej ery obca byla 
chrzescijanom idea swieta narodzin Pana i po raz pierwszy obchodzono je w Ezy- 
mie jako takie w 354 r. (H. Usenor. Religiontgeschichtliche UnterBochnngea. 
Bonn 1889 r. Czesc I, str. 4 i 274). 

*) Allgemeine GeBchichte der christlichen Religion und Kirche, 4-e wyd. 
Gotha 186H— 1864 r, Tom III, Btr. 435 i 436. 

'} W piesniach cerkiewnych zwany jest Chrystus sloncem sprawiedliwem 
(A. AeaHacteB'B. IIoaTHMecKia Boasptnia CjiaBam. na npnpo,!5y. Moskwa 1865 — 
1869 r. Tom III, str. 732). 

') A takze dlatego, aby odciagnac chrzescijan od pogaiskich satornaljöw, 
kiöre, dajac obraz zlotego wiekn i röwnajac stany, zbli^aty sie do idealu chry- 
stjanizmn (Neander. Tamze, str. 436 — 438). 

8) Sermo VI de die natali Domini (Patrologiae cursns completns, aecurante J. 
P. Migne. Paryi 1845 r. Tom XVII, str. 614). 

9) Hermo CXC (Sancti Aurelii Augnatini opernm tomus qaintns contiaens 
sermones ad popnlnm. Paryi 1683 r.). 

RozprawY Wydz. filolog. T, LVIII. Nr. 5. 2 



18 >(' I.IL-'RNTALOWA 

Efjjipcjaii. Hzymian, Araböw') dowodzi niewijtpliwie zapozyczenia 
jej Oll tych, ktürzy zdohili picrvvej kuiondarz bwi'ij uiKirinowad, 
zreazt(\ wskazuje ona wogöle na wyzszy pozioin rnzvvojii, na organi- 
zacjtj epolec.znn jui bardziej akoniplikowanji. Nas jcdnak nbchodzi 
tu nie dziuii scisle okreälouy, ale pora, w ktörcj te uruczystuiici a\^ 
odbywaly. Faktem jest, ze przypadaty one w zimie, w czasie prze- 
silenia siunecznego, i ze z tein zjawiskiein w nierozerwalnym pozo- 
stawaly zwiijzku; na czem zaä polegaJa ich obrz^dowoäfi, vriaänie 
rozpatrywad b^dziemy. 

Cztowiek pierwotny, maj^c bezposredni i staly zwi^zek z na- 
tur.'i, Äycie swoje stosownie do zachodz^cych w niej zjawisk ukla- 
daJ; to tez gdy coraz cierniiiejsza noc ruzposcicrala sig nad zienii^ 
i wiecznq zaglad^ jej groziJa, serce jego pogrqzalo si^ w i^atobie, 
a niyäl szukala ratunku przez ogien. ktöry budzil w nim czeä6 
i podziw. 

Kult ogaia, tej najwyzszej, elementarnej pot§gi kosmicznej, 
rozpowszeuhniony w Kanaan*), Syrji, Fenicji ^), Persji ^j i t. d.^), 
waz§dzie wi^ie siti z kultem slonca i juz Cezar*) to spostrzegf, 
skoro, poäwigcajqc kilka wierszy wierzeniom germanskim, „sol" 
i „vulcanus" nbok siebie wymienia. W mitologji babilcjnskiej bo- 
gowie ognia s% zarazem böstwami swiatla, jak np. Nergal i Nusku, 
a nawet bog Girru, szczegölny przedstawiciel ognia, pozostaje w wy- 
raznej i^cznosci z i'ozpalonem sloneem '). Dusares, bog slonca^), 
jest röwniez wladc^ ognia ^), w Rig-Vedzie '•') hymny zwröcone do 



') Ob. wyzej str. 12 — 16. 

=) Jako kalt Molocha (Leviticus 18, 31; 20, 2—5; Deuteronoiniam 12,31; 
Jeremjasz S2, 3ö i t. d. 

') Byl tez Moloch numen patrium Amonitöw i Moabitöw, czcili go tei Fe- 
niejanie (F. C. Movers. Die Pfönizier. Bonu 18il r. Tora I, str. 323 i 401). 

*) Zend Ävesta, Vasna 62, 1—10; 2, 4. 12; 17, 11 itd. (VV przekf. fran- 
cnskim J. Darmestetera. Paryz 1892 — 1893 r.). 

5) Wtasciw^ ojczyzna azjatyckiegro kalta ognia sa wedlug Moversa (Die 
Pfönizier. Tom I, str. 339) Asyrja i Chaldea. 

6) De belle Gallico 6, 21. 

'>) Eberhard Scbrader. Die Keilinscbriften nnd daB alte Testament nea be- 
arbeitet von H. Zimmern und H. Winckler. Berlin 1903 r., str. 417 i dop. 3. 

8) Ob. Str. 14. 

9) F. C. Movers. Die Pfrtnizier. Tom I, str. .337—339. tez 323. 

'") 2, 1 (w przekl. niemieckira Hermanna Grassmana. Lipsk lö76 — 1877 r. 
Tom I, Str. 7). 



SWI^TA iVDOWSKlB 19 

Agni przypisujfi mu cecliy wlaäciwe bogu stonca. a nawet niekiedy 
zowi^ go Mitr^, „godnym podziwu i uwielbienia"; w Eddzie i) slonce 
ma poetyozric'j nazw§ „eldr himins ok lopts" (ogien nieba i powie- 
trza), gdy ogieii zowie si§ „sol hüsanna" (slonce domöw). VV sy- 
stemie religji meksykanskioj, w ktörym bog ognia zajmuje wybitne 
stanowisko, zbliza si§ on charakterem do boga slonca 2), a to samo 
daje si§ zauwazyc u innych ludöw amerykanskich ä); u starozytuyoh 
Hebrajczyköw bog ognia, Moloch, utoisamiony jest z Baalem, bo- 
giem stonca^). To pokrewienstwo wzajemne juzczlowiek pierwotny 
zauwazj'C musial i rozpalal uowy ogien, aby nowe svviatlo slonca 
wywolac'. Gdy dat§ zimowego przesilenia sloneoznego dokladnie 
oznaezono i ustalono, rozniecanie ognia zwi^zane z tem zjawiskiem 
röwniez ograniezono do pewnego czasu i przeniesiono je do swi.v 
tyn i mieszkan prywatnych. Pomimo usilnych poszukiwan nie udalo 
mi si§ napotkae swi§ta zimowego nawrotu sloiica w jego postaci 
pierwotnej: wsz§dzie natrafialam tylko na szczqtki stanu przedwier- 
cznego, ktöre przeciez nieraz znamienuie o przeszloäci niöwiq. 

StaroÄytni Persowie obchodzili äwi^to przesilenia w „Domu 
ognia" 5), pogasiwszy pierwej w domach wszystkie ogniska ^), Egip- 
cjanie swi§cili „zapalanie lamp" w Sais, u czem pisze Herodot "), 
ze czynili to w nocy i pod golem niebem; takze rzymskie „cerei" 
w czasie Saturnaljöw ^) przedstawiaj^ bezwqtpienia ewolucj§ obrz§- 
döw ogniowych, dokonywajqc^ si§ teraz jeszcze u pewnych lu- 



') A. AeaHacteBt. üosTHneCKia Boaap'bHiH C^aBSHi. Ha npnpofly. Tom III, 
Str. 780. 

') E. B. Tylor. Cywilizacja piorwotna. Tom II, str. 230. 

') U Zanczjköw, Ink6w, Natczöw. 

*) Jeremjasz 32, 35; 19, 5; II Kronikii 2S, 3. 

') T. j. w swiatyni ognia, ob. .Samuel Kraass. Talmudisohe Archäologie. 
Tom III, Str. 129. 

•) Z tego powoda czynili poBznkiwania w mieszkaniach iydowskich, gdzie 
z trudem udawalo sie ukryc zapalone wovvczas swiatelka cliaunkowe. (Talmud, tr. 
Sabath 45a). Talmud nazyvva ich „chabar", co w mowie Persöw, objasnia Kohut 
(Arukh 3,340) znaczy: kapl!an, czciciel ognia, czarodziej. 

') 2, 62: Gi, ktörzy nie zdaza ua uroczystosc, zapalaj^ lampy u siebia, 
dzi^ki czemu tej nocy swiatia sie pal^ nietylko w Sais ale w calym Egipcie. — 
F. Grenzer (Symbolik und Mythologie der alten Völker, 3-e wyd. Lipsk i Darra- 
stadt 1836- 1842 r. Tom IV, str. 765) atrzymuje, ze uroczystosc w Sais przypa- 
dala w porze zimowego przesilenia. 

*) Ob. str. 16 tej pracy. 

2* 



tiO H. I.IMKNTAI.OWA 

d'iw'i, kti^re /acliowiily stiiry ciTenKinjal tejjo dbcliuflii. Mozliwe, 
io lud eijipski jtik i staro-rzymski. za Herodota w E<;i])cie. a za 
Makrobjusza*) vv Rzyinif" w sjinsöb pierwotniejszv obcliod/.il zi- 
mowy nuwn^t slDUca. gdyä w dawniejszej fazie odnajdtijemy te 
obrz^dy u wspölczesnych Francuzi^w, Niemcöw, Skandyiiawöw, An- 
gliköw i Slowian. \Ve Francji ') ojciec zapala „calendeau" lub „ca- 
lignau", duzy d^bowy pniak skropioiiy winem lub oliwjj, ktöry 
\v pewiiycli okolicach zwanv „souche de Noel" ina wielkie zna- 
pzenie w übrz^dach, zwi^zanj'ch z przesilenieni ziinowem •*). Znajq 
gl) i Relgijczycy ^). ktorzy przed tjv ciTemonjq wszelkie äwiatla 
w di5mu gasza takze Wiosi '), a w Nietnczech, gdzie zowie 8i§ 
Weibnaehtsbldck '). niamy o nim wiadomosci jeszcze z 12 wieku *). 
VV sali angielskiego lorda po dzis dzieri "J plonie w kominie wielki 
„Julkloben" ") skandyiiawski „Julblock" "J, a Lotysze nazywaj^ 
i sam wieczör Boiego Narodzenia „blukku wakkars". t. j. wieczör 



') Np. u Niemcöw, ktörzy w noc Boi. Narodzenia w domu pal^ swiatio, 
aly zniarli inogli sie przy niem ogrzac (A. Wattke. Der deutsche Volksaberglao- 
ben Str. 471 § 751); w Siawonji, gdzie wtedy gospodarz zapala woskovta swiece, 
poczein — trzy inniejsze (A. A. lIoTeßnH. O MBenMecKOM-b siiaieiiiii HbKOTopwxT> 
o6pH;\0B'i. n noB-fcpiö. Moskwa 1865 r., str. 4); w Serbji, gdzie kaidy z czeladzi 
trzyma pudczas inodiitwy woskowa swieczke, poczem gospodarz timieszcza wezyst- 
kie w jedneni naczyniu napelnionem ziaraem (Tamze, str. 5); w Malorosji, gdzie 
podczas wieczerzy pali sie jedna woskowa swieca, a ionego swiatia wtedy w eha- 
cie niema. (Tamze). 

-) Ktöry opisat Saturualje, ob str. 15 dop 9. 

') W Marsylji. 

*) W. Maaiihardt (Der Baainkuitas der Germanen und ihrer Xachbarstämme. 
Berlin 1875 — 1877 r., str. 227 i 228) szczegöluwo opisaje te ceremonje, ktöra od- 
bywa si? bardzo ostentacyjnie: tez Jacob Grimm. Deutsche Mythologie. Berlin 
1876 r., 4-e wyd. str. 521. 

5) \V. Mannhardt. Der Banmkultns, str. 2i9. 

^) U ktörych si? nazywa , arder il coppo' (Tamzo, str. 228). 

') Albo »Christbrand" (I. H. Schmitz, Sitten und Sagen des Eifler Volkes. 
Trier 1856 r. Tom I, str. 4). W Frankonji zowia go .Winnachteploch" (E. H. 
Meyer. Dentsche Volkskunde. Strasburg 1898 r., str. 253). 

^) Od proboszcza z Ahlen (Mün.sterland). ktöry pisze: et arborem in nati- 
ritate Domini ad festivnm ignem suiim adducandam esse dicebat iW. Mannhardt. 
Der Banmcultus, str. 228). 

') W Boze Narodzenie. 

'") Albo Yale-clog, tj. polano Julowe. (W. Mannhardt Tamze; tei E. B. 
Tyior. Cywili/.acja pierwotna. Tom II, str. 247). 

") W. Mannhardt (Tamze, str. 229) podaje, ze dawniej Szwedzi palili ten 
ogien w dole zrobionym w podlodze, gdy toraz pali sie w kominie. KöwniezwNor- 



SWl^TA ZYDOWSKIE 21 

klocüwy '). Albanczycy czuwajfj przy ogniu przez catf^ nnc z 23 
na 24 gruduia, przy wnoszeniu zas kloca wstaj^ z miejsc, wo(a- 
j^ic: „Bsjidz pozdrowiony, pniaku kochany. pofatyguj sifj do ognia" 
i wielkie poszanowanie mu okazujfi, straw^ i napojem go obdzie- 
laj^c^). Serbowie ') zapalaj^ wtedy swieie, d^bowe polano. poiewa- 
ji^c winem ten t. z. badnjak'*) i stqd u nich zaröwno jak u Kroa- 
töw wieczör Boz. Narodzeuia zwie si§ „badnji dan" lub „badnji 
vece" 5). Jeszcze ciekawszego przyczynku dostarczajq Huculi, ktö- 
rzy w t. z. „swiatvj weczer" zywy ogieri rozniecajfj 8), co czyni^ 
w sposöb nast§pujficy: wzi^wszy köt drewniany, zaoki"£(glaj% i roz- 
szczepiaJ!\ na krzyz oba jego konee, tak, aby w szczeliny rozszoze- 
pienia czyr buküwy albo hubk§ zuloiyc hyio mozna; nast^pnie 
ustavriajj\ pionowo dwie suche deski, robi;^ w obu takie zagl^bieiiie, 
by konce watka (^kolu) w nie zaszly woliio, zakiadaj^ walek, a ua- 
winqwszv nan sznurek, poei^f^ajq to jeden, tu drugi jego koniec 
ku sobie. Wafek tym sposobem w ruch wprawionv, przez tarcie 
ciqgJe o deski. wywoluje ogien, ktöry wk}adaji\ do pieca, a ludzie 
„mq,drzejsi" starajq sig przez caly rok nie dac niu zgasnqc. Maniy 
tu do czynienia z pierwotnym sposobem dobywania ognia'), ktöry 
praktykuj,-), i Butgarzy ^j w wigilj§ tego swi§ta, a co samo juz prze- 



wegji wyröiaiaja dzien 25 gradnia przsz specjalny ogien lub plonace swiece wo- 
skowe — ozuaki powracajacego slonca (t'iuno Magnu>'sen. Slythologiae Leiicon 
Str. 780). 

') Gregor Krek. Einleitung in die slavisehe Literaturgeschichte, 2-e wjd 
Graz 1887 r., str. 584. 

') J. G. von Hahn. Albanesisehe Studien. Jena 1854 r., str. 154 i 161. 

') Jacob Grimm. Deutsche Mythologie, str. 522; H. C. acTpeooBi.. Oöwjair 
n n-fecHH TypeiiKHxi. CepooBT.. Petersburg 1886 r. atr. 32. 

*) Ktöry w Slawonji pali sie przez dwa dni Boz. Narodz. (A. A. lloieOHH. 
O MHeniecKOMt auanenin HfeKOTopwxi> oöpaflOB'B, str. 2), w C/.arnogörzu zas — 
do N. Hoku (A. AeaHacLeBi>. IIost. Bosaptnia. Tom III, str. 7ö6. 

') Tanize, str. 733; G. Krek. Einleitung in d. sl.-iv. Literaturgeschichte, 
Str. 580. \V Eisano i innycb miejscach Dalmaoji niewiasty okr^caja pnie d^bowe 
czerwonym jedwabiem, niümi i drutem zJotyni, a gdy badujak niosa do doma, po 
obu stronach drzwi trzymaja plonace swiece. (Taraze). 

*) Lud, orgau Tow. Ludoznawezego we Lwowie. Tom II, str. 207. 

') Ktöry uchodzi wtedy za „zywy", swiety i roa nadzwyczajne wlasnosci: 
odpedza zaraze. uciekaniu sie do tego srodka w czasie epidemji obfityeh da- 
nych dostarcza folklor europejeki. 

8) Köwniez przez tarcie go niecac. (A. AeanacBeBt. Host. BOBap-fenia. Tom 
HI, Str. 737> 



J'J H. LILIKSTALOWA 

mawia za starozytnoöcijj obcliod6vv slonecznych. Cudein zapalony 
ogieii Neliemjaszowy ') wskazujo röwniez na jakiis sposöb prastary 
a znpiiinniany, inozc analogiczny d« tego, o ktöryin pisze Plutarchä), 
przypi3ujf\c go Nuniie: ie gily swigty ogien wygas}. g(jdy,Ho si^go 
zapalac tylko od c-zystych promieni slonecznych za pomoc% wypo- 
lerowanyi'h z kruszcu zwierciadel parabnlicziiycli; takze w Peru 
w swigto Rayini ^) niecono w ^wi^tyni sluiea iiowy ogien, poslu- 
gnjfic si§ nietalowem pa!%cem zwierciadlem. W taki lub inny spo- 
söb palili ongi Hebrejczycy ognie w czasie nawrotu slonca, w po- 
rze, kt6ri\ kalendarz ustalil pod dati^ 25 Kislew i w ktörej [)0w- 
stato swif^to Chanuka. Lecz w opisie tego swi§ta, w II ksif^dze Ma- 
chabeuszöw *), jest inowa o (jbnoszonych pudczas tej uroczystoäci 
galgziaoh palmowyeh, o laskacb w zielen spcjwitych, ktöre, zdawa- 
lobv sig, nie licujst z obchodera przesilenia stonecznego. jakini we- 
dle wszelkiego prawdopodobieristwa byla pierwotnie Ch.'inuka. Tym- 
czasem wszystkie takie ehwile cechuje zwiqzek z zieleui^, ktöra 
jest widornym symbulein zyciodawczej mocy slonca, pnbudzaJ!\cego 
twury ziemi do zycia i wzrostu. Wedlug J. Rostafinskiego ■') cere- 
inonja draidöw opisana przez Plinjusza *) byla kaltem odradzaj^- 
eego si§ sloüca. a wchodzi tu w gr§ jemiola. ktorfi kaplan zlotym 
sierpem scinat. W gmdniowej bowietn uroczystoäci ') tym symbo- 

») II ks. Machab. 1, 22, ob. tei. «tr. 10 tej pracy. 

') Slawni ladzie i onycb poröwnanie. Nama 9 (W przekladzie X. Filipa 
Nerjnsza Golanskiego. Wilno 1801 r. Tom Ii. 

') Otto Henne am Khyn. Die Kultur der Vergangenheit. Gegenwart und 
Zukunft in vergleichender Darstellung. Krölewiec 1892 r. Tom I, str. 321. (W ra- 
zie cbmurnej pogody niecoao nowy ogieA przez tarcie drzewa o drzewo); Th. 
Waitz. Anthropologie der Naturvölker. Lipsk 1864- r., Tom IV, str. 464; A. Ba- 
stian. Die Calturländer der Alten America. Tom I. str. 533. 

*) 10, 7. 

s) Jemiola (Wisla. Tom II, str 89). 

«) Historja naturaina przelozona na jezyk polski przez J. liukaszewicza. 
Poznan 1845 r., 16, 95: U druidöw Gallöw niema nie swi§tszego nad jemiole 
i drzewo, na ktörenn ona rosnie, jezeli drzewem tem jest dab froburl. Ale jemiola 
rzadko spotyka sie na debie. a znaleziona zdejmnja bardzo uroczyscie. Przede- 
wszvetkiem ma to miee mieisce szöstego dnia po nowiu, w dnin. w ktorym roz- 
poczynaja swoje miesiqce, lata i wieki, trwajace lat trzydziesci. Otöi przygoto- 
wawszy pod drzewem ofiary i ncztg, podprowadzaja dwa biale byki, ktörych rogi 
pierwszy raz powröz zwiazal, a kaplan w biala szat? przyodziany wchodzi na 
drzewo, zlotym sierpem scina jemiole i spuszcza ja na biala placht^. Potem za- 
bijaja ofiare, blagajac böstwo, aby poblogoslawilo dar tym, ktorym go juz udzielilo. 

') Pisze dalej J. Kostafiiiski (Wisla, Tom 11, str. 89). 



SWIKl'A ZYDOWSKIK 23 

lern drzewii zyvvota jest zazwyczaj galf^:^ jakicjs roiliny igla- 
stej, poniewaz i zimq zachowuje zielouo^ö, ale bywa ni% wtasnie 
z tej samej przyczyny tak^e i galivz ostrokrzewu (ilex) lub je- 
tnioty. U Celtöw *) jemiula niiata to aamo symboliezne znaczenie; 
w Anglji na Boze Narodzenie ubierajij wn^trze dornu mi^dzy innemi 
takie jemi(3tq. U Germanöw^) byto w zwyczaju na poezjitku zimv 
urüczyscie ustawiad w donni ffali^zie. ktörych dotkni^cie niialo przy- 
nosic szcz§scie. W sredniowieczu widzimy je, pisze Rehm ^), w zwi^- 
zku z podarkami na äw. Marcina*) i sw. Mikolaja'), skqd prze- 
niesiono je na Bo^e Narodzenie, ktöre wogöle praktyki zimowe ku 
sobie przveia.gato. W riektör\'eh okolicach Westfalji *"), gdzie 
„drzevvka", tak zwanej u nas choinki, nie znaj^, umieszczajq przed 
drzwiami dumöw gat^zie jodlowe, co by^o takze zwyczajera szwedz- 
kim, jak pudaje ¥. Magnussen '). 

Czem byla. jemiola dla druidow, a ga};\z ro^liny igiastej dla 
mieszkancöw strefy uiniarkowanej, tein dla Palestynczyka byty 



') J. Rostafiiiski (Tamze, str. 901. Zs to zwyczaj celtycki, a nie saksonski, 
dowöd w tsm, äe nie zaaja go w Skandjnawji i Niamczech, a piel^gnoje go wta- 
änie lud staro-francuski (Tamze, str. 91). 

') H. S. Rehm. Deutsche Volksfeste und Volkssitten, str. 8). 

5) Tamze. 

*) T. j. 11 listopada. 

5) T. j. 10 wrzesuia. 

") W. Mannhardt. Der Banmkoltus, str. 241. 

') Mytholop^iae Lexicon, str. 779: Sueci virides arborns (pinus vel abietes) 
Bub die ad oppida vel aedes eriornnt. — Kiedj owe galezie i krzewy przybraly 
postac obecnych choiuek, uiepodobna scisle okreslic: pifrwsza wiadomosc o nich 
poehodzi ze Strasbniga z pierwszych lat XV!I stnlecia, lecz dopisro w XVlII-em 
pojawily si? na niem swieczki. (Richard Andree. Braunschweiger Volkskunde. 
Brunswik 1896 r., str. 231, dop. 2; H. S. Rehm. Deutsche Volksfeste, str. 9). 
Drzevvko wiftilijne, zdobne w jabluszka i orzechy pozlacane, w laleczki z eukru 
i w kolorowe siatki papierowe, a tak^e w liczne jarzace sie äwieczki, jeszcze na 
poczatku XIX wieka raalo byto xnane w Niemczech ; tak samo w miastach Nor- 
wegji i Danji pözniej je rozpowszechniono. (W. Mannhardt. Her Br.urakultus, 
Str. 238 i 239; R. Andree, Brannschweiger Volkskunde, str. 2.S1; F. Magnussen. 
Mythologiae Leiicon, »tr. 779). Obecnie znaja je Szwajoarzy, C'zesi, Wegrzy, An- 
glicy, Francnzi, Polacy, Rosjanie, chociaz wsz^dzie lud rzadko etosuje ten wy- 
myil miej»ki, a nawet, jak w Polace i Rosji, malo wie o nim. Choinka «luzy po- 
twierdzeniera faktii, i» ewolacji nlegaja nietylko same uroczystosci, sie i poszeze- 
gölne ich obrzedy, ze w miar§ czasa odbywa si^ skröt, konceutracja praktyk do 
danej pory przywiazanych. Wlasnie takiem compositam jest „drzewko Chrystu- 
80W6'', jednoczace w sobie i zielen i swiatto (dawne ognie) i dary. 



24 R. LILIKNTALOWA 

wieo Zilie zielone palniy i cyprysy '), ktöre tei obnoszono podczas 
wielkiej uroczystosei zimowej. Wierzono bowieni w sympatyczny 
zwi^zek wszechrzeczy i inanifestacyjne wystawianie zielcni, slii^iicej 
wtedy zapewne takze za ströj siedzib ludzkich, uwazano za dzia- 
Janic mai^iczne na zjawiska przyrody, za srodek przyspieszajqcy 
odrüdzenie sig jej siJ twörczych. 

Ten zwyczaj Chanuki w calkowite puszedl zapomnienie, lecz 
sladem pierwotnych, kosmiczuych motywöw tego swi^ta si^ swia- 
telka, ktörych charakter dzisiejszy röwniei stwierdza hipotez^ 
Ewalda'), Wellhausena^) i Beiizingera^). 

W kazdym domu, przez osm wieczoröw Chanuki winna 8i§ 
paliö lampa ohanukovva, a zapala j;^ najstarszy w riulzinie, zwola- 
wszy przedteiii wszystkich domowniköw ^j. Mainionides *) wprawdzie 
uwaza. ze u gorliwych wykonawcow przepisöw religijuych iloäc 
lamp ma odpowiadac liczbie osöb, sam przeciez zaznacza, ze w Hisz- 
panji postugiwano si§ ') zwykle lampfv jednq. 

Zasadniczym rysem lampy chanukowej jest oöm otworöw, 
ktore posiada juz okaz znaleziony w wvkopaliskach jerozolimskicb, 
a przypominajfvcy gliniane lampki pierwotne**). Lecz jak wszystkie 



') Charles Joret. Les plautes Jans Tantiquite et au nioyen äge. Parjz, 
1897 r. Tom I, str. 467. 

') Geschichte des Volkes Israel. Tom IV, str. 3n7, dop. 1: ,Pierwotnie 
bylo to swi^to przosileniB stonecznego, obchodzone z przyczyn/ ukazania sie no- 
■wego swiatla rokn". 

') Israelitische and jüdische Geschichte, str. 256: ,Koniec tygodnia mie- 
siaca Kislew przypada w porze zimowego przesilenia sloneeznego, ktöre zydowski 
lud rolniczy obchodzil ze swiatlami, palmami i zielonenii galeziami". 

*) Hebräische Archäologie, 2-e wyd. Tnbinga 1907 r., etr. 391, t«i 403: 
Zwyczaj potwierdza, co data wskazaje, ie swieto owo (Chanuka) nie jest niciem 
innem, jeno swietem przesilenia slonecznego, przyodzianem w szat? historyczna. 

5) Chaiie adam 154, 21. 

') Miszne Thura. Hilchoth Chanaka. 

') Mowa o oddzielnej rodzinie. 

8) Ob. tabl. I, rye. 1 (wzieta z Jewish encyklopedia. Tom \'I, str. 224). — 
Klasycznq lanip% staroiytna byto splaszczone naczynie owalne z dziobkiem na 
jednym koÄcn, przez ktöry przechodzil knot (E. B. Tylor. Antropolojfja, w przekt. 
Aleksandry Bakowskiej, 2-e wyd. Warazawa, 1902 r., str. 277). J. Benzinger 
(Hehr. Archäologie, str. 262) podaje wizerunki lamp podobnych, opisoje je tei 
S. Krausi (Talmudische Archäologie. Lipsk 1910 r., Tom I, str. 69i, dodajac, ze 
dls otrzymania wiekszego swiatla postugiwano sie w Jndei lampami o dwöch 
i wiecej dziöbkach, a co wskazuje, ze lampa chanukowa tylko wieksza iloBci% 
otworöw röznila «i? od iwyklego typu. 



SWl^TA ZYDOWSKIK 25 

przedmioty kultu, tak i lampy chanukowe rözne i coraz pi^kniej- 
sze przybieraly foriny, a b§diic rozrzucone po wielu inuzeach eu- 
ropejskich i), sq. takze ozdobq zbioröw Mathiasa Bersühna w War- 
szawie^). Najcz^sciej metalowe, przejawiaj^ oue styl wlaäciwy epoce, 
w jakiej powstaty, poza tein jednak na wszystkich prawie wi- 
diiieje symbolika Wschodu, ktöra ^) poäwit;eita sluiicu ze swiata 
zwi^rx^cego Iwa, z roälinnego zaä — palm§. Lew, symbüliezny 
atrybut slonca*) i tak figuruj;\c.y jeazcze pözniej w poezji^), naj- 



') \V muzeom de Clnny w Puiyia znajdoje sie taka lanipa z bronzu, a ma 
pochodzic z XII wiekn; mazeum Wiktorji i Alberta w Londynie posiada röwniei 
okaz z bronza z XV wieku (podobizny ich jak i innych z XVI i XVII stulecia, 
podaje Jewish eucyclopedia. Tom VI, str. 22ö i 227); w dziale iydowskim alzac- 
kiego muzenm w iStrasbargu znajduja sie ciekawe lampy na Chauuk? (Ost ond 
Watt 1912 r. Nr 12 podaje ich fotografje); muzeum staroiytnoBci w Hainbnrga 
posiada lampe z mosiadzu z XVII wiekn, pochodzaca z Wenecji (wiadomuso 
tem zaczerpnelam z Mitti-ilungen der Gesellschaft für jüd. Volkskuude. Ham- 
burg 1901 r. Zeszyt VII, str. 95) ; „Die Welt" 1907 r. Nr 48 zawierH podobizny 
Btarych lamp chanokowych, znajdiijacych Bie w zbiorach Towarzystwa dla badad 
iydows. pomniköw sztuki we Frankfnrcie nad Meuem. 

') Ob. tabl. I, ryc. 2 (na czterech uözkach, eyzelowana, z fignrami o^mia 
Iwöw w koroaach i z otwartenii paszezami, zastepujacemi rurki do oliwy. Waga 
1070 gr.); tabl. II, ryc. 3 (»rebrna, na pi^cia nözkach z rurkanii ruchoinemi 
w podstawie i z naczyniem do oliwy, posiada na Bzczycie figare Iwa, trzymaja- 
cego tarcze Dawida, pod ktöra znajduje sie tablica z widniejacemi na niej dwie- 
ma rekami (herbem kaplanskim) i nastepujacym hebrajskim napisom: Mardechai, 
syn poboznego rabina. Dawida Kac. Waga 1985 gr.); ryc. 4 (mosi^zna. z wie- 
zyczka, na ktörej znac cyferblat, w gtebi posiada napis po hebrajskn: „lehadlik 
neroth lachanuka", t. j. „aby zapalac Bwiatla na Chanuke'); ryc. 5 (srebrua 
pozlacaoa, zamykana (poiröznat z napiseni hebr. na wewnetrznej stronie wieka: 
„lehadlik ner szelachanuka" t. j. „aby zapalac swiatlo na Chanak?". Waga 
510 gr.); ryc. 6 (z terrakoty, na srebrnej poditawie, przypomina lamp^ chana- 
kowii z XV stalecia z Wluch, ktöra podaje Jewish encyclopedia, tom VI, str. 
225, Nr 2); tabl. III, ryc. 7 (z olowiu, pochodzi z XVII wieku. Waga 1780 gr.), 
ryc. 8 (mosiezna, a na niej wykuta plaskorzefba Jndyty z glowa Holofernesa — 
podobna do lampy srebrnej z Norymbergi, z XVII wieku, podanej w Jewish en- 
cycl., tom VI, Nr 4). Z wyjatkiem ryc. 1, wszystkich tych zdjee dokonal p. Leon 
Alpern, fotograt w Warszawie. 

ä) Jak zaznacza F. Nork. Bibli:iche Mythologie des alten und nenen Te- 
staments. Statgart 1842 r. Tom I, str. 388. 

*) Mithra wyobrazany nieraz w postaci Iwa lub z Iwia glowa (L. Preller. 
Kömische Mythologie, str. 760 i dop. 2. 

=) E. Ossiander. Studien über di» yorislaraische Religion der Araber (Zeit- 
schrift der deutschen morgenländ, GeBellschafi. Tora VII str. 475 i 476). 



26 11. I.II.IE.NTAI.DWA 

wJasciwiej zdobi przedmiot, kt6ry Jak lanipa elianukcjwa pozostajo 
w liliskim, cliociai zatartvm zwi.-jzku ze sloncem. 

W lamiiaeh tych na stary spusöb ') pali siy oliwa, a za iiaj- 
lepszv clo tiigo celu uznal r. Jehoszua l)en Levi') olej oliwkowy. 
Za Talmudem. owem corpus juris judaizmu, powtnrza to samo 
Szulchan arueli '). piidajfjc za powod tej^o cikolic-znosd,, ze iia takiej 
olivvie cud si^ wtedy s[)einil''j. I cho6by kto niiai jedn>v tylko pe- 
rut§, za ktörij moglbv k'jpic albo wina na „kidusz" ') albo oliwv 
na Chanuk(j. winien ze vvzgl^dn na pamiqtk^ cudu wybrac oliw(j*), 
ubogi zis. w braku ^rodköw '), winien w tyni celu zastawic lub 
sprzedac' swjj odziez^). Pnniewa^ lanipy cli.-inukowe sij zbyt drogie 
dia biedaköw, przeto radz,-^ oni sobie w ten spoaöb. ze swieczki 
woskowe^) przvlepiajq na desfozoe lub wtykajfi w otwory poro- 
bione w zieniniakach. Kazdy ma obowi.-izck zapalac swiatla cha- 
nuküwe*"), z wyj^tkiem gluchych, upoiledzonyfb na uniysle i ma- 
Iciletnich "). Wedtug wspomnianego juÄ powyzej r. jL-hoszua ben 
Levi '^j obüwi;\zaue s^ do tego i niewiasty^^)^ lecz zazwyczaj czy- 



') Ob. tem S. Kraass. Talinndinehe Archäologie. Tom I, Btr. 68); J. 
Benziiifrer. Hebr. Archäoloo^ie. str. 124. Po dzis dzieii flaje si§ to vridziec u Fel- 
laehöw. Bedainow (Tatnzei. Herodot (Hiatorja 2, 621. piszac o swiecie lamp w Sais 
ob. str 19 tej pracy). przedstawia te ostatnie jako miseczki napotnione sola i oliwa, 
po wierzcbu ktorej plywa? knot. 

') Talmad, tr. Sabath 23a. A r. Chona orzekl, ii knoty i oleje, ktöre we- 
dle zdania m§drc(5w sa niezdatne na sabat, nie moga byc tez uzyte w Chanake 
Tamze 21a). 

') Orach chaiiin. § 673; takze Chaiie adam Ibi, i<. 

*\ Ob. Btr. 9 tej pracy; S. Kraass. (Talmud. Archäologie. Tom I, str. 69) 
pisze, 4e najpospolitszym tnat6rjal«m oswietlajacym byla oliwa z oliwek. 

*l Obrzed poswiecenia dnia Iswi^ta) z kielichom wina w reku. W danym 
wypadka idzie o „kidusz" sabatowy. 

') Talmad, tr. Sabath "23 b; Maimonides. Hilchoth Chaniika. 

') T. j. w braku datköw milosiernyth, z ktörych sie utrzymnje. 

8) Maimonides. Hilchoth Chanuka; Szulchan aruoh. Orach cbaiim § 671. 

") Mowi o nich Chaiie adam 154, 8. 

'") Jesli sam nie zapala, to sktadka przyczynia sie do knpna oliwy (Szul- 
chan aruch. Orach chaiim § 677). 

1') Talmud, tr. Sabath 23a; Maimonides, Hilchoth Chanuka; Szulchan aruch. 
Orach chaiim § 675. 

") Talmad, tr. Sabath 23a; tez .Szulchan aruch. Orach chaii.Ti § 675. 

") Poniewaz z ich wäpötudziatem «tal sie ten cud. Wszystkie irödia zy- 
dowskie odnosza historj^ Judyty do pwieta Chanuki. Ksiega Judith powstala po- 
dJug H. Ewalda Gaschichte d. Volkes Israel. Tom IV, str. 541) za czasöw ksie- 



SWI^TA ZYDOWSKIK 27 

niq to one tylko w zast§pstwie, np. gdy mf\i jest niewidomy ') 
lub znajduje si§ w podrozy*). Przepis odnoänie do äwiatet chanu- 
kowych wielkie ma znaczenie '), a kto nalezycie go wypelnia, ten 
b^dzie mia} w syriach biegtych talmudystöw *). 

Lamp§ chanukow^ stawiajsi lub zawieszaj^ na oknie ^) lub po 
lewej stronie drzwi •>). W Talmudzie ') powiedziano, ze nalezy j^ 
stawiad przed drzwiaini ^j na zewn^trz, a jesli kto mieazka na pi§- 
trze — to w oknie wychodzacem na plac publiczny, idzie bnwiem 
powszechne przypomnienie cudu i dni radosci ^). 

Sam ceremonjat odbywa si§ po zachodzie sJoiica '") i waznym 

cia chasmonejskiego, Jochanaiia i, jak piize Zunz (Die Gottesdienstlichen Vortrag« 
der Juden. Barlin 1832 r., str. 12i), pozostajo z podaniami inachabejakierai w po- 
dwöjnera pokrewieristwie: z jednej strony tak samo mowi nam o ocalenia, z dru- 
giej zas wyst?puje Jödyta w pözoiejszych legendach jako cörka Jochanana lab 
Matatjasza. Bohatorski czyn Judyty opromionia vrszystkie niewiasty i ttnmaczy 
niejako przepis r. Jehoszua ben Levi. Stad spotykamy ja na lampacli chanuko- 
wych (Ob. wyzsj, str. 26 i ryc. 8). 

') Chaiie adam 15i, 7. Jesli niewidomy jest bezieunyin, to daje pewn% 
sktadke na oliwe do lampy. 

2) Tamie, 154, 33. 

') Takie, jak czytanie „Megilli" w Purim, a „akoro obowiazuje jedno, to 
obowiaznje i driigie", orzeka Maimonides. Hilchoth Cbanuka. 

*] Tur orach chaiim 671. 

') Najcz^sciej. 

*) Blizej lewej strony drzwi, okresla Maimonides (Hilchoth Chanoka) i po- 
dobnie Szulchan Aruch (Orach chaiim § 671). Wprawdzie Rab Acha bar Haba 
zalecal ja stawiac „na prawo", lecz halacba (prawidlo obowiqzujace) opiera sie 
na orzeczeuiu Szeniuela z Diphte, ktöry kazat umieszczac lampe chauukowa po 
stronie lewej, poaiewaz po prawej znajdaje sie meznza (Talmud, tr. Sabath 22a). 
Uzasadniaja to w ten sposöb, ie poniewa4 poczatek rozdziala Pisma sw. biez^- 
cego w Chanuke brzmi: „Waihi mikeo sznathaim" (I stalo si§ po uplywie dwöch 
lat" Genesis 41, l) a notarikon wyrazu C^DjIi' (sznathaim) tworzy: „Smol ner 
thadlik, jamin mezuza" (Po lewej swiatEo zapal, po prawej — meznza), wiec rzecz 
jest rozstrzygniet». (Abraham Portaleone. Sziltei hagiborim. Urodz. w 1542 r.). 

'> Tr. Sabath 21b. Tamie (22 a) jest mowa o tem, w jakiej odieglosci od 
drzwi lampa stac powinna, a Sznlchan aruch (Orach chaiim § 671) okresla, jak 
wysoko nalezy ja nmieszczac. 

") Jezali jest wipcej drzwi w röine strony wiod^cych, to nalezy w kazdych 
nmiescic lampe, gäji w przeciwnym razie przechodzen pomyslalby, ze zlekcewa- 
4ono ten przepis. (Talmud, tr. Sabath 23a; Maimonides. Hilchoth Chanukal. 

*) Tylko w razie niebezpieczenstwa stawia si§ j^ na stole. (Tamze, tr. Sa- 
bath 21 b; Szulchan aruch. Orach chaiim § 671). 

'") Tamie. Tylko w piatek zapalajji wezosniej. (Szulchan aruch. Orach 
chaiim § 679). 



28 



K. Lll.lKNl'ALOWA 



jost') dopöty, dopöki rucli na uHry iiio ustanie'*). Zapalad zaczy- 
najji i)d atrany prawej i, z^ijuJnie ze szkofii Hillela'), cudzici'i jedno 
swiatJü dodajji, a zawsze ina pierwszenstwo ptomyk do danegu dnia 
si^ odnoszqcy ^), od ktörego külejao posuwaj^ sic^ do poprzednich ^). 
Formula modlitewna towarzysz^ca temu obrz^dowi skJada si^zdwöch 
cz^sci, z ktörych jedna, wypowiadana pr/.ed zapaleniein swiatet^ 
takii jest duslownie: 

Andante. 

# 



S 



^. 



=^^ 



UJlt-'^ &^ 



^i 



barach a- ta a - do - nai e - lo - he-na me-lech ha-o 



=1 



^mm 



ts- f \ t \ t \ 



S^Si^^^^a^ 



ÄTTtlBII«. 



lam aszer ki - de szanu be-mic-wo - eaw we - ci - 



Ül 



# 



^FE'tifeö^ 



^isÜ^felg^i^^J 



va-nu le - had - lik 



szel cha - na - ka. 



ba-rach a ta a - do-nai e - lo - he-nu me-)ech ha-o 




lam sze-a sa - ni - sim la - a bo te nu 



^1 



mm 



^^SeJ^^P^^ 



;tt 



ba - jo - mim ha - hem ba - ze mau ha - ze. 

„Bf^dz pochwalony, Wiekuisty, Boze nasz, Krölu wszeeh- 
swiata, ktörv poswi§ci}es nas przykazaniaini swojemi i poleciJes 
nam zapalac swiatlo na Chanukij^)". „Badz bfogostawiony, Wie- 

') T. j. czyni zadosc przepisowi. 

'1 Talmud, tr. Sabath 21 b ; Szulchan arueh. Orach chaüm § 672. 

') Ob. Str. 9 tej pracy. 

*) Albowiem, jak powiada Sznlchan aruch (Orach chaüm § 676), blogosla- 
wienstwo wtedy odmawiane nowego swiatelka dotyczy. 

*) Wiec znow od etrony lewej ko prawej. 

*l Blogoslawieiistwo to zowie sie ,Hadlakath ner Chanuka" i jest w Talmu- 
dzie (Tr. Sabath 23 a). 



kuisty... ktory zrlzialales cuda dla oic.övv nasz3'ch, za owych dni. 
w onych czasach" *). W czfjsci drugiej ^). zainykajqcej cal% cere- 
inonj§ inöwi^: „Öwiatia te zapalaniy z powodu cudöw, zwyci§stw 
i nadzwyczajnyoh vvy[)adköw, jakie uczyniles dla ojcöw naszych 
za posrednictwem swi§tvch sTrciic.li kajiJanöw. Przez wszystkie osm 
dni Chanuki swiatia te svvigtemi sa dla nas i nie woino nam po- 
slugiwac sie niemi. a tylko spogl,'\dad na nie. by chwalic imi§ 
Twaje za cuda Twoje, za zwyci§stwa Twoje i za nadzwyczajne 
wypadki Twoje... ^). Grecy zgromadzili si§ przeciwko mnie, wtedy 
za dni Chasmoneöw, obalili niury wiez moich i zanieez3'scili wszvst- 
kie oleje, Iscz z pozostalosei dzbanköw stat si§ eud dla ulubien- 
cöw Twoich i in§zowie rozumni ustanowili na dni osm piesni ra- 
dosne" *). 

SwiateJka chanukowe powinny si§ palic najmniej przez pöt 
godziny, jesli zas zgasnq. wczesnioj. to zapala si§ je pouownie ^), 
ale juz bez przytoczonych blogostawienstw. Talmud^) zabraiiia za- 
palac jednf| lamp^') od drugiej, a zakaz ten posuni§to tak daleko, 
ze nawet stosujii go do poszezegolnych w lampie plomvköw. po- 
sluguj^e si§ w tym celu swiatelkiem pomocniczem ^). t. z. „szame- 



') (M Deatsch. Vollständige Sammlang der alten Synagogen Intonationen. 
Wroclaw. Str. 119 Nr 470 i ill). Pierwszcgo wieezora odmawiaja jeszc^e t. zw. 
„Szehechejanu" : .Badz poehwalony Wiekuisty... ktöry utrzymates nas przy Äy- 
cia i zdrowiu i pozvvoliJes nam doczekac tej pory". 

') Noszqcej nazwe ,Haneroth halalo". 

') To opos'nlam ustepy, ktore wprawdzie raövviq o ocaleniu (z pod prze- 
mocy Faraona, Kabela, Ägagity, syna Hamedaty), lecz bezposrednio Chanuki nie 
dotycz^. 

* Asystujacy przy obrzedzie pierwszego wieezora odmawiaja wszystkie 
trzy blogoslawienstvva; w pozostate wieczory — tylko ostatnie. (Talmud, tr. Sabatb 
23a: tez tr. Sukka ißa). Uniwersalnym sroäkiem ochronnym jest, wedle po- 
wszechnego mniemania, wypowiadanie przez wszystkie ohm wieezoröw Chanuki 
Psalma 9U, 17 (Mitteilungen d. Gesellschaft für jüd. Volkskunde, 1900 r. Zeszyt 
V, Str. 31). 

') Talmud, tr. Sabatb 21b. — Cnikaja jednak tego i nalewaja tyle oliwy, 
aby starczyla na czas okreslony 

») Tamie 22 a. 

') Chanukowa. 

*) Ktörem jest zwykle swieczka woskowa i ktdra tez najpierw zapalaja. 
Pisze o tem .Szalchan arucb (Orach chaiim § 673), a znany komentator Talmudn, 
Mardecbai {iyl w XIII wieku), ktorego cytuje Sepher Mate Mosze 984 (Mosze 
ben Abraham, rabin w Przemyslu; dzieJo jego drukowane po raz pierwszy w Kra- 
kowie w 1591 r., obecne wyd. w Warszawie 1876 r.) nzasadnia racje tego do- 



30 K. LILIKNI'AI.KWA 

sem" '). W c/.iisie, gdy pli)nie lainpa chunukiMva. iiieuiizuwiioiii jcst 
jesziv.e inne ndvviotlenie, ulbowieni je»t una paiiii^tk!} üwi^t^ i zad- 
nych korzysci praktyczuych tjsiqgaö z niej nie woino*). — Na p6J 
god/.in y ') prziiil zapaleniem swiuteJ nie naiezy nie je.sö'), i\ pod- 
czas gdy sii^ palij, zaleconjt jest bezczynnosc''). Studjowaiiic Zukoiiu 
jest wogöle w wieczory tego swic^ta zaniechane •"'), a szczegölneini 
wzgi(.dami otaczajji je niewiasty'), poniewaz przez jedu>4 z nich cud 
sig dukonal*). 



datkowc{<^o 6wiat^lca okoliczno^ciii, ie notarikon wjraza .-;■—• (nechoszeth - micdi, 
2 ktürej wyrabiano lanipy ehanakowe) tworzy zdanie: „Ner Cbanuka «zamasz 
tbadlik", t. j. „U swiecznika channkowego «zame»a znpal". 

') T. j. po8^üguczem. Do czego pöiaiej alaij 6vi „szames". ob. C<.eÄc I 
Str. 26 dop. 1 tej pracy. 

') Talmud, tr. Sabath 21b; Szulchaa ariich. Orach chaiim § 681. Wedlug 
Chaiie adam (lb^, 31) uavret z pozostatej oliwy nie nixleiy korzy.stac i najlcpiej 
jost in spalic wraz z knotaiui; wyjawszy wypadek, jesli zawurüiikowaao z göry, 
ie tylko ta jej ilosc jest makce (oddzielona, odosobniona), ktora sie wypali. 

') Mniej wi?cej. 

••) Chaiie adam \bi, 21. 

*) Seplier Maharil. Hilchoth Chanaka Szalchan aruch. Orach chaiim §670. 
Niewiusty np. nie szyja wtedy. 

') Chaiie adam 154, 21 : gdy zbliia sie pora zapalania (swiatel chanoko- 
wych) nie wolno stadjowao Zakonn. 

') Tur orach chaiim (§ 670) podaje, za gdiieniegdzie »wietowaly oue przoz 
cale osm dui Cbauuki, w czem nid nalezy im prznszkadzac; t; sama wiadomosc 
podaJB .Sepher Mate Mosze (99^), a Chaiie adam [Ibi, 3), möwi^c o gnietuwaoia 
przez niewiasty dnia pierwszego i ösraego, chwali ten obyczaj. 

') Albowiem corka arcykaplana Jochanana, spodobavvszy sie krölowi-wro- 
gowi, daia mu duzo sera do 8pozycia, a gdy ten, dreczony pragnieiiiem, si? opil, 
ucieta mu gJowe, ktöin przynicsla do Jerozolimy i — wrcgowie puniesli klesk;. 
(Chaiie adam. Tamzo). Fodanie to wziete, jak widzimy z ksi^gi Jndith (ob. str. 
26, dop. 13 tej pracy) i wplatane wszedzie w epoke Machabeaszöw, posiada liczne 
warjanty. Jeden z nich, zawarty w Scholiach do VI rozdz^aiu Megillath Taanith 
(mieszczacych w sobie obok prnwdy historycznej duzo opowiesci bujecznych) Blawi 
bohaterstwo cöry Chasmoneöw, ktöra, nie chcac byö zniewazona przez wroga, 
pienvsza data pochop do waiki, podjetej przez Matatjaszu i jego eyuöw i zakon- 
czonej porazk% Seleacydöw. W Midrasza na Channke (w przekl. niemiec. A. Wün- 
sche. Aus Israels Lehrhallen. Lipsk 1907 r. Tom 1, str. 193 — 197i opis jest szrze- 
gölowszy: ta w obronie praw niewiescich przeciw ohydnemu jus primae noctis 
wystepuje Hanna, corka ar^ykaplana Matatjasza. Poslubiona Eleazarotvi Chasmo- 
nejczykowi, podczas uczty zdziera z siebie szaty, a gdy nagosc jej obarza zebra- 
nych, ona wota: „Gaiew was ogarnia, ze stoje naga, pomimo zem bez grzecha 
i czynie to wobec sprawiedliwych, a nie wahacie si^ oddac mnie w rece nieob- 



SW115TA ÄTDOWSKIK 31 

Przez caiy c.zas trwania Chanuki nie mu/.c byc postu ') ani 
hesped^), gdyi äwi^to jest rndosne i wesolosd ceehowaö je powinna. 
Zgodnie z tein nie wulno osieroconcinu zapalac swiatet chanuko- 
vvych w böznicy''), a przed pochowaiiieni zwlok nawet w doniu 
czynid mu tego nie nalezy^); nie odniawia on röwniez modlitvvy 
porannej, du ktörej z racji cudu vvhiczonu hymu raddsny „Hallel"^). 

Z wyjiitkieni inodlitwy btagalnej „Tachanun", wykluczonej 
w Chanuk§^), wszystkie inne S4 zwykle i tylko do „Szemüne esre"') 
wpleciono forniuty liturgiczue „AI hanissim" ^) i „Birne Matitiahu" '->). 
ktöre omawiaJ4 zwyci^stvvo Matatjasza i synow jego nad Grekaini, 

Z L'i§cioksi§gu odczytujq ustijp *"), traktujqcy o inauguracji 
äwi^tego przybytku w pustyui i o daraoh ztozünych wtedy przez dwu- 



rzezanego, ttöry zada mi gwalt! Slowa te taki wzbudzily zapaJ w braciach Hanny, 
ie porwali sie do boja i zrzucili jarzmo tyranskie. 

') Miszna, tr. Taanith 2, 10; Talmud, tr. Sabath 21 b. Maimonides. Hil- 
choth Chanuka. Szulchan arueh. Orach chaii:ii § 670. 

') Mowa pogrzebowa. ktörej nie wolno wtedy wygjaszac (Tur orach chaiira 
kaze czynic wyjatek dla medrca). AV Miaznie (tr. Moed Katan 3, 9) zakaz ten 
dotyczy i „Kiny", ktöra polega na tem, ie gdyjedna osoba spiewa, inne wtdroja 
jej w piusniach Äalobnyeh. (Ob. o tem Jeremjasz 9, 19j. 

^) Chaiie adam 154, 17. 

*] Kto inny go wyrecza, a on tylko „^imen" mowj. W razie jesli go »likt 
nie moie zastapic, sam zapala, ale bez blogostawieiistw przynaleznych. 

') ObowiazQJacy przez osm dni Chanaki (Tosefta, Snkka 3, 2; Maimonides. 
Hilchoth Cbanuka. Sznlchan avuch. Orach chaiim § 683). 

') Opuszcza sie tez vv naboÄeiistwie porannein Psaira 20. 

') „Osmnascie"' blogoslawienstw. 

') „Za cuda, odkupienie, ezyny pot^zne, za wybawienia i za wojny, ktöre 
wiodles za przodköw naszych, w owych dnineh o tym czasie". 

') „Za dni .Matitjasza, syna Jochanana. arcykaptana Chasmonejczyka i sy- 
nöw jego, gdy bezbozue panstwo greckie powstalo na lud Twöj Izraela, aby wy- 
rugowae u niego nank? Twoja i odwodzic od nstaw woli Twojej, Tys w wielko- 
sci miJosierdzia swego ws|)ieral ich w czasia aoiskn, wallie ich uwazales za SwoJ!} 
walk?, ich zeraste za ."Swoja zemst?, wydaleg silnych w r§ce slabych, mnogosc 
w rece mniejszosci, nieczystych w r§ce czystych, bezboznych w rece sprawiedli- 
wych, zbrodniarzy w r^ce oddanyoh nauce Twojoj. I zdobyles sobie wielkie 
i Bwiete iraie w swiecie swoim i dla Indu swego Izraela zdzialaJes wielkie wyba- 
wienie i odkupienie w dnia onym. A potem weszli synowie Twoi do przybytku 
domu Twego i wyprzatneli palac Twöj i oczyscili swiatyni^ Twoja i zapalili 
swiatla w swi^tych przysionkach Twoich i ustanowili te osm dni Chanuki, aby 
dziekowac Ci i wielbic wielkie imie Twoje". 

"*) Numeri 7, o czem informuje nas jui Miszna, tr. Megilla 3, 6; tei Tal- 
mud, tcnze tr. 31 a. 



32 II. LIl.IBNTALOWA 

nastu ksiii^nt izrtielskich '), z pieni pochwaluych zii« spinwa kan- 
tor wraz z oliörem przytoczone juÄ*) „Haneroth halalu", „Maoz 
cur" ') a takze Psalm XXX. kt6ry ongi, za dni poäwi^cenia äwitj- 
tyni, intonowali hnvici''). Po niektörynh nialych )nios<',inn('h inuzyka 
gra wteily w böznicy '), co samo juz wyroiiiia Cbauuki^ od innych 
äwi^t Äydowskich. Na sabat chamikowy przeznaczony jest specjalny 
piut, ktöry, maluj.ic poetycznio srogie rzjjdy Antjocha, bohaterskie 
wystfipienie e6r\' Jochanana^), iiK^-czenstwo Eloazara i siedmiu szla- 
cbetnych inlodziencöw'^), nawiivzuje do tego epizod z ksiggi Ju- 
dith 8). 

Rozpatrujuc podany powyiej rytuat tfgo äwi§ta, spoitrzegaitiy 
rysy bardzo wymowne, acz z pozoru drobne i mato znacz)\ce. 

Jak zapalani« plomyköw chanukowych w post^pie arytraety- 
eznym') pozüstaje w niew^tpliwym zwiqzku z przybierajqcem 
äwiatlein sloiica, t;ik i nacisk na to, ab}' byly zapalane po zacho- 
dzie '"), przywodzi na mysl dawne ognie Hebrajczyköw. rozniecane 
podczas ciemnych nocy ziinowycb. W miejscach otwartych, pod 
golcm niebem gorzaly te stosy, ktörych nikJym wprawdzie ale nie- 
zawodnym sladem jest larapa chanukowa umieszczona nazewn^trz 
drzwi wej^ciowych '1), gdy przepis, iz nie wolno zapalac jednego 



') Powiazano tu poswiecenie swiqtyni za Chasmoneöw z takqz uroczystoicia 
w pustyiii, szukajac zas oparcia dla Chanuki, skombinowana, 4e pierwszy przy- 
bytek zostal wykooczony 25 Kislew i tegoi dnia mial byö poswi^cony, lecz z po- 
wodu przoduj.acego stanowlska miesi^ca Nisan na ten czas ceremonje odloiono 
i dopiero dzicki inaugaracji chasmonejskiej dzien 25 tniesiijca Kislew odzyskaJ 
nalezne rau prawa. (Ob. !S. Kraass. La fete de Hanoucca w Revue des etades 
jnives. Tom 30, str. 27). 

*) Na Str. 29 tej pracy. 

') „Poteina Opoko" — poczatkowe stowa raodlitwy, ktöra wchodzi w sklad 
^Haneroth halalu". 

<) Massocheth .Sopherim 18. — Istnieje podauie, ie w chwili poäwiecenia 
swi^tyni przez Machabeuszöw jakis natcbniony lewita dal w tym psalmie wyraz 
8wym nczaciom. 

5) Za to grajkowie nie biora zaptaty. W sredniowiecza bylo to zwyezajem 
bardzo rozponszechnionym. 

') Ob. Str. 30, dop. 8 tej pracy. 

') Obrazy wziete z II ksiegi Machabenszöw; ob. tez str. 5, dop. 5 tej pracy. 

8) Ob. Str. 30, dop. 8 i str. 26 dop. 13 tej pracy. 

ä) Tamze str. 28. 

«0| Tamze str. 27. 

") Tamie. 



ÄWI^TA iVDOWSKIB 33 

iwiatetka od drugiego ') jest bladem wspomnieniem ognisk waif^-/. 
na iiowo nieconych, ktörych moc miala przywröcid ziemi upra- 
gnione, boskie iwiatto. A byt to zapewne ogien „zywy''^), äwi§ty 
skoro jeszcze dzis, w tak przeubrazonej postaci, budzi poszanowa- 
nie i profauowanym byd nie moi,^^^). PöJgodzinny poat przed roz- 
poczgciem ceremonji chanukowej *), a kt6ry bractwo pogrzebowe °), 
obchodzi przez caty dzien 24 Kislew"), odmawiajqc „selichoth"') 
o ^wicie, — to odgtos smutku i trwogi, poprzedzajqcych zimowy 
nawröt stonca, reminiscencja postu pierwotnego Hebrajczyka, Ada- 
ma, jak chee legenda *), ktörego wzmagaj^ce si§ ciemnoäci panicz- 
iiym stracbem przejmowaly. Rozumie si§, ze okres ten ongi trwat 
dtuzej — wedle podania Adam poicit przez dni osm ^) — lecz skra- 
canie praktyk obrz§dowych jak i ezasu ich trwania jest objawem 
zwyktym i ogölnym, id^cym w parze z przeobraÄaniem 8i§ zwy- 
czajöw ludowych, Za g}§bok^ starozytuoscifj tego äwi^ta przemawia 
tak^e przepis zalecaj^cy niewiastom zapalanie owych swiateiek ") 
i wogöle apoteoza kobiety i^), ktöra wprawdzie od wiekow upo^le- 
dzon^ jest u Zydöw w dziedzinie religijnej ^^), lecz niegdys, w do- 
bie zamierzchlej, godniejsze zajmowala stanowisko. 

Calkowicie swiecki, poganski charakter Chanuki przejawia 
si§ i w tem, ze w czasie, gdy pion^ tradycyjne swiateJka, nie wolno 



•) Tamze, str. 29. 

') Tamze, str. 21. 

') Ob. Str. 30 tej pracy, gdzie jest mowa o tem, ze dla iadnych powezed- 
nich celow swiatelka chanukowe slazyc nie moga. 

*) Tamie, str. 30. 

') Z racji swego stanowiska najbardziej konserwatywne. 

') W niaktörych miejscowoBciach Krolestwa Polskiego, np. w Zamoscin, 
röwniez na Litwie „Chebra Kadisza", t. j. bractwo pogrzebowe po^ci 15 Kislew, 
wiec na 9 dni przed Chanak^. po poscie zas raczy si^ na cmentarza wödka. Roz- 
aiadlszy si^ dookota na noszach pogrzebowych, pija z naczyä, ktdremi si? posla- 
gaja przy zmarlych. poczom odziewaj.a jednego w szaty smiertelue, a taüczac 
wokolo, Äpiewaj^: „Niech zuiknie amierc na wieki". Po powrocie z cmentarza, 
urz^dzaja „wielk.-i uczte". 

'i Ob. Czesc II, Str. 41, dop. 5 tej pracy. 

') Ob. Str. 11 tej pracy. 

») Tamze. 

") Tamie, etr. 26. 

>') Tamie str. 30 dop. 8 i str. 26, dop. 13. 

'ä) Ob. Cz^ad II, Str. 5, dop. 12 tej pracy. 
Rozprawy Wydz. Klolog. T. LVIII. Nr 5. 3 



34 



R. LILIKNTALOWA 



jest studjowiu' ksiag s\vi(;tych •), cu pobiizni rozciqfjajti im ciile oäm 
wieczorüw, w ktöre zabawiajji si^ gr^ w t. z. „kwitlach" i^). Owe 
kwitlach", rzecz specjalna dla Chanuki, sij to biaJe karteczki, rö- 
wno pocigte, na ktörych ol6wkiein lub atramcntein wypisaiie si^ ko- 
lejno cyfry od 1 (ua pierwszej kartce) do 12 wlqcznie (na ostat- 




Fig. 1. 



Fig. 2. 



niej), przytem kazda kartka jest podwojoua, tak ze wszystkich ich 
jest dwadziescia cztery. Zwinigte w rurki, wrzucane s^ do czapki, 
poczem jeden z uczestnikövv rozdaje grajjicvm po dwie sztuki i roz- 
poczyna sig gra zwana „Trzydziesci jeden". Polega ona na teni, ze 
trzeba osi^gn^c t§ liczbg, co dzieje sig wtedy, gdy sig posiada albo 
dwie dwöjki, albo dwie jedenastki, albo szöstkg i siödemk§, albo 
wreszcie jedynk^ i dwunastk§ (ktöre dlatego wyrö^nione s^ przez 
pewne oznaki)^), gdyz po dodaniu do nich liezby dziewi^c lub wie- 
lokrotnoäci dziewi§ciu, otrzymuje si§ w sumie poi;qdane trzydziesci 
jeden *). Bywajq. tez „kwitlach" ozdobne, na ktörych zamiast cyfr 



') Ob. Str. 30 tej praey. 

') T. j. karteczki, kwitki. 

') Dwöjki i jedenastki sa wpiaane w köJkach, lub majq nad soba rodzaj 
koron, szöstki sa opatrzone polkolem u göry: 6, siödemki — potkolem a dolu 7. 
Tarn, gdzie zwykli dawac nad dwöjkami i jedeaastkami korony, szöstek ani eiö- 
demek niczem nie odrözniaja. Posiadac dwie dwöjki znaczy miec »caly rosz", co 
jest najlepsze; szöstka i siödemka daja tak zwany „kwenc". 

') Jesli nikt nie ma trzydziestu jeden, to wygrywa tea, kto ma wiecej, by— 
leby sama nie przekraczala tej liezby, co jest przegrana. 



SWI^TA ZYDOVVSKIB 



35 



lub nacl iiiemi, widniejji litery hebrajskie ') wyci(jte =) luh wj'ryao- 
wane '), lecz zaröwno te jak i tarnte coraz wi^cej zanikajji, U8t§- 
pujqc miejsea kartom zwykJym^), ktöre, juz w XV stuleciu dobrze 
^ydom znane^), pözniej tak si§ rozpowszeehnily, ie. wywoJalo to 
lioziie ograniczenia ze strony rabinöw, a takze paniflety, czyni^ce 





Fis 



Fig. 4. 



z kart, na zasadzie gematrji '), wytwör szatana'). Wystgpujqc jednak 
przeciw kartom w swych „Tekanoth" 8) i u^ywaj^ic nawet represji 

•) Posiadajace wartolö liczbow^. Jak przy wszelkiej nnmeracji, tak i w tym 
wypadku litery ;-|i (15) i v (16), jako wchodz^ce w sktad wyrazu -iin« (Jehowa), 
zastiipione s^ przez -^ (15) i ?;? (16). „Kwitlach" z literami, ktörych talja wy- 
nosi trzydniesci jeden sztuk, slu^a do gry o tej samej nazwie, lecz nieco odmien- 
nej niz poprzednia: i ta wygrana jest posiadanie trzydziesta jeden (kto otrzymal 
karte xS (31), ten od raza wygral), lecz zamiast operowania liczba dziewiec do- 
bieraja kartki, straszac sie przytem wzajemnie (graja bowiem z zakrytemi kart- 
kami), aby skionic wspölzawoduikow do astapienia. 

') Ob. fig. 1 i 2. (Podaje tylko pierwsza i ostatnia. Pochodza z Wisniowca 
na Wolynia, a zrobione sa w ten sposöb: z obu stron jest papier czarny, a znaj- 
duj^cy si? w poärodkn bialy przebija poprzez wycieta w czarnym liiere. 

') Ob. fig. 3 i 4 (z Wisniowca na Wolynia). „Kwitlach" tego rodzaja 
nie 8^ zwijane. 

*) Angielskim lob rosyjskim. 

5) Israel Abrahams. The jewish life in the middle ages. Londyn 1896 r., 
Str. 391. 

') Ob. o istocie gematrji. C'z^^c II, str. 47, dop. 5 tej pracy. 

'} Albowiem wartosc liczbowa wyrazu rjaip (karten) wynosi 359, t. j. tyle, 
ile tworzy j^jj; (satan), ob. Mitteilungen der Gesellschaft für jüd. Volkskunde, 
1898 r. Zeszyt III, str. 39. Ze gre w karty nazywano pierwszorzednem dzietem 
szatana, o tem pisze Zunz (Zur Geschichte und Literatur. Berlin 1845 r., str. 174). 

•) „Postanowieniach". W statntach gmin Hamburga, Altony i Wandsbeku 
z r. 1726 (dokumeut ten znajduje a\% w archiwum gminy zydowskiej w Altonie), 

3* 



36 H. I,1I,IK.NTAI."\VA 

w tviii -.vzijltjdEie '), gminy wsz^dzie czyniJy wyj/jtck dla pewnycli 
dni \v rnku'), wsrod ktorydi Cliaiuika wyraznie sn^ zaziiai'zyla '); 
pud'tbnif Jak podczas SaturnHljow dozwuloii^ byJa gra w kostki. 
poza tem wzbroniona*). To tez w sredniowieczu, gdy smutek i me- 
laneliiilja rozpo^eieraly sig nad Äypiem zydostwa, gd^' obok ucisku 
i przesladowan z zeiviiiitrz surowoäd obypzajüwa ganila kazdv prze- 
j iw wesolo^ei u Zyda, obowiqzanego tylkn du szukania podniu«lego 
uastruju w religinych praktykaoh i dociekaniach, Chanuka. ^wi^to 
swieckie i swobodae, istnein byta blogostawienstwein. Nie obawiaj^c 
sig ^) kar za rozrywki, w innyin czasie uiedozwolone, wszyscy od- 
rzucali na bok troski i powag§ i, pocz^wszy od 25 Kislew, przez 
osm dni wesoJo byto w ghetto. Najpoboiniejsi z za|)ateiii grj'wali 
wtedy w karty. a to samo daje sii; widziec po dzis dzieii w kra- 
jach wschodniej Europy, gdzie natychmiast po zapaleniu swiateJek 
chanukowych do kart si§ zabieraj^. Pröcz „Trzydziesci jeden" 
graj^ obecnie w „Szeäcdzieaiqt szesd", w „Tysiijc" i t. d., majq tez 
zastosowanie wted}' gry wogöle w ci^gu roku przyj^te jak: „Iks- 
miks" *). „Owce i wilk" 'j, gdy niewiasty i dziatwa grajjj przewa?- 
nie w loteryjk^, t. z. „Terni)" lub „Ternuszka" ^). Wi^kszosc owych 



paragraf 167 zabrania gjry w kartv (Mitteilnngen d Gesellschaft f. jüd. Volks- 
kande 1898 r. Zaszyt III, str. 30), wezeEoiejsze zas jeszcze postanowienia kahati 
krakowskiego orzeka: nie wolno nikomu, t. j. ani obywatelom, ani mtodzieäcom, 
ani wogöle nikomn, ktöry mieszka w miescie zydowskiem lab w Krakowie, Stra- 
domia i t. p. grac w karty iMajer Balabau. Dzieje Zydöw w Krakowie i na Ka- 
zimier'za. Krakow 1913 r. Tom I, str. 306). 

') W Pinkasie litewskim z 16"23 r. znajdajemy, ie kazda gmina miata na- 
kazane karac gre w karty pieni^znie i cieleänie. (IlnHKOCB oo.iacTHoii Baa;];a rjia- 
naazrh esp. o6n;iiHT> JlnTBu. TeKCTB Ch pyccKBsrt nepeBo;;osn., aon-h pe;;aKi;ieii 
C. M. ;i;y6H0Ba. Petersburg 1909—1912 r.. str. 29 i 3ü, Nr 51). 

') Jak Parim i dzien nowia. 

') Ob. przytoczone wyzej statuty trzech gmin i kahalu krakowskiego. 

*) J. Marquardt. Römische Staatsverwaltung. Tom III, str. 564, ob. tez 
Str. 16 tej pracy. 

5) Ze strony zwierzchniköw gminy, t. z. „Parnassim". 

8) Ob. prace moja ,D'.iei;kt> zydowskie" (Odbitka z Materjalöw Eomiaji an- 
tropolog.-archeolog. i etnograficznej Akad. Umiejetnosci w Krakowie 1904 r., 
Str. 23. 

') Tamze, str. 24. 

') W grze tej do pewnyeh nameröw przywiazane sa smieszne nazwy, ktöre 
badza powszechna wesotosc, a mianowicie: 1 zwie si? kozak; 2 — ambe; 3 — 
tarua; 4 — wözek (poniewaz eztery kola sa u wozu); 5 — kwint; 7 — 
ktamstwo (liczba ta, zwana po zydowsku zyben, rozJozona na dwie sylaby, 



äw):5i'A ÄYt)0W8KiK 37 

gier j est moze obcej^o pochodzenia*), lecz w danym wypadku gry 
te nas obchodzq. tylko ze wzgl^du na ich zwi^zek ze äwi§tem, ktöre, 
z natury swe) ochocze, zgromadzito wokoJo siebie tn, co radoäci 
zyciowej jest wyrazem. Z tej rauji rowniez przylgn(;}y do Chanuki 
zagadki, ktöremi Hebrajczycy, jak wszystkie zresztii ludy Wschodu^), 
zabawiali sig podczas unzt i uroczystosci okazalycb, a ktörych przed- 
stawicielami w Biblji sej: SamsonS) i Salomon *). W wiekach sred- 

daje wyrazy zy (ona) i ben (po hebr. syn), wzajem z soba sprzeczne); 8 — osm, 
dobrze zrobione (po zyd. acht, git gemacht); 9 — dziewi^ö, niech „po- 
wietrze" w ciebie wejdzie (po 4yd. naan, a ryjach in dir araan ; ryjach 
z hebr. mach, co znaczy: powietrze, wiatr, dach uzywane jest w znaczeniu ujem- 
nem, najczeseiej jak w tym wypadku, w przeklenstwie) ; 10 — dziesiec, wi- 
dzi ane (po zyd. ceen-gezeen); 12 — Cwetla-piekarka albo Cwetel dy bik; 
13 — barmicwe (w 13-tym roku zycia chlopiec staje si^ dojrzalyra a przeto 
obowi^zanym do wypetniania przepisöw religijnych, t. z. inicwoth'; 14 — fe (na- 
zwa iydowska tej liczby jejät homoniuiem nieprzyzwoitego wyrazn, ktörego po- 
czatkowe gloski brzmia: fe) albo brzydkie stowo; 16 — doroika lub do- 
rozkarz; 17 — dobrze (wartosc liczbowa hebr. wyrazn -ijj — dobrze wynoai 
siedmnasciej; 18 — ■ chaj — do zycia (hebr. "n — ^yj-T^y, zywy vvyraza liczbe 
osmnascie); 22 — kaczki lub dwie kaczki; 30 — pöI kopy; 33 — trom- 
de-rudel albo tromptydrndl; 34 — biedak (od majaccgo to znsczenie 
hebr. wyrazn l^i, ktöry wyrata liczbe trzydziesci cztery); 55 — zlodziej hebr. 
^'y — kraäc posiada wartosc tej liczby); 60 — kopa; 69 — na döl i w göre- 
70 — staruBzek; 77 — para butöw; 80 — starnszka lub babulenk a 
88 — zydowskie przeklenatwo (poniewaz liczba ta wchodzi w sktad cz^- 
sto nzywanego przeklenstwa: niech spadnie na ciebie osmdziesiqt osm czarnych lat), 

') Oddzialywanie iycia i codzienoego przykladn najwyrazniej przejawia sie 
w grach i rozrywkaeh, powiada Zonz (Zar Geschichte n. Literatur, str. 173). 

2) Wschöd — to ojczyzna zagadki, pisze Aug. Wünsche (Die Räthselweis- 
heit bei den Hebräern. Lipsk 1883 r. str. 8), a przodaja pod tym wzgledem Ara- 
bowie; takze literatura Wschodu lubuje si§ w zagadkach (J. G. Herder. Vom 
Geist der Ebräischen Poesie. Di-ssau 1782 — 1783 r. Tom II, str, 288 — 290). 

') Ob. ks. Sedziöw 14, 12: na sw<-j uczcie weselnej daje Sanison zagadki 
filistyiiskim wspotbiesiadnikom. 

*) Ob. I ks. Krölöw 10, 1, gdzia jest mowa o tem, jak krölowa Saba Sa- 
lomonowi zadawata do rozwiazania zagadki, aby w ten sposob roznm jego wy- 
pröbowac. Josephus (Ant. 8, 5, a takze Contra Apionera 1, 17. 18) opowiada 
o tego rodzaju zapasach pomied/.y krolem Tyru, Hiramem. a Salomonen!. Przy- 
powieaci, sentencje poucznjace w postaci zagadki znajdujemy zaröwno w pismien- 
nictwie biblijnem (Przypowiesci Salomona 30, 15, 31; u Ezechjela 17, 1 — 10 znaj- 
dujemy zagadke symboliczna, na ktöra odpowiedi daja wiersze !7, 11 — 21) jak 
w literaturze midraszowej. Talmud lawiera sporo zagadek bardziej humorystycz- 
nych, np.: Smazy sie ryb? z jej bratem, wktada si§ ja pözniej do jej ojca, je sie 
ja z tegoz synem, poczem pije si? jej ojca (tr. Moed katan IIa), co znaczy: oj- 



38 K- l.ll.lENTALOWA 

nich zagadki byJj' bardzo ruzpowszuchnione '), stanowifjc inte- 
lektualne cwiczonie i zarazem rozry wk(^' -), lecz polem do rozma- 
chu w tym kierunku bylo swi^to Chanuka, kiedy to pod nazwij 
^Chanuka-katowes ') kr^Äyly liczne koncepty, atarciki, igraszki ety- 
mologicznoiaryttnetycznefigielki — podobniejak w cza.^ie „Julfest**) 
i „Saturnalj6vv" "J. Najwiijkszem upodobanieni cieszyly ai^ wtedy •; 
te „Chanuka-katowes, ktöre zasadzaly siy na utworzeniu z wiersza 
biblijiiego lub z kombinaeji pocziitkowyeh wyrazöw pewnych bi- 
blijnych rozdzialöw ') — liczby czterdzieici cztery, jako odpowia- 
daj^cej ogölnej sumie swiatetek chanukowj^ch*). — Dia nich 



eera ryby jest woda, bratem söl, ktöra, räwniez z wody wydobyta, jest wody ey- 
nem. W tr. Erubin 53b: dziewiec uehodzi, oäm przychodzi, dw6ch nalewa, jeden 
pije, dwadziescia cztery inu sluiy, co znaczy; dziewiec mieaiecy ciaiy, ösniy d<iieA 
obrzezaiiia, dwie piersi matczyne. jedno niemowle i dwadziescia cztory miesi^c» 
karmienia. Gdy cesarz spytal r. Jehoszua bea Chananja, dlaczego nie przyszedl 
do doma Abidaua (p)ae zgromadzoil dia teologicznycb i filozoficznych rozpraw), 
ten odrzek}: „Gora pokryta jest sniegiem. okolica jej peina jest szronu, pey tarn 
nie Bzczekaja, mlynarze nie miela" (tr. Sabath 152a), co jest aluzja do slabosci 
starezej. 

•J Co przejawilo sie i w literatnrze (A. Wünsche. Die Räthselweisheit der 
Hebräer, str. 50). 

') Zunz. Zar Geschichte a. Literatur, str. 174. 

ä) .Katowes" oznacza zart, dowcip, zagadke zartobliwa (A. Steinschneider 
w Monatsschrift f. Gesch. n. Wissenschaft d. Judenthnms. Tom 47, str. 364; A. 
Tendlan. Sprichwörter u. Redensarten, str. 52); ten sens posiada w zydowsko-nie- 
mieckiej ksi-izee obyczajowej z polowy XVI wiekn, co podaje J. Perles (Beiträge 
zar Geschichte der hebräischen und aramäischen Studien. Monachinm 1884 r., str. 
173 i 177) i to samo znaczeuie ma w mowie potocznej Inda zydowskiego. (Ob. 
I. Bernstein. Jiid. Sprichwörter, str. 100 Nr 1477; str. 225, Nr 3106 i 3107). — 
Wyraz ten, ktöry jedni wywodz^ od hebr. kathob — pisac, a inni od greckiego 
cottabus, wciai jeszcz« podlega dysknsji. (Ob. o tem M. Grünbaam. Jüdisch-dent- 
Bche Chrestomathie, Lipsk 1882 r., .«tr. 490; Der Orient. Berichte, Studien und 
Kritiken f. jüdische Geschichte und Literatur. Lipsk. Tom IX. str. 556 i 805). 

*) W. Mannhardt. Die Götter d. di<atschen und nordischen Völker, str. 236. 

») J. Marquardt. Römische Staatsverwaltung. Tom III, str. 564, 

') Posröd erndytöw. 

') Przewaznie z biezacyeh rozdzialöw tygodniowych. 

*) Wliczywszy i ewiatelko dodatkowe, gdyz bez niego wypada liczba trzy- 
dziesci szese. (Leopold Low. Die Lebensalter in der jüdischen Literatur. Szegedvn 
1875 r., str. 350; A. Berliner. Aus dem inneren Leben der deutschen Juden in 
Mittelalter. Berlin 1871 r., str. 12). Oto pröbka tego. ,A jezeliby za malym bvl 
dorn na jagnie, to niechaj wezmie on i sasiad jego...", tym ustepem z Pisma sw. 
(Exodus 12, 4) rzecz rozpoczawszy, öw ktos tak ciagnie dalej: gdybysmy z domii 



äwiKTA ^.YDOWSKIK 39 

to') gr.iiiiadzili sii; uc/.niowie ^^ u stolöw mistrzöw swciich i t^ drog%') 
wyzwalali si§ z chederöw inali sluchacze metamedöw*). 

I dzis sfiieszno im w Chanuka wydoata6 si^ ze s/.koty 5), aby 
jaknajpr^dzej dorwac si§ do zabawki, ktora swiezu nabyta od bel- 
fra') za uirzymane ud rcidzicöw i krewnycb t. z. „chanüku-geld"'), 
wszyatkie wolne eliwile zahiera. A zabawkij t^ jest fryga, ktöra 
pi-zez setki l.'.t tak zachwycala dzieci gbetta^). Zwana „drajderl", 
„drajdl" 9), „trenderl" i"), „trendel" "). „stellein" 12), „goor" is) i roz- 

in>3;-| — o wuitodci liczbowej 417) zabrali jagnie (nü'a — wyraza liczbe 345), 
to jnz bpclzie mög} ou i sasiad jego svvieczki swe zapalic. (Pozostalo bowiem 72 
t. j. tyle, ile wynosi ilosc swiatel chanukowych bez i>.szainesa« w ci^gu osmia 
wieczoröw tego swieta. 

') T. j. dla owych »Chanuka-katowes« tak charakterystycznych dla umy- 
slowosci zydowsUiej. 8}usiinie powiada J. Markardt (Das Privatleben der Körner. 
Lipsk 1879 — 1882 r., str. 811), ze najbardziej pouc/.ajacem zaröwno dla poznania 
wlafecinciBci pojedynczego czlowieka, jak eiiarakteru narodu, jest obaerwowanie 
jego swobodnyeh czynnosci, ktöre tarn nie zaczynaja, gdzie konczy sie praca. 

-) Wyzszych uczelni talmiidycznych. 

ä) T. j. za pomoca „Chanuka-katowes". np. tego rodzaiu; „Sidia ei? star- 
paly, a raysmy uszli". Przytoczywszy ten wiersz z Psalmu 1^4,7 (123.7) pomy- 
slowy uczed mdwi: giyi skoro je przerwalismy na potowe (-» — sidla wyrazaj^ 
liczbe 88, wi§c polowa wynosi pozadane 44), to jestesmy wolni. — Igraszki te 
bywaja i bardziej swieckie, np.: dowcipnia, ktdrego przywitauo sJÜowami: „Mosze, 
zlejm okrycio i powiedz „Channka-katowes", odrzekl: „Wlasnie sam je powie- 
dziales, jesli bowiem Mosze (;:i'^q o wartosei liczbowej Si'i) zdejmie surdut {~\^-\ 
po 4ydowska — surdnt posiada wartosc 301), to bedziecie raieli najpiekniejsze 
, Chanuka-katowes" (301 odjete od 3i5 daje znöw owe 44). 

*) T. j, bakalarzy. Wogöle ob. M. Güdemaun. Geschichte des Erziehung-s- 
wesens und der Cultur der Juden. Wieden 1880 — 1888 r. Tom III, str. 87 i 88. 

») Ktöra w ciagu tego swieta czynnsj jest do 3-iej populudaiu, podczas 
gdy zwykle nanka trwa do 8 — 9 wieczorem. 

') Tak sie nazywa pomocnik melameda. 

'1 Po ktöre same si? udawaly do wujöw, ciotek i t. p. Na Lltwie, dawniej 
zawieszano dzieciom na szyi specjalnie w tym celu uszyte torebki. Dziatwa do- 
mow zamoiniejszych datki te obraea zwykle na zapomoge dla ubogicb. 

äj I. Abrahams. The jewish life in te middle ages, str. 391. 

9) Na VVulyniu. 

'") Tak zowie sie u Zydöw niemitckich, czeskich i w^gierskich. Ä. Landau. 
Spiele der jüdischan Kinder in Ost-Galizien (Mitteilungen der Gesellschaft f. jüd. 
Volkskunde 1899 r. Zeszyt III str. 58;; L. Low. Die Lebensalter in d. jüd. Litera- 
tur, Str. 288). 

") Podaje Steinschneider (w Monatsschrift für Geschichte n. Wissenschaft 
d. Judenthum». Tom 47, str. 362, dop. 1). 

■2) Tamze. '») Na Litwie. 



40 K' LII.IENTAI.UWA 

])0w8zccliniunii zaruwno posrüd Zydöw nieinieckifh, czeskich, wq-- 
gierskich '), hiszpaüskich -'), jtik polskich, litewskicli i rosyjskich, 
przedstawia ona odlany z olowiu *), wewnjvtrz pusty szescian, ktö- 
rego dwa przeciwlegle sztyfty stalfv jcgo os stanowiq *). Na bocz- 
nych äüiankach lub skrzydlaih >*) ovvych „drajdlöw" widniejq heb- 
rajskie litery 1 '3. PI, li' «) lub caiy napis ') oznaczajijey „cud wielki 
byl tarn", a w zabawie litery te wyrazaj^, co iiast^puje: pierwsza 
/* — to niszt (nie) lub tiemt (bierzcie)»], druga g — (janc (c.ale) "j, 
trzecia h — halh (poluwa) i"), czwarta sz — sztel-an (postaw)"). 
I wtasnic rezultat gry zalezy od litery, ktöra po zatrzymaniu 8i(^ 
frygi, puszczonej w ruch wirowy, okaze si^ na görnej jej sciance. 
Graj^ tei w ten sposöb, ie kaidy z uczestniköw mowi z göry, 
jak^ b§dzie owa litera i wygrywa, kto zgadnie; albo narysowawszy 
— zwykle kred% na stole — linii^^ spirahui i otoczywBzy j% z obu 
stron tr6jkf\tami, jak to wskazuje rysunek ponizszy'-), operujsi niemi, 
mianowicie: gdy litera, na jakiej fryga sig zatrzyma, jest dodatni>i, 
to ten, kto w obröt jii wprawil. przekreäla lub zmazuje trzy swoje 
trojkqty, ostateezna zas wygrana polega na rychiejszem zmazaniu 
wszystkich. 

Aczkolwiek podane wyzej nazwy tej zabawki sj^ pochodzenia 
niemieckiego i'). z czego niektörzy waoszq, \i z Niemiec przyw^dro- 



') L. Low. Die Lebensalter, str. 288. 

-) MitteiluDgen d. Gesellschaft f. jiid. Volkskande 1898 r. Zeszyt 111, str. 38. 

2) Bjwaja i drewniane lOb. tabl. III ryc. 9 z Kaziraierza w LabeUkiem), 
lecz rzadko f>ie spotykajq. Dawniej /.darzaly sie nieraz bardzo cenne frygi chanu- 
kowe, np. z kosci sloniuwej z wyrytemi i zloconemi literami. (Uie Welt 1907 r. 
Nr 48). 

*) Ob. tabl. 111 ryc. 10 (z Piaseczna pod Warezawsv); ryc. 11 (z Przytyka 
w Kadomskiem); ryc. 12 (röwniez z Przytyka). Ob. tez „drajdl" nieco odmienny 
na ryc. 13 (z Piaseuzna). 

5) Ob. ryc. 10. 

«) Na ktöre sie zaczyaaja nast^pnjace wyrazy: Nea jradol Aaja szam (cod 
wielki byJ tarn), a w trawestacyi ludowej — JVate ^anef Äakt ssleser (Natan zlo- 
dziej wylamnje zamki). 

') Ob. ryc. 12. 

*) Jest przegran.a. 

ä) Oznacza wygrana. 

">) Wraca sie polowa stawki. 

") Ponowienie stawki. wiec przegrana. W Parczewie w .Siedleckinm littra 
g znaczy grosz. zas sz — szlecht (zie). '^) Ob. fig. 5. 

1') Der Dräel, (Driidl, der Draeler) — rzecz, ktöra si? kreci, jak: kurek, 



SWl^TA *YD0W8KIE 41' 

waJa do Polski i do krajöw oäciennych '); chociaz „torl", w ktöre 
w Boze Narodzenie grajf^ w Turyngii, calkowicie przypomina zy- 
dowskie „drajdl" '-), to jednak nie atanowczo orzec si? tu nie da. 
Fryga bowiem znanfj byia w Grecji i w Rzymie staroiiytnym '), E. 
B. Tylor ^) zaä powiada, ze puszczanie fryg (whippiiig tops) stary 




Fig. 5. 

swiat zna od lat tysi^cy. Jakkolwiekb^dz, t. j. czy „drajdl" byto 
wynalazkiem takÄe i zvdowskim, czy tez przyj^te zostaJo pözniej 
i otrzymalo tylko koloryt zydowski, w kazdym razie zastanawia 
jego nierozerwalny zwiqzek z Chanuk^ i specjalna do tego swi§ta 
przynaleznosö^). Moze cztery äcianki lub skrzydla frygi oznaczaJy 



fryga, kostka i t. p. — Dräeln (Trädeln) lub Dräher jako gra hazardowna zabro- 
niona zostala wraz z gra w kosci w 1616 r. (J. Ä. Schmeller. Bayerisches Wör- 
terbuch Stutgart i Tnbinga 1827 r. Tom 1, str. 409). Wedtag J. Perlesa (Bei- 
träge zar Geschichte der hebräischen und aramäisehen Stadien, Btr. 83) ,trendel" 
pochodzi od niemieckiego „trsndel" lab „trindel", co znaczy: knla, fryga. 

1) Mitteilungen d. Gesellschaft für jüd. Volkskunde. 1898 r. Zeszyt 111, 
Str. 38. 

') Gdyi nawet posiada litery na swych sciankach: A (alles), H (halb), 
(nichts) i S (setzen), ob. Tamze, 1899 r., str. 58. 

') A. Adam. Handbuch der römischen Alterthümer. Erlangen 1832 r., Tom 
II, Str. 169. 

*) Anthropology. Londyn 1895 r., str. .S06. 

') Co wyraia si^ w przystowiu: „Zyd zna wszelkie rzemiosfa, gdyz w Pe- 
sach piecze mace, w Szabuoth jest ogrodnikiem. w Tiszi b'Ab — iofnierzem, w Sa- 



42 It. LlLIKNTAl.'iWA 

cztery stronv Äwiata, a ruch jej wirowy. b^dijc iiaäludovvaniem 
obrotu sloi^ca, mial owo zjawiako na niebio przyspicszyciV Moze 
„drajdl" jcst przeobraioni} forirui koJa liib kotowrotu? od najdaw- 
niejszych bowiem czasöw w tej postaoi wyobraÄano sobie slorice ') 
dawny znak kalenclarzcnvy dla przosileiiia zimowegf« przodstawia 
k(il(i2) i od tego to vvyrazu zdaje si(; pochodzic nazwa Jul (Julfest)') 
v'spomnianego juz*) swi^ta sloneczuego. Röwniez wydobywanie t. zw. 
„iywego ognia" najcz^äciej przy poinocy kota jest uskuteczniane'), 
w porze przesilcii puszczajtj w ruch )))on!\ce obr^cze"), w iiiektö- 
rych okolicaeh Szlezwigu wtaczajij w Boze Narodzenie kolo do 
vvsi '). a w swi§to „Trzeeh kr61i" chtopcy chodz^ „z gwiazdq". 
kt6ra bezustannie .si§ obraea s). Wszystko to ma nasladowac i przez 
nasladovvanie wywolaö szybsze posuvvanie si§ tego äwiatla niebie- 
skiego, gdy zndw wyobrazanie go sobie w stanie spoczynku jest 
irödJem zwyczaju, ie na dwanascie dni przed Bozeni Narodzeniem ') 
zadnego kola w obröt nie wprawiajq '") i kobiety nie ppzedf^ *'). 
Mozliwe. ze podobn,^ genez§, co „gwiazda", na „Trzy kröle", po- 
siada i „drajdl" zydowskie, ktöre, zatraciwszy swe znaczenie ob- 
rz§dowe, zeszlo do rz^du zabawek dzieeinnych. 

Pröcz dziatwy, „Chaniikugeld" otrzymujjj: meJamed, belfer, 



koth — budowniczym, w Chanuka odlewa drajdle..." (I. Bernstein. .Jüd. Sprichwor- 
ter, Str. 124. Nr 1788). 

') W. Mannhardt. Germanische Mythen, Berlin 1858 r., str. 385; J.Grimm, 
Deutsche Mythologie, 4-6 wyd. Berlin 1876 r., str. 509. — VV Eddzie zowie si? 
stoüee Fagrahwel, t. j. piekne koto (W. Mannhardt. Die Götter d. deutsch, n. 
nord. Völker, str. 104); u Indnsöw jest kolo symbolem boga sloüca, Suryi (Otto 
Henne am Khyn. Die Kultur der Vergangenheit, Gegenwart n. Zukunft. Tom II, 
Str. 276). 

'] W. Mannhardt. Die Götter, str. 235. 

ä) Tamze. 

*) Na Str. 15 tej pracy. 

*) W. Mannhardt. Ber Baumkultns der Germanen und ihrer Nachbarstämme. 
Berlin 1875-1877 r., str. 518-521. 

6) Tamze, str. 463—520; tez Die Götter, str. 233 i 234. 

') Tamze, str. 235. 

«) A. Wuttke. Der deutsche Volk.saberglaube, str. 69 § 79. 

*) Albe przez dwanascie wieczoröw od Bo4. Narodz. do Trzeeh Kröli. 
'") W ksiestwie Oldonburskiem (W. Mannhardt. Die Götter, str. 2.35) i na 
Slaskn (A. Wuttke. Der deutsche Volksaberglaube, str. 69 § 79). 

•') Tamze, str. 402 § 619; R. Aadree. Brannschweiger Volkskunde. Brun- 
swik 1996 r., Str. 232, W. Mannhardt. Die Götter, str. 235. 



äWIIJTA ÄYDOWSKIE 43 

stuzba i biedacy, a kantor bözuicznj', obchodziiC vvraz z szame- 
sem ^) domy zamoÄiiiejszych obywateli i äpiewajqc tarn liturgiczne 
piesni chanukowe -), röwniei owe datki ma na wzgl§dzie '). Wpra- 
wdzie w dni Chanuki praca nie ustaje''), przeciez wszyscy odzie- 
waJ4 sig odiwi^tniej i lepszemi potrawami si§ racz^, choc Szul- 
chan Aruch ^) uwaÄa to za rzeez zupelnie dowolnf^. Tak samo utrzy- 
muje Sepher Mate Mosze «) lecz Sziltei hagiborim. ezynif^c zadosc 
zwyczajowi, uzasadnia owo ucztowanie na podstawie wiersza biblij- 
nego"). Albowiem, jeäli wezmiemy, jak powiada, sJowa Pisma: 
„A narznij bydia i przygotuj..." i do wyrazu r.Ti (i przygotuj) do- 
damy liter§ - znajduj^c^ sig na koncu poprzedzajqcego wyrazu rz[: 
(bydlo), to otrzymamy w nim wszystkie litery skladaj^ce sig na 
nazw§ tego swi^ta, a wi§e przepis 6w do Cbanuki si§ odnosi. Daw- 
niej jadano wtedy z mi§s przewaznie baranin^^), ktör% popijano 
kwasem ^), ale eharakterystycznemi dla Chanuki s^ mleczne po- 
trawy, posröd ktörych niezb^dnym jest ser i**), zalecany przez Szul- 



•) T. j. poslngaczam, w danym wypadku — böinicznym. 

') Wyszczegölnione na str. 32 tej pracy. 

*) podarankach w czasie Saturnaijöw, ob. str. 16 tej praey, a o zwy- 
czaja podobnym w Polsce w wigilje Boi. Narodzenia, o t. z. „koledzie" ob. Z- 
Gloger. Encyklopedja staro-polska ilustrowana. Warszawa 1900 — 1902 r. Tom III ; 
tez Staroiytnosci polskie. Poznan 1842 — 1852 r. Tom I : Czeladz domowa, komi- 
niarczyki, rzemieslniczki, woini, muzykanci, woiniee, krölewska nawet liberja, 
niemniej iaki, duchowni, sladzy koäeielni, bakalarze z dziecmi chodzili po koledzie. 

*) Wzbroniona jest tylko, jak zaznaczyliemy (na str. 30 tej pracy) podczas 
palenia sie swiateiek obrzedowych. 

') Orach chaiim § 670. 

«) 993. 

') Genesis 43, 16 — z rozdzialu Mikec biezacego w Chanuke. 

*| I to wedzona, na kilka tygodni wczesniej przygotowana, gdyz: „JesU — 
jak gtosi przyslowie — baran alyszy „Maoz cur", a ciel§ — „Akdomoth*, to 
mozna mi^so ich wyrzucie. (I. Bernstein. Jüd. Sprichwörter, str. 286. Nr 3909, 
l^dzie jest i objasnienie; mieso baranie po aplywie Chanuki, cielece zas po Sza- 
baoth jest niesmaczne). 

') Na Litwie za napöj w swi^to Channka sluzyl rodzaj kaliszana z piwa, 
oliwy i cnkrn, a takze kwas jabiczany. (P. Wengeroif. Memoiren einer Gross- 
mutter. Bilder aas der Kulturgeschichte der Juden Rasslands im XIX Jabrbnn- 
dert. Berlin 1008—1910 r. Tom I, str. 22). 

'") Tak samo w sreduiowieezu (I. Abrahams. The jewish life in the middle 
ages, Str. 152). 



44 K. LILIBNTALOWA 

chan aruch ') znöw z racji cutlu '). Na Litwie ') apccjalnym przy- 
smakiein chanukowym äi\ t. z. „tatki" przyrzudzane z ffryczanej 
mt^ki, p;§8iego smalcu i miodu *), ktöre, przypominajsic z nazwy 
„ofadki", ro8. „ajia;;bn", ze sinaku z&i — bliny matoruskie, nie 
zdajtv si^ by(i wytworem narodowej kuehni zydowskiej, lecz przy- 
Igntjly do nicj zzewn^trz. Gdyz pomimo licznych przepisüw rabi- 
nicznych, chroniiicych kuehni? zydowsk^ od obeych pierwiaatkow, 
to ostatnic wtargn^ly do niej i przejawiajfv si(^ niekiedy ^). 

Aby uwypukiid jeszcze zewn^trzne rysy tego swi^ta, podaj§ 
ponizej kilka piosenek ludowych. 

I. 

W Cbanuka o6tn swieczek zapalaj^ 

Przez CO smaczoe latki przyrzadzaja. 

I caly tydzien „Hallel" odmawiaja. 

Za» inlodzieiicy i dziewczeta 

Przy kartach sie swarza. 

Ach, jak dobrze, ach, jak dobrze, 

Jest jednak Zydem byc! "). 

It. 

Tydzien Channki — 

Wszyacy idq zbierac „Chanuka-gelda, 
Biedacy szar^ajq sie az po kolana, 
Wiec pytam: ,Je6t li to brzydkie?" '). 

III. 

Czem jestesmy, to jestesmy, 
Ale Zydami jestesmy, 



') Orach chaiim § 670. Rdwniez Chaiie adam \bi. 3. 

') Ktdry stat sie dzieki bohaterskiej niewiescie; poniewat zas daia oua 
krölowi-wrogowi ser do spoiycia, wi§c nalezy go jese w Chanaka. O powiazania 
tego ewieta z historja Jadyty ob. str. .SO tej pracy. 

') Takze w Galicji wschodniej; spotykaja sie i w Plockiem. 

') P. Wengeroff. Memoiren einer Grossmutter. Tom I, str. 22. — W Pia- 
secznie pod Warszawa robia w Charmke t. z. „szokiplec'': zmieszawszy aurowe 
tarte kartofle z m%ka, sraaza na smalca lab oleja, poezem posypaja cakrem. 

*) C. Ji,y6Hos'h. BHyrpeHHaH vKuaah espeesT. bi> llo^n.iu'fe n ilDTsi bt> XIX 
B'l^K^. (KaniKKn Bocxo;^a 1900 r., str. 8). 

^) Z gab. Kowjenskiej i Witebskiej iC. M. rnHaöypri, n II. C. MapCKi. 
EBpeÄCKiH Bapo;iHfcia ntcnn. Petersburg 1901 r., str. 39 Nr 39. 

') Z gub. Chersonskiej i Kowienskiej (Tamie, str. 40 Nr 40). 



äWIIJTA ÄYDDWSKIK 45 

Co robimy, to robimy, 

Ale swiaUa chanukowe btogfoslawimy '). 

Purim *), t. z. swigto lüsöwS), przypada w dniu 14*) AdsLT''), 
ktöry to miesifje jest ostatnim w religijnj'ra roku äydowskim '^). 
Wedle tradycji jest Purim pamiqtksi cudownego ocalenia Zydöw 
przez Mardechaja i Ester§ — od zaguby zgotowanej im przez Ha- 
raana, pierwszego ministra i faworyta krola perskiego, Achaswe- 
rusa. Wydarzenie to, na ktörem cate swi§to si§ opiera, tak opisaje 
ksi^ga Estery: Aehaswerus, krol Persji i Medji '), odtr^ca w trze- 
cim roku swego pauowania malzouk§ swoj^, krölüw§ Waszti^), 
a miejsce jej zajmuje pi§kna i skromna dziewica, Estera '), krewoa 
i wychowanica Mardechaja '"j, Zyda z pokoleuia Benjamina i^). Ow 
Mardechaj, pelniqcy przy dworze krölewskim urzqd stra^nika, wy- 



') Z gab. Kowieüskiej (Tamie, str. 22 Nr 23). 

') Swieta wogole nazywaja sie a'-m D'aV — dobre dni, lecz w liczbie po- 
jedynczej ;"^; ;••■ napotyka si? w Biblji tylko raz jeden (ks. Estery 9, 19), od- 
nosnie do swieta Purim. 

*) \V Suzie, w Persji, obchodzony takze dnia 15 i z tego powoiu dzien 15 
Adara zwie si? n luda zydowskiogo Szuszan Purim. 

') W konca lutego lab na poczqtka marca. — W rokn przestepnym swi^- 
towany jest Purim w Adar szeoi, tj. w Adar II; wtedy dzien 14 Adara I-go nosi 
nizw§ „malego Parimu' i nie achodzi za swieto. Mimo to wyrözuiaja go nioco 
od dni powszednicb, cbocby obfitsza uczta, albovviem Talmud (tr. Megilla 6 b) 
i Sehulehau aruch (Orach chaiim 697, 1) stoaaj^ do Purimu Adara I niektöra 
przepisy, jakie obowiqzuja w Purim Adaru II. — Karaici obehodza Purim zawsze 
y> Adar I. 

') O roku religijnym i cywilnym ob. Swieta zydowskie, czesc I, Str. 11. 

') Wedle ks. Estery (1, 1) paaoival on od Indyj ai do Etjopji nad stu dwa- 
dziestu siedmiu dzielnicami. T? sama tradycje o rozciaglosci persko-msdyjskiego 
panstwa napotykamy n Daniela (6, 2). 

*) Ks. Estery 1, 19. 21. Pouiewai wzbraniaJa sie pokazac swe wdzi^ki do- 
stojnikom krölewskim (Tamze, 1, 11. 12). 

8) Talmud (tr. Megilla 15 a) orzeka, ie cztery pi?knosci byly na swiecie, 
a mianowicie: Sara, Abigail, Rahab i Estera — inaczej zwana Uadasa, jako ü 
podobna byta do mirta, takie bowiem znaczenie posiada hebrajskie to imi; (Tamie 
10 b i 13 a). 

'») Ks. Estery 2, 7. 

") Tainze, 2, 5. Midrasz objasuia, iz dlatogo pokoleuie to stalo si§ godnem 
wydaö Mardechaja, zbawce Zydöw, poniewaz pierwsze, na rozkaz Mojzesza, wsko- 
czylo w morze (August Wünsche. Ana Israels Lehrhallen, I tom, Lipsk 1907 r., 
Str. 114). 



46 R. MLIk.NTALÜWA 

kryl spisek na zycie kr(5la i ta jego z.asliijija wpiaari!) zostala vv k8i§{,M 
rocziiikihv dziejuwych ^). Loc.z w tym wlasnie czasie vvziiKjoflo ai§ 
znaczonio wielkiego wezyra, Hamana, syna Hamedaty *), Agagity '), 
ktöry uiiiesioiiy pychjj domagal si^ od wszystkich kornych pokJo- 
n6w, a gdy Mardechaj nie chcial inu by(i w tom poslus/.ny, vvniöst 
do kröla phiu wymordowania ogölu Judejczyköw '). Ofiarowawszy 
dziesi^c tysi^jc-y talentöw do skarbu krölewskiego'), Haman otrzy- 
muje od kröla [)rzyzwok'nie na wymurdowanie Zydöw vv caleni 
padstwie — w dniu 13 Adar, na ktöry padl los rzucony «). Marde- 
chaj, dowiedziawszy si§ o tem, rozdarl szaty swoje ') i okryl si^ 
worem i popiotem ^) i „byta äaloba vvielka u Judejczyköw i post 
i placz i ubolewanie i dla wielu rozposlane zostaly wör i po- 
piöl'' '). A gdy za posrednictwem Hathacha '"). jednego z pod- 
komorzych krölewskich, uwiadoniil Mardechaj Ester§ o nieszcz§sciu 
groz^cem ich ludowi, ta, nakazawszy wszystkim Judejczykom post 



') Ks. Estery 2, 21-23. 

') Tamie, 3, 1. Jer. Talmad (tr. Jebamoth 2, 5) powiada, äe nie byl on, 
wlasciwie möwiac, w prostej linji synem Hamedaty, lecz ciemi^iycielem, pocho- 
dzacyra od ciemiezyciela. 

ä) Ks. Estery 3, 1. Nazwa ta wskaznje na jego pochodzenie od amalekic- 
kiego kröla Agaga, starego wroga Zydöw z czasöw Saula (I Samaela 15, 8), gdy 
Mardecbajowi dany jest za przodka Benjaminita, Ki»z, ojciec Saala (Tarnte i), 1.2). 

*) Ks. Estery 3. 5. 6. 

') Ks. Estery .3, 9. W literatarze midraszowej (Midrasz Megillath Esther 
w niemiec. przekl. Aag. Wünsche. Lipsk 1881 r. str. 47, takie Midrasz Miscble 
w tymze przekladzie atr. 38) znajdujemy, ie dwaj wielcy bogacze byli na Iwie- 
cie: Korach posröd Izraelitöw i Haman posröd ludöw ewiata. 

«) Ks. Eitery 3, 10—14 i 3, 7. 

') Tamze 4, 1. O rozdzieraniu szat w zalobie ob. II Samuela 1, 11; tei 
Hiob 2, 12. 

*) Ks. Estery 4, 1. Te oznaki zaloby byly zwykle u staroiytnych Hebraj- 
czyköw, gdyz oto woja Jeremjasz (6, 26): „Coro ludu mojego! przepasz sie wo- 
rem i tarzaj sie w prochu; zaiobe nrzadz sobie... jako po jedynaka". A sjowa Amota (8, 
10): „I obröc§ swi^tn wasze w smutek, a wszystkie spiewy wasze w pieen zalobn%, 
i okryje worem wszystkie biodra wasze..." Ob. tez Micha 1, 10; Hiob 2, 12. Jak 
dalece nieodlacznem bylo od zatoby posypywanie glowy popiolem i wogöle tarza- 
nie si§ w prochu, dowodzi chocby okolicznosc, ie wyraz bebrajski --~ znaczy za- 
razem byc brodnym i byc ponurym, posepnym (Jacob Levy. Nenhebräisches und 
chaldäisches Wörterbuch. Lipsk 1889 r. Tom IV). 

*) Ks. Estery, 4, 3. Podaj? cytaty w przekladzie Dra Cylkowa. 

">) Tamie 4, 5—8. Wedtag Talraudu (Megilla loa) Hathach — to Daniel. 



Sw]F;rA ÄYuowSKiii: 47" 

trzydiiiowy *), za riids^ swega opiekuna udaJa si^ do krola i uda- 
remnita niecne zabiegi Hamana^). Sti-j^cony z urzgdu Haman zo- 
staje powieszony wraz z dziesi^ciii svvynii synami ') na szubienicy 
zgotovvanej przezeri dla Mardechaja*). pndczas gdy ten ostatiii do- 
si§ga najwyzszych zaszczytöw ^). I dzien, ktory mia} staö si§ za- 
gladq dla Judejczyköw. zamieuil siy na dzien ich zwycigstwa i ra- 
dosci i „...spisat Mardeehaj zdarzenia tc i rozestat listy do wszyst- 
kich Judejczyköw"... „zobowiiizujiio ich stale, aby obchodzili co- 
rocznie dzien czternasty miesiqca Adar i dzien pi^tnasty tegoÄ rnie- 
siqca" ') „jako te dni, w ktörych wypocz^li Judejczycy od wrogovv 
swoich i ten miesinc, ktöry obröcit si^iinzesmutku w radosc, a z äaloby 
w dzien uroczysty, aby uczyniii je dniami biesiady i radosci, przyczem 
posylac sobie majq upominki wzajemnie a ubogim dary". A „...na- 
zwano dni te purim, podlug wyrazu pur" '). 

Tak oto wyglijda öw „takt" dziejovvy w oswietleniu ksi^gi, 
ktöra uchodzi za autentycznq, a dzi^ki temu, iz povvotuje sig na 
kröia Medji i Persji, uznawanij jest niejako za dokument urzij- 
dowy 8). 

Tymczasem jui o o.sob§ kröla Achaswerusa ä) rozbijaj^ si§ b;i- 
dania historyczne i zaröwno egzegeci jak krytycy biblijni, bro- 



') Ks, Estery 4, 16 — wlasciwie post mial trwac przez trzy dni i trzy noce. 

') Tamze 5, 1; 7, 3—6; 8, 3-6. Talmud (tr. Megilla 14a) zalicza Estere 
do siedmiu prorokin izraelskich. 

ä) Tamie 7, 19; 9, 14. Na Wschodzie dla wiekazej hanby wieszano zwioki 
zabityoh (Cylkow w przekladzie ks. Estery, dopisek do 9, 13). Aby tem silniej 
zaznaczyl sie jego apadek, postawiony zostat Haman a szczytu szcz^ecia i ehwaiy, 
posiadanie bowiem duÄej liczby potomkow plci meskiej acbodzilo n Zydöw za 
blogoslawienstwo. (Psalm 127, 3: „Oto darem Boga synowie..."). W Persji majacy 
wiela synöw otrzymywali nagrody od wladcöw ('Horodot, Historja 1, 136; takze 
Strabo 15, 3. 17. Erdbeschreibung w przekl. niem. A. B'orbigera). 

*) Ks. Estery 7, 19. 

s) Tamze 8, 2. 15; 10, 2. 3. 

') Tamze 9, 20. 21. Za Josephusa obchodzono Purim uroczyseie przez dwa 
dni (Ant. 11, 6J, co po dzis dzien czynia Karaici (S. Back. Die Geschichte des 
judischen Volkes und seiner Literatur. Leszno (Poznaü) 1878 r. str. 247). 

') Ks. Estery 9, 22. 26. 

8) Domniemane groby Mardecbaja i Estery pokazywane s^ w Hamadan 
i Zydzi wszystkich s^siednich krajöw urzadzaja do nich pielgrzymki (L. Herzfeld 
Geschichte d. Volkes Israel 2-ie wyd. Lipsk 1863 r., tom I, str. 8), a w Ost u. 
West, (1905 r. Nr 3 podana jest ilustracya owych groböw w Suzie. 

'j W Kb. Estery : ji>mti>n>{ — Achaszwerosz. 



48 U. hILlKNTALOWA 

iiiiicy prawdziwoici wszystkicli ksiqg kanonu, az nadto röiniq si^ 
w tym wz}i;l§dzie. Niektörzy, id)\c Gladem literatury agadycznej, 
utuisiiniiajti gu ztym Achaswerem, ktürego wapoininajn ksi^gi Da- 
niela •) i Ezry -), inni zgodnie z Septuagint^ i Flawiuszem ") uwa- 
iajfj go za Artakserksesa. podlug Josta*) bvl to Ciaksares, pcjdlug 
Philippsona ') — Astjages, gdy Eichhoru ") dupatruje s\q w tym krolu 
Kserkseaa i tak samo 3!|dzi L. Herzfeld '), A. Kuenen ^) oraz nie- 
ktörzy orjeutaliäci, jak: Schrader*), Scheftelowitz '•), Oppert "). — 
Röwuiez nie daje sig ustalid osoba Mardechaja, ktöry przeciez naj- 
wybitniejsz4 rolg üdgrywa w tym draraacie, ani bowiem nie wspo- 
mina go Sirach **), aczkolwiek w swych hyranach na czeä6 zaslu- 
zonych ni^zöw w Izraelu wylicza znakomitosci iydowskie a.i do 
Szymona Sprawiedliwegü "), ani ksi^gi Kronik, Daniela, Ezry, Ne- 



') 9, 1. 

») i, 6. 

») Ant. 11, 6. 

♦) J. M. Jost. Geschichte der Israeliten, Czeiä II Berlin 1821 r., Str. 263. 

') Ludwik Philippson (Die israelitische Bibel. Czesc III, Lipsk 1849 r. 
slr. 787) utrzymuje, ie sama ksiega najiepeza po temu daje wskazöwke, gdyi 
skoro Mardechaj naieza! do wygnaiicöw uprowadzonych z Jerozolimy przez Na- 
buchodonozora, a to dzialo sie w r. 598 przed Chr., wiec krölem owym by! nie 
Ciaksares, ktöry wst^pi} na troa w r. 635, a umart w Ö9B r., lecz Astjages, ktö- 
rago Cyrui w r. 560 zdetronizowal. 

'^) Johann Gottfried Eichhorn. Einleitung ins Alte Testament. Neutlingen 
1790 r. 2 wyd., czesc II, str. 577—581. 

') Geschichte des Volkes Israel. 2-ie wydanie. Lipsk 1863 r. Historyk ten 
pewne tylko ustepy w ks. Estery uwaia za zmyslone. (Tom I str, 357 — 366). 

*) Historisch-kritische Einleitung in die Bücher des Alten Testaments. 
Lipsk 1890 r. Czesc I, str. 175, dop. 6 i str. 199, dop. 2. 

ä) Eberhard Schrader. Die Keilinschriften und das Alte Testament. Giesseu 
1872 r., Str. 2ib. 

'») Isidor Scheftelowitz. Arisches im Alten Testament. Berlin 1901 r. str. 22. 

") Problemes bibliqoes w Revue des etudes juives. Tom 28, str. 32 — 48. 
Wszyscy prawie, ktorjy jak Eichhorn uwazaja Achaswera za Kserksesa, syna Da- 
rjnsza I, odwoluja sie do Herodota, ktörego dane o tym wladcy (ob. Die Ge- 
schichten des Herodotos übersetzt von Fridrich Lange, neu herausgegeben von 
Otto Güthling. Lipsk. 7, 5. 8, tez 9, 108) godzq si? jakoby z danemi ksiegi Estery 
o Achaswernsie. 

«») Pisal na 300 lat przed Chr. 

•ä) Die Weisheit des Jesus Sirach erklärt von Endolf Smend. Berlin 1906 
r., 44—50. 



SWI^TA äVDOWSKIB 49 

hemjasza '). Talmud znöw, to utoisaraia go z drugim Mardecliajem. 
ktöry powröcit z nicwoli z Zerubabelem ^), to dopatruje siy w nim 
proroka Maleachi^), co wlaäciwie takie röwna si^ przcniilczeniu. 
Lecz testimonium ex silentio odnoäiiie do Mardechaja nie przeko- 
nywa apologetöw ksi^gi Estery ■*). ktörzy, darzqe )s^ z göry powzi§- 
tem, peJnem zaufaniem, autentycznosci jej dopatruJ!\ si^ w danych 
tarn zawartych, w powotywaniu si^ autora na swiadeclwn kronik 
perskich i wogöle w nagromadzeuiu tylu imion, dat i szczegölöw'). 
Jednak ani greckie, ani perskie irödla. historyczne nie nie 
möwiq o tj'ch wypadkach. a niektorym danym w ksi^dze Estery 
zawartvm inne, wiarogodne przecz^. Czytamy np. w tej ksi^dze, ze 
Achaswerus panowal nad stu dwudziestu siedmiu dzielnicami '), 
podczas gdy Herodot jeszcze za Artakserksesa wspomina tylko 
dwudziestu satrapjach; ze niewiasty nie uczestniczyty w wielkich 
uroczystosciach '), gdy wedle Herodota *) wprost przeciwnie 8i§ ■ 
dzialo; akcja rozgrywa si§ w zimie, a mimo to miejscem jej jest 



') Ani Psalmy pöiniejsze, ani Philo. 

') Ezra 2, 2; Nehemjasz 7, 7. 

') Tr. Mecrilla 15a — orzeczenie r. Nachmana. Objasnia tei (tr. Cholin 139b 
i tr. Megilla 10b) imie jego jako powstate z dwöch aramejskiej foriny sjöw: Mora 
dekhja, co znaczy — najczystsza mirra. — Te sprzecznosö, ze Mardechai, bedac 
Benjaminita, noei miano Judejczyka (ks. Estery 2, 5) rozwiazaje Talmud (tr. Me- 
gilla 12 b) w sposöb latwy, objaSniajac, iz zojca byl Benjaminita, gdy ze Btrony 
matki do pokolenia Judy naleial. 

*) J. Cylkow w Uwagaeh wstepnych do swego przekladu ksiegi Estery za- 
znacza, ze Sirach pomija miiczeniem takze Ezdras/.a, o ktörego istnieuia nikt 
w^tpic nie moie, a S. Jampel (Esther and Parim im Lichte der Geschichte. Ber- 
lin 1911 r., Str. 25/26) dodaje, ie i Daniela. 

ä) S. Jampel (Das Bach Esther auf seine Geschichtlichkeit kritisch unter- 
sacht. Franfnrt /M. 1907 r. str. 132) powoluje si? na niektörych persologöw, jak: 
Ä. H. h. Heeren (Ideen über die Politik, den Verkehr und den Handel der vor- 
nehmsten Völker der alten Welt. Getyoga 1815 r., Tom I, str. 156, dop. 5). J. 
Oppert (Problemes bibliques) i inni, ktdrzy w ksiedze tej podzlwiaj^ wiernoic 
opisa staro-perskich zwyczajdw, a glöwnie — na M. Dioulafoy, czlonka Akad. 
Nauk. w Parrzu, ktory w ostatnich dziesi^tkach lat minionego stulecia wielkich 
odkryc dokonat w Persepolis i Suzie. (L'acropole de Suse — w przekl. niemiec, 
przy pracy S. Jampela; takze Le livre d'Esther et le palais d'Assuerus w Re^ae 
des etades juives, Tom 16). 

«) Ks. Estery 1, 1. 

') Tamie 1, 9: „Krolowa tei Waszti wyprawila uczte na ezesc niewiast'... 

') 5, 18: „U nas, Persöw, jest zwyczajem, ie, gdy wyprawiamy wialka 
aczt§, sprowadzamy do stolu takie nasze naJoznice i zouy". 
Rozprawy VVydz. filolog. T. LVIII. Nr. 5. 4; 



Siiza, li'tnia rezydeiiciii Achemenidow, nbruzy /.uä zvciu dworskicgo, 
slusÄiiie powiada W. Erbt'), iiudobne sq do tycL, jakie inalujji nam 
ksi^gi Ezry, Daiiinla, Tobjasza i .ludyty*} i ktöre, jak zaznacza 
Nüldeke '), inogn byc zastosowane do wszystkii-.h wielkich dvvoröw 
ataroiytnej Azji. 

Püwaine wiltpliwosci iiasuwal r6wn\ei charakter tej ksic^gi, 
jako caJkowicie pozbawionej pierwiastku religijnego*), cechujucego 
literaturf^ biblijn;j; liezne jednak "bjainienia w tym rodzaju, co Abe- 
nezry ^), twierdzq, ze oryginal uapiaa} Mardecbai po hebrajsku. po- 
mijaj^c w nim umy^lnie imi^ Bnga. poniewaz baJ si?, aby Perso- 
wie, wciqgaj^c t§ historj§ do swych kronik, na iniejsee imienia 
bozego w przekladzie swoim nie umiescili imieuia swego böstwa. 
Izaak Arauia^) znöw utrzymuje, ze, poniewaz w oryginale perskim') 
nie bylo wzmianki o Bogu. przeto i ttumacze*) scisle oryginalu bIq 
trzymali. 

Wobectych tnniej lub wigcej gorliwych rzeezniköw tradycjiina- 
czej si§ na te rzeczy zapatrujsj uczeni nowoczesni, operuj^cy bo- 
gatym materjalem lingwistyczno-archeologicznym i positkuj^cy si§ 
metod^ poröwnawcz^. 

Otöz, gdy w äwiecie nauki wszeehwJadnie panowaJa mitologja 
aryjska, i w ksi^dze Estery odnajdywano rysy staro-perskich po- 
dan i legend i w tyin kierunku szukano objasnienia dla swi§ta 
Purin». 



') Die Purimaage in der Bibel. Berlin 1900 r., str. 55/56. 

') I nie cechnje ksi^gi Estery specjalna w lym kieranka zuajonjosc rze- 
czy, poniewaz wyobraienia o wschodnich palacach krölewekicb powszechne byly 
wsröd ogöla (Erbt. Tamze str. IG. tez 51/52. 

») Die alttestamentliche Literatar. Lipsk 1868 r., str. 8i. 

*) Jak obliczyl Znnz (Die gottesdienstlichen Vorträge der Jaden. Berlin 
1832 r. Str. li), wyraz „kröl" powtarza sie w ks. Eatery 187 razy, .krölestwo" 
26 razy, gdy „Bog" ani raza. Ob. tei tegoi aatora art. „Bibelkritisches" w Zeit- 
schrift d. dentschan morgenländiscben GesellBchaft. Lipsk 1873 r. Tom 27, str. 
685 i Gesammelte Schriften. Berlin 1875 r., tom I, str. 238. 

') VVe wstepie komentarza swegro do ks. Estery. Abenezra nmart we Fran- 
cji w 1167 rokn. 

') W8t§p do komentarza do ks. Estery. Izaak Arama, jeden z autorytetöw 
rabinicznyeh, urodzil sie tp Hiszpanji w 1420 r.. umarl w Keapoln w 1494 r. 

') WedJug Aramy, ks. Estery jest przektadem, dokonanym z kronik perskich. 

*) Mezowie wielkiego zboru, ktörzy wedlag D. Kahn'a (Dwar Esther. War- 
szawa 1881 r., str. 40) pierwsi ks. Estery zredagowali. Ob. wywöd D. Kahn'a 
(Tamze). 



fiWUj'l'A iYDOwSKIB 51 

Jui w r. 1827 J. von Hammer ') vvpacl} na mysl, ie iyäuvf- 
skie Purim to — perskic Furdiau, a niezuleznic tez przyszedJ do tego 
wniosku Lagarde *), twierdzijo, \i zachodzi äciaty zwiqzek pomi§dzy 
perskiem äwi^tem Furdigan albo Farwardigän a Purimem zydow- 
skim i ie seeiKj przedstawiajficji jazdc^ Mardechaja vviedzionego 
przez Hamanaä) vvzi§to z legendy o Küsa, ktory jezdzi w Adar. 
Gtöwnq, podstawq tej hipotezy Lagarde'a jest grecki tekst Septua- 
ginty w reeenzji Lucjana*), ktöry w jednem miejscu 5) oddaje wy- 
raz „purim" przez „furdaia" '); podstawa dos6 krucha, ju^ chu- 
ciazby dlatego, ze, wedle orzeczenia znajqcych si§ na rzeczy '), Lu- 
cjan w tym wzgl^dzie nie jest miarodajnym. Zreszt^ od bizantyn- 
ezyka Menandra^) wiemy, ze Furdigan byJo dziesi^ciodniowem 
swi^tem umarivch*), przypadaj^cem na jesieni, towarzyszyly mu 
wi§c ofiary i modiy, nie zaä zabawy i swawola, jakie specjalnie, 
charakteryzujq, Purim. 

Staro-iranskiegij pochodzenia doszukuja si§ tu takie: Fürst i"*), 
Zunzii). Reuss 12) i inni, uwazaj^c Purim za przyswojone i przeob- 
razone przez Zydöw perskie swi§to wiosny, ktoremu, nie mog^c go 
wyrugowac, pözniejsi rabiui starali si§ nadac cbarakter Äydowski 



*) Wiener Jahrbücher 1827 r. Tom 38, 3tr. 29 — cytuje Paul de Lagarde. 
Purim, ein Beitrag zur Geschichte der Religion. Getynga 1887 r., str. 4. 

-) Tamze, str. 53. 

») Ks. Estery 6, 11. 

••) Kaplaua z Antjoehji, ktöry okolo koüca III wieku wydal öeptuaginte 
w alepBzonej postaci. 

') Ks. Estery 9, 26. 

") O tem u Lagarde'a na str. 25. 

') Ob. Th. Nöldeke. Die alttestamentliche Literatur. Lipsk 1868 r. str. 90; 
B. Jacob. Das Buch Esther bei den LXX (w Zeitschrift für die alttestamentliche 
Wissenschaft 1890 r. Tom 10, str. 262); Eb. Nestle. Zar Rekonstruktion der Se- 
ptuaginta (Philologus 1899 r. Tom 58, str. 131): Encyclopedia biblica III, 3978. 

8) Historici Graeci Minores, wyd. L. Dindorf. Tom II. Lipsk 1871 r. Me- 
nandri Protectoris ffagmenta, str. 37. 

') Zwane po grecku „nekyja" (Tamze). 

'") Julius Fürst. Der Kanon des Alton Testaments nach den Überlieferungen 
in Talmud und Midrasch. Lipsk 1868 r., str. 108, dop. 1; takze str. 109. 

") Art. „Bibelkritisches" (Zeischrift d. deutschen morgenländischen Gesoll- 
schaft, 1873 r. Tom 27, str. 686), takie Gesammelte Schriften. Berlin 1875 r., 
Tom I, Str. 239. 

'*) Eduard Keuss. Die Geschichte der heiligen Schriften Alten Testaments. 
Brunswik 1881 r., str. 586. 



r.') 



I.II.IKNT/.l.llWA 



7, poinoeq tendoupyjiiie napisanej ksi^pfi Estery. Wniusck tcn opiera 
Big n;i tiikieh diiiivch, jak: iicztinvanic, obrliirowywaiiio sig wziiji^mne 
i wspomnjj-anio ubowieli, ktöro, wlasciwe dwomu Äwii^tu, nieodr4ezne 
sa tez i od zytli>w8kieK(t swigta Puriiii; lecz gdy Ziinz np. przypi- 
suje je tylko äwiijtu Nauroz'), w rzeczywistolci wifjzaly «it; mie 
ze wszystkiemi swi^tami Per.söw, a Nehenijasz') wydaje teg^oi ro- 
dzaju poleccnia na urüczystoäi, odbyö .sit; maj>jc4 w niiesiacu Tiszri. 

Huojo Willrich ') s^dzi. ze opowiesc Estery powstaJa w Egip- 
cie *) i przed.stawia wyp:Klki z epuki Ptulfineuszöw ^), pdv Graetz") 
patrzy na Purini, jnko na äwi^tci greokiego jiocbüdzeuia "), ktöre 
wraz z innenii greckiemi obyczajami wprowadzono do Palestyny 
za rzijdöw syna Tobjasza, Jözefa, a nazw^ „purim" uwaza za liezb? 
innog^ od hebr. wyrazu miß — winotlocznia ^) 

Zupelnie inaczej rzecz ta wygljjda w oäwietleniu asyrjologöw. 
Gdy z konceni niinionego stulecia odkrycia poczynione na starym 
Wschodzie rozja^nüv wiele dotqd ciemnycli kart d/.iejowych. zwo- 
lennicy owegn kierunku tylko na tym gruncie spodziewali aig roz- 
wi.'izac zavvile problemy historyezne. Zimmern') dowodzi, ze „pur"**) 



') Albo „Neiirnz". 

>) 8, 10—12. 

') Judaiua, ForschuDgen zur hellenistisch-jüdischen Geschichte und Litera- 
tur. Getynga 1900 r., str. 25. 

*) W I w. przed Chr. i ze oryc;inal bvl trrecki, gdyi przeznaczony byl 
pierwotnie dla Zydöw Äleksandrji (Tamze, str. lö|. 

*) Ze Mardechaj — to Onias Dositheos, Achaswer-Eaergetes II, Estera- 
Kleopatra III, a Haman — oosobienie wrogiej Zydoin partji d%vorskiej (Tamie, 
Str. 17). 

*) Geschichte der Jaden. 4-e wyd. Lipsk. Tom II, cz. II itr. 2öi i 343. 

'} Ma OD na mysli trzecie atenskie ewieto wina i Parim nazywa swietem 
wina lub losöw (Tam^eJ, ncz wiadomo, ze swieto winobrania obchüdzili staroiytai 
Hebrajciycy na jesieni (ob. Czesc I tej pracy, str. 63). 

*) Ob. Jezajasz 63, 3. Podobnie mniemal I. S. Bloch (Hellenistische Be- 
standtheile im biblischen Schriftthuin, eine kritische Untersnchung über Abfas- 
sung, Charakter und Tendenzen so wie die Geschichte der Kanonisierun? des Bn- 
ches Esther. 2-ie wyd. Wieden 1882 r.), nwazajac ks. Estery za polemiczoe i ten- 
dencyjne pismo zhellenizowanego Zyda palestyüskiego, ktörego celem bylo prze- 
konacziomkönr o potrzebie takiej lojalnosci wzgledem krola, jaka okazal Mardechaj. 

') Zur Frage nach dem Ursprünge des Parimfestes (Zeitschrift für die alt- 
testamentliche Wissenschaft 1891 r. Tom XJ, str. 157 — 169). 

»») Ks. Estery 3, 7. 



äWI^TA iVDOWSKIK 53 

jest wyrazem seniickini, ktory podobnie jak asvryjskie „i'uchru"*) 
znaczy „zgromadzenie"^) j je äwi§to Purini puzostaje w zwi^zku 
z babiloriskiem ^wi^tem Zagmuk 8), kiedy (idbywato siij zgroma- 
dzenie hogövr, nuazf^ce wJasnie iniano „puchru". A wobec tego, ii 
na uczcie owej stanowione byly losy, ust§p b^Mn »in ms *) przestaje 
byc dziwnym ^). Rovvniez Gunkel^) uwaia Purim za swi^to babi- 
lonskiego pochodzenia '), acz posiada dodatki zj'dowskic i odziane 
jest w szaty perskie, i tak samo Jensen ^), wedle ktörego -lie jest 
zapozvezonym wyrazem babilonskim, oznaezaj>icym jak asyryjskie 
„puru" lub „buru" kamien ^), a vvi^c moze kamyk do rzucania lo- 
Süw 1°), i ktöry u podstawy ksi§gi Estery widzi prastary mit babi- 
lonski o wyzwoleniu si§ z pod jarzma Elamitöw 'i). 



') Z ktörem to „puchra" ma byc etymologicznie pokrewny. 

•j Tez — Hermann Gunkel. Schöpfang nnd Chaos in Urzeit und Endzeit. 
Getynga 1895 r., str. 310, dop. 3. 

') „Poczatek rokn'' lab Akita — o tem ob. P. Jensen. Die Kosniolrii;ie 
der Babylonier. Strasburg 1890 r., str. 412; takze str. 86 i 87. 

*) Ks. Estery 3, 7: „...pur — to jest los..." 

') Tez Jensen. Tamie, str. 87 i 241. Widzac w Mardecliaja reminiscencje 
Mardaka, ktöry owo „pucbru" zwolaje, walke jego z Hamanem uwaza Zimmern 
za przeksztalcon^ legend? babilonskq o walee Mardaka z Tiamath. 

') Schöpfang und Chaos, str. 309 — 313. 

') Ktdre przeniknelo do judaizmu okoto 2 w. przed Chr. 

') List P. Jensena z 30 listopada 1896 r. druk. w art. D. G. Wildeboera. 
Das Buch Esther. Wstep III, str. 173 (Kurzer Handkommentar zum Alten Te- 
stament heraa.«gegeben von D. Karl Marti. 1898 r.). 

ä| Teraz przynajmniej niaja to znaczenie i tak%z jest etymologja hebr. wy- 
razu - ■•, ktöry pierwotnie Die.^atpliwie oznaczal „kamyczek" (Tamie i w En- 
cyclopedia biblica. Londyu 1901 r. Tom II, str 1404, dop. 1). Arabskie garal 
znaczy „kamyk" ^zwir". 

Widzimy, i& wywöd Jeusena co do „pur" najznpelniej sie rözni od wy- 
wodu Zimtnerna, ktöry zreezta wiekszo.sc uczonych odrznca, na zasadzie, iz niema 
przyktadu, aby asyr. ch znikJo. Ob. Bruno Meissner. Zur Entstehnngsgeschiehte 
des Purimfestes (Zeitschrift d. deutsehen morgenländ. Gesellschaft 1896 r. Tom 
50, Str. 296); Wildeboer. Das Buch Esther. Wstep III, str. 173. Wg. VVinklera 
(Altorientalische Forschnngen Lipsk. 1901 r. Tom I, zesz. I, serja III, str. 9), 
„purn" oznacza los i (Tamze. Tom II, serja II, str. 334) Parim nie ma nie wspöl- 
nego z babiloü. „puchru". 

'") Ostatecznie — loa (n Wildeboera Tamze. Wstep III, str. 174). 

'•) I udaje si? Jensenowi wszystkie pranie imioua z ks. Estery wyprowa- 

dzic z babiloriskiego i elamickiego swiata bogöw: Mardechaj — to glöwny bog 

Babilonu, .\lardak, gdy Haman pochudzi od najivyzszego böstwa Elamitöw, imie- 

niem Humiuan, Horaman; Eitera reprozentuje boginie Isztar, Waszti zas zdaje 



54 K. L.II,l*,N'l',M.l>\VA 

Hipiilc'za ta kti'irej puiikt civzkoöci spoczywji na )mtH<i;(inizmie 
poiniv^lzy boganii Elamu a Babilonu i na ostaterznem zwyci^stwie 
b6stw babiliinskiph, u Winklera ') ulega pewnej modyfikacji, a mia- 
nrnvicie: u\vaiajf\p ksi^gQ Eütery za elaborat. w ktöryin ()|iraco- 
wnno materja} z rdznyoh miojsc i czaaöw, i utoäsamiajfic Marde- 
chaja z Mardukiem, budz^Pi^ si? i rozkwitajj\C!V iirzyrodij, flainana — 
z bogiem Nebo, naturq obumarla, Ester^ — z Isztara, boginiq lata, 
Waszti — z Isztarjj swiata [Kidziemnego, siedmiu zaä podkomorzych 
i siedmiu doradcöw kro'a Aehaswera — z Igigami i Auunakami 
podzieuinego i görnego swiata, t. j. z postaricami bogöw zimy i lata, 
Winckler zasadniczy rys tego mytu upatruje vv walc-e pomi^dzy 
Mardukiem, jako bogiem wiosennym, a Nergalem *), jako bogiem 
zimy. Jeremias') zaaadniczo zgadza .si§ z Wincklerein. pödczas 
gdy Bruno Meissner*), postrzegaj^c uderzaj%ce podobienstwo ') po- 
miijdzy swi^tami Zagmuk, Sakaia*), Furdigan i Purim. utoÄsamia 



ei? byc elamicka boginia Maszti; ie jak Mardechaj jest wujera Jistoiy, tak Mar- 
dak — Isztary i t. p. (u Wildeboera. Tamie. Ob. tai P. Jensen. Das Gilgame§- 
Epos in der Israelit. Legende (Zeitschrift für Assyriologie. Strasburg 1902 r. Tom 
XVI, str. 410). Przeoiw wywodom tym wyatepuje Scheftelowitz (Arisches im Al- 
ten Testament, str. 11, 16 i 17), twierdzac, 4e imi? Mardechaj nie daje si? ety- 
mologicznie powiazac z Mardukiem, kt<5ry vv Starym Testamencie nosi nazw? Me- 
rodach (ob. Jezajasz 39, 1; Jeremjasz 5(', 2), ze nieraoiliwem jest röwniez wypro- 
wadzanie Estery od leztar, ktöra to bogini zwan^ jest po hebr. Asztoreth, ie wress- 
cie Maszti jest niepoznanem joszcze elamickiem böstwem — nie wiadomo, czy 
niewiesciem — gdy Waäzti nosi staro-iranskie imie Podobny zarznt co do Ma- 
szti czyni Bruno Meissner. Zar Entstehungsgeschichte des Purimfestes (Z. D. M, 
G. Tom 50, Str. 301V 

•) Altorientalische Forschungen. Lipsk 1901 r. Tom I, zeszyt I, serya III, 
Str. 1, i. 22, 29, :i2, 36. 

=) Lub Nebo (Tamze, str. 29|. 

') Das Alte Testament im Lichte des alten Orients, 2-ie wyd. Lipsk 1906 
r., Str. 522; ob. tez str. 83. 

*) Zur Entstehungsgeschichte des Purimfestes (Zeitschrift der deutschen 
morgenländischen Gesellschaft. Lipsk 1896 r. Tom ÖO, str. 300 i 301). 

*) Zasadzajace sie na wielkim zgielko, obfitych ncztach i szalonych pija- 
tykach, a takte iz pora, w jakiej uroczjstoeci te przypadaj^, jest ta sama. 

*) Takie Jeremias (Monotheistische Strömungen innerhalb der babylo- 
nischen Religion. Lipsk 1904 r., str. 24) uwaza swieto Sakaia za identyczne ze 
Bwietem Akitn (czyli Zagmuk, ob. str. 53 tej pracy, dop. 3) ; röwniez Frazer (The 
golden bough, 2-gie wyd. Londyn 1900 r. Tom III, str. 154), Winckler (Altor. 
Forschungen, Lipsk 1898 r. Tom I, serya II, str. 182, gdy Wildeboer (Das Buch 
Esther. Wst^p 111, str. 175), odrzucajac teorje Meissnera otozsamiajaca Sakaia 
z Zagmuk, akcentoje, ze z nie jest s, a miik tak latwo nie odpada. 



äWIKTA iYDOWSKlE 55 

je i twierdzi, ie äwigto owo, ktöre in maiorem eoruin gloriam Zy- 
dzi w pewne zydowskie rysy przystroili, przej^li oni z Persji, do- 
kfid znacznie wczeäniej przedostawszy sig z Babilonu, zlalo si§ tu 
z jednem ze swi^t rodziinych. Podobnie utrzymuje .1. G. Frazer '), 
ktöry powiada, iz jessli mocnemi si^ ogniwa, vfie^ii^ce Puriin ze äwi§- 
tem Zagmuk, to znacznie mocniejszemi s% wi^zy, taeziice owo swi§to 
Zydowskie ze äwi^tein Sakaia, zasadzaj^cem si(j na nast^pujqcej 
eeremouji*): niewolnik, przyodziany w krölewskie szaty i umiesz- 
czony na tronie^), jak rzeczywisty wtadca z wszelkiej korzyetal 
swobody ^), poczem, po uptywie pitjciu dni Ivvi^ta. ogolocony z py- 
sznego stroju. ginql na stoaie. 

Przytoczywszy powyÄsze pogl^dy i teorje, aby dad obraz prob 
czvnionych w kierunku zrozumienia ksiggi Estery, a co za tem 
idzie i swi§ta Purim, przystqpi§ s;ima dö rozwazania omawianej 
uroczystosci. 

Jest to swigto. ktöre bardzo äcisle zrosto sig z dusz% ludu 
i wywotaJo przekouanie, ze dni Purimu po wieki trwac b§dq ^), 
ac'z wedle proroka^) pamigc wszystkich cierpien kiedyä zaginie; 
lud tan wierzv, ze, gdy z przyjsciem Mesjasza wszystkie ksiggi 
proroköw i bagjograföw h^ds^ zniesione, to ksiega Estery si§ osta- 
nie^'J; ze Purim jest tak wazny, jak dzit-n nadania Zakonu^), a dla 
odczytania Megilli ') nalezy zaniechad studjöw nad Tor% ^"). Takie 

') The golden boogh. Tom III, str. 154 i 155. 

*) Danych o tem dostarezaja kaplan babilonski, Berosus (Athenaei dipoo- 
aophistaram sive coenae sapientum libri XV. Wenecya 1556 r. ksiega XIV, roz. 
17) i slawny krasomdwca grecki, Dion Chryzostomus. Orationes IV, wyd. Din- 
dorfa Str. 76. ') Nosil oq miano Zoganes, jak podaje Beroms (Tamze). 

*j \V to swi^to wogöle panowie sluchali rozkazöw sJug awoich (Berosus. 
Tamzej. 

^) Maiuionideä. Jad chazaka Hilchoth ilegilla 2, 18, stostownie do slow; 
„...oby tei dni te parimowe nigdy zniesione nie zostaly z posröd Jndejczyköw, 
a pamiec ich nie zanikla z posröd potomköw ich!" (Ks. Estery 9, 28l. A i wspör- 
czesny nam lud zydowski möwi: ,Ale jnmim-tojwim welen butejl weren, nor pu- 
rim wet bleiben", co znaczy, ze wszystkie swieta beda zniesione, tylko Purim sie 
ostanie (Ignaz Bernstein. Jüdische Sprichwörter und Redensarten, 2 ie wyd. War- 
Bzawa 1908 r. str. 128 Nr 184ü). 

') Jezajasz 65. 16: ...„zapomniane bed^ atrapienia poprzeduie..." 

') Talmud Jer. tr. Megilla 1, ö; Maimonides. Hilchoth Megilla 2, 18. 

S) Mardechaj — do Megilli, roz. 1 (Ow Mardechaj ben Hillel zabity zostat 
wraz z caJq rodzina w Norymbfirdze w 1298 r.). 

') Megilla — zwöj oznacza (w skröceniu) !is. Estery, t. z. Megillath Esther. 

1") Talmud, tr. Megilla 3b; Szulchan aruch. Orach chaiira 687, 2. 



56 K. I,II,IKSIA1.()\VA 

iwi^to, z ktörego obrz^dowoöein nawskroi |n)<!;aAskn napröziio wal- 
czj'lv autorvtcty rabinicziie, musi mied pochodzenit; mdziiiie, a za- 
sadnicze praktyki jegu inusialy (inf^i wypiyimci z realnycl) »tosun- 
köw bytu codzieunegu i mialy z pewnoiciq swöj cel wiadoniy. 

Lecz abv przeiiikmic islotny sena tej — jak si^ okaze — 
prastarej uruczystosci, musimy szczcgölowo badad jej ceremonjat 
i 2 ocalaiych utomköw odtworzyd dawniej zvvart^ i harmonijnii 
caioäe. 

Jaskrawyin zwyczajem praktykowanyin w Puriin jest unice- 
stwianie Haniaua fego odwiecznego przedstawiciela wrogiej Zydom 
mocy, a unicestwianie to w cii^gu dziejöw rözne przebylq stadja. 
Obccnie polega ono na zagluazaniu ji'go iinienia') zapumocq w ruch 
wprawi&nych grzechotek, ktörym w dodatku towarzyszy gJosny tupot 
i stukanie, a takze*) — na äeieraniu jego imienia, wypisanego 
uprzednio ua podJüdze lub na podeszwach obuwia. W wieku XIII') 
kreshmo imi§ Haniana na kainykach rzecznych, ktöre potera tarto 
jedne o drugie'), a Abudarham^) podaje, iz czyniono to z wize- 
runkiem tegoz, wyrysowanym na kawalkacb drzewa lub na kamie- 
niach. stosownie jakoby do slow: „...zgladzisz panii^c Amaleka') 
z pod nieba" '), do ktöryeb Midrasz*), dodaj^c „nawet z drzew 
i z kamieni", miat omawiany zwyczaj wywoJad *). Wprawdzie wtedy 
juz tylko przewaznie dziatwa zabawiala si§ w ten sposöb ^''), zwa- 
zywszy jednak, iz zaröwno gra jak zabawka dziec,i§ca s% cz§sto 



') Pudczas odczytywania ks. Estery. 

') Gdzieniegdzie. \Ve Wschod. Indyach Zydzi przy wapöludziale nie-Zyd6w 
zabawiaj^ sie wtedy w ten sposöb: dwie figary z drzewa wspaniale przystrojone, 
a przedstawiajace Hamana i Mardechaja dopöty nderzaja jedna o drngq, ai Ha- 
man zostanio powalony, poczem bardzo uroczyscie go wieszaja (Mitteilan;;en der 
Gesellschaft für jüdische Volkskunde, heransgegeben von M. Grunwald. Tom III, 
Str. 35). 

») We Francji. 

*) Manhig 42 Nr 17 — dziejo Abraharaa ben Nathana ha' Jarchi t. z. Eben 
ha' Jarchi, ktöry zyf na pocz^tku XIII wieku. 

') Dawid ben Joseph zy! w Sewilli, a dzielo Bwe, w ktörem cytuje Ebena 
ha' Jarchi napisal w 1340 roku. Ob. wydauie weneckie z 1566 r. 76 c. d. 

*) Haman nchodzi za jego potomka (ob. str. 46, dop. 2 tej pracy). 

'I Deoteronominm 25, 19. 

*) Abudarhani 76 c. d. 

ä) Ktöry, jak twierdzi Szulchan arach (Orach chaiim 690, 17), przeobrazil' 
sie w bicie Hamana (mial tu zapewne na mysli 6w stuk i tupanie). 
'») Abudarham 76 c. d. 



iiWI^TA 4yD()W8KIK 57 

szcz^tkami zwyczajöw dawno minionych. i w danym wypadku 
szukad nain nalezy starszego wzoru. 

W stynnej parodji Kalonymosa ') „Massechetli Purini" 2) znaj- 
dujemy wzmiauk§, ze w dniii tym dorosli m^zczyzni, z galt^ziami 
jodidwemi w rgkii, szybko jadq.ß na koniach i trfvbiqc. wiedli na 
wzniesienie ezlowieka '), a cata uroczystoSd radosna nosi^a nazw§ 
„ira" *). Te iiieco zagadkowe stuwa stajfi sitj zrozumialszemi po 
przeczytaniu Albirüniego ''). ktöry pisze, iz w iwi^to Albüri ^), zwane 
tei swi^tem Megilli lub Häinän-Sür, Zydzi palq figury '), nasladujj^c 
spalenie Haniana*), a juz calkowicie rozjasnia je nast(;pujqcy opis, 
wyj^ty z responsöw Gaonow^): na cztery lub pi§6 dni przed Purim 
mtodziez wiesza na daehu przygotowany wizerunek Hamana, w sam 
za^ Purim roznieca ogien, w ktöry öw wizerunek wrzuca, przy- 
czeui obecni, stoj^c wukoto, stroj^ zarty i spiewa]^'"). Movva jest 
tu jeszcze o uniieszczonej nad ogniem obrgczy, nosz.icej aramejskie 
miano „meszwartha" i o skakaniu przez ogien ''), o czem wspo- 
mina juz Talmud ^^). zcwif^c to „meszwartha depuria" 1^). i co jeszcze 



') Kalonymo3 ben Kalonymos zyl w Prowancji; nrodz. 1286 r.. uraarl 
w 1328 r. 

') T. j. Traktat o Pariin, wyd. w Wenecji 1552 r. Ob. rozdzial T2>j;7i. 

») DIN- 

*) STX — trudao wiedziec, co wyraz ten oznacza. 

*) Historyk arabski, Abu Kaihäu Muhammad b. 'Ahmad Albirfmi urodz. 
w Berlin, przedmiesciu Khiwy w r. 973, umarl w 1048 r., w dziele: The ehrono- 
logy of ancient nations, w przekl. angielskim C. Edwarda Sachau. Londyn 1879 
r., rozdz. XIV, str. 274. 

*) T. j. w Pnrim. 

') Ktöre przed tem rozbijaja. 

*) Albirüni (Tamze, str. 273 i 274) kresli cala opowiesc Hamanie. üpo- 
wiese ta, w zasadniczych rysaeh zgodna z ksieg^ Estery, w pewnyeh szczegölach 
wykazuje pö^oiejsze i obce nalecialosci. 

*) Louia üinzberg. Geonica II. New York 1909 r., str. 3. 
'") Zwyczaj ten panujacy w Elaraie i Babilonji opisnje takie r. Nathan ben 
Jechiel z Rzymu, urodz. tarn w 1035 r., umarl w 1106 r., — w dziele uoszacem 
tytuJ „Äruch", lecz jak atrzymuje L. Ginzberg (Geonica II, str. 1) i co zreszta 
jest widoczne, r. Nathan czerpat z owego responsnm. 

") To samo u r. Nathana z Rzymu, lecz w responeum tem znajdujemy je- 
szcze, ze skaczacy przez ogien zw.^l sie xill^ ' »t!id nazwa owej obreczy — 

") Tr. Sanhedrin 64 b. 



&8 K. I.IIJKNTAI.OWA 

w XllI stulcciii byl" w zwyczaju u Zytlöw '), rosiadaniy nadto 
stur.szy jt'szczü ilokuineiit, a mianuwicie o.dykt Teoduzjusza II*), 
ktöry zabroniJ Zyclom palic Hainana. iipatrujqc w owuj praktyce 
ohrazg dla ohrzescijan, t. j. zairiiar oämieszenia Chrystusa. 

Dalej w przeszioäc \viad<jm(isci nasze o tyni obrzydzic u 2y- 
d6w nie sit^'gajii, albuwitMii l'i^ciok.siqg") wpale nie iiapoinyka o Vu- 
i'irn, a Talmud*), aczkolwiek oinawia to swi^to \v «pecjalnie pn- 
Äwi§cnnym mu traktacie'), to przeciez, opierajjic si^ na ksi^dze 
Estery. rozwija tylko materja} w niej zawarty •). A ksi^ga ta nie 
nie mövvi o paleniu Haniana ani o ogniach purimowych, co kaze 
wnosie. ze niezaleznie od owego pomnika pisanego iyl& tez ustna 
tradycja ludowa. ktöra przechuwala nam ten szczegöJ. 

Sprobujemy odtworzyd uroczystosc, ktörej glosy davvno prze- 
brzmialy, a ktörej racj§ rozumial jednak czlowiek pierwotny. Gala 
tragedja opowiesci Estery rozgrywa si^, jak slusznie zauwaiyt 
Zuaz'), pumi^dzy jedn^i niiäwiastq a dwoma mc^zczvzaami, a osnuwq 
jej, sqdz§. jest nastgpujqcy prosty temat: Haman rzuca si§ na 
Esterg*), za CO ponosi kar§. Czytamy bowiem »): „Gdy tedy wröcil 
krol z ogrodu palacowego do komtiaty. w ktorej si§ biesiada przy 
winie odbywala. rzuciJ big byl Hanian na loze. na ktörem siedziala 
Estera. I zawolal kröl: Czyzby wazono sig nawet gwalt czynid krö- 
lowej w mojej obecnosci. w tym palacu? Zaledwie wyszlo to slowo 
z ust krölewskich. gdy jui oblicze Hamana zakryto. 1 rzekl kröl: 
Obwiescie go"... Wbrew woli autora akcent spoczywa na tym ust§- 



') Manhig -43 Nr. 27: wszysoy Zydzi zwykli rozniecac stosy w wieczory pu- 
rimowe i skakac przez nie. 

') Ob. Theodosiani libri XVI w wyd. Th. Momnisena i P. M. .Meyera. Ber- 
lin 1905 r.. XVI, 8, 18. — Edykt ten wydany zostal w 408 r. 

') Ani wogole Biblja (za wyjatkiem ks. Estery, ktora pö^no weszla do 
Kanonn). 

*) Zaröwno babiloüski, jak jerozolimski. 

5) Zwanym Megilla 

') Jedynie tr. Saobedrin 64b czyni wzmianke o skakaniu przez ogien, 
o czem na str. 57 tejze pracy. 

') BibelkritiBcbes (Z. D. M. G. Tom 27, etr. 685), taitze Gesammelte Schri- 
ften, Tom I, Str. 238 

8) Dosadnie ilastruje to jedaa karta (tabl. IV ryc. 14) z j.Megilli", zaaj- 
dujacej sie w Mnzeum im. MatbiaBa Bersohna w Warszawie, ktörej kart? tytu- 
Jowa ob. na tabl. V ryc. 15. 

'I Ks. Estery 7, 8, 9. 



.SWI^TA ÄYDOWSKIK 59 

pie, ktory jest niezawodnie werajq pierwotniejszji i nie gudzi sig 
ze stowami 1). ii liamana „...obwieszduo na szubienicy za to, ie 
targui^t sig na Judejczyköw", co jest ju4 podaniem przeobraÄonem 
i znacznie pöiuiejszem. Pomimo, ie ksi^ga Estery jest oprafowanq, 
literacko i autor stara si§ konsekwentnie przeprowadzi6 pochwy- 
cony iiiotyw o planowanej zagubie i ocaleniu Zydow, co krok bijq 
z niej dzieci^co-uaiwne rysy opowiesci ludowej, zdradzajqce tresc 
zupetnie innq: minister krölewski, z powodu niewlascivvego z;tcho- 
wania sig jednego Judejczyka, zamierza wygubid cale plemig judz- 
kie*), Judejczyk petni,%cy skrorany urzqd w bramie krolewskiej 
wzbrania sig oddac poklon glöwnej osobie pu krölu ^) — czyz nie 
przemawia to raczej za antagonizmem osobistytn Hamana i Mar- 
deehaja, rozci^gnigtym w raianj czasu i przebytych przesladowan 
polityeznvch *) na naröd caly? A wssystko dzieje si§ tu za jednym 
zamachem") i bezustannie si§ wikla"), co znöw wskazuje, iz ksi^ga 
Estery jest ujgtym w form§ literackq, opisem obchodu ludowego 
w jego mocno juz przeistoczonej fazie. I nie obyezaj z ksi§gi — 



') Ks. Estery 8, 7. 

•) O czem obwieszcza na jedenascie miesieey przedtem! (Tamze, 3,5 — 7.13). 
MotywQJe wprawdzie swöj zamiar przed krolem, möwiac: „Istnieje pewien naröd 
rozproszony, a jednak pdr^bny nii^dzy narodami... prawa ich vpyr6ä;niaja Bie od 
praw kazdego inaego narodu, praw zas krdla nie spelniaja«... (Taiiize 3, 8), do- 
datek to jeJnak pozaiej wpleciony, gdyz pierwej czytamy: „Jednak poczytywaJ 
za niegüdne poduiesc reke przeciw Mardechajowi samema... i tak przedsiewziql 
Haman wytepicwszystkich jQdejczyköw...wsp6Iplemiencöw Mardeehaj.!« (Tamze 3,6). 

') Tamze 3, 2 — 4. — Literatura midraszowa azasadnia to postepowanie 
Mardechaja okolicznoscia, iz Haman nosil na sobie emblematy balwochwalcza 
(Augast Wünsche. Ans Israels Lehrliallen. Tora II Midrasz Megillath Esther, str. 
146; tei Pirke r. Eliezer, 50). 

*) Bardzo mozliwe, ze krwawe wypadki epoki .Machabeuszöw odbiiy sie na 
tym micie i ze wtedy wlasnie wszedl on w ostatnie swoje stadjiim. Wi^kszosc 
krytyköw tej lub nieco pözniejszej epoce przypisnje powstanie ks. Estery, ob. 
Zanz, Bibelkritiscbes (Z. D. M. G. Tom 27, str. 687); tez Gesammelte Schriften 
Tom I, Str. 240; Graetz. Geschichte der Juden. Tom II. cz. II, str. H3), dop. 1 
A. Kuenen. Histor.-kritische Einleitung in d. Bücher d. A. F. Tom I, cz. II, str 
220, dop. 16; J. H. Weiss. Dor-dor-wedorszow. Wilno 1893 r. Tom I str. 84 i 85; 
C. H. Cornill. Einleitung in d. A. T., 3 i 4 wyd. 1896 r. str. 140; D. G. Wilde- 
boer. Das Buch Esther. Wstep I, str. 171. 

^) Kröl odrazu sie zgadza wydad straszny edykt, nie wiedzac nawet, prze- 
ciw koma go wymierza (ks. Estery 3, 9 — 15). 

') Nagte wywyzszenie Mardechaja i przedwczesne, bo nienzasadnione jeszcze 
ponizenie Hamana (Tamie 6, 10 — 12). 



60 R. MMKUTALOWA 

gdyz tak nigdy sit; nie ilzieje — locz ksi^ga z ohyczaju ezorpala 
tu soki. 

Do czegöz jednak zmierzat öw obyczaj, jakie ci'le inialo wie- 
sziinie a pcitt-m palenie figury Hamuna, co starano 8i§ przez obrz^d 
ten wywolad, skoro zakonczenie uroozystoäci bylo szumne i rado- 
sne? Nienawisc do üaniana, zionsjca poprzez kartv ksit^-gi Estery 
i spotQgowana jeszcze w cijigu dziejöw przez cigzkq niedol(j ludu 
zydowskiegd. ktöry przesladowcöw swych w tej postaci uoaabial '), 
nie jest tem uczuciem, ktöro przejinowaio «tarozytoego Hebrajczyka, 
gdy niecil stos purimowy. Albowiem nie z poczucia zemsty bezce- 
lowej praktyka podobna mogia powstac i nie ze swawdli plochej, 
lecz z potrzebv, z konieoznosci usuniejcia jakiejÄ zlej mocy, ktöra 
wyraina sz!cod§ przynosiia. Zwazywszy zas. iz zvvyczaj palenia 
Hamana miat miejsce vv Adar, t. j. ku koncowi zimy, uprzytom- 
nijmy sobie obrzedy innyeh ludöw w tej porze roku wykonywane, 
a rzecz si§ odrazu rozjaäni. 

Obchody wiosenne, powiada H. S. Rehm^), rozpoczyiiaj^ si§ 
od topienia zimy, a znaj^ je wszystkie ludy swiata; na calym zas 
obszarze ziem europejskich napotykaniy zabawy ludowe, ktöre sq 
niew^tpliwie ecbem ceremonji wyp^dzania tej ztowrogiej pory. 

Rok rocznie, w pierwszej potowie raaja, z Sublicyjskiego mo- 
stu westalki zrzueaJy do Tybru dwadziescia cztery ') figury ni§skie, 
z trzciny rubione*j; w Indjach obnosz^ w marcu t. zw. Kali albo 
Durga (t. j. Mocn%, Msciwq,), ktör^ w koncu, ur^gajjjc jej i Iz^c, 
wrzucaj^ du Gangesu ^), a Jan Dlugosz *) opowiada, iz w niedzielf 
laetare obnoszono po niektörycb wsiacb polskich posqgi Marzanny 
i Dzievvanny, ktöre nast§pnie topiono w bagnacb '), u czem pisz^ 



') Dzisiaj jeszcze o osobniku zlej woli i wrogo wzcfledem Zydöw usposo- 
bionym mowia: „Ten to ma zlosliwoÄc Hamana — zdolny jest pic krew iydow- 
sk^" (Ä.. Tendlaa. Sprichwörter o. Redenuarten, str 16, Nr S5). 

=) Deutsche Volksfeste und Volkssitten. Lipsk 1908 r., str. 29. 

') Gdyz bylo dwadziescia cztery okre^öw miasta. 

*) Gastaw Klemm. Allgemeine Kalturgeschichte, Lipsk 1850 r., Tom VIII, 
Str. iSi i 485; L. Preller. Komische Mythologie. Berlin 1858 r., str, 516; W. 
Mannhardt. Antike Wald- und Feldkulte. Berlin 1877 r., str. 266 i 267. 

5/ Ignaz Johann Hanusch. Diu Wissenschaft des slavischen Mytbns. Lwöw. 
Stanislawöw-Tarnöw 18i2 r., str. 140. Ob. tez Antoni Nowosielski (Marcinkowski). 
Lad ukrainski. Wilno 1857 r. Tom I. str. 124. 

^) Historia polonica, wyd. w Dobromila 1615 r.. Tom I, ksiega II, str. 91. 

') Na pamiatke jakoby niszczenia balwanöw poganskich za Mieszka (Tamze).. 



SWIEI'A ZYDOWSKIK 61 

takÄe Marcin Bielski ') i Maciej Strvjkowski 2). Wynoszenie i to- 
pienie smierci znano rowniez na Morawaeh ^), w Czechach*) i u Slo- 
wakow^); w Matorosji palsj, balwana Mary (Mareny) '), przyczem to- 
warzvsza owym obrz^dorn piesni w tym rodzaju, jak: „WynesH 
sme Murienu ae wai, prinesli sme Mag') nowy do wsi" **) albo: 
„Smrt' plyne po wode, nowe leto k'nam jede" ^). To przeciwsta- 



•) Kronika polska. Warszawa 1829 r. Tom I, str. 120—121: ,Za mey to 
ieszc/.e pamieci byt ten obyczay u nas po wsiach \i na Biajla Niedziele poscie 
topili Balwan ieden, ubrawszy suop konopi abo slomy w odzienie czlowiecze, 
ktöry wszystka wies prowadzila, gdzie naiblizey bylo iakie ieziorko abo kaXaia, 
tarnte zebrawszy z niago odzienie, wrzucili do wody, äpiewaiac ialobliwie: diniere 
sie wiie po pfotn, szukaii^cy klupotu etc. Zwali tego balwaaa Marzana". 

2) Kronika polska, litawska, zmudzka i wszyatkiej Ruäi. Warszawa 1846 r. 
Tom I, Str. Hl: „A pamiatke burzenia tych balwanöw Dlagosz i .Miechovius pi- 
sz%, ii za ich zywota itd., co i dzis w Wielkiej Polszcze i w Slazku zaciiowaja, 
albowiem dzieci w uiedzlele srzodopostna, uczyniwszy sobie balwan na ksztatt 
niewiasty Ziewouiej albo Marzanny... wetkn%wszy na kij dJugi nosza... potem 
w kaluie albo w rzeke z mosta wrzacaj.i..." Topia balwana pod Krakowem (Jö- 
zef tepkowski. Przeglad krakowskich tradycyj, legend, nabozenstw, zwyczajöw, 
przyslow i wlasciwosci. Krakow 1866 r., str. 4-3); w r. 186S utopiono podobnego 
balwana w Jankowicacb nad Wisla (O. Kolberg. Lud. Krakowskie V, str. 273, 
dop. 1); w Lubelskieui w srod§ popielcowa odbywa sie topienie smierci, ktöra ze 
slomy lub grochowin uwiazawszy. na wozka malym obwozq po wsi, poczein wrzece 
lub stawie topiii albo pala (Ejukasz Gol§biowski. Lud polski, jego zwyezaje, za- 
bobouy. Warszawa 1830 r., str. ÖO); w Zbiorach etnograticznycb przy Muzeum 
Przemyslii i Rolnictwa w Warszawie znajdaje sie 6gura Marzanny zvvanej tez 
„choroba", ktöra w zierai Piotrkowskiej, powiecie Bedziiiskim, w kwietniowa nie- 
dziel;, zw.ana tam inaczej niedziela Marzanny, dziewczeta i dzieci topia w rzeon 
z wielka cereuionja i wrzaskiem, co w mniemaulu tamtejszem uia chronic od cho- 
röb i cierpien. 

') A. ÄeaHacbeB'b. UoaTHHecKia sossp'bHiH CjiaBHHt na npHpofly. Moskwa 
1865-1869 r. Tom IIl, str. 693; tei J. Grimm. Ueotsche Mythologie. Berlin 
1876 r., 4-6 wyd. str. 643; I. J. Hanusch. Die Wissenschaft des slavischen My- 
thus, Str. 140. 

*) Joachim Lelewel. Czeäc balwochwalcza Slowian i Polski. Poznan 1865 
r., atr. 30: „Z koücem zimy a poczatkiom wiosny topiono uroczyscie balwana 
Marzany"... ob. tei Leiewela. Balwochwalstwo slowiaiiskie. Poznan 1853 r. 

s) Lud 1899 r. Tom V, art. Z folklorystyki slowackiej, str. 307. 

*) A. AHaHacBeBt. IIo3t. bos. CnaBAHi.. Tom III, str. 696. 

') T. j. Maj (Tam4e, str. 693). 

8) Tamze; tez Hanusch. Die Wissenschaft d. slav. Mythus, str. 413: „Wy- 
neseme, wyneseme Mamuriendu', 

') Tak spiewaja w niektörych okolicach Czech, ob. J. Grimm. Deutsche 
Mythologie, wyd. 4-e, str. 643; Hanusch. Die Wissenschaft d. slav. Mythus, str. 



62 1«. LILIIONTAHiWA 

wienie äuiierci nowßgci lata, wyobraianego w postaci niJodego drzew- 
ka '), niesionego do domu w drodzo powrotiiej, t. j. juz pn zato- 
pieuiu balwana*). wyraznie przemawiii z:i teni, ze pod Marzannq, 
Murienjv, MureniCkf^') lub poprostu Ömierciq, kryje si§ tu Zima*). 
Tak samo w niektörych okolicaeh Niemiec utozsamia si? 
zinia ze sinierciq, czego licziie przyklady daje Grimm ^) i co do- 
sadnie charakteryzuje nast{jpuj^ca piüsenka zwana „Das Todaus- 
treiben" *): 

So treiben wir den Winter ans, 
Durch unare Stadt zum Tor biaauB, 
Mit sein Betrug und Listen. 
Den recbteu Antichristen. 

Wir stürzen ihn von Berg und Tal, 

Damit er sich zu Tode fall', 

Und uns nicht mehr betrüge 

Durch seine späten Züge. 
Und nun der Tod das Feld geräumt. 
So weit und breit der Sommer träumt, 
£r träumzt in dem Maien 
Von Blümlein mancherleien itd. '). 

podczas gdy gdzie indziej ^) zima wystgpuje we wlasnej swej po- 
staci i tarn piosenki spiewane przy wynoszeniu balwana brzmiq: 



lil. Albo: Jiz nesem smert ze wsy, nowe leto do wsy; witey leto libezne, obi- 
licko zelene (Nowosielski. Lud ukrainski, Tom 1, str, 123; Grimm. D.M. str. 642) 

') Lub swiezych galazek. To samo znaczenie mialy zapewne gatezie jo- 
dlowe, ktöryoh wspomina Kalonymos (ob. str. 57 tej pracyi. 

') Wilhelm Maunhardt. üer Banmkultns der Germanen und ihrer Nachbar- 
stämme. Berlin 1875 — 1877 r.. str. 156; ob. tez str. 413 i 498. 

») Tak zowa j^ Slowacy (Lud V, str. 307). 

*) Ob. obrzed przepedzania smierei, t. z. „smerc wnhnäcje" w Lnzycach 
(L. Haupt u. J. E. Schmaler. Volkslieder der Wenden in der Ober und Nieder- 
Lausitz. Grimma 1841 — 1843 r. Tom I, str. 20. 

5) Jacob Grimm. Deutsche Mythologie, 4e wyd. Berlin 1876 r., str. 643 
i 644. 

•) L, A. V. Arnim und Clemens Brentano. Des Knaben Wunderhorn. Ber. 
lin 1805 r.. str. 55. 

') Takze: Wir haben den Tod hinausgetrieben, den lieben Sommer bringen 
wir wieder (Grimm. D. M. 639 str.); Heut ist Mitfasten, wir tragen den Tod im 
"Wasser (Tamze). 

•) T. j. w innych okolicaeh tego kraju. 



albo : 



SWIljTA ÄYUOWSKIK 63 

Stab aus! doin Winter gehn die Augen aus. 

Veilchen, Uosenblumen, holen wir den Sommer, 

Schicken den Winter übern Rhein, bringt uns guten, kühlen Wein»), 



Jajajü, der Soniniertag ist da. 

Er kratzt dem Winter die Augen aus itd.ä). 



W Eisenach jeszcze na poczq,tku XVIII stulecia palono w nie- 
dziel§ laetare straszydto stomiane wy^brazajsice i^mierc '), gdy \v 01- 
denburgu i Weatfalji obnosz^ vv Zapusty^) pionqce vvi^zki stoiny 
i palq sioinianego balwana — Zim§°). Podobniez w Zürichu palono 
wizerunek Ziniy »), a i w Ermatingen '), w czwart^ niedziel? postu 
rzucano do jeziora figurg przedstawiajqcsj. Zim§ ^), co teä do roku 
1793 odbywalo si§ i w Zgorzelcu^). W Albanji przeistoczyJa 
si§ Zima w Kor§ '"), ktörj^ w wielks^ sobctg wypgdzaj^ ii), we 
WJoszech i w Hiszpanji pala '^) „star^", manekin slomq. i chröstem 
wypchany ^'), w poblizu Tubiiigi grzebiq, w ostatki t. z. „niedzwie- 



•) J. Grimm. Deutsehe Mythologie, str. 638. Albo: Violen und Blumen 
bringen uns den Sommer, der Sommer ist so keck und wirft den Winter in den 
Dreck (Tamze). 

*) Tanize. 

') W. Mannhardt. Der Baumkultüs, str. 156. W Radebergu do 1745 r., 
trwat tea zwyczaj, tylko ze ta topiono owo strasy.ydlo (H. S. Rehm Deutsche 
Volksfeste str. 29). Ob. tez obrzed wypedzania smierci vv Tnryngji, odbywajacy 
8i§ 1-go marca (J. G. Fra/.er. The golden bougb. Ijondyn 1890 r. Tom I str. 258) 

*) Wieczorem. 

*) Adolf Wuttke. Der deutsche Volksaberglaube den Gegenwart. Berlin 
1900 r., Str. 84 § 98. 

6) W. Mannhardt. Der Baumkultüs, str. 498 i 499. I w Eichterschwyl nad 
jeziorem Zürichskiem pal^ we wtorek zapustny — manekin ze slomy. (Tamie). 

') Nad jeziorem Bodenskiem. 

8) Die Gartenlaube 1896 r. Nr 18, »tr. 308. 

9) H. S. Rehra. Deutsche Volksfeste n. Volksaitten, str. 29. 
'") ZI^ poäeraj^ca dzieci istote. 

'•) Wolajac, przy wrzucaniu pton^eych pochodni do rzeki: „Hej, Koro, rzn- 
camy cie do rzeki jako te pochodnie, abys jnz nigdy nie powröcita''. (J. G. 
von Hahn. Albanesische Studien. Jena 1854 r., 6tr. 160. 

'') W niedziele laetare lub w ostatni dzien zapust, a jak w Lombardji, 
Wenecji i Piemoncie — w srodoposcie. 

'^) Ktdry przedtem na pol przepilowujq. J. Grimm. Dautsche Mythologie, 
Str. 652; W. Mannhardt. Der Baumkultus, str. 499 i 500; J. G. Frazer. The gol- 
den bongh. Londyn 1890 r. Tom 1, itr. 262. Zwyczaj przepitowywania „baby", 
Moreny, napotyka sie tei wsröd Slowian i nosi nazwe »babo rezati«, ob. A. Aea- 



64 lt. LILIRNCALOWA 

dzia zapustnego '), w Mit^dzyrzecczyi^nie •) wcjz^ na kole, bij^ kijmi 
i w wodi; wrzucapi „bab^j" ze slomy^), w Lublanie nusi öw bat- 
wai) midiio „Zapust" i topiq go w srod^ [»ipielecjwq*). w Cobern 
nad r/.ek<v Eifel nadajfj inu charakter zlodzieja, nicponia^'), w Kra- 
kowie znany byl pod nazw^ „Coinbra" '). kr6rego w tluaty czwar- 
tek, wsröd wesolych okrzyköw piispölstwa, na rynku pod Sukien- 
iiicami rozry wano '). w koricu uchodzil za Judasza, o czem X. J§- 
drzej Kitowicz^j pisze, jak nast^puje : „W wielk^ ärod§ chtopcy, 
zrobiwszy bahvan z jakich starvch gatganöw, wypchany^ sidmq na 
znak Judaaza. wyprawiali z nim na w'ieiq koicielnq jednego lub 
dwöch z poinic^dzy siebie, a drudzy z kijami na pogotowiu przed 



sac&eB'b. IIoaTin. Bossp'feiiia CjiaBHWh Ha npBpofly. Tom 111, atr. 69B i 696; I. J. 
Hanaach. Die Wissenschaft d. slaw. Mythus, str. 413. 

'1 W. .Mannhardt. Der Baumkultua, str. 410 i 411. 

') W l'opielec zwany takze Wstepna sroda. 

') Ka. Adolf PleBzczyüski. Bojarzy Miedzyrzeccy. Warszawa 1892, str. 85. 

*) Gazeta codzienna. Warszawa 1856 r. Nr 136: Drobiazg'i archeologicznes 

5) I. H. Schmitz. .Sitten und Sagen Lieder, Sprüehwörter und Räthsel dey 
Eifler Volkes. Trewir 1856 r. Tom 1, str. 20. 

') Wl. L. Anezyc. Obrazy krakowskie. (Tygodnik illiistrowany. Warszawa, 
1862 r. Tom V, str. 138). 

') Bzekomo na pamiatke, iz przed czasem bardzo dawnyni zyl w Krakowie, 
na przedmiesein Piasek (stad tei ciagn^li owego balwaua) bnrmistrz, nazwiskiem 
Comber, zlosiiwy i okrutny, ktöry za najlzejsie przewinienie targal liidzi za wlosy 
i drgezyl, a wyciskajac srogie oplaty, wiela gospodarzy przyprowadzil do ubostwa, 
biedne zas przekupki do istotnej nedzy. Ai przeklenstwa pokrzywdzonych dosif- 
gjy pana wöjta czy burmistrza i w sam tlusty czwartek zmarl on nagla smiercia, co 
taka radosc wywolaJo wsröd przekupniow. ze, rzaciwszy kramy na lup gawiedzi 
ulicznej, poczeli po calem miescie biegac i tanczyc, powtarzajac; „ZdechJ Comber, 
zdeoW". (Wr. L. Änczyc. Tamze; Pamietnik naakowy. Krakow 1837 r., Tom II, 
Str. 60; fjukasz Golebiowski. Gry i zabawy röznych stanöw w kraja calym Inb 
niektörych tylko prowincjach. Warszawa 1831 r., str. 4). Tymczasem postac bur- 
mistrza Conibra zapewne nigdy nie istniala, pisze Jözef iiepkowski (Przeglqd kra- 
kowskich tradycyj, legend itd. Krakow 1866 r., str. 39), obyczaj ten bowiem nie 
w samym istnieje Krakowie. W äiewierzu i okolo Cz^stochowy baby tancza wtedy 
po rynku, co sie nazywa combrzyc, cembrzyc (0. Kolberg. Lud. Kieleckie 
XVIII. Str. 46), comber v. cumper wyprawiaja dziewki parobkom w W. Ks. Po- 
znaüskiem (0. Kolberg. W. Ks. Poznanskie IX, str. 128). W wiela miejscowosciach 
srodkowej Marchji parobcy obchodza w zapuaty wies, zbierajac datki, a zwyczaj 
ten zowia „zampern" lub „zempern" (Kuhn. Mürkische Sagen i t. d. Berlin 1843 
r., Str. 308. 

^) Opis obyczajöw i zwyczajöw za panowania Augusta III, wyd. 2-gie, Pe- 
tersburg i Mohylew 1855 r. Tom IV, str. 50 i 51. 



ÄWI^TA ÄTDOWSKIB 65 

koäciolem stan^li. Skoro Judasz zastat zrzucony z w'ieiy, natych- 
miast jeden, porwawszy za postronek uwijjzany u szyi tego Juda- 
sza, wlöazji go po ulicy, biegajqc z nira tu i owdzie, a drudzy, 
goni^c za nim, bili go kijami nieprzestannie, wotaj^c co gardla: 
„Judasz!" pöki owego balwana w niwecz nie popsuli" i). 

Tak tedy szerz^ca zagladg, a przeto utozsamiona ze smierci^ 
zima nieraz inne — choc zawsze wrogie — brata ksztatty, a gdy 
z rozwojem poi§c chrzeäcijanskieh blednqd zaczgjy wierzenia pra- 
stare, zamiast Zimy-Smierci wyst^pil na widowni^ obrz^dowq zuie- 
nawidzony i splugawiony Judasz. 

Podobna ewolucja dokonad si§ tez mogJa u starozytnych He- 
brajczyköw i Haman jest najprawdopodobniej jednem z licznych 
upostaciowan tej pory roku. 

Niekiedy „wyp§dzanie zimy" urabia si§ w maly dramat, 
uzmystawiajqcy walk§ zachodz^cs^ w przyrodzie, t. j. walk§ Lata 
z Zimq.: Zima odziana w slomg lub mech, Lato zas w zielen ustro- 
jone scieraj^ si§ z sob^ dopöty, dopöki Zima nie legnie pokonana 2). 
W wielu gubernjach Syberji, w sobot§ ostatniego tygodnia zapust- 
nego wznoszi), na rzekach, stawach i polach miasto äniezne — pan- 
stwo Zimy, ktöre w koneu paäc musi pod uderzeniami Peruna. 
Uczestniey walki, uzbrojeni w kije i miotly, diiel^ si§ na dwie 
grupy, z ktorych jedna broni niiasta, podczas gdy druga naoiera. 
Po uporczywej walce ta ostatnia wdziera si§ we wrota, burzy ob- 
warowania i bierze do niewoli wojewod§, ktorego dawniej kqpala 
jeszcze w przer^bli'). Marcin Kromer*), rozpowiedziawszy topie- 

•) Ob. te4 Pamietnik naakowy. Kiakdw, 1837 r. Tom II, etr, 72 i 73: 
„Przed kilkudziesieciu laty byl taki zwyczaj w Warszawie, ie chtopcy miejscy, 
ustroiwszy w wieiki piatek batwana za Judasza, oprowadzali go po ulicach, bili, 
targali, wiekli go potem na wieze koBcioIa Panny Marji, zrzucali nakoniec i to- 
pili w Wisle; w innych miejscach obchodzono to we srode wielkiego tygodnia". 
O. Kolberg (Lad. Krakowskie V, str. 278 i 279) pisze, ii byl to zwyczaj po- 
wszechny w Polsce. W Bawarji znany byl jako „Judasbrennen" (Die Gartenlaube 
1895 r. Nr 14) a niewatpliwie napotykal sie i w innych krajach ehrzeecijaiiskich, 
skad zawleczony zostal az do Brazylji, gdzie w wieiki piatek marzyni eiagna Ju- 
dasza (A. Bastian. Die Cultnrländer des Alten America. Berlin 1878 r. Tom I, 
itr. 636, dop. 1). 

') Karl Simrock. Handbuch der deutschen Mythologie, 6-e wyd. Bonn 1878 
r., str. 581; J. Grimm. Deutsche Mythologie, str. 637; H. S. Rehm. Deutsche 
Yolksfests und Yolkssitten, str. 28. 

') A. AeanacbeB-b. IIo9thi. Bossp'iHia CjiaBaH'B na npnpofly. Tom III, str. 697. 

*) Marcina Kromera, biskopa warminskiego ksiag XZX na jezyk polski 
RozprawT Wydi. Blolog. T. LVIII. Nr. 6. 5 



66 R. LII.IBNTALOWA 

niu Perkuna, ktörego przedteni kijami bito, möwi, ie „i tych cza- 
8ÖW obywiitele Nowogrodu Wielkiego, mlodi zwtaszcza, na kazdy 
rok, gdy on czas przychodzi, na dwie cz^äci rozdwoiwszy 8i(^, na 
most wychodz^, gdzie röwni siialonym, sami z sob^ walczqe, szko- 
dliwe rany, a podczas i äniierö zadajq sobie" '). W niektörych oko- 
licach Czech chodzq w laetarc z t. z. „Bändertod" ^), ktöry polega 
na tem, is pitjciu chlopaköw przedstawiaj^cych: kröla, jego c6rk§'). 
dwoje stug*) i iinierc*) obchodzi domy mieszkancöw i wykonywa 
obraz dramatyczuy tej treäci: o cörk§ krölewsk^ starajji 8i§ dwaj 
sludzy. przybiega smierc, aby pi^knq krölewn§ porwac, lecz kröl 
dostrzega niebezpieczeristwo i przebija smierc. 

S^ to naturalnie mniej lub wigcej szcz^tkowe forray dawniej- 
szych praktyk zimowo-wiosennych, lecz jeszcze dostrzec si^ wnich 
daJ4 zasadnicze pierwiastki. ktöre swiadcz% o ich rodowodzie. A za- 
sadniczym motywem wszystkich tych obrzgdöw jest walka z Zim^. 

Pragnqc pozbyc 8i§ nieuawistnej Zimy, a wierz^c w sympa- 
tyczny zwi^zek wszech rzeczy i w swojsj moznoäd oddziaty wania na 
zjawiska natury, cztowiek pierwotuy odpowiednie srodki po temu 
stosowai. Poniewaz zas, jak slusznie powiada Frazer®), najbardziej 
pospolitem zastosowaniem kojarzenia wedtug podobienstwa ^jest, byö 
moze, powtarzaj^ce si§ w wielu epokach i prawie wszystkich stro- 
nach swiata usilowanie wyrz^dzenia szkody lub zgtadzenia wroga 



z lacinskiego przeloiona przez Marcina z BJazowa Btazowskiego i wydana w Kra- 
kowie 1611 r. Obecne wydanie dragie, iäanok 1857 r., str. 95. 

') Äleksander Brückoer (Staroiytna Litwa. Warszawa 1904 r., str. 112), 
podaje opis obrzeda wiosennego przypominajqcego nieco obchöd wiosenny Rosalij 
na dalekim potndnia i na Rusi : gdy snieg zniknie, Bchodzi sie mloäziei wiejska 
na oznaczonem dawniej iniejsca i dzieli na dwa hnfce; w kazdym jeden z naj- 
BÜniejszych niesie obrazek jakiego swietego, zdybaja sie oba hufce i tak dlago 
pasaja miedzy soba, pöki nie wydrze jeden drugiemu obrazka. — W Galicji, 
w powiecie krosnienskim, w niedziele wielkanocna po poladniu nrzadzaja chlopcy 
zabawc w djabia: podzieliwszy si? na dwie strony, djabia i Boz^, bijg sie do- 
pöty, ai zwyci^Äy strona Boia, co gdy sif stanie, z wielkim krzykiem podnoBz^ 
jej przewodnika, ktöry dosiada djabia i jedzie na niin. (Lud 190ö r., Tom XII, 
art. Zwyczaje wielkanocne w Sanoekiem, str. 314). 

') H. S. Kehm. Deutsche Volksfeste u. Voikssitten, str. 28. 

*) T. j. wioBue. 

*) Lato i je»ien. 

5) Zime. 

«) Czarownik — kaplan — kröl — prjeloiyl I. Wajnberg. Warszawa 1911 r. 
»tr. 27. 



SWI^TA ZYD0W8KIB 67 

przez uszkodzenie lub zniszczenie jego podobizny", wi^c i w tym 
wypadku czfowiek, stojqcy na niskim stopniu kultury, zrobiwszy 
sobowtör Ziiiiy, z cal^ zawzi§tn^cia z nim post^powal: topil go, pa- 
lif. wieszat w mocnem przekonaniu, ii unicestwiaj;}C wyobrazenie, 
przepgdzal ze swiata i samego sprawc^ lub sprawczyni^ swej nie- 
düli. „Hätten wir den Tud i) nicht ausgetrieben, war er das Jahr 
noch inne geblieben" ^j, oto Jak ilustruje niemiecka piosenka lu- 
dowa celowosc tego post§powania, ktöre zaröwno u starozytnych 
Hebrajczyköw, jak u Asyryjczyköw '). Babilonczyköw*), Rzymian^), 
Greköw "), Gotöw, Szwedöw '), Slowian i inuycb zmierzato do osiq,- 
gnigcia takiego stanu rzeczy, jaki dobitnie maluj^ nam znöw siowa 
piosenki *): 

Trarara, der Sommer der ist da, 
Wir wollen hinans in Garten 
Und wollen des Sommers warten. 
Wir wollen hinter die Hecken 
Und wollen den Sommer wecken. 
Der Winter hat's verloren, 
Der Winter liegt gefangen. 

W zapasy z olbrzymem-Zimq szly röwniez uzmystowione po- 
t§gi dobroczynne, ktörym cziowiek öwczesny nadawat postac po- 
wabnq i przyjemnq, podczas gdy Zini§ moÄliwie zohydzat. 

Nie ulega wf^tpliwosci, ze pod pot§gami temi rozumiane byly 
pierwotnie duchy-böstwa, ie nazwy Mardechaja, Estery, Hamana 
i Waszti^) ongi do iatot nadprzyrodzonych sig odnosily i") i ie do- 



>) T. j. den Winter. 

") J. Grimm. Deutsche Mythologie, str. 640. 

') Ä. Jeremias. Das alte Testament im Lichte des alten Orients, 2-e wyd. 
Lipak 1906 r., str. 84. 

*) Tamie, str. 83. 

') L. Preller. Kömische Mythologie. Berlin 1858 r., str. 317. 

') G. F. Sehoemann. Griechische Alterthümer, i-e wyd. Berlin 1897— 
1902 r. Tom II, str. 470. 

') J. Grimm. Deutsche Mythologie, str. 646. 

8) Tamze, str. 687 i 638. 

^) Z ks. Estery. 

"•) Podobienstwo ich etymologiczne do böstw babilodakich i elamickich, ja- 
kie wykaznje P. Jensen (ob. str. 53, tamze dop. 11), nie przemawia jeszcze za ich 
identyczno8ci.a, a co za tem idzie, za zapoiyczeniera calego tego mytu z Babilo- 
nji, lecz wyptynac mogio z pokrewieüstwaszczepöw semickich, przeto ze wspölnych 
dawno zagiuionych Trödel. 

5» 



68 It. I.II-IKNTALOWA 

piero z czaaeni kosmiczny mit U'.n przeobra/.il sig w tlramut cat- 
kiein zieinski, \v ktöryiii miejseo zapoinianych l)(ig6\v zaj^li ludzie. 
A ie wyobrainit; ludu podsyca Ijla.sk korony, wi(^c rzecz rozgrywa 
8i§ na krölewskiin dworze, wystijpujq. dworzanie, doradcy i t. p. 
Z ca{^ pewnosci^ orzec niozna, ze pewne polit3'czne wypadki. za- 
szJe \v dziejaeh iiarodii ivdowskiego. powazne pi^tno wycianelv na 
tyin micie, albovviem vvvobrazenie wrogiej mocy w osobie wezyra 
krölewskiego dowodzi realnego pierwowzuru i). Przeciez, nie jakies 
odosobnione zajscie w Persji, Jak przedstavvia ksi^ga Estery, lecz 
wydarzenia szerokieniu (gölowi Zydöw groiqce^) niusialy zostawic 
swe slady w pami^ci ludu, ktöry utrwalii je w znienawidzonej 
zdawna postaci Hainana, prawdopodobnie obcego böstwa, zasiania- 
j^cego sobfv picrwotuiejszq postac Ziiny. 

Lecz sk.-jdze wzit^^ly si§ tu losy — purim '), nieodJ^czne wi- 
dad kiedyl od owej uroczystosci u Zydöw, skoro od nich przyj§ta 
ona swa nazw^?*). W ksi§dze Estery^) czytamy o tem: „Pierwszego 
tedy niieäi^ca, czyli miesiiica Nisan, dwunastego roku Achaswera 
rzucono pur — to jest los — przed Hamanem..." „Dlatego nazwano 
dni te purim, podiug wyrazu pur". Stowa te rzeczy nam nie tlu- 
maczq, lecz nasuwaj^ przypuszczenie. iz obrz§dowi nnicestwiania 
Zimy u starozytnyeb HebraJRzyköw towarzyszylo pierwotnie rzu- 
canie losöw, ktöre nioze stanowily o wyborze ofiary majfveej unsa- 
biac tij groznq por§ i ktora to praktyktt w ostatnim swym etapie 
zostala przypisana Hamanuwi. 

Na poparcie przypuszczenia, ze omavriany przez nas obrz^d 
zl^czony by} ongi wszgdzie z ofiarami ludzkiemi, ze wieszanie i pa- 
lenie wizerunku Haniana zaröwno jak topienie Marzanny, grzeba- 
nie „niedzwiedzia zapustuego", wyganianie lub uimierzanie Mi^so- 
pusta, Zapusta, Bachusa ^) rozrywanie Combra, Judasza i t. p., to 



') Ta nasuwa sie na pami^c obchöd „Kooika Zwierzyaieckiego" w Krako- 
wie, gdzie znöw wödz Tataröw nosabia smoka-zime (Ob. o tem art. W. Troja- 
nowskiego ,Konik Zwierzyniecki" w Wiäle. Tom XX, r. 1916, str. 9). 

') Ob. Str. 59 dop. i tej pracy. 

') Ob. Str. 53 tej pracy. 

*) W ks. II Machabeuszow 15. 36 zwie 8i§ „Dniem Mardecbaja", lecz to 
ostatnie miano nigdy aie bylo powszechne. 

') 3, 7 i 9, 26. 

^1 O tem 0. Kolberg. Lad. Radomskie XX str. 305, Krakowskie V, str 
269; Mazowsze I, str. 122; £,. Gol^biowski. Lud polski, str. 303. 



SWIBiTA ÄYDOWSKIE 69 

substytuowana zywa o6ara — slais^ liczne dane, z ktörych czas 
nie zdotal jeszcze wszystkioh barw ^wieÄych zetrzeö. 

VV Dsadzie Jedlinsku *) odbywa si§ w ostatni wtorek zapustny 
zabawa ludowa, zwana „sci^cie Smierci", ktÖDi to Smierc przedsta- 
wia tn§zczyzna durosly (zwykle nieäonaty) odziany caly w przeäcie- 
radio, zakrvwajjjce takze i gJow^ sztucznie na ksztalt trupiej zro- 
bionq i nasadzoni\ na prawdziwq. Lud uwiadnmiony przez policjanta, 
ze Smier6, upiwszy 8i§ w „Tocznem", zgubila kos§ i spi pod „Spa- 
lon^ grobl;^", tarn si^ udaje, a schwytawszy j^ i zwi^zawszy po- 
wrozem, prowadzi j^ do iniejskich wröt przed s^d, t. j. przed bur- 
mistrza i Jawniköw. S%d usadowiony przed ratuszem skazuje owq, 
Smier6 jako wielkjj winowajczyni§, nios^Cii wszystkiemu zagtad§, 
na smierc i to nim minie druga godzina. Po odczytaniu przez wöjta 
(ktöry trzyma ksi§g§ praw) wyroku czarnym weglem podpisanego, 
wiod^ w marszu pogrzebüwym skazan^ Smierc na ärodek placu, 
gdzie ta. zwiesiwszy g}ow§, st^ka i toczy z ust pian§. Wtedy po- 
wstaje wrzawa: czarni niby djabli bijq w kolatki, krawiec bierze 
zaplattj za uszycie szaty pogrzebowej, a kat czerwono przybrany 
i przepasany czarnq, szarfq, upomniawszy obecnycb, aby zyli bo- 
gobojuie i pracowieie, to pod miecz jego si§ nie dostanj^, sei na klg- 
czqcej Smierei gJowg. Z glowy tej sypie sif popiöt, w miejsee du- 
szy ucieka z niej kot ^), a kadJub winowajczyni niby zabitej pada 
na ziemi§. Trupa ktad^ na sanie, ktöre gromada dorosfycb i dzieci 
ciqgnie po miescie przy odgtosie drewnianych klekotek, wreszcie 
po ukazaniu trupa burmistrzowi i ksi§dzu i spisaniu niby aktu zej- 
scia, sprawujq, w karczmie rzekomy pogrzeb '), co nosi nazw§ „Ku- 
saki". W powiataeh ostrzeszowskim, odolanowskim, krotoszynskim, 
podaje Kolberg*), gdy gospodarze zlapali w zapusty na gorq,cym 



') Gazeta Radomaka 1888 r. Nr. 13. 

•) Ks. Jan Kloczkowski, piszan o tymie obrzedzie w Jedliüsku (Gazeta Co- 
dzienna. Warszawa 1860 r. Nr 50) podaje, ze na glowie przebranego za Smierc 
atawiaja gamek z popiolem i ie kat w öw garnek nderza mieczem, a kota daja 
mu pod pach§. 

') A Smierc, rozebrawszy si§ z przybranego strojn, laczy sie z cal^ gro- 
mada ni^zczyzn, ktörzy sprawe koncz^ wödka lub piwem (l'amie). 

') Lad. W. Ks. Poznanskie, X, str, 189 i 190. Eöwniei w Cobern nad rz. 
Eifel sadza wtedy „zlodzieja", ktörego ohcia^aja wszystkiemi kradzieiami, popel- 
nionemi w okolicy, i ktörego wkonca pal^ na stosie, lecz tu reprezentaje go bal- 
wan stomiany i tylko slowa obrony wypowiada za niego stojacy za nim cb^opiec 
(I. H. Schmitz. Sitten und Sagen des Eifler Volkes. Tom I, str. 20. 



70 H. LII.IBNIAI.OWA 

uczyuku chlopi^a (chlopey, chodzuc wteily po domach, przebrani za 
nicilz« icdzie, niatpy, purywali, co napolkali. starajfjc. sii; zrobi(j to 
niepostrzezenif), wsadzali go do wi^zieuia, trzymali jiud atruin 
i wytaczali mu proces, jako zlodziejtjwi. S^dziowie, zaaiadtszy na 
iniejacu otwartein, siidzili winowajc? i skazywali na äciijeie. Na 
zbuddwane z deaek rusztowanie wprowadzano winnego ubranego 
w biale szatv. pustavviwszy mu na glowie "farnek. krwifi bvdl^cq 
napeJniimy i h'ml>\ szlafinyoii przj'kryty. Kat czerwono ubrany, 
trzvmajqc mieez drewuiany w rt^ku, po trzykroc zapytywal >> ze- 
zwoleuie na egzekucj§, a otrzymawszy je, äcinal glciw^ winowajcy, 
(t. j. rozbit 6w krwi^ napelniony garnek). Potem, naj^seszy za 
uzbierane pienii^dze kapel§. przez cal% noc tanczono. W Palermo') 
wchodzila na rusztowanie 2) stara kobieta. a dwaj rzekomi oprawcy 
wäröd burzy oklaskow niby pozbawiali j^ zyeia, przecinajqc p§- 
cherz z krwi^. zawieszony u jej szyi*). Podobnie dzieje si§ w po- 
bliiu Schluc.kenau*). tylko tu p(jeherz z krvviq nosi m^zczyzna, 
„Dziki czJowiek". scigany i vvkoricu niby usmiercuny przez awych 
przesladowcöw. nazajutrz zas — zapewne dla dodania mocy temu 
aktowi — wrzucajq do wody straszydio ze atomy, ktöremu staraj^ 
8i§ nadac podobny wygl;id *). W niektörych okolieacb Mazowsza'), 
we wst^pnq srodf. dziewczyny, zaprzqglszy si§ do sanek, obwoz^ 
po wsi grajka. ktörego na ostatek maj^ w karczmie spalic lub po- 
wiesid. W tvm celu obwi^zuj^ mu lekko slomq ratniona i golenie 
i slomg t^ zapalaj^, (lecz tak, aby grajek miat jeszcze czas j^ od- 
rzucic). albo tez, wzi^wszy powröz, zakladajq, mu na szyj§, jak- 
gdyby go wieszaiy. Znow w Sokolnikach pod Kleckiem (a przed 
rokiem 1830-ym byt ten zwyczaj i w Rygielsku)'^), w ostatni wto- 
rek zapustnv, o pölnoey, vvchodzi do karczmy ströz i gwizdze dwu- 
nast^ godzing. Wtedy skrzypek, zerwawszy wszystkie struny, kl§ka 



») J. G. Frazer. The golden bough. Londyn 1890 r. Tom I. str. 261. 

') Wzniesione na pnblicznym placa. Obrzed ten odbywal sie w sroduposcie, 
a ostatni raz miat miejsce w 1787 roka (Taraze). 

') Niedaleko Tubingi nmienzezaja krwia napelnion^ kiszk? Inb strzykawke 
w gardle t. z. niedzwiedzia zapustneg-o - figary ze slomy zrobionej i odzianej 
w ströj mezki l\V. Mannhart. Der Baumkaltus, str. 410). 

■•) W Czeehach. 

') J. 6. Frazer. The golden boagh. Londyn 1890 r. Tom I, str. 244 

') O Kolberg. Lad. Mazowsze IV, str. 123. 

') Tamie. W. Ks. Poznanskia XI, str. 144. 



ÄWI^TA ÄTD0W8K1E 71 

na srodku izby karczemnej, a gdy kazdy z obecnych poJozy sw^ 
czapk§ na je»o gtowie, najstarszy gospodarz str^ca kijem ow^ pi- 
ramid§ z Czapek, jakoby äcinal glow§ Zapustowi. Nieopodal Tu- 
bingi 1) obnoszono w zapusty na noszach zy wego cztowieka, okry- 
tego stomfi, i udawano, jak gdyby go miano pochowad; w niektö- 
rych wsiach Szwabji ^) zywq osob? rzucajfi wtedy do wody'), a Ks. 
Wtad. Siarkowski^) pisze, iz we wsttjpnq ärod§ przechowuje s\q 
WjjjOkolicach Swigtokrzyskich, szczegolniej kolo Lagowa, zwyczaj 
topienia balwana. Uroczystoä6 ta scisle tarn przestrzegana od- 
bywa 8i§ tak: jednego z parobköw, catego od stop do gtöw obwi- 
ni§tego w grochowiny, prowadzi drugi na powrozie. Roj osob przy 
wrzaskach i ogölnej radosci towarzyszy temu pochodowi, zdqiajq- 
cemu ze wsi do pobliskiej rzeki lab stawu; baJwana okladajq ba- 
tami takze z grochowin na t§ uroczystosd sporz^dzonemi, aby pr§- 
dzej podf^zat na miejsce swego przeznaczenia, akiedy jui; stanieukreau 
pochodu. wtedy biorf^cy udziat w zabawie zdzierajq, z niego grocho- 
winy i wrzucaJ!^ je do wody. Z powrotem cala czereda ciqgnie do 
karczmy na wödk§. 

Przytoczone przyktady nie potrzebuj^ komentarzy i aczkol- 
wiek przedstawiajq rözne stadja danej praktyki. przecie^ wszystkie 
najwyrazniej swiadcz^, ze w zimowo-wiosennej obrz§dowosci pier- 
wotnej Zim§ przedstawiaJ czlowiek iywy. Przemawiaj^ za tem 
takze niektore zwyczaj e ludöw starozytnyeh, jak obcliöd swi§ta 
Sakaia*). tak^e zlagodzona juz znacznie ceremonja Rzymian 
dawnych, ktörzy w przeddzien Idöw marca^) dtugiemi, biatemi 
drtigami przep§dzali z miasta cztowieka w sköry odzianego '), a stare 
podanie gtosi, i,e dwadzieäcia cztery figury zrobione z trzciny 
(scirpei Quirites) i rzucane do Tybru ^) zast^pity prawdziwych oby- 
wateli, usmiercanych ongi w tej porze ^). 

I teraz zrozumialem si§ staje, dlaczego w ksi§dze Estery, 



') W. Mannhardt. Der Banmkultas, str. 411. 

») J. G. Frazer. The golden bough. Londyn 1890 r. Tom I, str. 256. 
') Zapewne zanarzaj^ j^ tylko. 
*) Gazeta Kielecka 1874 r. Nr 33. 
') Ob. Str. 54 tej pracy. 
') T. j. w przeddzien wiosennej pelni. 

') L. Praller. Komische Mythologie. Berlin 1858 r., Btr. 317. 
') Ob. Str. 60 tej pracy. 

8) W. Mannhardt. Antike Wald- und Feldkalte. Berlin 1877 r., str. 268; 
L. Praller. RSmische Mythologie, str. 514 i 515. 



ij U. L.1LIKMTAL0WA 

kt6ra jcat odbiciem tak prastarej uroczystosci, nicma miejsca dla 
Johüwy ') i dlaczego redaktur Pi^cioksi^gu. zinierzajiicy do uino- 
cnienia wiary monoteistycznej, a tem samem przemilczajiicy o tem, 
CO bylo z wiarfj tst rozbieine, Purim poinija. W pogaiiekoäci tei 
tego äwi^ta tkwi przyczyna, iz odmawiano ksi^dze Estery chara- 
kteru podnioslego ') i wahano 8i§ z przyj^ciem jej do Kanonu •), 
do ktörego istotnie weszia doii pöino *). 

Mimo to Miszna i oba Talmudy poswi^cajfj jej traktat caly '), 
a obok ksi^gi Zakonu jest ona posröd Zydüw najbardziej znanq. 
Przypisac to natiiralnie nalezy popularnosci, jak^ Purim a potem 
i Megillath Esther cieszyJy 8i§ u ludu, i tem tez si§ tlumaczy spe- 
cjalne zainteresowanie, jakie ta ostatnia budzita u pöiniejszych ka- 
znodziejöw i midraszytöw. 

W ci^gu oalego sredDiowiecza snuje sig dokoJa tej opowieäci 
siee legend •), w ktörych myäl zydowska stara si§ rozwinqc i uza- 

') Co apologeci tej ksiegi z taWim trudem Btarali sie azasadnic (Ob. str. 
50 tej pracy). 

') R. Szemael brt zdania, ie ks. Megillath Esther nie powitala dzieki ewi;- 
tema natchnienin (Talmod, tr. Megilla 7a), r. Jehada rzekl w imienio r. Sze- 
mnela, ii ksiega ta nie zanieczyszcza r^k (Tamie), gdy wedlag Faryzeaszöw 
iwiete ksi^gi zanieczyszczaja rece (w znaczeniu rytaalnem), a nie ezvnia tego 
ksiegi bamiram (zapewne ewieckie), nie bedace w poszanowania (Miszna, tr. Ja- 
daim 4, 6). 

•) W Talmudzie jeroz. (tr. Megilla 1, 5) czytamy, iz 85-Q starcöw biedzilo 
sie nad t^ sprawa, a wahaj^c sie przyjac iwieto nie zalecone przez Moj^esza, 
tak dtago siedzieli pograieni w watpliwosciach, az Bog rozwari ich oczy i zna- 
lefli odpowiednia alazj; w Pentatenchu, Prorokach i Hagjografach. — Orzeczenia 
korzystne dla ksiegi Estery byjy ze strony r. Akiby, r. Meira i innych (Talmud, 
tr. Megilla 7a), a r. Hanina, r. Jonathan, b. Kappera i r. Jozne b. Lewi twier- 
dzili, ie Megilla byla jaz objawiona Mojzeszovvi na görze Synaj (Talmud jeroz. 
tr. Megilla 1, 5). 

*) Za czaBÖw Hillela (H. Graetz. Geschichte der Juden, wyd. i-e, Lipsk, 
1888 r. Tom III, str. 171). 

') tem na str. 58 tej pracy. 

*) Cz?ste wöwczas przesladowania Zyd(5w ezynily jq stale aktnalnq, a po- 
niewai jest ona jakoby swiadectwem bezskutecznosci wrogich wzgledem Zydöw 
zamiaröw, wiec krzepila mieszkaneöw ghetta. Purim do tego itopnia zjednoczyl 
sie w nmysle Zydöw z poj?ciem ocalenia, ze na pami^tke rtfznych niebezpie- 
cznych a pomyslnie zakoüczonych wydarzeü ustanawiano Purimy, obchodzone przez 
gminy cale lab przez pojedyncze rodziny. Oto niektöre: Parim na Kandji obcho- 
dzony 18-go Tammaz (Zunz. Die Ritus des synagogalen Gottesdienstei. Berlin 
1859 r., Str. 128), Purim w Älgierze — z powodn pokonania wojsk hisipanskich 
w 1541 r., Bwi^towany 4-go Cheszwan (Tamze, str. 129), Pnrim Ankony, ktöry 



SWII^TA ZYDOWSKIK 73 

sadnic miejsca w niej niejasne; w ten aposöb powstaly oba Tar- 
gumy do ksi^gi Estery (z ktörych szczegölniej t. z. Targum szeni ') 
obfituje w materjal podaniowy), a takic rözne z XI lub XII wieku 
pochodzijce midrasze*). W hoiiiiletycznych tych zbiorach napoty- 



przypada 20 i 21-go Tabeth i upamietnia trzesienie ziemi 1691 r. (Tamze), Pu- 
rira w Sycylji, obchoilzony joszcze w koAca XVI sttilecia w dniu 18-^o Szebat; 
Purim we Frankfarcie nad Menem — w dniu 19 i 2U Adar (Tamze), Povidl-Pu- 
rim w ÄWodobolestawiu (w Czechach) — 10-go Adar, na pamiatke wydarzenia 
1731 r. (Magazin für die Wissenschaft d. Jadenthnms. Berlin 1888 r., str. 191 — 
195), Purim Narbony — dla upami^tnienia 21 Adar 1236 r. (Körue des ^tude» 
juives. Paryz. Tom 32, str. 129 i 130), Purim Abrahania Danzig — w dniu 15 
Kislew, z powocio ocalonia podczas wybucha proeha v, Wilnie 1804 r. (Chaiie 
adam § 155). O Purimach lokalnych ob. jesscze: Monatschrift für Geschichte u. 
Wissenschaft des Jiidenthums. Wrociaw. Tom 38, str. 524—026 i Tom 47, str. 
283—286; Revue des «tndes juives. Tom 64, str. 113; Die Welt 1903 r., Nr 11, 
Str. 6 i 7; tez 1898 r. Nr 9, str. 12 i 13. 

') D. Paulus Cassel (Zweites Targum zum Buche Esther. Im vocalisirten 
Urtext mit sachlichen und sprachlichen Erläuterangen. Lipsk i Berlin. 1885 r.) 
pisze we wstepie, ie Targum szeni jest nietylko opowieÄcia auegdotyczna, ale pi- 
smem apologetyc»nem i polemicznem, ze nosi na sobie piecz^c epoki Justynjana 
i skierowane iest przeciw niomu. Najbard/.iej moze interesnjqcym jest tu rodo- 
w6d Haniana; Rzymianie, ktörzy przad i po zburzeniu Jerozolimy cieika dloö 
przemocy poloiyli na Izraelu, wystepaja w Targum szeni jako przodkowie tej 
znienawidzonej postaci. 

•) Dia charakterystyki owej literatury przytocz? niektöre godniejsze uwagi 
nstepy. Gdy Haman rzucat losy ,na kaidy dzieü" (ks. Estery 3, 7), to kolejno 
wszystkie dni stawaly przed Bogiem i z racji, iz w kazdym z nich dokonalo sie 
jakieÄ dzieJo stworzenia, wzbraniaty si^ niese zaglade Judejczykom. Dzien pierw- 
szy rzekl: ,We mnie niebo i ziemia zostaly stworzone i Tys powiedzial: Oto dni 
nadejd^... a odbudowanem bedzie to raiasto Wiekuistemu od wieiy Chananel az 
do bramy naroznej" (Jeremjasz 31, 37). „Wyrwij tedy z korzeniem niebo i zie- 
mie, a potem ich zgladf!" Dzieü driigi rzekl: „Panie swiata, we mnie stworzo- 
nym zostal przestwör niebieski, we mnie oddzieliles wody görne od dolnych" itd. 
Widzqc bezskntecznosc podobnego losowania, Haman przystapil do miesi^cy, lecz 
tu znöw przy kaidym odzywala si§ jakaÄ zastuga Israelitöw: przy Nisan — za- 
sluga ofiary paschalnej, przy Ijar — zasluga manny, przy Siwan — zasluga na- 
dania Zakona i t. d. Dopiero przy miesiacu Adar rozradowat sie Haman, möwiac: 
„Oto los padl mi na miesiao., w ktörym Mojiesz, mistrz ich umarl" (nie wiedzia}, 
4e Mojiesz röwniei urodzil sie w Adar). Przejrzal jednak jeszoze znaki zodjaku, 
a tu tylko przy rybach iadna mu sie nie oparla zastuga i rzekl: „Jako ryby s^ 
polykane, tak niechäj zostana polknieci wrogowie I/.raela (rozumiec naleiy Izrae- 
litöw) i oto zlowieni sa rekarai mojemi, jako ryby morskie". Lecz nie wiedzial, ii 
potomstwo Jözefa jest do ryb morskich upodobnione (Midrasz Abba Gorijon, ob. 
u Aug. Wünsche. Aus Israels Lehrhallen, Lipsk 1908 r. Tom II, 2-a polowa str. 



74 «• I.ILIKNTAI.OWA 

kamy cz^ato pierwiastki bardzo stare, a w danym wypadku znajdujemy 



113 i 114; Midrasi MoK-illath Ksther — w nicmicc. przokJ. Aur. WUnBclie I^ipsk 
1881 r. gtr. 50 — Ö2; Tar^um azeni). — Achaitwerus bat aie poatiichac rady llamana, 
alhowiem puuciajacc byJy diaii przyklady z Karaonom i Ainulekiom, rowniei 
medrcy przeciwni byli zj^abnym planum llainana, twierdxnc, io twiat trtynia sie 
tylko dzijki Torze, nad ktöra Izraelici we dnie i w nocy rozmyilajq i io, gdyby 
oni zgiii(li, 6wiat nie ostalby eie ani godziny; a dopiero wtedy przystali, gdy l(a- 
inan ich przekonat, ie KÖj; opu^cit Izraela i oblicze swe skryi przod nim (Abba 
Gorijon, str. 118). — Wiersz (ksiega Kstery 3, 12), w ktöryni mowa jest o »pi- 
saiiia z^iibneuo zarzadzenia krölewskiego, wzbogaca literatura iiiidraBzowa licznomi 
azczegölami llaiiianowego onkarienia, a mianowicie: Zydzi maja dnie zeby, gdyi 
jodzß i pija, nie obchodziic Kalend ani Öat'.irnaljöw; s^ rozpastni, aibowiem latem 
w zimnej, a zima n* letniej wodzie sie k^pia; przed dniami posta si; obieraj^, 
wciiji svvietuja, „cörek naszych nie bior^ i swoich nam nie daj^, miesa naszego 
nie jedza i napojiiw naszycb nie pijq, a kröl jest w ich oczach jako niewiasta 
w czasie menstruacji". (Midrasz Megillath Esther, str. 53; Targnm szeni § VIII, 
Str. 47; Abba Gorijon, str. 119 — 122). Lecz wszystko, co Uaman przytaczal na 
dole, Michael ku ich obronie obracat na görze (Abba Gorijon, str. 116). — Zeresz, 
iona Hamana, tak dod rzekia: „Jesli m^i, o ktörym möwisz, jest z roda Jehady, 
to jedynie rozumera zmoc go zdolasz, gdybys bowiem wrzuciJ go w piec ognisty, 
to jni wy.szli z niego calo Chananja, Miszael i Äzarja; gdybys go do Iwiej ja- 
my cisnal, to wyszedl z niej zywcem Uaniel; gdybys go w wi^zienin osadzil, to 
wydostal sie z niego J6zef i t. d; najiepiej tedy nkrzyinj go, gdyz nikt z nieb 
jeszcze w taki sposöb nie ocalal". Poszedl wiec Hatnan i scial cedr z ogroda 
(wedle innoj wersji cedr öw byl wziety z arki Noego — przez syna Hamana, 
Parszandatg), a wyniöslszy go przy d^wiekach fletni, rzekl: „Jatro w porze czy- 
tania porannego »Szema< obwiesza na nim Mardechaja^. Lecz gdy, postawiwszy 
drzewo, zmierzyl sie przy niem, ozwal sie gJos z nieba (t. z. bath kol): „Drzewo 
to pieknie pasnje do ciebie i dla ciebie oao przeznaczone od szescin dni stworze- 
nia". Potem Haman uda! si? do uezeini, gdzie 22.000 dzieei z Mardechajem na 
czele, zawodzac, tarzalo si^ w prochu, w ^elazo okul ich szyje, a one, nie chc^c 
tknac chleba przyniesionego przez iiiatki. z rekami na ksiegach przysiegaly na 
Äycie Mardechaja, ii w poScie pomra. Wöwczas Tora, odziana w szaty wdowie, 
zaczela wyrzekac tak, ii aniolowie do lez byli wzraszeni. ,Panie swiata, m6wita, 
jeeii nie stanie Izraela, to ua c6i my (przepisy Zakouuj zdamy sie na swiecie?" 
Poslyszawszy te jeki, ksiezyc i slonce sciagn^ly swe swiatlo i okryly sie zaloba, 
a Eljasz pobiegl szybko budzic praojcöw. „Ojcowie, wolal, zwazoie na niebezpie- 
czeüstwo. w jakiem sa dzieci wasze. Toc aniolowie, slonce. ksiestyc, gwiazdy, 
niebo i ziemia placz.a gorzko, a wy stoicie zdala oboj^tnü". Gdy odrzekii, ie sa 
bezradni, ndal sie Eljasz do Mojzesza, ktöry stanal przed Bogiem i rzekl, ie gloa 
to maluczkich w Izraelu, okotych w zelaza i tancachy, do nieba sie przedziera, 
i nlitowal sie Bog, a rozlamawszy pieczec, rozerwal list i zniweczyl plany Ha- 
mana, jako powiedziane jest: „Przez neta dzieci 1 niemowlat ntwierdzile^ sobie 
chwal? wobec przeciwniköw Twoich, by nsmierzyc wroga i mäciwego" (Psalm 8, 
B). Owej to nocy, o tejze godzinie zeszedl aniol Gabrjel i sp^dzil sen z powiek 



SWl^TA iYDOWHKIK 75 

w midraszu Megillath Esther ') szczegöt wieIce znamienny, miano- 
wieie, vi Haman miat 365 doradcöw ^), tylu, ile jest dni w roku 
sJouecznym, co znöw na Hamana jako na mit astralny wskazujc. 
liczne szcziitki okres6w zamierzchlych zawadzamy tez We 
wspöJczesnym obcbodzie swigta Furim. Dnia 13-go Adar. t.j.nadzien 
przed Purim obchodzony jest post zwany „Taanith Esther" '). W zbioro- 
vvej literaturze tMliiuulycznej. zaröwno babiloiiskiej. Jak jerozolimskiej, 
niema wzmianki o tym puscie i dopiero w Sopherim''), midraszu Tan- 



Achaswera i krol knzal sobie podac ksiege rocznikövp, a kartki same sie odwinely 
w miejsca, w ktörem byla zapisana zaslaga Mardechaja (Abba GorijoD, str. 126 — 
129; Midrasz Megillath Esther, atr. 65 i 66, tei str. 57 i 58). Mardechaj, zoczy- 
wszy przybywajacego Hamana, okryl sie phiszczem modlitewnym, gdy zas Ha- 
man rzeki do niego: ,Starcze, wdziej te szaty", odparf: „Czyz nadziewa sie szaty 
krölewskie, nie umywszy sie przed tem?" Na to Haman poszedl szukac laziebnika, 
ale nie znalazJszy go, sam umyl Mardechaja. Potem znöw nie mögl odnalczc bal- 
wierza i sam go ostrzygl, a gdy czyniao to wzdychat nad swym upadkiem, Mar- 
dechaj przypomnial rau, ze ojciec jego byl laziebnikiem i balwierzem we wsi 
Krijanos (Abba Gorijon, str. 132; w Talmadzie, tr. Megilla 16a, jest, ie Haman 
byj przez 22 lata cyrulikiem w Kefar Karcum). — Jakiez to bylo drzewo, na 
ktörem powieszono Hamana? pyta Midrasz i opowiada, co nastepuje: W godzinie, 
w ktörej miano je ustawic, zwotal swiety wszystkie drzewa stworzenia i rzekl do 
nich: „Ktöre z was nadaje sie do tego, aby na niem powieszony zostal ten nie- 
godziwiec?" Na to drzewo figowe, winorosi, granat, orzech, ©throg, mirt. drzewo 
oliwne, jablon, patma daktylowa. wierzba wodna, eedr uznaly siehie za odpowie- 
dnie, ze wzgl^dn na swe zaslugi (drzewo figowe rzeklo: ja to nadaje sie dotego, 
gdyz ze mnie przynoszono pierwocinj i do mnie przyröwnani sa Izraelici, jako jest 
u Hozeasza 8, 10 i t. d.), lecz gdy stanat przed Bogiem krzak cierniowy i rzekl: 
„Ja, ktöry iadnej nie mani zaslugi, ja to nadaje sie do tego, aby na mnie nie- 
czysty ten zosta} powieszony", to tak si§ stalo (Abba Gorijon, str. 134; Midrasz 
Megillath Esther str. 66 i 67). 

1) Str. 65. 

') VV Midraszu Abba Gorijon jest, ze mial ich 366. 

'l „Post Estery" (Lud na okreslenie krötkotrwalosci czegos, roboty fuszer- 
skiej, möwi : „Potrwa to od Esther-taanith do Pnrim (I. Bernstein. Jüdische 
Sprichwörter und Redensarten. Warszawa 1908 r., str. 66 Nr 989). — Jesli 13-y 
Adar przypada w sabat, to obchodza öw post w pop rzedza j aey swieto Pnrim 
dzieü czwartkowy i jest to jedyny wyjatek, gdyz inne posty (nie wliczajac Jom- 
Kippuru, ktörego sie nie odktada) obchodzone sa w takim wypadku dzieü pö^- 
niej (Szulchan arnch. Orach chaiim 686, 2). 

*) Masaecheth Sopberira 18, 4. Ksiega ta pochodzi z c/.asöw Gaonöw, 
mniej wiecej z VII — VIII wieku. Tu znajdujemy, iz nczeni w Pi^mie obchodzili 
post ten przez trzy dni (zgodnie z przepisem ks. Estery 4, 16), rozkladajac go 
na poniedzialek, czwartek i pouiedziaiek — po Pnrim. Tak postepowano w Pa- 



76 «• l.lI.IKNIAtX)WA 

chuma') i w ksiijdze Szeiloth') jest o niin niowa. Jeszcze w XI 
Btuleciu, we Fraiicji, Raszi ä) jjDzwalaJ w pewnycli vvy[m(lkap.l) post 
Estery naruszad, jaku ze nie zostal on przepisaiiy przez Pisiiio &w. 
ani przez miatrzöw Zakonu, ale hyl po prostu zwyczajem *); po- 
dobnie — Nachmanides ^), kt6ry ucz uwaia post ten za dozwolony, 
ji'dnak zaznac-za, ie go w e|)oce talinudycznej nie obchndzimo. Ka- 
raici nie iiznajn puatu Estery*), pominio, ie zalecaJ go zalozyciel 
ich sekty, Anan ben Dawid, niektörzy tez krytycv uwazaj^ go za 
wytwör pcSzniejszcgo pochodzeuia '). 

Istotnie dziwnem jest owo przemilczenie obu Talmudöw, ale 
czy nie da si§ ono wyttumaczyö rolii, jak^ zaj^} w epoee Macba- 
beuszöw radosny dzien Nikanora?^). 

Omawiany przez nas post nie jest z pewnosciii wynalazkiem 



lestynie a takie na Zachodzio (Tamie 17, 4 i 21, 1; 8zulchan arach. Orach 
cbaiim 686, 3). 

•) Midrasz Tanchnma (do Bercszith 4-) zaleca wlasnie poscic w czwartek 
przed Parim, o ile Taanith'. Esther przypada w sabat. Stary to midrasz — nie- 
ktörzy przypiiszczaja, ze powsta} jeszeze przed zamkniecietn Talmudu; w kaidyra 
razie rzecza jest pewna, ie nie pöiniej jak w VI— VII wieka. Obecne wydanie 
w Warszawie 1878 r. 

-) 67, i. Autorem Sepher Szeiltoth jest r. Achai, gaon z Szabha fw Babi- 
loDJi), ktöry iyl w VIII wieku. 

') Salomou ben Ichak, zwany Raszi, slawny komentator Biblji i Talmnda, 
arodzi} sie we Francji w 1040 r., umarl w 1105 r. Komentarze jego wywolaly 
liczne daUze komentowania, a sam on etat sif przedmiotem wiela legend. 

*) Israel L^vi. Notes sur les jeanes chez les Juifs (Kevue des etndes jai- 
vea. Paryi. Tom 47, str. 170); A. Berliner. Zur Charakteristik Kaschi's (Gedenk- 
buch zur Erinnerung an Darid Kaufmann. Wrociaw 1900 r., str. 270). 

') Milchamoth Megilla I (koniec rozdzialu). Nachmanides urodzil sie w Hiaz- 
panji w 1194 r., umarl w Palestynie w 1270 r. 

*) S. Back. Die Geschichte des jüdischen Volkes und seiner Literatur. 
Leszno (Poznani 1878 r., str. 247. 

') Encyclopaedia of Religion and Ethics edited by James Hastings, 1912 r. 
Tom V, Str. 763; Carl Grüneisen. Der Ahnencnitns und die Urreligion Israels. 
Hala /S 1900 r., str. 189. 

') Obchodzony 13-go Adar na pamiatke zwyci^stwa Jehudy Macbabeosza 
nad syryjskim wodzem Nikanorem — w 161 r. przed Chr. (I ks. Machabeuszöw 7, 
43. 49). I Megillath Taanith, wyliczaj^c dni, w klöre nie wolno poscic, pod 13 
Adar wymienia dzien Nikanora. Zwöj noszacy nazwe Megillath Taanith, napisany 
w j^zyku aramejskim, nlozony zostal na krotko przed zburzeniem swiatyni i po- 
siada wielkie znaczenie historyczne, gdy natomiast religijne ntracil w III wiekn 
(Ta.'iinT;5"b. MnniHa n TocecjjTa. KpnTnneCKiH nepeno^i. H. IIepe(j)epKOBnHa. Peters- 
burg 1903 r. Tom II, ksi^ga 3 i 4, str. 470, dop. 1 i str. 472). 



äWI^TA itYDOWHKIR 77 

nowej ery, lecz pochodzi z przesztoäci, w kt6rej, poprzedzajj)c za- 
sadiiicz^ ceremonjcj zimowo-vviosennji, z jednej strony byl wyrazem 
zalu i obaw z powodu groiqeego mJodemii zyciu Wiosny niebez- 
pieczeriatwa, z drugiej zas miat zdobyd laski iatipt nadpr7.yrodz,'j 
nyeh>). To pierwsze malujq narn najlepiej slowa Estery*), uoso- 
bionego böstwa odradzajacej si§ przvrodv, wvrzeczone do Marde- 
chaja, röwniez ddbroczynnej i wespöi dziataj^cej pot§gi natury: 
„Idi, zgromadz wszystkich Judejczyköw, znajduj!\cych sitj w Suzie, 
a posccie za iniiie: nie jedzcie i nie pijcie przez trzy dni, ani 
w nocy, ani we dnie; ja tei z pannami mojemi b§d§ röwniez po- 
scita. Poczem wnijd§ do kröla, chod to przeciwne prawu; a jesli 
mi przyjdzie zginqö, niechaj zcrin§!" I Schulchan aruch 3)^ cbociaz 
nie czyui postu Estery obowiazuji^cym i w razie jakiej stabosci, 
np. bölu oczu, pozwala nie po^cid, to jeduak dodaje. iz zdrowi nie 
powinni wvrözniae si§ od ogolu*) 

Jüi Sabat przed Purim, zwany „Paraszath Zachor" '), posiada 
ten naströj radosny, jaki cechuje id^ce po nim swi^to i odczytujq 
wtedy z Pi§ciuksiegu *) ust§p o Amaleku, ktöry, jak zaznaczylismy ') 
uchndzi za przodka Hamana. W sam Purim czytajq, podobny *) wy- 
j^tek z Exodus '), pozostala za^ ceremonja dnia tego zasadza sit; na 
na wi^zaniu do powszedniego„Szenione esre" i") modlitw„ AI hanissim " ") 



') Ob. Czesc II tej pracy, str. 83 — 85. 

') Ks Estery 4, 16. 

') Urach chaiim 686, 2. 

') Czyli, ie powinni post ten obehodzic. Stad iso „z pelnym brzachem do 
Megilli" jest wyrazeniem pogardliwem, ktöre stosowane jest takze do id^cej do 
^labu brzemiennej oblubienicy (A. Tendlau. Sprichwörter und Redensarten deutsch- 
jüdischer Vorzeit. Frankfurt /M. 1860 r., str. 180 Nr 593). 

5) W rytuale greckiin ma sabat ten duze znaczenie (Moritz Steinschneider. 
Purim und Parodie - w Monatsschrift für Geschichte und Wissenschaft. Wro- 
claw. Tom 46, str. 280). 

8) Deuteronominm 25, 17 — 19. Na Haftar? skladaja si§ traktujace o Ama- 
leku wiersze z I ks. Samuela (15, 1 — 34). 

') Ob. str. 46 dop. 3 tej pracy. 

8) T. j. znöw o Amaleku. 

°) 17, 8 — 16; zgodnie z przepisem talmudyoznym (Miszna, tr. Megilla 3, 6; 
Talmud, tenie str. HOb i 31a; Talmud jer. tenza tr. 3, 7). 
">) T. j. do „Osmnastu" (blogoslawienstw). 

") Dos}ovrne brzraienie tej formuly liturgicznej podatam przy äwiecie Cba- 
nuka, ob. str. 31 tej pracy. 



78 



K. LILIKNTALOWA 



i „Birne Mardechai" •), z wykluczcniein „Hallel"') oraz „Tacha- 



nun" 



Andante. 



IL 



i^üä^a^^^^^^ 



bo - rueh a 



to a - do - nai c - lo- 



:i 



m 



*Ei 



te— ^ h Ja : 



#—•—*-' •-•■ 



r 



-ä — « 



he - nn me • - lech ha - o - lam a - szer ki - de 



i 



^sm^, 



1335 



^^m 



szanu be - mic 



wo - saw we - ci 



i 



^ 



m 



eEeeE 



-•— a — i 



nu al mik - ra me - gi - la. 



Lecz zasadniczem dla omawianego przez nas swi^ta jest gto- 
ine odczytanie „Megillath Esther" (ksi§gi Estery), zwanej po pro- 



') Za dni Mardechaja i Estery, w stolicy Suzie, gdy powstal na nich Ha- 
man niecny, amysliwszy wyt^pic, zabic i wygubie wszystkich Jadejczyköw od 
chlopi?cia do starca, dziatwe i niewiasty — w dniu jednym, dnia trzynastego 
miesiaca dwanastego t. j. miesiaca Ädar — a mienie ich zlapic — Tys w wielkim 
swem mitosierdzia zniweczy? jego zamysly i popsnl jego knowania i odptacil mu 
wedle jego zaslugi na jego glowie, ze powieszono jego i synöw jego na szubie- 
nicy". 

') Schnlchan arach. Orach chaiim 693, 3. Albowiem wedle pojee z dawna 
przekaaanych zgtadzenie osmiuset wrogöw jai nie pozwala na gtoszenie tego 
hymna pochwalnego. Talmad (tr. Aracbin 10 b) objaänia, iz diatego „Hallel" wy- 
klaczony jest w Parim, poniewai cnd, ktörego to swieto jest pamiatka, mial miej- 
BCe poza Palestyna. Ob. tez str. 31 tej pracy. 

') Z tych samyah powodöw, co w Chanaka, ob. str. 31 tej pracy. 



iiWIIJTA ÄYDOWSKIK 79 

stu „Meojillfj" '), CO uskutecznia lektor -) w boznicj' luh w domu pry- 
watnym'): raz w wigilj^ Purimu wieczorom^) i drugi raz naza- 
jutrz rano^). Zmöwiwszy na wst§pie trzy btogoslawienstwa '), roz- 



') Ob. Str. 55 dop. 9 tej pracy. ^jMegilla" tylko wöwczas czyni zadoflc za- 
dania, gdj napisaa^ jest pismem asyryjskiem, t. j. kwadratowem, po bebrajakn, 
na pergaminie i tnszem (Miszna, tr. Megilla 2, 2; Tosefta, tenie tr. 2, 6; Tal- 
mud jer. tenie tr. 2, 2). Imiona dziesieciu synöw Hamana musza byc wypisano 
w porzadku, w jakim zostali oni powieszeni, ob. tabl. V, ryc, 15 (Karta 
z „Megilli"' zaajdaj.ieoj sie w mazeam M. Bereohna w Warszawie — zdjecia p. 
Leoaa Alperna), przytem litera „waw" w imieniu „Wajzatha" bywa wydiuiona na 
wzör szabienicy (Talmud, tr. Megilla 16b). Zszyty jest ten zwöj tylko trzema 
3ci§gnami, ktorych uie wolno zastapic nicmi. Zamoiniejsi posiadaja wlasne egzem- 
plarze „Megilli" i zwykle stanowi ona jeden z daröw ofiarowywanych narzeezo- 
nemu przez rodzicöw jego przysziej zony. W mazenm zydowskiem w Pradze cze- 
skiej mozna zobaczyc szereg wspanialych „Megilloth" (Die Welt 1910 r. Nr 33, 
stf. 802), rdwniei pieknym jest egzemplarz z muzeum Bersohna, o ktörym powy- 
zej wspomniatam i ktörego karte tytulowa ob. na ryc. 16 (w zmniejszeniu; zdj^cie 
p. Leona Alperna). Fateraly do owych zwojöw drewniane lab metalowe bywaja 
nieraz artystycznej roboty, 

') Mo^e nim byc kaidy opröcz gtnchoniemego, gluptaka i maloletniego, 
orzeka Talmud (tr. Megilla 2, 4). 

') WedJug niektörych nalezy czytac ks. Estery w zgromadzenia zloionem 
najmniej z dziesieciu meiczyzn, t. j. w t. zw. „minjan", gdy wedlug innych nie- 
wiasty moga nzupetnic te liczb?. (Schnlchan araoh. Orach chaiim 690, 18). 

*) Po uabo^eiistwie wieczornem „maariw". 

') Po naboienstwie porannem „Szacharith*. Pierwotnie zwyczaj odczytywa- 
nia w Parim tego zwoju (ustanowienie tego Talmud przypisuje mezom Wielkiego 
Zboru) obowiazywal tylko w duia 14-ym Adar, lecz pözniej r. Jehoezua ben Leri 
zaleeil czynic to i w wigilje Purimu (Talmud, tr. Megilla 4-a i Talmud jeroz., 
tr. Megilla 2, 4). W niektörych gminach czytano rozdziaJy 1 — 5 w pierwszy sa- 
bat miesi^ca Adar, reszte zas — w drugi sabat tegoz miesiaea, a zawsze wie- 
czorem (Sopherim 14, 6), gdzieindziej zndw, jak np. w Tyrze odczytywano Me- 
gille" w dniu 15-ym Adar (Zunz. Die Ritus des synagogalea Gottesdienstes, Str. 
56). W Talmudzie (tr. Megilla la) jest powiedziane, ze w miastach otoczonyeh 
murami czytaja ks. Estery 15-go Adar, po wsiach zas i miastach otwartych — 
14-go tngo miesiaea; wedlug Miszny (tr. Megilla 1, 1) mozna to czynic w ezasie 
od 11-go do 15-go Adar wlacznie, lecz nie wczesuiej ani pöiniej. Jezeli „Me- 
gill? odczytano w Adar I, a potem rok uznany zostat za „pelny" (embolimi- 
czny), to czytaja jg i w Adar II (Miszna tr. Megilla 1, 4; Tosefta. tr. Megilla 1, 
6; Talmud tr. Megilla 6b, Talmud jeroz., tr. Megilla 1, 5). 

') „Blogoslawionys Ty Wiekuiity, Boze nasz, Krölu wsiechswiata, ktöry 
poswi^ciles nas przykazaniami swojemi i poleciles nam czytanie Megilli". „BIo- 
sJawionyö Ty... ktöry nczyniles cuda dla ojcöw naszych, za onych dni, o tym 
ezasie". .Blogoslawionys Ty... ktöry utrzymaleä nas przy zyciu, abysmy docze- 
kali tej pory". (Przytacza Jakob ha'Lewi Mölln, znany jako Maharil — urodz. 



80 



lt. LILIEN lAI.nWA 



wija OD zwiVj, „aby cud rzucal »\i^ w (jczy" ') i gdy asystent powie 
uiu „czytaj""), z trad^'cyjnyin przyi^piewem ') rzecz rozpoczy- 



III. 



^ m^^^ m 



=^ 



m 






^1 



m. 



ES 



gp^^ 



£|^f^T[ 



ii^ 



HEi 



s 



Süii 



1^— #- 



^^^m^m 



£- 



^ 






:/fc-rV^-m — !> — w~- — ^H-s4-^=ft^=^ 


1:^^^-^^-^ J j 1 g H^^^l^-^-f^^^=^^=rJ 



tA::^^f1^^q^^=F?=Ff^ 



EE± 



"W^^ 



w 1365 r., amar} w AVormacji wl427r. — w Sepher minhagim, str. 161). Ob. mity 
Nr II (Moritz Deutsch. Vollständige Sammlang der alten Synagogen-Intonationen 
WrocJaw 1871 r., Btr. 119 Nr 472). 

•) Szulehan arnch. Orach chaiim 690, 17. 

») Tamze 690, 1. 

•) Moritz Dentech. Vollständige Sammlung der alten Synagogen-Intona- 
tionen. Wrociaw 1871 r. str. 124, Nr 492 (Ob. nuty Nr. lU). — Niektöre gminy, 



äWIBjTA ÄYDOWSKIK 81 

na 1). Motnenty smutne^) czyta tonem placzliwym, na modt§ trenöw 
Jeremjasza, a wieraze '), w ktörych jost niowa o wyniesieniu Mar- 
dechaja i radoäci Judejczyköw, powtarza dwukrotnie i za pierwszym 
razem recytujii je wraz z nim zgromadzeni *). Imiona synow Ha- 
mana wypowiada lektor jednym tcheni i*), aby zaznaczyc, ze jediio- 
czeänie smier6 poniesli, skonczywszy zaä czytanie i zamknjiwszy 
je btogoslawienstwem ^), odraawia „Szoszanath Jakob"'), ktöry to 
ust§p wienezfi nast^pujqce slowa: niechaj przekl§tym b^dzie Haman, 
ktöry zamierzy} mnie zgladzid, niechaj blogostawionym b^dzie Mar- 
dechaj, Judejczyk; niechaj przekl^t^ b§dzie Zeresz, iona. mego 
przesladowcy, niechaj blogoslawionq, bfjdzie Eatera. obronicielka 
moja; takze Charbona^j niechaj b§dzie wspomniany ku dobremuis). 
„Megilla" odczytuje si§ po hebrajsku,^ aczkolwiek Talmud i") 



opieraj^c si? na slowie „iggereth" — list lks. Estery 9, 26, 29), nadaja calemu 
«wojowi Charakter epistoty i tarn lektor czyta zwyczajnie, ob. Jnda Aiiaeeb. Beth 
Jehada, 1746 r. Nr 23. 

•) R. Jada awaial, ie wypelnia sie obowiazek, jesli sie czyta ka. Estery 
od wiersza; „Mai judzki" (2,5), r. Jose — gdy od slow: „Po tych zdarzeniach' 
3, 1), r. Meir zas zaleca j^ czytac od poczatku do konca (Miszna tr. Megilla 2, 
3; Tosefta, tr. Megilla 2, 9). 

') Np.: ,,W kazdej tez dzielnicy, dok^dkolniek rozkaz krölewski i rozpo- 
zqdzenie jego doszlo, byla iaioba wielka u Jadejczyköw, i post i placz i narze- 
kanie: dla wiela z nich przygotowano wör i popiol" (ks. Estery i, 3). 

») Ks. Estery 2, 5 ; 8, 15. 16; 10, 3. 

*) Saadja Gaon wymagal gromadnego recytowania wierszy: 2, 5 i 8, 15 
i tak bylo w zwyezaja w Hiszpanji. 

5) Zgodnie z przepisem talmadycznym (tr. Megilla 16 b ; tei w Szalchan 
arach. Orach chaiim 690, 15). 

«) „Blogoslawionys Ty, Wieknisty... ktory bronisz sprawy naszej, ntrzy- 
mujesz nasze prawa^ mscisz sie za nas, ptacisz wedle post^pkow wszystkim wro- 
gom naszym i dajesz nam zadoecnczynienie od nieprzyjaciö! naszych. Blogosla- 
wionys Ty, Wieknisty, ktöry dajesz zadoscuczynienie ludowi swojemu, Izraelowi, 
od wszyatkich jego nieprzyjacioJ, Boae, Wybawco!" Btogoslawienstwo to jest nieco 
inne w Massecheth Sopherim (14, 56) i w Sznlcban arach (Oraeh chaiim 692, 1) 
nii w Talmadzie (tr. Megilla 21b). 

') „Eöza Jaköba". 

8) Za to, iz 8i§ odeiwa} w te slowa; „Oto ustawiona jeszcze w domu Ha- 
mana szabienica, przygotowana przez niego dla Mardechaja — ktöry wyrzekl 
wszak owa zyczliwq przeitrog^ dla kröla..." (ke. Estery 7, 9). 

•) W Szalchan arach (Oraeh chaiim 690, 16) dodane jest jeszcze: niechaj 
b?da przekleci wszyscy wrogowie Boga, niechaj beda blogoslawieni wszyscy 
w Boga wierzacy. 

") Tr. Megilla 18a; Talmad jeroz., tr. Megilla 2, 1. Sznlcban arach (Orach 

Rozprawy Wydz. filolog. T. LVUI. Nr. 5. 6 



82 K. LH.IBNTAI.OWA 

kltid/.ie nacisk tylko na to, aby JQzyk byl dla i)j^(')lu stuchaczöw 
znizumialy; uatumiast Sopheriin') nakazuje czytac zwöj teil |io he- 
brajsku, a gdy w pulüwie cztcmaatej;ii stulecia, gvvoli nicwiastom, 
czvtiino go w Saragossie po hiszpaüsku *). protestowal przeciw temu 
r. Izaak ben Szeszeth '). 

Wszyscy obowinzaui sq wysluchad Megilli *), zaröwno ra^i- 
czyini jak nievviasty '"), a chwalebnem jeat sprowudzad i dziatwg 
w tym celu'); gdy zas kto jest w podröÄy, to albo w c-iqgu nocy 
lub tei uazajutrz obowi^zek 6w wypelnia, lecz juz bez przynalez- 
nych blogoslawienstw '). 

Podozas czytania ^Megilli" zachowuj^ si^ obecni spokojnie 
i w aiilezeuiu ^), lecz na wzmiank^ Hamana i jego synöw powstaje 



chaiim 690, 8) twierdzi, ie, o ile kto slacba j.Megilli" po bebrajeka, to, chociaiby 
nie nie roiamiat, czjni zadoec przepieom, jezeli zas w innjm jezyka, to niecb to 
bedzie w zrozamiatym. Ani z pamieci, ani w przektadzie (t. j. gdy napisana jest 
w innjm j^zyka) wyglaszac „Megilli nie wolno (Miszna tr. Megilla 2, 1). 

') 21, 8. 

') Kalonymoa (Massecbeth Pariiii, roz. ;>n^;; ;*K nadmienia. ie dla niewiast 
czytano ^Megille" w jezyka krajowym. 

>) Kesponsy 388—391. — K. Izaak ben Szeszeth nrodz. w 1326 r., amarl 
w 1408 r. 

*) Talmud, tr. Megilla ib. 

') Te — glöwnie dlatego, iz za sprawa niewiasty öw cnd sie dokonal (Tal- 
mnd, tr. Megilla ia; Talmud jer., tr. Megilla 2, 5), cud ostatni, gdyi „Jako z ju- 
trzenkq konczy sie noc, tak wraz z Eslera koncz^ sie Coda" orzeka Talmud (tr. 
Joma 29a), ktöry przjröwnywa Estere do jutrzenki. A lud powiada zartobliwie: 
„Gdyby tak codzieii sie zdarzal cud purimowy, czyi mieliby 2ydzi klopot ze swe- 
mi cörkami?" Branoby bowiem dziewcz^ta jak ongi Estere do harema i rodzice 
nie musieliby sie troszczyc o posagi (I. Bernstein, Jüdische Sprichwörter und Re- 
densarten, Nr 2797). 

') Szulchan aruch. Orach chaiim 689, 6. 

') Jesli kto, wybierajac sie w podröi morska lub inna. poucza Szulchan 
aruch (Orach chaiim 688, 7), „Megilli" zabrac z soba nie moze, to odczytuje ja 
przed Porim, lecz — wmiesiacu Adar. Zaniedbac te czyntiosc wolno jedynie dla t. 
zw. „meth micwa" t. j. gdy idzie o pochowanie zwlok opnszczonych (Tamie 687, 2). 

*) Gdyz nie wolno wtedy rozmawiac (Tamze 692, 2), lecz — bez sknpienia 
religijnego, co wyraza sie w przyslowin: ,&Iucha si§ Megilli jak rabiua, rabina 
jak Megilli, ich zas razem jak zeszlorocznego sniega". (Ignaz Bernstein. Jüdische 
Sprichworter und Eedensarten. Warszawa 1908 r. 2-e wyd. Nr. 2140). Wydaje si^ 
bowiem przydlug^ (szczegölniej za drugim razem), stqd o przewleklym liseie Inb 
przemowie powiadaja: „Dus iz e ganze Megille" (Abraham Tendlau. Sprichwörter 
und Eedensarten deutsch-jüdischer Vorzeit. Frankfurt/M. 1860 r., str. 42, Nrll3). 



SWIBjTA ÄYüOWSKlK 83 

wrzawa nieopisana '): tupiii wtedy, gwizdi^, sykaj^, bijq vv kolatki ^), 
najwi§cej szumu sprawiajjic t. zw. greganuni '), ktöremi dzieci zh- 
W7>i§cie grzechocq, przy sluwach*): „Imach szemam" ''), „Szein re- 
szoini irkaw" ^), „Ki macho etliche eth zedier Ainalek" '). Liczne 
protesty rabinöw ^), wykazujficych bezseusownose podobnego post^- 
powania, na nie si§ nie zdaly i dotychezas trwaj^ zaröwno gregary 
jak i zwyczaj kreälenia i scierania imienia Hamana'), o czeni pi- 
satam juz popizeduio i"). Teraz zmierza to wszystko '*) do zgtadze- 
nia ze swiata imienia owego wroga, ktöry, zanurzony w piekle, 



') Ta bowiem spoczywa punkt ci^zkosci, co najlepiej wyraza przyslowie: 
„Nie jest to tak z milosci do Mardechaja, jak z nienawisci do Hamana" (I.Bern- 
stein. Jüd. Sprichwörter, str. 8(), Nr. IIIST). Slowa te stosnja w wypadku, gdj- 
okazana przyjacielowi pr/.yslnga wyrzadzona jest nietyle z mitoäci dla tegoz, ile 
z nienawisci do wroga. 

') üb. tabl. VI ryc. 17 (z Piaseezna pod Warszawa) i tabl. VII ryc. 18 
(z Przytyka w Radomskiem). 

') Ob. ryc. 19 i 20 na tabl. VIII (z Przytyka) oraz ryc. 21 (z Kazimierza 
w Lubelskiem; zrobiouy na wzör st.irego okazu, jaki znajdowal sie w Wawolnicy : 
trzy postaci obok siebie, to Aehaswerus, Estera i Mardeehaj, wisi — Haman, 
stolarz pijuje deski na trumne dla niego, na balkonie — widzowie. Obracaj^ca sie 
korba wprawia w roch wszystko. — Obeenie napotykane gregary s^ najcz^sciej me- 
talowe (z blachy). 

*) Wypowiadanych przez doroslych. 

') „Niech wygasnie imie ich' (Psalm 109, 13). 

') ,Iniie niegodziwcöw niechaj zgnije" (Przyslowia Salomona 10, 7). 

') „Ze zgladzic zgladze pamiec Amaleka" (Exodus 17, 14). 

*) R. Jezajasz Horöwitz (Sznei luchoth ha' brith. drnk. w Amsterdamie, 
1698 r. 261a i b) zwalcza kolatanie, zalecajac zupelna cisz? przez caly czas czy- 
tania Megilli. (Urodz. w 1558 r., umarl w Palestynie 1628 r.) W srednich wie- 
kach braly stad nawet poczatek krwawe przesladowania Zydöw i by temu zapo- 
biec, zwröcil sie londynski maamad w 1783 r. do wladz, aby zabronily Zydom 
bic wtedy w litaary. 

') Nie od rzeczy bedzie tu wspomniec o zwyczajn pannjacym w Japonji, 
gdzie wyznawcy szintoizmn w dniu 8-ym pierwszego miesiaca, w niiastaeh za- 
mieszkalych pierwej przez chrzescijan, depca plyt§ miedziana z wyobraieniem 
Bogarodzicy i nikoma nie wolno sie od tego uchylic. (Leopold Low. Die Lebens- 
alter in der jüdischen Literatur. Szegedin 1875 r., slr. ■423, cytujac Ausland 
1841 r.. Nr 29.^). Praktyka ta jest niezawodnie przeobraÄeniem dawnej, w ktörej 
„zlo'' unicestwiane inna mialo postac. 

">) Na Str. 56 tej pracy. 

") Jakoby na zasadzie tego, iz koncowe gloski trzech pierwszych wyrazdw 
(i3 DS rrnO wiersza: ,To jezeliby zaslniyl na skarcenie winny, niech go kaze 

• • TT; 

poloiyc s^dzia, i kaze bic..." (Deuteronomium 25,2) tworzq imie „Haman" (jari)- 

6" 



84 K l.tl.IKNTAI.OWA 

w smole wrz^cej, nainawia swych wspöltowarzyazöw du szk'xiKenia 

^,v(loin '). lecz i>ns;i bvlo koJatanie. stukanie i \vi(p;(')le K|)rawiaiiie 
hatasu srodkiein przep^dzania ducliow zlyeh i szkodliwych *), wigc 
w pierwszym rzijdzie — Zimy, niecnoty'). 

Du iiitejjralnych, ie tak powiem, uciech swi^ta Purim iialezy 
t, ■/.. „miszldiich manoth"*), t. j. i'Osylanip sobie podarunköw "), 
skladaj.'ic-ych 8i§ zvvykle z przysmaköw i Jakoci röinych '), ktöre. 
uinieszczone na talerzach ') i nakryte z wierzchu 8), roznosi dziatwa 



') Lad ijdowski 6wi§cie w to wiorzy, ale zurazem i w to, ie Haman nie 
Bobio nie robi z togo wszyetkiego, co wyraza w przyslowiu: „Tak on tego slni'hu, 
jak Haman uregaru". 

') W Baiigkoku wyganiaja djabWw strzalami armatniemi, a dawniej stu- 
kunieui, jak to teraz czyuiii \v Uirmie i gdzieindziej (A. Bastian. Die Kulturländer 
des Alten America. IJerliii 1878 r. Tom I, str. 534, dop. 1); ob. o tem Czeec ll 
tej pracy, str. 48 i 49. 

') To tei »' aroczystosciach wiosennycb, jak Emaus, K^kavrka i inne, aa 
w nichu grzechotki. i Wisla, 1916 r. Tom XX, ßtr. 8, art. W. Trojanowskiego 
,Konik zwierzyniccki-'). A. Wuttko (Der deutncbe Volksaberglaube der Gegen- 
wart, Str. 82 § 96), podajac, ii w dniu sw. Piotra (22 lutego) wczesnym rankiem 
stukajii w Westfalji mlotkiem we drzwi domo, aby acbronic bydlo od robactwa, 
a glöwnic aby przepedzic myszy, pisze, ze pierwotnie mogio to byc przepedza- 
uiem Zimy mlotem Donara. 

*) W mowie potocznej: szlachmones lub szlachmiines. 

'I Jako jest w ks. Estery (9, 19): „Dlatego czyni^ Judejczycy, osiadli po 
wsiach i w miastach otwartych dzien czternasty miesiac ; Adar dniera radosei, 
biesiady i nroczystosci, przyczem posyJaja sobie upominki wzajemnie''. Me^czy^ni 
m^zozyznom, a niewiaaty niewiaatom poaylaja, möwi Sznlchan aruch (Orach 
chaiim 698, 4) a jesli kogo nie stac na to, bodaj zamian^ robi z innym (Tamze). 
Nawet osierocony rozsyla „szlachmunes" krewnym i przyjacioJom; on tylko nie 
jest obdarzany, o ile Purim przypada w czaaie trzydziestodniowej jego ialoby, 
(Tamie 696, 6). 

^) Jak: pomaraneze, figi, migdaly, orzechy, rodzynki. makagigi, cukrowe 
figurki, jablka, miodownik i t. p., a zamoiniejsi posylaja wino lub porter (Paa- 
line Wengeroflf. Memoiren einer Grossmutter. Bilder aus der Kultargeschichte der 
Juden Rasslands im XIX Jahrhandert. Berlin 1908 r. Tom I, str. 34). Dawniej 
posyJano nieraz cenne przedraioty srebrne, lecz zawsze przytem znajdowaly sie 
przyamaki z bamantaszem na czele. 

') Ob. tabl. IX ryc. 22. (Zdj^cie p. L. Alperna). Talerz öw, raieszczacy sie 
w mazeum M. Bersohua w Warszawie, pochodzsiey z r. 5549 (czyli 1789) jest 
cynowy, w drewnianej oprawie, z rytowanym wokoJo okolicznosciowym hebraj- 
skim napiiem : ,1 posylaö sobie maja npominki wzajeranie, a nbogim dary" (ks. 
Estery 9, 22). Wyobraione w poÄrodkn ryby przypominaj^, ze mieaiao Adar. 
w ktörym przypada Purim, jest pod znakiem ryb. 

*j Najczeäciej czerwona cbustka do nosa, rzadko — serwetka. 



SWIIJTA ÄVDI1W8KIR 85 

lub sluiba'). Dzieciom i sluzbie röwniei doataj^ sIq podarki 2)^ Iccz 
za najvvazniejsze uehodzi rozdawanie jalmu^ny ubugim ^j. Talmud *) 
powiada, ze oczy ubogioh zwröcone st^ na „Megill^", a Szulchan 
arucb ^) poueza, ze kazdy '') co najmniej dwöch biedaköw wesprzed 
powinien i to jacy mu sig nadarzq '). Niezaleznif od tego stawiajq, 
w przedsionku boinicznym puszk§, t. z. „Kuppa" ^^^ dn ktörej 
w wieczör purimowy wrzuca kaidy monet§ odpowiadajqcq najmniej 
polowie szekla'), a niektörzy dajfi wedle liczby osöb w rodzi- 



') Ta ostatnia darzona jest przez odbiorcöw datkiem pieni^inym. W ksiaice 
Majera Balabana „Zydzi Iwowscy na przelomie XVI-go i XVII-go wieku" (Lwöw 
1906 r., Btr. 337) znajdajemy wizeranek z XVIII stnlecia. przedstawiajqcy roz- 
nosiciela owych daröw. 

') Kalonymos (Massecheth Piirim roz. i^HIp J^N) pisze, ze rozdawano dzie- 
ciom zlote i srebrne mouety; ob. tei M. Güdemann. Geschichte des Erziehungs- 
wesens und der Cultur der Juden. Wieden 1880— 1884— 1H88 r. Tom II, str. 212 
(we Wloszech, w 4redniowieczn). — Tak samo postepuja ze slazba iydowaka, jak 
i nieiydowskq (Abraham ben Nathan ha' Jarchi (t. z. Eben ha' Jarchi), ktöry 
zyl na poczatka XIII wieku, pisze w dziele swem „Manhig" (43 Nr 26), zo w Pd- 
rim dziatwa obdarza swe piastunki ehrzescijanskie); tez Israel Abrahams. Jewish 
life in the middle ages. Londyn 1896 r., str. 159. 

') Stosownie do slow: „...przyczem posylao. . majq... ubogim dary". (Ks. 
Estery 9, 22), co za taki obowiazek jest poczytywane, ie ofiarodawcom sie nie 
dziekuje. „W Purim si^ nie dzi^kuje", möwi przyslowie (I. Bernstein. Jüd. Sprich- 
wörter, Str. 201 Nr 2860). 

*) Tr. Megilla 4 b. 

») Orach chaiim 694, 1. 

8) Nawet najuboiszy, ktöry korzysta z dobroczynnosci publicznej, wspiera 
wtedy datkiem innego ubogiego (Tamze. Uwaga ta naleiy do komentatoröw Szul- 
chan aruchu, rabina krakowskiego, Joela ben Samoela Sirkisa, znanego pod imie- 
niem BaH (urodz. w Lnblinie w 1561 r., umarl w Krakowie w 1640 r.) i do ra- 
bina Iwowskiego, Dawida ben Samuela Halewi Segala, zwanego TaZ (umarl we 
Lwowie w 1667 r.). 

') Takze poza kolem wspölwiercöw (Schulchan aruch. Orach chaiim 694, 
3), CO zreszta znajdnjemy jnÄ w Talmudzie (jeroz., tr. Mogilla 1, 4), ktöry gtosi : 
w Purim nie nalezy byc w stosunku do nbogich zbyt ruzwaznym i — wiedaiec 
koma sie daje jalmnine, lecz dawac trzeba kaidemu. kto wyciagnie rek§, chocby 
to byl i poganin. Ob. tei A. Berliner, Aus dem inneren Leben der deutschen Ju- 
den im Mittelalter. Berlin 1871 r., str. 19. 

8) Lub talerz. W ReTue des ötudes juives (Tom 25, str. 79) przy artyknle 
Israela Levi „Une anmoniere Jnd^o-espagniole en pierre" podano wyobraienie 
kubka wyciosanego z kamienia (wlasnoöc bar. Alfonsa Kotezylda), ktöry sfn4yl 
jako kaletka w Purim i na ktörym bez trudu mozna odczytac hebrajskiemi lite- 
rami skreslone wyrazy: Key Achaszwerosz y la reyna Esther. 

') T. zw. w potocznej mowie „Szkulim geld"; na pamiatke zas ekladki ofia- 



8ß R. I.II.IKNTAI.OWA 

nie'). Zarövvüi) „iniszloach manoth", ktöre dawniej stanowity istotne 
porcje iywnoäci*) jak i Imjnoäc wzglgdetn ubogich najzupetniej 
liciijfi z clianikterem omawianoj przo/. nas uroczystoöci, koiicziieej 
si^ i teraz obfitii ') upztfi- 

üozta purimowa, przeci^gaj^ca 8i§ do p6ina w noc'), poczy- 
tuje 8i§ za za.>}ug^ *•), za t. zw. „sudath micwa", w ktörej wszysc.y 
iidziat brac powinni. Talmud ') orzeka, ze z datköw zebranych 
w Purim nie wolno biedakowi ujq6 nawet na rzemyk do sandala, 
gdyÄ caly dochöd ii6 musi na uczt§ okazalij ^. Do potraw pozywa- 
iivch wtedy nale^;}: ryba marynowana, rosöt z pierogami ^), groch 
na zinino, koJacz z rodzynkami, zwany „Purim-kolacz", fiaden (cia- 
sto przekJadane konfituranii), t. z. monelach (w miodzie gotowany 
mak), ktöre, gdy si§ udadz^, pomyslny rok wröz^, lecz specjalno- 



rowywanej kiodys w miesiacn Adar na rzecz Swiatyni, orzeka Szalchan aruoh 
(Orach chaiim 694, 1). Tamie znajdujemy, ii naloiy davac trzy grosze i tylei 
dawano pr»ez czas pewien, ob. J. Chr. Georg Bodenschatz. Kirchliche Verfassong 
der heutigen Jaden sonderlich derer in Deatscbland. Erlangen 1748 r. Tom II, 
Str. ^53. 

') Uwzgledniajac i dziatwe (Jebiel Epstein. Kicar szeni lachoth ha'brith. 
wyd. w Berlinie, 111b. Zyl na poczntku XVII wiekii). 

2) Manoth — to wlaÄciwie porcje iywnosci (Cylkow w przypiska do ks. 
Estery 9, 19). R. Jebuda Nassi pos}a{ r Oszai cwiartk^ cieleciny i dzban wina 
(Talmud, tr. .Megilla 7a); ßabba posial r. Mari b. Mar peten worek daktyli i peln« 
naezynie prazonej maki, otrzynial zas od tego peten worek imbiru i pelne na- 
czynie papryki (Tamze 7 b). Sepher minhaglm, str. 164 (autor Jaköb ha' Levri 
Mölln) objasnia, ze na „minzloach manoth" skladac sie powinno mieso lub ryba, 
podobnie Sznleban aruch (Orach chaiim 698, 4) zaieca posylac dwa dary z miesa 
lub z innych pokarmöw. 

') Stad przyslowia: „Jestem tak syty jak po uczcie purimowej" (A. Ten- 
dlau. Sprichwörter und Redensarten, str. 160, Nr 532); „W Purim po uczcie na- 
wet zaden piee nie jest glodny" — tyle jest cdpadköw (I. Bernstein. Jüd. Sprich- 
wörter, Str. 201, Nr 2802). 

*) Stad, gdy kto za dlugo siedzi przy jedzeniu i ociaga sie z wstaniem od 
stolu, möwi^ mu: „ÄlboÄ jestes na uczcie purimowej?!" (A. Tendlau. Sprichwörter 
und Redensarten, str. 65, Nr 193). 

*) Talmud, tr. Megilla 7b; Szulchan aruch. Orach chaiim 695, 1. 

•) Jeroz., tr. Megilla 1,4; tez Tosefta, tr. Megilla 1,5; tr. Aboda Zara 17b. 

') Biedacy sprawiaja ja zwykle dnia nastepnego, w t. zw. Szuszan Purim, 
gdyi w Purim wlasciwy chodza za datkami. I do nich to odnosi sie przystowie: 
„Zly Purim — dobry Szuszan Purim" (I Bernstein. Jüd. Sprichwörter, Nr 2796), 
CO znaczy, ze jesli w Purim porzadnie si? umecza lazoniem po domach, to na- 
zajutrz tera wiecej sabie pofolgiija. 

*) Ob. Czesc I tej pracy, str. 94. 



äWIIJTA ÄYDOWSKIK 87 

sci% dla tego äwi§ta sq „Hamantasze", ciastka tröjk^tne'), nadzie- 
wane makiem ^). Znane we WJoszech jako „orecchi d'Aman" '), 84 
tarn jeszcze teraz niezb^dnym deserem purimowyni *), a I. Elbogen, 
od ktöregü ta wiadomo^6 pochodzi, przypuszcza, ie nazwa „Hamans 
Ohren" nie obcfv byta i w Niemczech Zachodnich ">). Hamantasz 
albo, jak lud möwi, „Humentasz" wskazuje na zapoÄyezenie z nie- 
mieckiego wyrazu „Taschen", ktöre to miano nosz^ w Austrji pie- 
rogi nadziewane mi§sem lub powidlami ^), vulgo Kreppchen ') — na- 
dziewana szyjka, potrawa wielee w Purim rozpowszechniona 8). Za- 
chodzi pytanie, pisze Steinschneider 5), czy istniata wloska potrawa 
orecchi, ktör^ powiqzano z Hamanem, czy tei niemieckie „Taschen" 
zamieniono na uszy, za ktöre Haman byl pochwycony, wyrai;enie 
bowiem „bei den Ohren kriegen" znaezy: pojmad kogo. Trudno to 
wiedzie(i, ale zdaje si§ byc natomiast prawdopodobnem, ze Haman- 
tasz zaröwno jak i owa nadziewana szyjka s^ pozostatoäciq figury 
Hamana, z ciasta robionej 1"). a z ktörej w pierwszym wypadku 



') Ob. tabl. IX ryc. 23 (zwykly hamantasz; dl, boka 15 cm. — z Talilowa, 
pow. radzynskiego), ryc. 24 (dl. boka 12 cm. - z Podola), ryc. 25 (dl. boku 9 
cm. — z pow. olgopolskiego na Podoln). Ob. tez ryc. 26 (srednica 20 cm. — ze 
w8i Werbka na Podolu), tabl. X, ryc. 27 (dl. 10 cm.), ryc. 28 (dl. 8 cm.), ryc. 29 
(dl. boku 10 cm), ryc. 30 (dl. 16 cm.), przedstawiajqce röwniez ciastka parimowe 
wypiekane na Podoln, a ktöre sa ciekawe ze wzgledu na ornamentyke i na pe- 
wne Symbole, jak: byk, ryba (Ob. str. 84 dop. 7 tej pracy). Wszystko znajdnje 
sie w zbiorach etnograficznych przy Muzeum Przemysln i Eolnictwa w Warszawie, 
a zdjee dokonal p. Leon Alpern, fotograf. 

-) Rzadziej powidlami. 

ä) „Uszy Hamana". I lad polski okresla je jako „Hamanowe uszy". 

*) M. Steinschneider. Purim and Parodie (ilonatsschrift, tom 46, str. 360). 

6) Tamze, str. 360 i 361. 

•) Niekiedy serem. Zwane sa tez Taschkerl. 

') Lub Kröpfchen, zapewne w zwiazku z poludniowo-niemieckiem krapfen. 

8) Jako ze Haman zostal powieazony — za szyje. 

s) Monatsschrift, tom 46, str. 361. 

'") Wiela plemion indyjskich zachowalo zwyczaj skladania w nadzwyczaj- 
nych wypadkach ofiar z ladzi, a poniewaz zostalo to zabronione, wiec w niektö- 
ryeh miejecowosciach robia miasto tego figurki z m^ki, ciasta lub gliny i scinaja 
im glowy na czesc bogöw. (Sir John Labbock. Les origines de la cirilisation — 
przelozyl z 2-go ang. wyd. A. Ed. Barbier. Paryz 1873 r. str. .S63 i 364). \V Me- 
ksyku w pewnej porze roku kaplan lepil wizerunek boga z maki zmieszanej 
z krwia malych dzieci, z ktörego to ciasta wszyscy pöiniej kosztowali (Tamze, 
Str. 359 i 360). Takie robienie z ciasta figar zwierzat, aby je zamiast nich 06a- 
rowae, bylo powszechne w starozytnosci (H. Ö. CyirnoB'B. X.üißi. Bt o6pHflaxi. 



88 lt. LILIKNTAI.OWA 

tylko blazeiiski kapelusz ocalat. Co si§ x&i tyczy luaku, ktory Bta- 
nowi zawartoÄd liamantaaza'), to Szulchan arucli *) uwaza j^o za pa- 
iniiltkQ „zeroim" pozyvvanych przez Daniela i juf^o towarzyszöw '), 
lecz jest to juz, jak widzimy, objaänienie p6:snieJ8ze zwyczaju, ktö- 
rego istotne znaczenie dawno sig zatarJu *). Nadmieriie uÄy wanie 
trunköw w Purim, podczas gdy wogöle cechuje Zyd6w w.strzemi^- 
zliwosc pod tyin wzgl^dein, opiera si^ jakoby na slowie „miszte" 
(uczta, biesiada, liter. „picie"), powtarzajqcem si^ wielokrotnie w ka. 
Estery 1*), i wprost za religijny obowi^zek uchodzi tak vvtedy si^ 
upid, aby nie odrözniö „arur Haman" *') od „baruch Mardechai"'). 
To orzeczenie talmudyczne ^) uleglo pewuoj kodyfikacji w Szulchan 
aruchu'), jednak po dzis dzien jest przyjgte nie wetowaö szkody, 
przyczynionej w Purim po pijanemu '"). „W Purim wszystko wolno" 
möwi lud ''), a uczeni w Zakonie, ktörymby raczej ascetyczne dqz- 
noäci przypisad mozna, w to swi^to Äadnych p§t nie uznaj^, bawi% 
sie, hulajq i pijq"). 

B n-bcHHXT.. Charkow 1885 r., str. 119 i 120. — Ciasto i chleb n wszystkich lu- 
döw ziemi zawsze wiaie sie 6ci41e z rozmaitemi nroczyeto^ciami i zabobonnemi 
zwyczajami, pieze M. Wawrzeniecki wartykule: „Pieczywo obrzedowe i pospolite". 
(Pami^tnik Fizjograficzny. Warszawa 1913 r. Tom 21, str. 39). 

') Naleiy wziqö pod uwag^ i „monelach" dopiero co wymienione. 

') Orach chaiim 695, 2. 

») Ks. Daniela 1, 12. 

*} Np. wedtag ladowego wierzenia Malorosjan mak jest ^rodkiem ochron- 
nym przeciw nieboszczykom i wampirom (Archiv für Religionswissenschaft. Lipsk, 
1907 r. Tom 11, str. 405; ob. tez str. 406). 

') Nie mniej jak dwadziescia razy, t. j. tyle, ile we wszystkich innych 
ksiegach biblijnych razem wzi^tych (Encyclopaedia biblica. Londyn 1901 r. Tom 
U 1403, art. Esther). 

') „Niechaj przekl^ty b^dzie Haman". 

') .Niechaj blogoslawiony b§dzie Mardechaj". T. j. aby nie möc obliczyc, 
jak objasnia Sepher minhagim (77a), jednakiej w oba tych wyraieniach wartofici 
liczbowej, kt6ra wynosi 502. 

8) Tr. Megilla 7 b. 

ä) Orach chaiim 695, 2, gdzie przytoczony jest Maharil, ktöry utrzymnje, 
ii w Pnrim nie nalezy si^ npijac, lecz trzeba pic wi^cej, mi zwykle, aby zasn^c 
a przez to nie odröznic owych sentencji, gdy Talmnd jeroz. (tr. Megilla 7, 2) 
kaze spac sie poloiyc tylko w razie, gdy kto pic nie moie lob nie chce. 

'") Lab w swawoli. Szalchan arach (Hoszen miazpat 378) dodaje, ie jeäli 
rozmyslnie, to wetaje. 

") „W ostatki wsiystko wolno", gtosi polskie przyBlowie (S. Adalberg. 
Zsiega przyslöw. Warszawa 1889 — 1894 r., str. 364). 

") tym, ktöry cos na opak zrobi, o dziwaka wogöle möwi sie: „Przez 



ÄWlIjTA ZVDÜWSKIE 89 

Wszelka dyscyplina ustaje wtedy, a wesoJosd i swawola, ucho- 
dzfice zwykle za nieprzyatojne, dosi^gajn zeaitu '). „Wystrzegaj si? 
wesoloäci, wyi^wszy w Chanuka i w Purim", wota Mosze Kohen 
beu Eleazar^). Zupelny brak powagi cechujqcy dzien ten*) szcze- 
gölniej go wyröznia z poär6d innych swiqt zydowskich, a lekküäci^ 
nastroju przewyzsza on nawet Chanukf, ktörej calkiera äwiecki 
Charakter wykazalismy. 

Rzecz jasna, ie ust^puj^ca zima i zwi^zane z tem nadzieje 
prowadzity do gloänych wybuchow radosci. W Polsce^j Iiucznie 
obchodzono ostatki, zapusty lub kuse dni"^), w ktöre 
wesotosd az do szalenstwa dochodzita ') : zarioczne biesiady, 
uczty, jak raowiono dawniej, „na trzy zbyty"'). X. Wujek^) w Ka- 
zaniu na niedziel§ zapustna möwi o „wielkiej lekkosci chrzescijan- 
skieh ludzi, ktör% w te dni zapustne sprawuj^". a X. Grzegorz 



caty rok pijany, a w Purim trzezwy" (I. Bernstein. Jüd. Sprichwörter, etr. 276, 
Nr 3770). 

*) O wybrykach w Parim czytamy w Talmodzie (tr. Megilla 7b) ; Rabba 
i r. Zera (glosne w swoim czasie aatorytety rabiniczne), acztujac w Porim, tak 
si^ npili, ie Rabba zabil r. Zer§ (ktörego jednak nazajatrz, po goracych modlach, 
wskrzesil). — Zmariy przed kilka laty wieiki pisarz zydowski, I. L. Perec, w opo- 
wiadaniu rabina parimowego, p, t. „Altwark" (Starzyzna) pisze: .Zebrauo wszy- 
stkie iskry zycia i wesela, ktöre przez rok caly tlily w aercach, i zlozono to 
wszyetko na dzien jeden! W ten dzien te iywe pomniki zrzucaly ze siebie sztyw- 
nosc i martwote i pröbowaly iyc, kochac, spiewac, tanczyc. (W przekl. polskim 
w „Safrua*, kai^zce zbiorowej, poswieconej sprawom zydostwa, pod redakcja Jana 
Kirszrota. Warszawa 1905 r., str. 75). 

2) W Sepher chasidim, wyd. w Warszawie 1866 r., str. 9. (Zyl w Niem- 
czech, w polowie XV wieka). Ob. tei Szulchan aruch. Orach chaiim 695, 2. 

ä) Przyslowie glosi: „Purim to nie Bwieto, febra — nie choroba, a calnj 
mnie w d... — nie przekleüstwo". (I. Bernstein. Jüd. Sprichwörter, str. 201, 
Nr 2799;. 

*) Mowa ladzie polskim. 

5) Pamietnik naukowy. Krakow 1837 r. Tom II, str. 60. Nazywaja je tei 
„Kusakami" (w Labelskiem, a miejscami w Sandomierakiem i Krakowakiem, ob. 
O. Kolberg. Lud. Lubelskie XVI, str. 113), a miano to nadaj% takze zydowakiemu 
Purimowi. 

8) 0, Kolberg. Lud. Krakowskie V, str. 262, tei Kaliakie XXIII, str. 72— 79. 

') Tamze. Mazowsze I, str. 120. St»d przyslowia: „Na mi^iopasty wielkie 
rozpQsty", „W miesopusty zaden brzuch nie bywa paaty", „Jak tlaste zapusty, 
to dorn moze byc pusty" (S. Adalbjerg. Ksi^ga przesJöw, str. 307 i 627). 

») Postylla Mniejsza. Tekst poprawil i wydal X. A. Kwiecinski. Warszawa 
1909 r., Str. 101; ob. tez Postilla catholica. Krakow 1584 r. str. 129 (Kazanie na 
niedziele miesopustna). 



90 R. LILIENTALOWA 

z Zarnowca >) si? oburza, ie wtedy ,takowo si^ szaleiistwa, pijaÄ- 
8twa, ubrzvdlosci. takowe rozpustnoäci dziejit". Nu dobitk? zapust 
w^'soianstwo pije bez litosci nad sobfV, pisze Kolberg*), a to saino 
bywa i gdzicindziej '). 

Z racji charakteru, jaki to swi§to posiada, wzbronione eq 
wtedv podobnii' jak w Chanuka*) post i inowa pogrzebowai '*), röw- 
lüei zawodzenie piesiii zalobuych "). a pracy, aczkolwiek tolerowa- 
nej, uuikajfi ') szczegölniej niewiasty, jako ie ocalenie nast^pilo 
dzi^ki niewieäcie*). W dniu Purimii ksi^g svvi^tych nie studjujq»), 
dziatwa woln^ jest od zaj?d szkolnych, niektörzy nakladajq nawet 
odäwiijtne szaty '"), a wszyscy sig bavvia, zapominajfic o troskach 
powszednich i*). 

W sredniowieczu rozry wk§ w Purim stanowiJa gra w karty ^*), 



•) Poityla albo wyklady ewanielij niedzielnych i kwia,t uroczystych, naj- 
przöd w r. 1580 wyd., potem w 1597 r., obecne wydanie — w Cieszynie 1864 r., 
Str. 141. O pijatykach w tej porze ob. tez X. Jedrzeja Kitowioza. Opis obycza- 
jöw i zwyczajöw za panowania Aagusta III. Tom IV, ßtr. 44. 

2) Lad. Labolakie XVI, str. 113. 

') Np. w gnb. penzeiiskiej. pow. earanskim, gdzie ost.itni pieniadz idzie 
wtedy do karczmy. SrHorpaeJiniecKoe Oßosp-feBie 1895 r. Nr. 1, str. 124). Ob. tei 
Str. 54 tej pracy i tamze dop. 5, gdzie jest mowa o ucztach i pijatykach wswieta: 
Zagmak i Sakaia. 

*) Ob. Tamze, str. 31. 

5) Talmud, tr. Megilla 5 b i 6 b; tr. Taanith 18 b; Talmud jeroz., tr. Me- 
gilla 1, 1; tr. Taanith 2, 12; Tosefta, tr. Jlegilla 1, 6; Megillath Taanith (pod 
dniem 14-ym i 15-ym Adar). Wolno poscic w Pnrim, tylko w wypadka, gdy po- 
przedniej nocy snil sie .zly sen", eo zreszt.a nawet i do sabatn si? stosuje (Szul- 
chan aruch. Orach chaiim 695. 2). 

6) Wogöle — lament (Miszna, tr. Moed Katan 3, 9; Talmud, tr. Megilla 
3 b); ob. tei swi^to Chanuka, str. 31 tej pracy dop. 2. 

': Talmud (tr. Megilla 5b i jero». 1, 1) sktania sie raczej ka temn, aby 
w Parim nie pracowac, a Szulchan arach (Orach chaiim 696, 1) nie awaza wtedy 
pracy za blogostawiona, chyba 4e jest podjeta „szel micwa" t. j. w celu wypel- 
nienia przepisn tradycyjnego. R. Sorachia ha' Lewi (iyt w XII wieka w Uisz- 
panji) w Maor do Megilli (koniec 1-go rozdzialu) pcwiada, ze gdzie jest w zwy- 
ezaju nie pracowac w Purim, tam zgodnie z tarn postepowae nalezy. 
') Poröw. swieto Channka, str, 30 tej pracy. 
°) Poröw. Tamze. 

">) Wspomina jui o tem Szulchan aruch (Orach chaiim 695, 2). 
") ,Gdy nadchodzi Purim. zapomina si? o wszyatkich cierpieniach* powia- 
daja. (I. Bernstein. Jüd. Sprichwörter, str. 200, Nr 2795). 

i2j Tylko wtedy i w Chanuke dozwolona. (Ob. swieto Chanuka. str. 35 tej 
pracy). 



SWI^TA ZYDOWSKire 91 

takie inne gry byty w uzyciu '), locz najwi§k8zej uciechy dostar- 
czaly, j;ik i teraz, widowiska purimowe, maskarady, figle i btazen- 
stwa przerözne^). Znamiennem jest, ze chociaz Talmud') ostrzega 
przed domami przedstawieri publicznych ^), pomimo ze przebieranie 
si§ w suknie ptci odmiennej jest surowo przez Zakon '') wzbronione 
i karcone byto przez pöiniejszych rabinöw*), zabawy tego rodzaju 
powszechne s^ w owo äwi§to i zyskaiy nawet sankcj§ takich po 
wag jak: r. Juda Mintz^) i r. Moj^esz Isseries*). 

Zawiqzkiem t. z. „Purimspielöw" jest udramatyzowana opo- 
wiesö Estery, a idqc dalej wstecz, zapewne omöwiony przez nas 



•) Kalonymos (Massecheth Purim, roz. n'lis) wapomina o grze „Sakkiri". 

') Szalchan arach. Orach chaiim 696, 8; ob. tez M. Güdemann. Geschichte 
des Erziehungswesens and der Cultiir der Juden. Tom II, str. 212 i tom III, 
Str. 134. 

») Tr. Äboda Zara 18 b; te4 Aboth r. Nathan 21: Pesikta 119 b. (Pesikta 
Rab Kahana, najstarsza hagada; obecne wyd. Salomona Bubera w Elku 1868r. ) 
Josephns (Ant. 11, 8) podaje, ze wy.stawions przez Heroda (ktörj' cbcial przenie^e 
na grünt i^ydowski obce praktyki i zwyczajf) w Jerozolimie teatr i amfiteatr po- 
zostawaly w sprzecznosci z obyczajowoscia Zydöw i do marzen mesjanicznych na- 
lezato, czytamy w Talmudzie (tr. Megilla 6 a). aby budowle poswiecone przez 
Kzymian widowiskom obröcone zostaly kiedys na uczelnie. — Jeszcze w polowie 
XVIII stulec'a pisze w Haraburgu r. Jouatan Eibescbütz (Jaaroth dewasz II i7a 
i b), ie aynowie izraelscy powinni unikac zgromadzen niewiescich i wogöle miejsc 
grzesznych, a szczegölniej „widowisk, komedyj, oper, teatröw, przedlnza to bowiem 
galuth" (wygnanie). 

*} Podobnie — Ojcowie Kosciola (Ob. Tertuljana ,,0 widowiskach" w nie- 
miec. przekl. H. Kelluera — w ksiazce p. t. Ausgewählte Schriften des Septi- 
mius Tertullianns. Kempten 1871 r., str. 24-! — 281. W Polsce ustawy syaodu roku 
1420 zabraniaja duehownym uczeszczae na tadce i widowi'^ka publiczne (Ks. M. 
Hieronim Juszynski. Dykcyonarz poetöw polskich. Krakow 1820 r. Tom I. 

*) Deuteronoraium 22, 5: „Niech nie b^dzie ströj mezczyzny na kobiecie, 
i niechaj nie oblöczy sie raeiczyzna w szate kobiety"... .Maimoiiides (More nebochim, 
w przekt. francus. S. Munka, p. t. Le guide des egarea. Paryz 1866 r. Tom III, str. 285 
i 286) objasnia, ie postepowanie takie pobadza namietnosci i wiedzie do rozpusty. 

^) Jak: r. Jezajasz Horowitz (Sznei luchoth ha'brith 261a i b), urodz. 
w 1558 r., umarj w 1628 r., r. Chaim ben Izrael Benrenesti (Kneseth hagdola), 
urodz. w Konstantynopola w 1603 r., umarJ w Smyrnie w 1673 r., r. Samuel ben 
Abraham Abuchab (Dabar Szemuel), urodz. w Wenecji w 1610 r., uraarl wl69ir. 
(Podaje Beer Heteb de Orach chaiim 696, 13). 

') Responsy 17 (urodzil sie w Moguncji 1408 r., umarl w Padwie 1508 r.), 
CO krytykuje wJaänie r. Jezajasz Horowitz. 

^) W Szulchan arucha (Orach chaiim 696, 8), gdzie wlasnie cytuje r. Jude 
Mintza. R. Mojzesz Isseries, rabin krakowski, napisa} komentarzo do Szulchan 
aruch, ktöry w tej postaci po raz pierwszy drukowany byl w Krakowie w 1578 r. 



92 R. I.ILIKNTALDWA 

zimowo-wiosenuy übrzQd symboliczny, ktdry, utraciwszy ca}kowicie 
pierwotiie znaczenie, oatal si^j jenojako rozrywka, lecz — tej tylko 
porze wJiispiwa. H. Ziininern ') odnalazt w jednyin asyryjskiin tek- 
scie slady swi^tecznfgu widowiska, przedstawiajticego zwycii^stwo 
nad Zimn, a wogöle udramatyzowane obchody starych mitöw o bo- 
gach spotykamy w kulcie staroiytuych Greköw, Rzymian i Egip- 
cjau«). 

Obecny repertuar widowisk purimowych nie ogranicza 8i§ na 
zasadniczyin temacie i ubok „Achaszwerosz-spielu" ') wystawiane 
s^ historje, nie maj^ce zadnego zwiqzku z Hamanein, jak: „Mechi- 
rath Josef-spiel" ♦), „Gedulath Josef-spiel" % „Goliatb-spiel" '), „Mo- 
sze rabenu-spiel" ') i inne^). Wzmianki o tego rodzaju przedsta- 
wieniach doehodzfi nas z XIV wieku, lecz szczegolnego rozkwitu 
dosi^gly one w Niemczech w XVI i XVII stuleciu, na co niew^t- 
pliwie wptynql szybki po reformacji wzrost niennieokiej literatury 
dramatycznej. Najdawniejszym z dramatöw purimowych dosztych 
nas w t. zw. zargonie jest „Ein scbön neu Purim- spiel vorgestellt, 
wie es ist zugangen der Welt zu Ahasveros Zeiten" "), najwi^ksz^ 
zas popularnosci^ w XVIII wieku cieszyly si§ sztuki: „Achaszwe- 



•) Alfred Jeremias. Monotheistische Strömungen innerhalb der babilony- 
schen Religion. Lipsk 1904 r., str. 24 i 25; tez Das alte Testament im Lichte 
des alten Orients, 2-ie wyd. Lipsk 1906 r.; str. 84. 

') A. Jeremias. Monotheistische Strömungen, str. 25 i Babylonisches im 
Neuen Testament, Lipsk 1905 r., str. 19; L. Preller. Demeter and Persephone. 
Hamburg 1837 r., str. 122 i 123, dop. 113; Herodot. Historja 2, 170 i 171 
(w przekl. niemiec. F. Lange. Lipsk 1885 r. Czesc I. str. 221). 

') Sztnka ta ma takie inne nazwy, a mianowieie: „Haman-spiel", „Haman 
harasza-spiel" (rasza znaczy — niegodziwiec), ,Haman's mapala" (Kl^ska Hamana). 

*) Sprzedaz Jözefa. 

^] Chwala Jözefa. 

') Goljat (niekiedy p. t. „Öaul i Goljat). 

') Mojiesz, mistrz nasz. 

') „Sodoma i Gomora", „Wyjscie z Egiptu", „Madrosc Salomona" (albo 
„Sad kröla Salomona"), „Salomon i Asmodensz", „06ara Izaaka". 

') Skopjowal Jan Leber dla znanego hebraisty, L. Wagenseila, w r. 1697. — 
Purim-spiel p. t. „Aman y Mardochay" byt w r. 1699 na nowo wydany w Am- 
sterdamie przez Izaaka de Abraham Cohen de Lara. Przypisywano ten utwör 
poecie i dramaturgowi hiszpanskiemu z XVII wieku. Gomez'owi (synowi zzydzia- 
lego Portugalczyka), lecz niema pewnosci pod tym wzgledem (M. Kayserling. Se- 
phardim. Romanische Poesien der Juden in Spanien. Lipsk 1859 r., str. 350). 



SWIljTA ZTDOWSKIK 93 

roaz-spiel" ') i „Mechirath Josef-spiel" '). W oiqgu catego miosij^ca 
Adar ^) «dbywaty si^ we Frankfurcie przedstawienia owe, a akto- 
raini byli wychowancy wyzäzyeh uczelni wyznaniowych ■•). Po dzis 
dzien teatr ludowy swi§ci w Purim swe tryurafy, locz laury zbie- 
rajq juz speejalni „Purim-spieler", znani dobrze na Litwie i w Pol- 
sce i rekr'jtuj^cy si§ przewaznie z rzemieslnikow i wogöle uboz- 
szych warstw ludnusci. Grupami zlozunemi z in§zczyzn ^), posröd 
ktörych starsi, mistrze kunsztu aktorskiego, peliiiq obowi^zki rezy- 
seröw, obchüdzfi oni*) domy zamoinych obywateli, gdzie, pozdro- 
wiwszy na wstgpie gospodarzy, daj^ widowisko '). 



') Sztuka ta opablikowaba anoaimowo we Frankfurcie nad Menem vv r. 
1708 (J. J. Schndt. Jüdische Merkwürdigkeiten. Frankfurt i Lipsk 1715 r. III, 
Btr. 202—226; tei I. Abrahams. Jowish life in the raiddle ages, str. 264) nie ma 
wartosci literaekiej i zdradza uböstwo smaku. S. J. Rapoport (Szeerith Jebuda. 
Wieden 1827 r. Wst^p, str. 9) boleje nad hanba w Izraelu, ii, kolporterzy roz- 
powszechniaja zeszyty ,,Acha8zwero8z-spielu*', sztaki, jak powiada, pelnej niedo- 
rzecznosci i ohydy. 

') Napisal j^ Bärman z Limburga, n opablikowano ja po raz pierwszy we 
Frankfurcie nad Menem, w r. 1711. (Schndt. Jüd. Merkwürdigkeiten III str. 226 
do 327 podaje j^ w oryginale i w niemiec. przekladzie). Sztiika ta tak wielkie 
wzbudzita zainteresowanie, ze i ludnnsc chrzescijanska zacz^la cisnac sie na przed- 
stawienia, z powodu czego zabronily ich wladze miejscowe. (Taraie, II, str. 314). — 
Z intiych sztnk najhardziej by?y znane: „Aption von König Dawid und Goliath", 
wystawiona 1711 r. i „Akta Esther mit Achaschwerosch" opublikowana w 1720 r. 
(anouiniüwü) i wyrözniajaca si§ koizystnie zarowno uktadem juk tendencjq ety- 
czn^. Franz Uelitsch (Zar Geschichte der jüdischen Poesie. Lipsk 1836 r. str. 81 
i 82) wspomina te dwie ostatnie, uwaiajac je za dziwaczne. 

') Juz c;ily teu miesiac ma Charakter radosny. „W Adar szcz^scie sprzyja 
Izraelowi", rzekl r. Papa (Talmod, tr. Taanith 29 b), a r. Jehada b. Szemnel b. 
Silath powiedzial: „Jak z pocz^tkiem miesiaca Ab zmniejszaja sie uciechy, tak 
znöw z poczatkiam Adaru sif zwi^kezaja" (Tamie 29a). 

■*) J. J. Schudt. Jüd. Merkwürdigkeiten II, str. 314. Jeszcze w 1868 r. 
dwnnastu baehur6w minskiej Jesziby odegralo w tamtejszym Bethhamidraezu 
„Mechirath Josef-spiel". O miesopnstnych komedjach akademikow krakowskich 
w wieka XVI i XVII i chodzeniu ich z przedstawieniami po domach znaczniej- 
szych mieszczan pisze K. Wl. Wojcicki (Teatr starozytny w Polace. Warszawa 
1841 r., Str. 209), a 0. Kolberg (Lud. Mazowsze 1, str. 120), cytujac F. Zochow- 
skiego, podaje, ie zaki szkolne wystawialy dialogi, przypadki z dziejöw, np. bu- 
dowanie wiezy bahilonskiej, poitöi Tobjasza i t. p. Ulubione tei byly widowiska 
w czasie lliesopastu po dworach szlachty (K. Wl. Wojcicki. Teatr staroiytny 
w Polsce, str. 9). 

ä) Kobiety nie biorq udzialu. 

') 14-go Adar wieczorem. 

') Za CO otrzymujq hojne datki pienieine. 



94 K. LII.IKNTAI.OWA 

Charakterystycziiem dla wszystkich prawio „Purim-spieluw"') 
jest zwiij/.anie wt^tku biblijncgo a inaterjalein po(lani(jwyni z Tal- 
mudu i Mitlraszöw, w cn wplfciouo dowcipy czgsto (jrdynarne*) 
i zgola nieprzystojne'), lecz ktöre wprowadzajq do sztuk pierwia- 
stek satyryczny i rzucajq iSwiatlo na zycie wewm.'trzne ulicy zy- 
düwskiej. Pröcz dziwolijgöw j(^zyküwych co krok przejawia siq tu 
grübe nieuctwo; przeeiez wynagradza je iywa. akcja i zabawne in- 



') Naleiy zaiiiaciyc, ie tokst ksinzkowy Bztuk parimowych w praktyco 
znacznym ulegl przcobra^enioiii i ie, po za innemi zniiananii, niemal zawBze wy- 
kazaje zabarwienie micjscowe. Opublikowany w Galicji w 1876 r. „Ächaszwerosz- 
epiel" wieIce sie rözni od tego, jaki znajdujeiny n Schadta (ob. str. poprzcdnia, 
dop. 1), a to samo daje 8i§ zauwaiyc w licznych warjantach, kr^iacych poBiöd 
iydöw polekich i rosyjskich (Ob. Purim-spiele" zebrane przez N. Pryluckiogo 
w ksiazce p. t. „Zainelbicber für jidiszen folkior, filologie iu kultargeschiuhtC 
Warszawa 1912 r. Tom I. str. 88-123 i Tom II (1917 r.) str. 56-14.3; Hepo- 
acnxoe, cöopauKi. nocBamenntiS HCTopin eBpeee-B bt. Poccih. Petersburg 1910 r. 
Tom II zawiera bardzo ciekawy bialoruski warjant „Achaszwerosz-ipielu"). 

') Np. w odmiance „Achaszwerosz-spiplu" zu Zwolenia w Kadomskiem (ze 
zbioröw N. PryJuckiego^ Mardechaj, szydzae z Achasweruaa (wedle tradycji byl 
to kröl-proBtak). möwi o nim : 

„Wprowadzamy, wprowadzamy 

Kiudr... (drastyczua travruitacja iydow. wyrazn „krol") Acbasweia. 

Na piersiach ma on wst?ge za 

A na swej glowie ma parszywy wlos. 
albo (gdy kröl kazal obwiescic, ze szuka iony mlodej i pi?knej) : 

Oto mam ogon kröla w reku mojem, 

Abym wywolal i wyp w calym kraja 

I wyszukal dla kindr... dziewke parszywa 

Zapetnie tuka jak krulowa Kaszka (amyäina trawestaeja imienia 
Maszti' w Piotrkowskism möwiq „Kasta"). 
Wardechaj tak winszuje Esterze: 

Obys polamata rece i nogi, 

Obys jak beczka sie rozleciala. 
a wywolujac podarki ^lu' ne, möwi do kröla: 

Ja, Mondrasz, daroje ci szpital w Zwolenin. 

Jest w nim izb trzydziesci szesc po trzydzieäci i szesc loiek 

Obys w kaidem lözeczka leial rok i tygodni szese 

ßazem z zona i — chorowal. 

Goniec ci daruje koszule bez stanu 



Fisarz ci daje osmnascie lokci maslanki, 

Ktöra gdy wypijesz, dostaniesz sr wraz z iona. 

') Wypowiadane zwykle przez nsta Mardechaja. — Od najdawniejszych 
ezasöw napotkac mo4na u Zydöw najskrupulatniejszy eufemizm obok szerokiego 



SVVI^TA ZTDOWSKIB 95 

termedja. oddzielaJ4ce zwykle jeden akt od drugiego'). Zwykle 8% 
tez w Puritn maskarady *), przebieranie ai^ za zwierz^ta rözne, co 



zastOBowania zasady: naturalia non sniit turpia. — Polskie oracje ladovre na Zapasty 
8% röwniez cx§sto niepmyzwoitc (ob. 0. Kolberg'. Lud. Mazowszo V, str. 79, dop. 
1), od Ks. VVujka (Postilla catholica. Krakow 158i r., str. 14b) slyszymy nawet 
„WBzetecznjch" dysputaejach wiedzionych wtedy, a o plagawej, proatackiej nie- 
mieckiej krotochwili zapastnsj pisze Elsrd Hugo Meyer (Deutsche Volkskunde. 
Strasburg 1898 r.. str. 328 i 3i9). 

') Zazwyezaj pierwszy na acene wychodzi Pajac albo t. k. Läufer, ktöry 
obwieszcza przybycie dalszych osob. Wazyscy aktorzy zatrzymuja sie przy drzwiach, 
poczem kazdy, odpowiednio do swej roli, na Ärodok pokoju wystepuje. — Stroje 
sg naogöl takie, jak te ze Zwolenia (poda^ je stary zawodowy pnrim-spider, Izaak 
Zygelman), a mianowicie: Achaswerus ma na sobie odziez czerwnnq, zlota ko- 
ron§ (z papieru) i zölty patasz u bokn. Ha mau nosi zielone epcdnie w czerwone 
pasy, wysoki kapelusz naklejony röznokolorowyin papierem i ma röwniei palasx. 
Mardechaj abrany jegt w czarn% attasowa kapote i w t. zw. „gartel' (p^"); Qi& 
diaga brode i twarz usmolona. Waszti i Estera majq korony na gJowach. 
Pozostali noBza maski i tekturowe kapelnsze. — Aby dac dokladnieJEze o tein 
wyobrazenie, podam jeszcze atroje z „Mechirath Josef-spiel", ktöra to sztnke spi- 
satam w Kazimierza (w Labeiskiem) w 1913 roku : Pajac caly w czerwieni. 
przepasany jest wstega o zloconych brzegach, nosi epolety, patasz, a na glowi« 
ma wysoki zwezajaoy sie ku görze kapelusz, na ktörego daozku wypisane jest 
zlotenii literami po iydowskn „Pajac zydowsk>". Torek (gra role Izmaelitöw, 
ktörym odprzedany zostal Jozef) podobnie jest ubrany, tylko kapelusz ma u göry 
zagiety i napis ,Turek'. Synowie Jaköba odziani ea w biale siegajace kolan 
koszule (tylko Jözef nosi czerwona, jedwabna), przez ramie maja zawieszone pasy 
czerwone, takie zlote epolety, paiasze o zlotyeh r^kojeäciach i wysokie kapelusze 
(Jözef ma kapelusz okragty) z odpowiedoimi napisami. (Jehuda nosi jeszcze pan- 
cerz, ua ktorego ezerwonem tle widnieja dwa Iwy i korona). Jaköb jest w czar- 
nym, atlasowym chalacie, w pasie nosi „gartel", a na glowie kotpak soboli. Ma 
dlnga biata brode i garb. S er ach (cörka Äszera — rol? te gra wyrostek) ma 
na sobie ozdobn^ suknie, modny kapelusz na glowie i w rece parasolk§. Fa- 
raon w czarnym surdacie, zapietym na dwa rz?dy zlotycb guziköw, ma pas nie- 
bieski, zlote epolety, szpade. na piersiach mnostwo zlotych i srebrnych orderöw, 
na glowie zlota korone. Aniol nosi bialy kitel, ealy naszyty kartami, ktöre 
maja wyobrazac oczy, raa cztery oblicza (cztery maski: z przodo, z tylu i zboköw 
glowy), a do czapki, na ktörej wypisane jest „Aniol", ma przypiete skrzydla. 

-) Pierwszy wspomina o maskarudzie u Zydöw r. Jnda Mintz |Kesponsy 17), 
od ktörego dowiadujemy sie, ze zwyczaj nakladania wtedy masek praktykowany 
byl zaröwuo przez mlodziaiieöw jak przez dziewczeta; takze starsi nie uchylali 
sie od tego, a niejakiego Gierszona Bone, ktöry utaral sie zwalczyc owa zabawe 
porimowa, przezwano za to Baducenszem, czyli w pospolitem znaczeniu niedowiar- 
kiem, i wykleto. Szulchan arnch (Orach ebaiim 696, 8), idac tu za r. Juda Min- 
tzem, toleruje ten obyczaj. 



9(5 K. IJLIKNTAI.OWA 

■wii\ie eiq t&kie {jdzieindziej *) z uroczyatoäcianii zimowo-wiosen- 
iiiMiii i swiadozy o szczenjöincm ztmczeniu masck w tej ])orze. 

Höine ludy, pisze R. Audree-). uwaiaJ!| niaski za srodek 
übronuy i zaczepiiy przeciwko demonom, ktörych w obawie zein- 
8ty zwodz% Co do osoby zamaskdvvauego i zarazera pt(j8z>i (jkrop- 
iivm i dziwacznvm wvglfidem '). Woino przypuäpid. ie z (ib\i tvch 
wzgl^döw cliwvtiuiu sii; ovvegn sposobu i w walce z deinonem-Ziinq, 
za potwierdzenie czego md^iia uwaiad zwyczaj praktykowany 
w Rychtersc'uvylu ♦), polegajjjcy na tem, ie bahvana slomiaiiego, 
przeziiaeziinegii w ostatni wt(jrek zapustny na spalenie. niös} orszak 
osöb zamaskowanych '). Rzecz jasna, iz przebieranie 8i§ si§ lucTu pol- 
skiego za Zydöw, Cyganöw, Dziadöw i t. p. ''), jak i obecna ma- 
skarada zydowska'). inajjv jedynie uciecb§ na widoku. lecz nawet 
w tj'c-h, tak juz zatartych sladach dawnej praktyki dopatrzed 8i§ 
daje sens jej pierwotny, ktörego celem byJo budzenie l§ku*). 

W maskaradach purimowych brali itrzedtem^) udziaJ slucha- 



*) „Tak na kaliga jako tez i bez niego w kaae dni zapastne priebierali 
sie i przeksztalcali w ruzne 6gury...' (Ke. J. Kitowic». Opia obyczajöw i zwycza- 
j6w za panowania Augusta III. Tom IV, str. 44). W ostatki, pisze 0. Kolberg (Lad. 
Kajany III, str. 210), a osobliwie w ostatni wtorek zapnstny zrana albo popo]u- 
dniu przebieraja sie parobcy za Zydow, Cyganöw, niedzwiedzie, konie, kozly, bo- 
ciany i t. p. i w tem przebrania chodza w kilka po wsi, wyprawiajqc röiae 
igraszki. (Ob. tez tamze Krakowskie V, str. 262). 

') Etnographische Parallelen und Vergleiche. Lipsk 1889 r. str. 109. 

') W starozytnej Grecji amieszczano w tym celu nad drzwiami i noszono 
□a sobie glowy lisöw i medaz (G. F. Schoemann. Griechische Äiterthümer, 4-e 
wyd. Berlin 1897—1902 r. Tom II, str. 3591, a A. Bastian podaje (Die Cnltnr- 
länder des Alten America. Berlin 1878 r. Tom I, str. 600 i 601), 4e tubylcy tan- 
cza w maskach, by odpedzic zlego Jurapori. 

*} Nad jeziorem Zuryskiem. 

5) W. Mannhardt. Der Baumkultus der Germanen und ihrer Naehbar- 
stämme, str. 499. 

«I Ob. na tejie str. dop. 1; takie h. Golebiowski. Gry i zabawy röi- 
nyeh stanöw w kraju caJym lub niektörych tylko prowincjach, str. 331; tei pi§kny 
opis Zapnst w Polsce w „Marji" A. Malczewskiego (Warszawa 1884 r. str. 35 i 36). 

') I Karaici mieli zwyczaj w maskach obehodziö w Parim domy swych 
wspölwiercöw, ktörych zabawiali spiewem. taöcami i mazyka, a eo ogölnie nosilo 
nazwe ,Ahawath" (KapaHMCKaa acHBHi>. Moskwa 1911 — 1912 r. Zeszyt 8 — 9, str. 
87 i 88). 

°) Zyd, Cygan, dziad — to istoty, ktöremi dzis jeszcze straiz^ dziatwe 
polskq. 

') M. Steiaschneider (Monatssehiift tat Geschichte und Wissenschaft des 



äWlBITA iVDOWSKIK 97 

cize wy^szych szköt talmudycznych '), ktorzy po domach znaczniej- 
szych obywateli miejscowych wypowiadali pröcz tego ämit-azne, 
lecz wykazujqoe uczono^ö, oracje '). I wtaänie szczegölniej uderza- 
jqcem w to swigto jest owo parodjowanie kazuistyki, stwierdzajqce 
prawdzivvosd francuskiego przysiowia: „Du sublime au ridicule il 
n'y a qu'un pas" 2). Stynna parodja „Massecheth Purim"'') si^ga 
pierwszych dziesiatköw XIV stulecia, zartobliwy zaä wyklad t. zw. 
„rabina purimowego"^) trwa po dziä dzien wsröd ludu zydowskiego'') 
w Polsce i na Litwie. 

Odziany w atlasow^ kapot^, przepasany sznurem '), w lisim 
koJpaku na gtowie, z udanf^ powagi^ siada taki „Purim-rab", aby 
prawid wobec zebranych nauki mq,dre ^), zasadzajf^ce si§ w danym 
wypadku na zestawieniu najröznorodniejszych ustgpöw biblijnycli 
i talmudyeznych, ktore, nie pozostaj^c z sobq w zadnym logicznym 
zwi^zku, komentüwane sq, zapomocfi dowcipnych paradoksöw, lecz — 
na wz6r metody przyj§tej w Talmudzie '). Tu narzuca si§ poröw- 



Jadenthums. Tom 46, str. 181) wzmianknje, ze przed 70 laty sam aczestniczjl 
w.takiem gronie mlodziencöw-slachaczow Jesziby r. Nebemjasza Trebitsch w Pross- 
nitz na Morawach. 

') T. z. Jesziboth. 

•) Zwane „Pnrim-deraszoth*, za co szczodre otrzymywali datki. W srednio- 
wieczu powstala cala literatura krotoüluych wierszy i parodyj pnrimowych, ktöre 
w dniu tego swieta wyglaszane byly przez miodziez (I. Abrahams. Jewish lifo in 
the middle ages, str. 33). 

') Wprawdzio Zydzi wogole liibuja si§ w parodji, co przejawia 8i§ zarowno 
w ich zyciu jak literatnrze, przeciei w petni czynia zadoäc temu apodobania — 
w Parira (Ob. M. Steiaschneidera „Purim und Parodie w Monatsschrift' Tom 46, 
Str. 177-180). 

*) Autor — Kalonymos ben Kalonymos, urodz. 1286 r., umarl 1328 r. 

5) Obieranego z posröd zebranych. 

') Zvrlaszcza wsr6d chasydöw, gdyz potrzebn^ tu jest erudyeja. 

') T. z. gartlem. 

8) T. z. „Toroth" a jak lud möwi „Tojres". 

*) Oto pröbka takiego niby „Midraszu pelija" (Midraszii tajemniczego): 
„Naraz klöca si^ dwaj przeciwnicy: r. Szaizwi z r. Jaizwi. W Megilli stoi: „Dzie- 
siecia synöw Hamana powieszono". Utrzymuje Szaizwi: „Meiafim — dla tego, ie 
byli piekni", a Jaizwi utrzymuje: „Measzrim — poniewaz byli bogaci". Na to 
wchodzi najwi^kszy tanaita, ktöry ma na glowie szechin (nwaga: iart wynika 
z wokalnego podobienstwa tego wyrazn, ktory oznacza wrzod, de slowa szechina 
— dach bozy, ktöry nnosi sie nad wielkimi m§zami w Izraelu) i powiada: „Jak 
to moze byc, jako orzeka r. Jaizwi, ktöry utrzymoje, ie dlatego iz byli bogaci, 
skoro w Megilli stoi: „I biednego" (uwaga: wziete z Exodus 23, 3 lecz nmyslnie 
Rozprawy Wydz. filolog. T. LVIÜ. Nr. 5. 7 



98 «' Lll.IENTAI.iiWA 

niinieze zwyczajera rozp'ivvazi'L'hiiiidiym kiodyä w Pol.-ice, a kti'iry Ks. 
J. Kituwio.z'i tiik (ipisujo: \V nstatni wion-k zapustny, jt'ilcn zkumpanji 
ul)ii'r.-il sii,- za ksi^dza, wtozvw^zy na aukiiio zamiast koniiy ko.szulf,', 
a zainiast stulv pas aa szvi zuwiesiwszy, stawal w k^eie pi/k' ju na 
stoiku, kobiercem du sc.iany przybityin w ]\6\ piis:i ziiKlonimiy, wy- 
(laj)\(' si?, jal.by z anibdiiy mial kazanie z iakiej smieszm-j inafcr i *) 



mylnio podane irödlo). To zoclieesi powiedaieö, aby wjpadl.i, jako rzekl r. 8/.uiiwi, 
a r. Szaiiwi przeoieJi iitr7,ymujc, ie dlatego, iz byli piekni, to ich powiesiniio. 
aby pokuzac, ie sn pi?kni ladiie ua swiociu — lec« w Megilli stoi: ,1 ParB/.uii- 
datu", CO znaciy, ie byli ^parszywi''. Wie« inaczej hyö nie inoie. t.viko 4e ich 
powieszuno. aby wyschli. Gdyi syuuwio liamaiia byli wielkimi cadikaiiii i obmy- 
wali sie we ws/.yatkich astepach, wioc byli dobrze wymoezeni i powieazono icli, 
aby oschli. A skoro wolno w Purim osnszac, to Piirim nie jest Äwietem, a jesli 
Purim nie jest swietem, to febra nie jest choroba, pr.eto moina jeÄc zimne kar- 
tofle«. (Z Lubelükiefifo, ob. Koczuiki N. Pryluckiego dla sydow. folkloru, filo'.ogji 
i historji. Warszawa 1917 r. Tom II, str. 158). - .Jeszczo pr/.yklad : .Gdzie jest 
dowöd, ie szabienica Hamaua amiala stndjowaö Pismo swiete? Na to »najciuje 
sie wiadorny pilpul (iiwaga: 'vspati kazuistyczna) Meinuchana (iiwaga: jedcie^ro 
z siediniu ksi.-iiq: Persji i Medji, ob. ks. Estery 1, 14): Toc wiadomo, ie Marde- 
chaj bj-} r,ibineiii, a rabin jest przeciez wielkim ambaareceni (t. j. nienkiem>. Mi- 
drasz zaB na wiersz „Gdy przyszia kolej na Estere" powiada. ie cztm hyl Mar- 
dechaj, to Haman byl tem w odwrotnem znaczenia. Wi?c skoro Mardecbaj nie 
nmial studjowae Zakouu (awa^'a: Talmud i Midrasze rrzypisuja Mardechajowi 
ogromna wiedze. W tr. Megilla IHb., tr. Meaachoth 65a, Pirke r. Eliezer 50 jest 
powiedi.iiiiie. ze posiadai on sipdmdziesiqt jezyköw!, to H' man wlasnie iiias':'l to 
amiec, a teraz jt-eliby szabienica HaiJiana nie umiata, to oyJoby to wszakze .»vie- 
szauiem tego, Co uczone, na tem, Co nieuczone"... (uf aga: wyrazenie talmiidyfzne, 
podane w tr. Kaba batbra a majace ten scns, co zasada logiczna znana pod ua- 
awa ^Petitio principü**. Mnai tedy tak byö, ze szabienica Hamana amiala tez Bta- 
djowac ZakoQ''. (Tamze. str. 158 i ob. inne jeszcze na str. 157 — 160). 

*) Opis obyczajöw i zwycsajövv za panow. Augasta III. Toni IV, str. 44-. 

') K. WJ. Wojcicki (S'.kice historyczne i z domowego zycia niedawno ubie- 
glej przesziosci. Krakow 1869 r., str. 148 -152) podaje wyj^tek z takiego kaza- 
nia szlacheckiego (z rekopisa Jana Wardynskiego z r. 1699) na temat: „Wsäelki, 
kto sie podwyzsza, ponizony bedzie'', z ktörego to wyjatku niektöre ust^py tak 
oto si§ przedstawiaja: ,.Zisaie czasa jednego krol liiszpanski, Holofernes. alic 
zobaczy, ze Izaaka - patrjarch§ wioda do Uzyinu na sci^cie, wtem si§ ocknie i byl 
dzien"... ,Za czasöw Baltazara, kröla mazowieekiego, Miehal, synowiee Zacharja- 
sza-proroka, wnak Ezecbjela, kröla Bargandji, do ludu podezas sejmu walnego 
w Koziinie niedaleko Karzelowa i Sandomierza rzecz majac z p-rora, pok»zaIa 
mu sie reka z dwiema palcy na scianie, z skrzydlami bez rogöw..." „Gdy Ma- 
nasses zbadowal Krakow, ktöry lezy na pöliegarzu niedaleko poludnia"'... „Jadac 
raz Ächjel, syn Abla- proroka, do Aagasta, cesarza, na chrzciny''... ,Za czasa 
Lota- proroka, kiedy Zydzi z Polski do Egipta przez Litwe korabiem sie po Wi- 



SWI^TA ZYDOnSKIE 99 

Rabin puriinowy recytuje jeszoze tak zwany „Purim-kidusz" '), 
ktöry, stanowi^o, znöw dzivvacziiy zlepek nrywköw z Biblji i z mo- 
cUitw przeröänych, bezsenseni swyin, wypowiadanym w dodatku 
z wielkiem poxornem namaszczeniein, wjirawia w zachwyt obe- 
cnycb. I nikogo nie razi owo profanowanie äwi^tosci, a ten przy- 
wilej Purimu, tak troskliwie przez wieki ocliraniany, cofa myil 
nasz^ w dalek^ przeszlose, z ktorej jak z poza mgly wylania sig 
wolne jeszcze od wszelkich p^t pözniejszych ludovve swi^to, 

sla przed potopem wieÄli..." „I tak ma byc i jest, iz kiedy kogro pieta »wiembi, 
tedy zadnyin sposobem od wiatru poludniowego Wisla nie wyschiiie"... ,Za cza- 
sdw Sapora, patrjarchy antjocheiakiego, jedzie Juljusz, cesarz, po Narwi w okre- 
cie azklannym, ali Tobjasz Iowi ryby z Kafaelem, prorokiem z Mezopotaraji; no oni, 
przelaktszy sie Äsmodensza, pojmal i poslal g'o mniszce Sarze oa koled§. Ä na- 
tenczas Antychryst wjeidial do Witemberga na wözku, jakoby o dwöch kölkach, 
czterma czarnomi myszami". Zespolenie naraz tylu niedorzecznoBci nie jest po- 
mystem oryginalnym szlachty polskiej, powiada dalej Wöjcicki (str. 153j, leez 
wzieto je ze znanej, dawnej piesni ludowej, Niekiedy, pisze O. Kolberg (Lad. W. 
Ks. Poznanskie IX, str. 130) slyszec mozna bylo po uiektorych wsiach w popie- 
lee, a ez^sciej w jedna z niedziel wielkiego pustu, pewien rodzaj zartobliwego ka- 
zania, ktöre jeden z chodzacych po wsi chtopaköw prawi} w asystencji innych. 
(Ob. tez Krakowskie V, str 262; Mazowsze I, str. 121, dop. 1 — tu znajdajemy, 
ze kto w ostatni wtorek zapustny w czasie takiego knzauia gada wiele a nie do 
rzeczy, teu otrzymuje miauu: ,,K8i^dz klitue-bajdus, Zaremba-Wojtns". 

') Oto pröbka: „I byl wieczör i byl ranek — dzien szösty*, (Genesis 1, 
31) ,1 spelnione byly niebiosa..." (Tamie 2, 1) „Niebiosa opowiadajq chwale 
Jego"... (Psalm 19, 2) „Majestata Jego pelea swiat, sladzy Jogo odzywaja si^ je- 
den do drugiego" (z Keduszy dia Kantora w nabozenstwie dodatkowem na sabat) 
„Gdziez Sara, zona twoja?" (Genesis 18, 9). 1 rzek}: ,Pozw(51ze mi Jyknac nieco 
wody". (Genesis 24, 17). „Wody wielkie nie moga zagasie milosci" (Piesn nad 
pieiniami 8, 7) Silna miloscia polabiles nas Wiekuisty, Boie nasz, wielka litoficia 
i niezmieunsj ulitowales si^ nad nanii" (z nabozenstwa porannego) ,Naszym obo- 
wiazkiem jest ehwalic Pana..." (tamze z modlitwy zvvanej Alenu) „...wszecbswiata, 
ktöry panowal przed stworzeniem wszelkiej i.itoty ; gdy za Jego wola wszystko 
8i§ stalo, wtedy — Krol..." (tainze z Adon olani) „...na calej ziemi poswiecajacy 
Izraela i dzien pijaköw" (Z nabozenstwa na Joui-Kippur, lecz ostatnie wyrazenie 
„jom haszikorim" — pijacy przerobiony z jom hakippurim — dzien odpnszcze- 
nia). — „Pamietaj na dzien äabatu al)y go swieeic". „Szesc dni pracuj i wyko- 
nywaj..." (Exodus 20, 8. 9) „...porecz wokolo dacha twojego, abys nie sprowadzil 
krwi na dorn twöj..." (Denteroaomium 22, 8) „...i w bramach twoii^h" (Tanize 6, 
9) i t. d. iRoczniki N. PryJuckiego dIa zydow. folkloru, filologji i historji kultury. 
Tom II, Str. 14s). W przytoczonym „Parim-kiduszu" irödtem zabavvy jest jeszcze 
ciqgta zmiana intonacji. röinej dla roinych ustepöw biblijnych i modlitw i owe 
nagle przejseia, zawsze nieapodziewane, robia wraienie. — Niekiedy „Purim-ki- 
dasz'' wchodzi vv sklad „l'arim-spielii", n. p. w sztace „Öad krola Saloniona"* 
(Tamie, str. 117 i 118). 



100 K. I.II.IKNIALOWA 

Wieczör 14-go Adar urozmaicajq nadoiniar zarty '), krötkie 
wierszyki*), a takio piosciiki licziie, z ktörych iiajbardziej ruz- 
powszecbnione sq iiastt^puj^ce: 

I. 
Uobrego Purimu, aniele! 
Doknd ide, padam. 
Broda ma jest dliiga, 
Zona jest mi chora... 
Bierze ojciec garnek 
I robi raatue dziure w gluwie. 
Möwia dziatki: „Oj, oj, ojl'' 
M6wi ojciec: „Dobrze tak!" 

II. 

Dohrego Pnrimu, gospodarzn drogi! 

Dobry rok oby B6g warn dal! 

Äby inoja mowa sie warn nie naprzykrzyta — 

To warn za^piewam piekny Parim-spiel. 

Przybiegam — 

Nöiki moje böse — 

I zaezynam spiewac: 

Nedza raa jest wielka! 



') Np. „Wajnwej Hamon" (uwaga : zdanie to z ks. Estery 6, 6 znaczy 
„A gdy wszedt Haman", lecz czysto jego hebrajskie brzmienie jest: Wajabo Ha- 
man") a na to Raszi (slawny komentator talmudyczny, ob. str. 76 tej pracy): 
„czort jeho prinjos" albo: „Wajimulej Hamon diejmu" (z ks. Estery 3, 5: ,Wai- 
male Haman chema" tj. ,1 peJen gniewu byl Haman") a na to Saazi : „ti möw 
ajazdröw" (J. Bernstein. Jüdische Sprichwörter a. Redensarten Nr 1184 i 1186) 
Albo: „Na co mi sie zdn w „Hamanie" „pe"? pyta jeden dragiego. Toc litera „pe" 
nie znajdaje sie w slowie „Haman", odpowiada ostatni: „A dlaczego sie nie znaj- 
daje?" — „Do ezego bowiem zda si?" ? ..,0 to tei wlaänie pytam". (Tamie, 
Nr 1182). 

') Np.; Dobrego Purimu, dobrego Parimu, wy ludzie milil 
Czy wy tei wiecie, co Pnrim oznacza? 
Piirim oznacza — jadac pierogi 

I o ubogich nie zapominac (z Knrlandji, ob. Jidisze folkslider pod 
redakcja N. Pryluckiego, Warszawa 1911 r. str. 142, Nr 90 i liczne odmianki- 
Tamze Nr 89; -str. 143 Nr 91; ob. tez C. M. ruHsöypr^ h II. C. MapeK-B. Espeä- 
CKia Hapo^^Hua iiicnn Bt Poccin. str. 34 Nr 35 i 36): takze: 
Dzis jest Purim, jutro po nim 
Uajcie mi grosz i wyrzaccie mnie. 
(Z gab. Grodzieöskiej — Tamie str. 34 Nr 34). Ten ostatni dwawiersz wypowia- 
daja zwykle dzieci sfery uboiazej, przychodzace po datki. 



ÄWl^TA ;!;VD0W.SK1E 

Moja dasza sie rozkoszuje, 

Zaplaccie moje dliigi, 

Nie dajcie ini stad, 

Masze dalej isc — 

Nie dajcie mi si? spdfnic — 

Mamulka zje mi 

Garnaszek Äliwek... 

Ide Bobie dalej, 

Spotykam sobie jezd^ca 

Ten jeidziec ma pieaka — 

To chce on mnie kasac. 

To ide na g6re do naczelnika 

To chce on mnie bic. 

To przechodze kolo löika — 

To lezy Szymele-nos odkryty. 

III. 

Wraz z tem jak nadchodzi &wiety Purim, 
Zaporainaja kobietki o swoich cierpieniach, 
One lizsv i lasuj^, 
I agniataj^ hamantasze. 

Zaklöcona zostaia aciecba: 
A wazystko sprawila iydowska Megilla. 
Maz przychodzi z böÄnicy, 
I m(5wi: ,Podaj krzeslo!" 
Möwi ona; „Ty6 mi najwainiejszy?! 
By przyjsc do domo w Parim pijanym!" 

Zaklöcona zostala uciecha i t. d. 
Maz przychodzi z böznicy i möwi: „Dobrego rokn!" 
Odpowiada iona,: „Zebys nie doiyl nastepnego roku!". 
— Dlaczegu, moja iono'!^ 
„Dlatego ze hamantaaze sie przypalily. 
A te hamantasze, chocby wei i oblep niemi sciany". 

Zaklöcona zostala nciecha i t. d. 
Maly chlopiec wstaje z wielkim placzem, 
Chce on z „gregarera" do böinicy isc, 
Möwia mn, rozamie sie, ze jest jai za pö^no, 
PoniewaÄ Magill? jui odczytano. 

ZakJöcona zostala nciecha 

A wszystko sprawiJa zydowska Megilla '). 



101 



>) Wszystkie trzy podane wyzej piosenki znajdnj% sie w Jidisoha folkeli- 
der Str. 140 Nr. 85; str. 137 i 138 Nr 82; str. 139 i 140 Nr 83. Pierwsza po- 
chodzi z Warszawy, Paltaska i Galicji wschodniej ; drnga — z Kadomia, Socha- 
czewa i Galicji wschodniej; trzecia — z Litwy. — Nieraz przychodzii w Parim po 



102 



U. I.II.lEs TAI.iiWA 



Spiewajfi to piosnki po zydowsku, ale zdarza si^, ie i w j§- 
zyku krajowyin, ii. p. w SiecUeukieni spiewaj^ po polsku przetluma- 
czonjj z zydowskicgo przoröbke z niodlitwy „Szoszanath Jakob"'), 
ktör^ poda.j^i w caJoici: 

I. 

Ta piekna röza, to sie inysli Jakübowo dzioci — 

Jak to ich zapach z daleko loci. 

Jak onl razein byli, 

Jak tego Uainaua ztodzicja na sznbienicy powiesili. 

n. 

Hainan si^ trzymal za luadraka, 

Kreuil jezykiein jak sobaka, — 

Wazyscy Zydy 3i§ cieszyli, 

Jak jego syna Wajzusa na sznbienicy powiesili. 

UI. 

Jak ten Haman watyda nie miai: 
Razem dzi^cnii wiesic musial. 
On sie pisal jasnym panem, 
A jego »yn Dalfoii byJ galganem, 

IV. 
Co ten Haman zrobic chcial. 

Dziesied tysi^cy centneröw srebro do krdlsstwo za nam dawal; 
Ale Pan Bog wszystko odniienijt, — 
I sam dla siebie szabienicy postawit. 

V. 
Od Fana Bogo za mato chwila, 
Wszystki proszeüstwo sie odmieniio, 



datki i nie-Zydzi, n. p. w Wisniowcu na Wolyniu, gdzie wiesniacy przytem tak 
möwia: 

,Amana powisialy 

Mordcha potiszaly 

Dajte nani kisialy*. 

(Prosza t. zw. po äyd. „kisiele" — poduszeczk?, ktöre to miano nadaj% iydow- 
skiemn ciastkn pnrimowemu, majacemu ksztalt podobny. Przypuszczara, ze jest 
ono albo takie samo, albo bardzo przypomina to z Podola, przedstawione na tabl. 
X, ryc. 29. 

') O tem na str. 81 tej pracy. 



Äwij^'i'A ^tYnowSKire 103 



Ä Mordko za ksiedzem sie zostat, 
I na jego iiüojsce to on panowat. 

VI. 
Morilko rziicit od siebie wurek z piaskiem, 
1 uaiadl ua konie krölewskiom; 
A llaman za lokajijm obrany byl 
I tego konia sam prowadziJ; 
A c6rka jego na ganko atojala 
I z tem nieczjstym kublikiem swego ojea oblaia. 

VII. 

Pizoklety jestes, Hamanie, 

Za twoje falszywe zadanie; 

U ciebie byl Charakter taki graby, 

Zes ty iadal naszy zguby. 

VIII. 
Blogoslawiony jestes, Mordko kochany, 
Co w krölewskiem odzienie byleä ubrany: 
On byl rodzony 
Z pokolenia Benjamina, starizakonny. 

IX. 

Frzekleta jestes, Hamana zona, 

Co zes ty trzymal za jego strona, 

Za twoje te rady, co ty radzilas, 

Zes ty twego meza z dziecmi razem stracilas. 

X. 

Blogoslawiona jestes. Esterka kochana, 
Co za krölewna bylas ubrana, — 
Ty bez wulania da kröla wstapiias 
I z ich rak zbawijas. 

XI. 
Tobie, Charwojnu, trzeba dac podzi§kowanie, 
Bo tyies mial o nam pamietanie: 
Ty w senacie siedziales 
I na nas dobrze radziles'). 



•) Jidische folkslider, pod redakcja N. Pryluckiego, str. 116 — 118. 



t-V 



i^ 



Rozprawy Wijdz. ßloloy. T. L Vlll. Nr. 5. 



Tahl. 1. 




Eye. 1. 




Eye. 2. 



R. Lilientalowa. 



«Jf 



liozpraii'ij Wydz filoloi/. T. LVIII. Nr. 6. 



hihl 11. 




Eye. 3. 




lii/c. 4. 




R. Lilientalowa. 



liozprawy Wydz. liloloij. 7'. LVIIl. Nr. 5. 



Tabl. 111. 





Rjic. 7. 



liijc. 9. 







üyc. 10. Eye. 11. 




Ryc. 8. 



Ryc. 12. Ryc. 13. 



R. Lilientalowa. 



'\^ 



Tiozpraieij Wijd:. liloloy. T. LVllI- Sr. 5. 



Tabl. IV. 



■ m'^- 



niianfsf'3nr3'.»n>aa"'Ä5.irK3"'K'-">f)l 
tii'-'a »r-^Nii '•3%v n33»N <a ^V'ji r''J"'*l 

|fiu*N3r'3'2ir>'i"irij'3y3i'iyw"<'»'"iar's-^'3 
|,'*N ^Vrr» r;'2t32 3t>.i ji "i'?^."' su'3 an 

I'S S'"<UT' r-JiWi'»iy3JTSi?*^''xin'uyrrtT 

p'^Tj,-' nwaars«'! sru^s' a3r,39a«''ir 

i"^ö3 'iVk'M ■'V^r' rj'aü3 sr*^^ b'"<'>s"'>* I 

I B'<J"'Tis'^tKrt BOT! *33ia''P''PaB':f "':^ •'♦al 

l-fiK BT'a rs'' aV^a" b«b.'ji py arsä-S'ri j 
l^yi' nBiVK'nu'^'*'i-"'N")'>Tjr>riJ'^ttV33J 









Ip^^'^tl 






v2 ; ^m-'m^ 



':■*(%■■• \ 



'$^^ß\ 



Ryc. 14 



R. LiUentalowa. 



w 



h'ozprdiri/ Wißz. Ilhloii. T. lA'III. Nr. 5. 



Tabl. V. 




lijic Vi. 



h. Lilientahica. 



Rozprainj Wijdz. ßoloij. T. LVlll. AV. .5. 



Tabl. VI. 




H. Lilientalowa. 



Byc. n. 



liozprauij U'ydz. filolog. T. LVIll. \r. 5. 



Tabt. Vit. 








liyc. 19. 



B. Lilientalowa. 



Rozprawji Wi/ih. /ilolo/f. T. LVIll. Nr. 5. 



Tabl. VIII. 



# 





Ri/c. 20. 



Eye. 21. 



H. Lilieiitaloica. 



Hozprawy Wijdz. lilolon. T. I.Vlll. Xr. 5. 



Tabl. X. 





Hyc. 27 



Rye. 28. 




Hi/c. 29. 




Ri/c. 30. 




Hjic. 31. 



R. Lilientaloua. 



It 



liozprawi/ Wi/ilz. /ilolo;/. 7'. Ulli. Nr. 5. 



Tabl.'X. 





B;/c. 27 



Ryc. 28. 




Jii/c. 29. 




Rijc. 30. 




liiic 31. 



K. Lilientaloua. 



AKADEMJA UMIEJISTNOÖCI W KRAKOWIE 
WYDZIAL FILOLOGICZNY. — ROZPRAWY T. LVIII. Nr. 6. 



tUDWIK ^WIKLlASKl 



WAWRZYNIE DOKTORSKIM I POETYCKIM 
KLEMENSA JANICKIEGO 



W KRAKOWIE 

NAKLADEH AKADEMJI UMIEJ^TNOäCI 

SKIA» ^ÖWNY W KSI^CARNI G. GEBETHNERA I SP. W UtAKOWiC. 
GEBITHNBRA I WOLFFA W WARSZAWIE. 

1919. 



••t / 



:::{.■■ 



:■ .■■<•< 



.V:i :.: ■ y. 



h^ ■ .... 

, . . J - ■- 



'■.:■■/. 



AKADEMJA U MIE J^TNOÖCI W KRAKOWIE 

WYDZIAL FILOLOGICZNY 

ROZPRAWY TOM LVIII — Nr. 6. 



Ludwik Cwiklinski. 



O wawrzynie doktorskim i poetyckim 
Kiemensa Janickiego. 

(Praca praedstawiuna na posiedzeuiu Wydiialu d. 12 maja 1919). 



Janicki przedstawii, jak wiadomo, wazniejsze szczegöty swego 
krötkiego zywota w napisanej przy koncu r. 1541 VII elegji Ksi^gi 
Zalöw (Tristia), ale i w innych elegjach i w caiym szeregu epi- 
gramatöw mowi o sobie: autobiograficzuy czynnik uwydatnia si§ 
silnie w jego poezjach; byly one przeto do niedawna jedynem nie- 
mal, a 8% i po dzis dzien gtöwnem zrödlem, z ktörego czerpae 
mozna wiadomos6 o jego zycia kolejach. Odznaczenie godnosci^ 
doktora in artibus et philosophia oraz wawrzynem poetyckim w Pa- 
dwie stanowito w zyciu wielkopolskiego poety moment szezegölaie 
doniost}'; wspomina tez Janicki o osiqgni§ciu tytulöw trzykrotnie, 
najobszerniej w Tristiöw VI elegji, ktör^ wystosowal w dwa lub 
trzy miesi^ce po powrocie z Padwy do kraju — w pazdzierniku 
lub listopadzie 1540 r. — do swego uwielbianego profesora padew- 
skiego, Lazarza Bonamika, aby mu wyraziö wdzigcznosö za wy- 
swiadczone dobrodziejstwa. Jednem z tych dobrodziejstw — czy- 
tamy w w. 15 i nast. — bylo wyjednanie owych tytulöw: 

Diroittis, titulos mihi sed tarnen ante procoras, 
Qai nunc in Tulgo non leve poudus habent: 
Kozprawy Wydi. filolog. T. LVlIl. Nr. 6 1 



2 L. (^VVIKI.Il^SKI 

Scilicct illud aj^ena, niiuiuiri mauilentus at Ute 
Palc^hrior in phaleris talibiia osset eqaaa. 

Mniej witjcej w tym samyin czasie powstaty epif^ramaty 51 
i 52, ktöremi Jauicki pragniil zapevviiid sobie i nadal przychyliidäd 
i opiek§ Piotra Kmity, mozuego w kraju dubrodzieja, ktöry stawat 
Biq coraz wi§ccj dia swejjo dworzanitia oboj^tnym. Gali^zka wa- 
wrzynii. kt6vi\ pierwszy w pölnoeiie przynioslein strony — piaze 
poeta w epigramacie 52, adresowanym do Kmity, w. 13 nast. — 
zyd nie b§dzie mogla wsroJ takiego zinina (jakie paauje w Polsce), 
gdyz jeat obnazoua, delikatna i wj^tla i ulegnie deszczom, äniegom 
i wiatroin, jezeli ty, Kmito, nie pospieszysz z poniocq: 

Non igittiT poterit laurue, qaam primas ad Arcton 

Ipae tull, in tantu vivere uostra gelu. 
Naiu nuda et tenera est intirmaqae viribaB et quam 

A Latio loDgam debilitavlt itcr. 

W krötkim wreszcie epigramacie 51 möwi wieaiec Janickiego 
o sobie, w 1 nast.: 

lanicii laarua, de Petri enata beatis 

Kapibiia, irriguae Sumine tingor aqaae. 

Do tych trzech przytjjcza si? jako czwarte ävviadectwo uapis 
na karcie tytulowej wydania elegji i epigramatow, dokonaaego przez 
samego poet'j w r. 1542; tarn, a nie mniej i na tytuJowycb kar- 
tach posmiertnyeh wydan Epithalamü i innych utworow, dodany 
jest do nazwiska Janickiego przydomek: poeta laureatus'). 

Doniesienia te wskutek swej ogolnikowej tresci zadowolid nie 
moglv biograföw, ngcity ich przeto do röznych domyslöw i daly 
powod do twierdzen wr^cz niemozliwych. Wyraieniano to cesarza 
Maksymiljana I-go, jako tego, ktory na prosb§ Kmity miat uwien- 
czyc skron wielkopolskiego mlodzienca z pud wl jscianskiej strze- 
ehy — choc cesarz Maksymilian I zmari w r. 1519. kiedy Janieki 
jeszcze trzech lat sobie nie liczyJ — to znowu papieza Klemensa 
Vll-go, ktöry zmarl w r. 1514, cztery lata przed przybyfiem Ja- 
nickiego do Padwy. Ogl§dniej od innych postc^pil Ehreafried Boehme, 
wydawca poezyj Janickiego (w Lipsku 1755 r.). oswiadezaj^c, ie 
wobec danych okolicznosci trudno rozstrzygn^c, czy papiei od- 



•) Por. rozprawe moja: Klemens Janieki, poeta awieüezony (Krakdw 1893, 
OS. odb. z ßozp. Wydz. filol. Akad. Umiej. w Krakowie t. XVII) str. 86 nast. 



() WAWRZTNAOH KLRMENSA JANICKIROO 6 

szczegölnil Janickiego w tak znamienity apoaöb, czy tez to uczy- 
nili Patawiriczycy, kt6rzy mieli moznoäd przyznawania wienca poe- 
tyckiego (Pntavini, quibus lauream conferendi potestas erat)'). 

Na lepsze tory weszia sprawa w r. 1844, gdy Lukaszewicz 
w Historji szköt w Konmie i W. Ks. Lit. (I 76, uw.) z iiieziianego 
i niewymienionego r^kopisu oglosit dyplom Janickiego na duktora 
w sztukach wyzwcilonvch i filcizofji oraz na uwieriezonego iioetg, da- 
towany z Padwy d. 22-go lipca 1540 r. Lukaszewicz nie podaJ je- 
dnak catosni, opuscil i pocz^tek i koricowfi vzqii dyploinu; ile i co 
■wypuscit, trudno bylo przewidzieö, to zas, co pndat, nie rozjaänito 
sprawy caikowicie. Nie niögi jej zatem rozwiklad Maslowski, cho6 
rozwaznie i trzeiwo rzecz rozpatrywat w swej doktorskiej rozpra- 
wie o iyciu i poezji Janickiego (De vita et poesi Clementis lani- 
cii, w WrocJawiu 1857)'). Nie mogleni i ja röwnieÄ jej zatatwid 
w rozprawie, poswi^conej Klemensowi Janiekiemu, nie inaj^c przed 
sobii dyplomu, o ktöry mi si^ dopytad nie bylo podobna. Zazna- 
czywszy przeto, ze sprawa tytuiöw nie jest calkiem jasna. wypo- 
wiedziaJem mniemanie: 1) ze Janicki otrzymal laur poetycki w imie- 
niu Pawfa Ill-go, niezawodnie za staraniem Bonainika, ktörego 
prawdopodobnie poparl swvm moznym wplywem laskawy protektor 
naszego scholara. uczony dostojnik koscioJa, Piotr Bembo, wynie- 
siony przez Pawla Ill-go w roku 1539 do godnosci kardynalskiej; 
2) ie Janicki zJozyt przepisany w gymnasium Patavinum celem 
uzyskania stopnia dokti^ra filozofji egzamin, ktöry si§ odbyl pod 
przewodnictweni delegata weneckiego rzqdu. equitis et comitis Marci 
Antonii Cnntareni; 3) ze röwnoczesnie z promocj^ na doktora filo- 
zofji odbyla si^ uroczystoic uwienezenia laurem poetyckim i ze 
Contarenus wlozji wieniec na skron mlndzienca polskiego. 

Szcz^sliwy zbieg okolicznosci sprawil, ze nareszcie — w kil- 
kanascie lat pözniej — odnalazi si§ upragniony dyplom. Odszukat 
go ks. dr. Miaskowski w r^kopisie, ktöry okoto r. 1895 darowat 



') Lancetti, Memoriu intorno ai poeti lanreati (Milano 1839) podaje na str. 
264 n. wiadomosci wpro8t fantastyczne; nwieiSczenie Janickiego przenoBi na czas 
okolo r. 1499. 

') Windakiewie* zrozumial, ie promooja nie odbyla sie w gimnazjam 
padewekiem, pcmjliJ sie jednak, twierdzac, ze si^ odbyla w Wenecji; por* 
Siedm doknmentöw z iycia Janickiego, str. 1 (oe. odb. z Vll tomu Arcfaiwam 
dia dziej. liter. i oew. w Polsce). 

1* 



I.. rWIKI.INHCI 



Towarzystwu PrzyjaciöJ Nauk w Piiziiuniu 6wczeHny prozes tejie 
instytucji, ks, biakup (p^zniojözy an^ybiskup) dr. Edward Likowaki. 

.lest to codex miBcellaneus, napisany w tyin Hainyin czaHU 
okresie, w kt6rym zyt Janicki; r^kupis naleial do Andrzeja Äyta 
(Zitti), syna Mikolaja Zyta, zamoinego obywatela krakowskit^go. 
Janicki z doinem Zytöw vv biizszych pozostawa} stnBUukacb i dla 
zony MikoJaja, a iiiatki AndrzeJH, skre^liJ po jej zgonie epitaf (epigr. 
53), dla Andrzeja zas, od r. 1538 do r. 1540 sluchacza uniwersy- 
totu wittenbcrskicgo, j)6^niej zas proboszcza w Drzewicy i kano- 
nika wJudzisJawakiego '), epigr. 71 p. t.: In imaginem Andreae Zitti 
Naramonii. Do tegnz koJa rodzinnego odnosi sii^ nJwniez epigr. 61: 
Epitaph. Catbarinae, Vedelicii coniugis'''). 

W ri'kopisie poznaiiskim znajdujfj aig pröcz kilku wierszy 
Janickiego, jui spöiczeänie drukowanych, ciekawe listy osöb wy- 
bitaych. mowy i odezwy rözne i t. d. Ks. Miaskowski przypuszcza, 
ze Andrzej Zyt aam skupjowat tekst dyplomu doktorskiego z ory- 
ginatu; raogloby si§ to wydawad wJ^tpliwem, gdyz w tekscie 8% wido- 
czne luki i zdarzaj^ si§ raz^ce bti.-dy, ktöre sJuchaczowi uniwersy- 
teekiemu trudno przypisad, jest jednak prawdopodobnem. 

Tekst dyplomu, ogJoszony w r. 1907 w Iwuwskim Painicjtniku 
Literackim (VI 507 nast.), zaopatrzyl wydawea krötk^ przedmowit, 
zawierajj^cq wiadomoäc o r^kopisie i jego pierwotnym wlascicielu, 
w rozbiör dyi)loniu natomiast si§ nie zapuscit i iadnych zen nie 
wysnul wniosköw. Nie uczyni} tego röwniez nikt inny. Przeto 
uczony autor Historji papieiy, profesor Pastor, na moj^ rozprawg 
si§ powoluj^c (Geschichte d. Päpste V (1909) 730) i nieinniej prof. 
Sinke w swym treäciwym zarysie Historji poezji Jacinskiej huma- 
nistycznej w Polsce, zamieszczonym w Encyklopedji polskiej (XXI 
139) powtörzyli zdanie rozpowszechnione, ie Janicki od papieiia 
Pawla Ill-go wieniec poetycki otrzymal. Rzecz si§ za^ ma tak, ii 
dyplom przedstawia nam sprawg doktoratu i uwienczenia Janickiego 
laurem poetyckim w zupelnie odmiennem swietle, ani^eli sobie do- 
tychczas aktv te wyobraÄano; obala on dotycbczasowe przypuszcze- 
nia i wierzenia; miauowicie dowodzi: 1) ze Janicki sktada} rygo- 
rozum i otrzymal dyplom doktora filozofji w Päd wie, lecz nie 
w tamtejszem studjum; 2) ie Marcus Antonius Contarenus brat 



') Miaskownki, PHmi^tnik Liter. VI 507 n. 
'; Cwikliäski, Klein. Janicki, str. 128 n. 



O WAWRZYNACH KLEMRN8A JANICKIKOO <> 

udzia) w aktach egzaminu i promocji, lecz nie jako delegat rzfidu 
■weneckiego; 3) ze ani papiez ani cesarz nie przytoäyli si§ w iii- 
czem do przyznauia Janickieinu wierica poetyckiego; 4) ze promo- 
cja na doktora filüzofji odliyla sig röwuücze.4nie z uwienczeniem 
Janickiego laurem poetyckiin d. 22 lipca 1540 w Padvvie, lecz nie 
pod auspicjami uniwersytetu i nie na zwyktem niiejscu promocji 
uniwersvteckich. W miejsce zwykJych i uiejako prawidJowyeh in- 
stytucyj ukazuJ!^ nam sig inne, ukazujq sig urz^dzenia rowniez doäd 
rozpowszeehnione, znane naturalnie naszym historykom i prawni- 
kom, lecz w zwifjzku z duktoratem Janickiego nigdy nie wvmie- 
nione i w literaturze naszej naukowej rzadko wsponiinane (por. 
Ulanowski, luscript. clenodales w VII t. Starod. pr. polsk. pomnik., 
Str. VI). 

Dyploni zasluguje tedy, Jak mniemam, na rozbiör i wyja- 
önienie. W niniejszej rozprawie podaj? niejako taki komentarz, 
poswigcaj^c zarazetn niektörvm osobom oraz szczegölom ogölniejszego 
znaczenia z wvmienionych powodöw wigcej uwagi, anizeli moie 
wymagala sprawa lauröw Janickiego. 

II. 

Mi§dzy przywilejami. ktöre w wiekach sreduich oraz pözniej 
studja jeneralne we Wioszech i w Niemezech od papieza lub ce- 
sarza rzymskiego albo od obudwöch wladcöw, duehownego i swiec- 
kiego, otrzymywaly. znajdowat si§ z reguJy takze (irzywilej roz- 
dawania stopni akademiekieh ^). Przyzuawali go tak^e monarchowie 
inni uniwersytetom swych krölestw i krajöw juz to przy ich zato- 
zeniu, juz tez pözniej. Krölowie nasi, jak wiadomo, wydali lub za- 
twierdzili przywileje dla uniwersytetöw w Krakowie, Wilnie i Lwo- 
wie. Godzi si§ moze zarazem przypomnieö rzecz mniej cz^sto wspo- 
minan% ze Zygmunt August zatwierdzil w r. 1560 uniwersytet 
w Krölewcu, a konfirmacja ta zawierala liceucjg odbywania pro- 
mocji na wszystkich fakultetach. 

Uogölnilo si§ tez z biegiem czasu zapatrywanie. ze jak inne, 
tak i uniwersyteckie tytuiy od wymienionych wladz posrednio po- 



') Por. Wretschko, Die akademischen Grade, namentlich an den oesterrei- 
ehitchen UniTersitäten, Innsbruck 1910; tenze, die Verleihan^ gelehrter Grad» 
darch den Kaiser seit Karl IV, Weimar 1911; tenze, UniTersitätsprivilegien der 
Kaiser aus der Zeit von 1412 — 1456, Weimar 1911; oraz iiteratare tamie podsn%. 



6 !'• ÖWIKI.INSKI 

chod74 i zo tylko atupnii*, uzyskane na uiiiweraytecie, posiadaj^cym 
przywilej. inajn peliiy walor; jjdzie przywileju takie<(o nie bylo, za- 
dowalauo sitj przypuszi'zeiiiein. ie istnicje tacitua consensus tcj czy 
owej wladzy. Niemniej urobiJo si^ zdanie, ze, poniewaz juz wudle 
rzymskiego prawa rozdzielanie tytulöw i godiiolci naleiato du praw 
panujqcego, papiez i cesarz wedle swej wuli indgfj przyziiawa/- go- 
dnoäci akademickie nawet bez sptStudziatu uiiivversytetöw ';. Zdanie 
o odni)8uem prawie cesarza rzymskiego znalazto gorliwych zwolen- 
niküw i obroiicöw we Wloszech i w Niemczeuh. We Wloszecb roz- 
wijal je iiiianowicie w vvieku XIV Angelus de Ubaldia, uczeii Bal- 
dusa i Bartolusa i pözniejszy ich kolega w Perugji, w wieku XV 
i nast^pnych takze francusey i niemieccy uczeni. W praktyce spo- 
tj'ka si? we Wloszer-h i w Nieinczech przyktadv cesarskich krea- 
cyj doktürow de plenitudiue caesareae (iuiperialis, regiae) putestatis 
pocz^wszy od "esarza Karola IV-go. Zifazu byly kreacje mniej czg- 
ste, im dalej tem czfstsze. Profes ir univversytetu iimsbruckiego dr. 
Wretsehko, ktöry przed laty kilku, na podstawie gruntownego stu- 
djum arebivvalnego i literaekiegu. o^Josil pouezaj^cii rozprawtj o na- 
dawaniu stopni uczonych przez eesarzy oraz dwie inne cenne prace, 
dotycz^ce pokrewuvch materyj, odnalazt w okresie od Karola IV 
az wiiieznie do Le )polda I-go — ezyli w okresie obejsnuj^c'j'm bli- 
sko trzy wieki — 78 kreacvj doktoröw przez cesarzy samyeh. 

Wreszcie nastal inuy jeszeze zwyczaj, ten mianowicie, ze 
cesarz obdarzal rowniez osobistosoi pewne prawem rozdawania go- 
dnosei akademickich. Przywilej ten przyznawano osobliwie t. zw. 
comites palatini, c. sacri palatii (z dodaikiem Lateraneasis lub bez 
tego dodatku), Hofjjfalzgrafen*). Ci kome:)üwie palacowi mieli nie- 
röwnie uiaiejisze kjmpetencje. anizeli dawniejsi comites palatini, 



•) Ficksr, Forächuagen zur Rsichs- ond Kechtsgeschichte Italiens II 107 
pisxe: Um ein gÄächichtlicli be^riinditea kai^orliche? Reservatrecht kaan es sich 
dabei (d. h. bei der Verleihung der Befugniss zur Erneanang zu akademischen Wür- 
den) nicht handeln; alles, was wir iib«r die betreflfenden Einrichtungen der ita- 
lienischen Universitäten wissen, spricht durchaus dagegen... Für Italien handelte 
es sich wohl zweifellos nicht blos bei der Verleihung der Befugniss an einen an- 
deren, sondern bei Beanspruchung der Befugniss des Kaisers selbst nni eine Neuerung. 

') Per. Ficker, na przyt. m. II 66 nast.; Seyler in Siebmachers Gr. u. all- 
gem. Wappenbaeh, Bd. A (Nürnberg 188Ö) 356 nast.; Schröder. Lehrbuch der 
deutschen Rechtsgeschichte, 5 Anfl. (1907) str. 142. 496. 513.; Wretsehko, Die 
akad. Grade 25 u., 92 n.; Wojciechowski, Piascie i piascie, str. 14 n. 



WAWRZYNACH KJ-RMBNSA JANIOKIROO 



ktörzy w Polsce n[i., wedle Wojciechowskiego prawdopodobnie 

kmieciami palacowymi zwani, w w. XI i XII pelnili funkcje je- 

neralne na cale panstvvo, byli naczelnikami rzqdu. Instytucja ko- 

mesövv paJacüwyeh nowego autorainentu r()zpüwsze(thnila 8i§ od 

czasöw Karola IV go; on tez pierwszy mianowat comites palatini 

nie tylko dla krajöw wloskicli, lecz takze dla Niemiec. Comites 

ci otrzyniywali niian(jwicie prawo wykonywania s^duwnictwa do- 

browolnegü w pewnym zakresie, jakoto: w aprawach opieki, 

w sprawach testamentowycb, w sprawach adopcji i legitymacji, 

oraz prawo mianowania notarjus.iy i roztlzielania pewnych task 

monarszych, wielekro6 wi§c takze, otrzymywali przywilej przy- 

znawania godnosci akademickich. UpeJnonaoonienia tych hrabiöw 

byly wi^ksze lub niniejsze: coniitiva maior lub minor, ta ez^stsza, 

tamta rzadsza; upetnomocnienia byJy rö^ne w poszezegölnyeh wy- 

padkach, rözne takze, co si§ tyczy rozdawania stopni akademickich. 

Z post§pem ezasu rosta hojno^c cesarska zaröwno w mianowania 

comites, jak w tresci przywiiejöw akadennckich. Najdawniejsze listy 

tomitywne zawieraj^ prawo przyznawania dokturatu tylko pewnej 

iczbie kandydatöw lub tylko stopnia doktora w jednym wydziale, 

lianowicie doktora iuris civilis; nastijfinie przywileje rozszerzano: 

omites otrzymywali p'zwolenie udzielania stopni doktorskich takfe 

■V innych wydzialaeh, w wypadkach wyjjjtkowych, i najpöiniej, 

Divet w teologji^), niemniej takze stopni bakatarza, licenejata 

1 lagistra, wreszcie i godnosci poety uwienczonego (poeta laurea- 

tu. Z reguly zawierata comitiva zaatrze^enia, \i, laureand ma si§ 

■v^Prw poddac seislemu egzaminowi przed doktorami (zwykle 

trz()a) tego wydzialu, z ktörego chciat uzyskac stopien akade- 

DQic (de professione creandi) 2). 

Rzecz zrozumiala, ie uniwersytety niechgtnem okiem patrzyly 
na c-tores bullati ; tak bowiem nazywano doktoröw, ktörzy tq. 
drog^ochodzili do upragnionego celu, w przeeiwieüstwie do do- 



Vter, De faoaoribas sire gradibus academieia (wyd. II, Frankfurt 1698) 
potrani Iq 4 wypadki kreacji doktoröw teologji przez comites palatini zebrac; 
per. Str. Q 

) ze cesarze ndzielali zwykle stopni doktorskich tylko osobiatosciom, 
ktore w P>jedzajqcyin egzaininie udowodnily odpowiednia kwalifikacje nankowa. 
Inb ktorj kwalifikacji w inny sposöb sie przeEouali; dowody w rozpr. prof, 
Wretscbko, Verleihung gel. Grade str. 19 n. 



8 I. ('.WIKI.INSKI 

ctures acadcmici lub promnti '). Utrudniano im tez tez dalszq ka- 
rj(Tt; iiuukowq czy zhwo(1ow<\. I tak uiiiwersytet w Orli'Hns wyto- 
czyl w r. 1463 przed parlamentt-m paryskiin proce« pewiiemu doc- 
tor bullatus o to, ie tenze przywiaazczal sob'e prawa doktora aka- 
demickief>;o'). Fakiiltct artystöw w Wiedniu wystijpil w r. 1509 
przeciw znaneinu hunianiseie Janowi Cuspinianuwi. pouiewai^, jakie- 
go^ bakatarza pronKuva} na mocy cesarskiego przywileju na artiam 
magistra '). 8enat weneeki uchwalil w r. 1489, 4e do wykladania 
w padewskieiii gininazjum dipusyc/.ani byd niajq tvlko ci, ktörzy 
laure§ otrzyniali w publicznych uniwersytetacli, wykluczani zas ci, 
ktörzy otrzymali patent od hrabiöw patacüwych *). Papiez Sykatus 
IV zamknsjf w r. 1474 nwym doktorom dost^p do niektörych urzg- 
döw koscielnvch ^). 

W egzaminach prywatnych — jakie ci ductores skladali — 
moglv si§ zdarzac naduzycia i niezawodnie si^ zdarzaly. Na samym 
uniwersytecie padewskim ujawniaJa si^ mniej wigcej w sto lat po 
reaktvwowaniu szkuJy — co miato miejsce w r. 1260 — silna 
d^znosd do ulatwiania sobie sposübnoäci otrzymywania dyplomöw i 
osobliwie wJa^nie przez skladanie egzaminöw prywatnycb. Kolegjumi 
medyköw mialo sig do obudzenia tej skJonnosci u mJodziezy przy-/ 
czynic, cbc^c sobie zapewnid przyply w ubiegajqcvch 8i§ o honory aka-/ 
deniickie, zaprowadzone w r. 1392 takze dla gramatykow i reto/ 
röw. Odt^d — donosi Facciolati w swvch Fasti Patavini I 25 w« 
die aktöw urz^dowych — pozwaIa6 zacz^to wszystkiui skiad» 
egzamina i przyjmowac laureg prywatnie remisso etiam gravanai? 
respnnsiinis quaestionura et lectura libri. W nastgp